Prawda

Niedziela, 18 listopada 2018 - 23:52

« Poprzedni Następny »


Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.


Lucjan Ferus 2018-11-04


Jest to kontynuacja opisanej w poprzednich częściach historii powstawania herezji (z punktu widzenia Kościoła katolickiego), będących początkiem licznych rozłamów w tymże Kościele. Herezji, z których powstały z czasem nowe religie. Przypomnę tylko, iż korzystam w tym cyklu z książki Andrzeja J.Sarwy Herezjarchowie i schizmatycy. W ostatniej części przedstawiłem  historię powstania luteranizmu, który dał początek wielu religiom protestanckim. Ta część ukazuje dalszą ewolucję tej myśli i jej wpływ na inne systemy religijne. Np. w rozdziale „Raskolnicy i heretycy w prawosławnej Rosji”, autor pisze:

„Rosja przez długie wieki /../ dość skutecznie izolowała się od reszty Europy, a Cerkiew rosyjska od reszty chrześcijaństwa. /../ Efektem tego była cała masa błędów, które zakradły się do obrzędów i ksiąg liturgicznych. Koniecznością /../ stało się zatem poprawienie ksiąg liturgicznych, powielenie ich i wycofanie starych z użytku. /../ Próby przeprowadzenia gruntownej korekty ksiąg podejmowano już wiele razy /../ nic z tego nie wychodziło. Próby owe nie przynosiły zamierzonych rezultatów i miast usuwać błędy, jeszcze je utrwalały, a czasem nawet przydawały nowych. /../

 

Chociaż car, jak i patriarcha nie przejmowali się zbytnio protestującymi, dla przykładu jednak postanowili ich ukarać /../ Oporni powędrowali zatem na zsyłkę. Ale ta zsyłka nikogo nie przestraszyła, a niechęć do korekty rosła z dnia na dzień i szerzyła się jak pożar pośród niższego duchowieństwa i ludu. /../ Zastrzeżenia raskolników u postronnego obserwatora mogą budzić tylko uśmiech. Domagali się oni powrotu do starorosyjskich obrzędów i form liturgicznych. Żądali, aby nabożeństwa były odprawiane wyłącznie przy użyciu ksiąg nie poprawionych przez Nikona. Na dodatek miały być one pisane ręcznie, druk bowiem sam w sobie jest herezją. /../ itd.

 

Protesty raskolników topiono w morzu krwi. Na dobry początek żywcem spalono przywódców opozycji na czele z Awwakumem. Nie zapobiegło to wszakże wybuchowi groźnych buntów i powstań zbrojnych. Hierarchia prawosławna przy użyciu różnych metod próbowała przywrócić raskolników do jedności kościelnej, gdy to jednak nie dało żadnego rezultatu, car w 1685 r. wydał ukaz o stosowaniu kary śmierci w stosunku do groźnych heretyków. Pogrom przybrał na sile. Raskolnicy okrzyknęli wpierw patriarchę Nikona, a później i cara antychrystami i zaczęli głosić rychły koniec świata.

 

Niechęć podporządkowania się „diabelskiej” władzy świeckiej doprowadzała tych ludzi do popełniania zbiorowych samobójstw przez śmierć w płomieniach. Ofiary liczono już na dziesiątki tysięcy. /../ Jednocześnie zaczęła się masowa emigracja za granicę /../ na co car patrzył niechętnym okiem. Właśnie owe ucieczki znacznych grup ludzi z terenu Rosji zmusiły cara do złagodzenia polityki względem raskolników, tak że nadeszły dla nich czasy względnego spokoju. Jeśli w okresie walki i prześladowań wszyscy odszczepieńcy działali w wielkiej zgodzie między sobą, to nie zagrożeni represjami rychło podzielili się na wiele sekt i ugrupowań głoszących inne zasady”.

Jest to taki sam sposób zachowania wyznawców, jaki występował już wielokrotnie w związku z innymi religiami: jeśli tylko z jakichś powodów przestaje istnieć zewnętrzny przymus wiary w określone „prawdy” religijne, natychmiast tworzą się podziały w łonie tejże religii, które zazwyczaj owocują utworzeniem nowej doktryny religijnej, a w konsekwencji nową religią. Czy są to działania typowe dla ludzi będących pod wpływem natchnienia Duchem Świętym? Czy raczej dla ludzi kierujących się dość ułomnym rozumem i wyobraźnią, potrafiących wykorzystać nadarzającą się okazję dla osiągnięcia wymiernych korzyści? Czy nie w taki właśnie sposób przejawia się niepokorna i nieposkromiona natura ludzka? Dalej czytamy:

„Największą kością niezgody był problem ważności bądź nieważności święceń kapłańskich udzielonych po soborze z 1666 r. Wśród raskolników powstały dwa odłamy: tzw. POPOWCÓW, głoszących ważność święceń kapłańskich /../ oraz BEZPOPOWCÓW, którzy twierdzili, że po 1666 r. kapłaństwo przestało istnieć. /../ Starowiercy, którzy nie uznawali hierarchii duchownej, rozpadli się na wiele grup i odłamów, często znacznie się różniących między sobą. Np. TEODOZJAN, którzy dokonali ścisłego rozdziału płci w swych obrzędach. /../

 

Prócz sekt powstałych w wyniku raskołu (rozłamu) wyodrębniły się też i inne /../ należy zaliczyć do nich MORELSZCZYKÓW /../ którzy poddawali się tzw. chrztowi ognia, znosząc go z fanatycznym spokojem, często kończąc życie w płomieniach. Także wspomnieć należy o SKOPCACH, którzy w celach rytualnych poddawali się kastracji. Z nauki ortodoksyjnej odrzucali boskość Jezusa, zaś Biblię używaną przez prawosławnych uznawali za fałszywą. Swoim mesjaszem ogłosili kozaka Pugaczowa, który po śmierci Piotra III podawał się za zmarłego cara. /../ Skopcy wierzyli, że ich mesjasz obejmie władzę nad całym światem /../ i że święcenie niedzieli jest grzechem.

 

/../ Dalej mamy CHŁYSTÓW, zwanych też BICZOWNIKAMI. /../ Oskarża się ich o uprawianie wyuzdanych orgii oraz o biczowanie się do krwi i polewanie wodą w celach rytualnych. Z sekt protestantyzujących na uwagę zasługują MOŁOKANIE, którzy wbrew przepisom cerkiewnym o postach pijali mleko /../ odrzucali też chrzest. Mniej sympatyczni byli DUCHOBORCY. Wierzyli oni w reinkarnację, a swe życie ziemskie uważali za pokutę za grzechy popełnione w poprzednim wcieleniu. /../

 

Biblię pojmowali wyłącznie symbolicznie /../ Nie oddawali czci obrazom, odrzucali też krzyż. W liturgii używali chleba i soli. Małżeństwa rozwiązywano z chwilą, gdy małżonkowie oświadczali, iż się już nie kochają. Według przepisów duchoborców dzieci stanowiły wspólną własność zboru, a co najgorsze, mordowali kalekie. /../ Jedni wszystko uważali za grzech i prowadzili niezwykle surowy, ascetyczny tryb życia, inni twierdzili przeciwnie, że skoro są „mieszkaniem Ducha Świętego”, żaden uczynek nie może ich splamić, toteż folgowali namiętnościom” (wg w/wym. pozycji).

Otóż to właśnie miałem na myśli: jeśli przestaje istnieć zewnętrzny przymus, każdy wierzy w to, co jest bliższe jego mentalności, jego sposobowi rozumowania. I nie ma wtedy mowy o jakiejś nadrzędnej „wyższej Prawdzie” objawionej ludziom przez Boga, ponieważ przestaje istnieć siła stojąca za tą prawdą (np. w postaci zinstytucjonalizowanego Kościoła, zazwyczaj posiadającego system represji, chociażby psychicznych), która wymusza pośród wiernych wiarę w nią, jak i stosowanie się do norm moralnych związanych z danym wyznaniem.

 

Takiemu stanowi rzeczy „najlepiej sprzyjają” rozłamy w łonie religii, będące początkiem podziałów na odmienne wierzenia, które jak widać z powyższych przykładów, im dalej od źródła (czyli od głównego nurtu doktryny), tym bardziej różnią się od siebie, a wręcz zaprzeczają wcześniej przyjmowanym za prawdę poglądom. Czy taki mechanizm, na siłę scalający jedność wyznawanych prawd religijnych pośród wyznawców, ma coś wspólnego z prowadzeniem wiernych i ich duchowych przewodników przez Ducha Świętego? Wątpię! A każdy następny opisany tu przypadek pogłębia moje wątpliwości. Dalej czytamy:  

„Emanuel Swedenborg, urodzony w 1688 r., zmarły w 1772 r. /../ wybitny fizyk i matematyk, który zdobył w świecie naukowym spory rozgłos /../ w jesieni swego życia zainteresował się religią tak dalece, iż wszystkie inne zamiłowania poszły w kąt. /../ Może się wydawać dość dziwne, iż Swedenborg nie założył swego Kościoła Nowej Jerozolimy w wyniku filozoficznych przemyśleń czy analizy ksiąg świętych /../ lecz w wyniku… kontaktów ze światem duchów. /../ Ale przecież „Duch wieje kędy chce i zapładnia kogo chce”. Historia Swedenborga potwierdza to w całej rozciągłości.

 

Nadszedł dzień, iż nauka zmęczyła go, zmęczył go otaczający, pełen obłudy i fałszu świat, który wydal mu się odbiciem w krzywym zwierciadle rzeczywistości doskonałej w którą wierzył i za którą tęsknił. Rok 1743 był bez wątpienia rokiem przełomowym dla tego człowieka /../ Swedenborg bowiem, rozczytujący się od niejakiego czasu w Biblii, dostąpił łaski objawienia się mu Bóstwa, które wezwało go – wyjaśniwszy uprzednio wszelkie tajniki i zawiłości teologii – aby przywrócił chrześcijaństwu jego pierwotną czystość. I Swedenborg to powołanie przyjął.

 

Od owego roku wielokroć jeszcze doświadczał objawień oraz kontaktował się z istotami nadprzyrodzonymi: aniołami, demonami i duszami ludzi zmarłych. Wielokroć zwiedzał pozamaterialne światy, widział szczęśliwość rajską i katusze piekieł. /../ swe doświadczenia ze światem pozazmysłowym i swoją nauką zawarł na kartach licznych dzieł teologicznych. /../ W dziełach tych uznał, że jedynym źródłem poznania religijnego jest Biblia (Ewangelie i Apokalipsa św.Jana) i osobiste objawienia”.

Oto następny „nawiedzony” człowiek, który uznawał Biblię za „jedyne źródło poznania religijnego”, ale jak wielu jego poprzedników, wartościował ją po swojemu: najważniejsze w niej to Ewangelie i Apokalipsa św.Jana, natomiast reszta – cały Stary Testament i większość Nowego Testamentu w postaci Dziejów Apostolskich i Listów – nie jest na tyle wiarygodna, by uważać ją za Pismo Święte. Czyż ci wszyscy wielcy reformatorzy w ten sposób traktujący Biblię, nie pokazują nam, iż nie istnieje dla nich nadprzyrodzona Prawda, której człowiek nie powinien zmieniać wg własnego uznania i rozumieć ją po swojemu? Przyjrzyjmy się, czego nauczał Emanuel Swedenborg:

„Według owej nauki od 19.06.1770 r. Chrystus powtórnie (ale nie w ciele, tylko duchowo) przybył na ziemię, na której od tego dnia rozpoczęło się Królestwo Boże. Od tej pory wszystko co złe na ziemi, jak i w niebie, zostanie naprawione, a wszechświat wróci do pierwotnej czystości i doskonałości i stanie się taki, jaki Bóg zamyślił w chwili stwarzania. Swedenborg wierzył w jedynego Boga, odrzucając zupełnie naukę o Trójcy Świętej. /../ w rozumieniu Boga zerwał zupełnie z nauką luterańską /../ Ponadto odrzucił dogmaty o usprawiedliwieniu przez wiarę, o grzechu pierworodnym, a co za tym idzie – o odkupieniu przez Chrystusa. Konsekwencją tego, było również zaprzeczenie możliwości zmartwychwstania ciał. /../

 

Swedenborg uznawał tylko dwa sakramenty: chrzest wprowadzający do Kościoła i Eucharystię, będącą niejako biletem do raju. Według niego śmierć nie stanowi kresu istnienia człowieka. Odłączona od ciała dusza trwa nadal, zachowując samoświadomość, a także wszystkie cechy charakteru, jakie miała jeszcze za życia ziemskiego /../ Po zgonie dusza przez czas jakiś przebywa w przestrzeni nie należącej do żadnego ze światów i dopiero po pewnym czasie trafia do nieba, piekła lub czyśćca, podążając /../ ku pokrewnym jej – złym bądź dobrym – duszom.

 

Sąd Ostateczny, który Swedenborg ponoć widział na własne oczy, odbył się w 1757 r. Nie wykluczył on spośród ludzi zbawionych niechrześcijan, tak więc szczęśliwość wieczną mogą osiągnąć nie tylko chrześcijanie, ale również Żydzi, muzułmanie, a nawet poganie. Ale nie osiągnęli go – o czym zapewniał z całą stanowczością – ani Luter, ani Kelwin, ani Melanchton, ponieważ ich nauki były zgubne dla rodzaju ludzkiego, a zatem wstrętne Bogu”.

Czy nie wydaje się dziwne, iż owo nadejście Królestwa Bożego na Ziemi nieodmiennie jest wieszczone przez owych samozwańczych „proroków”, akurat na czas ich ziemskiego życia? Tu np. miało nastąpić na dwa lata przed śmiercią Swedenborga w 1770 r. Jak pamiętamy w przypadku Świadków Jehowy, jego nastąpienie wieszczono na lata 1799, 1874, 1878, 1881, 1914 i 1925 w zależności od tego, kiedy mijał aktualny termin, a ono nie następowało, więc „prorokowano” następny, bo przecież „człowiek musi w coś wierzyć”, czyż nie tak?

 

Tylko ten ponoć „widziany na własne oczy” przez Swedenborga Sąd Ostateczny, który miał się odbyć w 1757 r. jakoś wydaje mi się mało przekonujący. Skoro jest to (jak sama nazwa wskazuje) Sąd Ostateczny, to wynikałoby, iż powinien się on odbyć na samym końcu dziejów ludzkości, prawda? Chyba, że nastąpiło przejęzyczenie i nie miało być „odbył się” lecz „zaczął się” i to byłoby bardziej logiczne z racji na 80 miliardów dusz, które zebrały się do osądzenia przez te wszystkie lata istnienia ludzkości. A to przecież musi „trochę” potrwać, przyjmując tylko kwadrans na pojedynczy osąd (matematycy mogą to wyliczyć dokładnie).

 

Na koniec tego odcinka chciałbym zacytować pewien fragment, napisany przez Jorge Luisa Borgesa, który w uszczypliwy i dowcipny sposób scharakteryzował naukę Swedenborga:

„Anioły Swedenborga. /../ Bóg pozwolił mu na odwiedzenie tamtego świata i na powrót do ziemskiego. /../ Anioły Swedenborga to dusze, które wybrały Niebo. Nie potrzebują słów; wystarczy, że jeden anioł pomyśli o drugim, by ten znalazł się przy nim. Dwoje ludzi, którzy kochali się na Ziemi, tworzy jednego anioła. W ich świecie rządzi miłość. Każdy anioł jest Niebem. Kształt anioła jest ludzki. Ludzki jest również kształt Nieba. W którąkolwiek stronę świata patrzą anioły /../ zawsze patrzą w twarz Boga. Są boskie; ich największą rozkoszą jest modlitwa i roztrząsanie problemów teologicznych. /../ Sprawy ziemskie są symbolami spraw niebieskich. Słońce jest odpowiednikiem Bóstwa. W niebie nie istnieje czas. /../

 

Anielskie stroje błyszczą zależnie od ich świętości i sprawiedliwości. W Niebie dusze bogaczy są bogatsze od dusz biedaków, jako że bogaci przyzwyczajeni byli do dobrobytu. /../ Anioły pochodzenia angielskiego skłaniają się ku polityce; żydowskiego – ku handlowi biżuterią; niemieckiego – taszczą opasłe topmy, które studiują, zanim udzielą jakiejkolwiek odpowiedzi. /../ muzułmanie przyzwyczajeni są do czczenia Mahometa, więc Bóg ofiarował im anioły podobne do proroka. Ubodzy duchem i asceci nie są dopuszczani do rozkoszy rajskich, gdyż nie umieliby z nich korzystać” (Zoologia fantastyczna Jorge Luis Borges, przy współpracy Margerity Guerrero).

Ach ta nieposkromiona ludzka wyobraźnia! Religie bez niej, nie miałyby żadnych szans powstania, jak i istnienia. To tyle w tym odcinku.

 

Listopad 2018 r.                                            ----- cdn.-----     

  


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 500 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre,a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk