Prawda

Piątek, 22 stycznia 2021 - 23:04

« Poprzedni Następny »


Nowe szaty cesarza


Michael Doran 2020-09-29


Porozumienie Abrahamowe dowodzi, że majestatyczne szaty Trumpa są prawdziwe – przynajmniej na Bliskim Wschodzie.

Kiedy 15 września prezydent Donald Trump przewodniczył ceremonii podpisywania Porozumienia Abrahamowego między Izraelem, ZEA i Bahrajnem na południowym trawniku Białego Domu, jego krytycy przedstawili wydarzenie jako odtworzenie w rzeczywistym życiu “Nowych szat cesarza”, w którym Trump grał minimalną rolę w porozumieniu bez znaczenia dotyczącym dwóch maleńkich krajów arabskich, które nigdy nie prowadziły wojny przeciwko państwu żydowskiemu. „Nowe szaty cesarza” to rzeczywiście trafna analogia, ale to krytycy Trumpa – a nie prezydent – okazali się nadzy.

Porozumienia Abrahamowe są najważniejszym wydarzeniem w arabsko-izraelskim konflikcie w ostatnich 25 latach. Nie tylko Palestyńczycy stracili swoje prawo weta wobec normalizacji stosunków między Izraelem a innymi państwami arabskimi, ale cała “Oś oporu” kierowana przez Iran, ujawniła się jako niezdolna do umieszczania przeszkód na drodze do integracji Izraela z państwami arabskimi. To prawda, ZEA i Bahrajn są małymi państwami, ale za nimi stoi Arabia Saudyjska, która jest najbardziej wpływowym państwem arabskim. Bez cichego poparcia Rijadu uroczystość na trawniku Białego Domu nigdy by się nie odbyła. Jeśli Trump wygra wybory w listopadzie, istnieje duża szansa, że Rijad znormalizuje stosunki z Izraelem – nie mówiąc już o Kuwejcie, Omanie, Katarze, Maroku i Sudanie, które także czekają w kulisach.


Oczywiście, palestyńskie miejsce na kolejnym przyjęciu w Białym Domu prawdopodobnie pozostanie puste i izraelsko-palestyński konflikt będzie gotował się na wolnym ogniu jeszcze przez wiele lat. Tak jednak jest z dziesiątkami sekciarskich i narodowych konfliktów na całym świecie, włącznie z tymi w Hiszpanii, Belgii, Włoszech i Ukrainie – by ograniczyć listę tylko do Europy. Nikt na świecie nie ma realnego rozwiązania sprawy palestyńskiej, a najlepsze dyplomatyczne umysły poświęciły mu więcej czasu i wysiłku niż jakiejkolwiek innej kwestii na planecie z powodów, które teraz zaczynają przechodzić do historii.


Dyplomacja Trumpa założyła, że najlepszym sposobem radzenia sobie z tym konfliktem nie jest pompowanie gorącego powietrza do przekłutego balonu, ale zredukowanie konfliktu do jego prawdziwych, geostrategicznych proporcji. Dzięki tej strategii jest prawdopodobne, że palestyńsko-izraelski konflikt z czasem stanie się na wschodzie basenu Morza Śródziemnego odpowiednikiem konfliktu na Saharze Zachodniej: nierozwiązywalnym, ale zlokalizowanym dylematem ze specyficznym zestawem kosztów ludzkich. Złamano destrukcyjny zamek przez dziesięciolecia blokujący amerykańskie strategiczne rozumowanie. Przełamując ten zamek Trump stworzył proces otwierający drogę do zakończenia arabsko-izraelskiego konfliktu – który, w odróżnieniu od lokalnego izraelskiego konfliktu z Palestyńczykami, ma rzeczywiste geostrategiczne znaczenie.


Jest równie godne uwagi, że mistrzowskie posunięcie Trumpa odbyło się kosztem przełamania monopolu establishmentu polityki zagranicznej Waszyngtonu w biznesie walki o  pokój. Przez umniejszanie jego osiągniecia czołowe postaci amerykańskiej polityki zagranicznej wygodnie próbują wymazać z pamięci swoją długą historię skandalicznie złych prognoz.


Co stanie się, zapytano byłego sekretarza stanu, Johna Kerry’ego w wywiadzie telewizyjnym w 2016 roku, jeśli prezydent Trump spełni swoją obietnicę z kampanii wyborczej przeniesienia ambasady Stanów Zjednoczonych w Izraelu do Jerozolimy? „Będziecie mieli eksplozję – odpowiedział Kerry – ogromną eksplozję w regionie, nie tylko na Zachodnim Brzegu i może także nie tylko w Izraelu, ale w całym regionie”.  


Zarówno w tonie, jak w treści histeryczna przepowiednia Kerry’ego reprezentowała poglądy znacznej części establishmentu polityki zagranicznej, który reagował na każdy duży krok podejmowany przez Trumpa na Bliskim Wschodzie twierdzeniem, że równocześnie niszczy regionalne sojusze Ameryki i pcha Stany Zjednoczone do wojny. Idea, że może rzeczywiście zajmuje się rewitalizacją arabsko-izraelskiego procesu pokojowego, była dla nich tak absurdalna, że niewarta poważnego zastanowienia się – zarówno dlatego, że gardzili Trumpem, jak i dlatego, że zobowiązani wobec zestawu błędnych założeń swojej grupy, w które wierzyli przez dziesięciolecia, upierali się, że są wyryte w kamieniu.


Eksperci spraw Bliskiego Wschodu konsekwentnie błędnie rozumieli ten region, niezmiernie błędnie, a Trump zrozumiał go poprawnie. Jak to możliwe? W końcu, Trump nie posiada ukrytych osobistych rezerw wiedzy i ekspertyzy, z której mógłby czerpać. Według wszystkich relacji, a nie ma powodu im nie wierzyć, nie ma cierpliwości do długich informacji od wywiadu, ani też do szczegółowych dyskusji politycznych. Niemniej jego oceny regionu były znacznie lepsze niż tych nienagannie wykwalifikowanych ekspertów z dziesięcioleciami doświadczenia na najwyższych poziomach amerykańskiej umiejętności rządzenia krajem. Co wie Trump, czego oni nie wiedzą?  


Przy szukaniu odpowiedzi pomaga przypomnienie sobie, że Trump nie jest jedynym światowym przywódca, który osiągnął w ostatnich latach znaczny bliskowschodni sukces. Podziela to wyróżnienie z rosyjskim przywódcą, Władimirem Putinem. Przez wysłanie do Syrii stosunkowo małego kontyngentu i pomoc Assadowi w bezkarnym mordowaniu syryjskich cywilów Putin przekształcił syryjską wojnę domową i odnowił wpływy Rosji na Bliskim Wschodzie.


Te same kręgi w Waszyngtonie, które odmówiły przyznania Trumpowi zasługi za jego bliskowschodnie osiągnięcia, minimalizowały także możliwość, że syryjska inicjatywa Putina może stanowić zagrożenie dla amerykańskich interesów w regionie. “Próba Rosji i Iranu, by podtrzymać Assada i spacyfikować populację, po prostu spowoduje, że utkną w grzęzawisku, a to nie zadziała” - powiedział prezydent Barack Obama pod koniec 2015 roku, kiedy rosyjska interwencja na dużą skalę właśnie się zaczynała. Dictum Obamy wiernie papugowała niemal cała amerykańska elita polityki zagranicznej, zapowiadając nieuchronność porażki Putina.


Pięć lat później Putin nie wykazuje żadnych oznak ugrzęźnięcia. Wręcz przeciwnie, eksperci mówią nam teraz, że „po mistrzowsku rozegrał słabą rękę” – tj. to zadziałało. Sukces Putina opiera się na trzech głównych elementach, które, jak się okazuje, są również kluczem do zrozumienia sukcesu dyplomacji Trumpa.


Pierwszy element dotyczy pytania, które zawsze jest pierwsze w umyśle Putina: “kto kogo?” Sformułowane najpierw przez Włodzimierza Lenina i udoskonalone przez Józefa Stalina pytanie odnosiło się pierwotnie do „korelacji sił” między kapitalizmem a komunizmem. Dla Putina ten podstawowy aksjomat stosuje się także do relacji między Federacją Rosyjską a Stanami Zjednoczonymi, jak również do jego osobistych stosunków z rywalami i potencjalnymi rywalami. Były prezydent, George W. Bush, wspomina, że podczas oficjalnej wizyty w Moskwie Putin porównywał swojego psa do malutkiego szkockiego teriera prezydenta, Barneya. „Mój pies – powiedział Putin – jest większy, szybszy i silniejszy niż Barney”.  


Osobowość Trumpa także ma wdrukowane starania o nieustanne udowadnianie własnej wyższości, jak sugeruje jego niedawne przyznanie się do planów zabicia Baszara Al-Assada. “Miałem możliwość zlikwidowania [Assada], gdybym chciał” – ujawnił Trump. Były minister obrony, James Mattis, odrzucił ten pomysł. „Mattis był przeciwko większości tych rzeczy – kontynuował Trump – On nie wie, jak się wygrywa”.  


Anegdota Trumpa była strzałem z dwururki: po pierwsze, wystrzelił ostrzegający strzał w kierunku Assada, przypominając mu, że Trump mówi jego językiem i jest w pełni gotowy zmiażdżyć go, a po drugie, wycelował w Mattisa, a ściślej w starannie pielęgnowany wizerunek Mattisa jako nieustraszonego wojownika.


Określenie “Mad Dog” [przydomek Mattisa – wściekły pies] jako niemrawego nieudacznika przypomina zamiłowanie Trumpa do piętnowania swoich rywali uwłaczającymi przezwiskami. Wielu obserwatorów uważa tę praktykę za niegodną i infantylną. Jakkolwiek jednak jest to nieokrzesane, jest to politycznie skuteczne; jego talent do dyskredytowania jest niezaprzeczalny. Trump jest prawdopodobnie największym mistrzem upokarzania w amerykańskiej polityce od czasu Lyndona Johnsona. Szybko dostrzega słabości swoich rywali, których inni nie widzą, i wykorzystuje te słabości z szybkością i oszczędnością wysiłku równymi najlepszych adwokatów, którzy biorą świadków na sali sądowej w ogień pytań krzyżowych. Taki talent można udoskonalić w praktyce, ale podstawa jest charakterologiczna, dostępna tylko dla tych, którzy z powodu swojej od Boga otrzymanej natury podchodzą do każdego kontaktu społecznego jako do rywalizacji o sumie zerowej, z której jedna strona musi wyjść jako zwycięzca, a druga jako przegrany.


Dla Trumpa wygrana jest wszystkim. Jeśli przegrywa, rzuca się, by zwalić na kogoś winę i stworzyć fałszywe wrażenie zwycięstwa. Jego budynki są zawsze lepsze, jego steki bardziej soczyste, a jego tłumy większe, bo jest Trumpem, samą definicją zwycięzcy. Łatwo jest karykaturować tę cechę. Jednak, choć krytycy Trumpa napisali tomy o tym, jak jego brak pokory i uprzejmości zaszkodziły narodowym interesom, nieodmiennie nie zauważają, iż sposoby zachowania amerykańskiej elity nie są uniwersalnymi normami ludzkości. W swojej istocie te tomy są stronniczymi diatrybami, a nie poważnymi analizami.


W sprawie bezlitosnego i niesentymentalnego Bliskiego Wschodu obsesja Trumpa na punkcie wygrywania jest w rzeczywistości pozytywna. Niektórzy mogą nienawidzić Trumpa, ale przywództwo w regionie nie jest konkursem popularności; jest to rywalizacja surowej siły, której wynik jest często kwestią życia lub śmierci. Od najniżej stojącego pucybuta do najwyższego władcy ludzie na Bliskim Wschodzie cierpią z powodu powracających koszmarnych snów o makabrycznym losie, jaki ich spotka, kiedy ich wrogowie – polityczni, etniczni lub religijni – zdobędą przewagę dzięki wojnie lub rewolucji i przejmą panowanie w państwie. Wideo dokumentujące tortury, dekapitacje i masowe morderstwa, jakie pojawiły się z syryjskich, irackich i jemeńskich wojen, czynią, że te koszmarne sny są jeszcze częstsze i bardziej realistyczne.


W sumie, Bliski Wschód jest regionem z obsesją na punkcie „kto kogo?” Trump może nie mieć żadnego osobistego doświadczenia życia w tym regionie, ale jego osobowość, podobnie jak osobowość Putina, jest nastawiona na tę samą częstotliwość. Dlatego też wyraźniej słyszy ten region, porozumiewa się lepiej i rozwiązuje problemy z większą skutecznością niż mandaryni z Beltway [„Inside the Beltway” to amerykański idiom używany do scharakteryzowania spraw, które są lub wydają się ważne przede wszystkim dla urzędników rządu federalnego USA, jego kontrahentów i lobbystów oraz mediów korporacyjnych, które je omawiają. Wikipedia.] i ich nagradzani uczniowie.  


Te same cechy, które prowadzą do triumfów Trumpa na Bliskim Wschodzie, stawiają go na kursie kolizyjnym z elitą amerykańskiej polityki zagranicznej, która jest, by to określić jednym słowem, meliorystyczna [Melioryzm – przekonanie o naturalnym dążeniu człowieka ku dobru, ku temu co lepsze, doskonalsze. Może być także postrzegany jako szeroko pojęte doskonalenie społeczeństwa. Wikipedia.]. Amerykanie zaczynają od założenia, że chronienie narodowych interesów na Bliskim Wschodzie oznacza uczynienie regionu lepszym miejscem. Kiedy Obama po belfersku ganił Putina jak krnąbrnego ucznia w sprawie Syrii, pouczając go, że jego wysiłki podparcia Assada “nie zadziałają”, zakładał naiwnie, że rosyjski przywódca próbuje „rozwiązać kryzys syryjski”. Oczywiście, nic nie mogło być dalsze od zamiarów Putina: Putin wysłał żołnierzy do Syrii, żeby Rosja wiodła prym. Podobnie, instynktem Trumpa jest wygranie na Bliskim Wschodzie – i to wygranie na własnych warunkach – albo całkowite porzucenie gry i ogłoszenie zwycięstwa w postaci pozbycia się problemu. Kiedy słucha “rozwiązań” elity polityki zagranicznej, które wymagają więcej żołnierzy, ale żadnej drogi do zwycięstwa, ich słowa są dla niego fizyczną torturą.  


Trump rozumie jednak, że nagłe wycofanie się z Bliskiego Wschodu pociągnie za sobą niedopuszczalne koszty dla sojuszników Ameryki. Jego umysł przechodzi więc niepowstrzymanie do jedynego logicznego wniosku: sojusznicy muszą wkroczyć i ponosić więcej ciężaru, żeby Amerykanie mogli odejść. Dlatego też Trump definiuje problem Bliskiego Wschodu jako problem zmiany równowagi między Ameryką a jej sojusznikami.   


To doprowadza nas do drugiego i trzeciego elementu, które pozwalają wyjaśnić, dlaczego Putin i Trump przeciwstawili się mądrości Beltway i wyszli z tego jako zwycięzcy. Drugim elementem sukcesu Putina była bardzo prosta formuła, którą część myślicieli uważa za zasadniczą regułę w polityce: popieranie przyjaciół i karanie wrogów. Nic nie mogłoby być bardziej obce mentalności “kto kogo?” Putina niż osłabianie jego sojuszników – reżimu Assada i Iranu – wzmacniając równocześnie jego rywala, Stany Zjednoczone.


Na szczęście dla Putina, natknął się nie tylko na beznadziejnie rozczłonkowaną opozycję syryjską, ale także na Amerykę, która w czasach Obamy była najbardziej meliorystyczna. Gdyby Obama umieścił sojusz rosyjsko-irański w ramach „kto kogo?”, zdefiniowałby spętanie tego sojuszu jako najwyższy priorytet Stanów Zjednoczonych. Zamiast tego próbował zamienić Moskwę i Teheran w partnerów przy rozwiązywaniu problem Syrii i stabilizowaniu regionu, a pochlebstwem i groźbami próbował skłonić sojuszników Ameryki - Izrael, Turcje i państwa arabskie – by nie przeszkadzali jego staraniom w zrealizowaniu tego nowego partnerstwa w celu zredukowania militarnego zaangażowania Ameryki na Bliskim Wschodzie.  


Podobnie jak Trump, Obama skupił się na zmianie równowagi. Podczas jednak gdy Trump stara się zmienić ciężar odpowiedzialności między Ameryką i jej sojusznikami, Obama starał się zmienić równowagę na niekorzyść sojuszników. Podobnie jak Trump, Obama otwarcie krytykował sojuszników jako “pasażerów na gapę”, którzy oczekują, że Stany Zjednoczone zapewnią bezpieczeństwo, ale oni sami nie muszą nic robić – poszedł jednak o krok dalej przez porzucenie tradycyjnej koncepcji Stanów Zjednoczonych jako lidera koalicji regionalnego bezpieczeństwa, której celem jest powstrzymanie Rosji i Iranu. Obama sądził, że sojusznicy Ameryki muszą nauczyć się (jak publicznie pouczał Arabię Saudyjską), „dzielić sąsiedztwo z Iranem”. Również Izraelczycy muszą pogodzić się z Palestyńczykami; Turcy muszą przezwyciężyć swoje problemy z Kurdami; a Saudyjczycy i inni Arabowie Zatoki muszą zliberalizować swoje systemy polityczne.


Kiedy Obama patrzył w lustro lub czytał o sobie w prasie, widział siebie w olśniewających szatach człowieka walczącego o pokój przez tworzenie bardziej otwartego i „włączającego” Bliskiego Wschodu. Tymczasem pełni grozy sojusznicy Ameryki żadnych takich szat nie widzieli. Największym symbolem nowego Bliskiego Wschodu Obamy była dla nich Syria, gdzie 500 tysięcy ludzi zginęło, a ponad 10 milionów zostało wygnanych ze swoich domów i gdzie nowy sojusz między Rosją a Iranem panował na zgliszczami. Dla nich było jasne, że amerykański cesarz był nagi; zmierzał ku wyjściu z regionu, a wychodząc, wysyłał palety z gotówką do Iranu.


Sojusznicy Ameryki oferowali Stanom Zjednoczonym alternatywną politykę, którą z czasem przyjął Donald Trump – drogę, która skupiała się na powrocie Stanów Zjednoczonych do tradycyjnej roli lidera koalicji regionalnego bezpieczeństwa, koalicji której głównym celem jest powstrzymanie Iranu.


Sojusznicy Ameryki nie wahali się przed doradzaniem tego samego Obamie, który ich zignorował: na przykład, Saudyjczycy doradzali Amerykanom w kulisach “obcięcie głowy węża”, co znaczyło skupienie się na irańskim zagrożeniu. Co Saudyjczycy mówili prywatnie, izraelski premier Benjamin Netanjahu mówił otwarcie i publicznie. W marcu 2015 roku przybył do Waszyngtonu i w wystąpieniu przed obydwiema Izbami Kongresu ostrzegał, że Zachód podpisał złą umowę, która toruje Iranowi drogę nie tylko do bomby, ale także do regionalnej dominacji. We wrześniu 2016 roku w przemówieniu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, Netanjahu powiedział, że “po raz pierwszy za mojego życia wiele innych państw w regionie zrozumiało, że Izrael nie jest ich wrogiem”. Kontynuował: “Naszymi wspólnymi wrogami są Iran i ISIS. Naszym wspólnym celem jest bezpieczeństwo, dobrobyt i pokój. Wierzę, że w kolejnych latach będziemy pracować razem, by osiągnąć te cele, będziemy otwarcie pracować razem”.


Podobnie jak prezydent, któremu służył, John Kerry, który był wówczas sekretarzem stanu, wiedział lepiej. “Pozwólcie, że powiem wam kilka rzeczy, o których dowiedziałem się z całą pewnością w ciągu ostatnich kilku lat" - powiedział Kerry na publicznej imprezie. “Nie będzie odrębnego pokoju między Izraelem i światem arabski. Chcę uświadomić to bardzo wyraźnie wam wszystkim”. Kerry, o czym warto pamiętać, uczynił izraelsko-palestyńskie porozumienie pokojowe swoim najwyższym priorytetem przez pierwsze dwa lata jego kadencji. Po wielu intensywnych rundach dyplomacji, poniósł całkowitą porażkę; niemniej pozostał przekonany, że strategicznym priorytetem Stanów Zjednoczonych było kontynuowanie porażek w służbie tego, co widział jako swoje niewzruszone dyplomatyczne zasady.  


“Przez przyjęcie innego podejścia osiągnęliśmy inne wyniki – dużo lepsze wyniki” - powiedział Trump w przemówieniu do Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wtorek rano. „Przyjęliśmy inne podejście i to podejście działa”. Trump, który miał znacznie mniej doświadczenia z Bliskim Wschodem niż Obama lub Kerry, był w stanie wytyczyć nową drogę, ponieważ ta droga był wyraźnie oświetlona i ponieważ chciał wygrać.


This story originally appeared in English in Tablet Magazine, at tabletmag.com, and is reprinted with permission.

 

The Emperor’s New Clothes

Tablet Magazine, 23 września 20120

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Michael Doran

Amerykański analityk polityki międzynarodowej, specjalizujący się w sprawach Bliskiego Wschodu. Pracuje w Hudson Institute.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 1746 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Rozruchy w Waszyngtonie i tłumek wieszczący “koniec Ameryki”   Taheri   2021-01-22
Rzecz o prawdzie, nauczaniu i namaszczonych   Koraszewski   2021-01-21
Dlaczego giganty Big Tech nigdy nie cenzurują zagranicznych reżimów autorytarnych?   Frantzman   2021-01-20
Izrael wraca do przyszłości   Glick   2021-01-18
Grona rozproszonego gniewu   Koraszewski   2021-01-18
Oskarżenie Izraela o “apartheid” przez B’Tselem ukrywa jego złowrogą agendę   Frantzman   2021-01-17
W obronie obiektywności i liberalizmu   Jackoby   2021-01-15
Media społecznościowe cenzorem XXI wieku.   Lindenberg   2021-01-13
Depcząc zdrowy rozsądek   Tsalic   2021-01-12
Zamach na dyskurs wieczorową porą   Koraszewski   2021-01-11
Biegnące ku dorosłości. Czyli jak szybko dojrzewają dzieci? Zbyt szybko!   Ferus   2021-01-10
Arabia Saudyjska i progi zwalniające postęp na drodze do normalizacji   Fitzgerald   2021-01-10
Szalone rady dla prezydenta Bidena   Bard   2021-01-09
Kiedy załamują się rządy prawa nikt nie jest bezpieczny   Tobin   2021-01-08
Dwa “haniebne” lata Niemiec w Radzie Bezpieczeństwa ONZ   Kern   2021-01-08
Nowy rok: lepszy czy mniej zły?   Taheri   2021-01-07
Jak antyizraelskie głosy stworzyły pełną hipokryzji, nieprawdziwą narrację o szczepionkach   Frantzman   2021-01-07
Co mówił Stalin o fałszowaniu wyborów   Greenfield   2021-01-06
Radości Paryża w czasach koronawirusa   Taheri   2021-01-05
Palestyńczycy: Międzynarodowa konferencja “pokojowa” dla wyeliminowania Izraela   Tawil   2021-01-04
Joseph Massad i “Brzydki Palestyńczyk”     2021-01-03
Czy Palestyńczycy potrafią przystosować się do zmieniających się czasów?   Tobin   2021-01-02
Zrozumienie lobby sprzeciwiającego się nowym stosunkom Izraela w Zatoce   Frantzman   2021-01-01
Otwarcie nawiasu prezydentury Bidena   Taheri   2020-12-30
Więcej niż tylko pokój – normalność   Amos   2020-12-28
Trudne lekcje Arabskiej Wiosny   i Alberto M. Fernandez   2020-12-27
Życzcie swoim chrześcijańskim znajomym Wesołych Świąt   Al-Sajf   2020-12-26
Sprawa palestyńska w oczach Libańczyka   Saghija   2020-12-26
Heretycki impuls: Zamiatin i Orwell   Moore   2020-12-25
Nowy raport o antysemityzmie online, który trzeba koniecznie przeczytać     2020-12-23
Propagandziści palestyńskich Arabów dosłownie piszą na nowo historię   Flatow   2020-12-22
Mało nas, mało nas, do pieczenia chleba   Koraszewski   2020-12-22
Europa nie może walczyć z antysemityzmem, podczas gdy ignoruje zagrożenie  Izraela   Harris   2020-12-21
Pochwała dyplomatycznych quid pro quo   Tobin   2020-12-20
Czy Zjednoczone Emiraty Arabskie będą bezpieczniejsze i bardziej tolerancyjne wobec Żydów niż większość Europy?   Frantzman   2020-12-19
Kolumbowy błąd Georga Orwella   Koraszewski   2020-12-17
Czy Palestyńczycy są ofiarami “kultury anulowania”?     2020-12-16
Baronówna Sonia von Dombrowsky   Garczyński-Gąssowski   2020-12-15
Terroryzm: ostrzeżenie Iranu dla Europy   Kemp   2020-12-15
Nowa kokieteria Erdoğana: oszukańcze reformy demokratyczne   Bekdil   2020-12-14
New York Times wyciąga starą historię, by zmieszać z błotem Izrael   Miller   2020-12-13
Kobayahshi Maru, paradoks szantażysty i Trump   Amos   2020-12-10
Moralne bankructwo Banku Światowego   Hirsch   2020-12-09
Wołanie o spóźnioną sprawiedliwość dla pułkownika Larry’ego Franklina   Glick   2020-12-07
Pogromcy szarańczy szkolą Etiopczyków    Leichman   2020-12-07
Arabowie: Dlaczego UE opłakuje tego irańskiego naukowca?   Toameh   2020-12-06
Biblia w ręku ateisty - recenzja   Koraszewski   2020-12-03
Arabka pisze o głupocie odmowy normalizacji stosunków z Żydami   Mahmoud   2020-12-03
Iran, a  nie Izrael, jest wrogiem Arabów   Zajed   2020-12-02
Ziemia obiecana Baracka Obamy   Lipman   2020-12-01
Książka, której jeszcze nie możesz przeczytać   Pandavar   2020-12-01
Zamachowcy, demokraci i potępieńcze łkania   Koraszewski   2020-11-30
Antysemici zwalczają antysemityzm: orwellowska farsa   Blum   2020-11-28
Czy Francja, Hiszpania i Irlandia zgodziły się finansować palestyńskie organizacje terrorystyczne?   Hirsch   2020-11-26
Odkrywając pokój w Dubaju   Yemini   2020-11-25
Izrael jest besztany za opór przeciwko arabskiej kolonizacji   Rosenthal   2020-11-24
Usprawiedliwianie muzułmańskiej wściekłości na karykatury Mahometa   Saghieh   2020-11-23
Brytyjski rząd raz za razem opluwa Izrael   Collier   2020-11-21
Urojenie osobistej dyplomacji   Tobin   2020-11-20
Iran: Mułłowie świętują w nadziei na powrót do bomby nuklearnej   Rafizadeh   2020-11-20
Trzynastu wspaniałych pod wodzą misjonarza   Koraszewski   2020-11-19
Pluralistyczna Europa odrzuciła wojny religijne, a teraz poddaje się „potworowi” ekstremistycznego, politycznego islamu   Abdel-Samad   2020-11-18
W wasze ręce, czyli moja nowa książka   Koraszewski   2020-11-17
Historyczna Palestyna: czyli co należy wiedzieć!   Oz   2020-11-17
Wybory 2020 były okropne   Glick   2020-11-16
Amerykańsko-żydowsko-radzieckie doświadczenie   Tabarovsky   2020-11-15
Muzułmanie: Meczet Al-Aksa nie należy do Palestyńczyków   Toameh   2020-11-14
Muślinowa kurtyna samooszustwa   Koraszewski   2020-11-14
Święta wojna Erdoğana przeciw ‘niewiernej Europie’   Bekdil   2020-11-13
Gazeta “Guardian” w pełni naśladuje Electronic Intifada   Collier   2020-11-13
Dlaczego znowu głosowałam na Trumpa   Nykiel-Herbert   2020-11-12
„Co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom” -  recenzja   Kalwas   2020-11-12
Hipokryzja Demokratów szkodzi demokracji   Tobin   2020-11-11
Oblężenie Francji, 2020   Rosenthal   2020-11-10
Europa musi bezwarunkowo bronić swoich wartości   Harris   2020-11-10
Sukces Trumpa na Bliskim Wschodzie wynika z jego konkretnego (nie tylko retorycznego) poparcia dla trwałości Izraela     2020-11-09
Ataki na chrześcijan ukazują hipokryzję kontrowersji wokół  “bluźnierstwa”   Frantzman   2020-11-07
Corbyn to tylko jeden człowiek. Lewicowy antysemityzm to tradycja   Johnson   2020-11-07
Dziennikarz: rzemieślnik czy misjonarz?   Koraszewski   2020-11-06
Europa świadoma konsekwencji nadal finansuje radykalizację AP   Sucharewicz   2020-11-06
Odpowiedzialność instytucji za tsunami współczesnego antysemityzmu   Nirenstein   2020-11-05
Jak “New York Times” pomógł ukryć masowe morderstwo Stalina na Ukrainie   Tabarovsky   2020-11-04
Jak wygląda palestyńska porażka   Toameh   2020-11-04
Rzeczywisty dylemat Netanjahu (i Trumpa)   Glick   2020-11-02
Pora rozliczyć grupy “praw człowieka” za ich antysemityzm   Tobin   2020-10-30
“GUARDIAN” znowu propaguje kłamstwo o “50 rasistowskich prawach”   Levick   2020-10-29
Roosevelt i Żydzi   Rosenthal   2020-10-28
Dlaczego islam pilnie potrzebuje reformacji   Ayaan Hirsi Ali   2020-10-28
Jedna wojna i sześciu przegrywających   Taheri   2020-10-27
Zamordowanie francuskiego nauczyciela i sprawa terminologii używanej przez media   Frantzman   2020-10-26
Czy koniec wojen o ropę naftową?   Koraszewski   2020-10-24
Zakup Chevron jest kolejnym gwoździem do trumny ruchu BDS   Tobin   2020-10-21
Całkowicie nieodpowiedzialny wirus   Koraszewski   2020-10-21
Saeb Erekat pospiesznie przewieziony do szpitala Hadassah   Fitzgerald   2020-10-20
Media społecznościowe i radykalna wolność słowa   Rosenthal   2020-10-20
Po co Żydom państwo, a szczególnie żydowskie?   Koraszewski   2020-10-19
“Przebudzony” świat idzie na wojnę przeciwko Wonder Woman   Tobin   2020-10-18
Arabia Saudyjska: My także mamy dosyć Palestyńczyków   Toameh   2020-10-17
Pokój z Izraelem jest koniecznością   Al-Dughaither   2020-10-16
Czy możliwe jest pohamowanie skrajnej stronniczości BBC?   Gerstenfeld   2020-10-15

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk