Prawda

Niedziela, 3 marca 2024 - 04:28

« Poprzedni Następny »


Czy powinniśmy polować na krezusy?


Andrzej Koraszewski 2014-05-10


Usłyszałem kiedyś w Londynie stwierdzenie, że od czasów Magna Charta jedna rzecz jest niezmienna: klasa średni rośnie, a kościół jest coraz bardziej skorumpowany. Historia gospodarki potwierdza tę obserwację, chociaż tempo wzrostu klasy średniej i narastania korupcji w kościele miały ogromne wahania zarówno w czasie, jak i w zależności od miejsca na Ziemi.

Wzrost klasy średniej był początkowo bardzo powolny. W czasach Reformacji była już jednak wystarczająco liczebna, a kościół wystarczająco skorumpowany, by mogło dojść do rewolucji dopuszczającej klasę średnią (przynajmniej częściowo) do przywilejów zastrzeżonych wcześniej dla maleńkiej garstki krezusów.


Krezus, jak sama nazwa wskazuje, jest pospolitą nazwą człowieka, który zgromadził tak ogromne bogactwa, że aż strach pomyśleć. Ta nazwa pospolita ma tradycję starszą od chrześcijaństwa o pół tysiąclecia i pochodzi od Krezusa właściwego, króla Lidii, którego skarby pochodziły z różnych źródeł, głównie jednak z grabieży i haraczy wymuszanych od podbitych miast. (Krezus właściwy był wielkim mecenasem sztuki i człowiekiem światłym, źle jednak skończył, błędnie interpretując wyrocznię kapłanki delfickiej, która, jak sądził, przepowiedziała mu zwycięstwo nad Cyrusem.) 


Definicja krezusa pospolitego jest niesłychanie kłopotliwa, ale sądząc po burzy, jaką ostatnio wywołał wśród ekonomistów (i nie tylko ekonomistów) pewien Francuz, chodzi o 1 (słownie jeden) procent dorosłej ludności, która w Europie w 2010 roku dysponowała 10 procentami kapitału, a w Stanach Zjednoczonych 20 procentami.


Wynikałoby z tego, że żyjemy w czasach, w których (w Europie i Stanach Zjednoczonych)  co setny człowiek jest krezusem pospolitym.


Oczywiście krezusy dzielą się na wielkie, średnie, małe i karłowate, ale spór toczy się o to, ile ten jeden procent populacji posiada, czy posiada coraz więcej, co z tego wynika i co w związku z tym można zrobić.   


Thomas Piketty jest owym sprawcą zamieszania, wbrew brzmieniu nazwiska jest Francuzem, profesorem ekonomii, z której czasem robi sobie żarty i twierdzi, że ekonomia jest wiedzą o podejrzanej reputacji. Piketty mnóstwo czasu poświęca historii gospodarczej i niedawno opublikował liczącą 700 stron książkę naukową, która sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. Książka nosi tytuł Capital in the Twenty-First Century („Kapitał w XXI wieku” – polski przekład ma być niebawem wydany przez „Krytykę Polityczną”).


Podaż  świeżej marksistowskiej literatury była w ostatnich dekadach bardzo niska, a okazało się, że popyt  jest ogromny, więc pierwszy nakład został wykupiony błyskawicznie. W niezliczonych wywiadach autor tej książki spotyka się nieodmiennie z pytaniem, czy jest marksistą, na co nieodmiennie odpowiada, że nie jest, a Kapitału  Karola Marksa nigdy w całości nie przeczytał, bo książka nudna i nie zawiera żadnych danych, które byłyby dla niego interesujące.


Czy zbieżność tytułów jest przypadkowa? Tu możemy tylko spekulować, bo z jednej strony rozważania francuskiego ekonomisty dotyczą kapitału, z drugiej reprezentuje on w pewnym sensie nowe podejście i rozważa konsekwencje nowego trendu, jakim jest ponowne narastanie nierówności dochodów, co słusznie jest łączone z tradycją lewicowej myśli społecznej, z trzeciej wreszcie, ta analogia w tytule okazała się znakomitym chwytem reklamowym.


Francuski ekonomista lubi powtarzać, że powróciliśmy do Belle Époque, która wbrew swojej wdzięcznej nazwie, nie dla wszystkich była taka piękna. Historycznie chodzi tu o ostatnie dziesięciolecia XIX wieku i początek XX, ale Piketty ma na myśli nieco dłuższy okres gwałtownej koncentracji kapitału w rękach owego 1 procenta populacji. Są to czasy rozbuchanej rewolucji przemysłowej, wzrastających nierówności i nieprawdopodobnego wyzysku, doskonale opisanego w literaturze pięknej tak francuskiej, jak i brytyjskiej, w literaturze politycznej i zupełnie dobrze udokumentowanego przez historyków gospodarki.


Efekt tej chciwości był paskudny, bo nie tylko spowodował niepokoje społeczne w postaci strajków i rewolucji, ale w końcu doprowadził do największego kryzysu ekonomicznego w postaci Wielkiej Depresji, kiedy góra wyprodukowanych dóbr nie znalazła wyposażonych w środki nabywcze klientów i niewidzialna ręka rynku spadła gwałtownie na karki posiadaczy kapitału (co niestety dotknęło również wszystkich innych) .


W wyniku Wielkiej Depresji doszło do radykalnej zmiany w ekonomii politycznej, zrozumianej przez polityków i w efekcie zmiany polityki ekonomicznej rządów. Widzieliśmy galopujący wzrost klasy średniej i radykalną poprawę położenia najmniej zarabiających, co okazało się złotym wiekiem epoki industrialnej, gdyż produkujące coraz więcej, coraz ciekawszych towarów fabryki, znajdowały coraz więcej posiadających środki nabywcze odbiorców swoich towarów.


Z czasem nie tylko marksizm, ale i keynesizm przestał być modny i od dłuższego czasu dżentelmeni z tytułami doktorów ekonomii (przynajmniej ci po dobrych uczelniach) o problemach nierówności dochodów nie dyskutowali.


Tymczasem Thomas Piketty wsadził kij w mrowisko pokazując, że od lat 80. ubiegłego wieku trend się odwrócił i powróciliśmy do modelu z czasów Belle Époque, czyli przyspieszonej koncentracji kapitału w rękach nielicznych i powiększającej się rozpiętości dochodów w stosunku do tego co otrzymują krezusy.


Statystycznie wygląda to tak:

Podział dochodów

 

Niski poziom nierówności
Skandynawia w latach 70/80

Średni poziom
nierówności
Europa 2010

Wysoki poziom
nierówności
Europa 1910,
USA 2010

Górny 1 proc. społ.

7%

10%

20%

Kolejne 9 procent

18%

25%

30%

Kolejne 40 procent

45%

40%

30%

Pozostałe 50 procent

30%

25%

20%

 


Widzimy zatem powrót do obrazu z lat poprzedzających pierwszą wojnę światową, aczkolwiek na zupełnie innym poziomie zamożności. (W Europie i Ameryce około 40 procent z tej biedniejszej części społeczeństwa uznawanoby sto lat temu za krezusów.)


Thomas Piketty popełnia kolejny nietakt zawodowy pokazując statystyki wspierające argument, że ponownie zmieniły się proporcje między kapitałem dziedziczonym, a kapitałem uzyskanym dzięki talentom i pomysłowości. (To kolejne podobieństwo do owej Belle Époque, gdzie widzieliśmy jak dzieci i wnuki założycieli fabryk i banków gubiły się w obserwowaniu ruchów niewidzialnej ręki i podobnie jak Krezus właściwy polegały na wyroczniach takich lub innych delfickich kapłanek.)


Widzimy zdumiewający powrót do dynastii zarządzających wielkim kapitałem (a co jest również interesujące do dynastii w polityce). Wcześniejsza zdumiewająca ruchliwość społeczna zwolniła tempo i obserwujemy powrót do dziedziczenia pozycji społecznej tak na szczytach, jak i na dole drabiny społecznej. Nie jest to oczywiście pełny obrót koła i powrót do punktu wyjścia, ale pewien trend, który jest wystarczająco niepokojący, by uznać, że jego powstrzymanie powinno być priorytetem. 


Jak podkreśla w swojej recenzji  z tej książki Paul Krugman, dawno nie mieliśmy okazji czytania dzieła ekonomicznego, którego autor z równą swobodą szermuje rzetelnymi statystykami, jak i przywołuje przykłady z literatury pięknej.               


Krugman, w oparciu o inne dane niż Piketty potwierdza, że w USA do końca lat 70. ubiegłego wieku, praktycznie we wszystkich warstwach społecznych wzrost zamożności odpowiadał mniej więcej poziomowi wzrostu gospodarki jako całości. Po roku 1980 zaczęła się zmiana w dystrybucji  dochodów i lepiej zarabiająca połowa społeczeństwa bogaciła się coraz szybciej, podczas gdy druga połowa miała malejący udział w rosnącym torcie (zaś cały tort rósł w wolniejszym tempie).     


Akumulacja kapitału w rękach finansowej (w znacznym stopniu dziedzicznej) arystokracji nie jest zdrowa dla rozwoju gospodarczego, jest wręcz zabójcza dla rozwoju społecznego, z reguły prowadzi również do chaosu politycznego i francuski ekonomista proponuje receptę jeżącą włos na głowach ekonomistów głoszących omnipotencję niewidzialnej ręki rynku i proponuje szokową terapię podatkową, a w szczególności podatek progresywny, obcinający astronomiczne dochody superkresusów.     


Kiedy zyski z kapitału są wyższe niż tempo wzrostu gospodarczego, to znaczy, że źle się dzieje w państwie duńskim.


Współczesny kapitał różni się od kapitału opartego na własności ziemskiej w czasach feudalnych i od kapitału rodzinnego w początkach industrializmu, jest kapitałem akcyjnym, rozproszonym i zarządzanym z jednej strony przez właścicieli głównych pakietów akcji, a z drugiej strony przez najlepszych najemnych specjalistów. Podobieństwo z dziedziczonym kapitałem XIX wieku jest absurdalne – powiadają bardziej konserwatywni ekonomiści.


Thomas Piketty zgadza się, że są tu istotne różnice, ma jednak pewne zastrzeżenia co do związku między wysokością płac menadżerów wielkich firm a ich kompetencjami i co do owej rozłączności między posiadaczami wielkich pakietów akcji a tymi, którzy nie tylko pobierają dywidendy, ale również wynagrodzenia za rzekomo najwyższe możliwe kwalifikacje gwarantujące firmie rozwój i wzrost wydajności. Jego twierdzenie, że polityka łagodzenia stawek podatkowych dla najbogatszych prowadzi do erozji norm etycznych i spadku poziomu zarządzania kapitałem, może być interpretowane zarówno jako hasło ideologiczne, jak i jako dobrze podbudowana teza badacza szukającego poprawnych wniosków z doświadczeń historycznych.


O różnych pomysłach ustaw antykominowych, które w literaturze anglosaskiej prezentowane były jako polowania na tłuste koty, słyszeliśmy wiele (również u nas nad Wisłą) i jak dotychczas rozbijały się one tak u nas, jak i w innych krajach o zaporę, jaką stanowią jawne i mniej jawne powiązania między światem finansów i światem polityki.


Piketty niemal obsesyjnie powraca do kwestii podatku progresywnego i podatku spadkowego jako instrumentów hamujących tendencję stopniowego powrotu do jakiejś nowej wersji sytemu stanowego. 


Żeby obronić się przed tym niebezpieczeństwem, od kilku lat powtarza, że ktoś kto zarabia powyżej miliona dolarów rocznie powinien płacić 80 procent podatku. Nie jest to aż taka nowość. Opowieść Pomperipossa i Monismanien, słynnej szwedzkiej autorki książek dla dzieci, Astrid Lindgren, jest opowieścią prawdziwą, o tym jak szwedzki urząd podatkowy wyliczył jej w 1976 roku 102 procent podatku za dochody w roku 1975.  Lekarstwo wymyślone w 2014 roku przez mającego w 1976 roku cztery lata francuskiego ekonomistę, kiedy jest przedawkowane, może wywołać skutki odwrotne od zamierzonych. (Przynajmniej w Szwecji zmiana trendu związana była z jednej strony z przedawkowaniem lekarstwa w postaci progresywnego opodatkowania, a z drugiej z obserwacją, że nadmierny wtórny podział dochodu narodowego może prowadzić do dziedzicznego uzależnienia od opieki społecznej, z trzeciej zaś, że demoralizacja wielkich mas pracowników zajmujących się rozdawaniem wtórnie dzielonej części dochodu narodowego może przekroczyć rozmiary korupcji w kościele.)


Opowiadanie Astrid Lindgren jest fascynujące dla historyka gospodarki, było bowiem jak wyłom w murze berlińskim spowodowany przez wyciek ludności NDR do RFN przez ościenne państwa satelitarne. Dla zafascynowanego szwedzkim modelem ekonomicznym oraz zaletami i wadami podatku progresywnego ekonomisty opowiadanie to powinno być przedmiotem odrębnych studiów, gdyż efekty tego opowiadania odcisnęły się na mentalności i polityce i spowodowały, jeśli nie odwrót, to radykalną zmianę nastawienia do tego instrumentu.     


Krótko mówiąc, tak niedobrze i tak niedobrze, jak powiedział wielki filozof, Leszek Kołakowski.      


Niezwykle ciekawym dodatkiem jest (jakże by inaczej) towarzyszący burzy wokół  książki Thomasa Piketty’ego „Manifest ekonomistów, politologów i publicystów”. Podpisy pod tym manifestem są nadal zbierane, a w pierwszym zdaniu mamy informację, że warto go podpisać, bo podpisał go sam Thomas Piketty oraz kilka innych osób. (Manifest jest już przetłumaczony i opublikowany przez „Krytykę Polityczną” w Internecie po polsku i można go przeczytać tu.)


Jest to manifest stanowiący element kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i skierowany raczej do mieszkańców „eurolandu” niż do wszystkich obywateli Unii Europejskiej.


Manifest sugeruje potrzebę wzmocnienia unii politycznej i fiskalnej krajów strefy euro i stwierdza, że obecne instytucje Europy są dysfunkcjonalne i wymagają przebudowy.


Autorzy manifestu protestują przeciw nadmiernym regulacjom unijnym, przeciw wtrącaniu się w szczegóły typu wysokość podatku VAT na usługi fryzjerskie, żądając równocześnie rewolucji w sposobie finansowania wspólnego budżetu.      

Mówiąc konkretnie: nasza pierwsza propozycja dotyczy uwspólnienia przez kraje strefy euro – począwszy od Francji i Niemiec – podatku CIT (CIT – Corporate Income Tax – podatek od dochodów spółek i przedsiębiorstw – A.K.)  Osobno każdy z krajów poddaje się manipulacjom międzynarodowych korporacji, które rozgrywają luki prawne i różnice między ustawodawstwem różnych krajów tak, aby uniknąć płacenia podatków gdziekolwiek. Tym samym narodowa suwerenność stała się mitem. Aby zwalczyć tę „optymalizację podatkową”, suwerenna władza europejska musi mieć moc ustanowienia wspólnej bazy podatkowej, ściśle uregulowanej i tak szerokiej, jak to tylko możliwe. Każdy kraj mógłby ustalać swą własną stawkę CIT, opierając się na wspólnej podstawie, przy czym minimalna stawka wynosiłaby około 20 procent, a dodatkowa stawka, rzędu 10 procent, zbierana byłaby na poziomie federalnym. Umożliwiłoby to stworzenie prawdziwego budżetu strefy euro, wielkości od pół do jednego procentu jej PKB.”

W tym krótkim cytacie mamy bardzo wiele treści, po pierwsze pojawia się tu termin „poziom federalny”, który jednoznacznie definiuje orientację autorów – strefa euro to albo jedno państwo federalne, albo zabawa w ciuciubabkę. Jeśli mamy wspólną walutę musi być w podstawowych sprawach jednolita polityka fiskalna, a to oznacza również uwspólnienie długów.  Odważne, bo prawdziwe. 


Autorzy tego manifestu uważają, że fundamentalną sprawą jest finansowanie budżetu Unii z podatku, a nie ze składek poszczególnych państw.     

„Poza tym niezbędne jest niezwłoczne upowszechnienie automatycznej wymiany informacji bankowej w ramach strefy euro oraz wprowadzenie skoordynowanej polityki na rzecz bardziej progresywnego opodatkowania dochodów i majątku, a jednocześnie podjęcie wspólnej, aktywnej walki przeciwko rajom podatkowym poza strefą euro. Europa musi wnieść do procesu globalizacji wolę polityczną i sprawiedliwe opodatkowanie: taka jest treść naszej pierwszej propozycji.”

Drogą do wdrożenia federalnych instrumentów fiskalnych jest, zdaniem autorów manifestu, utworzenie Izby Europejskiej dla strefy euro, która ustalałaby poziom wspólnego deficytu opierając się na bieżącym stanie gospodarki.   


Pozostałe kraje Unii Europejskiej mogłyby przystępować do tej wewnętrznej wspólnoty, po zaakceptowaniu jej warunków.


Jest to, jak czytamy w końcowej partii manifestu, droga dająca nadzieję na to, że demokracja odzyska kontrolę nad kapitałem XXI wieku.


Bez wątpienia interesujące i wiele punktów tego manifestu wzbudza sympatię nawet u człowieka, który nie tylko czytał „Pomperipossę”, ale nawet widział rozpaczliwe wysiłki szwedzkiej socjaldemokracji zmierzające do powstrzymania nadmiernego polowania na krezusy, bez wylewania nioski, czyli kury znoszącej niezbędne do zrobienia omletu jaja, wraz z kąpielą.


Chwilowo, jako wyborcy w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego, z oddalenia patrzymy na debatę o koniecznej przebudowie systemu fiskalnego strefy euro, nie jest jednak prawdą, że ta debata zupełnie nas nie  dotyczy. (Chociaż najbliższe dni musimy poświęcić na decyzję kogo poprzeć, a kogo odstrzelić przez wrzucenie kartki do urny wyborczej.)


Propozycja polowania na krezusy jest kusząca, pod warunkiem, że nie będzie się toczyć przez i w imieniu obrony przywilejów związkowców z nierentownych przedsiębiorstw.


Muszę przyznać, że mój największy protest wzbudziło w tym manifeście następujące stwierdzenie:          

„Niektórzy na prawicy chcieliby, aby decyzje na temat budżetu zastrzec dla jakichś gremiów postdemokratycznych, względnie wykuć w konstytucyjnym marmurze. Inni, na lewicy, zanim zaakceptują jakiekolwiek wzmocnienie unii politycznej, chcieliby gwarancji, że Europa już zawsze prowadzić będzie progresywną politykę z ich marzeń.”

Otóż francuski ekonomista musi znać dramat europejskich regionów, w których pewne decyzji po stronie niemieckiej czy szwajcarskiej podejmuje wójt, a po stronie francuskiej wędrują one do Paryża na biurko ministra.


Lekturę „Kapitału XXI” wieku warto uzupełnić inną książką, mianowicie innego znawcy Belle Époque, amerykańskiego filozofa polityki, Larry Sidentopa. Sidentop opublikował w 2004 roku nieco mniej głośną książkę pod tytułem Democracy in Europe. Argumentował w niej, że droga do federalnego państwa w Europie musi jednak prowadzić przez uchwalenie klarownej konstytucji, gdyż obecna konstytucja tej organizacji do zbiór dokumentów, które wypełniłyby sporą ciężarówkę. Tymczasem konieczna jest konstytucja na plus minus 20 stron, napisana językiem zrozumiałym dla gimnazjalisty i koncentrująca się na klarownym rozgraniczeniu kompetencji, tak iżby było wiadomo co wolno wójtowi w gminie, a o czym nie wolno decydować w powiecie, województwie, na szczeblu krajowym i na szczeblu federalnym. Bez tego bowiem marzenia o naprawie demokracji przez system fiskalny zakończą się tworzeniem gremiów postdemokratycznych, których Thomas Piketty słusznie się obawia. 


Dobrze by było, żeby klasa średnia szybko rosła, dzieci z najbiedniejszych rodzin miały w miarę równe szanse, a dziedziny finansowane z państwowego (federalnego, czy niefederalnego) budżetu nie były największym pracodawcą w kraju. O skorumpowanym kościele innym razem, chociaż w trakcie polowania na krezusy może się okazać, że i tu federalny CIT mógłby coś ciut zmienić.


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 2556 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Wszyscy jesteśmy imigrantami   Koraszewski   2024-03-02
Współudział UE w finansowaniu irańskiego terrroru   Rafizadeh   2024-03-01
Dzień po i jego konteksty   Koraszewski   2024-02-26
Sabotowanie romansu USA-Izrael   Altabef   2024-02-24
Eurowizja i bębny wojny   Collins   2024-02-23
Milczenie feministycznych owiec: ani słowa o horrorach HamasuZwolennicy #MeToo milczeli.   Chesler   2024-02-22
A zwycięzcą jest – Hamas!   Dershowitz   2024-02-21
"Palestyńczycy są tacy sami jak my", zapewnia mędrzec Blinken   Pandavar   2024-02-20
Żyjemy w momencie kulturowego chaosu   Meotti   2024-02-20
Chleba naszego powszedniego daj nam Google   Koraszewski   2024-02-19
Jak propalestyńscy są zachodni demonstranci?     2024-02-16
@Guardian kłamie, żeby przedstawić żołnierzy IDF jako potwory – ale pokazuje, że @IDF pozostaje najbardziej moralną armią na świecie     2024-02-15
Blinken powinien wiedzieć, że Autonomia Palestyńska jest równie zła jak rządy Hamasu w Gazie   Marcus   2024-02-14
Czy może istnieć uczciwa propalestyńska lewica?   Levick   2024-02-14
Hipokryzja zdefiniowana: grupy praw człowieka martwią się wszelkimi ograniczeniami w przepływie uchodźców, ale milczą w sprawie Egiptu, który zakazuje wjazdu jakimkolwiek uchodźcom z Gazy     2024-02-13
Czy uchodźcy żydowscy i arabscy są równi?Mimo prawie miliona żydowskich uchodźców z krajów arabskich, Organizacja Narodów Zjednoczonych nadal ma obsesję wyłącznie na punkcie potomków uchodźców arabskich.   Julius   2024-02-11
Kilka uwag wokół niepewności   Koraszewski   2024-02-09
Moi drodzy Palestyńczycy: Czas pozbyć się naszych przywódców i przyjąć izraelskie oferty pokojowe   Eid   2024-02-07
Jak zdemontować UNRWA: instrukcja krok po kroku     2024-02-07
Wojna Izraela z Hamasem jest najmniej śmiercionośną wojną w regionieDlaczego więc media opisują go jako „jedną z najbardziej śmiercionośnych… w historii”?   Greenfield   2024-02-06
Zdradziecka awangarda intelektualna   Koraszewski   2024-02-04
Departament Stanu a rzeczywistość   Bard   2024-02-03
Szef ONZ twierdzi, że Palestyńczycy mają „prawo do państwowości”. Dlaczego?   Fitzgerald   2024-02-03
UNRWA istnieje, aby pomóc w prowadzeniu wojny, której celem jest likwidacja Izraela   Tobin   2024-02-02
Islamscy terroryści tworzą klęski głodowe, żeby czerpać korzyści z pomocy zagranicznejWalka z terrorystami nie powoduje klęsk głodowych; pomoc humanitarna dla terrorystów powoduje klęski głodowe.   Greenfield   2024-02-01
Kto pierwszy mrugnie w wojnie w Gazie?   Fernandez   2024-02-01
Dokumentowanie działań umożliwiających zbrodnie wojenne Hamasu: agencje ONZ, programy pomocy rządowej i organizacje pozarządowe   Steinberg   2024-01-31
Prawdziwe ludobójstwa, które świat ignorujeZamiast przeciwstawić się prawdziwym zbrodniom przeciw ludzkości, społeczność międzynarodowa obrzuca Izrael krwawymi oszczerstwami.   Bryen   2024-01-29
Wysoki Przedstawiciel UE, Josep Borrell, przyznaje, że chce „dwóch państw”, a nie „pokoju”     2024-01-26
Błędna odpowiedź Bidena w sprawie TajwanuGłównym zagrożeniem dla pokoju w Azji nie jest niepodległość Tajwanu, ale chińska wojowniczość.   Jacoby   2024-01-26
Jak zakończyć cierpienia Palestyńczyków   Tawil   2024-01-24
Dla mediów terroryści Hamasu to duchy   Bard   2024-01-23
Złóżmy pozew przeciwko UNRWA w Hadze   Bedein   2024-01-23
Jak Princeton wybiela haniebną historię Kena Rotha   Steinberg   2024-01-22
Jedna wojna i dwie wizje   Taheri   2024-01-21
Pytasz, czy jesteś antysemitą?   Koraszewski   2024-01-21
“Koszmar zatajonych pieniędzy”: jak Katar kupił Ligę Bluszczową   Williams   2024-01-20
“Krwawe Boże Narodzenie”: chrześcijanie masakrowani w nigeryjskim ludobójstwie   Ibrahim   2024-01-17
Pracownicy pomocy humanitarnej wspierają Hamas   Bard   2024-01-13
Samobójcza głupota „rozwiązania w postaci dwóch państw”   Anderson   2024-01-12
Starzy orędownicy procesu pokojowego i wojna w Gazie   Flatow   2024-01-11
Dlaczego chrześcijańscy przywódcy ignorują ataki na swoją społeczność   Tawil   2024-01-10
Masha Gessen, lub, ври, да знай же меру   Fitzgerald   2024-01-09
Dla mediów terroryści Hamasu to duchy   Bard   2024-01-06
Izrael ma nie tylko armię najbardziej moralną, ale także najbardziej przejrzystą     2024-01-06
Krytycy Izraela po prostu nie chcą, aby Izrael zwyciężył   Tobin   2024-01-05
Kto popiera Hamas?   Dershowitz   2024-01-04
Nie ma „upokorzonej izraelskiej męskości”   Chesler   2024-01-02
Nie ma porównania pomiędzy przemocą palestyńską i żydowską na Zachodnim Brzegu     2024-01-02
Odzyskanie romantyzmu naszej sprawy   Greenfield   2023-12-28
Przyszła strategia ekonomiczna dla pokoju   Mahjar-Barducci   2023-12-25
“Przebudzenie” zagraża amerykańskim Żydom   Tobin   2023-12-23
Dziesięć podstawowych faktów na temat wojny z Hamasem, o których media nie mówią     2023-12-23
Zakazanie przez Bidena prawa wjazdu do USA dla „stosujących przemoc osadników” izraelskich zablokowałby tych, którzy po prostu nie zgadzają się z jego polityką   Kontorovich   2023-12-21
Wojna w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie   Koraszewski   2023-12-20
Czy dysonans poznawczy Bidena może pozwolić Izraelowi wygrać wojnę?   Tobin   2023-12-19
Dlaczego islamiści roszczą sobie prawa do ziemi niemuzułmańskiej?   Bulut   2023-12-18
Polityka tożsamości i zaburzenia kognitywne   Koraszewski   2023-12-18
Symfoniczna wersja terroru   Taheri   2023-12-15
Wsparcie dla terroru: jak terroryści wykorzystują organizacje humanitarne   i Nathaniel Rabkin   2023-12-14
Zdumiewająca naiwność Izraelofobów. Zachodnie oburzenie wywołane wyłapywaniem przez IDF podejrzanych członków Hamasu jest absurdalnym kwiecistym moralizowaniem.   O'Neill   2023-12-13
Redaktor kuwejckiej gazety: Hamas powinien być ścigany sądownie za śmierć i zniszczenie, jakie ściągnął na Gazańczyków atakiem z 7 października     2023-12-11
Tak daleko, tak blisko   Koraszewski   2023-12-10
Za kulisami Human Rights Watch: nienawiść i korupcjaPamięci Roberta Bernsteina, założyciela Human Rights Watch   Steinberg   2023-12-09
Najnowszy hit Pallywoodu. Jak usłużne relacje mediów o „zbombardowaniu” szpitala Al-Ahli promowały propagandę Hamasu   Landes   2023-12-07
Nagroda Nobla za terror i inne absurdy   Fernandez   2023-12-06
Gaza – kto z kim walczy i w imię czego?   Koraszewski   2023-12-05
Unia Europejska jest wspólnikiem Iranu   Rafizadeh   2023-12-05
W  Betlejem Boże Narodzenie zostało odwołane , a winni są Żydzi.     2023-12-04
Porażka zachodniego feminizmu, kiedy jest najbardziej potrzebny   Chesler   2023-12-04
Huti: kim są i dlaczego atakują Izrael?   Flatow   2023-12-03
Krótka historia długiej odpowiedzialności zbiorowej   Koraszewski   2023-12-02
Dlaczego Arabowie “zdradzili” Palestyńczyków   Toameh   2023-12-01
Coleman Hughes atakuje porównania między Palestyńczykami a walką Czarnych o wolność w Afryce Południowej i w Ameryce   Coyne   2023-12-01
Prawdziwi eksperci prawa międzynarodowego są zgodni: Hamas jest winny zbrodni wojennych i niemal na pewno ludobójstwa. Ale media ignorują ten przekaz     2023-11-30
Czerwony Krzyż po raz kolejny zawodzi Żydów   Bard   2023-11-28
“Rozwiązanie w postaci dwóch państw” oznacza terroryzm   Greenfield   2023-11-27
Niebezpieczne fantazje Bidena o państwie palestyńskim   Tobin   2023-11-26
Nie, Joe. Powierzenie ONZ odpowiedzialności za Gazę byłoby kiepskim dowcipem   Kontorovich   2023-11-24
Nagroda administracji Bidena dla Iranu w wysokości 10 miliardów dolarów: tylko małe podziękowanie za zorganizowanie wojny, zranienie 56 żołnierzy amerykańskich i próbę wypędzenia USA z Bliskiego Wschodu.   Rafizadeh   2023-11-23
Gaza moja miłość   Koraszewski   2023-11-22
Oszczerstwa o popełnianiu „ludobójstwa przez Izrael mają na celu usprawiedliwienie ewentualnego prawdziwego ludobójstwa na Żydach     2023-11-21
Dlaczego Palestyńczycy nie chcą rządzić Gazą?   Abdul-Hussain   2023-11-18
Gaza, islam i Zachód   Smith   2023-11-17
Pora, żeby Biden publicznie przyznał, że jest to wojna irańskich mułłów przeciwko Izraelowi i Stanom Zjednoczonym   Rafizadeh   2023-11-15
Amerykański front   Rosenthal   2023-11-07
Antonio Guterres nie jest najgorszym sekretarzem generalnym w historii ONZ, ale jest w czołówce   Fitzgerald   2023-11-04
Normalizacja barbarzyństwa. Społeczeństwa, które rezygnują z wolności, wkrótce zobaczą, że zastąpiła ją przemoc.   O'Neill   2023-11-03
Zamknięcie granicy przez Egipt stanowi naruszenie prawa międzynarodowego   Kontorovich   2023-11-01
Po masakrze Żydów przeprowadzonej przez Hamas „GUARDIAN” nienawidzi Żydów jeszcze bardziej   Levick   2023-10-30
Egipt i Jordania odmawiają ratowania palestyńskiego życia     2023-10-28
Wielki Zderzacz Andronów   Koraszewski   2023-10-26
Lepsze pytanie: czego prawo międzynarodowe wymaga od reszty świata w sprawie Hamasu?   Amos   2023-10-25
Właśnie przeczytałem Idź i wróć człowiekiem   Kalwas   2023-10-24
Piekło wojen miejskich nie jest unikalne dla Gazy   Brincka   2023-10-23
Kto i jak współczuje Palestyńczykom?   Koraszewski   2023-10-21
Czy powinniśmy pomagać Palestyńczykom w Gazie?   Destexhe   2023-10-18
Przyzwoici liberałowie mogą wyrządzić więcej szkody niż demonstranci popierający Hamas   Tobin   2023-10-15
List otwarty do redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Jarosława Kurskiego   Koraszewski   2023-10-15
Najważniejsza zmiana w świecie arabskim od końca kolonializmu     2023-10-06

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk