Prawda

Wtorek, 19 listopada 2019 - 01:32

« Poprzedni Następny »


Azyl ignorancji. Część VIII.


Lucjan Ferus 2017-03-12


Tę część cyklu chciałbym poświęcić innemu Czytelnikowi, również i moich tekstów publikowanych w dawnym Racjonaliście, znanego z paru „ekscentrycznych” cech, które  wyróżniały go spośród innych komentujących na tym portalu. Potrafił np. zamieszczać 4-6 następujących po sobie wpisów (wymóg: półgodzinne przerwy między nimi). Przede wszystkim jednak „słynął” z tego, że potrafił prawie w każdym z nich polecać do przeczytania autorowi tekstu lub innym komentującym, przynajmniej kilka książek. Oto jego dość nietypowy wpis (składał się zaledwie z dwóch części) skierowany do jednego z uczestników prowadzonej polemiki:

„Człowieku nie chcę tutaj uchodzić za autorytet, ale zdaje się, że „trochę” więcej swojego czasu spędziłem nad zagadnieniem religii. Niestety nie zdradzasz znajomości tematyki. Twoje uprzedzenie jest wyraźne. Argumenty niestety nie. Istota moich wypowiedzi oparta jest na cytowanych książkach - ewentualnie powołanie się na samą książkę. Nie jestem w swojej argumentacji „anonimowy”. Powołuję się na dostępne publikacje, licząc na to, że wątpiący odszukają podaną pozycję - jeżeli mają wątpliwości, co do jej rzetelności, aby osobiście przekonać się o jej wartości -ewentualnie wykażą jej słabości.

 

Ja „kręcę się” w kręgu religioznawstwa. Analizuję „ogólną refleksję nad religią”. Szczególnym uznaniem darzę „psychologię religii”. Analizuję psychologię stanów religijnych, zastanawiam się nad genezą i strukturą stanu religijnego. Poważnie podchodzę do zagadnienia modlitwy w świetle teorii kryptomnezji. Zastanawiam się nad ujęciem socjopsychologicznym świadomości religijnej, i zjawiskiem religii w procesie przemiany świadomości religijnej. Zastanawiam się nad miejscem „psychologii człowieka religijnego” w strukturze nauk psychologicznych. Nad stosunkiem religii psychologii religii do socjologii. Zapewne w oczach takich jak pańskie niepotrzebnie tracę czas. Zapewne”.

Jeśli chodzi o to, kto więcej czasu poświęcił na poznawanie religii, to od razu przypomniała mi się anegdota o Izaaku Newtonie, który tymi słowami „zrugał” kogoś, kto zażartował z religii w jego obecności: „Milcz pan! Ja te rzeczy głębiej zbadałem!”. No właśnie! Dodam jeszcze, iż częstym określeniem, którym ów Czytelnik zwracał się do swych rozmówców było „człowieku”. Niby nic takiego, każdy z nas nim jest, ale jakoś to brzmi tak mało grzecznie, może się jednak mylę. Zaś użytkownik, z którym prowadzona była owa polemika, odpowiedział w ten sposób:

„Musze Cię zmartwić /../ Twoje wystąpienia tutaj demaskują Cię raczej jako członka Świętej Kongregacji Doktryny Wiary, niż psychologa religii, socjologa, czy religioznawcę. Twoje metody „dyskusji” (unikanie odnoszenia się do argumentów, zasłanianie się autorytetami, cytowanie tytułów zamiast argumentów, dyskredytowanie współczesnej nauki, a nierzadko zwykły religijny bełkot) powodują, że jesteś tutaj po prostu uznawany za zwykłego kościelnego oszusta. /../ Moje uprzedzenie (a raczej obrzydzenie) rośnie z każdym Twoim postem”.

Wyczerpująca odpowiedź na ten dość lakoniczny wpis, paradoksalnie potwierdziła słuszność zarzutów postawionych interlokutorowi. Oto charakterystyczny komentarz owego Czytelnika, niewiele różniący się od wielu innych, którymi „polemizował” wówczas z autorami tekstów, jak i z innymi użytkownikami:

„Miło” było mi przeczytać, że bełkoczę, ale oddam się jeszcze chwilę mamrotaniu. Nie wydaje mi się jednak, żebym pisał niezrozumiale. Może tylko ty tego nie pojmujesz. Tak naprawdę zgodziłbym się z tobą człowieku, gdyby za prawdę uznać kilka zagadnień. Takich na które jest mi się zgodzić bardzo trudno. Ogólnie chodzi o to, że musielibyśmy założyć, że nie istnieją granice ludzkiego poznania. Wystarczy jednak pojąć zasadę nieoznaczoności W. Heinserberga , aby wiedzieć, że takie granice istnieją. Już dawno temu prof. A. Piekara w książce „Fizyka stwarza nową epokę” str.76 napisał, że: „Mechanika kwantowa nauczyła nas skromności. Przekonała nas, że wiedza pełna i bezbłędna jest dla człowieka nieosiągalna”. Patrz też A. Eddington „Nauka na nowych drogach” str.82. W. Natanson „Wspomnienia i szkice” str.96. Tak, czy inaczej jak napisał J. Łukasiewicz w książce „Z zagadnień logiki i filozofii” str.67: „Umysł ludzki wytwarzając naukę nie dąży do wszechwiedzy. Istotnie wszechwiedza zdaje się być raczej ideałem religijnym, niż naukowym”. Tak, czy inaczej istnieją granice ludzkiego istnienia, ale nie można zakładać, że nasze poznanie wyznacza granice istnienia. Wiedza ludzka, chociażby nauka nie wyznacza granic istnienia. Potrafi jednak i jedynie..” cdn.

 

„..wyznaczyć granice swojego poznania. W matematyce wykazał to K. Godel. Z takich granic zdają sobie sprawę także filozofowie inspirowani „krytyczną filozofią” I. Kanta. Jak pisał H. M. Baumgartner: „Filozofia nie może uważać się za rozum absolutny, lecz za rozum krytyczny. Dlatego w stosunku do religii, filozofia może występować jako krytyczny partner dialogu, ale nie jako sprawujący kuratelę. Inne postacie ducha są zatem samodzielnymi współkonkurentami w interpretacji sensu ludzkiego życia”. Patrz jego książka „Rozum skończony” str.259. Tak, czy inaczej jeśli nie bardzo można udowodnić, że istnieje coś poza granicami ludzkiego poznania. Równie nie łatwo wykazać, że nie ma tam niczego. Nie, nie chcę umniejszać ludzkiemu poznaniu. Jak słusznie zauważył prof. Jewgenij K.Charadze: „astronomia potwierdza olbrzymie intencje ludzkiego rozumu, dzięki którym pyłek ten jest w stanie pojąć i objaśnić niemal cały kosmos”. Niemniej wystarczy przeczytać książkę, którą napisał L. Smolin „Kłopoty z fizyką”, by entuzjazm ten ostudzić. Namawiam do rozważenia „zasady prolifreacji problemu” I. Kanta. Może bardziej zrozumie pan, o czym piszę. Może prościej będzie przeczytać książkę „Granice nauki” praca zbiorowa. Napisana pod red. M. Hellera, ewentualnie 7 rozdz. książki..” cdn.

 

.. „Fizyka a świat realny: Elementy filozofii nauki” pod tytułem „Filozofia uczonych”, którą napisał M. Tempczyk .Tak więc można w dużym stopniu ograniczyć się do naukowego poznania. Można też wyjść poza nie, a religię traktować jako „współkonkurenta w interpretowaniu sensu ludzkiego życia”. „Naukowcy uważają więc, że ich podejście jest jedyne”. Niemniej niektórzy filozofowie i humaniści uważają, że „podejście to nie ma znaczenia”. Jego zdaniem pod czym się chętnie podpisuję „Obie reakcje są zbyt wąskie”. Można jednak i tak. /../ To, że człowieku nie zrozumiałeś książki  W. Sedlaka i przedstawiasz ją jako przykład publikacji kompromitacją katolicyzm, nie świadczy o tobie dobrze. Tak się składa, że W. Osiatyński prof. W. Sedlaka zaliczył i to nie bez powodu do najwybitniejszych swego czasu naukowców polskich. Patrz jego książka „Zrozumieć świat. Rozmowy z uczonymi polskimi” od str.125. Jeżeli masz problemy ze zrozumieniem poruszonych przez ks. W. Sedlaka zagadnień to zacznij swoją edukację od książki M. Hellera „Mechanika kwantowa dla filozofów”, potem E. Schrodinger „Czym jest życie. Fizyczne aspekty żywej komórki”. A dopiero potem ks. Sedlak”.

Jakby nie liczyć, ok. 15 różnych publikacji polecił ów Czytelnik swojemu rozmówcy w tych 3 komentarzach. Nie jest to czymś nadzwyczajnym dla niego, zdarzała się bowiem i większa ilość zamieszczonych pod rząd wpisów, jak i zawierających więcej polecanych tytułów. Nie pomagały zwracane mu uwagi przez użytkowników, jak np.: „Odsyłanie polemisty do książek, to dość tandetny chwyt erystyczny. Jeszcze ktoś pomyśli, że w ten sposób próbuje Pan uniknąć konfrontacji, która ujawni pańskie braki”. Dlatego w żartobliwy sposób skwitowałem tę sytuację, zwracając się do użytkownika, pod adresem którego napisane były owe komentarze:

„Mam nadzieję, że zapisał Pan sobie te wszystkie lektury, proponowane przez /../ i kiedy już Pan je przeczyta (za parę miesięcy chyba?), to odpisze Pan adwersarzowi w taki sposób, aby poczuł się usatysfakcjonowany poziomem Pańskiej argumentacji? Ja niestety musiałem odpuścić sobie tę „wymianę” poglądów, ponieważ mam tylko jedno życie, a w nim sporo innych rzeczy do zrobienia. Tym nie mniej życzę Panu wytrwałości i pozdrawiam”

Następną cechą wyróżniającą go spośród rzeszy komentujących, była dość irytująca (dla prowadzących z nim polemikę) skłonność, do ignorowania kierowanych do niego pytań, dotyczących omawianych argumentów. Pamiętam, że wielu komentujących miało mu to za złe; jedni uważali, że ich lekceważy, inni, że po prostu nie ma pojęcia o poruszanych sprawach, a mimo to stara się sprawiać wrażenie, jakby miał coś do powiedzenia. Przyznaję, że mnie także to czasem drażniło, co wyraziłem w pewnym wpisie:  

„W jednym z komentarzy napisał Pan: „..wszyscy piszecie o religiach, piszecie źle, ale piszecie o religiach”. Potem Pan to powtórzył raz jeszcze. Wydaje się to Panu dziwne? A nie powinno, gdyż do tekstu „Ślepi przewodnicy”, w którym szczegółowo wyjaśniłem POWODY dla których ateiści zajmują się religiami i dlaczego mają o nich jak najgorsze zdanie, napisał Pan 18 komentarzy! I co?! Mimo tego, mam Panu od nowa tłumaczyć swoje racje? /../ Nieustannie oburza się Pan na to, że mamy czelność mieć inne niż Pan zdanie o religii i inny punkt widzenia na jej historię. A co do rzekomego „poniżenia” Pana przeze mnie /../ Proszę łaskawie wziąć pod uwagę, iż to „poniżenie” /../ nie odbyło się na portalu religijnym, do którego wtargnęli ateiści ze swoimi głupimi poglądami, molestując niewinne umysły jego użytkowników – lecz na portalu dla ludzi zazwyczaj myślących, przeważnie o areligijnym światopoglądzie. Zatem pańskie lamenty w tej kwestii trącą hipokryzją, nie uważa Pan? /../”.

Odpowiedzi nie będę cytował, zajęłaby z pewnością następną stronę. Kiedyś postanowiłem poznać pobudki,którymi kieruje się ów Czytelnik i w jednym ze swoich wpisów poprosiłem o wyjaśnienie jego irracjonalnego moim zdaniem zachowania:

„Gdybym ja miał podobne zarzuty do odbiorców swoich tekstów lub postów, dawno dałbym sobie spokój z licznymi próbami „nawracania” ich na swoje przekonania. Z tego co Pan pisze widać wyraźnie, że – czego jak czego – lecz zrozumienia dla swych poglądów nie może Pan oczekiwać ze strony czytelników tego portalu, prawda? Po co więc zaszczyca nas Pan swymi komentarzami, skoro widzi Pan JAŁOWOŚĆ tego działania? Nie potrafię zrozumieć, jakie pobudki kierują takimi ludźmi jak Pan /../ Może dlatego, iż staram się postawić na ich miejscu: powiedzmy, że zaczynam np. na Frondzie lub Katoliku.pl albo innym stricte religijnym portalu zamieszczać swoje komentarze i użerać się z kąśliwymi ripostami innych użytkowników. /../ nie umiem sobie wyobrazić sensownych argumentów, które mogłyby mnie usprawiedliwiać z takiego absurdalnego działania. Pan zna takie argumenty dla swego, niezrozumiałego dla mnie zachowania?”.

Byłem przekonany, iż odpowiedź będzie mniej więcej w takim stylu: „Ponieważ wierzę, że Prawda jest po mojej stronie, a ja, jako osoba wierząca jestem zobowiązany do dawania świadectwa owej prawdzie w każdych okolicznościach. Widząc, że wy ateiści BŁĄDZICIE wyznając fałszywy z gruntu światopogląd, czuję się w obowiązku oświecić was,gdyż jak widać, sami nie jesteście w stanie jej dostrzec i pojąć jej wartości. Wiem, że moja obecność na tym portalu nie jest wam na rękę, ale świadomość wagi tej misji dodaje mi skrzydeł i rekompensuje czas, który poświęcam dla dobra ogółu”. Nic z tych rzeczy! Jakież było moje zaskoczenie, kiedy ów Czytelnik odpowiedział w charakterystyczny dla siebie sposób:

„Idzie o to, że wielu z użytkowników portalu to ludzie „ślepo wierzący” w ateizm, czy ateizmowi. To fakt, że ludzie podobni do Pana starają się „wzbogacić” niewiedzę wielu z nich. Zdaję sobie sprawę, że ludzie tacy jak ja „nie są mile widziani” podczas dyskusji na waszym portalu. Niemniej – gdybym chociażby ja – nie pojawiał się w komentarzach, wasze „samozadowolenie”, wasz zachwyt ateizmem byłby większy. Większa byłaby także wasza niewiedza. Fakt, że tacy ludzie jak ja znają i rozumieją ateizm jako walkę z religią, nie zmienia faktu, że...Wiem jednak, że nie wszystkie religie, wyznania religijne „umoczyły się krwią” itp. Namiętnie piszecie o zepsuciu religii, a prawda jest taka, że zawsze i wszędzie ludzie odznaczali się religijnością. Nawet wielcy przeciwnicy metafizyki podkreślali „społeczne znaczenie religii”. I tak chociażby August Comte propagator tzw. „pozytywizmu pierwszego” twierdził, że znaczną rolę w utrzymaniu harmonii społecznej powinna spełniać religia” /../ itd.

Zatem nie chodziło wcale temu Czytelnikowi (jak i jemu podobnym) o głoszenie i obronę PRAWDY, jak i dawania jej świadectwa – na co byłem przygotowany, lecz o to, abyśmy my ateiści, nie popadli w zbyt wielkie samozadowolenie i zachwytateizmem, oraz nie ulegli bardziej tej ślepej i nierozumnej wierze w ów zgubny z natury światopogląd. A więc było to tłumaczone naszym własnym dobrem, z dbałości o psychiczną higienę osób wyznających fałszywe z gruntu poglądy?! Nigdy bym na to nie wpadł! I pomyśleć, że tacy ludzie poświęcają swój czas i energię tylko na to, aby nie poprzewracało się nam w głowach od tego ogłupiającego samozadowolenia. Jeden z moich ówczesnych komentarzy:

„Pisze Pan też, iż dostrzega w wielu z nas głębokie uprzedzenie do religii. A czy dostrzega Pan również PRZYCZYNY owego uprzedzenia? Chyba każdy, kto zna historię religii (szczególnie katolicyzmu i papiestwa) będzie miał uzasadnione uprzedzenie do tej obłudnej, „świętej” instytucji, która wyrządziła tak wielką ilość zła, cierpienia i krzywd ludzkości /../.Trzeba doprawdy być całkowicie nieczułym na zło i niesprawiedliwość, lub niewyobrażalnym ignorantem w tych kwestiach, aby nie czuć do religii nie tylko uprzedzenia, ale wręcz obrzydzenia. Chyba, że nie ma się nic przeciwko immanentnej hipokryzji religijnej, fałszowaniu historii i hołdowaniu postawionej na głowie hierarchii wartości, oraz nienawiści do odmiennie myślących, którą religie wszczepiają swym wyznawcom – wtedy można nie być uprzedzonym właściwie do żadnej religii”.

Czego, jak czego ale konkretnej, rzeczowej odpowiedzi nie można było oczekiwać od tego Czytelnika. W takim przypadku jak ten, pisał (o ile pamiętam), iż nie ma zamiaru „rzucać się w ramiona ateizmu” tylko dlatego, że ktoś widzi w religiach wyłącznie zło. Odnosiłem czasem wrażenie, jakby chciał ilością pisanych komentarzy i pozycji książkowych w nich polecanych, zastąpić ewidentny brak SENSU i racjonalnej argumentacji. Nawet te swoje sugestie wyartykułowałem w jednym z wpisów:

„W pańskich komentarzach widać, jak dużo wysiłku intelektualnego Pan wkłada w to, aby pomimo tych wszystkich sprzeczności, które Pan przy okazji poznaje na portalu, za wszelką cenę zachować swoją cenną (wg Pana) wiarę religijną. Mnie prawda o religiach już dawno wyzwoliła od ich wpływu. Wygląda na to, iż Pan przez cały czas szuka rozumowego POTWIERDZENIA racjonalności swej wiary. Stąd musi Pan nieustannie dokonywać ekwilibrystyki rozumowej, aby nie widzieć zła w religiach, które rzuca się w oczy i wysuwać na pierwsze miejsce to, co nie ma znaczenia – ale w jakiś sposób pomaga Panu zachować złudną wiarę, że racja i prawda jest po pańskiej stronie. A ta duża ilość przeczytanych książek ma tylko potwierdzać, iż dokonał Pan najwłaściwszego z możliwych wyborów. Obawiam się, iż oszukuje Pan sam siebie, gdyż czyta je przez pryzmat wiary, czyli bez chęci ZROZUMIENIA. Widocznie to Panu potrzebne”.

O czym świadczy ten ciekawy przypadek? Prawdę mówiąc, dla mnie jest on niezrozumiały i trudny do wytłumaczenia. Dotąd wydawało mi się, iż duża ilość przeczytanych książek popularnonaukowych (a z podawanych tytułów można wnioskować, iż raczej takie publikacje preferował ów Czytelnik), pozwala u czytającego je osobnika wyrobić sobie jakiś logicznie spójny światopogląd, a przynajmniej w miarę całościowy obraz naszej rzeczywistości. Tak było w moim przypadku, mam nadzieję, że nieodosobnionym.

 

Dziwne się więc wydaje, iż Czytelnik ten, który sam o sobie pisał, iż „kręci się w kręgu religioznawstwa”, pozostawał nadal pod silnym wpływem religijnych przekonań, odrzucając areligijny światopogląd, jako coś z gruntu gorszego od religijnych poglądów, oraz niegodnego człowieka myślącego (jak sam nieraz to podkreślał). Ponieważ kiedyś też byłem w podobnej sytuacji „poznawczej” (opisałem to w I i II części tego cyklu), wyjaśnię dlaczego jego zachowanie wydaje mi się takie dziwne.

 

Zacznę od pytania: dlaczego po lekturze dużej ilości książek o tematyce religioznawczej (i nie tylko) „wybrałem” światopogląd areligijny, a nie np. religijny? Czy miałem jakąś alternatywę w tej kwestii? Otóż nie! Było to logiczną i racjonalną KONSEKWENCJĄ nabytej wiedzy religioznawczej, z której wynika ponad wszelką wątpliwość, iż wszystkich bogów, których kiedykolwiek czciła ludzkość i wszystkie religie, jakie dotąd istniały i istnieją, są dziełem człowieka. Inaczej mówiąc: to nie Bóg stworzył ludzi na swój obraz, lecz to ludzie tworzyli swoich bogów na własne podobieństwo, w bardzo długim procesie kulturotwórczym.

 

Czy mając taką wiedzę (potwierdzoną licznymi świadectwami historycznymi, dowodami i argumentacją, której nie sposób podważyć rozumem), mogłem zostać teistą, czy wierzącym lub wyznawcą jakiejkolwiek bez wyjątku religii? Myślę, iż jest to całkowicie niemożliwe i sprzeczne z rozumem i logiką. I to wcale nie było tak, że chciałem zostać ateistą, dlatego wybierałem sobie takie publikacje, które mogły potwierdzić moje areligijne poglądy. Nic bardziej błędnego: na podstawie czytanych wtedy przeze mnie książek, można by raczej sądzić, że chcę ZATRZYMAĆ swoje religijne poglądy jak najdłużej. A przynajmniej dać im rzetelną szansę obrony i wykazania swoich racji.

 

Jednakże kiedy z czasem doszedłem do trwałego przekonania (opartego na dużej wiedzy, a nie na wierze, iż jest to prawdą), że wszyscy nasi bogowie i wszystkie nasze religie są wytworem ludzkiego rozumu (wyobraźni) i powstawały w NATURALNYM procesie kulturowym, wraz z rozwojem naszego umysłu, to już nie sposób patrzeć z innej perspektywy niż ta, na rzekome religijne „prawdy objawione”. Bowiem ten religioznawczy punkt widzenia religii implikuje również mnóstwo różnych przemyśleń dotyczących tej tematyki, jak i cały ciąg różnych zachowań, bądź ich braku (mam na myśli religijną obrzędowość), będących logiczną konsekwencją tychże odmiennych poglądów.

 

Dlatego po długiej polemice jaka się między nami wywiązała przy okazji jednego z tekstów, będącego moją znamienną „recenzją” poleconej mi książki przez owego Czytelnika, która wg jego oceny miała „rozkładać na łopatki ateizm” i „zapędzać ateistów w kozi róg”, a wg mnie okazała się bardzo łatwym do obalenia zbiorem „pobożnych życzeń” niespełnionych teistów, a na dodatek oszustwem (ktoś inny podszył się pod Autora) – postanowiłem dać sobie spokój z tą absorbującą, lecz jałową intelektualnie działalnością, co wyraziłem w tych wpisach:

„Przeczytałem /../ artykuł z GW, którego autor W.Saletan cytował książkę „Prawy umysł”, J.Haida, psychologa z Uniwersytetu Wirginii: „Dlaczego druga strona nie słucha głosu rozsądku? /../ Problem nie polega na tym, że ludzie nie używają rozumu. Używają go, ale do wsparcia swoich, a nie naszych wniosków. Rozum /../ działa bardziej jak adwokat /../ usprawiedliwia w oczach innych nasze poczynania i oceny”. Myślę, że Pańskie komentarze są tego potwierdzeniem; nie podejmuje Pan polemiki z konkretnymi argumentami i nie stara się odpowiedzieć na żadne z pytań zawartych w tekście. /../ w miejsce merytorycznej polemiki przytacza Pan dużo cytatów mających ilustrować Pańskie poglądy.

 

Polecając przy okazji wiele publikacji, które należałoby przeczytać, aby prowadzić z Panem równorzędny dyskurs. /../ Nie potrafi Pan podważyć i obalić przeciwstawnych argumentów, a mimo to jest Pan pewien, że ich autorzy muszą się mylić, bo Pan ma za sobą te wszystkie autorytety, które /../ Pan nieustannie cytuje. Wygląda to tak, jakbyśmy posługiwali się innymi rodzajami logiki; dla mnie autorytetem jest prawda, dla Pana prawdą jest autorytet. Chociaż na Pańskim przykładzie lepiej  pojąłem dlaczego wierzący osobnicy nie potrafią zrozumieć i zaakceptować niezbitych argumentów, zaprzeczających zasadności ich światopoglądu, to jednak proponuję abyśmy odpuścili sobie dalszą „polemikę” dla obopólnego dobra”.

Aż chciałoby się na koniec zadać owemu Czytelnikowi retoryczne pytanie napisane jego stylem: „Człowieku, przeczytałeś w swoim życiu mnóstwo mądrych książek (jak sam podkreślałeś), a mimo to, pozostałeś przy archaicznych poglądach „wędrownych pasterzy kóz” sprzed 2,5 tys. lat. Warto było Ci marnować na to czas?”.

 

 

Marzec 2017 r.                                   ----- cdn.-----

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 582 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk