Prawda

Wtorek, 23 maja 2017 - 18:50

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Azyl ignorancji. Część VIII.


Lucjan Ferus 2017-03-12


Tę część cyklu chciałbym poświęcić innemu Czytelnikowi, również i moich tekstów publikowanych w dawnym Racjonaliście, znanego z paru „ekscentrycznych” cech, które  wyróżniały go spośród innych komentujących na tym portalu. Potrafił np. zamieszczać 4-6 następujących po sobie wpisów (wymóg: półgodzinne przerwy między nimi). Przede wszystkim jednak „słynął” z tego, że potrafił prawie w każdym z nich polecać do przeczytania autorowi tekstu lub innym komentującym, przynajmniej kilka książek. Oto jego dość nietypowy wpis (składał się zaledwie z dwóch części) skierowany do jednego z uczestników prowadzonej polemiki:

„Człowieku nie chcę tutaj uchodzić za autorytet, ale zdaje się, że „trochę” więcej swojego czasu spędziłem nad zagadnieniem religii. Niestety nie zdradzasz znajomości tematyki. Twoje uprzedzenie jest wyraźne. Argumenty niestety nie. Istota moich wypowiedzi oparta jest na cytowanych książkach - ewentualnie powołanie się na samą książkę. Nie jestem w swojej argumentacji „anonimowy”. Powołuję się na dostępne publikacje, licząc na to, że wątpiący odszukają podaną pozycję - jeżeli mają wątpliwości, co do jej rzetelności, aby osobiście przekonać się o jej wartości -ewentualnie wykażą jej słabości.

 

Ja „kręcę się” w kręgu religioznawstwa. Analizuję „ogólną refleksję nad religią”. Szczególnym uznaniem darzę „psychologię religii”. Analizuję psychologię stanów religijnych, zastanawiam się nad genezą i strukturą stanu religijnego. Poważnie podchodzę do zagadnienia modlitwy w świetle teorii kryptomnezji. Zastanawiam się nad ujęciem socjopsychologicznym świadomości religijnej, i zjawiskiem religii w procesie przemiany świadomości religijnej. Zastanawiam się nad miejscem „psychologii człowieka religijnego” w strukturze nauk psychologicznych. Nad stosunkiem religii psychologii religii do socjologii. Zapewne w oczach takich jak pańskie niepotrzebnie tracę czas. Zapewne”.

Jeśli chodzi o to, kto więcej czasu poświęcił na poznawanie religii, to od razu przypomniała mi się anegdota o Izaaku Newtonie, który tymi słowami „zrugał” kogoś, kto zażartował z religii w jego obecności: „Milcz pan! Ja te rzeczy głębiej zbadałem!”. No właśnie! Dodam jeszcze, iż częstym określeniem, którym ów Czytelnik zwracał się do swych rozmówców było „człowieku”. Niby nic takiego, każdy z nas nim jest, ale jakoś to brzmi tak mało grzecznie, może się jednak mylę. Zaś użytkownik, z którym prowadzona była owa polemika, odpowiedział w ten sposób:

„Musze Cię zmartwić /../ Twoje wystąpienia tutaj demaskują Cię raczej jako członka Świętej Kongregacji Doktryny Wiary, niż psychologa religii, socjologa, czy religioznawcę. Twoje metody „dyskusji” (unikanie odnoszenia się do argumentów, zasłanianie się autorytetami, cytowanie tytułów zamiast argumentów, dyskredytowanie współczesnej nauki, a nierzadko zwykły religijny bełkot) powodują, że jesteś tutaj po prostu uznawany za zwykłego kościelnego oszusta. /../ Moje uprzedzenie (a raczej obrzydzenie) rośnie z każdym Twoim postem”.

Wyczerpująca odpowiedź na ten dość lakoniczny wpis, paradoksalnie potwierdziła słuszność zarzutów postawionych interlokutorowi. Oto charakterystyczny komentarz owego Czytelnika, niewiele różniący się od wielu innych, którymi „polemizował” wówczas z autorami tekstów, jak i z innymi użytkownikami:

„Miło” było mi przeczytać, że bełkoczę, ale oddam się jeszcze chwilę mamrotaniu. Nie wydaje mi się jednak, żebym pisał niezrozumiale. Może tylko ty tego nie pojmujesz. Tak naprawdę zgodziłbym się z tobą człowieku, gdyby za prawdę uznać kilka zagadnień. Takich na które jest mi się zgodzić bardzo trudno. Ogólnie chodzi o to, że musielibyśmy założyć, że nie istnieją granice ludzkiego poznania. Wystarczy jednak pojąć zasadę nieoznaczoności W. Heinserberga , aby wiedzieć, że takie granice istnieją. Już dawno temu prof. A. Piekara w książce „Fizyka stwarza nową epokę” str.76 napisał, że: „Mechanika kwantowa nauczyła nas skromności. Przekonała nas, że wiedza pełna i bezbłędna jest dla człowieka nieosiągalna”. Patrz też A. Eddington „Nauka na nowych drogach” str.82. W. Natanson „Wspomnienia i szkice” str.96. Tak, czy inaczej jak napisał J. Łukasiewicz w książce „Z zagadnień logiki i filozofii” str.67: „Umysł ludzki wytwarzając naukę nie dąży do wszechwiedzy. Istotnie wszechwiedza zdaje się być raczej ideałem religijnym, niż naukowym”. Tak, czy inaczej istnieją granice ludzkiego istnienia, ale nie można zakładać, że nasze poznanie wyznacza granice istnienia. Wiedza ludzka, chociażby nauka nie wyznacza granic istnienia. Potrafi jednak i jedynie..” cdn.

 

„..wyznaczyć granice swojego poznania. W matematyce wykazał to K. Godel. Z takich granic zdają sobie sprawę także filozofowie inspirowani „krytyczną filozofią” I. Kanta. Jak pisał H. M. Baumgartner: „Filozofia nie może uważać się za rozum absolutny, lecz za rozum krytyczny. Dlatego w stosunku do religii, filozofia może występować jako krytyczny partner dialogu, ale nie jako sprawujący kuratelę. Inne postacie ducha są zatem samodzielnymi współkonkurentami w interpretacji sensu ludzkiego życia”. Patrz jego książka „Rozum skończony” str.259. Tak, czy inaczej jeśli nie bardzo można udowodnić, że istnieje coś poza granicami ludzkiego poznania. Równie nie łatwo wykazać, że nie ma tam niczego. Nie, nie chcę umniejszać ludzkiemu poznaniu. Jak słusznie zauważył prof. Jewgenij K.Charadze: „astronomia potwierdza olbrzymie intencje ludzkiego rozumu, dzięki którym pyłek ten jest w stanie pojąć i objaśnić niemal cały kosmos”. Niemniej wystarczy przeczytać książkę, którą napisał L. Smolin „Kłopoty z fizyką”, by entuzjazm ten ostudzić. Namawiam do rozważenia „zasady prolifreacji problemu” I. Kanta. Może bardziej zrozumie pan, o czym piszę. Może prościej będzie przeczytać książkę „Granice nauki” praca zbiorowa. Napisana pod red. M. Hellera, ewentualnie 7 rozdz. książki..” cdn.

 

.. „Fizyka a świat realny: Elementy filozofii nauki” pod tytułem „Filozofia uczonych”, którą napisał M. Tempczyk .Tak więc można w dużym stopniu ograniczyć się do naukowego poznania. Można też wyjść poza nie, a religię traktować jako „współkonkurenta w interpretowaniu sensu ludzkiego życia”. „Naukowcy uważają więc, że ich podejście jest jedyne”. Niemniej niektórzy filozofowie i humaniści uważają, że „podejście to nie ma znaczenia”. Jego zdaniem pod czym się chętnie podpisuję „Obie reakcje są zbyt wąskie”. Można jednak i tak. /../ To, że człowieku nie zrozumiałeś książki  W. Sedlaka i przedstawiasz ją jako przykład publikacji kompromitacją katolicyzm, nie świadczy o tobie dobrze. Tak się składa, że W. Osiatyński prof. W. Sedlaka zaliczył i to nie bez powodu do najwybitniejszych swego czasu naukowców polskich. Patrz jego książka „Zrozumieć świat. Rozmowy z uczonymi polskimi” od str.125. Jeżeli masz problemy ze zrozumieniem poruszonych przez ks. W. Sedlaka zagadnień to zacznij swoją edukację od książki M. Hellera „Mechanika kwantowa dla filozofów”, potem E. Schrodinger „Czym jest życie. Fizyczne aspekty żywej komórki”. A dopiero potem ks. Sedlak”.

Jakby nie liczyć, ok. 15 różnych publikacji polecił ów Czytelnik swojemu rozmówcy w tych 3 komentarzach. Nie jest to czymś nadzwyczajnym dla niego, zdarzała się bowiem i większa ilość zamieszczonych pod rząd wpisów, jak i zawierających więcej polecanych tytułów. Nie pomagały zwracane mu uwagi przez użytkowników, jak np.: „Odsyłanie polemisty do książek, to dość tandetny chwyt erystyczny. Jeszcze ktoś pomyśli, że w ten sposób próbuje Pan uniknąć konfrontacji, która ujawni pańskie braki”. Dlatego w żartobliwy sposób skwitowałem tę sytuację, zwracając się do użytkownika, pod adresem którego napisane były owe komentarze:

„Mam nadzieję, że zapisał Pan sobie te wszystkie lektury, proponowane przez /../ i kiedy już Pan je przeczyta (za parę miesięcy chyba?), to odpisze Pan adwersarzowi w taki sposób, aby poczuł się usatysfakcjonowany poziomem Pańskiej argumentacji? Ja niestety musiałem odpuścić sobie tę „wymianę” poglądów, ponieważ mam tylko jedno życie, a w nim sporo innych rzeczy do zrobienia. Tym nie mniej życzę Panu wytrwałości i pozdrawiam”

Następną cechą wyróżniającą go spośród rzeszy komentujących, była dość irytująca (dla prowadzących z nim polemikę) skłonność, do ignorowania kierowanych do niego pytań, dotyczących omawianych argumentów. Pamiętam, że wielu komentujących miało mu to za złe; jedni uważali, że ich lekceważy, inni, że po prostu nie ma pojęcia o poruszanych sprawach, a mimo to stara się sprawiać wrażenie, jakby miał coś do powiedzenia. Przyznaję, że mnie także to czasem drażniło, co wyraziłem w pewnym wpisie:  

„W jednym z komentarzy napisał Pan: „..wszyscy piszecie o religiach, piszecie źle, ale piszecie o religiach”. Potem Pan to powtórzył raz jeszcze. Wydaje się to Panu dziwne? A nie powinno, gdyż do tekstu „Ślepi przewodnicy”, w którym szczegółowo wyjaśniłem POWODY dla których ateiści zajmują się religiami i dlaczego mają o nich jak najgorsze zdanie, napisał Pan 18 komentarzy! I co?! Mimo tego, mam Panu od nowa tłumaczyć swoje racje? /../ Nieustannie oburza się Pan na to, że mamy czelność mieć inne niż Pan zdanie o religii i inny punkt widzenia na jej historię. A co do rzekomego „poniżenia” Pana przeze mnie /../ Proszę łaskawie wziąć pod uwagę, iż to „poniżenie” /../ nie odbyło się na portalu religijnym, do którego wtargnęli ateiści ze swoimi głupimi poglądami, molestując niewinne umysły jego użytkowników – lecz na portalu dla ludzi zazwyczaj myślących, przeważnie o areligijnym światopoglądzie. Zatem pańskie lamenty w tej kwestii trącą hipokryzją, nie uważa Pan? /../”.

Odpowiedzi nie będę cytował, zajęłaby z pewnością następną stronę. Kiedyś postanowiłem poznać pobudki,którymi kieruje się ów Czytelnik i w jednym ze swoich wpisów poprosiłem o wyjaśnienie jego irracjonalnego moim zdaniem zachowania:

„Gdybym ja miał podobne zarzuty do odbiorców swoich tekstów lub postów, dawno dałbym sobie spokój z licznymi próbami „nawracania” ich na swoje przekonania. Z tego co Pan pisze widać wyraźnie, że – czego jak czego – lecz zrozumienia dla swych poglądów nie może Pan oczekiwać ze strony czytelników tego portalu, prawda? Po co więc zaszczyca nas Pan swymi komentarzami, skoro widzi Pan JAŁOWOŚĆ tego działania? Nie potrafię zrozumieć, jakie pobudki kierują takimi ludźmi jak Pan /../ Może dlatego, iż staram się postawić na ich miejscu: powiedzmy, że zaczynam np. na Frondzie lub Katoliku.pl albo innym stricte religijnym portalu zamieszczać swoje komentarze i użerać się z kąśliwymi ripostami innych użytkowników. /../ nie umiem sobie wyobrazić sensownych argumentów, które mogłyby mnie usprawiedliwiać z takiego absurdalnego działania. Pan zna takie argumenty dla swego, niezrozumiałego dla mnie zachowania?”.

Byłem przekonany, iż odpowiedź będzie mniej więcej w takim stylu: „Ponieważ wierzę, że Prawda jest po mojej stronie, a ja, jako osoba wierząca jestem zobowiązany do dawania świadectwa owej prawdzie w każdych okolicznościach. Widząc, że wy ateiści BŁĄDZICIE wyznając fałszywy z gruntu światopogląd, czuję się w obowiązku oświecić was,gdyż jak widać, sami nie jesteście w stanie jej dostrzec i pojąć jej wartości. Wiem, że moja obecność na tym portalu nie jest wam na rękę, ale świadomość wagi tej misji dodaje mi skrzydeł i rekompensuje czas, który poświęcam dla dobra ogółu”. Nic z tych rzeczy! Jakież było moje zaskoczenie, kiedy ów Czytelnik odpowiedział w charakterystyczny dla siebie sposób:

„Idzie o to, że wielu z użytkowników portalu to ludzie „ślepo wierzący” w ateizm, czy ateizmowi. To fakt, że ludzie podobni do Pana starają się „wzbogacić” niewiedzę wielu z nich. Zdaję sobie sprawę, że ludzie tacy jak ja „nie są mile widziani” podczas dyskusji na waszym portalu. Niemniej – gdybym chociażby ja – nie pojawiał się w komentarzach, wasze „samozadowolenie”, wasz zachwyt ateizmem byłby większy. Większa byłaby także wasza niewiedza. Fakt, że tacy ludzie jak ja znają i rozumieją ateizm jako walkę z religią, nie zmienia faktu, że...Wiem jednak, że nie wszystkie religie, wyznania religijne „umoczyły się krwią” itp. Namiętnie piszecie o zepsuciu religii, a prawda jest taka, że zawsze i wszędzie ludzie odznaczali się religijnością. Nawet wielcy przeciwnicy metafizyki podkreślali „społeczne znaczenie religii”. I tak chociażby August Comte propagator tzw. „pozytywizmu pierwszego” twierdził, że znaczną rolę w utrzymaniu harmonii społecznej powinna spełniać religia” /../ itd.

Zatem nie chodziło wcale temu Czytelnikowi (jak i jemu podobnym) o głoszenie i obronę PRAWDY, jak i dawania jej świadectwa – na co byłem przygotowany, lecz o to, abyśmy my ateiści, nie popadli w zbyt wielkie samozadowolenie i zachwytateizmem, oraz nie ulegli bardziej tej ślepej i nierozumnej wierze w ów zgubny z natury światopogląd. A więc było to tłumaczone naszym własnym dobrem, z dbałości o psychiczną higienę osób wyznających fałszywe z gruntu poglądy?! Nigdy bym na to nie wpadł! I pomyśleć, że tacy ludzie poświęcają swój czas i energię tylko na to, aby nie poprzewracało się nam w głowach od tego ogłupiającego samozadowolenia. Jeden z moich ówczesnych komentarzy:

„Pisze Pan też, iż dostrzega w wielu z nas głębokie uprzedzenie do religii. A czy dostrzega Pan również PRZYCZYNY owego uprzedzenia? Chyba każdy, kto zna historię religii (szczególnie katolicyzmu i papiestwa) będzie miał uzasadnione uprzedzenie do tej obłudnej, „świętej” instytucji, która wyrządziła tak wielką ilość zła, cierpienia i krzywd ludzkości /../.Trzeba doprawdy być całkowicie nieczułym na zło i niesprawiedliwość, lub niewyobrażalnym ignorantem w tych kwestiach, aby nie czuć do religii nie tylko uprzedzenia, ale wręcz obrzydzenia. Chyba, że nie ma się nic przeciwko immanentnej hipokryzji religijnej, fałszowaniu historii i hołdowaniu postawionej na głowie hierarchii wartości, oraz nienawiści do odmiennie myślących, którą religie wszczepiają swym wyznawcom – wtedy można nie być uprzedzonym właściwie do żadnej religii”.

Czego, jak czego ale konkretnej, rzeczowej odpowiedzi nie można było oczekiwać od tego Czytelnika. W takim przypadku jak ten, pisał (o ile pamiętam), iż nie ma zamiaru „rzucać się w ramiona ateizmu” tylko dlatego, że ktoś widzi w religiach wyłącznie zło. Odnosiłem czasem wrażenie, jakby chciał ilością pisanych komentarzy i pozycji książkowych w nich polecanych, zastąpić ewidentny brak SENSU i racjonalnej argumentacji. Nawet te swoje sugestie wyartykułowałem w jednym z wpisów:

„W pańskich komentarzach widać, jak dużo wysiłku intelektualnego Pan wkłada w to, aby pomimo tych wszystkich sprzeczności, które Pan przy okazji poznaje na portalu, za wszelką cenę zachować swoją cenną (wg Pana) wiarę religijną. Mnie prawda o religiach już dawno wyzwoliła od ich wpływu. Wygląda na to, iż Pan przez cały czas szuka rozumowego POTWIERDZENIA racjonalności swej wiary. Stąd musi Pan nieustannie dokonywać ekwilibrystyki rozumowej, aby nie widzieć zła w religiach, które rzuca się w oczy i wysuwać na pierwsze miejsce to, co nie ma znaczenia – ale w jakiś sposób pomaga Panu zachować złudną wiarę, że racja i prawda jest po pańskiej stronie. A ta duża ilość przeczytanych książek ma tylko potwierdzać, iż dokonał Pan najwłaściwszego z możliwych wyborów. Obawiam się, iż oszukuje Pan sam siebie, gdyż czyta je przez pryzmat wiary, czyli bez chęci ZROZUMIENIA. Widocznie to Panu potrzebne”.

O czym świadczy ten ciekawy przypadek? Prawdę mówiąc, dla mnie jest on niezrozumiały i trudny do wytłumaczenia. Dotąd wydawało mi się, iż duża ilość przeczytanych książek popularnonaukowych (a z podawanych tytułów można wnioskować, iż raczej takie publikacje preferował ów Czytelnik), pozwala u czytającego je osobnika wyrobić sobie jakiś logicznie spójny światopogląd, a przynajmniej w miarę całościowy obraz naszej rzeczywistości. Tak było w moim przypadku, mam nadzieję, że nieodosobnionym.

 

Dziwne się więc wydaje, iż Czytelnik ten, który sam o sobie pisał, iż „kręci się w kręgu religioznawstwa”, pozostawał nadal pod silnym wpływem religijnych przekonań, odrzucając areligijny światopogląd, jako coś z gruntu gorszego od religijnych poglądów, oraz niegodnego człowieka myślącego (jak sam nieraz to podkreślał). Ponieważ kiedyś też byłem w podobnej sytuacji „poznawczej” (opisałem to w I i II części tego cyklu), wyjaśnię dlaczego jego zachowanie wydaje mi się takie dziwne.

 

Zacznę od pytania: dlaczego po lekturze dużej ilości książek o tematyce religioznawczej (i nie tylko) „wybrałem” światopogląd areligijny, a nie np. religijny? Czy miałem jakąś alternatywę w tej kwestii? Otóż nie! Było to logiczną i racjonalną KONSEKWENCJĄ nabytej wiedzy religioznawczej, z której wynika ponad wszelką wątpliwość, iż wszystkich bogów, których kiedykolwiek czciła ludzkość i wszystkie religie, jakie dotąd istniały i istnieją, są dziełem człowieka. Inaczej mówiąc: to nie Bóg stworzył ludzi na swój obraz, lecz to ludzie tworzyli swoich bogów na własne podobieństwo, w bardzo długim procesie kulturotwórczym.

 

Czy mając taką wiedzę (potwierdzoną licznymi świadectwami historycznymi, dowodami i argumentacją, której nie sposób podważyć rozumem), mogłem zostać teistą, czy wierzącym lub wyznawcą jakiejkolwiek bez wyjątku religii? Myślę, iż jest to całkowicie niemożliwe i sprzeczne z rozumem i logiką. I to wcale nie było tak, że chciałem zostać ateistą, dlatego wybierałem sobie takie publikacje, które mogły potwierdzić moje areligijne poglądy. Nic bardziej błędnego: na podstawie czytanych wtedy przeze mnie książek, można by raczej sądzić, że chcę ZATRZYMAĆ swoje religijne poglądy jak najdłużej. A przynajmniej dać im rzetelną szansę obrony i wykazania swoich racji.

 

Jednakże kiedy z czasem doszedłem do trwałego przekonania (opartego na dużej wiedzy, a nie na wierze, iż jest to prawdą), że wszyscy nasi bogowie i wszystkie nasze religie są wytworem ludzkiego rozumu (wyobraźni) i powstawały w NATURALNYM procesie kulturowym, wraz z rozwojem naszego umysłu, to już nie sposób patrzeć z innej perspektywy niż ta, na rzekome religijne „prawdy objawione”. Bowiem ten religioznawczy punkt widzenia religii implikuje również mnóstwo różnych przemyśleń dotyczących tej tematyki, jak i cały ciąg różnych zachowań, bądź ich braku (mam na myśli religijną obrzędowość), będących logiczną konsekwencją tychże odmiennych poglądów.

 

Dlatego po długiej polemice jaka się między nami wywiązała przy okazji jednego z tekstów, będącego moją znamienną „recenzją” poleconej mi książki przez owego Czytelnika, która wg jego oceny miała „rozkładać na łopatki ateizm” i „zapędzać ateistów w kozi róg”, a wg mnie okazała się bardzo łatwym do obalenia zbiorem „pobożnych życzeń” niespełnionych teistów, a na dodatek oszustwem (ktoś inny podszył się pod Autora) – postanowiłem dać sobie spokój z tą absorbującą, lecz jałową intelektualnie działalnością, co wyraziłem w tych wpisach:

„Przeczytałem /../ artykuł z GW, którego autor W.Saletan cytował książkę „Prawy umysł”, J.Haida, psychologa z Uniwersytetu Wirginii: „Dlaczego druga strona nie słucha głosu rozsądku? /../ Problem nie polega na tym, że ludzie nie używają rozumu. Używają go, ale do wsparcia swoich, a nie naszych wniosków. Rozum /../ działa bardziej jak adwokat /../ usprawiedliwia w oczach innych nasze poczynania i oceny”. Myślę, że Pańskie komentarze są tego potwierdzeniem; nie podejmuje Pan polemiki z konkretnymi argumentami i nie stara się odpowiedzieć na żadne z pytań zawartych w tekście. /../ w miejsce merytorycznej polemiki przytacza Pan dużo cytatów mających ilustrować Pańskie poglądy.

 

Polecając przy okazji wiele publikacji, które należałoby przeczytać, aby prowadzić z Panem równorzędny dyskurs. /../ Nie potrafi Pan podważyć i obalić przeciwstawnych argumentów, a mimo to jest Pan pewien, że ich autorzy muszą się mylić, bo Pan ma za sobą te wszystkie autorytety, które /../ Pan nieustannie cytuje. Wygląda to tak, jakbyśmy posługiwali się innymi rodzajami logiki; dla mnie autorytetem jest prawda, dla Pana prawdą jest autorytet. Chociaż na Pańskim przykładzie lepiej  pojąłem dlaczego wierzący osobnicy nie potrafią zrozumieć i zaakceptować niezbitych argumentów, zaprzeczających zasadności ich światopoglądu, to jednak proponuję abyśmy odpuścili sobie dalszą „polemikę” dla obopólnego dobra”.

Aż chciałoby się na koniec zadać owemu Czytelnikowi retoryczne pytanie napisane jego stylem: „Człowieku, przeczytałeś w swoim życiu mnóstwo mądrych książek (jak sam podkreślałeś), a mimo to, pozostałeś przy archaicznych poglądach „wędrownych pasterzy kóz” sprzed 2,5 tys. lat. Warto było Ci marnować na to czas?”.

 

 

Marzec 2017 r.                                   ----- cdn.-----

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 381 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Czy wolno śmiać się z religii?   Koraszewski   2016-08-29
Rozum i Wiara. Część XII   Ferus   2016-08-28
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Jak odpowiadać na argumenty teisty   Stenger   2016-08-25
Niebiański haczyk i portfele wiernych   Ferus   2016-08-21
Tajemnicza logika Boga   Ferus   2016-08-14
Papież i Święta Wojna   MacEoin   2016-08-09
Homo sapiens i owoc z drzewa wiadomości   Kruk   2016-08-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Młode pokolenie i imperatyw humanizmu w Afryce   Igwe   2016-07-18
Zaprzeczanie - ISIS zwycięża, kiedy milczysz   Frantzman   2016-07-17
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15
Misterium telefonicznych objawień   Kruk   2016-07-13
Powrót ofiary całopalnej   Ferus   2016-07-10
Ateizm w Etiopii   Igwe   2016-07-06
Hejże dzieci (boże), hejże ha   Ferus   2016-07-03
Zwrot, który zmienił świat   Koraszewski   2016-07-01
Dławienie wolnej myśli w Kenii   Igwe   2016-06-28
Niezastąpieni szafarze łask bożych   Ferus   2016-06-26
Humanizm jako alternatywa   Grayling   2016-06-12
Brat Tayler o Reza Aslanie   Coyne   2016-06-06
Czy to jest nauka, czy teologia?   Hoodbhoy   2016-06-05
O religiach z twarzą ludzką i nieludzką   Koraszewski   2016-05-31
Zachód musi powiedzieć "Je Suis Asia Bibi"   Meotti   2016-05-30
Matka jest tylko jedna?Czyli quasi teologiczna refleksja o Dniu Matki.   Ferus   2016-05-26
W obronie Sama Harrisa   Coyne   2016-05-09
Infantylizm marzeń o życiu wiecznym   Koraszewski   2016-05-08
Wezwanie do reformy islamu     2016-05-05
Religia to piekło kobiet     2016-05-04
Zakwefić kobiety: najpotężniejsza broń islamistów   Meotti   2016-05-04
Karta islamofobii pozostaje w grze   Coyne   2016-05-02

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.



Moc Chrystusa zmusza cię


Technika, konsumeryzm i papież


W obronie pesymizmu