Prawda

Poniedziałek, 21 października 2019 - 10:30

« Poprzedni Następny »


Rosjanie i Polacy raz jeszcze


Andrzej de Lazari i Andrzej Koraszewski 2019-10-07

Andrzej de Lazari (Zrzut z ekranu z wideo: https://www.youtube.com/watch?v=feTHrVbIe2k)
Andrzej de Lazari (Zrzut z ekranu z wideo: https://www.youtube.com/watch?v=feTHrVbIe2k)

Rozmowa z profesorem Andrzejem de Lazari o przemianach w Rosji oraz w Polsce.
Andrzej Koraszewski: Swego czasu, a dokładniej 14 lat  temu, rozmawialiśmy o stosunkach między Rosjanami i Polakami. Od tamtego czasu zmienił się świat, zmieniła się Rosja, zmieniła się Polska. Wtedy mówił Pan, że Rosja nie ma szans na demokrację, ale wyrażał Pan ostrożną nadzieję na większe poszanowanie prawa, na  opanowanie korupcji i na reformy gospodarcze. Wiele wskazuje na to, że te nadzieje nie spełniły się. Czy Pana zdaniem zadecydowała o tym głównie osobowość Władimira Putina, czy  też raczej Putin stał się więźniem historii, w której ambicje mocarstwowe są nieodmiennie ważniejsze niż dobrostan jego mieszkańców?

Andrzej de Lazari: 14 lat temu cieszyłem się z faktu, że staliśmy się obywatelami Unii Europejskiej, w której Prawo jest naczelną wartością. Nasze prawo stało się kompatybilne z prawem unijnym, w którym prawa człowieka-obywatela nie zależą od jego pochodzenia etnicznego, społecznego, wyznania, światopoglądu i orientacji seksualnej. Kategorię narodowości etnicznej zastąpiła kategoria narodu obywatelskiego, co kilka lat wcześniej w preambule potwierdziła nasza Konstytucja. Nie przypuszczałem, że może jeszcze wrócić czas romantycznego nacjonalizmu. Pierwsza kadencja rządów Putina również napawała nadzieją. Do władzy szedł on przecież z hasłem „dyktatury prawa” i wydawało się, że prowadzi Rosję z „dyktatury proletariatu” i jelcynowskiej dyktatury oligarchów „do Europy”, czyli do państwa prawa. Zwracając się wówczas do wyborców, mówił: „Im silniejsze państwo, tym bardziej wolna jednostka. W demokracji wasze i moje prawa są ograniczone jedynie takimi samymi prawami innych ludzi. W oparciu o uznanie tej prostej zasady budowane jest prawo, którym kierować powinni się wszyscy – od przedstawiciela władzy do zwykłego obywatela. Demokracja – to dyktatura prawa, a nie ludzi na stanowiskach”. Niestety – to już tylko historia.


Dlaczego Putin zrezygnował z drogi „do Europy”? Andrzej Walicki tłumaczy ten fakt katastrofalnymi skutkami jelcynowskich reform, nieprzyjazną polityką NATO i Stanów Zjednoczonych wobec Rosji, „programową” książką Zbigniewa Brzezińskiego pt. Wielka szachownica (1997), nawołującą do wsparcia idei podziału Rosji na trzy państwa (Rosję europejską, Republikę Syberyjską i Republikę Dalekiego Wschodu) oraz pomysłem Andrew Wilsona o wciągnięciu Ukrainy do NATO i „odepchnięcia Rosji od Morza Czarnego”[1].


Ostateczny zwrot Putina „na prawo” odnotowałem w 2013 roku na spotkaniu Valdai Club, w którym uczestniczyłem m.in. z Włodzimierzem Cimoszewiczem i Krzysztofem Zanussim. Putin stwierdził wówczas: „Praktyka pokazała, że nowa idea narodowa nie narodzi się i nie rozwinie według praw rynku. Ani państwo, ani społeczeństwo samo się nie zorganizowało, na nic również zdało się cudze doświadczenie”. Jego zdaniem naród rosyjski nie zaakceptował obcych wpływów, ponieważ „dążenie do samostanowienia, do duchowej, ideologicznej suwerenności jest nieodłączną częścią naszego charakteru narodowego”. Konieczne jest odwołanie się do historii, „połączenie doświadczenia narodowego z ideą”. Kraje euroatlantyckie odeszły od swych korzeni, „w tym od wartości chrześcijańskich, będących podstawą zachodniej cywilizacji. Negowane są zasady moralne i tradycyjna tożsamość: narodowa, kulturowa, religijna a nawet płciowa. Prowadzi się politykę, stawiającą na jednym poziomie wielodzietną rodzinę i jednopłciowy związek partnerski, wiarę w Boga i wiarę w szatana”.


Dziś najbardziej zaskakuje mnie nie tyle Putin, który już jakiś czas temu „nawrócił się” na prawosławie i zainteresował „renesansem religijno-filozoficznym” przełomu XIX i XX wieku[2], ale fakt, że podobne wypowiedzi słyszę z ust polskich rządzących polityków, dla których Putin jest przecież wcieleniem szatana.


A.K.: Patrząc z Polski na Rosję jesteśmy w naszych ocenach skazani na pamięć naszej wspólnej historii. Ale czy nie powinniśmy spojrzeć na Rosję w kontekście takich krajów jak Chiny, Iran, Turcja? Chiny zdołały przeprowadzić skuteczną reformę gospodarczą pod osłoną komunistycznej dyktatury i chociaż trudno mieć dziś nadzieję na demokrację w tym kraju, wydaje się, że dobrobyt jego mieszkańców nie jest w Chinach tak lekceważony jak w Turcji czy w Iranie, a co więcej nowoczesność i współpraca z resztą świata jest dla nich bardzo ważna. Nacjonalizm irański i turecki wydają się podobne – jest to nacjonalizm z ambicjami imperialnymi. Islamska Republika Iranu to marzenie o podboju świata przez szyicki islam, Turcja to marzenie o odbudowie imperium osmańskiego. Nacjonalizm wyrastający z frustracji po klęsce, zwrócony w przeszłość. W obydwu przypadkach jest to nacjonalizm odwołujący się raczej do religii niż do racjonalizmu i gospodarki opartej na wiedzy. W ostatnich czasach pisząc o Putinie wracał Pan do jego zapatrzenia na Sołżenicyna, pisarza i myśliciela marzącego o odbudowie wielkiej, prawosławnej Rosji. Sołżenicyn jest dziś niemal zapomniany, ale jego idea w wykonaniu Putina wydaje się mieć silne poparcie? 


A. L.: A który nacjonalizm odwołuje się „do racjonalizmu i gospodarki opartej na wiedzy”? Może polski, gdy kropidłem „uświęca” rezultaty owej gospodarki? Komunizm to też religia, co dziś dobitnie pokazuje Korea Północna. W Chinach zaś odradzanie się kultu Mao Zedonga nie jest przecież „racjonalne”. Nacjonalizm chętnie wspiera się „gospodarką opartą na wiedzy”. Nazizm tworzył irracjonalne mity i jednocześnie budował wspaniałe autostrady.


Czy Sołżenicyn marzył „o odbudowie wielkiej, prawosławnej Rosji”? Przecież jego Rosja miała „ograniczyć się” do Wielkorusi, Białorusi, Małorusi i części Kazachstanu, zamieszkałej w większości przez Rosjan. Resztę „odpuszczał”. Putin zdecydowanie niczego nie „odpuszcza”. Faktem natomiast jest, że na początku swojej prezydentury udał się z „pielgrzymką” do Starca w Troice-Łykowie bez dziennikarzy. Również bez obecności prasy spotkał się z nim w 2007 roku i niejednokrotnie odwoływał się do Sołżenicynowskiej idei „sbierieżenija naroda” (zachowania, ustrzeżenia narodu), co sprawiło, że wielu analityków zobaczyło korzenie polityki Putina w światopoglądzie pisarza. Na Pana pytanie właściwie już odpowiedziałem półtora roku temu na „Listach z naszego sadu” http://www.listyznaszegosadu.pl/notatki/czy-putin-realizuje-idee-solzenicyna-jak-sadza-niektalrzy-analitycy. Nie chcę się tu powtarzać. Warto jednak podkreślić, że Sołżenicyn pozostał autorytetem dla Putina, choć dla społeczeństwa rosyjskiego dawno już autorytetem nie jest. Czy realizuje ideę „sbierieżenija naroda”? Na to pytanie swoiście odpowiedział w Rosyjskiej apokalipsie (2008) Wiktor Jerofiejew – pisarz ceniony w Polsce, w Rosji niejednokrotnie nazywany rusofobem:

„Czego dobrego dokonał Putin w ciągu ośmiu lat swych rządów? Dokąd dąży Miedwiediew? Bez zastanowienia odpowiedziałbym: za ich panowania Rosja otrzymała unikalną możliwość wolnego, prywatnego życia. Tu kryje się zagadka popularności władzy, której nie może zrozumieć Zachód. […] Wreszcie możemy, w zależności od posiadanych pieniędzy, pojechać albo do Włoch, albo na Wyspy Wielkanocne. Zapewne właśnie to nazywa się ‘autorytaryzmem z ludzką twarzą’ […]. Życie prywatne jest ratunkiem dla Rosji. Dzięki niemu, dzięki stopniowemu rozwojowi wartości rodzinnych, Rosja może wyjść na drogę oświecenia i modernizacji i znaleźć się we wspólnocie krajów demokratycznych”.

A jednak, jak do tej pory, nie wyszła. Ani oświecenia, ani modernizacji Putin Rosji nie przyniósł. Odciął ją również od wspólnoty krajów demokratycznych. „Odnalazł ideę narodową dla współczesnej Rosji i całkowicie wcielił ją w siebie…” – powie Jerofiejew. Czy Jarosław Kaczyński nie postępuje podobnie z polską „ideą narodową”?


A.K.: Który nacjonalizm odwołuje się „do racjonalizmu i gospodarki opartej na wiedzy”? To ciekawe pytanie, przy którym warto się zatrzymać. Na gruncie języka angielskiego słowo nacjonalizm nie jest tak naładowane emocjonalnie jak na gruncie języka polskiego. Kiedy na przykład mówimy o nacjonalizmie izraelskim, Izraelczycy powiedzą nam, że jego centralnym filarem jest obrona żydowskiego państwa, a ta realizowana jest nie tylko przez budowanie silnej armii, ale przede wszystkim przez nieustanne rozwijanie potencjału intelektualnego mieszkańców kraju. W Polsce na 1 milion mieszkańców przypada 2 tys. naukowców, w Izraelu ponad 8 tys. W Polsce zgłaszanych jest rocznie na 1 milion mieszkańców 9 wniosków patentowych, w Izraelu 246. W dzieciństwie śmiałem się razem z innymi z opowieści o rosyjskich i radzieckich naukowcach. Dopiero potem, pracując jako historyk gospodarki, dowiedziałem się, że ci wszyscy genialni rosyjscy wynalazcy istnieli rzeczywiście, ale ich wynalazki pozostawały na papierze, lub w formie prototypów, które nie miały szans na masową produkcje. Rosyjski nacjonalizm bywał chłopomański, ale nie przekładał się na dobrą masową oświatę, ani (tym bardziej) na reformy zapewniające drobnym rolnikom szanse rozwoju. Gorbaczow, jeszcze jako przywódca ZSRR wiedział, że bez zasadniczej zmiany sytuacji rolników, Rosja nie zmieni się. Przegrał, Przegrał z aparatem partyjnym, ale (jak mi się wydaje) nie miał również zrozumienia ze strony inteligencji. Sukces chińskiego nacjonalizmu oparty był na reformie rolnictwa i naprawdę dobrej masowej oświacie. Mówi Pan, że w czasach Putina i Miedwiediewa Rosja otrzymała unikalną możliwość wolnego, prywatnego życia, że wreszcie można, w zależności od posiadanych pieniędzy, pojechać albo do Włoch, albo na Wyspy Wielkanocne. Nie rokuje to nadziei na to, że rosyjska nauka zacznie być oparta na dobrej masowej oświacie, ani na to, że rosyjska gospodarka będzie rzeczywiście gospodarką rynkową. Zatrzymajmy się przy pytaniu o rosyjską (masową) oświatę w czasach Władimira Putina.                             


A.L.: To, o czym Pan mówi na temat Izraela, w Polsce nazwałbym obywatelskim patriotyzmem, a nie nacjonalizmem. Dziewiętnastowieczny nacjonalizm rosyjski był typowo romantyczny. Chłop, a nieco później także kupiec i drobny rzemieślnik, byli mu potrzebni jedynie jako „nosiciele rosyjskości”, w odróżnieniu od jakoby „nierosyjskiej”, zapatrzonej na Zachód inteligencji. Fiodor Dostojewski, gdy „wracał do gleby”, „stawał się” Rosjaninem. O chłopach i glebie pojęcia nie miał. „Schłopił się” dopiero Lew Tołstoj, który założył m.in. szkółkę dla chłopskich dzieci i sam chwycił za pług, z nacjonalizmem nie miał jednak nic wspólnego. Nauczała chłopów też lewica – narodnicy, których po polsku należałoby nazywać ludowcami. Oświatę na wieś rosyjską niosła myśl pozytywistyczna, a tej z nacjonalizmem połączyć się nie da (ani po polsku, ani po angielsku). Sensowne reformy zaczął wprowadzać Piotr Stołypin (dzięki niemu na Syberii pojawiło się kilka wiosek polskich chłopów, którzy dobrowolnie pojechali tam „za ziemią”), ale został zamordowany przez terrorystę i reformy diabli wzięli. Na temat Chin wolałbym nie wypowiadać się – brak kompetencji.


O tym, że „że w czasach Putina i Miedwiediewa Rosja otrzymała unikalną możliwość wolnego, prywatnego życia”, mówię nie ja, a Wiktor Jerofiejew. Nie lekceważyłbym jednak tej myśli. „Wolne, prywatne życie” tworzy Ja-Obywatel, na miejsce rosyjskiego My-Naród. Nieco wcześniej w Encyklopedii duszy rosyjskiej Jerofiejew tak widział problem „My”:

«„My” to Mikołaj II leksyki rosyjskiej. Próżno myśleć, jakoby nasze „my” składało się ze zbioru „ja”, będących wartością dla siebie samych. Rosyjskie „ja” nie jest pierwiastkiem przystosowanym do samodzielnego życia, przebywa wyłącznie w molekule rodzinnej. Stąd  nie „ja” kształtuje ideę „my”; to „my” przemawia i manifestuje. „My” płodzi wyrodne „ja” jak drobne kartofle. Wszystkie siły rosyjskiej pisowni są po stronie „my” i ile by w rozwój „ja” nie wkładano literackiej udręki, to na nic się to zda, gdyż brak rezerw gramatycznych. Podświadome „my-kanie” Płatonowa i pełne sprzeciwu „ja-kanie” Nabokowa niech będzie przykładem różnicy potencjałów. Na „my” można ujadać jak Zamiatin, z „my” można się śmiać jak Olesza, jednak „my” ma samodzierżawną jakość o imieniu „narod”.  „Narod” jest jednym z najbardziej precyzyjnych pojęć w języku rosyjskim. Zakłada podwójne przeniesienie odpowiedzialności: z „ja” na „my” i z „my” na – ród: „my-oni”, czynnik zewnętrzno-wewnętrzny, co oznacza wieczne poszukiwanie nie samopoznania, lecz samousprawiedliwienia. Słowo „narod” zabetonowało naród na wieki”. […] Rosjanie, myląc samorząd z samowolą, przemienili się w zbitą grudę, która toczy się po równi pochyłej, wyrzucając z siebie przekleństwa, hasła, hymny, czastuszki, jęki i inny patos narodowy».

A wracając do oświaty w czasach Putina, mam nadzieję, że nie oczekuje Pan ode mnie jakiegoś elaboratu? Krótko mogę stwierdzić, jak w odeskiej odpowiedzi na pytanie „Kak dieła?” – „Kak w Polsze…”, a konkretniej – jak po „narodowej” reformie minister Zalewskiej.


4 kwietnia 2014 roku minister kultury Rosji ogłosił Podstawy państwowej polityki kulturalnej. Najważniejszą „podstawą” tej polityki ma być teza „Rosja nie jest Europą”, a w ślad za tym odmowa wspierania przez państwo projektów kulturalnych, propagujących wartości obce rosyjskiemu społeczeństwu oraz rezygnacja z ideologii multikulturalizmu. Niedopuszczalne jest narzucanie rosyjskiemu społeczeństwu obcych wartości. W oświacie, rzecz jasna, obowiązuje podobna „narodowa” polityka. Pytanie, kto tu kogo małpuje, skoro Podstawy rosyjskiego ministra są z 2014 roku. Czy teraz to my, na pytanie: „Jak sprawy się mają?”, zaczniemy odpowiadać: „Jak w Rosji”?


A.K.: Mam nadzieję, że dobrze pamiętam, w jednym ze swoich artykułów cytował Pan słynne słowa Piotra Czaadajewa sprzed ponad 150 lat: „Patrząc wstecz na dzieje Rosji odnosi się wrażenie, jakby ciążył nad nią jakiś złowrogi los, a zasiedlającymi ją narodami rządziła jakaś fatalna prawidłowość." Co to za fatum? Zastanawiając się nad przekleństwem Ameryki Łacińskiej i Afryki brytyjski ekonomista (pierwszy czarny laureat nagrody Nobla w ekonomii), Arthur W. Lewis, doszedł w latach 70. ubiegłego wieku do wniosku, że tam tym przekleństwem jest ziemiaństwo, niemożność pozbycia się feudalnej mentalności. Patrząc na społeczeństwa Polski czy Rosji i tu, i tam widzimy dwa narody – inteligencję i całą resztę. Inteligencja ma kontakt ze światem, część żyje we własnym kraju trochę jak na emigracji (marząc o innym narodzie), część dochodzi do wniosku, że „naród nie zaakceptował obcych wpływów” i wybiera ksenofobiczny populizm. Mogłoby się zdawać, że w czasach Internetu to powinno się trochę zacierać. Czy i jak nowoczesna technologia, kontakt ze światem, zmienia mentalność w rosyjskim społeczeństwie? Jakie jest to najmłodsze pokolenie mieszkańców Rosji?


A.L.
: Mieszkańcy Rosji do tej pory nie rozwiązali problemu kim są – Europejczykami, Azjatami, czy też wyjątkową, eurazyjską cywilizacją. Z tożsamością nigdy sobie nie radzili. Brak świadomości prawnej sprawił, że demokratycznej, indywidualistycznej świadomości obywatelskiej (prócz garstki okcydentalistycznej inteligencji) do tej pory w sobie nie wykształcili. Łączy ich swoiście pojmowana kategoria narodowości w duchu nacjonalistycznym (na wzór niemieckiego völkisch) lub poddańczej, kolektywnej wierności silnemu przywódcy (carowi, Stalinowi, Putinowi). Język rosyjski umożliwia co prawda odróżnienie etnicznego Rosjanina od obywatela Federacji Rosyjskiej: „русский” – to Rosjanin etniczny, „россиянин” – to obywatel FR, jednak dla samych „русских” Rosjan te pojęcia są często synonimiczne. Przez lata próbowałem tłumaczyć, że nie należy utożsamiać rosyjskości z sowieckością, że zbrodniarzami komunistycznymi byli ludzie różnej narodowości (np. Stalin i Beria byli Gruzinami, Mikojan – Ormianinem, Trocki i Kaganowicz – Żydami, Woroszyłow i Chruszczow – Ukraińcami, a bezpiekę bolszewicką stworzył Polak, Feliks Dzierżyński), którzy w imię idei internacjonalizmu komunistycznego zapomnieli o swoim pochodzeniu narodowym. Moje tłumaczenie na nic się zdało i w Polsce, i w Rosji. Początkowo Putin kategorię „narodu sowieckiego” chciał zastąpić kategorią „российской нации”, czyli obywatelskiego narodu wieloetnicznego, jednak gdy się „nawrócił”, utożsamił „российскость” z „русскостью”, a nawet z „sowieckością”, a w ślad za nim, szczególnie po aneksji Krymu, uczyniła to większość mieszkańców Rosji (pisałem już o tym w tekście Tożsamość Rosjan po aneksji Krymu[3]). Zdaniem Lwa Gudkowa, dyrektora socjologicznego Centrum Lewady, mentalność Rosjan nie zmienia się. Królują wśród nich konserwatywne, antyzachodnie nastroje i nostalgia za czasami sowieckimi. Nie dziwi ich, że władza jest mafijna, brutalna, skorumpowana, bo zawsze taką była. Odbudowywane są sowieckie instytucje i urzędy, na których władza się opiera – od sądownictwa po system oświaty. Zmienia się gospodarka, mobilność i zasady komunikowania się, jednak tożsamość pozostaje bez zmian[4]. To prawda, że młodzi korzystają z Internetu osiem razy częściej od ludzi starszych, jednak i tak połowa z nich informacje o tym, co dzieje się na świecie, czerpie z oficjalnej, „narodowej” telewizji. Od starszych różnią się nieco przychylniejszym stosunkiem do USA i Zachodu oraz tym, że mniej interesują się polityką i trzy razy rzadziej biorą udział w wyborach. Internet jest dla nich przede wszystkim rozrywką i możliwością kontaktów z przyjaciółmi[5]. W Polsce jest przecież podobnie.


A.K.
: Więc mamy dwa sfrustrowane narody, z długą historią wzajemnych antagonizmów, mające ogromne trudności z odnalezieniem się we współczesnym świecie, z przywódcami wzmacniającymi mroczne strony narodowej psychiki. Stajemy przed pytaniem jak być mądrym, jak myśleć w tym całym zaplątaniu o racjonalnej polityce wschodniej, jak (patrząc z Polski) budować chociażby teoretyczne zręby rozsądnej dyplomacji między naszymi dwoma krajami?


A.L.: Kiedyś, jeszcze w czasach PRL-u (1980) Czesław Miłosz stwierdził, że jak każdy Polak lubi Rosjan, lecz nie lubi Rosji. Dzisiaj mógłby to powiedzieć tylko w imieniu co czwartego Polaka. Według badań CBOSu Rosjanie zajmują czwarte miejsce pod względem polskiej niechęci do „obcego” (po Arabach, Romach, Rumunach, przed Żydami i Ukraińcami). Rosjanie postrzegają Polskę jako wroga na szóstym miejscu – po USA, Ukrainie, Wielkiej Brytanii, Łotwie i Litwie, przed Niemcami i Estonią. Jednie co pięćdziesiąty widzi Polskę jako kraj przyjazny. Wzajemną niechęć nakręcają oczywiście państwowe telewizje oraz politycy. Wróg jednoczy. Tylko wróg z kosmosu uzdrowiłby nasze relacje. „Teoretyczne zręby rozsądnej dyplomacji” między naszymi krajami pojawią się dopiero wówczas, gdy polityka historyczna przestanie być podstawą naszych stosunków, gdy nad romantyczną przeszłością górę weźmie pozytywistyczna przyszłość, gdy wartość konkretnego człowieka-obywatela przewyższy wartość narodu-etnosu. Nie przypuszczam, by nastąpiło to szybko.


Może warto wspomnieć tu o dziwnym fakcie. W Polsce postrzegany jestem często jako rusofil, w Rosji natomiast niejednokrotnie jako rusofob. Rok temu dyrektorka Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia zadzwoniła do mnie z informacją, że jestem na liście osób z zakazem wjazdu do Rosji.


[1]
Zob. A. Walicki, Czy Władimir Putin może stać się ideowym przywódcą światowego konserwatyzmu?, „Przegląd Polityczny” 2015, nr 130. Też w tegoż, O Rosji inaczej, Warszawa 2019.

[2] Zob. A de Lazari, „Idea rosyjska” po Putinowsku, https://liberte.pl/idea-rosyjska-putinowsku/.

[5] https://www.levada.ru/2018/12/10/chem-rossijskaya-molodezh-otlichaetsya-ot-svoih-roditelej/print/.

Andrzej de Lazari

Emerytowany profesor nauk humanistycznych, wieloletni wykładowca literaturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim, b. rektor Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Autor wielu książek o Rosji, ale również o stosunkach polsko-rosyjskich.     


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Świetny wywiad PN 2019-10-07


Notatki

Znalezionych 1394 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Kolejny cios zadany przez ONZ prawom człowieka   Neuer   2019-10-21
Ogórkowi Żydzi w Paryżu   Lewin   2019-10-19
Palestyńczycy kradną elektryczność, a potem winią Izrael   Tawil   2019-10-18
Syryjskiej wojny domowej nie wywołała zmiana klimatu   Lomborg   2019-10-17
Syzyf znowu marzy   Landes   2019-10-16
Gra Teheranu w ciuciubabkę   Taheri   2019-10-15
BDS: odporny na rozsądek i wiedzę   MacEoin   2019-10-14
ISIS wraca pod skrzydła Turcji   Coughlin   2019-10-13
Pierwsze dymy w następnej wojnie bliskowschodniej   Frantzman   2019-10-12
Walczyli obok USA przez pięć lat, żeby zbombardował ich sojusznik USA z NATO   Frantzman   2019-10-11
Powrót nieumiarkowanych katolików i innych   Koraszewski   2019-10-09
Lekcje z północnej Syrii   Spyer   2019-10-09
Czy palestyńscy przywódcy chcą lepszego życia dla swojej ludności?   Toameh   2019-10-08
Rosjanie i Polacy raz jeszcze   i Andrzej Koraszewski   2019-10-07
Trzech skrajnie prawicowych przywódców zamierza stworzyć telewizję „zwalczającą islamofobię”   Frantzman   2019-10-07
Czy regulowanie antysemityzmu na kampusach jest cenzurą?   Tobin   2019-10-05
Turcja: Alarmująca rozprawa z dziennikarzami, rozpaczliwy apel do ONZ   Bulut   2019-10-03
Co następne dla Turcji? Broń jądrowa!   Bekdil   2019-10-01
Kolejne palestyńskie oszczerstwo o Izraelu i Żydach   Tawil   2019-09-29
Dlaczego Egipt nie chce pomóc Gazie   Toameh   2019-09-25
Kiedy muzułmanie prześladują gejów, jest to wina Żydów   Greenfield   2019-09-24
Jak despoci interpretują umowy z Zachodem   Tawil   2019-09-22
Dlaczego Arabowie nienawidzą Palestyńczyków   Toameh   2019-09-20
Brexit i jego efekty na Bliskim Wschodzie   Gross   2019-09-17
Dlaczego Izraelczycy nigdy nie zapomnieli swojego 9/11   Tobin   2019-09-16
Palestyńczycy: ofiary arabskiej dyskryminacji i rasizmu   Toameh   2019-09-09
Izraelczycy, Palestyńczycy i ”Love Island”   Tsalic   2019-09-08
Negocjacje USA-Taliban: śmiertelna pułapka Kataru   Carmon   2019-09-07
Niebezpieczny stalinizm „przebudzonych” na skrajnej lewicy   Dershowitz   2019-09-07
Czego amerykańscy Żydzi nie rozumieją o BDS   Greenfield   2019-09-06
Odwaga twierdzenia, że nie wszystkie kultury są równe   Hill   2019-09-05
Globalna nieodpowiedzialność: brak procesów ISIS za zbrodnie wojenne   Frantzman   2019-09-04
Czy Autonomia Palestyńska przygotowuje kolejną intifadę?   Tawil   2019-09-02
BBC przedstawia Izrael jako kraj, którego armia krzywdzi palestyńskie dzieci   Plosker   2019-08-29
Muzułmanie przeciwko antysemityzmowi   MacEoin   2019-08-28
W Absurdystanie bez zmian   Koraszewski   2019-08-27
Jak TRUMP rozpoczął wojnę domową między Hamasem a agendą ONZ   Greenfield   2019-08-27
Najdłużej istniejąca teoria spiskowa   MacEoin   2019-08-26
Dlaczego zachodni lewicowcy uwielbiają prawicowych ekstremistów za granicą?   Frantzman   2019-08-26
Iran: chłostanie martwego osła jest daremne   Taheri   2019-08-25
Palestyńczycy: co jest złego w budowaniu szpitala?   Tawil   2019-08-21
Czy Izrael jest państwem bliskowschodnim?   Koraszewski   2019-08-19
Czy Palestyńczycy w Gazie mogą zbuntować się przeciwko Hamasowi?   Toameh   2019-08-18
Chińczycy trzymają się mocno   Koraszewski   2019-08-17
Najnowszy horror ONZ: ignorowani uchodźcy chrześcijańscy   Bulut   2019-08-16
Państwo, naród, społeczeństwo   Koraszewski   2019-08-15
Zaślepienie w sprawie muzułmańskiego antysemityzmu   Julius   2019-08-15
Polowania na czarownice wymagają międzynarodowego działania   Igwe   2019-08-13
"Sprawiedliwość" jest dla lewicy antyizraelskim wytrychem. Nie ma nic wspólnego z prawdziwą sprawiedliwością.     2019-08-12
Barack Obama i ludobójstwa    Isaac   2019-08-10
Słabość cywilizacji i zderzenie barbarii z barbarią   Koraszewski   2019-08-09
Demon ISIS jest w nas wszystkich     2019-08-09
Coraz groźniejszy impas między cywilizacjami   MacEoin   2019-08-07
Dlaczego Palestyńczycy zaatakowali Saudyjczyka?   Toameh   2019-08-03
Jordania podziela obawy Izraela   Koraszewski   2019-08-02
Schadenfreude i skandal w UNRWA   Blum   2019-08-01
Szczęśliwe zakończenie dramatów palestyńczyka prześladowanego za uratowanie rannych Żydów   Blum   2019-07-31
Jordania, pokój i jak niewiele się naprawdę zmieniło   Roth   2019-07-30
Demaskowanie oszukańczych organizacji praw człowieka   Gerstenfeld   2019-07-24
Biafra kiedyś i w przyszłości?   Fitzgerald   2019-07-24
W BDS nie chodzi o bojkot. Chodzi o zamianę Izraela w państwo pariasa.     2019-07-23
Kocha, lubi, szanuje   Koraszewski   2019-07-22
Pora, by Europa przebolała ”najgorszą możliwą umowę”   Coughlin   2019-07-21
Zamienianie Holocaustu w metaforę   Greenfield   2019-07-20
Tylko nie nazywaj jej palestyńską Arabką!   Flatow   2019-07-19
Trzy „nie”, które ustawiły Bliski Wschód na drodze konfliktu   Lipman   2019-07-18
USA i Iran: Co NIE jest mądrą polityką   Rafizadeh   2019-07-16
Dziesięciolecia szczucia na brytyjskich Żydów   Collier   2019-07-16
Zbadaj swoje przesądy   Koraszewski   2019-07-15
"Hamas nie boi się wyborów"   Toameh   2019-07-14
Niemcy: niektóre mowy nienawiści są ”równiejsze od innych”   Bergman   2019-07-12
Słowa Lindy Sarsour, „Jezus był Palestyńczykiem”, ignorują żydowską historię   Frantzman   2019-07-10
Niemcy, które zbroiły Saddama Husajna, mówią, że państwo kurdyjskie zaszkodzi pokojowi   Frantzman   2019-07-09
Palestyńska bieda: kto nie ma udziału w bogactwie?     2019-07-08
Afryka: alarmujący wzrost prześladowań chrześcijan   Bulut   2019-07-07
Palestyńska wojna z przedsiębiorcami   Tawil   2019-07-06
Nie potrzebujemy żadnej edukacji   Collins   2019-07-02
Czy zbliża się wielka wojna?   Koraszewski   2019-07-01
Abstrakcyjna ludzka godność   Ferus   2019-06-30
Moje świadectwo o reparacjach za niewolnictwo   Hughes   2019-06-29
Pamięć o Jazydach i Lalisz w Światowy Dzień Uchodźcy   Frantzman   2019-06-28
Bahrajn dowodzi raz jeszcze: jeśli ”pokój” nie jest etapem do zniszczenia Izraela, to palestyńscy przywódcy nie są zainteresowani     2019-06-27
Nowa kultura politycznej przemocy w Turcji   Bekdil   2019-06-23
Zły sen Arabów: absorbowanie Palestyńczyków   Toameh   2019-06-21
Podtrzymuję to, co napisałam o „Palestynie”   Chesler   2019-06-20
Zakrywanie kultury, żeby ”nie urazić”   Meotti   2019-06-18
Dlaczego geje stają po stronie kultur, które ich mordują?   Rosenthal   2019-06-17
Szanse rozmowy o prawdziwym arabsko-izraelskim pokoju na konferencji w Bahrajnie   Bryen   2019-06-16
Palestyńczyk wbija nóż i natychmiast pojawiają się usprawiedliwienia   Flatow   2019-06-15
Oczywiście Palestyńczycy nie potrafią się rządzić. Bowiem w rzeczywistości nie chcą zbudować państwa – chcą zniszczyć inne państwo     2019-06-11
(Niezbyt) ukryte manipulacje mediów   Cohen   2019-06-10
Nigdy więcej   Lewin   2019-06-10
Rezerwiści na służbie walczą o Izrael na amerykańskich kampusach uniwersyteckich   Greenfield   2019-06-09
Biały terroryzm on line: identyfikowanie potencjalnych zagrożeń   Michael Davis   2019-06-08
Problem w Niemczech jest większy niż ”jarmułka”   Tobin   2019-06-08
Świat jest dziwaczny, skoro jedynym człowiekiem, który naprawdę próbuje pomóc Palestyńczykom, jest Jared Kushner – a wszyscy inni są przeciwko     2019-06-07
Dlaczego ”New York Times” próbuje storpedować plan pokojowy Trumpa?   Dershowitz   2019-06-04
Długie życie Roberta Bernsteina   Koraszewski   2019-06-03
WHO, Francja i flirtowanie z antysemityzmem   Yemini   2019-06-02
Dlaczego Palestyńczycy są tak przeciwni „Umowie Stulecia”?   Kedar   2019-06-01

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk