Prawda

Czwartek, 23 listopada 2017 - 19:44

« Poprzedni Następny »


Patrząc na Afrykę oczyma Ryszarda Kapuścińskiego


Andrzej Koraszewski 2017-09-08

(Fot. archiwum Ryszarda Kapuścińskiego / materiały prasowe)
(Fot. archiwum Ryszarda Kapuścińskiego / materiały prasowe)

Koszmarny gwałt w Rimini ponownie przybliżył do Polski problem uchodźców, podobnie jak wcześniej mord polskiego kierowcy, którego ciężarówka została użyta do zamachu w Berlinie. Zbrodnia przeraża i budzi gniew. Czasem chęć zrozumienia patologii, wywołuje również obawy przed pochopnymi generalizacjami prowadzącymi do przesądów. Refleksje wokół pytania, jak doszło do tego, że dziesiątki milionów ludzi w Afryce i w Azji marzy o tym, żeby za wszelką cenę dotrzeć do Europy, zatrzymują się przy pytaniach o winę Zachodu, kolonializm, ropę naftową i podobne.

Najprostsza i mogłoby się wydawać, że wystarczająca odpowiedź mieści się w jednym słowie – wojna. Niezależnie od tego, kto z kim walczy, miliony rodzin straciły domy, źródła utrzymania. Głód był od zawsze głównym powodem wielkich migracji. Czy warto zaglądać do starych książek, szukając odpowiedzi na pytania o problemy dzisiejszego dnia?


Wróciłem do lektury Hebanu Ryszarda Kapuścińskiego, zastanawiając się, czy Afryka widziana jego oczyma niosła zapowiedź zjawisk, które obserwujemy dzisiaj?


Wydany w 1998 roku Heban pisany był w oparciu o notatki z lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Kraje afrykańskie tworzyły wówczas zręby niepodległości w cieniu dziedzictwa kolonializmu, widzieliśmy starcie marzenia o wolności z chciwością władzy, konfliktami plemiennymi i okrucieństwem, gry mocarstw o zachowanie lub zdobycie wpływów. Ta książka, podobnie jak inne książki Kapuścińskiego, zawiera jego obserwacje i refleksje o migracjach. Rozdział zatytułowany „Mój zaułek” jest wspaniałą ilustracją teorii, do której powrócę później. Jest rok 1967, Ryszard Kapuściński jest w Lagos, w Nigerii. Wbrew ostrzeżeniom wynajmuje mieszkanie w dzielnicy afrykańskiej, wśród miejscowej biedoty. Znajomi przepowiadają mu szybką śmierć, ale Kapuściński upiera się i płaci za to tylko tym, że jest nieustannie okradany. Kradzież jest tu na porządku dziennym, jest częścią rzeczywistości. Ktoś mu później powiedział, że jeśli tylko kradną, to znaczy, że cię zaakceptowali, jesteś użyteczny.   Mieszkańcy tego zaułka siedzą całymi dniami bezczynnie, niektórym udaje się dostać pracę na kilka godzin. Ludzie są wiecznie głodni.

„Kto ma szylinga idzie do baru. Barów jest pełno w zaułkach, na skrzyżowaniach, na placach. […] Sprzedają jedyną rzecz, jaka jest w tym barze – pędzone domowym sposobem piwo.[…] Szklanka tego trunku ma trzy zalety: a – zawiera alkohol, b- jako płyn zaspakaja pragnienie i c – ponieważ na dnie szklanki roztwór ten  jest gęsty i zawiesisty, stanowi on dla głodnego namiastkę pożywienia. Toteż jeżeli ktoś w ciągu dnia zdobył tylko szylinga – najpewniej wyda go właśnie w barze.”

Wieś, ta afrykańska, irańska, czy brazylijska produkuje za mało żywności i zbyt dużo niewykwalifikowanej i nikomu niepotrzebnej siły roboczej. Tak powstają slumsy Kalkuty, slumsy Kairu, „miasta Boga” w Ameryce Łacińskiej, Lagos jest tylko jednym z tysięcy takich miejsc na świecie.

„Rzucili wiejską biedę i przywędrowali do miasta w nadziei, że będzie im lepiej. […] Często nawet nie rozumieli języka, który słyszeli na ulicy, nie wiedzieli jak się rozpytać o cokolwiek. […] Ponieważ nie mieli pieniędzy, bo właśnie udali się do miasta, żeby je zarobić, mogli tylko szukać dla siebie miejsca w dzielnicach slumsów. […] Na głowach, na plecach, pod pachą znoszą kawałki blachy, desek, dykty, plastiku, tektury, karoserii, skrzynek i to wszystko składają, montują, zbijają i zlepiają w coś pośredniego między budą i szałasem.”

W slumsach rządzi prawo dżungli, gangi wyrostków i gangi dorosłych przestępców, czasem władze potrzebują ziemi, na której rozgościli się przybysze, mieszkańcy są wypędzani, a buldożery czyszczą teren.


Mieszkańcy slumsów są w wiecznym ruchu, czasem pcha ich gdzieś dalej głód, czasem zaraza, czasem przepędza ich właściciel ziemi. Historia Idi Amina, krwawego władcy Ugandy w latach 1971-1979 to ilustracja na poziomie jednostkowym. Jego matka  była jedną z milionów wędrowców pędzonych głodem. Pochodziła ze społeczności Kakwa, żyjącej w Sudanie, Ugandzie i Zairze. Głód jest stałym problemem, więc ludzie uciekają, gdzie mogą. Matka Amina dotarła do środkowej Ugandy, gdzie żyła z tego, że miała garnek, w którym gotowała proso i sprzedawała je przy drodze w liściach banana.

„Ta kobieta, która dotarła z dzieckiem z biednej wioski Północy do miasta na bardziej zamożnym Południu, stała się cząstką żywiołu stanowiącego dziś największy problem Afryki. Tworzą go ludzie, dziesiątki milionów ludzi, którzy opuścili wieś i zapełnili monstrualnie rozdęte miasta , nie znajdując w nich jednak określonego dla siebie miejsca ni zajęcia. W Ugandzie nazywają ich bayaye. Zauważycie ich od razu, ponieważ to oni tworzą uliczny tłum, tak różny od europejskiego.”

Ten tłum – pisze Kapuściński – nie idzie nigdzie, bo nie ma dokąd i po co. Snują się, przesiadują w cieniu, gapią się lub drzemią. Sprzeczka, czy bójka staje się wydarzeniem rozbijającym monotonię.


Ci ludzie nie wrócą już na wieś, a w mieście nie ma dla nich miejsca. Czasami zdarza się jednak niezwykła okazja. Życiorys Idi Amina jest opowieścią o takim niezwykłym sukcesie, którego historia łączy kolonialne łajdactwo z łajdactwem lokalnym. Władze kolonialne tworzyły siły porządkowe chętnie rekrutując do niech członków plemion w danym miejscu znienawidzonych i nienawidzących ludności lokalnej. Amin jest doskonale zbudowany, silny, mówi płynnie tylko w języku swojego plemienia, wystarczy mu powiedzieć kogo trzeba zabijać.


Szybko robi karierę, wyróżnia się w ekspedycjach karnych. W chwili uzyskania niepodległości w 1962 roku Amin jest już z brytyjskiej promocji generałem. Jak pisze Kapuściński, jest to paranoiczny świat lojalności klanowych, antagonizmów plemiennych, nieprawdopodobnej korupcji i chciwości. Na zarzut kradzieży Amin odpowiada przewrotem wojskowym i zaczynają się rzezie przeciwników. Armię tworzył tak, jak nauczył się tego od Brytyjczyków, rekrutując ludzi z odległych plemion.

„Dzicy, rozjuszeni, najczęściej pijani żołnierze grabili, co się dało i bili kogo popadnie. Bez żadnego powodu, nie wiadomo dlaczego. […] chłopom zabierano plony, bydło, drób. Stale słyszało się tych żołnierzy , jak krzyczeli – Chakula! Chakula! (w swahili – jedzenie, jeść). Żarcie, wielkie żarcie, płat mięsa, kiść bananów, miska fasoli – to tylko mogło ich na chwilę uspokoić.”

Idi Amin podczas swoich rządów wymordował kilkaset tysięcy ludzi, kiedy rozpoczął wojnę z Tanzanią, armia napadniętego kraju wkroczyła do Ugandy, Amin uciekł do Libii, a potem przytuliła go Arabia Saudyjska (w nagrodę za szerzenie islamu). Jego armia długo jeszcze żyła z bandytyzmu. Miliony ludzi, uciekinierów ze wsi uwięzionych w wielkomiejskich slumsach, to tylko jeden problem, pustoszące kraj „milicje” zbrojone albo przez sąsiadów, albo przez odległe kraje, to kolejny element błędnego koła.   

 

Jedne z tych milicji walczą o jakąś „sprawę”, inne są już tylko grupami uzbrojonych bandytów. Trudno je rozróżnić, bo jedne i drugie rekwirują wszystko i zabijają jak leci. Kapuściński pisze o dzieciach żołnierzach. Broń jest teraz mniejsza i lżejsza, więc w rękach dziecka wygląda jak zabawka. Te dzieci nie znają strachu, mord jest dla nich chlebem powszednim. Wiele grup bandyckich i „partyzanckich” składa się głównie z nastolatków, często są to chmary uzbrojonych dzieci, które dopiero co skończyły dziesięć lat.

„Była połowa lat siedemdziesiątych – pisze – Afryka wkroczyła właśnie w swoje najbardziej mroczne dwudziestolecie. Wojny domowe, rewolty, zamachy stanu, rzezie i razem z tym głód, który zaczęły cierpieć miliony ludzi mieszkających na obszarze Sahelu (Afryka Zachodnia) i w Afryce Wschodniej (zwłaszcza w Sudanie, Czadzie, Etiopii i Somalii) – oto były niektóre objawy kryzysu. Skończyła się pełna obietnic  i nadziei epoka  lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. W czasie jej trwania większość krajów kontynentu wyzwoliła się z kolonializmu i zaczęła niepodległy byt państwowy. W naukach politycznych i ekonomicznych tamtych lat dominował na świecie pogląd, że wolność niejako automatycznie przyniesie dobrobyt, że wolność od razu, od ręki, przemieni dawną biedę w świat mlekiem i miodem płynący. Tak utrzymywali ówcześni mędrcy, ówczesnych lat…”

Ryszard Kapuściński pokazuje do jakiego stopnia ten pogląd wyłącznie pogłębiał dramat chaosu gospodarczego, walk o władzę, korupcji i pomocy humanitarnej aż nazbyt często pogłębiającej nieszczęście. Nie przypomina Jomo Kenyatty, który jeszcze w latach 20. wzywał Brytyjczyków, żeby nadali ziemię afrykańskim farmerom i radykalnie zmienili politykę oświatową lokalnej ludności. Wiedział, że uhuru (wolność w języku swahili) nie wystarczy, Domyślał się również, że władze kolonialne nie są zainteresowane uczeniem podbitych narodów samodzielności.

 

Przez dziesięciolecia, które upłynęły od zdobycia niepodległości w totalnym chaosie, wszyscy walczyli ze wszystkimi, a świat wysyłał misjonarzy; misjonarzy komunizmu, misjonarzy chrześcijaństwa i coraz zasobniejszych misjonarzy islamu. Ten ostatni lansowany był głównie przez coraz bogatszą Arabię Saudyjską i był nieodmienne wojowniczą odmianą islamu – wahabizmem.  

 

W 1979 roku pół nagrody Nobla w ekonomii dostał Arthur W. Lewis, urodzony na Karaibach i wykształcony w Londynie czarny ekonomista, który poświęcił życie zawodowe szukaniu odpowiedzi na pytanie o przyczyny niepowodzeń reform ekonomicznych w Ameryce Łacińskiej, w Afryce i w innych miejscach na świecie. Jego badania prowadziły do win raczej miejscowych elit niż kolonialistów, którzy nie zabraniali ani oświaty, ani wprowadzania ułatwień dla drobnych rolników. Te elity korzystały z ochrony kolonialistów, żeby zwiększyć ucisk, a nasiliły go jeszcze bardziej po uzyskaniu niepodległości. Efektem była urbanizacja przez pauperyzację wsi, czyli zaproszenie dziesiątków milionów ludzi do slumsów.


Jego prace budziły znacznie większe zainteresowanie w Japonii, Korei i w Chinach, niż w Ameryce Łacińskiej i Afryce (nie były również specjalnie popularne na europejskich uniwersytetach).


W krajach azjatyckich jego odkrycia potraktowano jako swego rodzaju oczywistość. Japonia w czasach naszego powstania styczniowego zrezygnowała z dobrych rad amerykańskich doradców proponujących im stawkę na gospodarstwa wielkoobszarowe, postawili na nawożenie, spółdzielczość i wielokrotne obniżanie opodatkowania rolników. Założenie  było dziecinnie proste – rolnicy muszą mieć nie tylko możliwość przetrwania, ale również szanse wykształcenia swoich dzieci, tak aby opuszczający wieś mieli możliwie jak najwyższe kwalifikacje. Tę strategię z wściekłym uporem (i wbrew protestom Stanów Zjednoczonych) stosowała Korea Południowa, a ekonomiści chińscy (którym nie zawsze wypadało przyznawanie, że idą drogą wytyczoną przez Japonię, Koreę  Południową i Tajwan), namiętnie przywoływali prace Arthura W. Lewisa.  

 

Tokio i Seul nie zamieniły się w Kalkutę, więc Matka Teresa nie miała tam nic do roboty, a jej droga do świętości byłaby zamknięta z powodu braku nędzarzy umierających na ulicy. Dzisiejsi mędrcy dzisiejszych czasów nawet nie próbują podpowiadać jak rozładować slumsy Kairu i innych miast afrykańskich, zwycięski islam proponuje światowy kalifat i marsz na Rzym, który zmieni marsz głodnych w marsz zwycięzców.


Geniusz Ryszarda Kapuścińskiego jest powszechnie uznany, wnikliwość jego obserwacji  niekoniecznie. Propozycja czegoś na kształt wspólnej polityki rolnej wzbudziłaby raczej zdumienie i niechęć. Raczej poślemy kolejną falę misjonarzy, będziemy rozprawiać o współczuciu i zagrożeniu, o grzechach Ameryki i nieszczęściach spowodowanych ropą naftową i możemy być pewni, że kolejne fale uciekinierów z koszmarnej rzeczywistości będą docierały do naszych brzegów.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
4. Komentarz do komentarza Z AL Alex W 2017-09-10
3. Przykład migracji MEF 2017-09-09
2. Komentarz do Z Lucjan Ferus AL 2017-09-09
1. Doskonały artykuł! Lucjan Ferus 2017-09-08


Notatki

Znalezionych 898 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Czego uczą w islamskich szkołach i w meczetach na Zachodzie?   Bulut   2017-11-23
Zmowa Europy z Palestyńczykami w zawłaszczaniu ziemi   Blum   2017-11-22
Wróg otwiera bramę     2017-11-21
Dymią kominy, dym nad Dąbrową…   Koraszewski   2017-11-20
Kanarek w kopalni   Lewin   2017-11-20
Zachować żydowskie państwo   Rosenthal   2017-11-19
Kto płaci Palestyńczykom rzucającym kamienie!   Flatow   2017-11-18
Liban: długi lament nad narodem z lewego łoża   Maroun   2017-11-17
Jak Iran próbował zamienić państwa arabskie w widma   Taheri   2017-11-16
Czy wielokulturowość jest utopią?   Koraszewski   2017-11-15
Amerykański plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu?   Tawil   2017-11-15
Dawa: sianie nasion nienawiści   Bergman   2017-11-14
Ignorujemy islamizm na własną zgubę   Maroun   2017-11-13
Problemem nie jest to, co dzieje się pod szkołami UNRWA   Bedein   2017-11-12
Tunele terroru i obrzucanie się błotem   Collins   2017-11-11
Cztery dekady irańskiej nienawiści     2017-11-10
Każdy naród ma swoją “Nakbę”   Yemini   2017-11-09
Niespodzianka! Badanie wykazuje, że islamski terroryzm jest islamski   Bergman   2017-11-08
Rewolucyjny romantyzm wiecznie żywy   Koraszewski   2017-11-07
Dlaczego jesteśmy w Nigrze?   Bryen   2017-11-07
Stalinowskie czystki Erdogana w Turcji   Meotti   2017-11-06
Milicje a palestyńskie “pojednanie”   Toameh   2017-11-04
Kryzys uchodźców Rohingja: rola islamistycznych terrorystów   Franklin   2017-11-03
Demistyfikacja Deklaracji Balfoura   Tsalic   2017-11-02
Dlaczego tak wielu twierdzi, że Iran stosuje się do porozumienia, skoro dowody pokazują, że tego nie robi?   Dershowitz   2017-11-01
Wielkie manewry na globalnej scenie   Koraszewski   2017-10-31
Europa: dziennikarze przeciwko wolności słowa   Bergman   2017-10-31
Najlepszy amerykański rektor uniwersytetu   Coyne   2017-10-30
Żydzi, mniejszość, która irytuje   Maroun   2017-10-30
Hiszpania głośno domaga się rozwiązania w postaci dwóch państw, ale nie w Katalonii   Jacoby   2017-10-29
Grona ich gniewu: Żydzi i Arabowie walczą o ugory   Dann   2017-10-28
Przekleństwo dobrych intencji   Ridley   2017-10-27
Francja: Islamiści Facebooka polują stadami   Mamou   2017-10-27
Wielka Brytania: Skrajnie selektywna wolność słowa   Bergman   2017-10-26
Na tropie islamofobów   Koraszewski   2017-10-24
“Nasz spór z Żydami jest religijny”     2017-10-23
Bajka: Gdyby arabscy przywódcy byli mądrzy   Maroun   2017-10-22
Patrząc z Jemenu na Singapur     2017-10-21
“Słodki handel” Monteskiusza i “dyplomacja Boga” Cobdena   Ridley   2017-10-20
Izraelscy Arabowie przełamują milczenie   Yemini   2017-10-20
Szwecja: kraj podwójnych standardów   Bergman   2017-10-19
Rakka zdobyta, Erdogan w Warszawie   Koraszewski   2017-10-18
Nazywam się Rachel ‘X’   Collier   2017-10-18
Islam i feminizm   Assaf   2017-10-17
Nieuczciwy artykuł redakcyjny z “Ha’aretz”   Rosenthal   2017-10-15
Państwo w państwie?   Toameh   2017-10-13
Palestyńska normalizacja – z Hamasem, nie z Izraelem   Tawil   2017-10-13
“Szlachetna dzikuska” przemówiła   Arbabzadah   2017-10-12
Odkrycie Ameryki zawdzięczamy islamowi i muzułmanom   Spencer   2017-10-12
Kiedy wilk pilnuje owiec   Nirenstein   2017-10-11
Uwolniony w umowie o Shalita pobożny Arab palestyński, morderca, wraca (zbyt późno) do więziennej celi   Roth   2017-10-10
Mowa obronna na rzecz kurdyjskiej niepodległości    Dershowitz   2017-10-09
Żydowskie matki i palestyńscy ojcowie   Bellerose   2017-10-08
Prawdziwe znaczenie “Nigdy więcej”   Rosenthal   2017-10-07
Mohammad Bakri, wróg Palestyńczyków   Yemini   2017-10-06
Walczymy z radykałami, nie z muzułmanami   Bauer   2017-10-05
Muzułmańscy reformatorzy potrzebują ochrony policyjnej   Meotti   2017-10-04
Najbardziej orwellowska instytucja świata   Koraszewski   2017-10-03
Islamskie reguły w duńskich szkołach   Bergman   2017-10-03
Demokratyczny Kurdystan zainspiruje wolność na Bliskim Wschodzie   Boteach   2017-10-01
Phyllis Chesler na wojnie z “fałszywymi feministkami” z lewicy   Landes   2017-09-30
A jednak moja żona niczego nie złamała   Koraszewski   2017-09-29
Narody Zjednoczone żądają powrotu do status quo   Koraszewski   2017-09-27
Islamiści odpowiedzialni za kryzys uchodźców Rohingya   Habib   2017-09-26
Lekcje dla Zachodu: Uwięzieni z powodu wiary   Rafizadeh   2017-09-25
Big Pharma i inne teorie spiskowe   Koraszewski   2017-09-25
Jak alarmistyczna retoryka wypacza politykę klimatyczną   Lomborg   2017-09-22
Masowe prześladowania chrześcijan i Kurdów przez Turcję   Bulut   2017-09-22
Argument przeciwko otwartym granicom i liberalna nieposkromiona pycha   Sixsmith   2017-09-21
Nazywanie Izraela państwem “białej supremacji” utrwala zachodni antysemityzm   Frantzman   2017-09-21
Testament palestyńskiego nożownika, Katiby Zahrana     2017-09-19
Czy huragan Irma był karą boską?     2017-09-18
Kulisy Porozumienia z Oslo   Carmon   2017-09-15
W poszukiwaniu merytorycznej bezstronności   Koraszewski   2017-09-14
Students for Justice in Palestine wrzucają syjonistów do jednego worka z faszystami i zwolennikami białej supremacji, i wzywają do przemocy   Coyne   2017-09-14
Centryzm: manifest umiarkowania   Winegard   2017-09-13
Oszczerstwo o eksmitowaniu Palestyńczyków z Jerozolimy szerzy się jak ogień na prerii   Julius   2017-09-12
Prawdziwy nauczyciel Chameneiego - Chomeini czy Kim?   Taheri   2017-09-11
Socjalizm głupców, czyli o lewicowym antysemityzmie   Koraszewski   2017-09-10
Patrząc na Afrykę oczyma Ryszarda Kapuścińskiego   Koraszewski   2017-09-08
Chrześcijanie, którzy kochają zbrodniarzy   MacEoin   2017-09-08
Czy pakistańska broń atomowa wpadnie w ręce dżihadystów?   Ahmad   2017-09-07
Czego lub kogo mamy się bać?   Koraszewski   2017-09-05
Czy kultura tolerancji jest zastępowana przez kulturę nietolerancji?   Fares   2017-09-03
Kiedy feministki dołączają do islamskich terrorystów   Rafizadeh   2017-08-31
Przypowieść o dobrym muzułmaninie   Koraszewski   2017-08-30
Apel do sekretarza generalnego   Prosor   2017-08-29
Turcy świętują bombardowanie Cypru napalmem w 1964 r.   Bulut   2017-08-28
Polowanie na muchosa   Kruk   2017-08-26
Marzenia o muzułmańskiej Hiszpanii   Fernandez   2017-08-26
Autonomia Palestyńska jest tworem terrorystycznym i tak powinna być traktowana   Milliere   2017-08-25
Chroniona droga do nuklearnego Iranu   i A. Savyon   2017-08-24
Edukacja turecka: dżihad wchodzi, ewolucja wypada   Bekdil   2017-08-23
Współistnienie czy ISIS   Charbel   2017-08-22
Wielka Brytania nadal zaprasza dżihadystów   Murray   2017-08-21
Wojna z nietolerancją wymaga nietolerancji   Koraszewski   2017-08-20
Liberalizm w niebezpieczeństwie   Palmer   2017-08-20
Obawy przed rosyjskim straszydłem osłabiają Zachód   Frantzman   2017-08-17
Dziecięca choroba „lewicowości”   Koraszewski   2017-08-15
Do wszystkich liberałów: Czy nikt nie zatroszczy się o prawa kobiet i dzieci?   Khan   2017-08-15

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk