Prawda

Piątek, 13 grudnia 2019 - 12:44

« Poprzedni Następny »


Grzechy religii:
dziecinna wyobraźnia


Lucjan Ferus 2016-03-27


Cenię ludzi z rozwiniętą wyobraźnią i podzielam pogląd wyrażony przez Alberta Einsteina: „Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy”. Chyba chodzi w nim o to, że łatwiej jest zrozumieć problem, który potrafimy sobie wyobrazić (przynajmniej ja tak mam) i zaakceptować go. Przez kilkadziesiąt lat byłem zagorzałym czytelnikiem fantastyki naukowej (i innych jej odmian) i do dziś pamiętam wiele z najlepszych publikacji, których autorzy wznieśli się na wyżyny  wyobraźni. Jednakże jakieś 15 lat temu przestałem się interesować fantastyką, uznając, że nie jest już ona w stanie zaskoczyć mnie jakimkolwiek nowym pomysłem.

Podzielając tym samym pogląd wyrażony przez C.S.Levisa w żartobliwym wierszyku:


 „Czemuż zwodzicie nas bezustannie,

Przez lata świetlne, przepaści otchłanne,

Tworząc (czcicie rozmiary – złe to nawyki!)

Imperia większe niż galaktyki,

Skoro i tak, to czytamy,

Jest takie samo jak to, co już znamy –

Stare, znoszone, ziemskie historie

O szpiegach, oszustach, miłości i wojnie,

Co dziać by się mogły bez żadnej różnicy

Tu, w moim domu lub na mej ulicy?”  (Antologia Spór o SF).

 

Ci, którzy interesują się tą dziedziną literatury, domyślą się zapewne do jakiego autora i do jakich publikacji nawiązuje autor tego wiersza. Faktem jest, że oddaje on dokładnie moją ówczesną ocenę i przemyślenia dotyczące fantastyki. Wyłączając z nich oczywiście Stanisława Lema, którego książki jako jedyne zostawiłem sobie, spośród kilkuset publikacji o tematyce SF jakie miałem w posiadaniu. Dlaczego o tym piszę?

 

Otóż dziwnym zbiegiem okoliczności, z czasem bardziej zaczęły mnie interesować przejawy innego rodzaju wyobraźni, niż ten, który typowy jest dla fantastyki naukowej. Mam na myśli wyobraźnię, jaką charakteryzowali się twórcy (autorzy) różnych świętych ksiąg, lub innych publikacji o tematyce religijnej, apologetycznej czy teologicznej. Jest to wyobraźnia bliższa rodzajowi „fantazy”, lub baśni fantastycznej i różni się całkowicie od SF. Nazwałem ją na swój użytek „wyobraźnią dziecinną”, z powodu pewnych jej niedostatków.

 

Mimo to, iż jest bogata w przejawy kreacji fikcyjnych bytów, jednak nie liczy się z ogólnym kontekstem opisywanych „wydarzeń”. Tak jak nie rozwinięty jeszcze umysł dziecka nie potrafi objąć wyobraźnią większości życiowych problemów dorosłego człowieka, tak samo autorzy religijnych mitów i opowieści, nie zadawali sobie trudu, aby były one spójne z innymi aspektami religijnej „rzeczywistości”. Prawdopodobnie nie dostrzegając licznych, logicznych  sprzeczności, które wywoływali swoją niefrasobliwą postawą twórczą.  

 

Aby nie być gołosłownym przytoczę znamienne fragmenty takich na wskroś baśniowych opisów, które występują w różnych księgach uznawanych za święte w niektórych religiach i kulturach, ogólnie natomiast za dziedzictwo kulturowe ludzkości. Zacznę od opisu raju (jakie miejsce może nam się bardziej kojarzyć z baśniową krainą?), lecz nie tego z biblijnej Księgi Rodzaju, który jest przedstawiony dość pobieżnie, ale z Koranu. W Traktacie ateologicznym Michel Onfray w rozdziale pt. „Rzeczywistość na opak”, tak to opisał:

„Definicja raju? Antyświat, przeciwieństwo rzeczywistości. Muzułmanie skrupulatnie przestrzegają rytuałów, ich wspólnota opiera się na ścisłym rozgraniczeniu tego, co dozwolone i niedozwolone, wykazują się posłuszeństwem wobec drobiazgowych wskazówek, dzielących cały świat na rzeczy czyste i nieczyste. W ogrodzie te wszystkie zasady tracą ważność: nie ma już nakazów, obrządków, modlitw.

 

Podczas niebiańskiej uczty sprawiedliwi piją wino (LXXXIII,25 i XLVII,15) jedzą wieprzowinę (LII,22), śpiewają, noszą złote ozdoby (XVIII,31) – zakazane za życia – jedzą i piją z naczyń wykonanych ze szlachetnych kruszców – co na ziemi jest zabronione – ubierają się w szaty z jedwabiu – w świecie doczesnym uchodzące za nieczyste, nici są bowiem wydzieliną larwy jedwabnika – spółkują z hurysami (XLIV,54), korzystają z posług wiecznych dziewic (LV,70), odpoczywając na posłaniu wysadzanym drogocennymi kamieniami – na pustyni w swoich namiotach musieli się zadowolić zwykłym kocem i ślubną małżonką, góra trzema.

 

W gruncie rzeczy wszystko, co było zakazane, staje się dozwolone i dostępne ad li bitum. Na co dzień muzułmanie korzystali z glinianych naczyń – w raju będą mieli zastawy wysadzane kosztownościami. Pod namiotem, klęcząc na dywanach z szorstkiej sierści, dzielili się skąpą strawą: mlekiem wielbłądzim, baraniną, miętą – w niebie będą mieli pod dostatkiem wyszukanych potraw i trunków, podanych na eleganckich obrusach z zielonej tkaniny i brokatu.

 

W plemiennych osadach brzydkie zapachy uprzykrzały ludziom życie: pot, brud, dym, zwierzęce skóry, sierść, łój – u boku Mahometa same cudowne wonności: kamfora, piżmo, imbir, kadzidło, mirra, cynamon, ambra. Gdy śmiertelnik spożywa alkohol, grozi mu zamroczenie, a następnie kac – w muzułmańskim niebie można chlać do woli, alkohol nie powoduje skutków ubocznych (XXXVII,47 i LVI,19), co więcej nikt nie wytyka opojom zaglądania do kieliszka: picie w raju nie jest przecież grzechem.

 

Raj to godny pożądania kontrświat wymyślony po to, aby ludzie cierpliwie znosili utrapienia i udręki w realnym świecie. /../ W raju panuje wieczna wiosna, nie ma słońca ani księżyca, dnia ani nocy, tylko nieustająca światłość. Sirocco daje się we znaki, harmatan wysusza skórę na wiór? W islamskim niebie rześka bryza wiejąca od rzek płynących mlekiem, miodem, winem i krystaliczną wodą przynosi sprawiedliwym słodycz i ukojenie. Ciężka praca zbieraczy daje skąpy plon, czasem tylko rachityczną jagodę, kilka daktyli, garść fig?

 

W ogrodzie Mahometa można znaleźć winne grona tak wielkie, że kruk, który chciałby okrążyć owoc, musiałby lecieć nieprzerwanie przez cały miesiąc! Na bezkresnym piaszczystym pustkowiu spłachetek ocienionej ziemi jest największym skarbem? W hotelu muzułmańskich Idei chyży rumak potrzebuje stu lat, żeby wydostać się z cienia bananowca. Karawany mozolnie torują sobie drogę pośród wydm, z najwyższym trudem pokonując ogrom pustyni? W stajni Proroka znajdziemy skrzydlate wierzchowce ze szkarłatnych rubinów galopujące z szybkością światła, tak iż nawet najdłuższy dystans pokonują w okamgnieniu.

 

To samo można powiedzieć o ludzkim ciele: kłopotliwy kompan, stale domagający się wody, pożywienia, zaspokojenia żądz i naturalnych potrzeb, ustawicznie wystawiający wiernych na pokuszenie, odwodzący ich od modlitw, sprawiający, że oddalają się od Proroka. Ciało w raju zaspokaja się własną niematerialnością: zaspokajanie pragnień nie jest już konieczne, staje się czystą rozkoszą. Żadnych kłopotów z trawieniem, brak potrzeby wydalania (zauważmy, że Jezus, choć spożywał chleb, ryby i wino, nigdy się nie wypróżniał): nikt nie narzeka na wzdęcia czy gazy, to, co na ziemi jest smrodliwym wiatrem, w niebie staje się piżmowym tchnieniem wiecznie zdrowego, bezcielesnego organizmu.

 

Nie trzeba już rodzić dzieci, zmęczenie jest nieznane, wraz z nim zanikła potrzeba snu; nikt nie wyciera sobie nosa, nikt nie pluje, nikogo nie trapią już choroby; ze słownika można wykreślić smutek, strach i ból tak powszechne na ziemi; pragnienie zgodnie z tradycja platońską, to cierpienie i brak, w raju nie ma więc dla niego miejsca. Teraz  zanim jeszcze pragnienie da o sobie znać, już jest zaspokojone, przeradza się natychmiast w przyjemność i rozkosz: wystarczy spojrzeć łakomym wzrokiem na owoc, aby poczuć w ustach jego smak, sycić się jego jędrnością i wonią. Któż mógłby odrzucić taką wizję? /../ Oczywiście wpierw trzeba jeszcze uwierzyć w te bajki, a więc zadać gwałt własnej inteligencji”.   

No właśnie, któż mógłby odrzucić taką wizję? Czy tylko ci, którzy nie wierzą w te bajki, czy także ci, którzy potrafią logicznie i racjonalnie myśleć? Dlaczego uważam, iż powyższe opisy są przykładem dziecinnej wyobraźni? Bynajmniej nie dlatego, że wymyślenie fikcyjnej „rzeczywistości” na zasadzie przeciwieństw do naszej, jest najłatwiejszym zadaniem dla wyobraźni nawet dla w miarę rozgarniętego dziecka. W czym więc przejawia się owa „dziecinność” wyobraźni autorów tychże opisów raju?

 

Między innymi na tym, że Autor tego tekstu opisując uroki raju, czekające na dusze ludzkie, traktuje je tak, jakby były one materialnymi, cielesnymi istotami, których zachowania i potrzeby są typowe dla ludzkiej, ziemskiej egzystencji: konieczne jest spożywanie potraw – tam dostaną te najbardziej wykwintne, podane w naczyniach ze szlachetnych kruszców. Nieodzowne jest picie płynów, o czym przypomina nam pragnienie –  zostanie ono tam zaspokojone krystalicznie czystą wodą, winem, mlekiem i miodem. Także ludzka potrzeba picia alkoholu jest tam w pełni zaspokojona, a nawet z naddatkiem, bo nie powoduje ubocznych skutków, i nie wywołuje dezaprobaty u bliźnich.

 

Ludzie na ziemi muszą się ubierać ze względów klimatycznych – tam jako dusze dostaną drogie szaty z jedwabiu, do tego złote ozdoby i biżuterię, oraz najbardziej wyszukane wonności. Muszą także wypoczywać po pracy – tam ich dusze zaznają wypoczynku na posłaniach wysadzanych drogocennymi kamieniami. Itd. Jednym słowem: wszystko to, co robiliby ludzie na ziemi, mając ku temu odpowiednie możliwości i oczywiście powłokę cielesną, która jest nieodzowna, by cieszyć się tym bogactwem doznań.

 

Tyle, że w raju będą oni niematerialnymi, bezcielesnymi duszami, więc na cóż im miałoby być to wszystko? Dusza niematerialna (jak ją przedstawia teologia) nie ma percepcji czyli zmysłów, którymi mogłaby odbierać bodźce z otoczenia: widzieć, słyszeć, czuć zapachy, odczuwać dotyk, pragnienie, smak i tym podobne odczucia, których odbiorcą jest umysł, mieszczący się w mózgu człowieka. Z tych samych powodów odpada też spółkowanie z wiecznie dziewiczymi hurysami, które także są niematerialnymi duchami z niematerialną błoną dziewiczą. Co zresztą i tak nie ma znaczenia, jako, że niematerialny członek nie mógłby dokonać defloracji, oraz nie może powodować tarcia w niematerialnej pochwie, które jest nieodzowne, by odczuwać rozkosz z seksualnego zbliżenia.   

 

 

Abstrahując od tego, czy dusza mężczyzny na widok duszy pięknej i powabnej hurysy, będzie odczuwać pociąg płciowy, tak jak to się dzieje w przypadku materialnego ciała ludzkiego? (To zapewne będą wiedzieć teolodzy, którzy takie problemy mają w „małym palcu”). Widać, że autor/autorzy tych „cudowności” próbują wybrnąć nieudolnie z tych sprzeczności, pisząc, że zaspokojenie pragnień już nie jest konieczne, „bowiem zanim da ono o sobie znać, już jest zaspokajane i przeradza się natychmiast w czystą przyjemność i rozkosz: wystarczy spojrzeć na owoc łakomym wzrokiem, aby poczuć w ustach jego smak, sycić się jego jędrnością i wonią” (domyślam się, że na hurysę należy spojrzeć pożądliwym wzrokiem?).

 

Tyle, że pragnienie, rozkosz, pożądanie, uczucie jędrności i tym podobne przyjemności i odczucia są charakterystyczne dla cielesnych doznań, związanych z materialnym ciałem i mózgiem, który w drodze ewolucji nauczył się w ten sposób reagować na odbierane bodźce. Jako niematerialne dusze w raju możemy sobie tylko pomarzyć o tym wszystkim, wspominając z rozrzewnieniem cielesne życie na ziemi. I nie wykluczone, że dopiero wtedy ogarnie wiernych owej religii  bezsilna wściekłość, że zmarnowali sobie życie na ziemi dzięki idei, która zakazywała im tych przyjemności, obiecując w to miejsce bajeczny raj.

 

Raj, który stał się dla nich wiecznymi torturami i to o wiele gorszymi, niż tantalowe, bo doszły jeszcze do nich tortury, dotyczące utraconej sfery seksualnej i płciowej. I po co w tej sytuacji jeszcze piekło, skoro ten pozorny raj byłby czymś o wiele gorszym dla wszystkich nieszczęsnych dusz, które tam się znalazły? To już przy nim chrześcijański raj z wiecznym kontemplowaniem oblicza bożego i obowiązkowym uczestnictwem w chóralnych śpiewach wraz z aniołami, jest zaiste miłym i w miarę „ciekawym” spędzaniem wieczności.

 

Swoją drogą, to bardzo ciekawy problem teologiczny: w muzułmańskim raju jest wszystko dozwolone, co na ziemi jest zabronione z przyczyn religijnych, jako nieczyste, grzeszne lub obrzydliwe dla Boga. Nie ma też nakazów obrządków i częstych modlitw. Zatem jedzenie wieprzowiny i innych „nieczystych” potraw, picie alkoholu, sympatia dla niewiernych i zaniechanie ich prześladowania (jako rzecz obrzydliwa dla Boga), nie odmawianie modlitw i zaniechanie obrzędów związanych z tą religią – nie są złe same w sobie. Wynikałoby z tego, że to życie na ziemi nie jest odpowiednim miejscem do ich praktykowania lecz niebo.

 

Bardzo to dziwne jeśli się weźmie pod uwagę, że te wszystkie praktyki mają rodowód czystoziemski, materialny i związane są z naszą cielesnością i płciowością, które to w sposób sztuczny i raczej nielogiczny zostały zaadaptowane i dopasowane przez uszlachetnienie do warunków rajskiej, niematerialnej egzystencji. I na tym właśnie polega „dziecinność” wyobraźni owego autora: nie potrafi on/oni wyobrazić sobie innej wyższej formy człowieczeństwa, jak tylko taką, która ma bardzo wiele cech tej ziemskiej, a jedynie uszlachetnionych w różny sposób (dość często zaskakująco naiwny).

 

O wiele lepsi są w tym autorzy SF (nie wszyscy, oczywiście), których wyobraźnia także i w tym względzie potrafi wspiąć się na wyżyny abstrakcji. Natomiast wyobraźnia religijna obciążona jest balastem indoktrynacji, która nie pozwala rozumowi oderwać się od uznanych religijnych „prawd”, by tworzyć w wyobraźni ich inne wersje. Oprócz czterech przykładów tu przytoczonych: rzek płynących mlekiem, miodem i krystaliczną wodą, niewyobrażalnie wielkiego grona winorośli i jeszcze większego bananowca, o niemalże bezkresnym cieniu, oraz skrzydlatych wierzchowców ze szkarłatnych rubinów, pędzących z szybkością światła i pokonujących najdłuższy dystans w okamgnieniu.

 

O ile te przyrodnicze fenomeny można by jeszcze w jakiś sposób zaakceptować, to już ten ostatni jest rzeczywiście godny podziwu. Jeśli się weźmie pod uwagę, że poruszając się takim wierzchowcem w ciągu sekundy można oblecieć prawie osiem razy ziemski glob, to należy się zastanowić do jakich podróży one mogły służyć? Raczej nie do lokalnych ziemskich, już prędzej międzyplanetarnych lub międzygwiezdnych. O rodzaj ich napędu nawet nie spytam, ani o zgodność z Teorią Względności Alberta Einsteina. W fantastyce takie pytania są nie na miejscu, a tym bardziej w fantastyce religijnej. Trzeba wierzyć, że to nie bajka.

 

Można jednak spojrzeć na problem muzułmańskiego raju z innej strony: czy to nie jest w pewnym sensie poprawianie Boga (Allacha, co na jedno wychodzi) w kwestii doskonałości (a raczej jej braku) jednego z bożych stworzeń – człowieka? Religia mówi, że Bóg stworzył człowieka doskonałego, a w tym wymyślonym opisie raju taki właśnie jest człowiek Dlaczego takim nie został na ziemi? Ze względu na zaistniały upadek w raju i wynikły z niego grzech pierworodny, jak tłumaczy teologia.Ale przecież wszechwiedzący Bóg musiał wiedzieć nieskończenie wcześniej, że do niego dojdzie, prawda?

 

Dlaczego zatem pozwolił podstępnemu gadowi na skuszenie pierwszej pary ludzi w raju? Dlaczego nie przebaczył im tego występku popełnionego w nieświadomości? Dlaczego nie stworzył drugiej pary ludzi, widząc, że ci pierwsi ze skażoną grzechem naturą, nie nadają się na protoplastów ludzkości? Dlaczego mimo to, postanowił wywieść z nich rodzaj ludzki, chociaż przypadek zabicia Abla przez Kaina już powinien być ostrzegawczym sygnałem, iż podjął on złą decyzję. Religia nigdy nie odpowiedziała na te pytania w przekonujący sposób.

 

Tę fantastyczno-bajkową wizję muzułmańskiego raju można odebrać jako krzyk rozpaczy lub protest stworzenia, które zostało w tak okrutny i perfidny sposób potraktowane przez swego Stwórcę. Stworzenia, które dzięki własnemu umysłowi i wyobraźni potrafiło samemu domyślić się, jakim mogłoby być, gdyby Bóg naprawdę okazał się wielkim i zamiast karać ludzi w raju, wspaniałomyślnie przebaczyłby im tę winę.Wtedy religijna konstatacja: „Bóg jest wielki!”, miałaby sens i logiczne uzasadnienie. Bóg jednak nie okazał ludziom swej wielkości i nieskończonego miłosierdzia lecz małostkowość, mściwość i brak litości.

 

Niestety, taki właśnie wizerunek Boga wykreowali ludzie, posiadający ten specyficzny rodzaj wyobraźni i to ich należałoby winić za ten paskudny „charakter” Stwórcy. Ten muzułmański raj nie jest jedynym przykładem jej przejawów. Inne święte księgi również są pełne podobnie bajkowych przykładów tej „natchnionej” twórczości i niewykluczone, że za jakiś czas powrócę jeszcze do tego ciekawego problemu.

 

Marzec 2016 r.                                  

 

 

  

 

  

 

 

 

       

 

  

              


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. baśniowy świat fizyki kwantowej mieczysławski 2016-03-27


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 588 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Papież Franciszek, „Pieśń o Rolandzie” i imam Al-Tayeb   Meotti   2019-12-12
Refleksje sprzed lat: Podstępna działalność Szatana i inne.   Ferus   2019-12-08
Chrześcijaństwo, Zagłada i syjonizm   Koraszewski   2019-12-02
Bajka-nie bajka o powstaniu religii   Ferus   2019-12-01
Wskrzeszenie Józefy K.   Koraszewski   2019-11-26
Refleksje sprzed lat: Wartości chrześcijańskie   Ferus   2019-11-24
Byli ateiści, obecnie wierzący   Ferus   2019-11-17
Dewocja to pobożność? Czyli wizyta u starszej pobożnej pani.   Ferus   2019-11-10
Biskupa czerep rubaszny   Koraszewski   2019-11-08
Sen mara, Bóg wiara, nieśmiały głos podświadomości, czy bezsensowne rojenia senne?   Ferus   2019-11-03
Refleksje sprzed lat: „Proporcje krzyku i smaku”   Ferus   2019-10-27
Trudne początki mitu   Ferus   2019-10-20
Jak Bóg ogarnia swoje dzieło   Ferus   2019-10-13
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (V)   Ferus   2019-10-06
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców IV   Ferus   2019-09-29
Katolicka Afryka i jej niepokoje   Igwe   2019-09-27
Turcja: ucieczka od religii?   Bulut   2019-09-25
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (III)   Ferus   2019-09-22
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców (II)   Ferus   2019-09-15
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Zlecenie walki z szatanem   Koraszewski   2019-09-02
Mrówki i ludzie. Czyli niepokojące podobieństwo „korony stworzenia” do bezrozumnych owadów.   Ferus   2019-09-01
Jabłko, które jabłkiem nie było   Ferus   2019-08-25
Ta miłość zaczęła się od strachu   Koraszewski   2019-08-24
Problem „ukrywającego się Boga”.   Ferus   2019-08-18
Hipoteza Boga kontra nauka (IV)   Ferus   2019-08-11
Na początku był jakiś Jezus   Koraszewski   2019-08-05
Hipoteza Boga kontra nauka (III)   Ferus   2019-08-04
Hipoteza Boga kontra nauka (II)   Ferus   2019-07-28
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Apostołowie Nowego Ładu (II)   Ferus   2019-07-14
Bóg bez państwa i państwo bez Boga   Koraszewski   2019-07-12
Apostołowie Nowego Ładu. Czyli ludzie pogodzeni z nieubłaganymi prawami natury.   Ferus   2019-07-07
Pamięć i odrzucona tożsamość   Koraszewski   2019-06-27
O znaczeniu świeckich usług medycznych   Igwe   2019-06-22
Bezlitosne Miłosierdzie Boże   Ferus   2019-06-16
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Tajemnica zawodowa duchownych   Ferus   2019-06-02
Rozmyślając nad sensem życia (VIII)   Ferus   2019-05-26
Rozmyślając nad sensem życia (VII)   Ferus   2019-05-19
Rozmyślając nad sensem życia (VI)   Ferus   2019-05-12
De non existentia Dei   Koraszewski   2019-05-06
Rozmyślając nad sensem życia (V)   Ferus   2019-05-05
Nieszczęsny ateizm. List do przyjaciela   Koraszewska   2019-05-04
Ewangelia według pana Jeża   Koraszewski   2019-05-02
Biły się dwa bogi   Koraszewski   2019-04-29
Rozmyślając nad sensem życia IV.   Ferus   2019-04-28
Ani nie manifest, ani nie tak nowego ateizmu   Koraszewski   2019-04-26
Wzrastająca obecność boga   Koraszewski   2019-04-22
Rozmyślając nad sensem życia (III)   Ferus   2019-04-21
Dziękujmy Panu, korona cierniowa ocalona   Koraszewski   2019-04-19
Czary, zagrożenie bezpieczeństwa i prawo szariatu   Igwe   2019-04-16
Rozmyślając nad sensem życia (II).   Ferus   2019-04-14
Dlaczego ateiści walczą o prawo wyjścia z cienia w Afryce i nie tylko w Afryce?   Igwe   2019-04-10
Rozmyślając nad sensem życia   Ferus   2019-04-07
Krzywdy wyrządzone ludzkości przez naukę   Ferus   2019-04-01
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Mały Traktat o duszy dziecka poczętego tak lub inaczej   Koraszewski   2019-03-26
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia? (II)   Ferus   2019-03-24
Zwalczanie oszukańczych kapłanów i komercjalizacji religii w Republice Południowej Afryki   Igwe   2019-03-23
Dlaczego musiałem zostać ateistą   Ferus   2019-03-17
Eks-ateistka obnaża nędzę ateizmu   Koraszewski   2019-03-07
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-03-03
Trzy dni, które nie wstrząsną Kościołem   Koraszewski   2019-02-25
Ego kontra Świadomość II. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-24
Kiedy największa na świecie sunnicka instytucja religijne potępi swój kolonializm?    Shoaaib   2019-02-24
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Ego kontra Świadomość. Czyli lepiej żyć złudzeniami czy prawdą o rzeczywistości?   Ferus   2019-02-17
Papież ucałował notorycznego islamistycznego antysemitę   Meotti   2019-02-12
Czy religijne prawdy są zbyt trudne do zrozumienia?   Ferus   2019-02-10
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Płaska Ziemia: czyli kwestia wiedzy czy wiary?   Ferus   2019-01-20
Zachodni apologeci ekstremizmu   Rafizadeh   2019-01-19
Refleksje po lekturze „Ateisty”   Ferus   2019-01-13
Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?   Igwe   2019-01-08
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Ośmioletnia panna młoda   Rafizadeh   2019-01-02
Intrygujące pytanie papieża Franciszka   Ferus   2018-12-30
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
Jasełkowo-teologiczne refleksje dziadka „Maryi panienki”.   Ferus   2018-12-23
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Adwokat diabła II.Czyli religijna wersja ludzkich umiejętności „poszukiwania wyjścia”.   Ferus   2018-12-16
Adwokat diabła. Czyli religijne racje zastępujące prawdę.   Ferus   2018-12-09
Duchowni wypaczają religię i mordują kobiety   Reza   2018-12-03
Niechciany dar Boga. Czyli trudności z akceptacją nieuniknionego.   Ferus   2018-12-02
W Nigerii porzucenia religii jest ryzykownym przedsięwzięciem   Igwe   2018-11-29
Człowiek musi w coś wierzyć. Podsumowanie.   Ferus   2018-11-25
 “Islam przeżywa ostre starcie z nowoczesnością i wymaga reform”     2018-11-22
Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk