Prawda

Poniedziałek, 24 kwietnia 2017 - 09:25

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Azyl ignorancji. Część VII.


Lucjan Ferus 2017-02-19

W tej części cyklu pragnę przedstawić wybrane komentarze do moich tekstów, które były publikowane w dawnym Racjonaliście w latach 2012-2013. Zanim to uczynię, wpierw kilka zdań opisujących ówczesną sytuację (a raczej jeden z jej aspektów, który dotyczył nie tyle mojej osoby, jako autora publikującego tam swoje teksty, co raczej mojej twórczości). W dużym skrócie i z mojego punktu widzenia, wyglądało to mniej więcej tak:

„Ostatnie dwa lata mojej współpracy z tym portalem różniły się od poprzednich lat tym, że niepomiernie wzrosła liczba komentarzy, również do moich tekstów (550 w 2012 r. i 1570 w 2013 r.), a jednocześnie drastycznie obniżyła się jakość argumentacji, merytoryczność i kultura tych wpisów. Wraz z upływem czasu coraz więcej osób wierzących zaczęło odwiedzać ten portal, zamieszczając swoje nierzadko obraźliwe opinie i domagając się od autorów, nie tylko zrozumieniadla swoich religijnych poglądów, ale też szacunkui niczym nieskrępowanej możliwości wyrażania swej dezaprobaty dla wrogiego im, ateistycznego światopoglądu.

 

Dopominali się nieustannie tłumaczenia tych samych problemów teologicznych. Ignorowali każdą próbę zwrócenia sobie uwagi, iż dyskusja wymaga poszanowania elementarnych reguł, nie udawali nawet, że dyskutują, kwitując wszystko oskarżeniami, że są przez nas obrażani i poniżani,a my (autorzy tekstów) zamiast prowadzić z nimi dyskurs na wysokim poziomie merytorycznym, lekceważymy ich zdanie oraz ich poglądy.

 

Wyobraźmy sobie odwrotną sytuację.Załóżmy, że jako ateista zaczynam udzielać się na religijnych portalach, typu Fronda, Katolik.pl i jakie tam jeszcze istnieją. Zamieszczam tam swoje ironiczne wpisy, krytykujące pro-religijne treści, wytykając ich autorom brak znajomości ateistycznej literatury, nielogiczność argumentacji, oraz jej wewnętrzne sprzeczności. Także to, iż większość ich religijnych „prawd” oparta jest wyłącznie na wierze i nie można ich w żaden rozumowy sposób potwierdzić.

 

Czy w takiej sytuacji, mógłbym oczekiwać zrozumieniadla swych poglądów od innych użytkowników tych portali? Czy mógłbym rościć sobie prawo do obrażania autorów tych tekstów, wytykając im ignorancję, niekompetencję, ośmieszanie się pseudo-wiedzą, oraz narzekać, że nie liczą się z autorytetami, które dla mnie są ważne i godne szacunku? Czy mógłbym domagać się prawa do oburzania się i sprzeciwu przeciwko tym publikacjom i użytkownikom, którzy odrzucają moją krytykę, nie starając się dostrzec jej słuszności i zgodności z moją prawdą?

 

Jednym słowem: czy mając absolutne przekonanie, że prawda jest po mojej stronie, mogę domagać się tam – na „ich terenie” – aby była respektowana moja prawda, a nie ich (moim zdaniem) z gruntu fałszywe i głupie poglądy? Czy mam prawo do obrony swoich przekonań i wartości bez zaproszenia, na terenie ideowego „przeciwnika”, tylko dlatego, iż jestem  całkowicie pewien, że racja i prawda są wyłącznie po mojej stronie? Nie znam odpowiedzi, jakich udzieliliby wierzący komentatorzy tekstów z Racjonalisty, lecz  wiem jak z mojej strony to wygląda.

 

Otóż użytkownicy religijnych portali mogą korzystać z nich bez obawy, iż gdzieś natkną się na moje wpisy. Uważałbym to za największe głupstwoz mojej strony, na dodatek niczym nie uzasadnione. A jeszcze większą głupotą (gdyby miało do czegoś takiego dojść) byłoby oczekiwanie przeze mnie zrozumieniadla moich areligijnych przekonań ze strony użytkowników tychże portali i domagania się od nich szacunku dla mojej – słusznej moim zdaniem – postawy. Dla mnie jest to tak proste i oczywiste, że aż dziwne, iż tak wiele osób nie potrafi tego pojąć i zaakceptować”.

 

Pięć powyższych akapitów, to fragmenty mojego tekstu z grudnia 2013 r., w którym  przedstawiłem ówczesną sytuację (i który nie został już opublikowany w Racjonaliście). Rozpisałem się nieco, może więc lepiej niech przemówią niektóre wpisy z tamtego okresu. Na początek wybrałem wyjątkowy przykład Czytelnika z dużą wiedzę „fachową”. Był to student teologii z piątego roku. Może wpierw zacytuję jego niektóre wpisy, a później wyjaśnię dlaczego umieściłem go w tym cyklu. 

 

Nasza interesująca polemika zaczęła się od jego komentarza, zaczynającego się od słów: „Nie mogę się zgodzić jako student teologii katolickiej z twierdzeniami, które padły w tym artykule”. Oraz: „Religijna prawda, to aspekt prawdy niemożliwy do poznania przez nauki przyrodnicze z racji na inną metodologię”. To już z innego wpisu, tym nie mniej rzecz rozbijała się o tę METODOLOGIĘ właśnie, która okazała się ową przysłowiową „kością niezgody”. Pozwoliłem też sobie nieopatrznie zadać pytanie, które moim zdaniem powinno być łatwe dla studenta teologii:

„Zainteresował mnie fragment z Pańskiego wpisu: „Jednak między poznaniem właściwym dla nauk przyrodniczych, a poznaniem egzystencjalnym czy duchowym jest zasadnicza różnica z racji na metodologię”.  Jaką więc metodologię zastosowałby Pan w tym przypadku, aby dojść do właściwej prawdy: „Jakub nazbierał sobie świeżych gałązek topoli /../ i platanu, i pozdzierał z nich korę w taki sposób, że ukazały się na nich białe prążki. Tak ostrugane patyki umocował przy /../ poidłach aby widziały je trzody, które przychodziły pić wodę. Gdy bowiem zwierzęta przychodziły pić wodę, parzyły się. I tak parzyły się zwierzęta z trzód przed tymi patykami i wskutek tego dawały przychówek o sierści prążkowej, pstrej i cętkowanej" (Rdz 30,37-40). Czy to możliwe? Bardzo mnie interesuje opinia w tej kwestii studenta teologii katolickiej”.

Odpowiedź, którą dostałem – należy przyznać sprawiedliwie – była wyczerpująca w swej formie,choć prawdę mówiąc niewiele z niej zrozumiałem i to mnie nieco zaniepokoiło:

„Podał pan, panie Ferus, fragment Starego Testamentu. Generalnie wobec tekstów, które ktoś pisze w pewnym celu, czyli mając pewne przesłanie, trzeba odwołać się do metod badań tekstów starożytnych: do rozpoznania gatunku literackiego, do różnych form literackich, do historii redakcji ksiąg starożytnych. /../ trzeba też uwzględnić kulturę w jakiej żył autor tekstów. Także co jest ważne trzeba uwzględnić kontekst całej Księgi oraz Pięcioksięgu, /../ trzeba także uwzględnić treść mów Jezusa /../.

Interpretacja tekstów starożytnych to dość złożone zadanie. Dodatkowo można rzec, że pouczenia sapiencjalne, odnoszą się do sfery duchowej, która wykracza poza historię a jednocześnie jakoś jest w niej osadzona. /../ Dlatego egzegeza starożytnych tekstów nie jest wystarczająca dla zrozumienia przekazu. Trzeba niejako refleksji sapiencjalnej, by zrozumieć całość przekazu Pięcioksięgu”.

Z konieczności pomijam tu inne komentarze do tego tekstu (a było ich 186), które miały niebagatelny wpływ na prowadzenie tego dyskursu, jak i zrozumienie jego całościowego sensu. Muszę niestety ograniczyć się do zacytowania niektórych tylko wpisów, o bardzo znamiennej moim zdaniem wymowie. Moja odpowiedź na ów komentarz brzmiała:

„Rozumiem, iż nie jest to takie proste, nawet dla studenta teologii. Lecz jeśli już Pan odwołał się do owych metod, rozpoznał już gatunek literacki, uwzględnił już kulturę i czasy, jak i kontekst całej Księgi oraz Pięcioksięgu, uwzględnił też mowy Jezusa (nawet? kto by pomyślał!), dokonał refleksji sapiencjalnej by zrozumieć całość przekazu – to do jakich doszedł Pan wniosków w tym konkretnym przypadku? Czy może Pan w miarę prosto (abym zrozumiał) wyjaśnić ten teologiczno -przyrodniczy problem? Byłbym szczerze zobowiązany za pochylenie się nad moją prośbą”.

Następna odpowiedź (skierowana również do innych użytkowników) nie przybliżyła mnie niestety ani na krok do rozwiązania problemu, przedstawionego w owym pytaniu: 

„Proszę panów /../ Muszę się ograniczyć do jedynie oględnego komentarza na pytanie postawione przez pana Ferusa. Nie dam rady teraz, tak od ręki wyłożyć całego komentarza tutaj na tym portalu, bo wymagałoby to szerokiego i dość długiego opisu. Bo tak jak powiedziałem, trzeba by było się odnieść nie tylko do tego fragmentu PŚ, ale do całego kontekstu, w który ten fragment jest wpisany. Należałoby opisać tę perykopę na co najmniej parę stron A4. Mogę panie Ferus odesłać do tekstów wprowadzających do interpretacji przesłania Pisma św. /../ Nawet gdybym miał to tu teraz robić to, proszę wybaczyć i tak nie mam czasu, bo mam swoje obowiązki. /../”.

Niestety nie otrzymałem konkretnej odpowiedzi na to pytanie, tak samo zresztą, jak i na inne, które w jednym z komentarzy zadałem owemu Czytelnikowi. Oto mój wpis z pytaniem:

„Zgadzam się z przedmówcą, iż w swojej argumentacji, umiejętnie (choć mało przekonująco) stosuje Pan semantyczną ekwilibrystykę. Dlatego będę odnosił się tylko do niektórych pańskich argumentów, moim zdaniem pozbawionych logiki. Pisze Pan, iż kwestia zmazy pierworodnej, tego jak przechodzi ona na innych ludzi, nie jest rozstrzygnięta. Doprawdy? O ile mi wiadomo, to już św. Augustyn doszedł do przekonania, iż grzech pierworodny przenosi się na innych ludzi DROGĄ PŁCIOWĄ, czyli przez prokreację. Czy nie dlatego m.in. seks przez religie uważany jest za grzeszny?


Zastanawia mnie jednak – i tu bym prosił o fachowe wyjaśnienie – w jaki sposób przeniósł się ów grzech na WSZYSTKIE boże stworzenia („Ziemia została skażona w oczach Boga”). O ile potrafię zrozumieć jego rozprzestrzenianie się drogą seksualną na osobników tego samego gatunku (i na parę nam bliskich np. kozy, owce itp.), to już nie mogę wyobrazić sobie jego przeniesienia tym sposobem na dzikie zwierzęta, ptaki, ryby, na owady, insekty, nawet te niewidoczne gołym okiem. Jak Pan to tłumaczy?”.

Niestety, również i na to pytanie nie otrzymałem żadnej konkretnej odpowiedzi, jak i na inne, które niejako przy okazji znalazły się w prowadzonej polemice. Zamiast niej, ogólnikowy komentarz bardziej dotyczący stosowania metodpoznawczych, na drodze dochodzenia do prawdy, jak i posiadanych kompetencji, których – jak się okazuje – stanowczo mi zabrakło.

„Pan Lucjan Ferus, ma znikomą wiedzę na temat interpretacji ksiąg religijnych. Nie zna metod, dopiero ja przedstawiłem mu przynajmniej te podstawowe. Z tego co mi się wydaje pan Ferus nie ma wykształcenia w tej dziedzinie, co nie jest samo w sobie zarzutem. Bez gruntownego i całościowego wykształcenia nie da się podchodzić do tak złożonych tematów jak interpretacja, ksiąg które były pisane przez tysiąclecia. I to przyznają nawet niewierzący znawcy tego tematu. Jak się ma doktorat z biblistyki to można jakiś profesjonalny tekst napisać, inaczej to mogą być najwyżej ogólne pogawędki na temat metodologii.

 

Ja na przykład nie uważam się za znawcę Pisma Świętego, choć jestem na piątym roku teologii katechetycznej, czyli nauczycielskiej. Mogę co najwyżej wskazać metody i bardzo ogólny komentarz do jakichś tekstów. By znać dobrze Pismo święte trzeba umieć bardzo dobrze grekę, hebrajski, łacinę, historię starożytną, redakcję tekstów, gatunki literackie, formy literackie, teologię żydowską, teologię chrześcijańską. Myślę że pan Ferus się nie obrazi, jeżeli stwierdzę, że nie jest znawcą tej dziedziny, bo chyba do tego nie pretenduje, natomiast wskazywanie jakoby jego artykuły były szczytami egzegezy, to najdelikatniej mówiąc pomyłka”.

No cóż,.. ma człowiek niewątpliwą rację. Czy mogłem temu zaprzeczyć? Odpisałem więc tak, a przy okazji przypomniałem raz jeszcze o zadanych pytaniach:

„Ależ Drogi Panie! Na cóż tu się obrażać?! Oczywiście, że ma Pan rację pisząc, że nie mam wykształcenia w dziedzinie studiów nad Biblią (powiem Panu więcej: nawet nie zamierzam się w nie wgłębiać) i na dodatek nie mam zielonego pojęcia o tym wszystkim co Pan wymienił. Po prostu w prymitywny sposób (z pańskiego punktu widzenia) posługuję się własnym, słabo wykształconym rozumem i logiką.

 

Korzystam jednakże z dokonań ludzi wielkich w tej dziedzinie, jak np.: Sam Harris, Karlheinz Deschner, Uta Ranke-Heinemann, Robert Haassler, Richard Dawkins, Horst Herrmann, Christopher Hitchens, Andre Comte-Sponville, Ludwik Feuerbach,  Bertrand Russell i wielu, wielu innych, których nazwisk nie sposób wyliczyć w krótkim poście. Prawdą też jest, iż nie pretenduję do roli znawcy w tej dziedzinie i także nie uważam, aby moje artykuły były szczytem egzegezy biblijnej. Skoro sobie to wyjaśniliśmy, bardzo proszę o odpowiedź na moje wcześniejsze pytania. Nie wątpię, iż będzie to dla Pana przysłowiowa „bułka z masłem”. Tymczasem pozdrawiam”.

Odpowiedzi nie uzyskałem. Czyżbym przez przypadek trafił na tak bardzo trudne problemy religijne, że nawet student piątego roku teologii nie jest w stanie ich wytłumaczyć w prosty sposób? Nie do wiary! A swoją drogą, polecałbym owe komentarze tym duszpasterzom, którzy zachęcają rodziców, by czytali swoim pociechom Biblię. Nie mając tej olbrzymiej wiedzy i tych wymienionych umiejętności, jest wielce prawdopodobne, że oni sami nie zrozumieją o co w niej chodzi, ani tym bardziej ich dzieci. Czyżby Bóg tego nie przewidział? Wracając do komentarzy; inni Czytelnicy  podsumowali ten przypadek w taki sposób:

„ /../ Ja sięgnąłem do tekstu Pana Lucjana, a po nim na komentarze /../ po tekście Jerry'ego Coyne'a o oszustwach w nauce. Dla mnie wypowiedzi /../ są takim jajami, jakie robią niektórzy naukowcy: wysłać bzdury do poważnej gazety napisane językiem niby naukowym i patrzeć czy się połapią. Tak dokładnie brzmią jego wypowiedzi. Napisał mnóstwo postów bardzo poważnym językiem, a nie ma w nich nawet jednego zdania treści. Same ogólniki w stylu: jest inaczej, to są inne metody, to bardziej skomplikowane itd. Wygląda to raczej na odpowiedzi boota komputerowego, na zasadzie, aby forma pasowała do zapytania, a treść to losowy zestaw zdań”.

I drugi:

„Nie trzeba mieć żadnych doktoratów, aby stwierdzić, że wiarygodność biblijnej tezy o istnieniu Boga równa jest wiarygodności tezy o istnieniu Zeusa ze starożytnych mitów greckich czy istnienia krasnoludków z mnóstwa bajek. Za to trzeba mieć choć łyżkę oleju w głowie, aby zdać sobie sprawę, że: a) każdy człowiek rodzi się ateistą i jedynie pod wpływem indoktrynacji może stać się wyznawcą jakiejś religii, b) jakiej religii wyznawcą ewentualnie się stanie wynika przede wszystkim z tego, jaka religia dominuje w jego otoczeniu. Gdyby taki student teologii katolickiej /../ urodził się w Indiach, to raczej nie studiowałby katolickich bzdetów, ale bzdety na temat Śiwy”.

Czas odpowiedzieć, dlaczego ów Czytelnik – mimo niewątpliwie dużej wiedzy o rodzajach metodologii– znalazł się w cyklu traktującym o ignorancji. Moim zdaniem jednak, wykazał się on znacznym stopniem ignorancji, wynikającej z nie podejmowania jakiejkolwiek próby zrozumienia owych teologicznych problemów własnym umysłem, posługującym się logiką i tzw. zdrowym rozsądkiem. On prawdopodobnie uwierzył swym nauczycielom, że bez znajomości tych licznych dziedzin, rodzajów wiedzy i umiejętności, które tak skrupulatnie wyliczył – nikt nie będzie w stanie właściwie zrozumieć „prawd objawionych”.

 

O czym to świadczy? Wg mnie o tym, jakie religia wymyśliła (raczej ci, którzy wykorzystują ją do władzy nad ludźmi) przemyślne i trudne do pokonani bariery, które bronią dostępu ROZUMU do PRAWDY o istocie religii. Czy w podobnej sytuacji nie była średniowieczna scholastyka, kiedy to ówcześni myśliciele, zamiast roztrząsać ważne problemy teologiczne, zajmowali swój czas i umysły żałosnymi dywagacjami, typu: ile diabłów (lub aniołów) mieści się na łebku szpilki, albo: czy Bóg mógłby się objawić w postaci ogórka i jako ogórek wygłaszać kazania, albo też: czy osioł może pić wodę święconą i co by z tego wynikło?

 

Moim zdaniem jest to typowe sprowadzanie rozumu „na boczne tory”, aby przypadkiem nie wpadł on na coś, co mogłoby podważyć lub zaprzeczyć religijnym „prawdom” i dogmatom. A tym samym mógłby zacząć rościć sobie prawo do samostanowienia, bez „nieodzownej pomocy” religii, jako wyspecjalizowanego pośrednika i przewodnika po „nadprzyrodzonej” sferze ludzkiej egzystencji, będącej ponoć jego przeznaczeniem, jak i istotą prawdziwego człowieczeństwa. Wynika z tego prosty wniosek, że nawet ignorancję religia potrafi zamienić w służące sobie narzędzie, przynoszące jej same korzyści, a nie zasłużony wstyd.

 

Ja rzeczywiście wiedzą o metodologii nie dorastam „do pięt” owemu Czytelnikowi. W swojej ignorancji dotyczącej tej wyjątkowej i tak bardzo skomplikowanej materii, jaką jest „słowo boże”, traktuję ją nie z pozycji „na kolanach”, lecz jak każdy inny rodzaj wiedzy wymyślonej przez ludzi. Dlatego staram się ją przede wszystkim zrozumieć własnym umysłem (bez oglądania się na autorytety religijne), posługując się przy tym logiką i zdrowym rozsądkiem.

 

A że nie ja pierwszy wpadłem na tę prostą metodę poznawczą, niech świadczą poniższe zdania: „Nie trzeba powoływać się na autorytety, tam gdzie wystarczy zdrowy rozsadek” (Wiliam Shakespeare). Oraz: „Prawdę należy wyrażać w prostych słowach” (Ajschylos). Także to: „Mówić trzeba prosto, a myśleć skomplikowanie – nie na odwrót” (Franz Josef Strauss). A więc nie powinno się uprawiać „dialektycznego prestidigitatorstwa” ( Dawkins).  Jeszcze jeden cytat: „To, co można przyjąć bez dowodu, można także bez dowodu odrzucić” (Christopher Hitchens). Taką m.in. „metodologią” się kieruję, chociaż wiem, iż dla wielu ludzi jest ona niewystarczająco satysfakcjonująca poznawczo. Trudno. Są jednak i tacy, którzy ją doceniają i podzielają mój punkt widzenia w tych kwestiach.

 

Luty 2017 r.                                       ------ cdn.------


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Narzędzia metodologiczne teologii Paweł 2017-02-20


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 376 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Czy wolno śmiać się z religii?   Koraszewski   2016-08-29
Rozum i Wiara. Część XII   Ferus   2016-08-28
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Jak odpowiadać na argumenty teisty   Stenger   2016-08-25
Niebiański haczyk i portfele wiernych   Ferus   2016-08-21
Tajemnicza logika Boga   Ferus   2016-08-14
Papież i Święta Wojna   MacEoin   2016-08-09
Homo sapiens i owoc z drzewa wiadomości   Kruk   2016-08-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Młode pokolenie i imperatyw humanizmu w Afryce   Igwe   2016-07-18
Zaprzeczanie - ISIS zwycięża, kiedy milczysz   Frantzman   2016-07-17
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15
Misterium telefonicznych objawień   Kruk   2016-07-13
Powrót ofiary całopalnej   Ferus   2016-07-10
Ateizm w Etiopii   Igwe   2016-07-06
Hejże dzieci (boże), hejże ha   Ferus   2016-07-03
Zwrot, który zmienił świat   Koraszewski   2016-07-01
Dławienie wolnej myśli w Kenii   Igwe   2016-06-28
Niezastąpieni szafarze łask bożych   Ferus   2016-06-26
Humanizm jako alternatywa   Grayling   2016-06-12
Brat Tayler o Reza Aslanie   Coyne   2016-06-06
Czy to jest nauka, czy teologia?   Hoodbhoy   2016-06-05
O religiach z twarzą ludzką i nieludzką   Koraszewski   2016-05-31
Zachód musi powiedzieć "Je Suis Asia Bibi"   Meotti   2016-05-30
Matka jest tylko jedna?Czyli quasi teologiczna refleksja o Dniu Matki.   Ferus   2016-05-26
W obronie Sama Harrisa   Coyne   2016-05-09
Infantylizm marzeń o życiu wiecznym   Koraszewski   2016-05-08
Wezwanie do reformy islamu     2016-05-05
Religia to piekło kobiet     2016-05-04
Zakwefić kobiety: najpotężniejsza broń islamistów   Meotti   2016-05-04
Karta islamofobii pozostaje w grze   Coyne   2016-05-02
Rozum i Wiara. Część XI   Ferus   2016-05-01
Cuda, cuda ogłaszają   Ferus   2016-04-24
Nie wiedzieliście? Bóg jest pytaniem, nie zaś odpowiedzią!   Coyne   2016-04-23
Rozum i Wiara. Część X   Ferus   2016-04-10
Rozum i Wiara. Część IX   Ferus   2016-04-03

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.



Moc Chrystusa zmusza cię


Technika, konsumeryzm i papież


W obronie pesymizmu



Tracąc moją religię?



Ewolucja pomogła im...



Konstytucyjni demokraci