Prawda

Poniedziałek, 27 marca 2017 - 04:48

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Wierzący wszelkiej maści łączcie się


Andrzej Koraszewski 2017-02-23


Jak podaje Radio Watykan, papież Franciszek wysłał list do uczestników  spotkania przedstawicieli Ruchów Ludowych (które odbyło się w Kalifornii w dniach 16-18 lutego) wyrażając swoje wsparcie dla „zintegrowanego rozwoju ludzkości”. Jego przesłanie piątkowe (odczytane 17 lutego) wywołało burzę w mediach konserwatywnych i przeszło bez echa w mediach głównego nurtu.

Spotkanie odbywało się pod hasłem trzech T - „Ziemia, Praca, Dom”, czyli jak to mówią Hiszpanie Tierra, Trabajo y Techo. Wzburzenie wywołało kategoryczne stwierdzenie Papieża, że nie ma muzułmańskiego terroryzmu. Tę tezę Papież lansował już wielokrotnie wcześniej, więc właściwie nic nowego. Chwaląc wysiłki Katolickiej Kampanii na Rzecz Rozwoju Ludzkości Papież mówił o swoim szczęściu na widok działań na rzecz sprawiedliwości i o budowaniu mostów między ludami i jednostkami. „Te mosty mogą przezwyciężyć mury wykluczenia, obojętności, rasizmu i nietolerancji.” 

 

Bardzo to piękne, ale jak mówią, diabeł kryje się w szczegółach.  To przesłanie warto przeczytać w całości (tu jest link do jego autoryzowanej, watykańskiej publikacji w języku angielskim), ponieważ wydaje się dobrze pokazywać sposób myślenia głowy Kościoła katolickiego (który skupia bądź co bądź ponad miliard wiernych).

 

Od dziecka słyszałem, że Kościół kocha ubogich. Zajmując się jednak później historią gospodarki natrafiałem na niezliczone dowody na to, że wysiłki tego Kościoła na rzecz zamienienia ubogich w zamożnych były skromne, raczej mało skuteczne i skłaniały czasem do wniosku, że były mało szczere. Na przestrzeni dziejów Kościół (mówiąc słowami poety)  raczej zmierzał do tego, żeby zjadaczy chleba przerobić w anioły niż do tego, żeby zapewnić im owe trzy „T”. (Ani likwidacja niewolnictwa, ani likwidacja pańszczyzny, ani poprawa warunków płacowych robotników przemysłowych nie dokonały się w wyniku zabiegów kościelnej hierarchii, a raczej wbrew oficjalnej doktrynie Kościoła, chociaż byli oczywiście chrześcijanie działający na rzecz zniesienia niewolnictwa, pańszczyzny, wykorzystywania ubogich, czy walczący z dyskryminacją kobiet.)

 

W swoim przesłaniu papież Franciszek pisze o „niewidzialnej tyranii pieniądza”. Mogło by się zdawać, że tyrania despotów, religijnych fanatyków, zwolenników totalitarnych obłąkanych idei jest doskonale widzialna, zaś niewidzialna tyrania pieniądza wydaje się być pewnym skrótem myślowym, który może raczej ukrywać niż odsłaniać tę rzeczywistą i doskonale widoczną tyranię. Papież stwierdzał:

„Od pewnego czasu zderzamy się z kryzysem dominującego paradygmatu. Mówię tu o systemie, który powoduje niesłychane cierpienia ludzkiej rodziny, równocześnie uderzając w ludzką godność i w nasz Wspólny Dom, by podtrzymać niewidzialną tyranię pieniądza, która gwarantuje przywileje wyłącznie nielicznym.”

Czy wolno to uznać za krytykę systemu kapitalistycznego i wolnego handlu? Pochodzący z ultrakatolickiej Ameryki Łacińskiej papież, wydaje się kroczyć śladami świętego Tomasza Morusa i raz jeszcze proponować cokolwiek utopijne rozwiązania w postaci jakiegoś pierwotnego komunizmu. Katolicyzm jest mocno zakotwiczony w feudalizmie i w katolickiej mentalności idea, że ludzie mogą się bogacić razem, a nie jeden kosztem drugiego, i że to wolny handel otwiera drogę do skutecznej walki z nędzą i nierównością, wydaje się być kompletną aberracją.

 

A jednak to wolny handel (i chęć zysku) wyzwala ludzką pomysłowość radykalnie zmieniając jakość życia nie tylko tych nielicznych, jak to imputuje papież Franciszek, ale miliardów i to szczególnie tych ludzi, którzy wcześniej traktowani byli jak bydło robocze.  

 

Tomasz Morus był również pełen empatii dla ubogich i rozdzierał szaty z powodu tyranii pieniądza, która popychała właścicieli ziemskich do porzucenia troskliwej opieki nad chłopami, przerzucając ich zainteresowanie na paskudne owce.          

 

Nie mogę wykluczyć, że w przesłaniu Papieża ukrywa się więcej niż umiałem odczytać, gdyż Papież mówił o znakach czasu, o dehumanizacji, o tym, że straciliśmy już wiele czasu i że kryzys, to nie tylko zagrożenie, ale i okazja. (O czym zaświadcza sposób w jaki słowo „kryzys” zapisują Chińczycy.)

 

Wielkim niebezpieczeństwem – powiedział Papież – jest pozbawianie praw bliźnich. (Poczułem przypływ bliskości, co akurat z tym papieżem wydaje się łatwiejsze niż z poprzednim.) Wszystko jedno, czy powstrzymanie się od pozbawiania praw naszych bliźnich dyktuje nam religia, czy humanizm, rzecz jest naprawdę warta grzechu i przynosi stokrotne zyski. Papież przechodzi następnie do pytania, kim jest nasz bliźni i odwołując się do Ewangelii według świętego Łukasza, przypomina, że to nie chodzi tylko o krewnego, ani o rodaka, ani nawet wyłącznie o współwiernego. 


Pojawienie się w tym miejscu dobrego Samarytanina było pewne jak w banku. Współczucie i miłość, powiada Papież – to nie są jakieś ulotne sentymenty, to wymaga od nas zaopiekowania się i zapłacenia rachunku.


Muszę przyznać, że w tym momencie uświadomiłem sobie, że opowieść o dobrym Samarytaninie właściwie nie zajmuje się bandytami, którzy pobili i okradli człowieka na drodze. Może słusznie, bo w takiej sytuacji najważniejsza jest szybka pomoc, a jednak coś mnie tu zaniepokoiło i z zaciekawieniem czytałem kolejny akapit przesłania.

„System ekonomiczny, w którego centrum są pieniądze i  który czasami działa z brutalnością rabusiów z tej przypowieści, wyrządza krzywdy, które w karygodnym stopniu są lekceważone. Globalna społeczność często odwraca głowę udając niewinność. Pod przykrywką, że jest to politycznie poprawne lub ideologicznie modne, patrzy się na tych, którzy cierpią nie tykając ich. To są telewizyjne obrazy, o których rozmawia się używając eufemizmów, z pozorną tolerancją, ale nic nie jest robione, by wyleczyć społeczne rany lub przeciwstawić się strukturom, które pozostawiają w przydrożnych rowach naszych braci i siostry. Ta pełna hipokryzji postawa, odmienna od tego, co zrobił dobry Samarytanin, pokazuje brak prawdziwego oddania ludzkości.”

Byłem przekonany, że Papież ma tu głównie na myśli swoją rodzinną Amerykę nazywaną Łacińską, co jest eufemizmem na jej religijną tożsamość. Przypomniał mi się mój mistrz, też pochodzący z tego kontynentu, pierwszy i jak dotąd jedyny czarny laureat Nagrody Nobla w ekonomii, Arthur W. Lewis, który przeprowadził szczegółową analizę tak krajów w Ameryce Łacińskiej (w tym w Argentyny), jak i w Afryce, dochodząc do wniosku, że to nie kapitalizm i nie kolonializm uniemożliwiały przyznanie praw bliźnim, a ziemiaństwo, chciwość własnych elit, usprawiedliwiana i wspierana przez mentalność religijną. Dodatkową kulą u nogi, pisał Lewis, było ustawiczne zwalanie winy na innych, na Brytyjczyków i Amerykanów, którzy w żaden sposób nie zabraniali udostępnienia owych trzech T.


Najwyraźniej jednak papież Franciszek pisząc te słowa nie miał na myśli swojej ojczystej Argentyny i jej historii. Mówił ogólnie o zagrożeniach ludzkości, wśród których na pierwszym miejscu wymienił kryzys ekologiczny. Zdawać by się mogło, że przypowieść o dobrym Samarytaninie powinna była uświadomić, że to nie globalne ocieplenie zabiło w ostatnich latach setki tysięcy ludzi w Syrii, że to nie globalne ocieplenie pozbawiło ziemi, pracy i domów dziesiątki milionów ludzi w Iraku, w Syrii w Pakistanie, Afganistanie i w wielu krajach Afryki. Ocieplenie jest faktem, ale zagrożeniem dalszym, z którym walka wymaga ogromnych ilości pieniędzy, których zawsze będzie za mało, więc warto rozmawiać o strategii i ich mądrym wydawaniu. W tym przemówieniu dziwi, że Papież zaczyna od sprawy, która z dobrym Samarytaninem kiepsko się kojarzy.


Mówiąc o klimacie Papież powołuje się na konsensus naukowców w sprawie globalnego ocieplenia, ale ciekawe, że natychmiast dodaje, iż nauka nie jest jedynym źródłem wiedzy. Stwierdza następnie: „Jest również prawdą, że nauka niekoniecznie jest ‘neutralna’, często ukrywa ideologiczne poglądy lub ekonomiczne interesy.” To akurat jest święta prawda, w szczególności w takich naukach jak socjologia, ekonomia, teologia i podobne, ale również w nauce o klimacie widać wyraźne ślady sporów ideologicznych, nie wspominając już o takich sprawach jak finansowanie badań  nad komórkami macierzystymi, czy nad zapłodnieniem in vitro, gdzie obserwowaliśmy i nadal obserwujemy silne, motywowane ideologicznie, naciski, by to finansowanie ukrócić. Wracając jednak do klimatu, Papież wzywa byśmy nie popadali w zaprzeczenie i bronili Stworzenia, czyli „Siostry Ziemi”.                   


Dopiero na tym etapie pojawiają się słowa, które poruszyły braci dziennikarzy i siostry dziennikarki. Ten akapit trzeba przytoczyć w całości, bo już obrósł licznymi nieporozumieniami. 

Inna refleksja, którą podzieliłem się podczas ostatniego Światowego Spotkania Ruchów Ludowych, a którą odczuwam za tak ważną, by powtórzyć ją ponownie: żaden naród nie jest przestępczy i żadna religia nie jest terrorystyczna. Nie istnieje chrześcijański terroryzm, nie istnieje żydowski terroryzm i nie istnieje muzułmański terroryzm. One nie istnieją. Nie ma narodu przestępców, narodu handlarzy narkotyków, ani gwałtowników. „Biedni i biedniejsi ludzie oskarżani są jednak o przemoc, nie mając równych możliwości, różne formy agresji i konfliktów znajdują żyzną glebę do rozwoju i ostatecznie eksplodują.” (cytat z Evangelii Gaudium§59) Są fundamentaliści i agresywne jednostki we wszystkich narodach i we wszystkich religiach – a przez nietolerancyjne generalizacje stają się silniejsi, ponieważ karmią się nienawiścią i ksenofobią. Reagując miłością na terror działamy na rzecz pokoju.

Trudno te słowa zinterpretować. To zapewne przez grzeczność i z miłości Watykan nie krytykował Hitlera ani Pinocheta. To zapewne przez grzeczność i z miłości ani ten papież, ani żaden inny nie reagował na masowe mordy organizowane na rozkaz Najwyższego Prawodawcy Islamskiej Republiki Iranu, to zapewne z powodu miłości nie słyszeliśmy z Watykanu krytyki wzywania przez przywódców religijnych do nienawiści i zabijania innowierców, to zapewne miłość kazała powstrzymywać się z krytyką programów szkolnych uczących dyskryminacji i potępiających nauczanie dziewczynek. To miłość zapewne dyktowała powstrzymywanie się od krytyki dosłownego interpretowania pism rzekomo świętych. A przecież taka dosłowna interpretacja pism rzekomo świętych nie była dziełem odosobnionych fanatycznych jednostek, jest nauczana w szkołach dla duchownych, jest masowo przekazywana z ambon, jest wspierana przez tyranów i ich służby bezpieczeństwa.    


Podobnie jak bezmiar zacofania Ameryki Łacińskiej można w ogromnym stopniu przypisać religijnej mentalności, tak koszmarne zacofanie społeczeństw muzułmańskich jest związane z motywowaną religią odmową przyznania praw bliźniemu. Milczące tolerowanie tego nie ma żadnego usprawiedliwienia. Tak, to prawda, niemal wszystkie religie produkują fanatyków, tak, Biblia i Koran zawierają nieludzkie nakazy, które głęboko wierzący, czy jak woli Papież fanatyczni, tyrani wykorzystują do pozbawiania praw bliźniego i do pozbawiania życia, by terrorem ustanowić królestwo boże na ziemi. Był nazistowski terror, był komunistyczny terror, był chrześcijański terror i jest muzułmański, islamistyczny terror. Jego ofiarami są przede wszystkim muzułmanie, ale również mniejszości chrześcijańskie, jazydzkie, żydowskie, kurdyjskie, czy animistyczne (o gejach i ateistach nawet nie wspominając).


To zaprzeczanie faktu, że dzisiejsza fala terroru jest powiązana z religią muzułmańską, z ideologią religijnej supremacji, a zamachy przeprowadzane są przez ludzi, którzy oddają życie za wiarę, a nie dla poprawy swojego materialnego losu, nie z powodu tego, że światem rządzi pieniądz, ale krzycząc Allahu akbar – Allah jest większy.


Jedyna papieska krytyka islamu w naszych czasach delikatnie dotykała tego problemu. Benedykt XVI podczas wykładu w Ratyzbonie we wrześniu 2006 roku przywołał dialog między bizantyjskim cesarzem Manuelem II Paleologiem a wykształconym Persem. Ten dialog miał miejsce podczas oblężenia Konstantynopola na przełomie XV i XVI wieku (prawdopodobnie spisał go sam cesarz).


Benedykt XVI w swoim wykładzie cytował:

„W siódmej rozmowie (διάλεξις — kontrowersja) opracowanej przez prof. Khoury'ego, cesarz dotyka tematu dżihadu (świętej wojny). Cesarz musiał wiedzieć, że w surze 2,256 napisano: „Nie ma przymusu w religii”. Jest to jedna z sur wczesnego okresu, gdy Mahomet był jeszcze słaby i zagrożony. Ale oczywiście cesarz znał także przepisy, utworzone później i spisane w Koranie, dotyczące świętej wojny. Nie wchodząc w szczegóły, takie jak różnica traktowania przyznana tym, którzy mają „Księgę” oraz „niewiernym”, zwraca się do swego rozmówcy dość szorstko, zadając kluczowe pytanie na temat ogólnej relacji między religią a przemocą, w następujących słowach: „Pokaż mi, co przyniósł Mahomet, co byłoby nowe, a odkryjesz tylko rzeczy złe i nieludzkie, takie jak jego nakaz zaprowadzania mieczem wiary, którą głosił”. Cesarz kontynuuje, tłumacząc szczegółowo powody, dla których rozpowszechnianie wiary przemocą jest czymś nierozumnym.”

Moglibyśmy powiedzieć, przyganiał kocioł garnkowi. Bizancjum nie było imperium misjonarzy-mówców, jego militarną potęgę osłabiła dwieście lat wcześniej armia chrześcijańskich krzyżowców i ostatecznie upadło pod ciosami innej teokracji.


Uwagi Benedykta XVI wywołały wiele złej krwi i spowodowały kilka ofiar śmiertelnych, zaś postronny obserwator mógł odnieść wrażenie, że głowa Kościoła katolickiego mogła dla przyzwoitości wspomnieć, że chrześcijaństwo nie było tak słodkie jak je bizantyjski cesarz malował, chociaż historycy mają poważny problem z doliczeniem się, kto rozlał więcej krwi w walce o panowanie bożych praw.


Pewne wydaje się  jedno, demokracje, w których rządzi pieniądz, a raczej w których bliźni mają równe prawa i mogą swobodnie sprzedawać owoce swojej pracy, nie tylko powodują mniej cierpień, ale skutecznie redukują nędzę i cierpienia. Natomiast walczący o ustanowienie królestwa bożego na ziemi w formie nowego kalifatu produkują nieustannie coraz więcej nędzy i cierpienia. Jeśli papież Franciszek tego nie widzi, to może być to skrzywienie zawodowe. Jest rzeczą zrozumiałą, że z racji swojej funkcji chciałby Bogu nieba przychylić, negując jednak, że islamistyczny terroryzm ma religijny charakter i dopatrując się winy za działania fanatyków w niesprawiedliwościach kapitalizmu może poważnie utrudniać skuteczną pomoc ofiarom islamistycznego terroru.


Hasło „wierzący wszelkiej maści łączcie się” nie wydaje się specjalnie racjonalne, a może również przybliżać przelanie się religijnych wojen na obszary świata, na których udało się położyć im kres.


Papież Franciszek kończy swoje przesłanie obietnicą modlitwy i prośbą o modlitwę. W tym samym czasie muzułmańska aktywistka w Ameryce przekonuje, że szariat jest piękny, a jak islam zwycięży to my również będziemy mieli banki udzielające pożyczek bez procentów. Ona też walczy o lepszy świat, w którym nie ma rządów pieniądza (uciekła z niego i naprawdę wie, jaki jest piękny). 


Linda Sarsour, bo o niej tu mowa, była niedawno twarzą Marszu Kobiet w Waszyngtonie, Niektórzy uznali to za kiepski dowcip i jak ona sama pisze, dostała sporo agresywnych maili, ale i wiele wyrazów poparcia.     


Wsparła ją modlitwą na twitterze Maria Dautruche pisząc:

#MódlsięzaLindę  „Niech Bóg ją uzbroi i niech porazi jej wrogów tam gdzie stoją!... AMEN pokój & moc z tobą.”

Do tej modlitwy (zachowując własną liturgię), dołączyła organizacja obrońców praw człowieka Human Rights Watch tweetując:

„Stoimy zjednoczeni z aktywistką i wiceprzewodniczącą #MarszuKobiet @lsarsour i potępiamy nienawistne ataki przeciwko niej. #MaszerujzLindą”




Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 369 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Czy wolno śmiać się z religii?   Koraszewski   2016-08-29
Rozum i Wiara. Część XII   Ferus   2016-08-28
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Jak odpowiadać na argumenty teisty   Stenger   2016-08-25
Niebiański haczyk i portfele wiernych   Ferus   2016-08-21
Tajemnicza logika Boga   Ferus   2016-08-14
Papież i Święta Wojna   MacEoin   2016-08-09
Homo sapiens i owoc z drzewa wiadomości   Kruk   2016-08-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Młode pokolenie i imperatyw humanizmu w Afryce   Igwe   2016-07-18
Zaprzeczanie - ISIS zwycięża, kiedy milczysz   Frantzman   2016-07-17
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15
Misterium telefonicznych objawień   Kruk   2016-07-13
Powrót ofiary całopalnej   Ferus   2016-07-10
Ateizm w Etiopii   Igwe   2016-07-06
Hejże dzieci (boże), hejże ha   Ferus   2016-07-03
Zwrot, który zmienił świat   Koraszewski   2016-07-01
Dławienie wolnej myśli w Kenii   Igwe   2016-06-28
Niezastąpieni szafarze łask bożych   Ferus   2016-06-26
Humanizm jako alternatywa   Grayling   2016-06-12
Brat Tayler o Reza Aslanie   Coyne   2016-06-06
Czy to jest nauka, czy teologia?   Hoodbhoy   2016-06-05
O religiach z twarzą ludzką i nieludzką   Koraszewski   2016-05-31
Zachód musi powiedzieć "Je Suis Asia Bibi"   Meotti   2016-05-30
Matka jest tylko jedna?Czyli quasi teologiczna refleksja o Dniu Matki.   Ferus   2016-05-26
W obronie Sama Harrisa   Coyne   2016-05-09
Infantylizm marzeń o życiu wiecznym   Koraszewski   2016-05-08
Wezwanie do reformy islamu     2016-05-05
Religia to piekło kobiet     2016-05-04
Zakwefić kobiety: najpotężniejsza broń islamistów   Meotti   2016-05-04
Karta islamofobii pozostaje w grze   Coyne   2016-05-02
Rozum i Wiara. Część XI   Ferus   2016-05-01
Cuda, cuda ogłaszają   Ferus   2016-04-24
Nie wiedzieliście? Bóg jest pytaniem, nie zaś odpowiedzią!   Coyne   2016-04-23
Rozum i Wiara. Część X   Ferus   2016-04-10
Rozum i Wiara. Część IX   Ferus   2016-04-03
Tako rzecze rzecznik Nycza   Koraszewski   2016-03-28
Grzechy religii: dziecinna wyobraźnia   Ferus   2016-03-27
Dławienie krytyki przez państwo     2016-03-24
Potęga mitów. Zakończenie.   Ferus   2016-03-20
Skarga ewolucyjnie poszkodowanego?   Koraszewski   2016-03-16
Kolejny wierny twierdzi, że nauka oparta jest na wierze   Coyne   2016-03-15
Rozum i Wiara. Część VIII   Ferus   2016-03-13

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.



Moc Chrystusa zmusza cię


Technika, konsumeryzm i papież


W obronie pesymizmu



Tracąc moją religię?



Ewolucja pomogła im...



Konstytucyjni demokraci