Prawda

Środa, 13 grudnia 2017 - 23:26

« Poprzedni Następny »


Europejski dysonans schizoidalny: kuszenie polityką ustępstw


Richard Landes 2017-03-18

Na konferencji z okazji stulecia Deklaracji Balfoura (zorganizowanej przez Jerusalem Center for Public Affairs we wtorek 28 lutego), było wyjątkowo ciekawe zestawienie  wypowiedzi pułkownika Richarda Kempa i profesora Juliusa Schoepsa.


W wystąpieniu zatytułowanym “Izrael jako strategiczny atut Wielkiej Brytanii” Richard Kemp naszkicował uderzający kontrast między dwiema postawami europejskimi wobec Izraela. Z jednej strony są ci, którzy widzą niezwykle skutecznego i lojalnego sojusznika, ważnego nie tylko dla Montgomery’ego w latach 1940., ale jeszcze bardziej dzisiaj, w XXI wieku. Z drugiej strony są ci, którzy raz za razem poświęcają interesy Izraela i występują przeciwko niemu.

Jego pouczający przykład dotyczy admirała włoskiego Giampaolo Di Paolo, przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO, który

W 2009 r.… odwiedził Izrael i badał taktyki IDF (Izraelskich Sił Obronnych), by zastosować je do działań NATO w Afganistanie. Szczególnie interesowały go taktyki izraelskie do walki z terrorem na terenach zamieszkałych przez ludność cywilną. Ta wizyta odbyła się w kilka tygodni zaledwie po niesławnym Raporcie Goldstone’a – który twierdził, że Izrael popełnił zbrodnie wojenne przez umyślne atakowanie cywilów w Gazie.


Kontrast był uderzający: w ciągu kilku tygodni od zatwierdzenia tego raportu przez parlament europejski przewodniczący komitetu wojskowego NATO odwiedzał Izrael po raz trzeci w ciągu czterech lat, by studiować etyczne metody rozprawiania się z terrorystami bez powodowania nadmiernych szkód ludności cywilnej.  

Widocznie dla Europejczyków potrzeba oskarżania Izraela jest niemal nieodparta, chociaż wiedzą, że ich krytyka nie tylko jest nieprawdą… ale wręcz jest odwrotnością prawdy. Izrael zachowuje się lepiej niż inne armie zachodnie; tym bardziej, że dżihadyści, z którymi walczy, stosują strategie kanibalistyczne powodując liczne ofiary cywilne wśród własnej ludności.


Nazwijmy to (europejskim) dysonansem schizoidalnym: utrzymywanie dwóch diametralnie sprzecznych koncepcji w tym samym empirycznym i moralnym poglądzie równocześnie. Z jednej strony (europejska) elita kulturalna – dziennikarze, krytycy, intelektualiści, badacze, NGO – prowadzą konwersację, w której ważne miejsce ma pogardzanie Izraelem, w opiniach o którym zamienili symbole miejscami i upierają się przy widzeniu izraelskiego Goliata znęcającego się nad nieszczęsnym palestyńskim Dawidem. Z drugiej strony, armia, siły bezpieczeństwa, dorośli w kierownictwie tych krajów, proszą Izraelczyków, by nauczyli ich, jak ograniczać ofiary, kiedy wróg używa cywilów jako tarczy i jak podnieść ich bezpieczeństwo. I ten dysonans schizoidalny wydaje się panować mniej lub bardziej we wszystkich krajach europejskich.    


Gdy tylko Kemp skończył mówić, następny mówca, profesor Julius H. Schoeps, dyrektor Centrum Badań Żydów Europejskich im. Mozesa Mendelssohna na uniwersytecie w Poczdamie, powiedział słowa, które zdawały się być ilustracją sprzeczności, dopiero co omawianych przez Kempa. Po zapewnieniu poparcia niemieckiego dla Izraela i życzliwości wobec marzenia syjonistycznego, zakończył surowym ostrzeżeniem Izraela przed przeszkadzaniem procesowi pokojowemu przez budowę osiedli.  


Schoeps nie rzucał tych słów bez przemyślenia. Pisał wcześniej obszernie o zagrożeniu dla pokoju, jakie stanowią osiedla żydowskie. W Is There Still a Future for Settlements in Zionist Ideology?  wskazuje na osiedla jako na wielki problem:  

Nie ulega dzisiaj wątpliwości, że każde nowe osiedle żydowskie na Zachodnim Brzegu lub na terenach wokół Jerozolimy dodaje “paliwa do ognia” w konflikcie izraelsko-palestyńsko-arabskim i jeszcze bardziej utrudnia i tak trudny proces pokojowy. Wywołuje to pytanie, czy nie należy uważać ideologii osiedlania jako pewnej wady w początkach syjonizmu. Zadajemy sobie pytanie, czy ideologia osiedlania nie jest, być może, prawdziwą przeszkodą, niedopuszczającą do pokojowego współżycia narodów w tym regionie?  

Trudno się dziwić, że odpowiada na te retoryczne pytania “tak”, szczególnie dlatego, że osiedla [sic] mają „religijną” inspirację. Jeśli chodzi o religijność Palestyńczyków, daje krótką aluzję o ich potrzebie ”zmian na przyszłość w paradygmacie… zmian w świadomości”. Jednak ani słowa o tym, że ich przekonania religijne stanowią problem dla pokoju: żadnego Dżihadu, żadnego Dar al Islam, żadnego islamizmu, żadnego żywienia ludobójczej nienawiści o podłożu religijnym. Problemy palestyńskie są tylko chmurą na horyzoncie: “Czy stworzenie suwerennego państwa palestyńskiego doprowadzi do ustanowienia pokoju w regionie, pozostaje kwestią spekulacji”. Innymi słowy: obfita krytyka Izraela (ni mniej ni więcej tylko za przekonania religijne) oraz niejasne aluzje do problemu motywowanej religią odmowy pokoju przez Palestyńczyków… problemu, którym można będzie się zająć po załatwieniu pilnej sprawy zatrzymania osiedli.


Związek uwag Schoepsa z tym, co mówił Kemp, może umknąć uwadze. Schoeps z pewnością nie wykazał żadnego poczucia dysonansu poznawczego, żadnego niepokoju między podwójnym aktem głoszenia dobrej woli, a dostarczeniem komunikatu z coraz bardziej tryumfalistycznej narracji o “Okupacji”, w której niewinni Palestyńczycy, ofiary okrucieństwa izraelskiego (à la Goldstone), są chętni i gotowi na zadowolenie się państwem w granicach 1967 r. (ale nie mniej!), podczas gdy Izrael czyni trudności wszystkim - “umyślnie blokując stworzenie państwa palestyńskiego” – przez osiedlanie się na ziemi obiecanej im trzykrotnie (Biblia, Koran, narody w San Remo), na które - jako odrodzone państwo - już zarobił wielokrotnie, w czasach pokoju i wojny. Zamiast tego, bez przyznawania, że to robią, Europejczycy walczą o Judenrein Palestynę z granicą na Zielonej Linii, w której nawet stacjonujące tam wojska międzynarodowe nie mogą mieć w swoim składzie Żydów.


Istotnie, “społeczność międzynarodowa” jest jednomyślna, że jedyną drogą do bardzo potrzebnego pokoju jest wstępne nazwanie całej tej ziemi „palestyńską” i dlatego należy uważać każde osiedle jako kluczową barierę dla pokoju. Dwa państwa obok siebie. Jedyne rozwiązanie. Nieważne, że takie stanowisko kładzie cały ciężar na Izrael, by czynił nieodwzajemnione ustępstwa i wspiera strategię wojenną jego wrogów. Nikt nie zastanawia się ani na moment nad tym, że negocjacje mogą być prowadzone przez Palestyńczyków w złej wierze oraz że stworzenie państwa palestyńskiego i zmuszenie Izraela do wycofania się ogromnie podniesie ryzyko wojny, nie zaś szanse na pokój.


Tak dominująca jest ta narracja, tak pogardliwe jest traktowanie żydowskich roszczeń religijnych i historycznych, że jak zauważył Jacques Gauthier, „szokująca” liczba Izraelczyków nowego pokolenia, także na poziomie ministerialnym, nie zna nawet argumentów na rzecz Izraela, a więc ich nie używa. I z pewnością można zrozumieć, dlaczego ich nie używają: po co przywoływać prawa Izraela, skoro prowadzi to tylko europejskich schizoidów do tego, że przewracają oczyma jak nadąsane nastolatki?


Daniel Taub przypomniał zebranym o prohibicyjnie niewielkich szansach na sukces na samym początku, jak to wykalkulował Leon Blum Jamesa Joyce’a, kiedy rozdawał ulotki syjonistyczne pewnego czerwcowego dnia 1904 r. w Dublinie:  

…Jałowy kraj, naga pustynia. Wulkaniczne jezioro, martwe morze: bez ryb, żadnych wodorostów, zapadłe głęboko w ziemię. [...] Martwe morze pośród martwej krainy, szarej i starej. Zrodził najstarszą pierwszą rasę. [...] Najstarszy lud. Tułał się daleko po całej ziemi, z niewoli w niewolę, rozmnażając się, umierając, rodząc wszędzie. Leży tam teraz. Nie może już rodzić. [Tłum.: Maciej Słomczyński]

Szanse prawdopodobnie mniejsze niż Patriotów w Superbowl: >99.8 do <.2%, niemożliwie mikroskopijne.


W czasie, kiedy pięć narodów, którym Osmanowie oddali rejestr tej ziemi, jak przypomniał nam Jacques Gauthier, zebrało się w San Remo i – bezpośrednio cytując Deklarację Balfoura – przeznaczyli ją dla Żydów pod warunkiem, że będą respektowali prawa obywatelskie i religijne innych mieszkańców, szanse podniosły się. W 1931 r. premier David Lloyd George,  ręka kryjąca się za Balfourem, powiedział:

Syjonizm wniósł do starego kraju, odnowionego, ale zrujnowanego starego kraju, nową zamożność, nową energię, nowy cel, nową inicjatywę, nową inteligencję, nowe oddanie i nową nadzieję. Syjoniści nie zakończyli swojego zadania, daleko nie, ale już dokonali tak dużo, by pokazać, że kraj mlekiem i miodem płynący nie jest bezpodstawną legendą.

Nawet wtedy jednak, na początku lat 1930., szanse nadal były niewielkie, a pozbawiony skrupułów, tryumfalistyczny wróg muzułmański dopiero zaczynał podnosić głowę.


Niemniej w ciągu tego stulecia od Deklaracji Balfoura Żydzi spełnili swoje zobowiązania i odziedziczyli obietnicę. Dzisiaj, w byłym Imperium Osmańskim, tylko Izrael zachowuje standardy praw obywatelskich i religijnych dla swoich mniejszości. Różnica między Jerozolimą wschodnią pod jordańską i izraelską „okupacją” ilustruje tę przepaść i zapowiada obecną nietolerancję coraz bardziej nieobliczalnej kultury politycznej muzułmańskich Arabów wobec mniejszości i wszelkiego rodzaju dysydentów.


Doprowadza nas to z powrotem do wyjaśnienia stanu schizoidalnego przedstawionego przez Kempa.

Dlaczego kraje europejskie wykorzystują potencjał Izraela jedną ręką i wbijają mu nóż w plecy drugą?

zapytał i przerwał. Zastanawiałem się, którą poda standardową odpowiedź. Niechęć do Żydów? Koncepcja stawania po stronie słabszego? Realpolitik?

Polityka ustępstw.

Dla mnie były to najbardziej zaskakujące słowa tego dnia. Kemp tłumaczy trwające, pro-palestyńskie stanowisko elity kulturalnej Europy (po roku 2000 coraz bardziej dominujące, kiedy jest najmniej właściwe), jako sposób udobruchania populacji muzułmańskiej za granicą i w kraju: narodów arabskich, muzułmanów europejskich, których „ulicy” obawiają się i których głosów pragną, oraz dżihadystów, którzy, jak widzimy raz za razem, mogą stać się bardzo nieprzyjemni wobec tych, którzy ich urazili, chociażby nieznacznie. Zamiast więc wybrać się przeciwko prawdziwym łotrom, którzy grożą nie tylko Izraelowi, ale także Europie, wolą prowadzić, wojnę tysiąca szpil przeciwko Izraelowi, głosząc równocześnie swój (miniony) podziw dla niego.  


Według tego wyjaśnienia Europejczycy agresywnie powtarzają nieudane formuły Oslo – “ziemia za pokój”, “skończyć okupację”, “zatrzymać osiedla” – nie dlatego, że przemyśleli te sprawy, ale ponieważ uważają, że nie mają wyboru. Każda krytyka Palestyńczyków rozgniewa wysoce wybuchowych muzułmanów. Każde stanięcie po stronie Izraela wyobcuje ich. Rezultatem jest to, co Matti Friedman nazywa “kultem okupacji”, tj. ludzie wierzą z religijnym żarem, że jedyną drogą naprzód jest zakończenie Okupacji: akt wiary, który redukuje dysonans poznawczy przez usprawiedliwianie tchórzostwa, wręcz przedstawianie tchórzostwa jako odważnego aktu poparcia dla „słabszego”.


Izrael jest, według rozumienia Kempa, jak karykatury Mahometa: wysoce emocjonalną sprawą dla muzułmanów i wiadomo, że w tej sprawie wpadają w szał. Najlepiej od razu być dhimmi – z góry poddać się ich prawom o bluźnierstwie (definiowanym jako “wszystko, co rani ich uczucia”) bez zostania podbitym. Tym w końcu jest dhimmi: to ten, który zawsze ugłaskuje muzułmanów.


Na nieszczęście dla nas, jednym z najlepszych sposobów na udobruchanie jest nie tylko unikanie rozzłoszczenia, lecz stanięcie także po stronie tych, których obawiasz się, w nadziei, że to ich przyjaźnie do ciebie usposobi: stąd wojna tysiąca szpil przeciwko fikcyjnemu Goliatowi. Być może powodem, dla którego Schoeps nie czuje dysonansu poznawczego, nie ma poczucia sprzeczności tego, co mówi, poczucia, że „wbija nóż” w plecy swojego, jak mówi, przyjaciela i sojusznika, jest to, że próba konsekwentnego działania w swoim (Europy) interesie schodzi na dalszy plan wobec potrzeby zmniejszenie niepokoju. To, w końcu, jest celem tych ustępstw – uczynienie świata bezpieczniejszym dla mnie… na teraz… kosztem kogoś innego… w tym wypadku mojego przyjaciela i cennego sojusznika. Cel podły i głupi. A jednak Schoeps zdecydowanie nie wydaje się być ani podły, ani głupi.


Być może przez zrozumienie strachu, który leży u podstaw niedorzeczności schizoidalnego stanowiska europejskiego, możemy zacząć rozumieć, jak sobie z nim radzić. Przede wszystkim oznacza to zrozumienie, że nie wszyscy bezpośrednio odczuwają strach. Znaczna liczba ludzi jest chroniona przed spotkaniem z poważną agresją muzułmańską przez przywódców swojej kultury – dobrowolnych dhimmi – ludzi, którzy przedstawiają wąską listę dozwolonych uwag, jakie można wypowiedzieć o islamie i muzułmanach, ludzi, którzy zawstydzają i karzą tych, których uznają za islamofobów, tj. ludzi, których słowa ci przywódcy-dhimmi obawiają się, bo mogą obrazić, wyobcować, sprowokować świat muzułmański. Nic dziwnego, że nienawidzą Izraela, który – samym swoim istnieniem obraża ten muzułmański świat.


Być może, jeśli potrafimy pokazać naszym europejskim przyjaciołom, jak niebezpieczna jest ta negacja, jak bardzo osłabia ich w oczach tych samych ludzi, których starają się udobruchać, jak bardzo wzmacnia najbardziej agresywnych wśród ich nieprzyjaciół, jak – przez przyjmowanie obłąkańczej postawy wobec Izraela – progresiści europejscy podżegają do nienawiści, która dotyka także ich samych.


Być może, gdyby Europejczycy mogli zobaczyć siebie oczyma swoich nieprzyjaciół, których boją się, tryumfalistycznych muzułmanów, mogliby obudzić się ze swojego stuporu. Na przykład, w marcu 2003 r. Francuzi byli w szampańskim nastroju z powodu odważnego sprzeciwu wobec USA w ONZ, rozgłaszając swoją odwagę, bo “zaatakowali najsilniejszego, Amerykę”. Mój przyjaciel z Tunezji napisał mi wtedy: „Arabowie uważają Francuzów za słabeuszy, bo atakują przyjaciół i stają po stronie swoich wrogów“. Jeśli sądzą, że tym uspokajającym poparciem tryumfalistycznych muzułmanów przypochlebiają się im, bardzo się oszukują.  


Pokazanie tego problem nie będzie łatwe. Pod koniec konferencji zapytałem Schoepsa, co sądzi o wypowiedzi Kempa w sprawie sprzeczności stanowiska europejskiego. Wymiana słów wyglądała mniej więcej tak:   

RL: Jak rozumie pan uwagę Kempa o poparciu UE dla Goldstone’a i NATO przychodzącym do Izraela po radę, jak utrzymać ofiary cywilne na niewysokim poziomie?

JS: To wszystko jest bardzo dziwne i moim zdaniem nie ma sensu.

RL: Jak to?

JS: Jest oderwane od rzeczywistości.

RL: A jaka jest rzeczywistość?

JS: Rzeczywistością jest, że Izrael musi zawrzeć pokój. Nie można po prostu powiedzieć, że pokój jest niemożliwy.

RL: Myślę, że powiedział raczej: “proces pokojowy w sposób, jaki wy go próbujecie, jest niemożliwy”.

JS: Być może, ale to nie pomaga.

RL: Nie rozumiem. Nie chce pan wykluczyć złego podejścia i spróbować nowego?

JS: Obawiam się, że drogi Europy i Izraela rozejdą się jeszcze bardziej w przyszłości.

Dopóki Europejczycy nie zrozumieją, że to rozumowanie i taka dyplomacja są autodestrukcyjne (eufemizm dla „samobójcze”), nie jest prawdopodobne, że zrewidują swoje myślenie i nie jest prawdopodobne, że zmienią zachowanie, które systematycznie wzmacnia globalnych dżihadystów i osłabia ich samych. Dopóki nie zrozumieją, że my i oni, a właściwie, niewierni na całym świecie i muzułmańscy dysydenci, mamy wspólnego i bezlitosnego wroga o nieograniczonych ambicjach imperialnych, będą kontynuować napaści na nas, wzmacniać ich i osłabiać własną, „progresywną” sprawę.


Pytaniem jest, jak przekazać te rzeczy bez alarmowania rozmówcy i wywoływania ogłuszającej odpowiedzi owych dhimmi: Islamofob!


Mówiąc prosto – od tego zależy los kontynentu.


European Schizoid Dissonance: The Calm of Appeasement

The Augean Stables, 2 marca 2017

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Richard Allen Landes


Amerykański historyk, wykładowca na Boston University, dyrektor bostońskiego Center for Millennial Studies. Autor szeregu książek o średniowieczu i ruchach apokaliptycznych. Obserwator konfliktu na Bliskim Wschodzie (to on ukuł pojęcie „Pallywood” na wyprodukowane ze statystami filmy mające być „dowodami” przeciwko Izraelowi). Jest również autorem dwuczęściowej druzgoczącej analizy  tzw. „Raportu Goldstone’a”.    


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 917 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Niebezpieczna nuklearna „dyplomacja” Rosji   Ghoshal   2017-12-12
Wiadomość z ostatniej chwili: Jerozolima nie jest w ogniu!   Tawil   2017-12-12
Gdyby Izrael był normalnym krajem   Gerstman   2017-12-11
Dlaczego Trump ma rację uznając, że Jerozolima jest stolicą Izraela?   Dershowitz   2017-12-10
Ci, którzy oddali życie za przekonania   Koraszewski   2017-12-09
Czy Donald Trump podważył watykański paradygmat?   Koraszewski   2017-12-08
Czy “Guardian” zawsze musi kłamać?   White   2017-12-07
Afryka: droga naprzód   Charai   2017-12-06
Dżihadystyczny terror nie potrzebuje wymówek   Yemini   2017-12-06
Barbie w hidżabie: użyteczni idioci kulturowego dżihadu   Bergman   2017-12-05
Liban: czyli “oszukaj i niczego nie zmieniaj”   Taheri   2017-12-04
Kiedy stworzono "naród palestyński"? Google ma odpowiedź   Grumberg   2017-12-03
Jak dziesięciu (durnych) demokratycznych członków Kongresu zachęca do posługiwania się dziećmi-terrorystami   Dershowitz   2017-11-29
Masowy morderca Charles Manson i masowa morderczyni Ahlam Tamimi: kto jest większym potworem?   Roth   2017-11-28
Chomsky i mit natychmiastowej ekspertyzy   Frantzman   2017-11-27
Niemożliwa umowa stulecia   Begin   2017-11-27
Rzeczywistym wrogiem Izraela jest Rosja   Linn   2017-11-26
Cywilizacja zniszczona przez obojętność Zachodu?   Meotti   2017-11-25
Hipokryzja odwołań i bojkotów   Yemini   2017-11-24
Czego uczą w islamskich szkołach i w meczetach na Zachodzie?   Bulut   2017-11-23
Zmowa Europy z Palestyńczykami w zawłaszczaniu ziemi   Blum   2017-11-22
Wróg otwiera bramę     2017-11-21
Dymią kominy, dym nad Dąbrową…   Koraszewski   2017-11-20
Kanarek w kopalni   Lewin   2017-11-20
Zachować żydowskie państwo   Rosenthal   2017-11-19
Kto płaci Palestyńczykom rzucającym kamienie!   Flatow   2017-11-18
Liban: długi lament nad narodem z lewego łoża   Maroun   2017-11-17
Jak Iran próbował zamienić państwa arabskie w widma   Taheri   2017-11-16
Czy wielokulturowość jest utopią?   Koraszewski   2017-11-15
Amerykański plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu?   Tawil   2017-11-15
Dawa: sianie nasion nienawiści   Bergman   2017-11-14
Ignorujemy islamizm na własną zgubę   Maroun   2017-11-13
Problemem nie jest to, co dzieje się pod szkołami UNRWA   Bedein   2017-11-12
Tunele terroru i obrzucanie się błotem   Collins   2017-11-11
Cztery dekady irańskiej nienawiści     2017-11-10
Każdy naród ma swoją “Nakbę”   Yemini   2017-11-09
Niespodzianka! Badanie wykazuje, że islamski terroryzm jest islamski   Bergman   2017-11-08
Rewolucyjny romantyzm wiecznie żywy   Koraszewski   2017-11-07
Dlaczego jesteśmy w Nigrze?   Bryen   2017-11-07
Stalinowskie czystki Erdogana w Turcji   Meotti   2017-11-06
Milicje a palestyńskie “pojednanie”   Toameh   2017-11-04
Kryzys uchodźców Rohingja: rola islamistycznych terrorystów   Franklin   2017-11-03
Demistyfikacja Deklaracji Balfoura   Tsalic   2017-11-02
Dlaczego tak wielu twierdzi, że Iran stosuje się do porozumienia, skoro dowody pokazują, że tego nie robi?   Dershowitz   2017-11-01
Wielkie manewry na globalnej scenie   Koraszewski   2017-10-31
Europa: dziennikarze przeciwko wolności słowa   Bergman   2017-10-31
Najlepszy amerykański rektor uniwersytetu   Coyne   2017-10-30
Żydzi, mniejszość, która irytuje   Maroun   2017-10-30
Hiszpania głośno domaga się rozwiązania w postaci dwóch państw, ale nie w Katalonii   Jacoby   2017-10-29
Grona ich gniewu: Żydzi i Arabowie walczą o ugory   Dann   2017-10-28
Przekleństwo dobrych intencji   Ridley   2017-10-27
Francja: Islamiści Facebooka polują stadami   Mamou   2017-10-27
Wielka Brytania: Skrajnie selektywna wolność słowa   Bergman   2017-10-26
Na tropie islamofobów   Koraszewski   2017-10-24
“Nasz spór z Żydami jest religijny”     2017-10-23
Bajka: Gdyby arabscy przywódcy byli mądrzy   Maroun   2017-10-22
Patrząc z Jemenu na Singapur     2017-10-21
“Słodki handel” Monteskiusza i “dyplomacja Boga” Cobdena   Ridley   2017-10-20
Izraelscy Arabowie przełamują milczenie   Yemini   2017-10-20
Szwecja: kraj podwójnych standardów   Bergman   2017-10-19
Rakka zdobyta, Erdogan w Warszawie   Koraszewski   2017-10-18
Nazywam się Rachel ‘X’   Collier   2017-10-18
Islam i feminizm   Assaf   2017-10-17
Nieuczciwy artykuł redakcyjny z “Ha’aretz”   Rosenthal   2017-10-15
Państwo w państwie?   Toameh   2017-10-13
Palestyńska normalizacja – z Hamasem, nie z Izraelem   Tawil   2017-10-13
“Szlachetna dzikuska” przemówiła   Arbabzadah   2017-10-12
Odkrycie Ameryki zawdzięczamy islamowi i muzułmanom   Spencer   2017-10-12
Kiedy wilk pilnuje owiec   Nirenstein   2017-10-11
Uwolniony w umowie o Shalita pobożny Arab palestyński, morderca, wraca (zbyt późno) do więziennej celi   Roth   2017-10-10
Mowa obronna na rzecz kurdyjskiej niepodległości    Dershowitz   2017-10-09
Żydowskie matki i palestyńscy ojcowie   Bellerose   2017-10-08
Prawdziwe znaczenie “Nigdy więcej”   Rosenthal   2017-10-07
Mohammad Bakri, wróg Palestyńczyków   Yemini   2017-10-06
Walczymy z radykałami, nie z muzułmanami   Bauer   2017-10-05
Muzułmańscy reformatorzy potrzebują ochrony policyjnej   Meotti   2017-10-04
Najbardziej orwellowska instytucja świata   Koraszewski   2017-10-03
Islamskie reguły w duńskich szkołach   Bergman   2017-10-03
Demokratyczny Kurdystan zainspiruje wolność na Bliskim Wschodzie   Boteach   2017-10-01
Phyllis Chesler na wojnie z “fałszywymi feministkami” z lewicy   Landes   2017-09-30
A jednak moja żona niczego nie złamała   Koraszewski   2017-09-29
Narody Zjednoczone żądają powrotu do status quo   Koraszewski   2017-09-27
Islamiści odpowiedzialni za kryzys uchodźców Rohingya   Habib   2017-09-26
Lekcje dla Zachodu: Uwięzieni z powodu wiary   Rafizadeh   2017-09-25
Big Pharma i inne teorie spiskowe   Koraszewski   2017-09-25
Jak alarmistyczna retoryka wypacza politykę klimatyczną   Lomborg   2017-09-22
Masowe prześladowania chrześcijan i Kurdów przez Turcję   Bulut   2017-09-22
Argument przeciwko otwartym granicom i liberalna nieposkromiona pycha   Sixsmith   2017-09-21
Nazywanie Izraela państwem “białej supremacji” utrwala zachodni antysemityzm   Frantzman   2017-09-21
Testament palestyńskiego nożownika, Katiby Zahrana     2017-09-19
Czy huragan Irma był karą boską?     2017-09-18
Kulisy Porozumienia z Oslo   Carmon   2017-09-15
W poszukiwaniu merytorycznej bezstronności   Koraszewski   2017-09-14
Students for Justice in Palestine wrzucają syjonistów do jednego worka z faszystami i zwolennikami białej supremacji, i wzywają do przemocy   Coyne   2017-09-14
Centryzm: manifest umiarkowania   Winegard   2017-09-13
Oszczerstwo o eksmitowaniu Palestyńczyków z Jerozolimy szerzy się jak ogień na prerii   Julius   2017-09-12
Prawdziwy nauczyciel Chameneiego - Chomeini czy Kim?   Taheri   2017-09-11
Socjalizm głupców, czyli o lewicowym antysemityzmie   Koraszewski   2017-09-10
Patrząc na Afrykę oczyma Ryszarda Kapuścińskiego   Koraszewski   2017-09-08
Chrześcijanie, którzy kochają zbrodniarzy   MacEoin   2017-09-08

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk