Prawda

Czwartek, 29 wrzesnia 2022 - 22:45

« Poprzedni Następny »


Nauka o wolności: rozmowa z Anną Kryłow


Olivia Glunz i Anna Kryłow 2022-08-06

Anna Kryłow. (Photo: UHH/CUI, Adler)
Anna Kryłow. (Photo: UHH/CUI, Adler)

Od redakcji „Listów z naszego sadu”


Urodzona w 1967 roku w Doniecku w Ukrainie Anna Kryłow magisterium z chemii robiła w Moskwie, w 1990 roku, doktorat w 1996 w Jerozolimie, a staż podoktorski u profesora Roberta B. Gerbera na Berkley University w Kalifornii, dziś sama jest profesorem chemii na University of Southern California. Jak wielu uciekinierów z komunistycznego raju Anna Kryłow widzi wyraźniej niż większość Amerykanów zagrożenia, jakie płyną z polityzacji nauki.


Założona w marcu 2021 roku organizacja Academic Freedom Alliance (AFA) zajmuje się wsparciem profesorów amerykańskich uniwersytetów, którzy znaleźli się w konflikcie z władzami uniwersyteckimi z powodu protestów przeciw ideologicznemu szaleństwu w ośrodkach nauki wyższej bądź zgrzeszyli przeciw poprawności politycznej. Olivia Glunz z AFA przeprowadziła rozmowę z Anną Kryłow, którą poniżej publikujemy w tłumaczeniu na język polski z pozwoleniem AFA i Anny Kryłow.          


Olivia Glunz: Dlaczego zaangażowałaś się w walkę o wolność akademicką?


Anna Kryłow:
Dorastałam w sowieckiej Rosji. Tam doskonale zdawałam sobie sprawę z braku wolności słowa – to był jeden z definiujących aspektów naszej rzeczywistości. Nie można było wyrazić opinii, nie można było zadawać pytań, wiele tematów było tabu, a myślozbrodnia była ścigana.


W 1991 roku upadł reżim i przeniosłam się do Izraela, a potem do Ameryki. Żyjąc w krajach demokratycznych, w dużej mierze przestałam myśleć o wolności słowa. Kiedy jesteś zdrowa, nie myślisz o tym, jak właściwie funkcjonuje twoje ciało. Nie zastanawiasz się, jak ciało wykonuje ruchy – budzisz się, wstajesz z łóżka i zajmujesz się swoimi obowiązkami. Ale jeśli, powiedzmy, uszkodzisz sobie kolano lub złamiesz rękę, nagle stajesz się bardzo świadoma tego, co należy zrobić dla każdego konkretnego zadania. Nagle rozumiesz, że aby zawiązać buty, kolano musi się zgiąć, nadgarstek skręcać i tak dalej – jesteś bardzo świadoma struktury i mechaniki swojego ciała, a zwłaszcza tych części, które są uszkodzone. 


Podobnie jest z wolnością słowa. Kiedy ta wolność jest, w zdrowym społeczeństwie, nie myślisz o tym zbyt wiele. Ale kiedy nasze podstawowe instytucje zaczynają się psuć i sprawy nie działają prawidłowo, a sądzę, że tak właśnie dzieje się teraz w naszym kraju, stajesz się bardzo świadoma, że coś jest nie tak. Nie możesz pełnić pewnych funkcji, tak jakbyś miała złamaną rękę lub uszkodzone kolano.


Ponownie uświadomiłam sobie problem wolności słowa i wolności akademickiej kilka lat temu, kiedy zaczęłam dostrzegać niepokojące trendy w środowisku naukowym i ogólnie w społeczeństwie. 


Oczywiście wolność akademicka to coś więcej niż wolność słowa. Wolność słowa — wolność zadawania pytań i przekazywania innym swoich pomysłów — jest warunkiem wstępnym, ale wolność akademicka pociąga za sobą również swobodę prowadzenia badań — zadawania pewnych pytań na temat funkcjonowania świata, sprawdzania  ich w laboratorium i przekazywania odpowiedzi, które się pojawiają, niezależnie od tego, czy nam się podobają, czy nie.


O.G.: Jaki jest obecny stan wolności akademickiej w chemii i naukach przyrodniczych?


A.K.:
Tradycyjnie nauki przyrodnicze nie pozostawały pod silnym wpływem polityki. Są oczywiście wyjątki. Na przykład badania nad ewolucją, klimatem i komórkami macierzystymi zostały upolitycznione, ale ogólnie nauki przyrodnicze były szczęśliwie dalekie od polityki… Ale już nie są. 


W chemii, która jest moją dziedziną, same badania jako takie nie są na ogół kontrolowane; mamy swobodę w podejmowaniu różnych tematów badawczych, z zastrzeżeniem możliwości pozyskania finansowania. W innych dziedzinach, zwłaszcza biologii, sprawy mają się inaczej. Na przykład badania dotyczące populacji, genetyki, dziedziczności, biologii człowieka czy rozmnażania płciowego stały się niezwykle upolitycznione. Na wolność akademicką w tej dziedzinie duży wpływ ma obecny klimat debat.


Jednak chociaż badania w mojej dziedzinie nie są kontrolowane ideologicznie, widzę cenzurę i inne formy tłumienia wkradające się do naszych instytucji, stowarzyszeń zawodowych, a nawet wydawnictw. Na przykład dość powszechne są próby cenzurowania języka w prawdziwie orwellowskim stylu. Pojawiają się głosy, aby przestać łączyć nazwy pewnych praw fizyki czy równań z nazwiskami osób, które je odkryły, z powodu rzeczywistych lub zmyślonych wad ich charakterów. Niektórzy chcą nawet zastąpić niektóre terminy techniczne. Na przykład centralną koncepcją w dziedzinie informatyki kwantowej jest „quantum supremacy”. Ten termin techniczny oznacza po prostu, że technologia, gdy zostanie w pełni rozwinięta, będzie lepsza od istniejącej technologii obliczeniowej. Ale niektórzy ludzie nie lubią słowa „supremacja”, ponieważ to samo słowo jest użyte w wyrażeniu „biała supremacja”. Twierdzą, że termin ten należy zmienić na „przewaga kwantowa” lub coś równie głupiego. Stowarzyszenia zawodowe i uniwersytety wydają poradniki  językowe z długą listą zakazanych słów. Jest więc wiele drobnych przypadków cenzury, z których można się śmiać, ponieważ na pierwszy rzut oka nie wydają się poważnie wpływać na naukę. Ale niebezpieczeństwo polega na tym, że kiedy zaczniesz wprowadzać tę ideologiczną cenzurę do życia zawodowego, ma ona tendencję do rozprzestrzenia się. Najpierw przepisują nasz język techniczny, potem usuwają nazwy równań, a potem przestaną uczyć fizyki opisywanej przy pomocy tych równań. Jeśli uważasz, że jest to mało prawdopodobne, przypomnij sobie, że w Rosji Sowieckiej całe dyscypliny naukowe były zakazane z powodów ideologicznych.


W dzisiejszej chemii jest jeszcze jeden niepokojący trend. Chociaż mamy mniej więcej swobodę prowadzenia badań, nie możemy mówić o tym, jak prowadzimy nasze badania i edukację. Co przez to rozumiem? Nie mamy całkowitej swobody w dyskusji na temat praktycznych aspektów przedsięwzięcia naukowego. Na przykład, jak przeprowadzamy proces publikowania i recenzowania? Jak finansujemy badania? Jak zatrudniamy studentów i wykładowców? To bardzo ważne praktyczne pytania i obecnie bardzo trudno je omawiać. Jeśli zaczniesz kwestionować niektóre z obecnych praktyk, które obejmują inżynierię społeczną – które moim zdaniem stoją w sprzeczności z podejściem merytorycznym do uprawiania nauki – możesz łatwo wpaść w kłopoty – tak jak to przytrafiło się Dorianowi Abbotowi, profesorowi geofizyki na Uniwersytecie w Chicago. Jego badania nie budzą kontrowersji – bada klimat i możliwość życia na innych planetach. Ale Dorian wypowiedział się przeciwko obecnym praktykom zatrudniania opartym na socjotechnice. Po prostu dzieląc się swoimi przemyśleniami na te tematy, znalazł się w centrum „kontrowersji”. Były petycje studentów i doktorów, którzy nazywali go brutalnym i niebezpiecznym oraz żądali odsunięcia go od nauczania. Uniwersytet Chicago oparł się tym wezwaniom, ale kiedy Dorian został zaproszony do wygłoszenia wykładu na temat jego badań w MIT, tłum użytkowników Twittera z powodzeniem wywarł nacisk na MIT, żeby wykład odwołać. 


Pomyśl tylko o konsekwencjach tego przypadku — zapraszasz naukowca do omówienia jego badań dotyczących klimatu i życia na innych planetach, ale wycofujesz zaproszenie nie z powodu błędów lub kontrowersji w jego badaniach, ale z powodu jego opinii na tematy, które są niezwiązane z jego pracą. Ten trend jest wyraźnie szkodliwy dla nauki. Wyobraź sobie naukowca, który odkryje lekarstwo na raka lub rozwiązanie problemu energetycznego, ale  ponieważ ten naukowiec wyraził jakieś opinie lub zachował się w sposób, którego nie aprobujemy ze względów moralnych lub politycznych, odmawiamy słuchania jego wykładów i czytania jego artykułów, a także zakazujemy jego badań. To bardzo niebezpieczne dla nauki… a niestety dzieje się tak już teraz.

 

O.G.: Jaki jest cel edukacji uniwersyteckiej? 


A.K.
Jestem chemikiem kwantowym i wielką fanką Nielsa Bohra, założyciela mojej dziedziny, laureata Nagrody Nobla i genialnego myśliciela. Kiedyś w kłótni z kolegą Bohr wykrzyknął: „Nie, nie, nie myślisz; jesteś po prostu logiczny”. To brzmi śmiesznie, ale to naprawdę głębokie stwierdzenie. Wyraża różnicę między mechanicznym rozumowaniem lub po prostu wyliczaniem faktów – a rozpoznaniem ujawniającym pełniejszy obraz wynikający z tych faktów. 


Ważną częścią edukacji w szkole jest nauka myślenia. To oczywiście wymaga znajomości dziedziny jako warunku wstępnego, którą zapewnia również uczelnia. Ale wiedza w danej dziedzinie — taka jak prawa i fakty związane z chemią — to tylko jeden składnik. To, czego nie można się nauczyć tylko zapamiętując fakty, to jak łączyć fakty i krytycznie oceniać informacje — to jest to, co zdobywa się podczas edukacji w szkole, kiedy jest to zrobione właściwie — kiedy uczniowie są zachęcani do myślenia, a instrukcje wykraczają poza mechaniczne przedstawianie faktów. 


Aby dać przykład, dlaczego jest to ważne, opowiem prostą historię – historię DHMO. Wyobraź sobie, że idziesz ulicą i widzisz grupę aktywistów z ulotkami i transparentami. Wyjaśniają, że zbierają podpisy, aby zakazać pewnej substancji zwanej DHMO. Mówisz: „Ok, a co jest tak niebezpiecznego w DHMO? Dlaczego musimy dostęp do tej substancji zakazać?” 


Odpowiadają: „Ta substancja może spowodować uduszenie w przypadku wdychania. Może powodować poważne oparzenia. Przyczynia się do erozji naturalnych krajobrazów. Przyczynia się do efektu cieplarnianego i jest głównym składnikiem kwaśnych deszczy. Występuje w guzach pacjentów w stadium terminalnej choroby nowotworowej. Powoduje przyspieszoną korozję i może powodować awarie elektryczne oraz zmniejszać skuteczność hamulców samochodowych”. 


Zgadzasz się, że DHMO brzmi okropnie. Pytasz: „Gdzie ta substancja jest używana?”


Odpowiadają ci, że „jest wszędzie. Jest używana w przemyśle jako rozpuszczalnik i chłodziwo, w elektrowniach jądrowych, w produkcji styropianu, jako środek zmniejszający palność, w wielu formach okrutnych badań na zwierzętach, w klinikach aborcyjnych, w fast foodach, jako substancja poprawiająca wydajność przez elity sportowcy…” i tak dalej. 


Na koniec pytają: „Czy popierasz zakaz? Czy podpiszesz naszą petycję?” 


Okazuje się, że blisko 100% osób, do których zwraca się to pytanie, odpowiada „tak”. I co kilka lat słyszymy o polityku, który broni ustawy anty-DHMO w jakiejś legislaturze. 


Co to za DHMO? DHMO oznacza tlenek diwodoru, H2O - wodę. 


Co jest morałem tej historii? Każdy fakt, który podałam na temat DHMO, jest w 100% prawdziwy. Więc gdzie był krytyczny błąd w podejmowaniu decyzji? Nie udało nam się połączyć kropek, dokonać krytycznej oceny przyczyn i skutków. Fakty są prawidłowe, ale źle je zinterpretowaliśmy. Dobra edukacja uniwersytecka ma nauczyć cię, jak łączyć kropki i nie paść ofiarą tego typu absurdów.

 

O.G: Czy istnieje różnica między prawdą a wiedzą?


A.K:
Prawda odnosi się do obiektywnej rzeczywistości; jest niezależna od tego, czy ją znamy, czy nie. Na przykład planety poruszały się zgodnie z prawami Newtona na długo przed pojawieniem się ludzi i zanim pojawił się Newton, aby to rozgryźć. W ten sam sposób atomy i elektrony poruszały się zgodnie z równaniem Schrödingera i prawami mechaniki kwantowej, zanim ta wiedza została zdobyta w badaniach naukowych. 


Zdobywamy wiedzę w celu poznania prawdy i zrozumienia działania wszechświata. Nasz obecny stan zrozumienia jest oparty na wiedzy, którą posiadamy. Nazywamy to tymczasową prawdą, co oznacza, że dobrze rozumiemy, jak działają rzeczy, zgodnie z naszą obecną wiedzą, ale to zrozumienie jest otwarte na udoskonalenie. Tak więc, tymczasowa prawda jest czymś, co nie jest sztywne i raz na zawsze ustalone; jest otwarta na krytykę i doskonalenie.

 

O.G.: Jakie są praktyczne kroki w promowaniu wolności akademickiej na kampusie?


A.K.
Podoba mi się taka postawa: powinniśmy przestać narzekać i zacząć działać! 

Swoje sugestie podzieliłbym na dwie kategorie: jedna to indywidualne obowiązki, a druga to to, co powinniśmy robić jako wspólnoty. 

Jako jednostki musimy nauczyć się mówić. Sołżenicyn, słynny sowiecki dysydent, który napisał Archipelag Gułag i otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, powiedział kiedyś: „Prostym krokiem odważnej jednostki jest nieuczestniczenie w kłamstwie. Jedno słowo prawdy przeważa nad światem”. Często nam się to nie udaje. Wiele osób chętnie bierze udział w kłamstwie. Pozostają milczący i współwinni; nie odzywają się.


Gdzie zaczynamy? Mam dla wszystkich bardzo prostą sugestię: jeśli jesteś świadkiem kłamstwa – krzycz; nie milcz. Jeśli widzisz, że Król jest nagi – powiedz „Król jest nagi”. 


To powiedziawszy, rozumiem, że mówienie nie jest łatwe. Mogą być konsekwencje i często są konsekwencje — przypomnijmy sprawę Doriana Abbota. Ale chociaż nikt nie chce być męczennikiem za wolność słowa, powinniśmy uczyć się z historii, że nie możemy tak po prostu przyczaić się i czekać, aż burza minie.


Po II wojnie światowej Martin Niemöller powiedział: „„Najpierw przyszli po komunistów, ale się nie odezwałem, bo nie byłem komunistą. Potem przyszli po socjaldemokratów i nie odezwałem się, bo nie byłem socjaldemokratą. Potem przyszli po związkowców, i znów nie protestowałem, bo nie należałem do związków zawodowych. Potem przyszła kolej na Żydów, i znowu nie protestowałem, bo nie byłem Żydem. Wreszcie przyszli po mnie, i nie było już nikogo, kto wstawiłby się za mną“. Nie możemy po prostu czekać; musimy mówić indywidualnie, nawet jeśli pociąga to za sobą niebezpieczeństwo.


To prowadzi mnie do tego, co możemy zrobić jako społeczności. Nie musimy działać jako odizolowane jednostki. Łatwiej jest pokonać pojedynczą osobę niż grupę — w liczbach jest siła. Dlatego bardzo się cieszę, że organizacje takie jak AFA i FIRE przejmują wiodącą rolę w zapewnianiu wsparcia i ochrony zasad wolności słowa i wolności akademickiej. Organizacje te są skuteczne, broniąc jednostek, które w przeciwnym razie stałyby samotnie przeciwko potężnemu uniwersytetowi lub „machinie” organizacji zawodowej, która chce ich zwolnić lub usunąć w cień za ich niepopularne poglądy. AFA i FIRE stanowią przeciwwagę dla administratorów, którzy zapominają, jaka ma być ich rola, i stają się winni przyzwolenia na szaleństwa motłochu działającego w kulturze anulowania, którą propagują małe grupy ekstremistów.

 

O.G.: Niedawno opublikowałeś kilka artykułów o zagrożeniach wolności akademickiej w naukach ścisłych. Co cię do tego skłoniło i jak znalazłeś odwagę, by wyrazić swoje zdanie?


A.K:
Dziś po prostu nie możemy uciec od tego problemu. Otwierasz e-mail i otrzymujesz codzienną porcję orwellowskich wiadomości: nazwiska ludzi są usuwane z budynków i nazw równań, propagujące inkluzywność poradniki językowe zakazują słów i fraz, takich jak „normalny”, „czarna lista”, „płyta główna”, „hasło główne”, „słoma”. człowiek” i „dawno, nie widzieliśmy”… Codziennie jest coś nowego. 


Kropla, która przelała przysłowiowy dzban, spadła, gdy jako redaktor czasopisma chemicznego otrzymałem raport w technicznym, zupełnie niekontrowersyjnym artykule. Raport był rutynowy, ale zakończył się sugestią dla autorów, aby przepisać kilka zdań, które odnosiły się do limitu wydajności ogniw słonecznych, który nazywa się limitem Shockleya-Queissera od dwóch naukowców, którzy go wyprowadzili. W raporcie zauważono, że termin był poprawny technicznie, ale nieodpowiedni politycznie; autorzy następnie dali odnośnik do artykułu, w którym argumentowano, że powinniśmy usunąć nazwiska tych i wielu innych naukowców z powodu różnych wad ich charakterów. Przypomniało mi to niekończące się przepisywanie historii, którego doświadczyliśmy w ZSRR. Wtedy zdałem sobie sprawę, że wolność słowa i wolność akademicka są zagrożone w mojej dziedzinie, chemii. I po prostu nie mogłam już tego znieść; nie mogłam milczeć i napisałam artykuł pod tytułem Niebezpieczeństwo upolitycznienia nauki. Przyjaciele powiedzieli mi: „Anno, nie rób tego; to nigdy nie będzie miało końca i wpadniesz w kłopoty”. Niemniej jednak zdecydowałam się na publikację mojego pierwszego nienaukowego artykułu. Byłam przygotowana na najgorsze. Rzeczywiste doświadczenie było jednak dość zachęcające. Było kilka paskudnych ataków na Twitterze – ludzie pisali wyzwiska i zarzucali mi różnego rodzaju poglądy, które nie mają nic wspólnego z tym, co wyraziłam w moim artykule – ale potem pojawiło się wiele pozytywnych opinii. Otrzymałam około 400 e-maili, z których tylko jeden był negatywny. Te reakcje pokazały, że większość ludzi podziela moje odczucia. Pisałam o tym w kolejnym artykule w Quillette


Niepokoi mnie to, jak wiele osób powiedziało, że publikacja mojego eseju Niebezpieczeństwo była z mojej strony „odważna”. Dlaczego w dzisiejszych czasach po prostu wyrażanie opinii uważane jest za odważne? Zachęcanie ludzi do głębszego zastanowienia się nad historią i umieszczanie rzeczy w kontekście czasów, w których żyli ludzie — dlaczego jest to tak kontrowersyjny pomysł? Dlaczego potrzebujemy odwagi, aby o tym porozmawiać? Bardzo mnie smuci, że stworzyliśmy środowisko, w którym takie rozmowy wymagają odwagi. 


O.G.: Jak zachęcasz studentów do otwartości i doceniania różnorodności myśli?


A.K.:
 Kultura w mojej dziedzinie jest taka, że oczekuje się głębokich dyskusji naukowych i wzajemnej krytyki. Zawsze się cieszę, kiedy moi studenci się ze mną nie zgadzają. Chcę, żeby znajdowali dziury w moich argumentach. Przez lata miałam wielu błyskotliwych studentów, którzy mieli zdecydowane opinie, które nie zawsze pokrywały się z moimi. Dużą częścią prowadzenia badań jest omawianie pomysłów i opinii, które rzucają wyzwanie obu stronom; próba znalezienia błędów we wzajemnych argumentach jest sposobem na znalezienie najlepszych rozwiązań. Uczę moich studentów doceniania takich debat na przykładach. Chcę, aby moi studenci zobaczyli, jak uprawia się naukę, słyszeli spory, inicjowali i uczestniczyli w dyskusjach. To doświadczenie uczy ich, że debata jest integralną częścią procesu naukowego. Tłumaczę też moim studentom, że nikt nie ma ostatniego słowa. Może istnieć jakaś wybitna osoba w tej dziedzinie, której opinia jest bardzo szanowana; niemniej jednak można jej zdanie zakwestionować. Oczywiście, jeśli chcesz coś zakwestionować, twoim obowiązkiem jest przedstawić mocne argumenty i trzymać się faktów. 


Pomijając sytuacje ściśle techniczne i naukowe, celowo nie poruszam tematu wolności wypowiedzi i wolności akademickiej w trakcie zajęć. Na przykład nie zorganizowałam dyskusji w swoim laboratorium po opublikowaniu prac na temat wolności akademickiej. Ale po przeczytaniu moich prac podeszło do mnie kilku studentów i poprosiło o przedyskutowanie ze mną tego tematu. Po tych rozmowach zaproszono mnie również do rozmów z kilkoma grupami studenckimi, co było wspaniałym doświadczeniem. Ostatecznie uważam, że zaproszenie do rozmowy powinno pochodzić od studentów – jako wykładowca  nauk ścisłych pozostawiam im na tym polu zrobienie pierwszego kroku.


Wyrzucenie polityki poza naukę jest ważne. W Rosji Sowieckiej wszystko było ideologiczne. Nie można było mówić o niczym poza bardzo wąskimi ramami oficjalnych idei i opinii. Kiedy przeprowadziłam się do Izraela, a potem do Stanów Zjednoczonych, było oszałamiające patrzeć na ludzi z bardzo różnych środowisk, o bardzo różnych poglądach kulturowych, religijnych lub politycznych, pracujących razem i dążących do wspólnych celów. Kiedy byłam na stażu podoktorskim, ludzie w moim laboratorium pochodzili z całych Stanów Zjednoczonych i reszty świata; przy piwie dyskutowaliśmy o kontrowersyjnych sprawach, kłóciliśmy się namiętnie, a nawet krzyczeliśmy na siebie. Ale wszyscy przychodziliśmy do laboratorium i pracowaliśmy razem. Nasze spory polityczne nie wpływały na nasze zachowanie w laboratorium.


Ta kultura profesjonalizmu była osadzona na amerykańskich uniwersytetach i w przemyśle. Przyjechaliśmy zewsząd z bardzo różnymi opiniami w wielu kwestiach, ale kiedy pracowaliśmy nad chemią, pracowaliśmy nad chemią. Pozostawiając naszą politykę i religię poza laboratorium, mogliśmy przenosić góry. Dziś jednak ten profesjonalizm jest zagrożony. Osobiste opinie są wprowadzane do przestrzeni zawodowej, niszcząc naszą zdolność do wspólnej pracy. W swoim eseju na łamach The Atlantic Jonathan Haidt posługuje się analogią do wieży Babel. Jeśli pozwolimy, aby nasze polityczne spory i opinie zakłócały nasze życie zawodowe i uniemożliwiły nam współpracę, będziemy poważnie zagrożeni.

 

O.G.: Jak myślisz, dlaczego AFA jest ważna i co chciałbyś, aby AFA robiła w przyszłości?


A.K:
AFA jest ważna, ponieważ stanowi przeciwwagę dla sprawiedliwości ulicy i kultury  anulowania. Pomaga przeciwstawiać się administratorom, którzy zapominają o swoich rolach i polityce swoich instytucji i starają się zadowolić motłoch, rzucając dysydenckich profesorów psom na pożarcie. Przeglądając stronę internetową AFA, można zobaczyć wiele incydentów, w których AFA wysłała listy do administracji uniwersytetów i zdołała powstrzymać prześladowania profesorów, którzy byli karani lub nękani za ich wystąpienia.


Oprócz listów AFA zapewnia wsparcie prawne, co jest niezwykle ważne. Jednostce może być bardzo trudno obronić się przed wielką machiną uniwersytecką. Zapewniając wsparcie prawne, AFA nie tylko pomaga ludziom, którzy wypowiadali się w przeszłości, ale także zachęca i inspiruje innych do większej otwartości w przyszłości. AFA ma potencjał do wzmocnienia stanu wolności akademickiej i wolności słowa w USA. 


Chciałabym, aby w przyszłości AFA rozszerzyła swoje działania edukacyjne. Bardzo ważne jest edukowanie ludzi o prawach obywatelskich, zwłaszcza ludzi z mojej społeczności. Jeśli ktoś, kto studiował prawo, może bardzo dobrze rozumieć, co oznacza wolność słowa i wolność akademicka, chemicy zazwyczaj nie wiedzą o tych rzeczach – przez długi czas nie musieliśmy. Ale teraz jesteśmy do tego zmuszeni. Proste, jasne zasoby dla ludzi takich jak ja dostarczyłyby wskazówek, jak myśleć o wolności akademickiej i jak odnosi się ona do naszej codziennej pracy. Wierzę, że AFA potrafi to zrobić i zrobi.

 

The Science of Freedom: a Conversation with Anna Krylov

Academic Freedom Org., 29 lipca 2022

Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nauka

Znalezionych 1343 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Przeciwko autentyczności   Winegard   2022-09-27
Biomedyczne znaczenie płci (i jej binarnej natury)   Coyne   2022-09-22
Mózgi neandertalczyków   Novella   2022-09-20
Oszuści i oszukani w grze w zapylanie   Tonhasca Júnior   2022-09-15
Po raz kolejny “Scientific American” wypacza biologię, a teraz także historię, by podeprzeć swoją ideologię   Coyne   2022-09-14
Upadek czasopisma “Nature”   Winegard   2022-09-08
Instynkt macierzyński i “New York Times”   Coyne   2022-09-07
Ćmy ze złym public relations   Tonhasca Júnior   2022-09-05
Studenci Uniwersytetu Ghany debatują nad wykorzystaniem upraw GMO w ich kraju   Gakpo   2022-09-02
“Scientific American” poświęca się polityce, a nie nauce; odmawia publikowania krytycznych analiz swoich fałszywych lub wprowadzających w błąd twierdzeń   Coyne   2022-09-01
Dysonansy poznawcze: czekolada a muszki, wino a osy   Júnior   2022-08-29
Patrick Matthew: prawdziwy autor idei doboru naturalnego?   Coyne   2022-08-26
Odporny na choroby, genetycznie modyfikowany maniok zapowiada przełom w Kenii   Maina   2022-08-25
Niekochane, ale czasem pożyteczne   Tonhasca Júnior   2022-08-23
Trwałość laktazy w populacjach pijących mleko: ponowna ocena klasycznej historii z ewolucji człowieka   Coyne   2022-08-19
Pierwszy znany drapieżnik: nowo opisana skamieniałość   Coyne   2022-08-16
Nie karm mózgu śmieciowym jedzeniem   Bhogal   2022-08-10
Kot Mehitabel pisze w “Science”   Coyne   2022-08-09
Nauka o wolności: rozmowa z Anną Kryłow   i Anna Kryłow   2022-08-06
Pierwsze dowody kopalne na opiekę nad lęgiem i niezwykły przypadek asymetrii kierunkowej   Coyne   2022-08-05
Badania dowodzą, że fakty nie mają znaczenia: jak propaganda wykorzystuje i normalizuje antysemityzm     2022-08-03
Horyzontalny transfer genów u owadów: jest rozpowszechniony, ale co to znaczy?   Coyne   2022-08-02
Dokonane w Afryce badanie genomu fasolnika egipskiego oznacza krok naprzód w dywersyfikacji światowego zaopatrzenia w żywność   Karavolias   2022-08-01
Grupy anty-GMO przegrywają sprawę sądową w Nigerii    i Nkechi Isaak   2022-07-30
Raz jeszcze: czy rasy są tylko społecznym konstruktem bez naukowego lub biologicznego znaczenia?   Coyne   2022-07-28
„New Yorker” pisze o hoacynie, sugeruje, że koncepcja Darwina drzew ewolucyjnych może być urojeniem   Coyne   2022-07-25
Nazistowscy lekarze i dzisiejsi antysemici: redefinicja etyki, żeby usprawiedliwić prześladowania Żydów     2022-07-18
Carl Sagan i wolność wątpienia   Jacoby   2022-07-18
Jak Darwin spowodował globalne ocieplenie swoją teorią doboru płciowego   Coyne   2022-07-16
Dieta mieszana misiów i innych   Júnior   2022-07-14
Londyńskie Natural History Museum popełnia błąd naturalistyczny - wielokrotnie   Coyne   2022-07-11
Nigeria gotowa na spełnienie oczekiwań rolników     2022-07-08
Szczepionki przeciwko grypie związane ze zmniejszonym ryzykiem choroby Alzheimera   Novella   2022-07-07
Nowoczesność Darwina: w O powstawaniu jest antycypacja neutralnej teorii i przerywanej równowagi   Coyne   2022-07-06
Pinker: “Wojna o ewolucję jest także wojną kulturową”   Coyne   2022-07-05
Raz jeszcze: błędny artykuł o tym, dlaczego teoria ewolucji jest przestarzała   Coyne   2022-07-04
Niech Moc będzie z pszczołą   Júnior   2022-06-28
Dramatyczny wzrost cen paliw kopalnych jest bolesny, ale daje niewielkie korzyści w walce z globalnym ociepleniem   Lomborg   2022-06-25
Efekt grupy – paskudny błąd poznawczy   Novella   2022-06-22
Nasiona z edytowanymi genomami będą miały przystępną cenę   Maina   2022-06-15
„Zapylisz mnie!”: nachalni bohaterowie świata roślin   Júnior   2022-06-11
Agroekologia zmienia biednych farmerów w biedniejszych   Muhumuza   2022-06-09
Kartofel z Matką Boską w jednej klapie i Karolem Marksem w drugiej   Koraszewski   2022-06-06
Jak nasze wspomnienia są powiązane   Novella   2022-06-04
Wielka Brytania dąży do zezwolenia na edytowanie genów   Novella   2022-06-02
„Grubogłowi przedsiębiorcy pogrzebowi w noc żywych trupów”   Júnior   2022-05-31
Coraz mniejsza część głównych plonów roślin jadalnych na świecie idzie na wyżywienie głodnych, a coraz więcej wykorzystuje się do celów niespożywczych     2022-05-28
Naukowiec z Ghany: “Afryka potrzebuje GMO bardziej niż reszta świata”   Gakpo   2022-05-26
GMO i edytowanie genów: jaka jest różnica?   Karavolias   2022-05-23
Toksyczny nektar, czyli ostrożnie z tureckim miodem   Júnior   2022-05-20
Kolejna nieudana i podyktowana ideologią próba wykazania, że płeć u ludzi nie jest binarna   Coyne   2022-05-18
Brian Charlesworth o błędach nowego artykułu rzekomo pokazującego, że fundamentalne założenie ewolucji neodarwinowskiej jest błędne   Coyne   2022-05-16
Trutnie i inni fruwający panowie   Junior   2022-05-13
Wygnanie z uniwersyteckiego świata – dwa lata później   Winegard   2022-05-10
Życie kwitnące po śmierci   Junior   2022-05-05
Organiczne środki owadobójcze są szkodliwe dla pożytecznych owadów     2022-04-30
Oxitec rozszerza próby z komarami GMO, by zredukować szerzenie się malarii   Conrow   2022-04-28
Słowa w wosku zapisane   Tonhasca Junior   2022-04-26
Rodzice, szkoła, państwo: kultura niskich oczekiwań   Koraszewski   2022-04-25
Nowoczesne ulepszanie roślin uprawnych przyjmuje historyczne podejście   Karavolias   2022-04-20
Pierwsza spożywcza roślina GMO w Ghanie   Baffour-Awuah   2022-04-16
Indie zwalniają edytowanie genów z wymaganej dla GMO oceny bezpieczeństwa   Paranjape   2022-04-11
Metamorfozy    Júnior   2022-04-09
Rolnicy nie mogą uprawiać tego, na co ich nie stać   Ongu   2022-04-07
Rośliny zmodyfikowane: odkłamać opinię o GMO   Conrow   2022-04-07
Odmowa szczelinowania jest szaleństwem   Ridley   2022-04-02
Jak wirusy chorób układu oddechowego ewoluują, by stać się łagodniejsze   Ridley   2022-03-22
Czy globalne ocieplenie może być dla nas dobre?   Ridley   2022-03-03
Południowa Afryka powinna przemyśleć regulacje dotyczące genetycznie modyfikowanych roślin   i Priyen Pillay   2022-03-01
Dlaczego środowiskowcy stanowią większą przeszkodę dla skutecznej polityki klimatycznej niż negacjoniści?   Boudry   2022-02-21
O figach i osach   Júnior   2022-02-18
Pień liczący 40 tysięcy lat przekazany Maorysom zamiast nauce   Coyne   2022-02-14
Propaganda anty-GMO obraża drobnych farmerów w Afryce i w Azji   Gakpo   2022-02-08
Jak “tubylcza medycyna” różni się od medycyny   Coyne   2022-02-07
Biotechnologia podnosi plony wysokobiałkowego afrykańskiego pochrzynu   Wetaya   2022-02-04
Spadanie w przepaść   Turski   2022-01-27
Czy koniki morskie coś nam mówią o LGBT? Błąd naturalistyczny popełniony przez Sussex Wildlife Trust   Coyne   2022-01-25
Ojczyznę wolną (od GMO) zachowują pany   Koraszewski   2022-01-22
Namawianie roślin, żeby podjęły ryzyko   Karavolias   2022-01-20
Czy uczenie się metodą prób i błędów jest „nauką”?   Coyne   2022-01-14
Czy gaz i energia jądrowa są “zielone”   Novella   2022-01-12
Ptasia grypa w czasach ludzkiej zarazy   Collins   2022-01-11
Rasa jest kontinuum. Płeć jest cholernie binarna   Dawkins   2022-01-10
Komiczne krzyki o klimatycznej Apokalipsie –— 50 lat nieuzasadnionego siania paniki   Lomborg   2022-01-06
Gnidy, o których PIS ci nie powie   Koraszewski   2022-01-05
Niebezpieczeństwo upolitycznienia nauki   Krylov   2022-01-01
Specjalne przesłanie do muzułmanów na całym świecie   Pandavar   2021-12-28
Nowe badania pokazują, że kraje rozwijające się płacą wysoką cenę za ograniczanie upraw roślin GMO   Maina   2021-12-25
Jajo, które wywołało sensację   Koraszewski   2021-12-24
Pięć powodów zakończenia debaty o GMO   Evanea   2021-12-16
Richard Dawkins pisze do “przyjaciół nauki i rozumu” w Nowej Zelandii   Coyne   2021-12-14
 Syntetyczna biologia oferuje obietnicę rozwiązania globalnego problemu z plastikiem   Agaba   2021-12-13
Nigeria wzywa Afrykę, by szła w jej ślady w sprawie GM wspięgi wężowatej   Opoku Gakpo   2021-12-09
Małe nietoperze idą do przedszkola   Koraszewski   2021-12-06
Afrykańscy naukowcy wzywają do polityki poparcia biologii syntetycznej i innych innowacji   Agaba   2021-12-02
Uprawy GMO zredukowały zatrucia farmerów pestycydami   Maina   2021-11-27
Czy genetyka może pomóc wyeliminować nierówność?   Coyne   2021-11-26
Matematyka i prawdziwa historia katastrofy klimatycznej   Lomborg   2021-11-24
Nigeria daje zielone światło kukurydzy GMO   Conrow   2021-11-22
Ugandyjscy studenci nalegają na powszechne stosowanie biotechnologii i uchwalenie prawa o biobezpieczeństwie   Agaba   2021-11-17

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk