Prawda

Środa, 21 listopada 2018 - 17:00

« Poprzedni Następny »


Hogwart potrzebny od zaraz


Andrzej Koraszewski 2018-04-24


Klasa średnia się grodzi. „Gazeta Wyborcza” odkryła zjawisko znane od stuleci, a po transformacji zauważalne w Polsce w dużych miastach w postaci osiedli mieszkaniowych o wyższym standardzie, często otoczonych murem, iżby się tam nie szwendał element niepożądany. W Anglii od wielu stuleci ludzie powtarzają twierdzenie o tym, co jest stałym trendem: klasa średnia rośnie, a Kościół jest coraz bardziej skorumpowany. Wcześniej grodzili się królowie, arystokraci i biskupi, zaś klasa średnia informowała, że jest klasą średnią nieco lepszymi domami, odrębnymi ulicami i dzielnicami. Ci, którzy grodzili się wcześniej narzekają, że ci, którzy grodzą się później, nie powinni tak robić, bo to paskudnie. Wątpliwe jednak, aby ich lamenty przyniosły oczekiwany skutek w postaci powszechnej miłości i braterstwa.

Grodzenie się klasy średniej nie wydaje się być najpoważniejszym dramatem naszych czasów. Grodzenie się zaczyna się od przedszkola i szkoły podstawowej. Kto może ucieka od przemożnego wpływu pani Zalewskiej (wcześniej Romana Giertycha) i szuka dla swoich dzieci możliwości rozwoju pozwalających prognozować, że będą czytały więcej niż jedną książkę rocznie i że nie będą to „Żywoty Świętych”. Pani Zalewska i jej kohorty gwarantują, że dziecko sięgające po „Harrego Pottera” zostanie przywołane do porządku i pouczone, że takie lektury szkodzą polskiej duszy od poczęcia do naturalnej śmierci.


Nauczyciele domagają się wyższych płac i docenienia tych, którzy rzeczywiści uczą zdobywania wiedzy i umiejętności (a to jest głęboko sprzeczne z podstawą programową pani Zalewskiej, jej przełożonych i jej podwładnych). Stąd też klasa średnia (zapewne nie cała, ale znaczna jej część), już od pewnego czasu podejmuje próby odgrodzenia się i utrudnienia elementom niepożądanym szwendania się po placówkach oświatowych, do których posyłają swoje dzieci.  


Jako społeczeństwo będziemy płacić cywilizacyjną zapaścią za to, że państwowe placówki edukacyjne w łapach PIS-u w jeszcze większym stopniu niż w poprzednim okresie częściej zabijają talenty niż je rozwijają, co oznacza, że potencjał intelektualny naszego społeczeństwa nie będzie wzrastał w takim tempie, jakiego wymaga uczestnictwo w nowoczesnym świecie. Watykan wydaje się zazdrościć islamowi policji religijnej na ulicach i dominującego wpływu duchowieństwa na szkolnictwo na wszystkich poziomach. Polska jest wierną córą Watykanu, zaś od czasu, kiedy nasz człowiek był papieżem, nasza potrzeba ponownego przekształcenia placówek oświatowych w miejsca kultu, rośnie z roku na rok i przynosi coraz lepsze efekty w postaci dramatycznie spadającego czytelnictwa książek i periodyków.


Przeczytałem w „Gazecie”, że „Nauczyciele bywają słabi, bo źle im płacimy, a źle im płacimy, bo bywają słabi. Przerwijmy to błędne koło. Podnieśmy nauczycielom pensje i wymagajmy od nich więcej.”


Obawiam się, że żadne pieniądze nie zmienią nauczyciela, który nigdy nie powinien zdać egzaminu wstępnego do seminarium nauczycielskiego (zwanego obecnie wyższą szkołą pedagogiczną), w nauczyciela, którego chcielibyśmy dla naszych dzieci. Idea, że wystarczy więcej zapłacić, jest nieporozumieniem. Fachowca trzeba wykształcić, a żeby dobrze wykształcić trzeba przeprowadzić ostrą selekcję na etapie wstępnym (wiedząc w dodatku, co chcemy osiągnąć i jakie powinniśmy stosować kryteria selekcji).


Życie ma swoje prawa i warto sobie uświadomić fakt, że nawet jeśli PiS diabli wreszcie wezmą, to radykalna zmiana jakości naboru i kształcenia w seminariach nauczycielskich jest równie nierealna jak radykalna zmiana naboru i jakości kształcenia w seminariach dla duchownych. Tradycja będzie ciążyła i kształcenie potworów w rodzaju pani Zalewskiej może pod rządami pani Zalewskiej się nasilić, ale nie załamie się po jej zniknięciu. System wypuszczał i nadal wypuszcza również wspaniałych nauczycieli, których talentu i powołania nie udaje się zniszczyć w procesie edukacji, a następnie w procesie wdrażania do nauczycielskiego zawodu.


Grodząc się klasa średnia zgłasza czasem zapotrzebowanie na tych właśnie nauczycieli (płacąc im nieco lepiej niż państwo) za dostarczanie usług, których państwo młodemu pokoleniu odmawia. Sami nauczyciele (ci z prawdziwego zdarzenia), szukają również miejsca, w którym nie tylko lepiej zarobią, ale będą również mogli uczyć bez narażania się na dąsy przełożonych i kolegów nauczycieli, ale również (a może przede wszystkim) na element niepożądany w postaci rodziców gniewających się na to, że ich dzieci namawia się na czytanie książek, o których ci rodzice słyszeli od pasterzy, że straszne.


O Lubartowie było głośno (może nie dość głośno), ale Lubartów nie jest wyspą na polskiej mapie. Przeciwnie, Lubartów jest typowy. To, co stało się w Lubartowie mogło wydarzyć się również w Dobrzyniu  nad Wisłą, w Grudziądzu, czy w Kościanie. W Lubartowie nauczyciele podjęli próbę zmobilizowania uczniów do czytania (i to również w języku obcym), a oburzeni rodzice stanowczo zaprotestowali. Nauczyciele wyszli z założenia, że mobilizacja uczniów jest udana wtedy, kiedy apelując do zainteresowań uczniów wyzwala energię i zapał do zrobienia znacznie więcej niż to absolutnie niezbędne.


W Lubartowie postanowiono to zrobić za pomocą „Harry Pottera”. Jak 21 kwietnia donosiło lubelskie wydanie „Gazety Wyborczej” nauczyciele języka angielskiego w lubartowskiej szkole numer 3 rzucili pomysł:

„Na początku zapowiadało się skromnie. Miało być tylko czytanie książki po angielsku i konkurs. To miał być jeden dzień – wspomina propozycję nauczycieli Marian Bober, dyrektor szkoły.


Gdy przystał na propozycję, a nauczyciele powiedzieli o tym uczniom, ci stwierdzili, że impreza powinna mieć większy zasięg. Do podstawówki chodzi ponad tysiąc dzieci, więc nowych pomysłów przybywało. Młodzież kochająca Harry'ego zaczęła układać pytania do quizów, zaplanowano też maraton filmowy z Potterem połączony z nocowaniem w szkole. Miały być lekcje tematyczne w salach udekorowanych na wzór Szkoły Magii w Hogwarcie, do której uczęszcza książkowy czarodziej-bohater. Część uczniów kupiła stroje głównych bohaterów sagi o Potterze. A nauczyciele mieli zorganizować pokazy fizyczno-chemiczne, które podważyłyby istnienie magii. Bo miała to być mimo wszystko impreza edukacyjna.”

Prawdopodobnie zapomnieli w jakim kraju mieszkają, bo niebawem podobno w szkole pojawili się kochający rodzice. Mówili, że sobie nie życzą, grozili sądem, pokazywali wycinki z gazet, że to promocja okultyzmu, satanizmu i magii. Dyrektor zabawę odwołał, trochę licząc na to, że inni rodzice zaczną naciskać, żeby jednak pozwolić się dzieciom uczyć. Jeden z radnych zaproponował nawet przeniesienia imprezy poza szkołę, ale i dzieci i dorośli stracili zapał.


„Gazeta” pisze, że z tymi niezadowolonymi rodzicami to może być trochę lipa i że zdaniem mieszkańców główni protestujący to lokalny proboszcz i pisowski burmistrz Lubartowa. W niedzielę wielkanocną ksiądz proboszcz powiedział ponoć podczas swego kazania, że „Jeśli wierzycie w Jezusa zmartwychwstałego, to się nie będziecie zastanawiać się, czy wybrać Harry'ego Pottera, czy jego”.


W moim miasteczku młodzież opowiadała mi o podobnych kazaniach i podobnych naukach katechetek, a takich miast i miasteczek mamy tysiące.


Nawiasem mówiąc, krajowi nieumiarkowani katolicy sami tego nie wymyślili, podejrzliwość wobec książek o Harrym Potterze wyszła z samego Watykanu.


Pierwszy wystrzał z „Aurory” to wypowiedź naczelnego wówczas watykańskiego egzorcysty, ojca Gabriele Amortha, który zapewniał, że wypędził z ludzi kilkadziesiąt tysięcy demonów, a demony widział wszędzie i we wszystkim. Ówże świątobliwy mąż w Roku Pańskim 2001 orzekł, że „za Harrym Potterem kryje się sygnatura księcia ciemności”.


Po takim werdykcie ani proboszcz, ani pisowski burmistrz Lubartowa nie mogli się wahać, chociaż uczciwie mówiąc nie jest pewne, czy wiedzą, kto pierwszy diabła w Harrym Poterze dostrzegł. W dwa lata później prasa zachodnia pisała, że Jan Paweł II, na Harrego Pottera spojrzał przyjaźnie, ale niektórzy przedstawiciele Stolicy Piotrowej stanowczo temu zaprzeczają i twierdzą,  że to krecia robota monsignore Petera Fleetwooda, który lekkomyślnie powiedział dziennikarzom, że „jeśli dobrze rozumiem, to intencją autorki było pomożenie dzieciom w zrozumieniu różncy między dobrem i złem”.  Dzienikarze twierdzą, że coś takiego powiedział sam Jan Paweł II, ale inni zapewniają, że to fake, więc obawiam się, że jak to było z Janem Pawłem II i Harrym Potterem to już się nigdy nie dowiemy.


Znacznie lepiej udokumentowane jest stanowisko kardynała Ratzingera, który jeszcze jako naczelny watykański inkwizytor napisał w 2003 roku list dziękczynny do niemieckiej katolickiej socjolożki, Gabriele Kuby, która podjęła się trudu dodania naukowej patyny do werdyktu watykańskiego egzorcysty. „Nie zamierzam malować diabła, tam gdzie go nie ma, pisała owa socjolożka,  ale kiedy go widzę na własne oczy, kiedy moja inteligtencja i moje serce informują mnie, że jest diabeł namalowany na ścianie, chociaż wszyscy widza na tej samej ścianie tylko tapetę w kwieciste wzory, czuję się zobowiązana by dać świadectwo prawdzie, niezależnie, czy jest ona wygodna, czy niewygodna.” Jej książka nosiła tytuł Harry Potter—gut oder böse? (Harry Potter dobry czy zły) i w odpowiedzi na tę książkę prefekt Kongregacji Nauki Wiary, a późniejszy Benedykt XVI, napisał:

„Dziękuję bardzo za tę pouczającą książkę. Dobrze, że oświeciłaś ludzi na temat Harry Pottera, ponieważ to są subtelne uwodzenia, które działają niezauważenie i głęboko burzą chrześcijańską duszę, zanim zdąży się ona rozwinąć właściwie.” (Kardynał Joseph Ratzingedr, 7 marca 2003r.)

Ten list rozpoczął prawdziwą wojnę Kościoła z książką, którą młodzież chciała czytać, którą dobrzy nauczyciele uważają za wspaniałą, ale która dla Kościoła jest równie straszna jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.


Wróćmy jednak do odgradzania się klasy średniej. W bardzo już odleglych latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, Jacek Kuroń rzucił hasło: „Nie palmy komitetów, zakładajmy własne”. Józef Kuśmierek, słynny latający reporter, zaproponował, żeby zakładać komitety rodzicielskie, przypominając znaczenie takich rodzicielskich komitetów w czasie zaborów. Kościół miał tu inne pomysły i z cichym błogosławieństwem PZPR, niebawem powstały setki komitetów budowy kościołów. Innymi słowy i Kuronia posłuchano, i Partii to w niczym nie zaszkodziło, a i fundament pod wolną, katolicką Polskę został zbudowany.


Do hasła Józefa Kuśmierka wrócić warto, a że Kościół powszechny oświaty powszechnej wspierać raczej nie będzie, może grodzić się trzeba, iżby element niepożądany nie zablokował normalnego rozwoju chociażby tych dzieci, których rodzice gotowi są szukać nauczycieli z prawdziwego zdarzenia i łożyć na ich utrzymanie.


Do lubartowskiego proboszcza pretensji mieć nie można, a i czasu na takie pretensje trochę szkoda. Ostatecznie polityka jest sztuką realizowania tego, co jest możliwe. A nie ma rzeczy ważniejszej niż przyszłość naszych dzieci, osobliwie, że jeśli kiedyś okaże się, że lud chciałby innych szkół, w których głos nauczyciela jest ważniejszy od głosu proboszcza, to ktoś w tych szkołach będzie musiał uczyć, więc ratujmy przed zmorą koszmarnej oświaty co i kogo się da.


Amerykanie mieli wielką reformę szkół pd hasłem „Nie zgubić ani jednego dziecka”, na reforrmę pod takim hasłem Polska będzie długo czekała, tymczasem jednak ratujmy przed ONYMI każde dziecko, które można uratować.


P.S. Przypominam raz jeszcze słowa autora naszego państwowego hymnu:

"Myśleć nas nie uczono, nawet zakazywano. Być inaczej nie mogło. Rządu opieka nie rozciągła się do edukacji publicznej. Poruczona zupełnie została jezuitom, i od nich jeszcze ciemniejszym … tak nazwanych dyrektorom, w których dzikie i tyrańskie ręce z woli rodziców wpadliśmy. W nich żywość dowcipu, ciekawość, łatwe pojęcie, te dary najdroższe natury, gdy dobrze z młodości prowadzone, były w ich oczach przywarą; mimo wiek i krew samą należało być zlodowaciałym, ponurym, milczącym i jak zwykle mnichy, aż do podłości pokornym. Nie dano duszy pokarmu i nawet ciału gimnastyki broniono. Barbarzyńcy! Chcieli mieć z młodzieży cienie i mary, z obywateli przeznaczonych do służenia ojczyźnie radą i orężem — nieczułe stwory… Oni to rzucili nasienie zguby naszej publicznej, które nam wydało owoc hańby i niewoli..."
Józef Wybicki: Moje życie, Kraków 1927, str.9-10.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Kultura separacji Jan Gronek 2018-04-24
1. Lepiej niech nie czytają, bo zaczną myśleć. lebo 2018-04-24


Znasz li ten kraj

Znalezionych 200 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Odnaleziony tekst Tischnera oraz portret (pewnego) Polaka AD 2018   Koraszewski   2018-11-19
Być Polką – duma czy wstyd? Refleksje na tle obchodów stulecia odzyskania niepodległości   Górska   2018-11-14
Jasnowidzolożka wraca na czarnym koniu   Kruk   2018-11-12
Patologia instytucji, czyli uwagi o "Klerze"   Górska   2018-11-03
Bal w Świątyni Opaczności Narodowej   Koraszewski   2018-11-02
Partie polityczne i dylematy parlamentaryzmu   Koraszewski   2018-10-29
Do urn obywatele, do urn   Koraszewski   2018-10-18
Polska w obiektywie Konrada Szołajskiego   Koraszewski   2018-10-16
Polak od kuchni   Kruk   2018-10-11
Ważny komunikat Skarbnicy Narodowej   Koraszewski   2018-10-08
Narodowa dyskalkulia i lokalne porachunki   Kruk   2018-10-04
Satyra na leniwych patriotów   Koraszewski   2018-09-28
Prawoznawstwo - broń się   Zajadło   2018-09-19
Preambułka   Koraszewski   2018-09-15
Raport z oblężonego miasta   Koraszewski   2018-09-12
Jaki ślad zostawiają słowa?   Koraszewski   2018-09-04
PRL Chrystusem narodów   Koraszewski   2018-08-31
Wolna prasa, wolność słowa, wolność handlu    Koraszewski   2018-08-24
Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach   Lewin   2018-08-21
Doświadczony, kompetentny, rzetelny inteligent poszukuje rozwiązania   Koraszewski   2018-08-17
List otwarty do Mendy   Koraszewski   2018-08-13
Znieważenie pomnika dłuta Stanisława Milewskiego   Koraszewski   2018-07-30
Chłopiec, którego zabito, ponieważ był Żydem   Koraszewski   2018-07-15
Ksiądz pana wini, pan księdza, a wójt jeden taki, a drugi inny   Koraszewski   2018-07-13
Cała Polska myśli o pięcie   Kruk   2018-06-14
Dowcipy, memy, przysłowia    Koraszewski   2018-06-02
Wielkie kazanie o małej dziurze w drzwiach   Kruk   2018-05-23
Czy naród może zakochać się w demokracji?   Koraszewski   2018-05-16
Adoracja Jezusa Użytkowego   Kruk   2018-04-28
Żydzi z Madonną w tle   Lewin   2018-04-28
Hogwart potrzebny od zaraz   Koraszewski   2018-04-24
Płońsk miasto otwarte   Koraszewski   2018-04-18
Niziutkie ciśnienie i Nuż w bżuhu   Kruk   2018-04-13
Wzrost mendowatości w populacji mieszkańców Polski w efekcie zmian pogodowych   Koraszewski   2018-04-01
Polski Marzec – 50 rocznica   Garczyński-Gąssowski   2018-03-08
Byłam w niebie, mówi ośmioletnia Ania   Kruk   2018-03-07
„WSZYSCY WIEDZĄ”   Kłys   2018-03-05
Nieustający marsz niesłusznie dumnych   Koraszewski   2018-02-13
Powrót antysemickiego potwora   Koraszewski   2018-02-10
Powrót Gnoma, czyli naród znowu krzyczy „Wiesław śmiało”   Koraszewski   2018-02-05
Bluźniercy, bałwanochwalcy i inni   Kruk   2018-01-30
Ustawa przeciw kłamstwu czy przeciw prawdzie?   Koraszewski   2018-01-29
Piątek narodowo-erotyczny   Kruk   2018-01-10
Silva rerum, Facebook i rara avis   Koraszewski   2018-01-02
Szkolne orły i wątroba Prometeusza   Kruk   2017-12-25
Sędziami będziem wtedy my!   Koraszewski   2017-12-20
Władca much – lekcja wychowawcza   Kruk   2017-12-11
Idem per idem, czyli polska droga do demokracji   Koraszewski   2017-12-01
Nauczyciel-ateista w szkole   Koraszewski   2017-11-29
Hej, wy, naród…   Koraszewski   2017-11-23
Przypowieść o Janie i Fortepianie   Kruk   2017-11-21
Święto niepodległości, czyli bal sykofantów   Koraszewski   2017-11-11
Stan Polski przed wyborami   Koraszewski   2017-11-09
Zupa z gwoździa do trumny z św. pamięci wkładką   Kruk   2017-11-01
Długi lot bibelota   Kruk   2017-10-26
Kościół, wierzący, dialog   Koraszewski   2017-10-21
W oparach religijnej magii   Koraszewski   2017-10-10
Ipso facto omlet z groszkiem   Kruk   2017-09-19
Mroczny cień udrapowanych autorytetów   Koraszewski   2017-08-23
Apel Stowarzyszenia Miłośników Logiki Nieformalnej   Kruk   2017-08-18
Pan Baginski pyta o antysemityzm   Koraszewski   2017-08-17
Jak to na wojence ładnie, tarara...   Koraszewski   2017-08-09
O seksie, moralności i religii   Koraszewski   2017-08-06
Sumienie, czyli moralność bez smyczy   Koraszewski   2017-08-04
Kryzys komunikacji werbalnej, czyli patos środkowego palca   Koraszewski   2017-07-31
Costaguana dla Costaguańczyków   Koraszewski   2017-07-23
Uchodźcy a sprawa polska   Koraszewski   2017-07-08
Czy suweren jest blondynem?   Koraszewski   2017-06-30
Dramat z nadmiarem inteligencji emocjonalnej   Kruk   2017-06-26
Na tropach chrześcijańskiego feminizmu   Koraszewski   2017-06-24
W poszukiwaniu umiarkowanych katolików   Koraszewski   2017-05-24
Prezydent nie wszystkich Polaków   Koraszewski   2017-05-16
Jak pięknie kwitną kanalie   Koraszewski   2017-05-01
Niechęci etniczne w służbie ratowania czytelnictwa w Polsce   Koraszewski   2017-04-27
Panu Bogu świeczkę, biskupom ogarek, pora zapalić światło   Koraszewski   2017-04-18
Infantylizmofilia czy chrześcijańska myśl światła?   Koraszewski   2017-04-14
My chcemy boga, w książce, w szkole...   Koraszewski   2017-03-27
O płodności intelektualnego onanizmu   Kruk   2017-03-14
Ogień narodowy, czyli patriotyzm patologiczny   Koraszewski   2017-03-10
Czy Polacy wybiją się...   Koraszewski   2017-03-02
Przemysł zmasowanej dezinformacji   Koraszewski   2017-02-27
O trudności zamiany rozmów nocnych na dzienne   Kruk   2017-02-21
Dziewiczy lasek na skraju miasteczka   Kruk   2017-01-21
Narodowy socjalista pisze do mnie list   Koraszewski   2017-01-11
Znaki czasu na Jasnej Górze i gdzie indziej   Koraszewski   2017-01-09
Żaba mortal combat i lewatywa z kawy   Szczęsny   2017-01-05
Jego Małość i halucynogenny grzyb   Kruk   2017-01-02
Krzyżacy, Włodkowic i siekiera na ołtarzu   Koraszewski   2016-12-29
I gdzie nas ten dyskurs prowadzi?   Kruk   2016-12-20
Szlak bojowy Jarosława Kaczyńskiego   Koraszewski   2016-12-17
Ujednolicone miary zdrowego rozsądku   Kruk   2016-12-08
Nauka dla świata pracy   Koraszewski   2016-12-03
Intronizacja Chrystusa, czyli powiedzcie Allahu akbar   Koraszewski   2016-11-23
Awangarda umysłowego proletariatu   Kruk   2016-11-21
Do posłanki co dyskutować chciała   Koraszewski   2016-11-19
Perwersyjny moralista w sutannie   Koraszewski   2016-11-10
Kobieta superpatronką roku 2017   Koraszewski   2016-11-07
Kościół bardzo kocha kobiety   Koraszewski   2016-10-28
Czarny Poniedziałek był tylko początkiem długiego marszu   Koraszewski   2016-10-24
Polityka, Kościół i medycyna   Koraszewski   2016-10-17

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk