Prawda

Niedziela, 19 stycznia 2020 - 12:48

« Poprzedni Następny »


Wojna i szaleństwo: spojrzenie wstecz na pięć lat doświadczeń korespondenta wojennego w Syrii


Jonathan Spyer 2016-04-03


Najpierw uderzają cię nagie liczby. Liczby, które mówią o ludzkiej katastrofie na skalę trudną do wyliczenia. Cierpienie na poziomie, na które każda racjonalna odpowiedź wydaje się nieodpowiednia – 470 tysięcy zabitych ludzi, według najnowszego szacunku; 11,5 procenta populacji ranna; 45 procent ludności kraju o populacji 22 miliony bezdomnych; 4 miliony uchodźców za granicą i 6,36 miliona uchodźców wewnątrz kraju. Przeciętna długość życia obniżona z 70,5 roku w 2010 do oszacowanych 55,4 lat w 2015. Witajcie w syryjskiej wojnie domowej.

Dla tych z nas, którzy obserwowali ją z bliska, nie są to tylko kolumny statystyk. Za nimi są palące obrazy i wspomnienia, których nie można wymazać.


Pamiętam chmary uchodźców w gajach oliwnych blisko płotu granicznego na północ od Aleppo latem 2012 r. Bitwa o miasto szalała z pełną, morderczą siłą kilka kilometrów na południe. Uchodźcy, w większości Arabowie sunniccy, próbowali znaleźć miejsce bezpieczne od destrukcyjnych zamiarów lotnictwa Baszara Assada. Nie mieli żadnego sposobu na dostanie się do Turcji. Łudzili się nadzieją, że jeśli wezmą rodziny tak blisko płotu granicznego, jak to możliwe, syryjskie lotnictwo nie odważy się na bombardowanie tak blisko potężnego północnego sąsiada.


Całe rodziny z małymi dziećmi – niektórzy ludzie straszliwie poranieni przez bomby – ludzie żyjący w gajach oliwnych bez schronienia ani zaopatrzenia. Ale byłem także w mieście Aleppo i wiedziałem, że te kalkulacje miały sens. W mieście bomby beczkowe padały gdzie popadło. Domy, budynki, istoty ludzkie zamieniały się w nicość.


Z tego składają się te liczby. Od pięciu lat tak wygląda życie Syryjczyków. Jest to największa katastrofa, jaka spotkała Lewant od II wojny światowej.


Niewielu ludzi spodziewało się tej wojny. Przez moment wyglądało, jakby fala zmian w regionie miała ominąć Syrię. Państwo-więzienie zbudowane przez partię Baas miało przecież silne mury. Jego mieszkańcy wydawali się zbyt zastraszeni, by postawić wyzwanie swojemu dyktatorowi.


Sam Assad w dziwacznym wywiadzie, jakiego udzielił “Wall Street Journal”, opublikowanym 31 stycznia 2011 r. wyjaśnił dlaczego, jego zdaniem, Syria nie doświadczyła i nie doświadczy niestabilności:

„Mamy trudniejszą sytuację niż większość krajów arabskich ale mimo tego Syria jest stabilna – powiedział dyktator. – Dlaczego? Ponieważ trzeba być bardzo blisko związanym z przekonaniami ludu. To jest podstawowa kwestia. Kiedy jest rozbieżność między twoją polityką a przekonaniami i interesami ludzi, będzie ta próżnia, która tworzy niepokoje”.

To był język arabskiego, nacjonalistycznego państwa policyjnego z całą jego pewnością siebie i ślepotą. Więzienia pełne więźniów politycznych. Obywatele zastraszeni przez wszechobecny aparat inwigilacji i represji. A na szczycie tego wszystkiego „prezydent”, beztrosko twierdzący uległemu dziennikarzowi, że stabilność jest wynikiem jakiegoś milczącego, uzgodnionego kontraktu między reżimem i narodem.


To nie mogło się utrzymać. I, oczywiście, nie utrzymało się. Jak nemezis następuje po pysze, tak w marcu 2011 roku demonstracje dzieci szkolnych w prowincji Deraa zostały brutalnie zdławione przez miejscowe siły bezpieczeństwa. Chłopiec o imieniu Hamza Al-Chatib, którego zamordowano w areszcie, stał się symbolem protestów. Zamieszki rozprzestrzeniły się do innych sunnicko-arabskich części kraju – Homs, Hama, Banias. Assad, którego władza – jak twierdził – wspierała się na niewypowiedzianej zgodzie jego ludności, szybko i przewidywalnie porzucił takie nonsensy i próbował po prostu zatopić szerzące się protesty w krwi protestujących.


Latem scena była przygotowana na nadejście wojny domowej. Liczba ofiar śmiertelnych rosła raptownie. W sierpniu przywódcy zachodni wzywali Assada do ustąpienia. Ale Assad nigdzie się nie wybierał. To były dni Wiosny Arabskiej. Siła ludu i demonstracje miały wystarczyć do obalenia dyktatorów. Ta radosna narracja zaniedbała dostrzeżenia faktu o zasadniczym znaczeniu. Obaleni dyktatorzy - Zine El Abidine Bin-Ali w Tunezji, Hosni Mubarak w Egipcie, Ali Abdullah Salah w Jemenie – padli nie tylko lub głównie z powodu powszechnych demonstracji przeciwko nim. Zostali usunięci, bo ich patron, Stany Zjednoczone Ameryki, postanowił porzucić ich w godzinie potrzeby. Assad wybrał innych przyjaciół. Nie był związany z Zachodem, ale z Rosją i z Islamską Republiką Iranu. A reakcją obu tych mocarstw było od samego początku dostarczenie dyktatorowi takiego poziomu wsparcia, jaki był niezbędny, by pozostał na swoim miejscu.


Przyjęło to różne formy. Rosja użyła weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, by nie dopuścić do jakiejkolwiek wspólnej akcji przeciwko reżimowi. Moskwa dostarczała także broni. Irańczycy użyli swojej ekspertyzy kontrolowania tłumów, by pomóc Assadowi opanować demonstracje. Pod koniec 2011 r. było jasne, że jaśniejące kłamstwo „Wiosny Arabskiej”, według którego piękni młodzi ludzie maszerują ulicami i to wystarczy, by obalić dyktatorów, nie zadziała w Syrii.


W tym momencie opozycja podjęła brzemienną w skutki decyzję spróbowania innym sposobem. Grupy żołnierzy, którzy niedawno zdezerterowali, zbroiły się, żeby bronić demonstrantów przed żołnierzami Assada. Na początku 2012 r. zaczęły się one krystalizować w pierwsze bataliony rebelianckie, organizując się nie tylko do obrony demonstrantów, ale do atakowania armii i uczynienia obszarów rewolty niedostępnymi dla sił rządowych. Scena była gotowa do wojny.


W tym czasie po raz pierwszy odwiedziłem opanowaną przez rebeliantów Syrię, prowincję Idlib – jeden z bastionów wyłaniającego się powstania. Pamiętam gorączkową atmosferę tych czasów i nadzieję na szybkie zwycięstwo. We wsi Sarmin w pobliżu miasta Idlib prowadziłem wywiad z niedawnym dezerterem z sił powietrznych Assada. Porucznik Bilal Chabir był typowym rodzajem wojownika, który przyciągał wówczas uwagę świata. Młody, idealistyczny i odważny zdezerterował ze swojej jednostki po tym, jak kolega-oficer został rozstrzelany za odmowę strzelania do cywilnych demonstrantów w Deraa.

“Jestem za prawem, nie zaś przeciwko prawu – powiedział mi Chabir, kiedy siedzieliśmy w na wpół zbudowanym budynku, który stanowił kwaterę główną rebeliantów w Sarmin. – Ten reżim jest faszystowski i zbrodniczy. Spodziewamy się, że to, co stało się w Homs, stanie się tutaj. Ale nawet z naszą prymitywną bronią jesteśmy gotowi walczyć. Albo będzie Baszar, albo my. A wolność jest obietnicą Boga na ziemi”.



Walczyli. Sam Chabir awansował na dowódcę rebelii w Idlib zanim został straszliwie ranny w akcji w 2013 r. Rebelianci z Idlib i Aleppo, i Deraa, z Kunajtry i Rakka, Homs i Hama, i Deir al-Zor i Damaszku uczynili, że wiele z tych okręgów było niedostępnych dla armii Assada w kolejnych latach.  


Ale nawet wtedy, w tych pierwszych dniach, można było dostrzec sekciarską rękę w aksamitnej rękawiczce pięknych słów rebeliantów. W Sarmin i Binnisz w lutym 2012 r. walczące grupy salafickie, odrębne od zbieraniny niedawnych dezerterów z armii, już działały otwarcie, niezależnie od entuzjastycznych, często młodszych rebeliantów z jednostek nieislamistycznych. Kiedy rozlew krwi trwał w 2012 i 2013 r. te organizacje robiły postępy. Świeccy rebelianci nie mieli realnej wizji lub idei, by ich zastąpić. Po prostu chcieli zniszczyć Assada. Idee pochodziły od islamistów. Pieniądze zaś głównie pochodziły z Kataru i z Turcji. Oba te kraje faworyzowały wyłaniające się grupy islamistyczne, których skłonności były odzwierciedleniem ich własnych.


I oczywiście od samego początku istniała dostrzegalna logika sekciarska w tej rebelii. Rodzina Assada pochodzi z mniejszości alawickiej, stanowiącej 12 procent populacji. Oczywiście nie tylko Alawici odnosili korzyści  z rządów Assada. Na wysokich stanowiskach byli Arabowie sunniccy i inni. Również wśród rebeliantów można było znaleźć nie-sunnitów i nie-Arabów. Ale podstawową dynamiką była ta, na której polegał dyktator – poparcie własnej sekty. Szabiha, zbiry i kryminaliści alawiccy, których potem Irańczycy zorganizowali w dobrze wyszkoloną milicję, byli od początku zasadniczy dla przetrwania reżimu. Jednostki militarne zdominowane przez Alawitów – siły specjalne, Gwardia Republikańska, 4 Dywizja Pancerna – od początku cieszyły się zaufaniem, podczas gdy lojalność dużych formacji sunnickich poborowych była wątpliwa.


Także rebelia wyłoniła się z 60 procentowej większości Arabów sunnickich. W latach 2012 i 2013 sekciarska logika wojny stawała się coraz bardziej nieunikniona. Pojawiły się nowe i potężne formacje, które miały odegrać zasadniczą rolę. Latem 2012 r. Assad strategicznie wycofał się z dużych połaci Syrii przy północnej granicy z Turcją. Samo wycofanie się było podyktowane logiką sekciarską. Assad miał zbyt mało żołnierzy. Ze względu na wąską bazę jego reżimu stało się jasne, że nie ma wystarczającej liczby ludzi do trzymania całego kraju, który w większości zbuntował się przeciwko niemu. Ta brzemienna w skutki decyzja podyktowana pilną koniecznością rozpoczęła proces rozczłonkowywania, który obecnie jest w Syrii daleko posunięty. W trakcie lat 2012 i 2013 kraj praktycznie podzielił się na szereg enklaw, które przetrwały do dzisiaj.


Reżim trzymał się w Damaszku i na zachodnich terenach przybrzeżnych oraz panował nad połączeniami drogowymi między nimi. Rebelianci sunniccy i islamiści mieli wschód i południe. Lokalna franszyza kurdyjskiej PKK (Kurdyjska Partia Pracujących) znana jako PYD (Partia Demokratycznej Jedności) ustanowiła się jako de facto władca w trzech nieprzylegających do siebie enklawach wzdłuż granicy syryjsko-tureckiej. Ich potężna milicja kurdyjska, YPG, wyłoniła się jako najsilniejsza militarnie organizacja, która teraz dzieliła kontrolę nad Syrią. Pojawienie się enklaw kurdyjskich było kolejnym świadectwem sekciarskiej dynamiki leżącej u podstaw tej wojny.



Wzrost ekstremistycznych grup islamistów salafickich z łona rebelii potwierdziło ten trend. 23 stycznia 2012 r. ogłoszono założenie Dżabhat an-Nusra li-Ahl asz-Szām (Front Poparcia Ludów Lewantu). Nazywana zazwyczaj skrótem Dżabhat Al-Nusra, była to oficjalna franszyza sieci Al-Kaidy w Syrii. Kierowana przez szejka Muhammada Al-Dżulaniego szybko zdobyła reputację militarnej skuteczności i wyjątkowej brutalności. Następnie, w maju 2013 r., w trakcie sporu między kierownictwem Nusra a kierownictwem irackiej franszyzy Al-Kaidy, w Syrii zaczęła działać frakcja o nazwie Państwo Islamskie Iraku i Al-Szam (ISIS lub ISIL). Ta grupa dżihadystyczna, mało zauważana w owym czasie, miała przekształcić konflikt syryjski, a następnie cały region.


W tym okresie wielokrotnie byłem w Syrii jako reporter. Wśród chaosu i cierpienia można było zobaczyć, że dzieje się coś nadzwyczajnego. Struktury państwowe, które istniały na tym obszarze od początków XX wieku – „Syria”, a potem „Irak” – praktycznie przestawały istnieć.


Stare granice nie odstraszały grup militarnych. Dziennikarze przekraczali je „nielegalnie” z pomocą rebeliantów. Czasami te przejścia były długie i niebezpieczne. Częściej jednak zaledwie zauważało się granice, była ona fikcją. To, co początkowo wydawało się wojną ludu przeciwko brutalnej dyktaturze, okazało się być czymś zupełnie innym. Rozwalono ściany państw-więzień Syrii i Iraku. Nowe i nieznane siły prowadziły wojnę na ruinach.



Na początku lata 2014 r. w tureckim mieście granicznym Kielis powadziłem wywiad z dwoma członkami ISIS. Właśnie wróciłem z Syrii po odwiedzeniu oblężonej enklawy kurdyjskiej, Kobani.


Kilka dni wcześniej, w miejscu o nazwie Hadż Ismail, towarzysze tych dwóch ludzi, których spotkałem w Kielis, strzelali do mnie, kiedy prowadziłem wywiad z dowódcą YPG. Stanowiska ISIS było w odległości około 200 metrów, w płaskim, pustym krajobrazie. Zaczęło się strzelanie i biegłem za wojownikami, którzy pędzili do karabinów maszynowych umieszczonych za workami z piaskiem, żeby odpowiedzieć ogniem. Był to rutynowy incydent wzdłuż linii frontowej. Czułem się jednak dziwnie, kiedy - zaledwie dwa dni później – siedziałem w pokoju, rozmawiając i pijąc herbatę z ludźmi z drugiej strony linii frontu.


Ci dwaj nazywali się Abu Muhammad i Abu Nur. Obaj byli Syryjczykami. „Jeśli ISIS upadnie, możesz zapomnieć o sunnitach w Syrii”, powiedział mi Abu Muhammad, po opowiedzeniu własnej historii długiej drogi do organizacji dżihadystycznej. Obaj byli pobudzeni dziwną kombinacją lokalnego sekciarstwa i olbrzymiej, tysiącletniej wrogości wobec Zachodu. Wpasowały się one razem bardzo gładko i siła tej kombinacji była ewidentna w raptownym wzroście ISIS i krwiożerczym fanatyzmie jego wojowników.


Abu Nur z czcią mówił o celu ruchu: “Chcemy kalifatu, czegoś starego i nowego od czasów Mahometa. Europejczycy przyszli tutaj i stworzyli fałszywe granice. Chcemy przełamać te granice”. Innymi słowy, ISIS wyłaniało się bezpośrednio z rzeczywistości Lewantu w 2014 r.


Sytuacja istotnie stawała się coraz wyraźniejsza. Jak otwarcie wyraził to mój przyjaciel, Mahmoud, kiedyś nauczyciel, obecnie analityk polityczny i zwolennik rebeliantów: „W dzisiejszej Syrii warte wspomnienia są trzy grupy: ISIS, reżim i Kurdowie. Nic innego”.


Rzeczywistość rozczłonkowania i wojny sekciarskiej wybuchła przez granice kilka miesięcy po tym wywiadzie zdumiewającą ofensywą ISIS w Iraku. Do sierpnia dżihadyści dotarli do bram Bagdadu i Erbil. Zatrzymało ich tylko wejście do boju sił powietrznych USA.


Wkroczenie ISIS do Iraku wniosło logikę wojny syryjskiej do dużego kraju sąsiadującego. W dramatycznych i przerażających wydarzeniach wokół Góry Sindżar tego lata – straszliwej próbie ludobójstwa na Jazydach – ujawniło się nagie barbarzyństwo dżihadystów sunnickich. Koszmar tam przekraczał możliwości opisu. Choć masakra Jazydów niosła swoje specjalne zło, reżim Assada pozostawał nadal odpowiedzialny za zdecydowanie największą liczbę zabitych w Syrii.


Sytuacja dzisiaj zachowuje zasadnicze kontury tego, co wyłoniło się w połowie 2014 r. Wojna syryjska dała przerzuty poza granice. W wyniku, ani Syria, ani Irak, ani też Liban nie stanowią dłużej państw w normalnie rozumianym sensie tego słowa. Zamiast tego, cała olbrzymia przestrzeń między granicą Iraku z Iranem a Morzem Śródziemnym jest dzisiaj podzielona między rozmaite organizacje polityczno-militarne, niemal wyłącznie zorganizowane wzdłuż linii sekciarskich lub etnicznych.



Różnią się one w orientacji od radykalnego sekularyzmu i socjalistycznego światopoglądu Kurdów syryjskich w autonomicznej „Rożawie” do morderczego i apokaliptycznego sunnickiego dżihadyzmu Państwa Islamskiego.


Po drodze można znaleźć zorientowany na Iran islamizm Hezbollahu i szyickich milicji w Iraku, pro-zachodni konserwatyzm plemienny Kurdyjskiego Rządu Regionalnego w Iraku i rozmaite rodzaje sunnickiego islamizmu w słabo rządzonych obszarach rebeliantów sunnicko-syryjskich.


Wojna, oczywiście, wywarła także wpływ na świat odległy od Bliskiego Wschodu. USA i Zachód stanowczo starały się trzymać swoje zaangażowanie na minimalnym poziomie. Dzisiaj jednak zachodnie siły powietrzne i siły specjalne odgrywają kluczową rolę w wysiłku zredukowania i zniszczenia Państwa Islamskiego.


Dalej na zachód interwencja rosyjska po wrześniu 2015 r. niemal z pewnością uratowała reżim Assada przed zniszczeniem i odwróciła bieg wojny. Obecnie trwają rozmowy pokojowe w Genewie i sporadycznie dotrzymywane zawieszenie broni.


Zawieszenie broni odnosi się jednak tylko do pierwotnej wojny w Syrii (reżim kontra rebelianci). Nie ma wpływu na inne konflikty, które wyłoniły się z jej łona (YPG/SDF przeciwko ISIS, rebelianci przeciwko Kurdom, KRG i Irak przeciwko ISIS, Turcy przeciwko PKK, reżim przeciwko ISIS).


Zamachy w Brukseli 22 marca są najnowszym pokazem dalekiego zasięgu tej wojny. To, co zaczęło się demonstracją dzieci szkolnych w Deraa, zamieniło się teraz w proces ciągłych zmian i konwulsji o historycznych proporcjach.


Myślę o wojnie syryjskiej i umysł mam raz jeszcze pełen wspomnień o zdumiewającej ostrości: głęboki błękit nieba podczas bombardowania bombami beczkowym dzielnicy Szaar w Aleppo gorącego lata 2012. Wojownicy YPG przekraczający rzekę Tygrys pontonami, w nocy, w śmiertelnej ciszy. Chlupotanie wody, gwiazdy odbijające się w wodzie i pusta przestrzeń przed nami. Szpital wojowników kurdyjskich w Derik latem 2014 r., pełen mężczyzn rannych w walkach, żeby otworzyć korytarz do Góry Sindżar i ratować schwytanych w pułapkę Jazydów. Bardzo ciemnoskórzy wojownicy Ktaeb Hezbollahu na pozycji frontowej tuż na wschód od miast Ramadi w Iraku w lipcu 2015 r. Podobne do duchów postaci ludzi ISIS, całych na czarno, przebiegających szybko przez przerwę w ich pozycji obronnej. Pierwsi rebelianci w prowincji Idlib z nadzieją, dawno już straconą. Uchodźcy jazydzcy, u podnóża Sindżaru, w obozie dla uchodźców Newroz latem 2014 r., ich wyczerpane, udręczone oczy i czarny koszmar rzeczy, które opisywali.


Pozostajemy z nagimi faktami – faktami, z którymi decydenci na Zachodzie dopiero zaczynają się porać. Państwa-więzienia są rozbite na kawałki. Siły uwolnione z tych ruin wirują i ścierają się w całym regionie i wychodzą poza region. Syria stała się jednym z zawiasów, na których obracają się wydarzenia regionalne i globalne. Reputacja wielkich mocarstw, globalnych i regionalnych, tworzy się i rozbija wśród jej ruin. To jest wojna, to jest szaleństwo. I dalece nie jest skończona.


Jerusalem Report, 28 marca 2016

Madness and War

Rubin Center, 29 marca 2016

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Jonathan Spyer


Pracownik naukowy w Global Research in International Affairs Center. Autor książki The Transforming Fire: The Rise of the Israel-Islamist Conflict.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Syria terenem rozgrywki sił islamu. Ola 2016-04-03


Notatki

Znalezionych 1460 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Potomkinowskie wsie polityków i historyków   Koraszewski   2020-01-19
Kieruneki Madagaskar   Garczyński-Gąssowski   2020-01-18
Putinowskie wsie   Garczyński-Gąssowski   2020-01-17
Obłuda zachodnich postępowców   Yemini   2020-01-17
Bałkanizacja humanistycznych umysłów   Koraszewski   2020-01-15
Zachodnie feministki zdezerterowały z frontu wspierającego uciemiężone muzułmańskie kobiety   Chesler   2020-01-15
Szukając drogi przez Brexit Unia Europejska może spojrzeć na rok 1783   Ridley   2020-01-14
Osmanowie wrócili   Frantzman   2020-01-13
Co było wspaniałe w latach 2010.   Jackoby   2020-01-11
Dlaczego mówienie o „żydowskim geniuszu” jest kontrowersyjne   Tobin   2020-01-11
Czy trup generała jest dobrym papierkiem lakmusowym?   Koraszewski   2020-01-10
Promowanie błędnego przekonania o ”Palestyńczykach”   Oz   2020-01-09
Szaleństwo tłumów - nowa rewolucja kulturalna   Koraszewski   2020-01-08
Dlaczego prezydent Trump spełnia obietnicę daną w San Remo w 1920 roku   Kontorovich   2020-01-06
Dlaczego atakują Żydów w Nowym Jorku   Rosenthal   2020-01-05
„Niebezpiczna i głupia eskalacja”   Koraszewski   2020-01-04
My, ”krytyczne wobec gender” feministki, płacimy cenę za głośne mówienie. Ale cena milczenia jest wyższa   Emmons   2020-01-03
ONZ i Wielka Brytania traktują prześladowanych chrześcijan jak „wrogów”   Ibrahim   2020-01-02
Groźna prawda o BDS i antysemityzmie na kampusach   Tobin   2020-01-01
Kampania kłamstw ICC   Yemini   2019-12-30
Raport Davida Colliera o Amnesty International oraz jej toksyczności i nienawici   (Varda Epstein)   2019-12-28
Amnesty International – od uprzedzeń do obsesji   Collier   2019-12-26
Absurdalna niechęć UE do ryzyka dławi nowe idee   Ridley   2019-12-26
BBC potrafi znaleźć choinki tylko w Palestynie    Collier   2019-12-25
Despoci imperiów na swoim kilometrze kwadratowym   Taheri   2019-12-25
Opowieść wigilijna i wojna narracji   Koraszewski   2019-12-24
Obłędne tango islamofobii     2019-12-23
Kto będzie decydował?   Novella   2019-12-21
Uwiecznianie kłamstwa o palestyńskich uchodźcach   Yemini   2019-12-20
Turcja: Zabójstwa kobiet stają się epidemią   Bulut   2019-12-19
Plan Iranu udaremnienia zawieszenia broni w Gazie   Toameh   2019-12-19
Dyskusja o antysemityzmie w czarnej społeczności jest bardzo spóźniona     2019-12-18
Zanikająca woda i energetyczna apokalipsa   Koraszewski   2019-12-17
Europa nie ukrywa dłużej swojej wrogości wobec Izraela   Destexhe   2019-12-17
Zwróćcie uwagę, naiwni zachodni dobro-czyńcy   Chesler   2019-12-11
Hopium czyli stan umysłów   Koraszewski   2019-12-09
Spisek przeciwko szczelinowaniu   Ridley   2019-12-07
W studio aktorów uświadomionych: jak szkoliłam przyszłych lekarzy, by pilnowali swoich zaimków   Slatz   2019-12-06
Antysyjonizm na kampusie widziany oczyma syryjskiego uchodźcy    Dandachi   2019-12-06
Pies Pawłowa wiecznie żywy   Koraszewski   2019-12-05
Elizabeth Warren gra kartą ”seksizmu”   Jacoby   2019-12-04
Irańczycy: “Dlaczego świat milczy, kiedy nasz rząd nas morduje?”   Bulut   2019-11-30
Zerwana zasłona zniewolenia   Koraszewski   2019-11-28
Socjalizm stał się antysemityzmem oświeconych   Tobin   2019-11-28
Dokąd zmierzają ludowe powstania na Bliskim Wschodzie?   Fernandez   2019-11-23
Socjalizm? Nie, dziękuję.   Koraszewski   2019-11-20
Hańba Europie     2019-11-19
Izrael nie może pozwolić tym, którzy wzywają do jego zniszczenia, na pozostawanie w kraju   Yemini   2019-11-18
”Guardian” nie kwestionuje kłamstw Omara Shakira z HRW   Levick   2019-11-17
Aktywiści klimatyczni koncentrują się na złych rozwiązaniach   Lomborg   2019-11-16
Spirala islamskiego terroru   Koraszewski   2019-11-14
Żelazna Kopuła przechwytując rakiety zamyka usta uprawnionej krytyce Izraela     2019-11-11
Kiedy spotkania z historią gubią się w cyberprzestrzeni   Collins   2019-11-10
Niezrozumiana Palestyna   Marquardt-Bigman   2019-11-09
Coolidge i FDR mieli rację w sprawie pracowników państwowych i związków zawodowych   Jacoby   2019-11-07
Zakaz mowy nienawiści nie chroni Żydów ani przed jej przyczynami, ani skutkami   Amos   2019-11-07
Rozkład normalny i paranormalny   Koraszewski   2019-11-05
Milczący świadkowie w wojnie przeciwko Żydom   Chesler   2019-11-05
Pochowajcie Baghdadiego, ale nie jego zbrodnie   Collins   2019-11-03
Straszna wrzawa na ulicy Żydowskiej   Koraszewski   2019-11-02
Autonomia Palestyńska i jej pieniądze   Bedein   2019-11-01
Obwiniony przez fałszywe skojarzenie: Izrael ”w szczególności”   Plosker   2019-10-30
Kościół, który szerzy nienawiść   Pour   2019-10-26
Nie, Omar Barghouti nie jest współzałożycielem ruchu bojkotu, BDS   Steinberg   2019-10-25
Netanjahu, media i los izraelskiej demokracji   Glick   2019-10-23
Dlaczego nauki ścisłe są ścisłe, a nauki społeczne rozwiązłe?   Koraszewski   2019-10-23
Kolejny cios zadany przez ONZ prawom człowieka   Neuer   2019-10-21
Ogórkowi Żydzi w Paryżu   Lewin   2019-10-19
Palestyńczycy kradną elektryczność, a potem winią Izrael   Tawil   2019-10-18
Syryjskiej wojny domowej nie wywołała zmiana klimatu   Lomborg   2019-10-17
Syzyf znowu marzy   Landes   2019-10-16
Gra Teheranu w ciuciubabkę   Taheri   2019-10-15
BDS: odporny na rozsądek i wiedzę   MacEoin   2019-10-14
ISIS wraca pod skrzydła Turcji   Coughlin   2019-10-13
Pierwsze dymy w następnej wojnie bliskowschodniej   Frantzman   2019-10-12
Walczyli obok USA przez pięć lat, żeby zbombardował ich sojusznik USA z NATO   Frantzman   2019-10-11
Powrót nieumiarkowanych katolików i innych   Koraszewski   2019-10-09
Lekcje z północnej Syrii   Spyer   2019-10-09
Czy palestyńscy przywódcy chcą lepszego życia dla swojej ludności?   Toameh   2019-10-08
Rosjanie i Polacy raz jeszcze   i Andrzej Koraszewski   2019-10-07
Trzech skrajnie prawicowych przywódców zamierza stworzyć telewizję „zwalczającą islamofobię”   Frantzman   2019-10-07
Czy regulowanie antysemityzmu na kampusach jest cenzurą?   Tobin   2019-10-05
Turcja: Alarmująca rozprawa z dziennikarzami, rozpaczliwy apel do ONZ   Bulut   2019-10-03
Co następne dla Turcji? Broń jądrowa!   Bekdil   2019-10-01
Kolejne palestyńskie oszczerstwo o Izraelu i Żydach   Tawil   2019-09-29
Dlaczego Egipt nie chce pomóc Gazie   Toameh   2019-09-25
Kiedy muzułmanie prześladują gejów, jest to wina Żydów   Greenfield   2019-09-24
Jak despoci interpretują umowy z Zachodem   Tawil   2019-09-22
Dlaczego Arabowie nienawidzą Palestyńczyków   Toameh   2019-09-20
Brexit i jego efekty na Bliskim Wschodzie   Gross   2019-09-17
Dlaczego Izraelczycy nigdy nie zapomnieli swojego 9/11   Tobin   2019-09-16
Palestyńczycy: ofiary arabskiej dyskryminacji i rasizmu   Toameh   2019-09-09
Izraelczycy, Palestyńczycy i ”Love Island”   Tsalic   2019-09-08
Negocjacje USA-Taliban: śmiertelna pułapka Kataru   Carmon   2019-09-07
Niebezpieczny stalinizm „przebudzonych” na skrajnej lewicy   Dershowitz   2019-09-07
Czego amerykańscy Żydzi nie rozumieją o BDS   Greenfield   2019-09-06
Odwaga twierdzenia, że nie wszystkie kultury są równe   Hill   2019-09-05
Globalna nieodpowiedzialność: brak procesów ISIS za zbrodnie wojenne   Frantzman   2019-09-04
Czy Autonomia Palestyńska przygotowuje kolejną intifadę?   Tawil   2019-09-02
BBC przedstawia Izrael jako kraj, którego armia krzywdzi palestyńskie dzieci   Plosker   2019-08-29

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk