Prawda

Niedziela, 18 listopada 2018 - 23:49

« Poprzedni Następny »


Patologia instytucji, czyli uwagi o "Klerze"


Weronika Górska 2018-11-03


Filmy Wojtka Smarzowskiego uwielbiam od dawna (wszystkie oglądałam kilkukrotnie). Za odwagę poruszania trudnych i różnorodnych tematów psychologicznych, społecznych, politycznych i historycznych, jak hipokryzja, pazerność, nieuczciwość, alkoholizm, przemoc fizyczna, psychiczna i seksualna, nadużycia władzy w komunistycznej milicji i współczesnej policji, konflikty etniczne na Wołyniu i Mazurach w latach czterdziestych XX wieku. Za unikanie zerojedynkowych ocen i wniosków, tworzenie złożonych postaci, często raczej zagubionych i sfrustrowanych niż z gruntu złych. Za dosadność, realizm, a czasami wręcz naturalizm, pokazywanie brudu, smrodu i ubóstwa. Za dobór aktorów, których atutem jest talent, a nie hollywoodzka uroda (bohaterki Smarzowskiego, nawet jeżeli atrakcyjne, to często stają przed kamerą rozczochrane i niepomalowane, a bohaterowie na ogół są niechlujni lub wręcz obleśni). Za niewybredny humor i zabawne dialogi, które pomagają rozładować napięcie wytwarzane przez dramatyczne fabuły. Za scenariusze przypominające greckie tragedie, w których bohaterowie zostają obciążeni fatum i hamatrią. Za egzystencjalną filozofię, w której człowiek jest samotny, wrzucony w absurd istnienia, skazany na nieustanne wybory, często miedzy mniejszym a większym złem. Za klimat rodem z obrazoburczych tekstów Hłaski, Bursy, Wojaczka. Za buntowniczą, punk-rockową muzykę w tle (Dezerter w Domu złym, Siekiera w Pod pijanym aniołem). Mogłabym jeszcze długo wymieniać…

Jako nie tylko wielbicielka kinematografii Smarzowskiego, ale też ateistka przerażona patologiami, jakie rodzą zinstytucjonalizowane religie, a zwłaszcza katolicyzm w naszym rodzimym, ksenofobicznym wydaniu, z niecierpliwością wyczekiwałam premiery Kleru. Zanim poszłam do kina, czytałam liczne recenzje i opinie na temat filmu, od skrajnie negatywnych, poprzez umiarkowane, aż po entuzjastyczne. Moje szczególne zainteresowanie wzbudziły te napisane przez samych księży. O dziwo, nie wszyscy potępiali reżysera. Niektórzy przyznawali ze smutkiem i wstydem, że Kościół ma, a przynajmniej miewa czarną stronę, że to dobrze, iż Kler tę stronę pokazuje, uczula na nią społeczeństwo. Cieszę się, że tacy kapłani też istnieją i że stanowią przeciwwagę dla obrazu duchowieństwa pokazanego przez Smarzowskiego. To, w połączeniu z fermentem społecznym, jaki wywołał film oraz skandale związane z pedofilią wśród księży, daje (nikłą, ale zawsze) nadzieję na przynajmniej częściowe zmiany w tym skostniałym systemie.

Kler nie porusza w ogóle problemu wiary/ateizmu, lecz skupia się na funkcjonowaniu instytucji Kościoła. Mimo że sama – wychowana w katolickiej rodzinie, w czasach nastoletnich gorliwie chodząca na msze, różańce i nabożeństwa majowe, a nawet, przez krótki czas, na spotkania Oazy, czytająca Biblię i dyskutująca (kłócąca się) podczas lekcji religii czy w konfesjonale – odeszłam od Kościoła, a wkrótce w ogóle od Boga już przed kilkunastu laty, to uważam niewypowiadanie się przez Smarzowskiego na temat wiary za atut filmu. Dzięki temu bowiem przesłanie Kleru może dotrzeć zarówno do ateistów, jak i do tych katolików, którzy są zaniepokojeni błędami wspólnoty, do której należą.


Pierwsza część filmujest utrzymana w podobnym klimacie, co jego zwiastun. Bohaterowie zostają przedstawieni w groteskowy, może wręcz przerysowany, a nawet zdemonizowany sposób. Są wulgarnymi, zapijaczonymi, pazernymi, nieuczciwymi i cynicznymi hipokrytami oraz mizoginami. Kapłaństwo traktują jak sposób na łatwe, wygodne życie poza prawem, nie jako powołanie. Niedotrzymywanie celibatu (w którego zasadność wątpi zresztą wielu katolików) stanowi najmniejszy z grzechów zaprezentowanego w filmie duchowieństwa. Znacznie bardziej niepokojące jest to, że księża zawodzą i wykorzystują ufających im parafian, posługując się formułką „co łaska, ale nie mniej niż…”, udzielając sakramentów w stanie upojenia alkoholowego czy na kacu, lekceważąc problemy kobiet, jak aborcja czy agresja partnera i każąc im szukać winy w sobie. Jak to często bywa (nie tylko w filmach Smarzowskiego) im wyżej, tym gorzej. Kler w kurii jest jeszcze bardziej zdemoralizowany niż prości proboszczowie. Życie w przepychu, ogromne przekręty, intrygi, manipulowanie prawdą przerażają. Tłem dla niecnych poczynań duchowieństwa są dynamiczne piosenki, rockowa Maria ma syna Kultu oraz arcypolskie Hej, sokoły. Stanowią one ironiczny komentarz reżysera wobec postawy bohaterów i budzą skojarzenia z chocholim tańcem z Wesela Wyspiańskiego, a nawet ze średniowiecznym dance macabre. Reżyser pokazuje, że Kościół, jak każda bezduszna, skostniała, hierarchiczna instytucja, cynicznie wykorzystując wzniosłe ideały i naiwność wiernych, prowadzi ich w szalonym pląsie do samotności i cierpienia.


Napięcie w filmie Smarzowskiego narasta jeszcze bardziej, gdy kapłani przekraczają kolejne granice. Pedofilia oraz nieumyślne spowodowanie morderstwa pod wpływem alkoholu to już nie tylko kwestia zakłamania i nadużycia władzy przez ludzi, którzy roszczą sobie prawo do bycia moralnymi autorytetami. To prawdziwe zbrodnie, tym bardziej przerażające, że zbłąkani „pasterze owiec” pozostają bezkarni, dzięki ochronnemu parasolowi potężnej instytucji, do której należą oraz dzięki jej powiązaniom z mediami, biznesmenami, politykami, policją, a nawet mafią (a zatem innymi członkami opresyjnego układu społecznego).


W tym miejscu jednak klimat filmu zdecydowanie się zmienia, przynosząc widzom katharsis. Po pierwsze, dowiadujemy się, co sprawiło, że bohaterowie są źli. Często mają oni za sobą nieszczęśliwe dzieciństwo, pełne przemocy, doznanej między innymi ze strony księży i zakonnic. Teraz zaś, w dorosłym życiu, są zmuszani do fizycznego i emocjonalnego osamotnienia, nienaturalnego dla istoty społecznej, jaką w mniejszym lub większym stopniu jest każdy człowiek. Jak zauważa jeden z młodych i (jeszcze) idealistycznych księży, chociaż Kościół jest wspólnotą, to w razie problemów, wątpliwości nie ma w nim nikogo, komu można zaufać i w kim można znaleźć oparcie. Zatem bohaterowie Kleru sami są ofiarami systemu, który współtworzą. To ich nie usprawiedliwia, ale z pewnością poniekąd tłumaczy. Po drugie, dowiadujemy się, że nie są źli do końca (przynajmniej niektórzy), że o część przewin oskarżono ich niesłusznie, co ponownie postawiło ich w roli ofiar, a także, że czasami stać ich na empatię, a nawet ogromne poświęcenie wobec bliźniego. W sytuacji granicznej dwóch z zaprezentowanych przez Smarzowskiego kapłanów przeżywa głęboką przemianę, wypełniając wszystkie warunki sakramentu pokuty: rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy, wyznanie win (popełnionych bądź tych, których byli świadkami/ofiarami), zadośćuczynienie. Nareszcie przestają zamiatać problemy pod dywan, udawać, zwodzić, wykręcać się od odpowiedzialności, wykorzystywać system do własnych celów. Wychodzą poza niego, a nawet podejmują z nim walkę – w imię ewangelicznych wartości, które teoretycznie powinny stać u podstaw owego systemu. Protest przeciwko patologii instytucji zrodzony w jej wnętrzu okazuje się prawdziwie heroiczny. Podejmujący go bohaterowie (jak to często bywa u Smarzowskiego), nawet jeżeli buntują się samotnie, bez nadziei na zmianę otaczającego ich bezprawia, ryzykując i tracąc wiele, to okazują się moralnymi zwycięzcami.


Hasło promujące film, „Nic, co ludzkie, nie jest im obce”, uważam za niezwykle trafne. Reżyser i aktorzy pokazali ogromny wachlarz postaw wśród duchowieństwa, negatywnych i pozytywnych. Janusz Gajos jako upajający się władzą biskup, Jacek Braciak jako machiaweliczny pracownik kurii, Robert Więckiewicz jako zapijaczony, wiejski proboszcz mający romans z własną gospodynią, a zwłaszcza Arkadiusz Jakubik, poświęcający szczególną uwagę najmłodszym parafianom, stworzyli wspaniałe kreacje i wzbudzili we mnie skrajne emocje – od oburzenia i obrzydzenia, aż po zaskoczenie, współczucie, a nawet sympatię i podziw.   


Kler
zaoferował mi to, co szczególnie cenię w filmach Smarzowskiego (i nie tylko). Pokazał patologię instytucji, obnażył zepsute mechanizmy władzy. Nie rozstrzygnął natomiast dylematu, czy jest możliwa reforma instytucji, władza bez nadużyć, czy może zawsze tam, gdzie pojawia się system, nawet powołujący się na najszlachetniejsze idee, prędzej czy później, w mniejszym bądź większym stopniu, dojdzie do ich wypaczenia? Nie podpowiedział również, w jaki sposób i do jakiego stopnia człowiek może przed owym systemem uciec, wywalczyć wolność od opresyjnego układu społecznego, w którym Kościół jest tylko jednym z wielu, wzajemnie wspierających się elementów. Na te pytania widz musi szukać odpowiedzi samodzielnie.    



Weronika Górska

Poetka, autorka książki dla dzieci, redaktorka w wydawnictwie „Stapis”


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Jak długo jeszcze? Jan Grabiński 2018-11-05
1. kler lebo 2018-11-03


Znasz li ten kraj

Znalezionych 199 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Być Polką – duma czy wstyd? Refleksje na tle obchodów stulecia odzyskania niepodległości   Górska   2018-11-14
Jasnowidzolożka wraca na czarnym koniu   Kruk   2018-11-12
Patologia instytucji, czyli uwagi o "Klerze"   Górska   2018-11-03
Bal w Świątyni Opaczności Narodowej   Koraszewski   2018-11-02
Partie polityczne i dylematy parlamentaryzmu   Koraszewski   2018-10-29
Do urn obywatele, do urn   Koraszewski   2018-10-18
Polska w obiektywie Konrada Szołajskiego   Koraszewski   2018-10-16
Polak od kuchni   Kruk   2018-10-11
Ważny komunikat Skarbnicy Narodowej   Koraszewski   2018-10-08
Narodowa dyskalkulia i lokalne porachunki   Kruk   2018-10-04
Satyra na leniwych patriotów   Koraszewski   2018-09-28
Prawoznawstwo - broń się   Zajadło   2018-09-19
Preambułka   Koraszewski   2018-09-15
Raport z oblężonego miasta   Koraszewski   2018-09-12
Jaki ślad zostawiają słowa?   Koraszewski   2018-09-04
PRL Chrystusem narodów   Koraszewski   2018-08-31
Wolna prasa, wolność słowa, wolność handlu    Koraszewski   2018-08-24
Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach   Lewin   2018-08-21
Doświadczony, kompetentny, rzetelny inteligent poszukuje rozwiązania   Koraszewski   2018-08-17
List otwarty do Mendy   Koraszewski   2018-08-13
Znieważenie pomnika dłuta Stanisława Milewskiego   Koraszewski   2018-07-30
Chłopiec, którego zabito, ponieważ był Żydem   Koraszewski   2018-07-15
Ksiądz pana wini, pan księdza, a wójt jeden taki, a drugi inny   Koraszewski   2018-07-13
Cała Polska myśli o pięcie   Kruk   2018-06-14
Dowcipy, memy, przysłowia    Koraszewski   2018-06-02
Wielkie kazanie o małej dziurze w drzwiach   Kruk   2018-05-23
Czy naród może zakochać się w demokracji?   Koraszewski   2018-05-16
Adoracja Jezusa Użytkowego   Kruk   2018-04-28
Żydzi z Madonną w tle   Lewin   2018-04-28
Hogwart potrzebny od zaraz   Koraszewski   2018-04-24
Płońsk miasto otwarte   Koraszewski   2018-04-18
Niziutkie ciśnienie i Nuż w bżuhu   Kruk   2018-04-13
Wzrost mendowatości w populacji mieszkańców Polski w efekcie zmian pogodowych   Koraszewski   2018-04-01
Polski Marzec – 50 rocznica   Garczyński-Gąssowski   2018-03-08
Byłam w niebie, mówi ośmioletnia Ania   Kruk   2018-03-07
„WSZYSCY WIEDZĄ”   Kłys   2018-03-05
Nieustający marsz niesłusznie dumnych   Koraszewski   2018-02-13
Powrót antysemickiego potwora   Koraszewski   2018-02-10
Powrót Gnoma, czyli naród znowu krzyczy „Wiesław śmiało”   Koraszewski   2018-02-05
Bluźniercy, bałwanochwalcy i inni   Kruk   2018-01-30
Ustawa przeciw kłamstwu czy przeciw prawdzie?   Koraszewski   2018-01-29
Piątek narodowo-erotyczny   Kruk   2018-01-10
Silva rerum, Facebook i rara avis   Koraszewski   2018-01-02
Szkolne orły i wątroba Prometeusza   Kruk   2017-12-25
Sędziami będziem wtedy my!   Koraszewski   2017-12-20
Władca much – lekcja wychowawcza   Kruk   2017-12-11
Idem per idem, czyli polska droga do demokracji   Koraszewski   2017-12-01
Nauczyciel-ateista w szkole   Koraszewski   2017-11-29
Hej, wy, naród…   Koraszewski   2017-11-23
Przypowieść o Janie i Fortepianie   Kruk   2017-11-21
Święto niepodległości, czyli bal sykofantów   Koraszewski   2017-11-11
Stan Polski przed wyborami   Koraszewski   2017-11-09
Zupa z gwoździa do trumny z św. pamięci wkładką   Kruk   2017-11-01
Długi lot bibelota   Kruk   2017-10-26
Kościół, wierzący, dialog   Koraszewski   2017-10-21
W oparach religijnej magii   Koraszewski   2017-10-10
Ipso facto omlet z groszkiem   Kruk   2017-09-19
Mroczny cień udrapowanych autorytetów   Koraszewski   2017-08-23
Apel Stowarzyszenia Miłośników Logiki Nieformalnej   Kruk   2017-08-18
Pan Baginski pyta o antysemityzm   Koraszewski   2017-08-17
Jak to na wojence ładnie, tarara...   Koraszewski   2017-08-09
O seksie, moralności i religii   Koraszewski   2017-08-06
Sumienie, czyli moralność bez smyczy   Koraszewski   2017-08-04
Kryzys komunikacji werbalnej, czyli patos środkowego palca   Koraszewski   2017-07-31
Costaguana dla Costaguańczyków   Koraszewski   2017-07-23
Uchodźcy a sprawa polska   Koraszewski   2017-07-08
Czy suweren jest blondynem?   Koraszewski   2017-06-30
Dramat z nadmiarem inteligencji emocjonalnej   Kruk   2017-06-26
Na tropach chrześcijańskiego feminizmu   Koraszewski   2017-06-24
W poszukiwaniu umiarkowanych katolików   Koraszewski   2017-05-24
Prezydent nie wszystkich Polaków   Koraszewski   2017-05-16
Jak pięknie kwitną kanalie   Koraszewski   2017-05-01
Niechęci etniczne w służbie ratowania czytelnictwa w Polsce   Koraszewski   2017-04-27
Panu Bogu świeczkę, biskupom ogarek, pora zapalić światło   Koraszewski   2017-04-18
Infantylizmofilia czy chrześcijańska myśl światła?   Koraszewski   2017-04-14
My chcemy boga, w książce, w szkole...   Koraszewski   2017-03-27
O płodności intelektualnego onanizmu   Kruk   2017-03-14
Ogień narodowy, czyli patriotyzm patologiczny   Koraszewski   2017-03-10
Czy Polacy wybiją się...   Koraszewski   2017-03-02
Przemysł zmasowanej dezinformacji   Koraszewski   2017-02-27
O trudności zamiany rozmów nocnych na dzienne   Kruk   2017-02-21
Dziewiczy lasek na skraju miasteczka   Kruk   2017-01-21
Narodowy socjalista pisze do mnie list   Koraszewski   2017-01-11
Znaki czasu na Jasnej Górze i gdzie indziej   Koraszewski   2017-01-09
Żaba mortal combat i lewatywa z kawy   Szczęsny   2017-01-05
Jego Małość i halucynogenny grzyb   Kruk   2017-01-02
Krzyżacy, Włodkowic i siekiera na ołtarzu   Koraszewski   2016-12-29
I gdzie nas ten dyskurs prowadzi?   Kruk   2016-12-20
Szlak bojowy Jarosława Kaczyńskiego   Koraszewski   2016-12-17
Ujednolicone miary zdrowego rozsądku   Kruk   2016-12-08
Nauka dla świata pracy   Koraszewski   2016-12-03
Intronizacja Chrystusa, czyli powiedzcie Allahu akbar   Koraszewski   2016-11-23
Awangarda umysłowego proletariatu   Kruk   2016-11-21
Do posłanki co dyskutować chciała   Koraszewski   2016-11-19
Perwersyjny moralista w sutannie   Koraszewski   2016-11-10
Kobieta superpatronką roku 2017   Koraszewski   2016-11-07
Kościół bardzo kocha kobiety   Koraszewski   2016-10-28
Czarny Poniedziałek był tylko początkiem długiego marszu   Koraszewski   2016-10-24
Polityka, Kościół i medycyna   Koraszewski   2016-10-17
Bitwa o historię i nauki ścisłe   Koraszewski   2016-09-20

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk