Prawda

Niedziela, 23 wrzesnia 2018 - 21:57

« Poprzedni Następny »


Długi lot bibelota


Marcin Kruk 2017-10-26


Budzisz się z ręką w nocniku, przecierasz oczy, a potem widoczność jest jakby jeszcze gorsza, mówi pan Józef. Wspomina młodość i ma wątpliwości, czy jego życie jest przegraną, czy wygraną. Mówi, że  niby nie powinien narzekać. Wnuki rosną, syn buduje dom, córka wyjechała do Szwecji, martwi się tylko w jakim świecie wnuki będą żyły i zastanawia się, czy nie ma przypadkiem natury pesymisty. Bo widzi pan – ciągnie dalej – w młodości myślałem, że nie tylko ja, ale i moje wnuki umrą w komunistycznym bajzlu.  Używacie jeszcze słowa „bajzel”, zainteresował się nagle, niepewny czy go rozumiem. Odpowiadam, że nie używam, ale wiem co to słowo znaczy, więc pan Józef uśmiecha się i powtarza z naciskiem słowo bajzel, właściwie burdel, ale nie jako dom publiczny, jako bałagan. Komuniści może chcieli dobrze, ale zawsze wychodził bajzel. Nic nigdy nie wychodziło tak jak planowali, ale pretensje mieli do ludzi, ciągle szukali winnego. Inżynier zastanawia się, co źle zrobił, a polityk kogo powiesić za to, co sam spieprzył.

Ja, proszę pana, jestem inżynierem i chciałbym, żeby polityk myślał jak inżynier. Nie wyszło, zastanówmy się, co zrobiliśmy źle. Kiedy się boję o to, w jakim świecie będą żyły moje wnuki, to tłumaczę sobie, że zawsze byłem pesymistą. Właściwie nikt się tego nie spodziewał, a przecież komunizm się skończył, więc może trzeba być dobrej myśli. W naszej młodości trudno było być dobrej myśli.


Wie pan w 1953 roku byłem jeszcze dzieckiem, rodzice mieszkali na Śląsku, po mieście łaził pijak, który wyglądał jak śmierć. Dzieciaki przyczepiły mu na plecach kartkę „Kto wykona 6-letni plan, będzie wyglądał jak ten pan”. Ludzie śmiali się, niektórzy szli za nim, żeby zobaczyć, co z tego wyjdzie, więc  w końcu zaczęli go gonić milicjanci. Jak zobaczył, że do niego idą zaczął uciekać, dogonili go, zdzierają mu tę kartkę, pytają co to jest. On nic nie wiedział, tłumaczy, że to pewnie hahary. Zna pan słowo hahary? Tak mówią na Śląsku o łobuzach. Milicjanci dobrze wiedzieli, że człowiek jest niewinny, ale go zabrali.


Tak sobie dziś myślę, że oni by go pewnie puścili, gdyby sami się nie bali, jeden drugiego, ludzi na ulicy, wszystkiego. „Kto wykona 6-letni plan, będzie wyglądał jak ten pan” – poważna sprawa, próba obalenia ustroju. Zdrada stanu.   


Człowiek wtedy myślał, że ta paranoja to specjalność komunistycznych idiotów. Przekonani o swojej niesłychanej ważności, mądrości i dobroci nie mogli mieć do siebie dystansu, więc od góry do dołu panował lęk przed wybuchem śmiechu. Teraz to wróciło. Może nie w tym stopniu, może trochę inaczej, ale ich wszystkich paraliżuje strach przed śmiesznością i robi się coraz śmieszniej.


Powiem panu, że ja się nigdy do niczego nie zapisywałem. Do „Solidarności” też nie, chociaż żona nie mogła zrozumieć. Ludzie się u nas spotykali, robiliśmy różne rzeczy, ale nie chciałem się zapisywać. Tłumaczyłem żonie, że solidarność człowiek okazuje, do tego nie można się zapisać. I tak mnie zamknęli, bo w domu była składnica różnych książek i broszur, wypuścili mnie po kilku tygodniach, więc nic strasznego, bałem się tylko, że stracę pracę, ale dyrektor mnie wybronił, nie ma o czym  mówić. Potem dostałem od „Solidarności” dyplom za działalność i szklanego orła z napisem „Solidarność”. Dyplom schowałem do szuflady, bo mnie to wszystko mocno wkurzało. To już było po czerwcu, ludzie się żarli, walka o stołki, kpina proszę pana, a nie solidarność, ale nie wypadało odmówić. Najgorzej z tym szklanym orłem, bo żona postawiła to paskudztwo na honorowym miejscu, na półce, ja przestawiałem w mniej widoczne miejsca, ona przestawiała znowu. Nie chciałem robić z tego sprawy, bo głupio, więc mnie ten szklany orzeł z napisem „Solidarność” latami wkurzał. Potem żona umarła i wrzuciłem to do kartonu na pawlaczu. Używacie jeszcze słowa „pawlacz”? W małych mieszkaniach to był taki schowek nad drzwiami, albo gdzie indziej w korytarzu, takie miejsce na niepotrzebne rzeczy. Syn go kiedyś znalazł i pyta, czy może zabrać. Mój syn jest inżynierem, więc można powiedzieć, że mi się dzieci udały, córka skończyła farmację, ale pracuje w Szwecji w jakimś laboratorium, a syn poszedł w moje ślady. Nie miałem nic przeciwko temu, żeby zabrał to szkaradzieństwo, chociaż na pawlaczu nikomu nie szkodziło, skąd mogłem wiedzieć, że znowu wyląduje na honorowym miejscu, tyle, że za szybką.


Irytowało mnie jak odwiedzałem syna, ale trzymałem gębę na kłódkę, bo jak tu się złościć, że syn dumny z dokonań ojca. Tłumaczyłem, że te moje dokonania nie były żadnymi dokonaniami, ostrożnie, żeby nie urazić; synowa dopytywała co mnie tak denerwuje, więc próbowałem jej opowiedzieć, że ludzie byli solidarni, jeden z tym, drugi z tamtym, częściej – patrząc jak wyjść na swoje, niż żeby z tego wyszło coś dobrego. Może nie jestem do końca sprawiedliwy, bo nic mnie nie kusiło, żeby brać w tym udział, więc tylko z boku widziałem. Patrzyłem na te ich wojny na górze i na dole i myślałem, że złapaliśmy Pana Boga za nogi tylko po to, żeby się między sobą gryźć i kopać.


Powiem panu, kraj się zmienił, dzieciaki dorastały już w innym świecie i jak córka wyjeżdżała, to się nawet zastanawiałem, czy tylko dlatego jedzie, że tam może lepiej zarobić i czegoś nowego się nauczyć, czy dlatego, że tu oddychać coraz trudniej. Teraz jak z nią rozmawiam to mówi, że chyba już nie wróci.


Widywałem, proszę pana, tego szklanego orła okazjonalnie, więc mnie tylko umiarkowanie złościł. Potem jednak poszedłem na emeryturę i zacząłem chorować. Pewnie zbieg okoliczności, ale jak długo pracowałem, to byłem zdrowy jak ryba, a tu nagle wszystko naraz, cukrzyca, problemy z sercem, cholera w bok. Syn zaproponował, żebym się do nich przeprowadził i w końcu dałem się przekonać. Wdzięczny jestem, niech pan nie myśli, że jestem niewdzięczny. To nie jest również problem zależności, płacę za swój pokój i za utrzymanie, właściwie mieszkamy obok siebie, na szczęście jestem sprawny i nawet zacząłem trochę jeździć po świecie, uwielbiam wnuki, ale chyba wolałbym mieszkać sam. Człowiek nie powinien oglądać swoich dorosłych dzieci na co dzień. Ich życie, ich wybory. Swoje dorosłe dzieci rodzice krytykują tak jakby nadal mieli prawo do strofowania.


Przez te dwa lata nie było tych spięć dużo, a poszło o głupstwo, bo Romek powiedział przy stole, że organizuje w zakładzie wycieczkę z pielgrzymką do Fatimy. Zapytałem go, czy chce się tam pomodlić o podwyżkę, czy tylko o dobrą pogodę podczas urlopu. Wie pan, mój syn nigdy do kościoła nie chodzi, religia go nie interesowała, ale u nich się dyrekcja zmieniła i teraz wszędzie krzyże wieszają. Romek najpierw ich wyśmiewał, a teraz postanowił zorganizować pielgrzymkę. Przypomniał mi się dupek, który u nas w zakładzie organizował wycieczki do Moskwy. Ludzie jeździli, żeby podlizać się sekretarzowi, bo od niego dużo zależało, na handel, napić się wódki, czasem, żeby coś zobaczyć, ale to rzadko. Syn musiał widzieć moją złość, bo zaczął tłumaczyć, że ta Fatima to tylko ostatni przystanek, że podróż autobusem przez całą Europę, więc wycieczka integracyjna, a na taki cel łatwiej o dofinansowanie. Znudziło mnie to tłumaczenie się, więc powiedziałem mu, żeby się nie fatimował. Synowa nie zrozumiała, ale Romek tak, bo Romek mnie zna. Wróciłem do swojego pokoju i przez kilka dni był spokój. Potem były jego imieniny i prosił mnie, żebym posiedział z nimi i z jego gośćmi. Jak zaczął opowiadać bzdury o moich bohaterskich czynach i jak wyciągnął tego orła z szafki to ja, proszę pana, zabrałem mu ten bibelot z ręki i fru za okno. Nie miałem ochoty na żadne awantury, wróciłem do swojego pokoju.


Pyta pan, co było dalej. Właściwie nic. Nie odzywaliśmy się do siebie przez kilka dni, ale potem przyschło. Gorzej bo ta szkarada upadła na trawnik i tylko pękła na pół. Synowa skleiła na super glue, więc teraz tylko szkaradniej wygląda.


Ja mam do pana prośbę, wy się przyjaźnicie, czy może mu pan wytłumaczyć, że mnie to ptaszydło szkodzi? Ja nawet myślałem, że rozwiążę problem inaczej, że jadąc w góry zabiorę to ze sobą i wrzucę w przepaść. Piękny pomysł na długi lot bibelota, ale, widzi pan, ja kocham naturę. Tak więc, muszę skreślić długi lot bibelota i teraz cała nadzieja w panu. Jeśli okaże mi pan solidarność, będę ogromnie wdzięczny.

Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Znasz li ten kraj

Znalezionych 188 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Prawoznawstwo - broń się   Zajadło   2018-09-19
Preambułka   Koraszewski   2018-09-15
Raport z oblężonego miasta   Koraszewski   2018-09-12
Jaki ślad zostawiają słowa?   Koraszewski   2018-09-04
PRL Chrystusem narodów   Koraszewski   2018-08-31
Wolna prasa, wolność słowa, wolność handlu    Koraszewski   2018-08-24
Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach   Lewin   2018-08-21
Doświadczony, kompetentny, rzetelny inteligent poszukuje rozwiązania   Koraszewski   2018-08-17
List otwarty do Mendy   Koraszewski   2018-08-13
Znieważenie pomnika dłuta Stanisława Milewskiego   Koraszewski   2018-07-30
Chłopiec, którego zabito, ponieważ był Żydem   Koraszewski   2018-07-15
Ksiądz pana wini, pan księdza, a wójt jeden taki, a drugi inny   Koraszewski   2018-07-13
Cała Polska myśli o pięcie   Kruk   2018-06-14
Dowcipy, memy, przysłowia    Koraszewski   2018-06-02
Wielkie kazanie o małej dziurze w drzwiach   Kruk   2018-05-23
Czy naród może zakochać się w demokracji?   Koraszewski   2018-05-16
Adoracja Jezusa Użytkowego   Kruk   2018-04-28
Żydzi z Madonną w tle   Lewin   2018-04-28
Hogwart potrzebny od zaraz   Koraszewski   2018-04-24
Płońsk miasto otwarte   Koraszewski   2018-04-18
Niziutkie ciśnienie i Nuż w bżuhu   Kruk   2018-04-13
Wzrost mendowatości w populacji mieszkańców Polski w efekcie zmian pogodowych   Koraszewski   2018-04-01
Polski Marzec – 50 rocznica   Garczyński-Gąssowski   2018-03-08
Byłam w niebie, mówi ośmioletnia Ania   Kruk   2018-03-07
„WSZYSCY WIEDZĄ”   Kłys   2018-03-05
Nieustający marsz niesłusznie dumnych   Koraszewski   2018-02-13
Powrót antysemickiego potwora   Koraszewski   2018-02-10
Powrót Gnoma, czyli naród znowu krzyczy „Wiesław śmiało”   Koraszewski   2018-02-05
Bluźniercy, bałwanochwalcy i inni   Kruk   2018-01-30
Ustawa przeciw kłamstwu czy przeciw prawdzie?   Koraszewski   2018-01-29
Piątek narodowo-erotyczny   Kruk   2018-01-10
Silva rerum, Facebook i rara avis   Koraszewski   2018-01-02
Szkolne orły i wątroba Prometeusza   Kruk   2017-12-25
Sędziami będziem wtedy my!   Koraszewski   2017-12-20
Władca much – lekcja wychowawcza   Kruk   2017-12-11
Idem per idem, czyli polska droga do demokracji   Koraszewski   2017-12-01
Nauczyciel-ateista w szkole   Koraszewski   2017-11-29
Hej, wy, naród…   Koraszewski   2017-11-23
Przypowieść o Janie i Fortepianie   Kruk   2017-11-21
Święto niepodległości, czyli bal sykofantów   Koraszewski   2017-11-11
Stan Polski przed wyborami   Koraszewski   2017-11-09
Zupa z gwoździa do trumny z św. pamięci wkładką   Kruk   2017-11-01
Długi lot bibelota   Kruk   2017-10-26
Kościół, wierzący, dialog   Koraszewski   2017-10-21
W oparach religijnej magii   Koraszewski   2017-10-10
Ipso facto omlet z groszkiem   Kruk   2017-09-19
Mroczny cień udrapowanych autorytetów   Koraszewski   2017-08-23
Apel Stowarzyszenia Miłośników Logiki Nieformalnej   Kruk   2017-08-18
Pan Baginski pyta o antysemityzm   Koraszewski   2017-08-17
Jak to na wojence ładnie, tarara...   Koraszewski   2017-08-09
O seksie, moralności i religii   Koraszewski   2017-08-06
Sumienie, czyli moralność bez smyczy   Koraszewski   2017-08-04
Kryzys komunikacji werbalnej, czyli patos środkowego palca   Koraszewski   2017-07-31
Costaguana dla Costaguańczyków   Koraszewski   2017-07-23
Uchodźcy a sprawa polska   Koraszewski   2017-07-08
Czy suweren jest blondynem?   Koraszewski   2017-06-30
Dramat z nadmiarem inteligencji emocjonalnej   Kruk   2017-06-26
Na tropach chrześcijańskiego feminizmu   Koraszewski   2017-06-24
W poszukiwaniu umiarkowanych katolików   Koraszewski   2017-05-24
Prezydent nie wszystkich Polaków   Koraszewski   2017-05-16
Jak pięknie kwitną kanalie   Koraszewski   2017-05-01
Niechęci etniczne w służbie ratowania czytelnictwa w Polsce   Koraszewski   2017-04-27
Panu Bogu świeczkę, biskupom ogarek, pora zapalić światło   Koraszewski   2017-04-18
Infantylizmofilia czy chrześcijańska myśl światła?   Koraszewski   2017-04-14
My chcemy boga, w książce, w szkole...   Koraszewski   2017-03-27
O płodności intelektualnego onanizmu   Kruk   2017-03-14
Ogień narodowy, czyli patriotyzm patologiczny   Koraszewski   2017-03-10
Czy Polacy wybiją się...   Koraszewski   2017-03-02
Przemysł zmasowanej dezinformacji   Koraszewski   2017-02-27
O trudności zamiany rozmów nocnych na dzienne   Kruk   2017-02-21
Dziewiczy lasek na skraju miasteczka   Kruk   2017-01-21
Narodowy socjalista pisze do mnie list   Koraszewski   2017-01-11
Znaki czasu na Jasnej Górze i gdzie indziej   Koraszewski   2017-01-09
Żaba mortal combat i lewatywa z kawy   Szczęsny   2017-01-05
Jego Małość i halucynogenny grzyb   Kruk   2017-01-02
Krzyżacy, Włodkowic i siekiera na ołtarzu   Koraszewski   2016-12-29
I gdzie nas ten dyskurs prowadzi?   Kruk   2016-12-20
Szlak bojowy Jarosława Kaczyńskiego   Koraszewski   2016-12-17
Ujednolicone miary zdrowego rozsądku   Kruk   2016-12-08
Nauka dla świata pracy   Koraszewski   2016-12-03
Intronizacja Chrystusa, czyli powiedzcie Allahu akbar   Koraszewski   2016-11-23
Awangarda umysłowego proletariatu   Kruk   2016-11-21
Do posłanki co dyskutować chciała   Koraszewski   2016-11-19
Perwersyjny moralista w sutannie   Koraszewski   2016-11-10
Kobieta superpatronką roku 2017   Koraszewski   2016-11-07
Kościół bardzo kocha kobiety   Koraszewski   2016-10-28
Czarny Poniedziałek był tylko początkiem długiego marszu   Koraszewski   2016-10-24
Polityka, Kościół i medycyna   Koraszewski   2016-10-17
Bitwa o historię i nauki ścisłe   Koraszewski   2016-09-20
Burdel w Izbie Gminnych Lordów   Koraszewski   2016-09-15
Nagie szaty króla czyli plaga bytów pozornych   Koraszewski   2016-08-26
Klauzula zdeprawowanego sumienia   Koraszewski   2016-08-03
Uwagi o rozważaniach o naprawie Rzeczpospolitej   Koraszewski   2016-07-31
Serce Prezesa ogrzeje Polskę   Kruk   2016-07-20
O Polskę parlamentarną, czyli kilka myśli po lekturze informacji o projekcie.   Koraszewski   2016-06-09
Co państwu dolega?   Koraszewski   2016-06-07
Tylko „Świerszczyk” nie  kłamie   Koraszewski   2016-05-27
Paraliż postępowy polską racją stanu   Kruk   2016-05-22
Nasza partia jest czystą demokracją   Koraszewski   2016-05-13
Czy leci z nami psychiatra?   Koraszewski   2016-05-10

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk