Prawda

Czwartek, 28 stycznia 2021 - 00:01

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

“Przebudzona” Ameryka jest rosyjską powieścią
Metafizyczna przepaść między XIX-wieczną Rosją a XXI-wieczną Ameryką zmniejsza się


Peter Savodnik 2020-07-24

Kurt Hoffman
Kurt Hoffman

W styczniu 2012 roku prowadziłem miesięczny kurs na temat skrzyżowania rosyjskiej literatury i polityki w mojej alma mater, Middlebury College. Miałem 18 studentów, głównie z pierwszego i drugiego roku. Spotykaliśmy się na dwie godziny dziennie przez cztery dni w tygodniu w budynku zwanym Chateau, ponieważ mieścił się tam wydział romanistyki i dlatego, że wyglądał jak miniaturowe chateau. Omawialiśmy trzy powieści: Iwana Turgieniewa Ojcowie i dzieci, Fiodora Dostojewskiego Zbrodnia i kara oraz Nikołaja Czernyszewskiego Co robić? Celem było stworzenie fikcyjnej debaty między bohaterami tych trzech opublikowanych w latach 1860. powieści. Skupiłem się na latach 1860., ponieważ właśnie wtedy wszystko wydawało się odwracać i historia zaczynała zakrzywiać się w niebezpiecznym kierunku, zmierzając ku katastrofie, której rozmiary niewielu tylko mogło przewidzieć na ponad pół wieku przed rewolucją: wojna domowa, tyrania, głód, masowe uwięzienia, masowe morderstwa.

Pierwsze spotkanie zacząłem od powiedzenia, że jestem nieufny wobec analiz historycznych, które starają się prześledzić wielkie wydarzenia, takie jak rewolucja rosyjska, do jednego punktu zwrotnego, ale że możemy myśleć o tym okresie, zaczynającym się od wyzwolenia chłopów pańszczyźnianych i publikacją Katechizmu rewolucjonisty Siergieja Nieczajewa, jako o procesie, w którym język nihilizmu i śmierci nabył pewnej popularności wieszcząc możliwość zakończenia starego porządku.   


Osiem lat temu wydawało się to takie akademickie przedsięwzięcie. Abstrakcyjne. Bezpiecznie odległe. Nasz uniwersytet, ze swoim typowym charakterem Nowej Anglii, podsycał to złudzenie. Stare budynki z kamienia wapiennego, rozległy dziedziniec, śnieg, drzewa, nieporuszona cisza, potrawy w kantynie, gdzie jadło się obiady (nienadzwyczajne, ale ze stymulującą konwersacją), rozmowy (na przykład o trudnościach tłumaczenia Owidiusza lub o tym, czy lepiej jest spędzić rok w Chengdu, czy na Galapagos), dźwięki, powietrze, klasztorny rytm uniwersytetu w połowie zimy -  człowiek ma uczucie, że robi coś niesłychanie głębokiego a zarazem mało ważnego. To prawda, że decyzje, które kształtują nasze codzienne życie są podejmowane gdzieś daleko, ale idee, które wpływają na te decyzje, są nauczane, propagowane i gorąco debatowane na kampusach.


Z perspektywy czasu sądzę, że moje motywy podjęcia tego tematu ze studentami nie były czysto akademickie. W 2012 roku miałem ukończyć 40 lat i ożenić się, podwójne uderzenie dorosłości w świecie coraz podejrzliwiej patrzącym na dorosłość i podejrzewam, że moje pragnienie powrotu do Middlebury miało coś wspólnego z powrotem do przeszłości, do mojego poprzedniego ja, zanim się z nim pożegnam.  

Było tam jednak coś innego, mniej oczywistego i bardziej przerażającego, i stało się to jaśniejsze, bardziej dręczące po ośmiu latach, które upłynęły od tamtych dni. Metafizyczna przepaść między Rosją połowy XIX wieku a Ameryką początku XXI wieku maleje. Paralele między nimi wówczas a nami dzisiaj, polityczne i społeczne, ale głównie charakterologiczne są ostrzejsze, bardziej nieuniknione.


Możemy uspokajać się przez powtarzanie oczywistych prawd: Stany Zjednoczone nie są carską Rosją. Teraźniejszość nie jest przeszłością. Historia nie powtarza się. Te fakty nie są jednak niezmiennymi prawami, ale obserwacjami, i chociaż zbudowane są na solidnych fundamentach, te fundamenty nie są nieczułe na ruchome piaski. Możemy cofnąć się. Możemy stoczyć się w pierwotny stan, z którego, jak myśleliśmy, uciekliśmy raz na zawsze. To jest lekcja XX wieku.


Mnóstwo jest podobieństw między przeszłością a teraźniejszością: schamienie kultury, nasze ekonomiczne bolączki, nasze polityczne impasy, oportunizm i nieudolność naszych tak zwanych elit, korupcja naszych instytucji, łatwość, z jaką mówimy o “rewolucji” (jak w romantyzacji “politycznej rewolucji” u Berniego Sandersa), gniew, polaryzacja, antysemityzm.


Najważniejszą jednak rzeczą są główne postaci, które nie są aż tak bardzo niepodobne do starych.


Popatrzmy na Jewgienija Bazarowa. Dla Bazarowa, jednego z synów w powieści Ojcowie i dzieci Turgieniewa, cała Rosja jest przegniła i każdy, kto tego nie widzi, jest idiotą lub niegodziwcem, a jedynym rozwiązaniem jest zrównać to wszystko z ziemią. W jego myśleniu jest logika. Rosją rządziła wsteczna monarchia. Arystokracja była wspólniczką w utrwalaniu groteskowej nierówności. Kościół prawosławny był w sojuszu z klasami rządzącymi. A klasy rządzące w ślimaczym tempie przesuwały się ku liberalizacji. (W Europie Zachodniej system feudalny zaczął rozpadać się niemal czterysta lat wcześniej zanim zrobił to w Rosji.)  


Można wyobrazić sobie wniosek, że Rosja nigdy się nie zreformuje, że jedynym sposobem wyzwolenia się ze średniowiecza jest zaczęcie wszystkiego od początku. Bazarow, lekarz, którego empiryczna natura, jak się nam sugeruje, skłoniła go do nihilizmu, jest przekonany, że Rosja musi zacząć od początku i jego sarkazm, jego brak empatii – mają przekazać pogardę, chęć zniszczenia, zmiecenia starego porządku. Otwarcie okazuje brak szacunku dla ojców - Nikołaja Pietrowicza i Wasila Iwanowicza – ponieważ są starzy. Są ojcami. Przyszli wcześniej więc z konieczności są mniej rozwinięci. Dla Bazarowa ci, którzy nie widzą świata dokładnie tak jak on – czyli większość ludzi – są po prostu zawalidrogami lub wrogami. Nie są tak naprawdę ludźmi. Nie są w pełni ludzcy.


Można zastanawiać się, czy Bazarow różni się od dzisiejszych protestujących i wandali obalających pomniki, 20-latków, którzy sieją niezgodę w naszych redakcjach, usuwających stare książki i przekreślających ludzi, “hiperprzebudzonych”, socjopatów, którzy patrolują nasze media społecznościowe, tych którzy wypaczają lub piszą na nowo historię w służbie wspaniałej przyszłości. Podobnie jak Bazarow, są niezdolni do empatii z tymi, którzy nie widzą świata tak jak oni. Podobnie jak Bazarow, zakładają, że miejsce, z którego pochodzą (Ameryka) jest do szczętu przeżarte rakiem – wsteczne, nienawistne, będące zniewagą dla wszystkich słusznie myślących ludzi. Podobnie jak Bazarow, okazują chamski sarkazm (lub kąśliwość). Podobnie jak u Bazarowa, jest logika w ich oburzeniu: dzisiaj widzimy Amerykanów buntujących się przeciwko szczątkom barbarzyńskiej, rasowej hierarchii skonstruowanej cztery stulecia temu. Ta hierarchia nadal daje się odczuć. Czy jest nierozsądne zastanawianie się: kiedy wreszcie przezwyciężymy przeszłość?


Jedyną ważną i oczywistą różnicą między fikcyjnym rosyjskim nihilistą, a jego realnym amerykańskim odpowiednikiem jest soczewka, przez którą patrzą na historię. Radykalizm Bazarowa, pochodzący bezpośrednio od Marksa, jest typowym ekonomicznym determinizmem – przekonaniem, że całą historię ludzkości można sprowadzić do eksploatacji ludzi bez środków produkcji przez ludzi ze środkami produkcji. Dzisiejsi radykałowie w zasadzie porzucili ekonomiczny determinizm na rzecz determinizmu rasa-gender lub identytaryzmu, który także twierdzi, że wyjaśnia nas w całości – naszą etiologię, nasz rozwój polityczny i ekonomiczny, naszą wartość moralną. To wydaje się być siłą napędową takich akcji jak 1619 Project w “New York Times”, który wciska całą historię Ameryki do prokrustowego łoża stosunków rasowych.  


Jest wiele powodów odrzucenia marksistowskiego determinizmu ekonomicznego: wzrost kapitalizmu w Chinach i Indiach, upadek Związku Radzieckiego, niezwykły wzrost amerykańskiej gospodarki w latach 1980. i 1980. i jako przedłużenie tego, powstanie Internetu, większe wzajemne powiązanie, globalna ekonomia i radykalna redukcja skrajnej biedy na całym świecie. Nie ma to naprawdę znaczenia. Tym, co ma znaczenie, jest to, że natura obu radykalizmów, marksistowskiego i post-marksistowskiego, jest taka sama. Bazarow i jego dzisiejsi odpowiednicy są tak samo obciążeni totalizującą wiarą, przekonani o niepodważalności ich sprawy i uwięzieni w celi bez okien, jaką stworzyli dla nich inni ludzie. Nie mogą uciec, bo nie wiedzą, że są więźniami.


Raskolnikow Dostojewskiego wie, że jest więźniem, ale źle rozumie naturę swojego uwięzienia. Wierzy że jedyną rzeczą, która powstrzymuje go przed staniem się człowiekiem, jakim miał zostać, są pieniądze, co prowadzi go po równi pochyłej do racjonalizacji, jakie opowiada samemu sobie zanim zabije lichwiarkę i jej siostrę – gdybym miał więcej pieniędzy, mógłbym ukończyć studia; gdybym ukończył studia, stałbym się ważnym myślicielem; gdybym stał się ważnym myślicielem, świat podziękowałby mi za wszystkie grzechy, jakie popełniłem, by stać się tą osobą.


Jak widzi to Dostojewski, Raskolnikowa powstrzymuje nie bieda ale brak wiary – bezbożność. Zepsuł go świecki materializm, który przyszedł z Zachodu, jak pandemia, i ogarnął wykształcone klasy St. Petersburga. Jego dusza, podobnie jak dusza Rosji, została rozłamana. (Po rosyjsku raskol znaczy rozłam.) Jest zdezorientowany, w niemal stałym stuporze, niedożywiony, zaniedbany, błąkający się. Jest przenośnią dla kraju, który dłużej nie wie, czym ma być.


On także zapowiadał gniewnych młodych ludzi XXI-wiecznej Ameryki – ludzi z alt-right, neonazistów, konsumentów i handlarzy mitologiami krążącymi przez krainę fantazji QAnon-Gab-r/The_Donald-subreddit. Paralele między fikcyjnym Rosjaninem, a portretem dzisiejszego realnego Amerykanina są uderzające: obaj wyobrażają sobie, że żyją w chorym świecie. Obaj wyobrażają sobie, że ratują świat przez dokonanie aktu wielkiej przemocy. Obaj przeżywają konflikt w sprawie przemocy – Raskolnikow przez sześć rozdziałów debatuje sam ze sobą o morderstwie zanim go dokonuje; biały nacjonalista  na mediach społecznościowych oznajmia o zbrodni, jaką popełni. Można sobie wyobrazić, że obaj zatrzymaliby się, gdyby znaleźli miłość zanim będzie za późno. (Raskolnikow jest, być może, pierwszym incelem, jaki pojawił się w nowoczesnej literaturze.)  Obu pożera nienawiść do samego siebie: nienawidzą tego, że są wyobcowani i obwiniają siebie za to wyobcowanie.


Co najbardziej złowieszcze jest to, że obaj są symbolami narodowej implozji. Ich zbrodnie są bezsensowne i desperackie. Ich cele są nieosiągalne. Ich gwałtowne wybuchy nie są częścią jakiegoś bardzo chytrego, nikczemnego spisku, by zamienić świat w biały, ale agonalnymi drgawkami miejsca, które rozpada się w zwolnionym tempie.


Człowiek wyobraża sobie, że jeszcze jest czas na skorygowanie kursu. Najlepszym dowodem tego jest nieobecność jakiejkolwiek Wiery Pawłownej w obecnej Ameryce. Wiera Pawłowna jest bohaterką z Co robić? i odpowiedzią Czernyszewskiego na Bazarowa. On niszczy. Ona buduje – niezależne życie, kolektyw szwaczy, ruch feministyczny. Podczas gdy Bazarow ocieka sarkazmem i pogardą, Wiera jest poważna i niewzruszona. On burzy doszczętnie przeszłość; ona tworzy nową przyszłość. Jej historia jest dziwnie podnosząca na duchu i ma na celu inspirowanie: Lenin zatytułował swój pamflet polityczny Co robić z 1902 roku za tytułem tej powieści.  


Znakomity znawca Dostojewskiego, Joseph Frank, uważa, że Co robić? dostarczyła rewolucji rosyjskiej “emocjonalnej dynamiki”, która przyćmiła Kapitał Marksa. W odróżnieniu jednak od Bazarowa, który był rozpoznawalny dla dowolnej liczby rosyjskich intelektualistów połowy XIX wieku, Wiera Pawłowna jest fantazją, a jej wyjątkowe osiągnięcie – stworzenie rewolucyjnej świadomości – jest mrzonką. Było to mrzonką wtedy i jest mrzonką teraz, i powinniśmy mieć nadzieję i modlić się, by nią pozostało.   


Każde porównanie lub uogólnienie o historycznych okresach – szczególnie takie, które sięgają do innych kultur i dotyczą fikcyjnych postaci – z konieczności jest powierzchowne i zwodnicze. Są tam oczywiste niedopasowania. To jednak nie powinno nas powstrzymać przed uznaniem psychologicznych podobieństw lub sił, które są uniwersalne. (Bazarow, jak i Raskolnikow, jest wspaniałą literacką postacią właśnie ze względu na swoją uniwersalność.) Powinniśmy móc zgodzić się, że w dzisiejszym, coraz bardziej grubiańskim dyskursie są niebezpieczne echa tych fikcyjnych postaci, które wyprzedziły bolszewików i stalinistów – niszczycieli starożytnych cywilizacji, którzy spalili wszystko tylko po to, by móc odbudować świat na własne podobieństwo.


Wiemy, w co się to obróciło, a tym, którzy są zbyt młodzi lub zbyt ignoranccy, by wiedzieć, powinniśmy nieustannie o tym przypominać: ci, którzy kwestionowali rewolucję, sprzeciwiali się jej celom i środkom, uważali, że może istnieć coś wartego zachowania, zostali uznani za wojujących wrogów lub nieszczęsnych matołów, których fałszywa świadomość hamowała postęp. W końcu oni wszyscy zostali wymazani. W końcu jedynym sposobem uniknięcia wymazania było sygnalizowanie z wielkim i nieautentycznym zapałem, że nie jest się wojującym wrogiem przez wskazanie na prawdziwych wrogów postępu. Nie było ważne, czy byli to rzeczywiście prawdziwi, czy “prawdziwi” wrogowie. Tylko idioci martwili się o prawdę. Nie było prawdy. Najważniejsze było spuszczanie głowy i, jeśli trzeba, oskarżanie bez skrupułów. Oskarżać! Oskarżać! Oskarżać! Lub, jak lubią mówić Amerykanie, najlepszą obroną jest dobry atak. Wszyscy wiedzieli, że to nigdy nie doprowadzi do miejsca, do którego im obiecano, że dojdą, ale co innego można było zrobić? W miarę narastania przemocy konieczne było sygnalizowanie, z coraz większą żarliwością podawanie więcej nazwisk, zadenuncjowanie więcej niewłaściwie myślących, aż pozostały tylko żałosne, wykrwawione zwłoki kraju, który obalił sam siebie.    


Kiedy wyobrażam sobie tych ludzi, jakimi stajemy się, myślę o starych mężczyznach, z którymi przeprowadzałem wywiady w Moskwie, Mińsku, Breście, Kijowie, Tbilisi, Nowosybirsku, Irkucku, Chabarowsku, Władywostoku, którzy kiedyś spędzili rok lub dwa, albo 10 lub 20 w obozie na dalekiej północy lub dalekim wschodzie Rosji. To było w latach 1940. i 1950. Ich przestępstwo było zazwyczaj drobne lub wręcz nie było przestępstwem. Często chodziło o przeżycie – kradzież bochenka czerstwego chleba. Lub rozmawianie z niewłaściwą osobą, albo powiedzenie czegoś niewskazanego. Albo oskarżenie, bez żadnych dowodów, o coś gorszego. 


Najbardziej uderzającą rzeczą w tych ludziach nie było cierpienie, jakie znieśli, ale sposób, w jaki o nim mówili: to trzeba było zrobić; Stalin był właściwym człowiekiem na trudne czasy. Wymyślali cokolwiek, co umożliwiało im zachowanie podstawowej wiary. To właśnie uznałem za najbardziej przerażające, dysonans poznawczy, niezdolność rezygnacji z ideologicznego przywiązania w obliczu przytłaczających dowodów na nielogiczność tego przywiązania – włącznie z własnym nieszczęściem.


Powodem, dla którego nie będziemy w stanie zgodzić się, że istnieje jakakolwiek paralela między wtedy a teraz – nie mówiąc już o możliwym niebezpieczeństwie, jakie stanowi taka paralela – jest to, że jest nam nadzwyczaj trudno zrezygnować z naszego ideologicznego przywiązania. Trudno nam myśleć. „Przebudzeni” są przekonani o swojej racji i jeśli nie zgadzasz się – głośno i z wystarczającą pasją – ryzykujesz marginalizację. Mówiono nam wielokrotnie, że to są głosy dzieci i odosobnionych dziwaków, że kiedy skończą studia, odrzucą swoje cudaczne idee; mówiono, że siły establishmentu utrzymają radykałów w ryzach. Teraz jednak “Vice News” mówi, że powinniśmy wysadzić w powietrze Mount Rushmore, a „Time”, mając nadzieję, że odzyska znaczenia, rewiduje superbohaterów. Każda biała kobieta powyżej 40 lat – wszystkie 50 milionów białych kobiet – jest nagle „Karen”.


Zadufani progresiści uśmiechają się złośliwie i potrząsają głowami, i mówią coś o białej kruchości, ale daje się odkryć – po raz pierwszy – maleńki błysk strachu. Stare samozadowolenie zderza się z uczestnikami rozruchów i wymazywaczami oraz tymi, którzy nieustannie skandują, krzyczą, wrzeszczą, że wszystko, co znają, wszyscy, których kochają, są skorumpowani, źli, biali, że jedyną drogą do przodu jest permanentne kajanie się. Tymczasem gniewna prawica, jaką jest większość prawicy, obserwuje to na ekranach i na głównych ulicach, i na placach, gdzie przedtem stały pomniki, i jest przestraszona i pełna grozy. Czuje się odłączona od kraju, o którym mówi się, że prawica właśnie sprawuje przytłaczającą i wszechobecną supremację. Nie wie, dokąd pójść i do kogo się zwrócić. Jest acefaliczną masą. Częściowo ma to związek z demografią – rasą, religią, geografią. A częściowo ma to związek z faktem, że jej przywódca jest niekompetentny i jego niekompetencja zniszczyła wielu ludzi. Ma to jednak także związek z nową ekonomią, kulturą i technologią. Gniewna prawica wierzy, zasadnie, że jest przyparta do muru, że jej czas jest odliczany.   


Biały mieszkaniec przedmieścia o umiarkowanie konserwatywnych poglądach, z rodziną i kredytem hipotecznym, dwoma samochodami i wystającym brzuchem oraz z sezonowymi biletami, ten, który przedstawiał się jako filar powojennej Ameryki, Ameryki, jaką była do tej chwili, jest teraz obdzierany z przyszłości i przyszłości. Powiedziano mu, że wszystko z jego przeszłości jest moralnie zbankrutowane i wkrótce jego usługi nie będą potrzebne – a i tak, kogo on obchodzi, nie jest niebieskim haczykiem. Co to jest niebieski haczyk? Spada szybko i jest wściekły do tego stopnia, że uważa, iż założenie maseczki, by chronić życie swoje, swoich dzieci, rodziców, jest kapitulacją. Woli umrzeć.


Podczas tego lata naszej goryczy warto przypomnieć jak umarł Bazarow. Ku własnemu zdumieniu zakochał się w pięknej wdowie, Annie Siergiejewnie i wyznał jej miłość, ale Anna Siergiejewna odrzuciła go, po czym wreszcie wrócił do domu rodziców na wsi. Rodzice nie posiadali się z radości na jego widok, ale niepokoili się. Łatwo było zirytować Jewgienija Wasiliewicza. Jego matka obawiała się zapytać go, czy woli na obiad kapuśniak, czy barszcz. Jego ojciec, emerytowany chirurg wojskowy, ochoczo znosił paskudne przytyki syna do jego wiejskich obyczajów. Zrobiliby wszystko, by spędzić jeszcze trochę czasu razem.  


Wtedy chłop we wsi zachorował na tyfus i umarł. Bazarow zgłasza się dobrowolnie do wykonania autopsji i robiąc to, kaleczy się i wkrótce on także choruje na tyfus. Zamknięty w domu rodziców prosi o zobaczenie Anny Siergiejewny, która szybko przybywa do wsi i wkrótce potem Bazarow umiera. Rozumiemy wtedy, że śmierć Bazarowa nie była naprawdę wypadkiem – że jego serce było złamane.


Bazarow mógł udawać, że był radykałem, że był większy niż romantyczna miłość lub burżuazyjne konwencje, że jest człowiekiem Historii. Ale nie jest. Nie jest do tego zdolny. Nadzieja, do której Turgieniew zdaje się czynić aluzję, polega na tym, że nikt nie jest, a przynajmniej większość z nas. I to jest dobra rzecz.


Obecnie, bardziej niż kiedykolwiek, ważne jest czytanie, powracanie, rozmyślanie o Turgieniewie. Nie mam zbyt wielkiej nadziei, że zawrócimy rozpoczęty proces, chociaż nie pozostaję całkiem bez nadziei. Wierzę, że jak długo istnieją myślący ludzie, jak długo jest miejsce do dzielenia się myślami – do solidnego zaangażowania, które w sposób nieunikniony uraża lub zaskakuje – tak długo jest powód do ostrożnego optymizmu. Jest to ten rodzaj zaangażowania, niepokojącego splątania idei i argumentów, i sprzecznych światopoglądów, który umożliwia nam zachowanie lub otwarcie tej mikroskopijnej przestrzeni w naszych głowach, gdzie możemy zachować ostatnią, małą dawkę wątpliwości. Ta wątpliwość, to podejrzenie, że możemy się mylić – w sprawie czegoś, w co wierzymy, w sprawie tych, z którymi się nie zgadzamy – jest jedyną rzeczą, która może nas uratować.   


Woke America Is a Russian Novel

This story originally appeared in English in Tablet Magazine, at tabletmag.com, and is reprinted with permission. 

Tablet Mag., 15 lipca 2020

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Peter Savodnik

Autor głośnej książki The Interloper: Lee Harvey Oswald Inside the Soviet Union, związany z Vanity Fair.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 1750 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Wendy Sherman i sztuka spadania w górę   Tobin   2021-01-26
Dokąd zmierzasz Ameryko?   Koraszewski   2021-01-25
Edukacyjna czystka etniczna   Kemp   2021-01-25
Czy Ameryka powinna wznowić finansowanie UNRWA?   Fitzgerald   2021-01-24
Rozruchy w Waszyngtonie i tłumek wieszczący “koniec Ameryki”   Taheri   2021-01-22
Rzecz o prawdzie, nauczaniu i namaszczonych   Koraszewski   2021-01-21
Dlaczego giganty Big Tech nigdy nie cenzurują zagranicznych reżimów autorytarnych?   Frantzman   2021-01-20
Izrael wraca do przyszłości   Glick   2021-01-18
Grona rozproszonego gniewu   Koraszewski   2021-01-18
Oskarżenie Izraela o “apartheid” przez B’Tselem ukrywa jego złowrogą agendę   Frantzman   2021-01-17
W obronie obiektywności i liberalizmu   Jackoby   2021-01-15
Media społecznościowe cenzorem XXI wieku.   Lindenberg   2021-01-13
Depcząc zdrowy rozsądek   Tsalic   2021-01-12
Zamach na dyskurs wieczorową porą   Koraszewski   2021-01-11
Biegnące ku dorosłości. Czyli jak szybko dojrzewają dzieci? Zbyt szybko!   Ferus   2021-01-10
Arabia Saudyjska i progi zwalniające postęp na drodze do normalizacji   Fitzgerald   2021-01-10
Szalone rady dla prezydenta Bidena   Bard   2021-01-09
Kiedy załamują się rządy prawa nikt nie jest bezpieczny   Tobin   2021-01-08
Dwa “haniebne” lata Niemiec w Radzie Bezpieczeństwa ONZ   Kern   2021-01-08
Nowy rok: lepszy czy mniej zły?   Taheri   2021-01-07
Jak antyizraelskie głosy stworzyły pełną hipokryzji, nieprawdziwą narrację o szczepionkach   Frantzman   2021-01-07
Co mówił Stalin o fałszowaniu wyborów   Greenfield   2021-01-06
Radości Paryża w czasach koronawirusa   Taheri   2021-01-05
Palestyńczycy: Międzynarodowa konferencja “pokojowa” dla wyeliminowania Izraela   Tawil   2021-01-04
Joseph Massad i “Brzydki Palestyńczyk”     2021-01-03
Czy Palestyńczycy potrafią przystosować się do zmieniających się czasów?   Tobin   2021-01-02
Zrozumienie lobby sprzeciwiającego się nowym stosunkom Izraela w Zatoce   Frantzman   2021-01-01
Otwarcie nawiasu prezydentury Bidena   Taheri   2020-12-30
Więcej niż tylko pokój – normalność   Amos   2020-12-28
Trudne lekcje Arabskiej Wiosny   i Alberto M. Fernandez   2020-12-27
Życzcie swoim chrześcijańskim znajomym Wesołych Świąt   Al-Sajf   2020-12-26
Sprawa palestyńska w oczach Libańczyka   Saghija   2020-12-26
Heretycki impuls: Zamiatin i Orwell   Moore   2020-12-25
Nowy raport o antysemityzmie online, który trzeba koniecznie przeczytać     2020-12-23
Propagandziści palestyńskich Arabów dosłownie piszą na nowo historię   Flatow   2020-12-22
Mało nas, mało nas, do pieczenia chleba   Koraszewski   2020-12-22
Europa nie może walczyć z antysemityzmem, podczas gdy ignoruje zagrożenie  Izraela   Harris   2020-12-21
Pochwała dyplomatycznych quid pro quo   Tobin   2020-12-20
Czy Zjednoczone Emiraty Arabskie będą bezpieczniejsze i bardziej tolerancyjne wobec Żydów niż większość Europy?   Frantzman   2020-12-19
Kolumbowy błąd Georga Orwella   Koraszewski   2020-12-17
Czy Palestyńczycy są ofiarami “kultury anulowania”?     2020-12-16
Baronówna Sonia von Dombrowsky   Garczyński-Gąssowski   2020-12-15
Terroryzm: ostrzeżenie Iranu dla Europy   Kemp   2020-12-15
Nowa kokieteria Erdoğana: oszukańcze reformy demokratyczne   Bekdil   2020-12-14
New York Times wyciąga starą historię, by zmieszać z błotem Izrael   Miller   2020-12-13
Kobayahshi Maru, paradoks szantażysty i Trump   Amos   2020-12-10
Moralne bankructwo Banku Światowego   Hirsch   2020-12-09
Wołanie o spóźnioną sprawiedliwość dla pułkownika Larry’ego Franklina   Glick   2020-12-07
Pogromcy szarańczy szkolą Etiopczyków    Leichman   2020-12-07
Arabowie: Dlaczego UE opłakuje tego irańskiego naukowca?   Toameh   2020-12-06
Biblia w ręku ateisty - recenzja   Koraszewski   2020-12-03
Arabka pisze o głupocie odmowy normalizacji stosunków z Żydami   Mahmoud   2020-12-03
Iran, a  nie Izrael, jest wrogiem Arabów   Zajed   2020-12-02
Ziemia obiecana Baracka Obamy   Lipman   2020-12-01
Książka, której jeszcze nie możesz przeczytać   Pandavar   2020-12-01
Zamachowcy, demokraci i potępieńcze łkania   Koraszewski   2020-11-30
Antysemici zwalczają antysemityzm: orwellowska farsa   Blum   2020-11-28
Czy Francja, Hiszpania i Irlandia zgodziły się finansować palestyńskie organizacje terrorystyczne?   Hirsch   2020-11-26
Odkrywając pokój w Dubaju   Yemini   2020-11-25
Izrael jest besztany za opór przeciwko arabskiej kolonizacji   Rosenthal   2020-11-24
Usprawiedliwianie muzułmańskiej wściekłości na karykatury Mahometa   Saghieh   2020-11-23
Brytyjski rząd raz za razem opluwa Izrael   Collier   2020-11-21
Urojenie osobistej dyplomacji   Tobin   2020-11-20
Iran: Mułłowie świętują w nadziei na powrót do bomby nuklearnej   Rafizadeh   2020-11-20
Trzynastu wspaniałych pod wodzą misjonarza   Koraszewski   2020-11-19
Pluralistyczna Europa odrzuciła wojny religijne, a teraz poddaje się „potworowi” ekstremistycznego, politycznego islamu   Abdel-Samad   2020-11-18
W wasze ręce, czyli moja nowa książka   Koraszewski   2020-11-17
Historyczna Palestyna: czyli co należy wiedzieć!   Oz   2020-11-17
Wybory 2020 były okropne   Glick   2020-11-16
Amerykańsko-żydowsko-radzieckie doświadczenie   Tabarovsky   2020-11-15
Muzułmanie: Meczet Al-Aksa nie należy do Palestyńczyków   Toameh   2020-11-14
Muślinowa kurtyna samooszustwa   Koraszewski   2020-11-14
Święta wojna Erdoğana przeciw ‘niewiernej Europie’   Bekdil   2020-11-13
Gazeta “Guardian” w pełni naśladuje Electronic Intifada   Collier   2020-11-13
Dlaczego znowu głosowałam na Trumpa   Nykiel-Herbert   2020-11-12
„Co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom” -  recenzja   Kalwas   2020-11-12
Hipokryzja Demokratów szkodzi demokracji   Tobin   2020-11-11
Oblężenie Francji, 2020   Rosenthal   2020-11-10
Europa musi bezwarunkowo bronić swoich wartości   Harris   2020-11-10
Sukces Trumpa na Bliskim Wschodzie wynika z jego konkretnego (nie tylko retorycznego) poparcia dla trwałości Izraela     2020-11-09
Ataki na chrześcijan ukazują hipokryzję kontrowersji wokół  “bluźnierstwa”   Frantzman   2020-11-07
Corbyn to tylko jeden człowiek. Lewicowy antysemityzm to tradycja   Johnson   2020-11-07
Dziennikarz: rzemieślnik czy misjonarz?   Koraszewski   2020-11-06
Europa świadoma konsekwencji nadal finansuje radykalizację AP   Sucharewicz   2020-11-06
Odpowiedzialność instytucji za tsunami współczesnego antysemityzmu   Nirenstein   2020-11-05
Jak “New York Times” pomógł ukryć masowe morderstwo Stalina na Ukrainie   Tabarovsky   2020-11-04
Jak wygląda palestyńska porażka   Toameh   2020-11-04
Rzeczywisty dylemat Netanjahu (i Trumpa)   Glick   2020-11-02
Pora rozliczyć grupy “praw człowieka” za ich antysemityzm   Tobin   2020-10-30
“GUARDIAN” znowu propaguje kłamstwo o “50 rasistowskich prawach”   Levick   2020-10-29
Roosevelt i Żydzi   Rosenthal   2020-10-28
Dlaczego islam pilnie potrzebuje reformacji   Ayaan Hirsi Ali   2020-10-28
Jedna wojna i sześciu przegrywających   Taheri   2020-10-27
Zamordowanie francuskiego nauczyciela i sprawa terminologii używanej przez media   Frantzman   2020-10-26
Czy koniec wojen o ropę naftową?   Koraszewski   2020-10-24
Zakup Chevron jest kolejnym gwoździem do trumny ruchu BDS   Tobin   2020-10-21
Całkowicie nieodpowiedzialny wirus   Koraszewski   2020-10-21
Saeb Erekat pospiesznie przewieziony do szpitala Hadassah   Fitzgerald   2020-10-20
Media społecznościowe i radykalna wolność słowa   Rosenthal   2020-10-20
Po co Żydom państwo, a szczególnie żydowskie?   Koraszewski   2020-10-19

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk