Prawda

Wtorek, 12 listopada 2019 - 10:17

« Poprzedni Następny »


Droga do gospodarki opartej na wiedzy


Andrzej Koraszewski 2013-12-05

Gospodarka oparta na wiedzy to nie kilka najlepszych przedsiębiorstw w kraju, do których ściąga się najlepsze umysły, ale nowe społeczeństwo, w którym najcenniejszym zasobem jest ludzki potencjał intelektualny, a naczelną troską władz jest zapewnienie, żeby każdy mieszkaniec kraju zdobył kwalifikacje pozwalające na najlepsze wykorzystanie jego możliwości.

Gdybyśmy zapytali Maxa Webera o to, gdzie zaczynała się w Europie droga do gospodarki opartej na wiedzy, odpowiedziałby zapewne, że zaczynała się od Marcina Lutra, czy raczej od Jana Kalwina. Protestantyzm bowiem po raz pierwszy w chrześcijaństwie nakazywał nauczanie pisania i czytania wszystkich i to zarówno chłopców, jak i dziewczynki, co pozwalało wszystkim na czytanie Pisma Świętego, ale również na czytanie innych książek, gazet i fachowych kalendarzy. Otwierając szkoły dla ludu i łagodząc przedziały stanowe, protestantyzm otwierał drzwi do ruchliwości społecznej przez oświatę i pieniądze zdobyte własną pracą.

Kiedy Mickiewicz pisał coś o tym, że chciałby, aby jego księgi trafiły pod strzechy, trafiał się w Polsce jeden czy dwóch umiejących czytać chłopów na powiat, gdy w tym samym czasie w Skandynawii nie było już praktycznie rzecz biorąc analfabetyzmu, a w Wielkiej Brytanii około 70 procent ludności wiejskiej umiało czytać i pisać.

Prawdziwego jednak początku drogi do gospodarki opartej na wiedzy szukać musimy w Lesznie i Elblągu, w pracach Comeniusa (Jana Amosa Komeńskiego) zwanego „nauczycielem narodów". Comenius tworzył w swoich pracach podwaliny pod nowoczesną szkołę i nowoczesną pedagogikę, podkreślając, że ważne jest nie tylko samo uczenie, ale i jakość oraz skuteczność tego uczenia.

Doceniono go w Europie Zachodniej i za oceanem, ale do Polski jego myśl wróciła dopiero po stuleciach, zaś studenci korzystający dziś z europejskiego programu Comenius z reguły nie mają zielonego pojęcia o tym, że próbują dogonić czas dobrowolnie utracony, gdyż to w Lesznie, Sierakowie i Elblągu powstawały pierwsze szkoły Comeniusa, na których potem wzorowała się cała Europa (prócz nas).

Droga do gospodarki opartej na wiedzy prowadzi przez społeczeństwo oparte na wiedzy, a tu toczy się mordercza konkurencja o najlepszy system oświaty, pozwalający na wyrównanie szans edukacyjnych dla wszystkich dzieci i na poprawienie wyników nauczania w najbardziej zaniedbanych grupach społecznych.

Najlepsze możliwości obserwacji tego współzawodnictwa daje PISA (Programme for International Student Assessment), który śledzi jakość nauczania na całym świecie. O wynikach tej konkurencji decydują nie szkoły najlepsze, a szkoły najsłabsze oraz rozmiary środowisk, w których tych najsłabszych szkół jest najwięcej. W Polsce te środowiska to przede wszystkim wieś i małe miasteczko na ścianie wschodniej.

Polski system oświaty do złudzenia przypomina polską sieć autostrad. Mamy kilkaset kilometrów autostrad (zazwyczaj są to krótkie, dojazdowe odcinki dróg prowadzących do kilku największych miast) i mamy kilkaset względnie dobrych szkół (zazwyczaj są to szkoły w wielkich miastach, kształcące głównie młodzież z rodzin inteligenckich). Tak jak nasze autostrady nadal nie ułatwiają wystarczająco szybkiego poruszania się po kraju, tak nasz system oświaty nadal zbyt wolno przybliża nas do społeczeństwa opartego na wiedzy.

Na czym właściwie polega słabość szkół w zaniedbanych środowiskach? Już samo pytanie wskazuje wyraźnie, że problemem jest zarówno szkoła, jak i dom.

Tygodnik „Economist" opublikował w maju 2008 roku obszerny artykuł o problemie czarnej ludności w społeczeństwie amerykańskim. Nie tylko jest to w Stanach Zjednoczonych środowisko najbardziej zaniedbane, ale i najbardziej oporne na wszelkie zmiany.

Na przestrzeni ostatniego półwiecza sytuacja czarnej ludności w Stanach zmieniła się radykalnie. Pół wieku temu czarni w południowych stanach nie mieli prawa głosu. Segregacja w szkołach i w publicznych środkach komunikacji była całkiem oficjalna i nikt przeciwko niej nie protestował. O tym, żeby czarny był pracodawcą białego nie mogło być mowy. Dziś po raz pierwszy czarnoskóry obywatel Stanów Zjednoczonych jest prezydentem.

Długa historia niewolnictwa, oficjalnego rasizmu, dyskryminacji okazuje się jednak obciążeniem bardzo trudnym do przezwyciężenia. Podczas gdy większość czarnej ludności w USA należy już do klasy średniej, w wielu miastach są całe dzielnice, w których młodzi ludzie mają znacznie większe prawdopodobieństwo trafienia do więzienia niż do szkoły średniej.

Dzielnice te charakteryzuje wysoka przestępczość, bezrobocie, rozbite rodziny, narkotyki, alkohol i tragiczna inercja. Obrońcy praw człowieka winią za to rasizm, konserwatyści samych czarnych i kulturę blokowisk.

Poszukiwanie winnych to świetna zabawa, rzadko jednak przyczynia się do rozwiązania problemu. „Economist" prezentuje sylwetkę Rolanda Fryera, trzydziestoletniego profesora ekonomii z Uniwersytetu Harvarda. Mając lat 15 Fryer był członkiem gangu handlującego narkotykami. Zapytany przez kogoś co będzie robił mając lat 30 stwierdził, że prawdopodobnie nie będzie go już na świecie. Mężczyźni z jego rodziny mieli bogatą historię przestępstw i pobytów w więzieniu, Kobiety uczestniczyły w handlu narkotykami na równi z mężczyznami. Długość życia mężczyzn w tym środowisku nie jest imponująca.

Roland Fryer założył American Inequality Lab i postanowił sprawdzić, gdzie tak naprawdę leży problem i co można zrobić, aby przełamać błędne koło. Niektórzy twierdzą, że czarni mają niższe IQ niż biali — nie ma powodu się oburzać, tylko trzeba to sprawdzić. Statystyki rzeczywiście potwierdzają tę tezę. Czy decyduje o tym jednak biologia, czy środowisko? Fryer skoncentrował uwagę na testach dla niemowląt (8-12 miesięcy). Tu różnice były minimalne, ale nadal były. Kiedy jednak skorygował je, biorąc pod uwagę wagę niemowląt, zniknęły całkowicie.

Jeśli zatem winne jest środowisko, to gdzie tkwi problem — dieta, brak stymulacji, złe szkoły? Zapewne mamy do czynienia z kombinacją tych czynników, a pewnie i czegoś jeszcze.

Kto wie, może największym problemem jest brak motywacji? Gorzej, ci, którzy się uczą, są napiętnowani przez resztę. Głupota jest wartością, masz być sprytny, a nie mądry. Wielu nauczycieli doskonale zna ten fenomen charakterystyczny dla szkół w środowiskach napiętnowanych długotrwałą dyskryminacją.

Roland Fryer postanowił przyjrzeć się bliżej temu zjawisku. Badania nie pozostawiały wątpliwości, że ci, którzy się garną do książek i mają lepsze stopnie, mają mniej przyjaciół lub są całkowicie samotni.

Fryer próbuje wszystkiego — przekupstwa w formie drobnych wynagrodzeń za dobre stopnie, co spotkało się z ostrą krytyka pedagogów (na co Fryer odpowiada, że jeśli metoda zadziała, to będzie się zastanawiał nad złagodzeniem efektów negatywnych, a jeśli nie, to ją porzuci i nie ma o czym dyskutować). Ciekawym pomysłem okazały się darmowe telefony komórkowe, do których można zarobić doładowanie karty dobrymi stopniami.

Problem motywacji dzieci do nauki jest w szkolnictwie piekielnie ważny. Słuchając dyskusji polskich pedagogów mam wrażenie, że zafiksowali się na wielkości klasy. Tymczasem w niektórych krajach azjatyckich w klasie jest czasem 40 i więcej dzieci, a nauczyciel nie ma problemu ani z dyscypliną, ani z motywowaniem uczniów do nauki. Gdzie zatem tkwi rzeczywiście problem?

Wielu nauczycieli przed wywiadówką bierze proszki na uspokojenie, nie wiedzą co tym razem usłyszą od rodziców uczniów, z którymi są największe problemy. Wraz z obowiązkiem powszechnego nauczania wielu doszło do wniosku, ż państwo zdjęło z nich wszelkie obowiązki i szkoła ma teraz nauczyć, wychować i nakarmić.

W Finlandii na początku lat 90. wprowadzono odpowiedzialność karną rodziców za chuligańskie zachowanie ich dzieci w szkole. Jeśli nawet nauczyciele i młodzież nie przestali się bać najbardziej agresywnych uczniów, to udało się ten problem znacznie złagodzić.

Szkoły w środowiskach z silną subkulturą inercji i niechęci do władz mają poważne problemy z naborem nauczycieli. Płace są w tych szkołach często znacznie niższe, praca jest nieodmiennie znacznie trudniejsza i często niebezpieczna, prestiż społeczny żaden, a doświadczenie zawodowe z takiej szkoły jest raczej przeszkodą niż pomocą w dalszej karierze. Kolejny element błędnego koła. Dzieci z środowisk zaniedbanych nieodmiennie trafiają do gorszych przedszkoli (jeśli w ogóle) i do szkół, w których znaczna część nauczycieli powinna mieć całkowity zakaz pracy z dziećmi.

W roku 1990 w Stanach Zjednoczonych powstała pozarządowa organizacja pod nazwą Teach for America. Cel tej organizacji jest prosty — ponieważ szkoły w biedniejszych dzielnicach mają gigantyczny problem z naborem dobrych nauczycieli, trzeba tu szukać jakiegoś sposobu na zaradzenie temu problemowi.

Organizacja namawia absolwentów najlepszych uczelni na dwuletnią pracę w szkołach z problemami, w zamian za niewielkie federalne stypendium (obok wynagrodzenia) oraz odroczenie spłaty kredytu za studia na czas pracy w takiej szkole. Organizacja koncentruje się wyłącznie na nauczycielach nauk przyrodniczych i matematyki.

Jak pisze NYT, krytycy uważają, że akcja nie ma wielkiego sensu, bo kieruje do tych szkół wyłącznie ludzi młodych, bez kwalifikacji pedagogicznych i bez doświadczenia w szkole, a ponadto nie mogą oni zbyt wiele zdziałać, gdyż po dwóch latach z reguły idą do innych zawodów lub do innych szkół.

Badania przeprowadzone w Północnej Karolinie wykazały jednak ponad wszelką wątpliwość, że uczniowie, którzy byli w klasach nauczycieli z tej organizacji w latach 2000-2006, mieli statystycznie znacznie lepsze wyniki niż ci, których uczyli „normalni" nauczyciele, i to również w późniejszym okresie, kiedy wracali pod skrzydła zwykłych nauczycieli. Te efekty były widoczne w naukach przyrodniczych, ale najbardziej widoczny efekt był w nauczaniu matematyki.

Trudno o wątpliwości (a z pewnością nie mają ich w krajach, które uzyskują najlepsze rezultaty w masowym kształceniu), że wczesne rozbudzenie zainteresowania nauką stanowi fundament całej kariery szkolnej, zaś znudzenie i frustracja w pierwszych kontaktach z nauką wpycha dziecko w subkulturę buntu i traktowania szkoły jako obrzydliwego i uciążliwego obowiązku.

W konkurencji na drodze do gospodarki opartej na wiedzy wybór tej samej strategii, którą wybraliśmy do budowy autostrad, nie wydaje się rozwiązaniem najlepszym. Reformujemy nasz system oświaty metodą „szyła baba worek". Zadowoleni z siebie likwidowaliśmy masowo przedszkola, bo się różnym intelektualistom wydawało, że to komunistyczny wymysł. Jak nauczyciele nauczania początkowego mieli najniższy prestiż w zawodzie nauczyciela tak mają nadal, bo się naszym „pedagogom" wydaje, że takie małe dzieci to każdy może przecież uczyć. Reformy dostosowane były do szkół najlepszych, bo o tych gorszych reformatorzy nie mieli zielonego pojęcia. Dyskutujemy namiętnie o habilitacjach, bo wydaje nam się, że wiedza zaczyna się od stopnia doktora. Socjolodzy piszą mądre artykuły o gospodarce opartej na wiedzy, najwyraźniej nie zdając sobie nawet sprawy, że o miejscu w konkurencji do takiej gospodarki zadecydują szkoły w najbiedniejszych wsiach i miasteczkach. W tych szkołach dzieci w pierwszych klasach częściej uczą się paciorka niż matematyki, znają więcej świętych niż nazw roślin i ptaków, ich nauczyciele najczęściej nie czytają książek ani gazet, a ci, którzy to robią są w nieustannym konflikcie z dyrektorem, proboszczem i pobozna panią z kuratorium.

Nie jest prawdą, że nie ma żadnego postępu. Jest wiele rzeczy pozytywnych w oświacie i wyniki polskich uczniów w badaniach PISA są coraz lepsze. Nadal stawka na nauczanie początkowe jest zbyt słaba, nadal nie zrobiono pierwszego kroku, żeby szkoła oparta była na najlepszych nauczycielach, a nie tylko na programach, nadal drogę do gospodarki opartej na wiedzy budujemy jak nasze autostrady.

* Pierwsza wersja tego artykułu ukazała się w Racjonaliście w maju 2008 roku. 
















    Podobno jest nowa strategia budowania polskich autostrad i podobno jest nowa strategia reformowania polskiej oświaty. Niech nas Matka Boska ma w swojej opiece. (Co w ustach ateisty jest wyłącznie westchnieniem rozpaczy.)


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Edukacja

Znalezionych 28 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Wydział studiów antyizraelskich   Rosenthal   2019-06-30
Jak pisze się m-o-t-y-w-a-c-j-a?   Jacoby   2019-06-07
Jurassic Park à la polonaise   Kruk   2019-06-05
"Postępowi" atakują czarnego profesora jako ”rasistowskiego, seksistowskiego islamofoba”, ponieważ na czelność myśleć samodzielnie     2019-04-27
Ministerialny kult fallusa i organów kompatybilnych   Kruk   2019-02-23
Nauczyciel – nieudacznik, czy skarb?   Koraszewski   2019-02-22
Chiński problem amerykańskich uniwersytetów   Precht   2019-01-17
Kolejna szkoła waldorfska, kolejna epidemia. Co za niespodzianka!     2018-12-06
Zawrotnie szybka islamizacja systemu edukacyjnego Turcji   Bulut   2018-11-04
Turecka edukacja: ta sama religijna obsesja tylko gorsza   Bekdil   2018-09-26
Awaria w Zakładach Produkcji Wody Święconej   Kruk   2018-09-17
Pochwała Głupoty i wieża z kości słonowej   Koraszewski   2018-08-08
Po drugiej stronie lustra w Concordia University   Newman   2018-07-16
Propozycja powszechnego nauczania krytycznego myślenia   Igwe   2018-07-11
Rasa, klasa i nauka afirmująca nieuctwo   Koraszewski   2018-07-04
Moje trzy grosze do reformy Gowina   Koraszewski   2018-06-21
Czy małe dzieci kochają naukę?   Koraszewski   2018-06-19
O skutecznym rad sposobie   Kruk   2015-06-22
Życie jest traumatyczne, literatura też   Coyne   2015-05-20
Krytyka oparta na wiedzy   Kruk   2015-05-08
Piętaszek w cyfrowym świecie   Koraszewski   2014-04-05
Seks w małym palcu   Kruk   2014-04-04
Meandry racjonalizmu   Koraszewski   2014-01-03
Uniwersytety amerykańskie odrzucają wezwanie do bojkotu uniwersytetów izraelskich   Coyne   2013-12-27
Dzisiejsza młodzież    Koraszewski   2013-12-20
Droga do gospodarki opartej na wiedzy   Koraszewski   2013-12-05
Demokracja w rodzinnym domu   Koraszewski   2013-12-05
Kiedy człowiek ma naście lat...   Koraszewski   2013-11-17
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk