Prawda

Sobota, 17 listopada 2018 - 14:01

« Poprzedni Następny »


Sport, czyli szlachetna rywalizacja


Andrzej Koraszewski 2018-06-15

foto: FABRICE COFFRINI/AFP/EAST NEWS
foto: FABRICE COFFRINI/AFP/EAST NEWS

Podobno Rosja przekazała Izraelowi prośbę, by nie atakował Syrii podczas mundialu. Nie wiem jakimi kanałami przekazano prośbę, nie mam możliwości sprawdzenia tego intrygującego doniesienia, odnotowuję je tylko jako fakt możliwy, ale nie potwierdzony, ciekawy z punktu widzenia historii sportu.

Wirtualna Polska donosi, że nasza reprezentacja ma rozegrać ostatni mecz w fazie grupowej w Wołgogradzie oraz, że nasi fani muszą się mieć na baczności, bo rosyjscy chuligani chcą się zemścić za usuwanie pomników żołnierzy Armii Czerwonej. 


Podobno ten mundial może dostarczyć całkiem sporo napięć między różnymi fanami i chuliganami. Wiadomo, sport często rozgrzewa emocje polityczne, a czasem również religijne.


W tym roku mundialowe wstępne rozgrywki grupowe zbiegają się z ramadanem, zaś w pierwszym dniu mundiualu Arabia Saudyjska miała rozegrać mecz z Rosją, a tak się składa, że był to ostatni dzień postu. Uczeni strasznie się spierali, czy zawodnicy mogą przerwać post, bo głodny zawodnik to zły zawodnik pod każdym względem. Saudyjski imam z Medyny groził piekłem za pośrednictwem Twittera, inni duchowi przywódcy z Arabii Saudyjskiej, Egiptu i Tunezji udzielili zawodnikom dyspensy. Imam Saleh Bin 'Awad Al-Moghamsi (również z Medyny) uzasadnił swój werdykt koranicznym wersetem dopuszczającym wstrzymanie się od postu podczas podróży i nadrobienie strat w poszczeniu w późniejszym terminie.    


Dyskusja jest zażarta i po obu stronach padają argumenty najcięższej wagi. Jak można łamać boskie nakazy dla jakieś piłki nożnej - pyta jeden z dyskutantów. Jak Allah będzie chciał to i głodni zawodnicy wygrają – oświadczył inny. Jeszcze inny przypomina, że towarzysze Proroka poszcząc prowadzili dżihad na rzecz Allaha. Sukces jest dziełem Allaha, a nie dzięki jedzeniu podczas ramadanu.  


Tak, czy inaczej podejrzewam, że możemy się spodziewać komentarzy w zachodnich mediach  informujących, że przegrana niektórych państw Trzeciego Świata spowodowana była głodem, ale nie miało to nic wspólnego z islamem i że był to efekt sankcji nałożonych przez Trumpa.


Ostatni raz śledziłem z zainteresowaniem doniesienia sportowe w lutym, kiedy to Korea Północna wysłała swoich zawodników na igrzyska zimowe do Korei Połudnowej. Po wcześniejszych testach pocisków balistycznych był to wyraźny sygnał, że koreański dyktator  szuka nowej strategii. Wspólna drużyna obu koreańskich państw to było coś więcej niż tylko gest. „Na czas igrzysk nasze narody zjednoczyły się” głosił komunikat. Czy była to reakcja na bardzo stanowcze oświadczenia i wręcz groźby administracji amerykańskiej? Jedno, czego mogliśmy być pewni, to że koreański dyktator nie zmienił się nagle w demokratę. Mógł uznać, że ze względów taktycznych należy pokazać bardziej uśmiechniętą twarz. Imprezy sportowe nadają się do demonstrowania takich gestów wyjątkowo dobrze.


Ani Korea Południowa, ani reszta świata nie pokazała Kimowi gestu Kozakiewicza, przeciwnie przyglądano się z zainteresowaniem, a niebawem mieliśmy być świadkami spotkań między koreańskimi przywódcami, a następnie spotkania koreańskiego dyktatora z amerykańskim prezydentem. Jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by ocenić, czy przyniesie to jakiekolwiek odprężenie, czy nie.   


W odróżnieniu od wcześniejszych umizgów Baracka Obamy do tyranów z Teheranu, próby sondowania zamiarów Kima przez Trumpa przyjęte zostały z szyderstwem, chociaż nie wydaje się, żeby Trump wykazywał się tak bezgraniczną naiwnością jak Obama. (W dziennikarskim świecie istnieje zasada wstępnego podziału na dobrych fanów i paskudnych chuliganów, zaś reszta informacji o świecie podporzadkowana jest temu wstępnemu podziałowi.)   


Nawiasem mówiąc w naukach społecznych do dziś używa się określenia „pingpongowa dyplomacja” po tym jak w 1971 roku, po mistrzostwach świata w tenisie stołowym Chińczycy zaprosili do siebie drużynę amerykańską, co przetarło drogę do dalszych kontaktów (które skądinąd nie okazały się specjalnie owocne).


Sam sport jest często traktowany przez dyktatury jak oświata przez Kościół, wspiera militaryzację społeczeństwa i mobilizację na chwałę narodu i Wodza. Wiele lat temu kanadyjski publicysta Dan Gardner przypomniał historię olimpijskiego zniczu. Przytaczam tu jego tekst w całości, bo dobrze pokazuje sposób myślenia o sporcie tych, którzy wspierają się na jego fanach.   


Co rzeczywiście znaczy znicz

W południe 15 dziewcząt wkroczyło w ruiny stadionu w Olimpii. Zapaliły wiązkę gałązek, skupiając na niej promienie słoneczne. Uroczyście przeniosły płomień przez pole i zapaliły wypełniony olejem pojemnik. Wygłoszono wzniosłe mowy. Do pojemnika zbliżono pochodnię, która się zapaliła. Ujął ją biegacz i ruszył, by dostarczyć ją innemu biegaczowi, który zrobi to samo, aż w końcu płonąca pochodnia dotrze do nowego stadionu olimpijskiego, gdzie odbędą się igrzyska.


Mogło by to być dwa tygodnie temu, kiedy w niemal identycznej ceremonii zapalono płomień na znak rozpoczęcia Olimpiady w Pekinie 2008. Ale to było 20 lipca 1936 roku. Olimpiada w owym roku odbywała się w Berlinie. Reflektor skupiający promienie, pojemnik i pochodnia, które posłużyły w ceremonii rozpalania ognia zostały zrobione w nazistowskich Niemczech. Tam również została wymyślona sama ceremonia.


Podobno odtworzenie starożytnej tradycji greckiej, sztafety z pochodnią i towarzyszącej jej pompy zostało w rzeczywistości wymyślone i skonstruowane w niemieckim Ministerstwie Propagandy. Naziści kochali pochodnie; na nocnych wiecach oddziały szturmowe maszerowały z zaciśniętymi w dłoniach pochodniami, z twarzami surowymi i rozjaśnionymi.


Wieloletni członek Komitetu Olimpijskiego Dick Pound nazwał pochodnię „symbolem międzynarodowego pokoju i przyjaźni", ale nie taka była wizja twórców tego rytuału. Jest to „symbol czystości" oświadczył Carl Diem, szef igrzysk berlińskich. Naziści kochali czystość jeszcze bardziej niż pochodnie.


Natomiast naziści nie kochali, przynajmniej początkowo, igrzysk olimpijskich. Kiedy Pierre de Coubertin pod koniec XIX wieku wymyślił Olimpiady — lub „przywrócił" je, jak głosi oficjalna mitologia — u sedna swojej wizji postawił międzynarodową zgodę. Prawda, narody miały współzawodniczyć. Ale miały się także zebrać razem. Współzawodnictwo zaś miało być sprawiedliwe, pokojowe i otwarte dla wszystkich. Także Żydzi i czarni mieli być dopuszczeni. Dla faszystów, rasistów i innych ultra-nacjonalistów zalatywało to liberalnym kosmopolityzmem i nie chcieli mieć z tym nic wspólnego.


Kiedy Adolf Hitler doszedł do władzy w 1933 roku, pogarda nazistów dla Olimpiady stała się palącym problemem. Dwa lata wcześniej członkowie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (IOC) poparli kandydaturę Berlina na miejsce igrzysk 1936 roku jako gest poparcia dla słabej demokracji niemieckiej. Teraz zaś ludzie, którzy dławili tę demokrację, mieli zdecydować o losie Igrzysk. IOC wstrzymał oddech.


Nie musieli się martwić. Olimpiada oferowała globalną scenę. Panując nad Igrzyskami naziści mogli zrobić pokaz siły i dumy, który mógł skonsolidować poparcie w kraju i pokazać siłę na zewnątrz. „Żadne inne zdarzenie nie może się mierzyć [z Olimpiadą], jeśli chodzi o wartość propagandową" — powiedział Hitlerowi funkcjonariusz niemieckiego Komitetu Olimpijskiego, kiedy jeszcze poparcie nazistów nadal było wątpliwe.


Hitler był rasistowskim szaleńcem, ale nie był głupi. Skwapliwie skorzystał z Olimpiady i jego minister propagandy przystąpił do dzieła. „Sztafeta ognia była tylko jednym z wielu elementów, na których nazistowskie Niemcy odcisnęły swój ślad w nowoczesnych doświadczeniach olimpijskich, jakie znamy dzisiaj", twierdzi historyk David Clay Large w pracy Nazi Games, znakomitej i pouczającej historii Olimpiady w Berlinie.


Wiele jest tu analogii z Olimpiadą w Pekinie. Nawet nagłówki gazet w tym tygodniu wydają się dziwnie powtarzać.


Na granicy bułgarsko-jugosłowiańskiej wybuchły zamieszki przy przekazywaniu ognia, kiedy etniczni Niemcy w Jugosławii skorzystali z okazji, by zademonstrować swoją przynależność do Niemiec.


W Austrii miejscowi naziści dążący do unii z Niemcami zakrzyczeli prezydenta na ceremonii olimpijskiej i próbowali przeszkodzić wice-kanclerzowi w przekazaniu pochodni w następnym punkcie sztafety. „Sądziłem, że nigdy się nie przedostanę", wspominał wice-kanclerz. „Światło latarni padało na ich pełne nienawiści i wykrzywione wrzaskami twarze".


Dla Niemców było to niewygodne. „Zdając sobie sprawę z tego, że demonstracja wiedeńska mogła pokazać obłudę oficjalnej postawy, że igrzyska 1936 roku stoją całkowicie ponad polityką — pisze Large — minister propagandy Joseph Goebbels rozkazał prasie niemieckiej wyciszenie sprawy austriackiej demonstracji i opublikowanie komentarza, że stała się wielka szkoda, iż ognia olimpijskiego użyto do celów politycznych".


Następnie była Czechosłowacja, gdzie dziki entuzjazm etnicznych Niemców podsycał wrogość ich słowiańskich ziomków. „Chociaż prezydent Czechosłowacji Edvard Beneš osobiście wyraził poparcie dla igrzysk, spowodowało to tyle niechęci, że biegacze w słowiańskiej części kraju musieli być chronieni przez policję".


Wreszcie, po przybyciu do Niemiec, znicz rozpalił ogień ekstatycznego nacjonalizmu, dokładnie tak, jak zamierzali naziści. „Święty płomieniu, pal się, pal i nigdy nie zagaśnij", mówił Joseph Goebbels.


Ceremonia otwarcia Olimpiady w Berlinie przytłaczała wszystko, co było przedtem, z chórami i statystami liczonymi w tysiącach. Było to niesłychane widowisko, donosił New York Times: „najbardziej ambitna i zdaniem wielu najpiękniejsza ceremonia jaką kiedykolwiek przeprowadzono w jakimkolwiek kraju".


Naziści byli zadowoleni. „Piękny dzień, wielki dzień — pisał Goebbels w swoim dzienniku. — Zwycięstwo sprawy Niemiec".

(tłumaczenie M.K.)

Znów mamy podniecone tłumy na stadionach i miliony fanów przed telewizorami, szlachetna sportowa rywalizacja budzi demony, a demony podniecają polityków, a czasem politycy budzą demony.   

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 1169 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Palestyńskie groźby wobec arabskiej normalizacji stosunków z Izraelem   Toameh   2018-11-17
Skandal za kulisami zakazu neonikotynoidów   Ridley   2018-11-17
Powyborcza zaduma: Dokąd zmierzasz Ameryko? Dokąd zmierzacie amerykańscy Żydzi?   Chesler   2018-11-14
Sto lat nowej Europy   Koraszewski   2018-11-13
Antysemityzm jest przede wszystkim nienawiścią, polityka jest tylko wymówką     2018-11-11
Jak Izrael mógłby zwyciężyć w dzisiejszym asymetrycznym konflikcie   Rosenthal   2018-11-10
Mord w Stambule i walka o supremację w świecie sunnickim   Carmon   2018-11-08
Brutalne przebudzenie z palestyńskiego snu   Kedar   2018-11-06
Jesień oświecenia, czyli powszechne zniechęcenie do logiki   Koraszewski   2018-11-05
Pakistan: Asia Bibi uniewinniona po latach oczekiwania na śmierć za ”bluźnierstwo”   Meotti   2018-11-01
Funkcjonariusz z Gazy: HAMAS i FATAH zamienili naszych ludzi w żebraków   Toameh   2018-10-30
”Saudyjska afera” w Stambule ujawnia rywalizację sunnicko sunnicką   Bekdil   2018-10-27
Orzeczenie sprzeczne z rozsądkiem   Yemini   2018-10-26
Prawo, religia i sekularyzacja  w Nigerii   Igwe   2018-10-22
Chrześcijanie skazani na śmierć pod prawem szariatu   Rafizadeh   2018-10-22
Czasem Internet może korygować fake news, a nie tylko je szerzyć   Gross   2018-10-21
Kiepsko skrywany antysemityzm Facebooka   Maroun   2018-10-16
Turcja buduje meczety, likwiduje chrześcijaństwo   Bulut   2018-10-15
Skrzyżowanie Netzarim i narodziny Fake News   Landes   2018-10-14
Wierzę tej palestyńskiej nastolatce   Flatow   2018-10-12
Polityczne paradoksy więzi niemiecko-izraelskich   Sucharewicz   2018-10-11
Narodowe prawo Izraela i palestyńskie kłamstwa   Tawil   2018-10-10
Czy oczekiwanie od Arabów mniej niż od Żydów jest w porządku?   Maroun   2018-10-09
Dzisiaj opublikowana książka   Novella   2018-10-09
”Antysyjonizm” traktuje o Żydach, głupcze!   Tsalic   2018-10-08
Szwecja – schronieniem przestępców   Bergman   2018-10-07
A gdyby Kavanaugh był libaralnym muzułmaninem oskarżonym o terroryzm?   Dershowitz   2018-10-06
Na marginesie tegorocznej Nagrody Pokojowej Nobla     2018-10-06
Przekłuwanie mitu palestyńskich uchodźców   Rosenthal   2018-10-05
Chińska medycyna i policja myśli   Novella   2018-10-05
Trzy „nie” Palestyńczyków: co mają na myśli   Tawil   2018-10-04
Uderzający rasizm Autonomii Palestyńskiej   Bergman   2018-10-03
”Antyimperializm” i apologetyka morderstwa   Sixsmith   2018-10-03
Kto napisał te słowa o Jerozolimie?   Gross   2018-10-02
Samobójcza nienawiść Europy do Ameryki   Koraszewski   2018-10-01
Refleksje o Oslo i procesie pokojowym   Collins   2018-10-01
Dlaczego nie mogę krytykować własnej religii?   Rafizadeh   2018-09-30
Przywódca Hamasu przyznaje, że protesty graniczne są zainscenizowane, nikogo to nie obchodzi   Bergman   2018-09-28
Czy sztuczna inteligencja zapewni nam sztuczny racjonalizm?   Koraszewski   2018-09-25
Dlaczego Żydzi są rdzenną ludnością Palestyny – a Arabowie nie są   Amos   2018-09-25
Wyznanie: od 15 lat leczę się z islamofobii   Lindenberg   2018-09-24
Niewidomy w Betlejem   Flatow   2018-09-23
Co myślą palestyńscy Arabowie?   Roth   2018-09-21
To ”oni”, a nie ”on” zabili Ari Fulda   Peter   2018-09-20
Jak „New York Times” wybiela radykalny islam   Emerson   2018-09-18
Czas zakończyć fałszywą i krzywdzącą narrację   Rosenthal   2018-09-16
Dlaczego Clintonowie dzielili scenę z Farrakhanem?   Dershowitz   2018-09-15
Czy Facebook wspomaga radykalizm?   Rosenthal   2018-09-14
Abbas popełnia te same błędy, co Arafat     2018-09-14
Mosad w Paryżu, albo jak francuska prasa denuncjuje francuskich Żydów   Lewin   2018-09-10
Konfederacja jordańsko-palestyńska – dlaczego nie?   Yemini   2018-09-07
UNRWA i Żydzi   Julius   2018-09-06
Netanjahu, tragicznie, ma rację – Świat nie chroni słabych   Frantzman   2018-09-05
Jerozolima: dlaczego przywódcy palestyńscy mówią ”nie głosujcie”   Tawil   2018-09-04
YouTube blokuje ujawnianie antysemityzmu     2018-09-02
Podział Francji przez Macrona?   Mamou   2018-09-01
Fałszywi sojusznicy Ameryki w Zatoce    Bekdil   2018-08-31
Sfabrykowany kryzys humanitarny UNRWA   Bedein   2018-08-24
Mauretania: USA muszą żądać natychmiastowego uwolnienia przed wyborami kandydata ruchu przeciwko niewolnictwu   Blum   2018-08-23
Wielka Brytania: Dyskryminacja wobec chrześcijańskich uchodźców   Bergman   2018-08-22
Arabski dwugłos o pokoju na Bliskim Wschodzie     2018-08-21
Izrael – nie ma takiego państwa   Koraszewski   2018-08-20
Wybielanie skrajnie prawicowego charakteru partii politycznych na Bliskim Wschodzie   Frantzman   2018-08-20
Wielka Brytania wita ekstremistów – raz za razem   Murray   2018-08-18
Demokratyczna republika Somalilandu    Clarfield   2018-08-16
Chomsky nazywa rosyjską ingerencję dowcipem – zgadnijcie, kogo obwinia?   Dershowitz   2018-08-09
Mój problem z białością   Valdary   2018-08-08
O demokracji   Rosenthal   2018-08-07
Walka z ogniem pod ogniem     2018-08-06
Arabski polityk: Arabowie przegrali wojny i muszą zapłacić cenę     2018-08-05
Znów więcej „Nigdy więcej”   Koraszewski   2018-08-04
Turcja Erdoğana: niechciana w ziemiach arabskich   Bekdil   2018-08-02
Syryjscy działacze o Ahed Tamimi   Frantzman   2018-08-01
Wielkie urojenie brytyjskiego Foreign Office   Murray   2018-07-31
Spustoszenie i zaprzeczenie: Kambodża i akademicka lewica   Blackwell   2018-07-28
Perwersyjna i nikczemna broń - palestyńscy uchodźcy   Rosenthal   2018-07-27
Gdzie Rzym, gdzie Krym, czyli słów kilka o spotkaniach na szczytach   Koraszewski   2018-07-26
 Elektroniczne papierosy i ograniczanie szkód   Ridley   2018-07-25
Żydzi i marzenie wszystkich rdzennych ludów   Bellerose   2018-07-25
Niewypowiedziane wojny przeciwko Izraelowi: Niemcy Wschodnie i skrajna lewica Niemiec Zachodnich w latach 1967-1981: Wywiad z Jeffreyem Herfem   Herf   2018-07-24
Jak Richard Dawkins rasistą został   Koraszewski   2018-07-23
Czego chcą Arabowie? W co wierzą? Co myślą?   Roth   2018-07-23
Po co Izraelowi konstytucja?   Koraszewski   2018-07-22
Historia udaremnionego zamachu terrorystycznego   Rafizadeh   2018-07-20
Plucie na Izrael to wielki (wspierany przez państwo) biznes   Bergman   2018-07-19
Kaczka trojańska i jej wredne potomstwo   Koraszewski   2018-07-18
Futbol i inne rodzaje „postępowego” kolonializmu   Tsalic   2018-07-17
Orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazują, że nie ma „prawa powrotu” i że Gaza nie jest okupowana   Amos   2018-07-16
Biskup Graham Tomlin i demonizacja Izraela   MacEoin   2018-07-13
Wyrazy uznania dla Lee Kuan Yew   Fitzgerald   2018-07-09
Czy poczucie winy zabija Zachód od środka?   Meotti   2018-07-08
Jak pomóc sąsiadom, którzy uciekają przed swoimi   Koraszewski   2018-07-06
Lata po ludobójstwie Jazydzi pilnie potrzebują pomocy   Bulut   2018-07-04
Racjonalizm przerywany, czyli mambo-jumbo wiecznie żywe   Koraszewski   2018-07-02
Oszczerstwo o niemowlęciu z Gazy: równe narracje; nierówne traktowanie   Plosker   2018-07-01
Mega-antysemici współczesnego świata   Gerstenfeld   2018-06-29
Zachodnioeuropejskie postawy wobec Żydów: raport z dużego badania     Gerstenfeld   2018-06-27
Kolejny rok suszy, czy zdążymy się obudzić?   Koraszewski   2018-06-25
Jak NGO pomagają imigrantom   Frantzman   2018-06-24
Dlaczego nie bronimy się?   Rosenthal   2018-06-23

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk