Prawda

Wtorek, 12 grudnia 2017 - 03:33

« Poprzedni Następny »


Wystarczy zadawać pytania?


Lucjan Ferus 2017-01-08


Inspiracją do napisania niniejszego tekstu był przeczytany jakiś czas temu artykuł opublikowany w „Listach z naszego sadu”, autorstwa Gregoire Canlorbe, będący wywiadem z francuskim eseistą Majidem Oukacha, a szczególnie zawarte w nim pytania, które ów eseista zadawał islamowi (jako jego były wyznawca). Są tam zacytowane trzy pytania. W pierwszym ich autor zastanawia się nad brakiem ścisłości w prawie koranicznym, w określeniu miejsca obcięcia ręki złodziejowi (no i prawa czy lewa?), minimalnego jego wieku i okoliczności. (Widać wyraźne „zapożyczenie” z nauk Jezusa, tyle, że branych dosłownie).

W drugim pytaniu, autora interesuje, dlaczego powinno się okrążać siedmiokrotnie Czarny Kamień podczas hadżdżu, a nie sześć czy osiem razy? Co się stanie, jeśli obejdę go osiem razy? – pyta autor. Najprościej byłoby go obejść osiem razy i zobaczyć, jakie będą tego skutki, choć prawdopodobny efekt można przewidzieć z góry, z dużą dokładnością: nic nie będzie, gdyż efekty rytualnych zachowań (bądź ich poniechania) zachodzą jedynie w naszej psychice, a nie „na zewnątrz” (chyba, że ktoś się o to postara, to już inna sprawa). Jednakże najciekawsze jest ostatnie pytanie (pytania), które pozwolę sobie zacytować:

„Prorok Mahomet wyjaśnia w sunnach, że kobieta, czarny pies lub osioł, którzy przejdą przed modlącym się muzułmaninem, mogą anulować jego modlitwę; ale jak zwykle w sunnach, Mahomet jedynie przedstawia wyrok bez wyjaśnienia dlaczego tak powinno być. Dla kogoś, kto nie wierzy w islam, takie stwierdzenie brzmi jak przesąd. Dlaczego nie dodać do niego podróży intelektualnej związanej z danym dogmatem, zamiast przedstawiać sam dogmat?

 

Jeżeli to sam Bóg dał mu tę wiedzę, dlaczego hadis, który wspomina o tym proroctwie nie stał się wersetem Koranu? Koran ma reprezentować boskie przesłanie, które prorok Mahomet przekazuje swoim współczesnym, żeby poinformować ich o tym, czego ich stwórca od nich oczekuje. Jeśli kobieta przejdzie w odległości kilometra od modlącego się, czy jego modlitwa zostanie anulowana? Jaka jest maksymalna odległość przy której modlitwa zostanie całkowicie anulowana?”.

Bardzo dobrze, że muzułmańscy intelektualiści zaczynają zadawać pytania religii, w której się wychowali, mimo to, że obecnie nie identyfikują się z nią. To jest ze wszech miar pożądany objaw i korzystny dla niej samej przede wszystkim (choć nie każdy wierny będzie miał podobne zdanie w tej kwestii). Jednakże pamiętam, iż kiedy przeczytałem te pytania, pierwsze moje wrażenie było takie: „To jeszcze nie jest ten rodzaj pytań, które dokładnie trafiają w sedno problemów, jakie stwarza ta religia”. One poruszają istotne problemy, ale nie te najistotniejsze.

 

Np.: zastanawia się autor nad brakiem precyzji w kwestii obcięcia ręki złodziejowi, a nie nad tym, iż samo to prawo jest barbarzyńskie i dlaczego ten „ doskonale sprawiedliwy” Bóg narzuca wyznawcom takie okrutne prawa? Zastanawia się autor, w jakiej odległości musi przejść kobieta od modlącego się muzułmanina, aby jego modlitwa nie została anulowana, a nie dziwi go wcale, że w ogóle istnieje taka możliwość, by przechodząca kobieta, czarny pies lub osioł „anulowali” modlitwę osoby modlącej się!? Kto ustanowił takie dziwne prawo i po czym można poznać, że doszło do tego „anulowania modlitwy”? No i oczywiście, kto dał taką moc kobiecie, czarnemu psu i osłowi, iż ich fizyczna obecność w pobliżu modlącego się muzułmanina daje takie niekorzystne efekty w dotarciu modlitwy do Boga?

 

Moim zdaniem zabrakło tam ważniejszych pytań, które szczególnie w obecnej sytuacji powinny być postawione. Na przykład: „Niektórzy twierdzą z uporem, że islam jest religią pokoju i liczne akty terroru nie mają niczego wspólnego z islamem, chociaż często biorący w nich udział krzyczą: „Allah akbar!”. Pytania mam takie: „Czy Koran jest świętą księgą islamu? Czy zapisy Koranu obowiązują wszystkich muzułmanów? Jeśli odpowiemy „tak” na powyższe pytania (a inaczej nie można), to nasuwa się takie pytanie: „Jeśli islam jest religią pokoju, a Koran jest świętą księgą islamu, której prawa obowiązują wszystkich wiernych tej religii, to muszą oni przestrzegać również i tych zapisów Koranu, czy nie?:

„I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili – prześladowanie jest gorsze niż zabicie. /../ Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciwko wam, zabijajcie ich! – taka jest odpłata niewiernym!” (2:191-193).

„Zaprawdę, tym, którzy nie uwierzyli, nie pomogą nic wobec Boga ani ich majątki, ani ich dzieci! Oni będą paliwem dla ognia” (3:10).

„Zaprawdę, tych, którzy nie uwierzyli w nasze znaki, będziemy palić w ogniu. I za każdym razem, kiedy się ich skóra spali, zamienimy im skory na inne, aby zakosztowali kary. Zaprawdę, Bóg jest potężny i mądry” (4:56).

„Zwalczajcie ich, aż nie będzie już buntu i religia w całości należeć będzie do Allaha! (8:39)

„Zwalczaj i zabijaj niewiernych gdziekolwiek ich znajdziesz” (9:5). Itd. Itp.

 

I jeszcze pytania retoryczne: czy religia, której święta księga Koran jest pełna takich i podobnych im zapisów, która nieomal na każdej stronie zaleca pobożnym muzułmanom pogardzać niewierzącymi,prześladować ich i zabijać gdzie się da – może być nazywana religią pokoju? I można wierzyć tym wszystkim obłudnym tłumaczeniom, że ataki terrorystyczne nie mają nic wspólnego z islamem?Pytam dlatego, iż wyczulony jestem na wszelkiego rodzaju zakłamania, a w szczególności na zakłamania religijne.

 

Jednakże najbardziejmnie zafrapowało w tym ciekawym artykule coś, co ma związek nie tylko z islamem, ale też z innymi religiami, jak chociażby naszą. Otóż pod zaprezentowanymi tam pytaniami znajdowało się coś w rodzaju podsumowania tego problemu: „Logiczny „efekt domina” wywołany przez te pytania, jest tylko niewielką częścią wielu myśli, jakie mogą i powinny powodować czujność umysłu – daleko od gorsetu indoktrynacji, który jest zamknięty na zwątpienie”. Właśnie te pytania i ów dopisek wywołały w moim umyśle pewną refleksję, którą postanowiłem podzielić się z Czytelnikami tego portalu.

 

Od razu na wstępie wyjaśnię, iż nie będzie to tekst o islamie, ani o muzułmanach. Dawno temu przez ciekawość przeczytałem Koran do połowy, lecz dalej nie mogłem się zmusić. Ta lektura była nużąca i nudna w odbiorze, a poza tym niczego wartościowego nie wnosiła do moich ówczesnych poglądów. Nie znając historii tamtejszej kultury, nie potrafiłem odczytać w nim odniesień do niej czy też analogii do nieznanych mi wydarzeń. Myślę, iż wywodząc się z innego kręgu kulturowego, muszę mieć inną mentalność i sposób rozumowania, co chyba było główną przeszkodą w dalszej chęci przyswojenia sobie wiedzy o tej religii i o jej Bogu.

 

Chodzi mi natomiast o coś innego: o tytułowe pytania, o potrzebę ich zadawania i o ich skuteczności w procesie dochodzenia do prawdy. Czy rzeczywiście dzięki zadawaniu samych pytań można dojść do prawdy? Zatem co jest w tym procesie ważniejsze: umiejętność stawiania pytań czy otrzymywanie na ich podstawie odpowiedzi? Inaczej mówiąc: czy odpowiednio postawione pytania mogą naprawdę wywołać ten logiczny „efekt domina”, jak sugeruje ów fragment tekstu? Dlaczego o to wszystko pytam?

 

Aby to dobrze wytłumaczyć muszę cofnąć się do połowy 1991 r., kiedy zacząłem zapisywać notatkami i przemyśleniami swój trzeci zeszyt. Ja także zaczynałem rozwijać swoje zainteresowania od zadawania mnóstwa pytań i to chyba bardziej sobie, niż światu. Ten fakt przypomniały mi właśnie owe pytania z artykułu i ten dopisek o ich wartości dla zainteresowanych. A zainspirowały mnie dziwne moim zdaniem pytania maturalne z filozofii, przedstawione młodzieży we Francji. Już nie pamiętam źródła, skąd je pozyskałem, lecz zapisałem je sobie. Oto niektóre z nich:

 

            1.W jaki sposób piękno natury poucza nas o naturze piękna?

            2.Czy człowiek może żyć bez wiedzy o przeszłości?

            3.Czy wystarczy być pewnym, żeby być w prawdzie?

            4.W jaki sposób rozpoznajemy, że dany problem ma charakter filozoficzny?

            5.Czy spostrzeżenie, że prawda zmienia się z upływem czasu musi nieuchronnie   powodować sceptycyzm poznawczy?

            6.Czy wskazanie na coś, jest dowodem istnienia tego czegoś?

            7.W jaki sposób artyści wyzwalają naszą wolność?

           8.Czy każda wiedza jest władzą?.

 

To spowodowało „lawinę” moich własnych pytań, które zamierzałem skończyć na setnym, a później jeszcze dopisywałem je dwa razy, aż doszedłem do 150 (w tym zeszycie, bo w innym jest jeszcze lista 170, nie licząc pytań w tekstach). Ciekawe jest podsumowanie tej pierwszej setki: „To tyle. Więcej nie piszę, bo mnie to nie rozwija. Nie sztuką jest tworzyć pytania, gdy zna się na nie odpowiedzi (lub ma się wrażenie, że się zna). Wolę wrócić do problemów i do pytań, na które muszę dopiero znaleźć odpowiedź. To jest bardziej kreatywne i przynosi mi więcej satysfakcji”.

 

Mimo tej szczerej deklaracji, to moje „zajęcie się problemami” i tak nie mogło obyć się bez licznych pytań, które po prostu wplatałem w zapisywane przemyślenia. Np. takie jak te:

 

„Mamy powszechną skłonność obarczania człowieka winą za zło panujące w świecie. Twierdzimy z całym przekonaniem, iż Bóg niczemu nie jest winien; on chciał dobrze (tylko mu nie wyszło?), tylko ten „upadły” człowiek zawsze wybiera zło, zamiast wybierać dobro i je czynić. Wmawia się człowiekowi, iż wyłącznie od niego zależy, czy ten świat będzie lepszy, czy nie. Wystarczy, aby chciał, a przecież chcieć to móc! Wygląda więc na to, iż człowiek mimo tego, że może – nie chce być lepszy. Czy rzeczywiście jest to prawdą? Na czym polega ów paradoks?

 

Wszyscy wiemy, że każdy chciałby być mądrym. Wiemy również, iż bardzo mało jest ludzi naprawdę mądrych (powtarzam: naprawdę mądrych). Dlaczego zatem tak jest? Czy nie wystarczy chęć bycia mądrym, aby nim zostać? Czy wystarczy chęć bycia dobrym, aby nim być? Czy wystarczy świadomość istnienia zła, aby go nie czynić? Czy więc naprawdę wszystko zależy od naszej dobrej woli? Od szczerej chęci? Co nas zatem tak naprawdę ogranicza? Dlaczego nie próbujemy poznać prawdziwych przyczyn zła tkwiącego w człowieku? Dlaczego wolimy w tej kwestii wierzyć w starodawne mity i przypisywać winę mitycznemu szatanowi? Czy nie czas pójść w innym kierunku?”.

 

Podobnych w formie refleksji do powyższej, w których było zawartych wiele pytań, bez udzielanych odpowiedzi, mam w tych zapiskach wiele, na przykład tekścik zatytułowany: „Natura czy moralność?”:

 

„Zwierzęta są niewinne, ponieważ zachowują się zgodnie ze swoją zwierzęcą naturą: np. wilk pożera owce, lew rozszarpuje antylopę, lis dusi kury, jastrząb porywa gołębie, pająk poluje na muchy itd., itp. Ich zachowań nie ocenia się kategoriami moralnymi, (choć i tutaj człowiek próbował przenosić swoje oceny i wartościowania, czego przykładem były w średniowieczu procesy zwierząt oskarżanych o zabójstwo człowieka i skazywanych na karę śmierci. Budowano specjalne szubienice np. dla byków, które zabiły swego gospodarza).

 

Dlaczego zatem człowiek, który zachowuje się zgodnie ze swoją naturą, jest winny? Czyli z pozycji religii, jest grzeszny?: odczuwa pociąg płciowy do obcej żony, więc cudzołoży, odczuwa niechęć, a nawet wrogość do obcych, więc nie toleruje ich, co w skrajnych przypadkach przejawia się agresją. Potrafi zabić w obronie swej wolności, własności, terenu, samicy, czy nawet idei (a może głównie idei), itd., itp.

 

Każdy teolog zapewne powie, iż człowiek dlatego jest taki, że jego natura została skażona grzechem pierworodnym, a co za tym idzie, słuchanie nakazów naszej grzesznej natury, skłonnej do czynienia zła i nieprawości, jest złem samym w sobie. Ale jeśli się zna choć odrobinę Pismo Święte, to wynika z niego jasno, że świat zwierzęcy również został skażony grzechem pierworodnym, którym „zaraził się” od człowieka.

 

Więc jeśli słuchanie nakazów grzesznej natury człowieka jest złem, dlaczego również złem nie jest zachowanie zwierząt, kierujących się nakazami swojej także skażonej grzechem natury? Czyż w wizjach Nowego Jeruzalem nie przedstawia się zwierząt całkowicie pozbawionych swych dotychczasowych cech?: lew chrupie słomę, małe dziecko bawi się z tygrysem i wkłada rękę do kryjówki kobry, a wilki pasą się pospołu z owcami, itd. itp.

 

Reasumując: zwierzęta, kierujące się nakazami swej natury, skażonej grzechem pierworodnym człowieka, są niewinne. Natomiast człowiek, kierujący się nakazami swej grzesznej natury, jest winny. Dlaczego Bóg traktuje nas – swą chlubę i koronę stworzenia – tak niesprawiedliwie? Co ciekawsze, iż w przypadku człowieka, jego grzech odkupił swą ofiarą na krzyżu Jezus Chrystus, a mimo to, człowiek jest winny. Natomiast w przypadku zwierząt, nikt nie odkupywał ich grzechu, a mimo to, są one niewinne. Dlaczego tak jest?

 

Ten sam teolog powie, iż człowiek po to dostał od Boga rozum, aby kierował się nim przy dokonywaniu wyborów moralnych i szedł drogą dobra, a nie zła. Ale rozum, czy też umysł człowieka, nie jest odrębną częścią jego ciała, leżącą poza jego naturą. On również został skażony grzechem, gdyż został dany człowiekowi przed upadkiem. Więc kierowanie się ułomnym, skażonym grzechem rozumem, niczego w życiu człowieka nie załatwia. A co za tym idzie, nie daje argumentu do stwierdzenia, iż rozum jest organem, który może zapanować nad grzeszną naturą i wyprowadzić ją na drogę dobra.

 

Co zresztą widać na każdym kroku: ten zbawiony od grzechu świat, niczym nie różni się od tego przed zbawieniem – zło tak samo w nim panuje jak dawniej, a nawet z większym nasileniem i w większej skali ilościowej. A więc (moim zdaniem) problem nadal pozostaje otwarty: dlaczego zwierzęta kierujące się swoją naturą, są niewinne, a człowiek kierujący się swoją naturą jest winny?”. (z notatek z połowy 1993 r.).   

 

Kiedy teraz czytam te swoje zapiski sprzed lat, odnoszę wrażenie, że odpowiedzi na te wszystkie pytania zawarte w podobnych jak powyższe tekstach, zostawiałem sobie na później, kiedy nabiorę pewności, że będą one przedstawiały prawdę w poruszanych kwestiach. Dziś już nie pamiętam, jaką wtedy dysponowalem wiedzą (religijną i religioznawczą), ale na pewno o wiele mniejszą niż obecnie. Dlatego samo sformułownie pytań odnoszacych się do problemów, które mnie wtedy interesowały, wydawało mi się jakby częścią odpowiedzi (albo naprowadzeniem na nią), która znajduje się w moim zasięgu.

 

Tak, był taki okres w moim życiu, kiedy stawianie pytań traktowałem na równi (jeśli chodzi o ich wkład poznawczy) z udzielaniem na nie odpowiedzi. Tym nie mniej, nie wydaje mi się, aby ilość informacji w nich zawartych, mogła spowodować wspomniany w owym artykule „efekt domina”. A to dlatego, że rolą pytańjest dotarcie do sedna problemu, które pragniemy poznać. Czyli spełniają one rolę drogowskazu, mającego nas poprowadzić we właściwym kierunku i uchronić przed błądzeniem, lub obraniem złej drogi. Ale to, co jest bardzej dla nas wartościowe, znajduje się jednak w odpowiedziachna te pytania.

 

Co nie znaczy oczywiście, że przestałem cenić pytania, jako najprostszy środka (obok nabywania wiedzy) do poznawania prawdy. Świadczą także o tym, że pytający potrafi już dostrzec problem, choć nie potrafi jeszcze udzielić odpowiedzi. Nadal jestem przekonany, że np. jeśli chodzi o religię można by ułożyć listę ważnych pytań,obnażających jej immanentną obłudę i otwierającą oczy (umysł) na prawdę. Zacząłbym od takich, na które chyba wszyscy potrafiliby udzielić prawidłowej odpowiedzi, gdyby stać ich było je zadać.

 

Skoro religie – jak same o sobie twierdzą – są po to, aby ułatwić człowiekowi(powtarzam: ułatwić, a nie przymusić go) dostanie się do nieba po śmierci, to chciałbym spytać: czy Bogu zależy na tym, aby ludzie się wzajemnie zabijali i nienawidzili, czy wręcz odwrotnie: zakazał zabijania i zachęcał do miłowania się? Albo inaczej: czy to Bóg żąda od ludzi, aby w niego wierzyli i dzieli ich na tych dobrych – wiernych sobie i tych złych – niewiernych? I to on domaga się, aby jego wyznawcy zabijali i prześladowali inaczej myślących i wierzących?

 

Lub takie: czy to Bóg – stwórca całego Wszechświata – domaga się od ludzi intronizacji; koronowania siebie i swojej Matki, zaszczytów i tytułów królewskich (czemu nie cesarskich?) i bezwarunkowego poddaństwa i podporządkowaniasobie wszystkich, a już szczególnie rządu w demokratycznym kraju – Polsce? I to on żąda, aby prawo stanowione przez człowieka nie było ponad prawem boskim? I wreszcie: czy te wszystkie „Pisma Święte” i „Słowa boże” przedstawiają prawdziwy wizerunek Boga, czy ten zmyślony, dopasowany do potrzeb kapłanów? (sfabrykowany pod wpływem ich „lobbingu”, mówiąc językiem polityki).

 

Czy raczej to wszystko jest wymysłem kapłanów, tych rzekomych „pomocników Boga”, którzy w jego imieniu panują nad innymi ludźmi, utrzymując ich w nieustannym przeświadczeniu, że taka właśnie jest wola Boga, której wszyscy muszą się bezwarunkowo podporządkować? Takie pytania przyszły mi na myśl, po lekturze tamtego tekstu. Jeśli ktoś zna inne, które lepiej pokazują te największe i najgroźniejsze zakłamania w religii, chętnie je poznam. Wiedzy nigdy się nie ma zbyt wiele.      

 

 

Styczeń 2017 r.                                 

 

Kilka słów od Redakcji

 

Muszę przyznać, że ze zdumieniem przeczytałem zdanie: „Bardzo dobrze, że muzułmańscy intelektualiści zaczynają zadawać pytania religii, w której się wychowali, mimo to, że obecnie nie identyfikują się z nią.” No cóż lepiej unikać tego rodzaju określeń bez wiedzy o tym, że na przykład jeden z najwspanialszych ateistów wszechczasów żył w Aleppo w czasach kiedy u nas rządził Bolesław Chrobry. Również dziś są dziesiątki świetnych książek ateistów z muzułmańskiego świata z fenomenalną analizą zarówno muzułmańskich pism świętych jak i religii monoteistycznych w ogóle. Mam na biurku niedawno wydaną książkę lekarza i humanisty Alego A. Rizvi „The Atheist Muslim. A Journey from Religion to Reason”. Szkoda, że nie ma jej po polsku. Po polsku jest natomiast wspaniała książka Ibn Warraqa „Dlaczego nie jestem muzułmaninem”, którą każdy człowiek interesujący się religioznawstwem przeczytać powinien. Lista tych pozycji jest ogromna, nigdy bym, się nie odważył napisać, że oni coś dopiero „zaczynają”.        

   

 

      

 

 

     

 

           

 

             


Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj



Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 425 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk