Prawda

Poniedziałek, 20 lutego 2017 - 23:28

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Niewierny Tomasz i krzew gorejący


Lucjan Ferus 2017-01-01


Chyba za bardzo pofolgowałem sobie w święta, bo z natury jestem łakomczuchem i trudno jest mi się oprzeć tak wielu smakołykom, które są tradycyjnie serwowane z tej okazji. Przyszło mi potem odpokutować za swoje nieumiarkowanie w jedzeniu (za to niekoniecznie w piciu, dobre i to). Późnym wieczorem, kiedy położyłem się już spać, długo nie mogłem zasnąć i przewracałem się z boku na bok, odczuwając wyraźny dyskomfort.

Kiedy w końcu zasnąłem, przyśnił mi się dziwny sen, tematycznie nawet związany z minionymi świętami. Z tym, że dopiero teraz, kiedy go opisuję jestem świadomy, że to był sen. Wtedy, jak to bywa w snach, całkowicie byłem przekonany o realności wydarzeń, w których brałem udział i nie widziałem w nich niczego dziwnego, co powinno mnie zastanowić lub ostrzec, iż jest to fikcja wytworzona przez moją własną podświadomość.

 

Znajdowałem się w jakimś nieznanym mi miejscu, jakby na wielkiej polanie w ciemnym lesie, o ledwo zarysowanych konturach na tle rozgwieżdżonego nieba. Na jej środku było niewielkie wzniesienie, na którym prawdopodobnie lodowiec pozostawił parę wielkich głazów, a między nimi rósł jakiś rozłożysty krzew, dość dobrze widoczny w blasku wschodzącego księżyca. Wiedziony ciekawością wolno podszedłem bliżej, okrążając kamienie, a jednocześnie przyglądając się owej roślinie, chcąc rozpoznać jej gatunek.

 

Nagle krzew zapłonął jasnym ogniem, który błyskawicznie objął go całego, nie wyrządzając mu przy tym żadnej szkody. Wyglądało to tak, jakby płomienie nie dotykały jego liści, lecz paliły się w bliskiej od nich odległości. No tak, kiedyś czytałem o tym fenomenie natury.

- To musi być „dyptam jesionolistny”, którego liście wydzielają olejki eteryczne, zapalające się czasem podczas gorących dni. Ale żeby w chłodzie i na dodatek w nocy? O czymś takim jeszcze nie słyszałem! – tak sobie myślałem, podziwiając to urzekające zjawisko. Dłuższą chwilę wpatrywałem się w ruchliwe płomienie, kiedy nagle spośród nich dobiegł mnie wyraźny głos:

 

- No i czemu ty we mnie nie wierzysz, człowieku? Całkiem jak ów „niewierny Tomasz”, co to musiał dotknąć, by uwierzyć. Czyżbyś cierpiał na podobną przypadłość umysłu?

- O kurczę! – pomyślałem sobie – nie do wiary, że to mnie spotyka!? Ale jeśli już, to raczej „niewierzący”, a nie „niewierny”, no i dlaczego zaraz „przypadłość”? – zastanawiałem się, bo zawsze zwracam uwagę na właściwy dobór słów. – Czyżby to sam biblijny Bóg raczył do mnie przemówić?

 

Moje wątpliwości rozwiał ten sam tubalny głos, jakim dysponował tylko Ludwik Benoit:

- Zgadza się! Jestem, Który Jestem,.. Tomaszu. Pozwolisz, że będę się tak do ciebie zwracał, bo to imię najlepiej do ciebie pasuje, z racji twojej,..hmm,.. cechy charakteru. Podejdź bliżej i usiądź sobie wygodnie na którymś kamieniu, mam zamiar poważnie z tobą porozmawiać, a to zapewne trochę potrwa. Więc jak to jest z tą twoją niewiarą: musisz dotknąć, by uwierzyć?

 

Szukając odpowiedniego kamienia, myślałem w tym czasie: - Zna moje myśli, więc to naprawdę musi być Bóg i to ten z wczesnego okresu, zanim zaczęto nazywać go Jahwe. To może być nawet ciekawe! – skonstatowałem w myślach i odpowiedziałem na głos:

 

- Nie muszę dotknąć, by uwierzyć. Jeśli już, to, aby uwierzyć, wpierw muszę zrozumieć. Ale nawet jeśli zrozumiem, to i tak nie we wszystko mogę uwierzyć: „Starannie dobieram to, w co wierzę”, jak mawiał Oscard Wilde. Ze mną jest tak, jak z tym chłopcem z pewnego dowcipu: „Na lekcji religii ksiądz pyta Jasia: „Wierzysz, że Pan Jezus nakarmił tłumy ludzi pięcioma bochenkami chleba i dwoma rybami?”. Jasio odparł: „Wierzę, ale w to, że się najedli, to nie”. Podobnie jest ze mną: łatwiej mi uwierzyć w coś, co nawet wykracza poza nasze możliwości zrozumienia, niż na przykład w ideę, która zawiera w sobie mnóstwo sprzeczności, absurdów i nielogiczności. W taką „prawdę” nie potrafię uwierzyć, nawet gdybym się bardzo starał.

 

- Rozumiem! Czyli jakbyś znalazł się w podobnej sytuacji, jak Bertrand Russell, którego spytano kiedyś, co by uczynił, gdyby po śmierci stanął przed Bogiem i ten by go spytał, dlaczego w niego nie wierzył, Russell miał odpowiedzieć: „Zbyt mało dowodów, Boże! Zbyt mało dowódów”. A twoja odpowiedź, by brzmiała?

- Za dużo sprzeczności, Panie! Za dużo sprzeczności jest w Twoich prawdach objawionych.

- A może to wcale nie są sprzeczności, tylko tobie wydają się takimi? Brałeś to pod uwagę?

 

- Ba! Wielokrotnie! Też mi się to wydawało dziwne, że ja, przeciętny, słabo wykształcony osobnik, dostrzegam w religiach tyle absurdów i niesamowite ilości zakłamania, przez co ich „prawdy” automatycznie stają się dla mnie niewiarygodne. A nie widzą tego ludzie wierzący, wykształceni i jakże często utytułowani naukowo; gładko i bez żadnych wątpliwości „łykają” te sprzeczności wygłaszane z powagą przez kapłanów. Nie mogę tego w żaden sposób pojąć!

 

- No cóż, musisz chyba przytoczyć jakieś konkretne przykłady tych sprzeczności, zamiast o nich opowiadać. Wtedy łatwiej mi będzie ocenić, czy masz rację, czy nie. Słucham z uwagą.

- Problem jest w tym, że ja takich sprzeczności znam setki w tejże religii, więc może skupię się na tych najbardziej istotnych, mających najbardziej doniosłe konsekwencje w ludzkim życiu. Zacznę od znamiennego przykładu, który nazwałem „paradoksem upadku i zbawienia”.

 

Otóż w religii judaistyczno - chrześcijańskiej zawsze mnie bulwersowało i dziwiło to, że Bóg tak wiele uczynił dla człowieka, aby go zbawić, a nie uczynił nic, aby nie dopuścić do upadku pierwszych ludzi w raju. To jeszcze można byłoby mu wybaczyć, jednak biorąc pod uwagę jego atrybuty wynikałoby, iż uczynił wszystko, aby do tego upadku doszło. I to już jest nie tylko dziwne i zastanawiające, ale też bardzo podejrzane i niepokojące.

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego uwierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”.


„On sam nas umiłował i posłał Syna swojego, jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. /../ On bowiem jest ofiarą przebłagalną nie tylko za nasze grzechy, lecz również za grzechy całego świata”. Itd.

 

Znakomita większość wierzących chrześcijan, jak i katolików, włącznie ze swymi duchowymi pasterzami, uznaje te słowa za dowód na to, że miłosierdzie i miłość Boga do ludzi jest tak wielka, iż przewyższa nawet jego rodzicielskie uczucie. Poświęca on życie własnego Syna dla dobra swych stworzeń – ludzi. Czego chcieć więcej? Jednak ja tego „nie kupuję”: zasługa Boga byłaby wtedy, gdyby nie mógł zapobiec upadkowi człowieka w raju, a on mógł, ale nie chciał (w najlepszym przypadku).

 

Skoro wszyscy nasi „duchowi pasterze” przekonują swych wiernych, że biblijny Bóg Jahwe cały Wszechświat stworzył słowem: „Niech się stanie!”, gdyż jest on wszechmogący i wszechwiedzący, czemu w tej sytuacji nie skorzystał ze swoich atrybutów, podczas tej swoistej „naprawy” swego dzieła, lecz zażyczył sobie złożenia ofiary ze swojego Syna, która miała przebłagać, czy też przekupić go, aby darował ludziom grzechy? To zamęczenie na śmierć Bożego Syna przez ludzi, którzy jeszcze dodatkowo go poniżyli, tak bardzo Go usatysfakcjonowało, iż przebaczył im wszystkie winy i grzechy?! I bez tej okrutnej i krwawej ofiary nie sposób było rozwiązać tego teologicznego problemu? Niewiarygodne!

 

A jeszcze dziwniej to wygląda w kontekście dogmatu o Trójcy Świętej: Bóg, który jest jednocześnie i Ojcem i Synem, składa ofiarę sobie, ze swego Syna (czyli siebie samego), przed samym sobą, aby przebłagać/przekupić siebie samego, za swe nieudane stworzenie – człowieka. Czy można w to uwierzyć bez nabawienia się schizofrenii? Ja niestety nie potrafię i uważam, że jeśli Bóg naprawdę jest wszechwiedzący i wszechmocny, a zarazem miłosierny i kochający ludzi, to powinien w zupełnie inny sposób rozwiązać ów problem. A zarazem o wiele prostszy, bardziej logiczny i bez sprzeczności.

 

- Brzmi interesująco. Może więc zdradzisz mi ten mądrzejszy twoim zdaniem sposób?

 

- Chętnie! Przyjmując, iż te słowa nie są wypowiedziane z sarkazmem. Cofnijmy się więc do biblijnych początków rodzaju ludzkiego, kiedy to doszło do upadku pierwszych ludzi w raju, wskutek którego ich natura została skażona grzesznymi skłonnościami i tym samym przestali się nadawać na doskonałych protoplastów ludzkości. Religia uczy, iż Bóg stworzył ludzi doskonałych, tylko oni sami się potem „popsuli”. No, nie tak sami; „pomogło” im w tym inne boże stworzenie – podstępny i przebiegły wąż, mówiący ludzkim językiem.

 

Pytanie, jakie się w tym momencie narzuca jest następujące: czy ludzie zjadając zakazany owoc, zachowali się zgodnie z Twoją wolą Panie, czy wbrew niej?

- Oczywiście, że wbrew mojej woli! Lektura Biblii nie pozostawia w tej kwestii żadnych wątpliwości!

- Tak przypuszczałem. Dlaczego mimo tego, iż widziałeś, że ci pierwsi ludzie przestali się nadawać na doskonałych protoplastów ludzkości, nie zareagowałeś na przykład w ten sposób, by uczynić ich niepłodnymi, aby ich grzeszna natura nie przenosiła się na ich potomstwo, a do roli rodziców ludzkości nie stworzyłeś nowej pary ludzi, jeszcze bardziej doskonałych, gwarantujących, że gatunek ludzi, który z nich powstanie będzie równie doskonały? Czyżby   nie zależało Ci na tym, by Twoja „korona stworzenia” była najlepsza z możliwych?

 

I jeszcze jedno: religia uczy, iż szatan jest przeciwnikiem Boga i zawsze stara się czynić zło w jego dziele, ile tylko może. Jak to się więc stało, że w rajskim ogrodzie, kusząc Ewę pod postacią węża, zrobił dokładnie to, na czym Ci Panie musiało zależeć: doprowadził do upadku pierwszych ludzi, co miało w konsekwencji przerodzić się w grzech pierworodny człowieka.

 

Gorejący krzew zapłonął żywszym ogniem, a dobywający się z niego głos był głośniejszy:

- Dlaczego uważasz, że mi na tym zależało?

 

- To proste: gdybyś Panie tego nie chciał, nie dopuściłby do kuszenia ludzi przez węża, bo przecież wiedziałeś o tym nieskończenie wcześniej. No i nie karałbyś ichm.in. nakazem rozmnażania się z grzeszną naturą, by potem wywieść z nich rodzaj ludzki, mimo nabytej przypadłości ich natury. Skoro tego wszystkiego nie uczyniłeś, oznacza to tylko jedno: chciałeś, aby nastąpił upadek człowieka w raju, chciałeś, aby miał on grzeszną naturę i aby się z nią rozmnażał, „zarażając” grzesznymi skłonnościami przyszłe potomstwo. O czym najlepiej świadczy historia potopu i arki, której pasażerów przeznaczyłeś do „odrodzenia” ludzkości, mimo tego, że ich natury także skażone były grzechem.

 

Gdybym miał poważnie traktować tę biblijną historię opisującą początki rodzaju ludzkiego, to musiałbym przyjąć, iż ten jedyny najwłaściwszy moment, w którym miałeś okazję pokazać swoje miłosierdzie i miłość do człowieka, był właśnie wtedy w raju. Mogłeś przebaczyć ludziom tę niesubordynację popełnioną w nieświadomości, mogłeś cofnąć czas i powtórzyć tę próbę bez udziału węża (co byłoby sprawiedliwe), mogłeś na wiele sposobów zapoczątkować gatunek istot rozumnych – bo przecież jesteś Bogiem wszechmocnym i wszechwiedzącym – nie wybierając rozwiązania najgłupszego z możliwych: wyprowadzenia rodzaju ludzkiego z ułomnych protoplastów,których natura została skażona grzesznymi skłonnościami. Po co?

 

Aby potem nieustannie „naprawiać” swoje nieudane dzieło, metodami niegodnymi Boga, o nieskończonych i niczym nieograniczonych możliwościach? Aby dla swych stworzeń – ludzi tworzyć potem substytuty utraconej doskonałości w postaci obłudnych norm moralnych, które ludzkości przyniosły więcej szkody niż pożytku? Aby wreszcie stworzyć barbarzyńską wersjęrozwiązania” tego problemu, w postaci ofiary odkupującej grzechy ludzkości, złożonej na krzyżu przez Syna Bożego, która dla wierzących w niego miała zapewnić życie wieczne w zaświatach? A dla tych, co nie uwierzą wymyślić piekło z wiecznymi mękami?!

 

I to wszystko niby mają być przejawy działań Boga wszechmogącego, wszechwiedzącego i wszechobecnego w swym dziele, także nieskończenie miłosiernego i kochającego ludzi? W bardzo dziwny sposób okazujesz im swoje miłosierdzie, swoją miłość i swoją opiekę nad nimi i całym światem, który dla nich stworzyłeś. Wybacz,.. ale jakoś trudno mi w to wszystko uwierzyć, zachowując jednocześnie zdolność logicznego, racjonalnego myślenia. Przecież chyba to nie na tym ma polegać, że za cenę pójścia do nieba po śmierci, muszę się wyrzec rozumu za życia, prawda? Czy jednak na tym?

 

Gorejący krzew płonął jasnym ogniem w absolutnej ciszy, zmieniając od czasu do czasu zabarwienie płomieni wszystkimi kolorami tęczy. W zimnym blasku księżyca rozjaśniającego ciemność nocy, wyglądało to zjawiskowo i nieomal bajecznie. Po dłuższej chwili milczenia, z wnętrza krzewu dobiegły słowa wypowiedziane tubalnym głosem:

 

- No tak, rozumiem już twój problem,..Tomaszu. Otóż są dwie opcje poradzenia ci w tej kwestii: pierwsza, to ta, którą zazwyczaj poradziłbym każdemu innemu, wątpiącemu osobnikowi, który chce jedynie rozwiania jego wątpliwości, a nie chodzi mu o dotarcie do prawdy, niezależnie od tego, jaka by nie była:

 

„Wasza ludzka percepcja, wasze umysły w swych wyobrażeniach nie pojmują Boskiej sprawiedliwości, bo jesteście zbyt ograniczeni, abyście mogli i mieli śmiałość rozważać tę kwestię. Wszelkie wasze wzorce moralnego postępowania nie przystają nijak do Boga, bo nigdy nie osiągniecie Jego poziomu. Dlatego też nie ma sensu, a wręcz jest grzechem wątpienie w Jego sprawiedliwość, bo zapewne jest to częścią dużo większego planu. Planu, którego nigdy nie ogarniecie. Powinniście wierzyć, że Bóg jest nieomylny”.

 

Wiem z góry jak odpowiedziałbyś na tego rodzaju rozumowanie. Dlatego moja rada jest następująca: Skoro nie przeraża cię perspektywa nieuchronnej śmierci, potrafisz przejść przez życie o własnych siłach psychicznych, bez tzw. „duchowego” wsparcia i znaleźć w nim radość i sens mimo jego skończoności, a także możesz być i jesteś dobrym człowiekiem bez pomocy religii – to wszystko wskazuje na to, iż nie potrzebna jest ci ona do niczego. I przymuszanie cię do wiary w prawdy, których nie akceptujesz, dostrzegając ich fałsz, byłoby jedynie przejawem władzy, którą od zawsze religie uzurpują sobie, by panować nad ludźmi.

 

Z tego, co mi powiedziałeś wynika jasno, że dla pozyskania takich osobników jak ty, musiałaby zostać stworzona zupełnie inna religia i zupełnie inna koncepcja Boga, o zupełnie innej hierarchii wartości, no i bez tych licznych sprzeczności, o których wspomniałeś. Ten pomysł jest jednak nierealny, gdyż podobnych tobie osobników jest bardzo mało, natomiast dla całej reszty istniejące religie są wystarczająco dobre i doskonale zdają egzamin, bez poprawiania ich czy też udoskonalania. Więc sam widzisz,.. O! Do diabła!

 

Gorejący krzak przygasł na chwilę, by potem buchnąć płomieniami ze zdwojoną siłą, a spośród nich dobiegł gromki głos, nieomal raniący bębenki w uszach:

 

- Co tu się dzieje?! Kto ci pozwolił rozmawiać w moim imieniu ze śmiertelnikami? I na dodatek używać mojego megafonu z translatorem? Myślisz Gabrielu, że jak jesteś moim heroldem i Archaniołem, to zaraz wszystko ci wolno? Fruwaj mi do nieba i to już! A ty tam człowieku zapomnij, co tu widziałeś i słyszałeś, bo zapewne nic mądrego nie powiedział ci ten żartowniś. Już ja mu dam udawanie mnie w gorejącym krzewie! Myśli, że jak kiedyś mu się udała ta maskarada, to będę tolerował jej powtórki!? Niedoczekanie jego, psia mać!

 

Płomienie gorejącego krzewu zgasły nagle, jakby zdmuchnięte jakimś potężnym tchnieniem, granatowe niebo przeszyła błyskawica i w sam środek wzgórza uderzył grom z ciemnego nieba, rozrzucając wokół potężne głazy, jak dziecięce klocki. Mnie również podmuch odrzucił na kilkanaście metrów i musiałem stracić słuch i wzrok, bo zapadła nagle absolutna cisza i nieprzenikniona ciemność okryła mnie szczelnie swym kirem.

 

Obudziłem się zlany potem, a serce o mało nie wyskoczyło mi z klatki piersiowej. Co to było?! „Sen mara, Bóg wiara”- zacząłem powtarzać sobie to bzdurne powiedzenie i jego bezsensowność rozładowała w końcu tę stresującą sytuację. To tylko sen, pomyślałem i obiecałem sobie, że zaraz z rana usiądę i go zapiszę. Ale swoją drogą, chyba coś musi być na rzeczy, już tam podświadomość swoje wie i od czasu do czasu próbuje uchylić tę furtkę do świadomości. Czy można jej mieć to za złe?

 

 

Styczeń 2017 r.                                 

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 360 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Czy wolno śmiać się z religii?   Koraszewski   2016-08-29
Rozum i Wiara. Część XII   Ferus   2016-08-28
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Jak odpowiadać na argumenty teisty   Stenger   2016-08-25
Niebiański haczyk i portfele wiernych   Ferus   2016-08-21
Tajemnicza logika Boga   Ferus   2016-08-14
Papież i Święta Wojna   MacEoin   2016-08-09
Homo sapiens i owoc z drzewa wiadomości   Kruk   2016-08-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Młode pokolenie i imperatyw humanizmu w Afryce   Igwe   2016-07-18
Zaprzeczanie - ISIS zwycięża, kiedy milczysz   Frantzman   2016-07-17
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15
Misterium telefonicznych objawień   Kruk   2016-07-13
Powrót ofiary całopalnej   Ferus   2016-07-10
Ateizm w Etiopii   Igwe   2016-07-06
Hejże dzieci (boże), hejże ha   Ferus   2016-07-03
Zwrot, który zmienił świat   Koraszewski   2016-07-01
Dławienie wolnej myśli w Kenii   Igwe   2016-06-28
Niezastąpieni szafarze łask bożych   Ferus   2016-06-26
Humanizm jako alternatywa   Grayling   2016-06-12
Brat Tayler o Reza Aslanie   Coyne   2016-06-06
Czy to jest nauka, czy teologia?   Hoodbhoy   2016-06-05
O religiach z twarzą ludzką i nieludzką   Koraszewski   2016-05-31
Zachód musi powiedzieć "Je Suis Asia Bibi"   Meotti   2016-05-30
Matka jest tylko jedna?Czyli quasi teologiczna refleksja o Dniu Matki.   Ferus   2016-05-26
W obronie Sama Harrisa   Coyne   2016-05-09
Infantylizm marzeń o życiu wiecznym   Koraszewski   2016-05-08
Wezwanie do reformy islamu     2016-05-05
Religia to piekło kobiet     2016-05-04
Zakwefić kobiety: najpotężniejsza broń islamistów   Meotti   2016-05-04
Karta islamofobii pozostaje w grze   Coyne   2016-05-02
Rozum i Wiara. Część XI   Ferus   2016-05-01
Cuda, cuda ogłaszają   Ferus   2016-04-24
Nie wiedzieliście? Bóg jest pytaniem, nie zaś odpowiedzią!   Coyne   2016-04-23
Rozum i Wiara. Część X   Ferus   2016-04-10
Rozum i Wiara. Część IX   Ferus   2016-04-03
Tako rzecze rzecznik Nycza   Koraszewski   2016-03-28
Grzechy religii: dziecinna wyobraźnia   Ferus   2016-03-27
Dławienie krytyki przez państwo     2016-03-24
Potęga mitów. Zakończenie.   Ferus   2016-03-20
Skarga ewolucyjnie poszkodowanego?   Koraszewski   2016-03-16
Kolejny wierny twierdzi, że nauka oparta jest na wierze   Coyne   2016-03-15
Rozum i Wiara. Część VIII   Ferus   2016-03-13
Koptofobia   Fernandez   2016-03-13
“Newsweek” bezkrytycznie chwali brazylijskiego chirurga fantomowego -  i wychwala inne czary-mary   Coyne   2016-03-12
Poprawiony mit o rajskim ogrodzie   Ferus   2016-03-06
Potęga mitów: Odkupienie i Zbawienie   Ferus   2016-02-28
O Faith Versus Fact w “Inference”   Coyne   2016-02-26
Rozum i Wiara. Część VII   Ferus   2016-02-21
Ekumenizm czyli misja zbawiania świata   Pietrzyk   2016-02-16
Potęga mitów: Ziemia Obiecana   Ferus   2016-02-14
Kompleksy uświęcone   Ferus   2016-02-07

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.



Moc Chrystusa zmusza cię


Technika, konsumeryzm i papież


W obronie pesymizmu



Tracąc moją religię?



Ewolucja pomogła im...



Konstytucyjni demokraci