Prawda

Niedziela, 22 wrzesnia 2019 - 04:09

« Poprzedni Następny »


Czym jest nauka i dlaczego ma nas obchodzić?


Alan Sokal 2014-07-22


Od Redakcji

Przypominamy ważny wykład Alana Sokala z 2008 roku.  Polskie tłumaczenie pochodzi z naszych zasobów artykułów i tłumaczeń publikowanych na łamach portalu „Racjonalista”. Biblioteka tych tekstów jest już obecna w „Listach” (po otwarciu „Listów” w połowie strony czytelnik znajdzie szeroki na dwie kolumny baner prowadzący do „Biblioteki”, a dalej nazwiska poszczególnych autorów prowadzą do ich artykułów. ) Biblioteka jest jeszcze w budowie, ale już można z niej korzystać.    


Trzeci doroczny wykład serii Sense About Science

27 lutego 2006

UCL Cruciform Lecture Theatre
Tekst oryginału: What is science and why should we care?

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

 

Chciałbym podziękować Dickowi, Tracey i wszystkim z Sense About Science za zaproszenie mnie do wygłoszenia tego trzeciego dorocznego wykładu. Dali mi jednak trudne zadanie. Dwa lata temu Sir John Krebs dał wspaniały przegląd kłopotów w przekładaniu nauki na politykę społeczną. W zeszłym roku Raymond Tallis nie tylko po mistrzowsku podsumował osiągnięcia naukowej medycyny w poprawianiu jakości życia ludzkiego, ale także przenikliwie zanalizował psychologiczną atrakcję śmieciowej nauki.


Moją dziedziną naukowej ekspertyzy są mechanika statystyczna i teoria pola kwantowego — trudno mi sobie wyobrazić, by te dziedziny fizyki w najbliższej przyszłości były pilnie potrzebne przy prowadzeniu polityki społecznej. Będę więc musiał mówić dzisiaj o czymś bardziej ogólnym, a mianowicie o naturze dociekań naukowych i ich istotności dla życia publicznego. Na bardzo powierzchownym poziomie można powiedzieć, że moim tematem są relacje między nauką a społeczeństwem; ale, jak mam nadzieję stanie się jasne, moim głębszym tematem jest znaczenie nie tyle nauki, ile naukowego światopoglądu — pojęcia, które za chwilę zdefiniuję dokładniej, a które wykraczają poza dyscypliny uważane zazwyczaj za „nauki ścisłe" — w kolektywnym podejmowaniu decyzji przez ludzkość. Będę argumentować, że jasne myślenie w połączeniu z szacunkiem dla dowodów — szczególnie dla niewygodnych i niepożądanych dowodów, które kwestionują nasze z góry przyjęte osądy — ma najwyższe znaczenie dla przetrwania rasy ludzkiej w XXI wieku.


Oczywiście, możecie uważać, że wzywanie do jasnego myślenia i szacunku dla dowodów jest trochę jak polecanie "Motherhood and Apple Pie" (jeśli wybaczycie ten amerykanizm) — i w pewnym sensie macie rację. Nikt chyba nie będzie otwarcie bronił mętnego myślenia lub braku szacunku dla dowodów. Zamiast tego ludzie otaczają te praktyki mgłą wielosłowia, żeby zasłonić przed słuchaczami — a, jak sądzę, w większości wypadków także przed sobą — prawdziwe implikacje swojego rozumowania. George Orwell słusznie to ujął, kiedy zauważył, że główną korzyścią jasnego mówienia i pisania jest, iż „kiedy mówisz coś głupiego, głupota tego będzie oczywista także dla ciebie [ 1 ]. Mam więc nadzieję, że będę mówił tak jasno, jak życzyłby sobie tego Orwell. A brak szacunku dla dowodów zamierzam pokazać na rozmaitych przykładach — z lewicy, z prawicy i z centrum — zaczynając od dość błahych do poważniejszych. Chcę pokazać, że implikacje poważnego traktowania światopoglądu opartego na dowodach są bardziej radykalne niż sądzi wielu ludzi.


Zacznę więc, może nieco pedantycznie, od nakreślenia kilku ważnych rozróżnień.


Słowo nauka, tak jak się go powszechnie używa, ma przynajmniej cztery różne znaczenia: oznacza intelektualne próby racjonalnego zrozumienia świata natury i świata społecznego; oznacza zbiór aktualnie akceptowanej konkretnej wiedzy; oznacza społeczność naukowców z jej obyczajami i strukturą społeczną i ekonomiczną; i wreszcie oznacza stosowaną naukę i technologię. W tym wykładzie skoncentruję się na dwóch pierwszych aspektach, z pewnymi odniesieniami do socjologii społeczności naukowej; w ogóle nie będę zajmować się technologią. Tak więc przez naukę rozumiem przed wszystkim światopogląd dający pierwszeństwo rozumowi i obserwacji oraz metodologię skierowaną na zdobywanie konkretnej wiedzy o świecie natury i świecie społecznym. Ponad wszystko metodologię tę cechuje krytyczny duch, a mianowicie zobowiązanie do nieustannego sprawdzania twierdzeń obserwacjami i/lub eksperymentami — im bardziej rygorystyczne testy, tym lepiej — oraz rewidowania i odrzucania tych teorii, które nie zdają testu [ 2 ]. Jednym z następstw krytycznego ducha jest fallabilizm, czyli zrozumienie, że cała nasza wiedza empiryczna jest niepewna, niepełna i otwarta na korekty w świetle nowych dowodów lub nowych, przekonujących argumentów (choć oczywiście jest nieprawdopodobne, by większość dobrze ustalonych aspektów nauki została całkowicie odrzucona).


Trzeba zauważyć, że dobrze sprawdzone teorie w dojrzałych naukach mają ogólne poparcie w sieci zazębiających się dowodów, pochodzących z rozmaitych źródeł; rzadko kiedy wszystko opiera się na jednym „zasadniczym eksperymencie". Ponadto postęp nauki wiąże na ogół te teorie z zjednoczoną konstrukcję, tak że (na przykład) biologia musi być zgodna z chemią, a chemia z fizyką. Filozof Susan Haack podała pouczającą analogię nauki z problemami wypełniania krzyżówki, w której każda zmiana w jednym słowie pociągnie za sobą zmiany w powiązanych z nim słowach; w większości wypadków wymagane zmiany będą lokalne, ale w niektórych wypadkach może okazać się niezbędne przepracowanie dużych części krzyżówki [ 3 ].


Podkreślam, że moje użycie słowa „nauka" nie ogranicza się do nauk ścisłych i przyrodniczych, ale obejmuje badania, których celem jest zdobycie dokładnej wiedzy o opartych na faktach kwestiach dotyczących każdego aspektu świata, dzięki użyciu racjonalnych, empirycznych metod, analogicznych do tych, używanych w naukach ścisłych. (Proszę zauważyć ograniczenie do kwestii faktów. Świadomie wyłączam z mojego zakresu kwestie etyki, estetyki, ostatecznego celu itd.) Tak więc „nauka" (według mojego użycia tego określenia) jest rutynowo praktykowana nie tylko przez fizyków, chemików i biologów, ale także przez historyków, detektywów, hydraulików i w istocie przez wszystkich ludzi w (pewnych aspektach) ich codziennego życia [ 4 ]. (Oczywiście fakt, że wszyscy od czasu do czasu praktykujemy naukę, nie oznacza, że wszyscy praktykujemy ją równie dobrze lub że praktykujemy ją równie dobrze we wszystkich dziedzinach życia).


Nadzwyczajne sukcesy nauk ścisłych i przyrodniczych w ostatnich 400 latach uczenia się o świecie, od kwarków do kwazarów i wszystkiego pomiędzy, są dobrze znane każdemu współczesnemu obywatelowi: nauka jest zawodną, niemniej odnosząca niesłychane sukcesy metodą zdobywania obiektywnej (choć przybliżonej i niekompletnej) wiedzy o naturalnym (i w mniejszym stopniu społecznym) świecie.


Zaskakujące jednak jest to, że nie wszyscy to akceptują; i tutaj dochodzę do pierwszego — i najbardziej błahego — przykładu przeciwników naukowego światopoglądu, a mianowicie akademickich postmodernistów i skrajnych społecznych konstruktywistów. Ci ludzie upierają się, że tak zwana wiedza naukowa w istocie nie stanowi obiektywnej wiedzy o rzeczywistości zewnętrznej wobec nas, ale jest zaledwie społeczną konstrukcją, taką samą jak mity i religie, które dlatego mają równie uzasadnione roszczenia do słuszności. Jeśli ten pogląd wydaje się tak nieprzekonujący, że zastanawiacie się, czy w jakiś sposób nie przesadzam, spójrzcie na następujące twierdzenia znanych socjologów:

Na ważność teoretycznej propozycji nauki w żaden sposób nie wpływają oparte na faktach dowody (Kenneth Gergen) [ 5 ]

Świat naturalny ma małą lub nieistniejąca rolę w konstruowaniu wiedzy naukowej. (Harry Collins) [ 6 ].

Dla relatywisty [takiego, jak my] myśl, że pewne standardy lub przekonania są rzeczywiście racjonalne w odróżnieniu od zaledwie lokalnie akceptowanych, nie ma żadnego sensu. (Barry Barnes i David Bloor) [ 7 ].

Ponieważ rozwiązanie kontrowersji jest przyczyną reprezentacji Natury, nie zaś konsekwencją, nigdy nie możemy użyć wyniku — Natury — do wyjaśnienia, jak i dlaczego kontrowersja została rozwiązana. (Bruno Latour) [ 8 ].

Nauka uzyskuje legitymację przez wiązanie swoich odkryć z władzą, a to powiązanie determinuje (nie zaś jedynie wpływa) na to, co liczy się jako wiarygodna wiedza (...) (Stanley Aronowitz) [ 9 ].

Stwierdzenia tak wyraźne jak te są jednak rzadkością w akademickiej literaturze postmodernistycznej. Znacznie częściej znajdujemy twierdzenia, które są wieloznaczne, niemniej można je interpretować (i całkiem często interpretowane) jako sugerujące to, co poprzednie cytaty mówią wyraźnie: że nauka, tak jak ją zdefiniowałem, jest iluzją i że rzekomo obiektywna wiedza dostarczana przez naukę jest w dużej mierze lub całkowicie konstrukcją społeczną. Na przykład, Katherine Hayles, profesor angielskiego w UCLA i była prezydent Towarzystwa Literatury i Nauki, pisze co następuje o swojej feministycznej analizie mechaniki płynów:

Mimo swoich nazw prawa zachowania nie są nieodłącznymi faktami natury, ale konstrukcjami, które uwypuklają jedne doświadczenia, a marginalizują inne. (...) Prawa zachowania, niemal bez wyjątku, zostały sformułowane, rozwinięte i sprawdzane eksperymentalnie przez mężczyzn. Jeśli prawa zachowania przedstawiają szczególne podkreślenia, nie zaś nieodłączne fakty, to ludzie żyjący w innych rodzajach ciał i identyfikujący się z innymi konstruktami płci, mogą dotrzeć do innych modeli przepływu [cieczy] [ 10 ].

(Co za ciekawa myśl: być może „ludzie żyjący w innych rodzajach ciał" nauczą się patrzenia poza te męskie prawa zachowania energii i pędu.) Andrew Pickering, znany socjolog nauki, w swojej znakomitej skądinąd historii nowoczesnej fizyki cząstek elementarnych, zapewnia co następuje:

Biorąc pod uwagę szerokie szkolenie w wyrafinowanych technikach matematycznych, przewagi matematyki w sprawozdaniach z rzeczywistości dokonywanych przez fizyków cząstek nie jest trudniej wyjaśnić niż zamiłowanie grup etnicznych do ich języka ojczystego. Z punktu widzenia propagowanego w tym rozdziale, nikt nie ma obowiązku formułowania poglądu na świat z uwzględnieniem tego, co ma do powiedzenia nauka XX wieku [ 11 ].

Nie chcę jednak spędzać zbyt dużo czasu nad straconą sprawą, ponieważ argumenty przeciwko postmodernistycznemu relatywizmowi są obecnie dość dobrze znane - zamiast reklamować własne dzieło chciałbym zasugerować znakomitą książkę kanadyjskiego filozofa nauki Jamesa Roberta Browna Who Rules Science?: An Opinionated Guide to the Wars [ 12 ]. Wystarczy powiedzieć, że postmodernistyczne teksty systematycznie mylą prawdę z roszczeniami do prawdy, fakty z twierdzeniami o faktach i wiedzę z pretensjami do wiedzy — a potem posuwają się czasami tak daleko, że zaprzeczają, iż te rozróżnienia mają jakikolwiek sens.


Warto zauważyć, że postmodernistyczne teksty, które właśnie cytowałem, wszystkie pochodzą z lat 1980. i początku 1990. W rzeczywistości wydaje się, że od ponad dziesięciu lat akademiccy postmoderniści i społeczni konstruktywiści wycofują się z najbardziej skrajnych poglądów, za którymi wcześniej się opowiadali. Być może ja i inni krytycy postmodernizmu możemy sobie za to przypisać jakąś niewielką zasługę, bo zainicjowaliśmy publiczną debatę, która rzuciła ostre światło krytyki na te poglądy i wymusiła pewne strategiczne odwroty. Największą jednak zasługę trzeba moim zdaniem przyznać George’owi W. Bushowi i jego przyjaciołom, którzy pokazali dokąd deprecjonowanie nauki może zaprowadzić realny świat. Obecnie nawet socjolog nauki Bruno Latour, który spędził kilka dziesięcioleci podkreślając tak zwaną „społeczną konstrukcję faktów naukowych" [ 13 ], opłakuje amunicję jaką, jak sam się obawia, on wraz z kolegami dali prawemu skrzydłu Republikanów, pomagając im zaprzeczać lub zaciemniać naukowy konsensus w sprawie globalnego ocieplenia, ewolucji biologicznej i szeregu innych kwestii [ 14 ]. Pisze on:

Choć spędziliśmy wiele lat, próbując odkryć prawdziwe przesądy ukryte za pozorami obiektywnych stwierdzeń, to czy teraz musimy ujawnić rzeczywiste cele i niezaprzeczalne fakty ukryte za iluzją przesądów? A jednak całe programy doktoranckie nadal są prowadzone tak, by zapewnić, że zdolna młodzież amerykańska przekonuje się na własnej skórze, że fakty są wymyślone, że nie ma niczego takiego jak naturalny, bezpośredni, nie tendencyjny dostęp do prawdy, że zawsze jesteśmy więźniami języka, że zawsze mówimy z jakiegoś punktu widzenia i tak dalej, podczas gdy niebezpieczni ekstremiści używają tych samych argumentów społecznej konstrukcji do zniszczenia z trudem zdobytych dowodów, które mogłyby uratować nam życie [ 15 ].

Oczywiście o to właśnie chodziło mi w 1996 roku, o mówieniu o społecznej konstrukcji pociągniętym do subiektywistycznych skrajności. Nie lubię mówić „a nie mówiłem", ale mówiłem. Podobnie jak wiele lat przede mną mówił Noam Chomsky, który wspominał, że w nie tak odległej przeszłości:

Lewicowa inteligencja brała aktywny udział w żywej kulturze klasy robotniczej. Jedni starali się kompensować klasowy charakter instytucji kulturalnych przez programy kształcenia robotników lub pisanie bestsellerów o matematyce, nauce i innych tematach dla szerokiej publiczności. To zdumiewające, że ich lewicowi odpowiednicy dzisiaj często starają się pozbawić ludzi pracy tych narzędzi emancypacji, informując nas, że „projekt Oświecenia" jest martwy, że musimy porzucić „iluzje" nauki i racjonalności - przesłanie, które ucieszy serca potężnych, z zachwytem monopolizujących te instrumenty dla własnego użytku [ 16 ].

Chciałbym przejść teraz do drugiego zestawu przeciwników naukowego światopoglądu, a mianowicie adwokatów pseudonauki. Jest to oczywiście olbrzymi obszar, pozwólcie więc, że skupię się na jej jednym, ważnym społecznie aspekcie, a mianowicie tak zwanych „komplementarnych i alternatywnych terapiach" w opiece zdrowotnej i medycynie.


Niedawno podano informację, że rząd Wielkiej Brytanii wprowadzi standardy kompetencji w homeopatii, aromaterapii, refleksologii i innych „alternatywnych" terapiach, w celu ochrony publiczności przed nieodpowiednio wyszkolonymi „specjalistami" [ 17 ]. Na pierwszy rzut oka brzmi to dobrze. Ale co właściwie znaczy być „kompetentnym" w systemie pseudo-medycyny, która nigdy nie wykazała skuteczności poza efektem placebo? Być może, jako następny punkt programu, NHS (National Health Service) wprowadzi upuszczanie krwi i trepanacje, należycie gwarantowane przez rygorystyczne standardy kompetencji wykonujących je „specjalistów".


Warto przyjrzeć się nieco bliżej jednej z najszerzej używanych „alternatywnych" terapii, a mianowicie homeopatii, ponieważ jej zwolennicy twierdzą czasami, że istnieją dowody z meta-analiz prób klinicznych, iż homeopatia działa. Podstawową zasadą w całej nauce jest: „śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu". Ta zasada jest szczególnie ważna w statystycznych meta-analizach, bo jeśli masz zestaw metodologicznie marnych badań, każde z małą próbą, a potem poddajesz je meta-analizie, systematyczne skrzywienia każdego z badań — jeśli wszystkie wskazują w tym samym kierunku — mogą osiągnąć statystyczną istotność, kiedy doda się badania do siebie. A ta możliwość jest tutaj szczególnie ważna, ponieważ meta-analizy homeopatii nieodmiennie stwierdzają odwrotną korelację między metodologiczną jakością badania a zaobserwowaną skutecznością homeopatii: tj. najbardziej niechlujne badania znajdują najsilniejsze dowody na korzyść homeopatii [ 18 ]. Kiedy ogranicza się uwagę tylko do metodologicznie solidnych badań — tych, które mają właściwy dobór losowy i są podwójnie ślepe, mają z góry ustalone pomiary rezultatów i wyraźnie podają tych, którzy odpadli z badania — meta-analizy nie znajdują żadnego statystycznie istotnego efektu (czy to pozytywnego, czy negatywnego) homeopatii w porównaniu do placebo [ 19 ].


Ale brak przekonujących dowodów statystycznych na skuteczność homeopatii nie jest w rzeczywistości głównym powodem, dla którego ja i inni naukowcy jesteśmy sceptyczni (łagodnie mówiąc) wobec homeopatii; warto poświęcić kilka chwil na wyjaśnienie tego głównego powodu. Większość ludzi — być może także większość użytkowników środków homeopatycznych — niezupełnie rozumie, czym jest homeopatia. Przypuszczalnie uważają, że jest to gatunek ziołolecznictwa [ 20 ].


Oczywiście rośliny zawierają cały wachlarz substancji i niektóre z nich mogą być biologicznie aktywne (albo z dobrotliwymi, albo szkodliwymi konsekwencjami, jak tego doświadczył Sokrates). Homeopatyczne środki jednak — w odróżnieniu od tego — to czysta woda i skrobia: rzekomy „aktywny składnik" jest tak bardzo rozcieńczony, że w większości wypadków ani jedna cząsteczka nie pozostaje w końcowym produkcie.


Tak więc fundamentalną przyczyną odrzucenia homeopatii jest to, że nie ma żadnego mechanizmu, dzięki któremu homeopatia mogłaby działać, chyba że odrzucimy wszystko, czego przez ostatnich 200 lat nauczyliśmy się o fizyce i chemii, a mianowicie, że materia składa się z atomów i że własności materii - włącznie z chemicznymi i biologicznymi efektami — zależą od jej struktury atomowej. Po prostu nie ma sposobu, w jaki nieobecny składnik może mieć terapeutyczny efekt. Badania kliniczne wysokiej jakości nie znajdują żadnej różnicy między homeopatią i placebo, ponieważ środki homeopatyczne placebo [ 21 ]. (Tak więc homeopatyczne środki są nie tylko bezużytecznie, ale także nieszkodliwe — odmiennie od leków konwencjonalnych lub ziołowych. Nie ma żadnego niebezpieczeństwa przedawkowania!)


Zwolennicy homeopatii reagują czasami na ten argument twierdzeniem, że leczniczy efekt środków homeopatycznych powstaje z „pamięci" nieistniejącego już aktywnego składnika, przechowywanej w jakiś sposób w wodzie, w której był rozpuszczany (a następnie w skrobi, kiedy woda wyparuje!). Tutaj także trudnością nie jest po prostu brak jakichkolwiek wiarygodnych dowodów na istnienie takiej „pamięci wody". Problem polega raczej na tym, że istnienie takiego zjawiska zaprzeczyłoby dobrze przetestowanej nauce, w tym wypadku statystycznej mechanice cieczy. Molekuły każdej cieczy nieustannie zderzają się z innymi molekułami — co fizycy nazywają fluktuacją termiczną — szybko więc tracą jakąkolwiek „pamięć" swoich przeszłych konfiguracji. (Kiedy mówię „szybko", mówię o pikosekundach, nie zaś o miesiącach.)


Krótko mówiąc, wszystkie miliony eksperymentów potwierdzających współczesną fizykę i chemię także stanowią potężny dowód przeciwko homeopatii. Z tego powodu błędem w uzasadnianiu homeopatii jest nie tylko brak dowodów statystycznych, pokazujących skuteczność środków homeopatycznych powyżej efektu placebo przy poziomie ufności 95-99%. Nawet eksperyment przy poziomie ufności 99% nie mógłby zacząć konkurować z wszystkimi dowodami na rzecz współczesnej fizyki i chemii. Nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów. (A w nieprawdopodobnym wypadku, jeśli taki przekonujący dowód kiedykolwiek zostanie przedstawiony, osoba, która go dostarczy, z pewnością otrzyma potrójną Nagrodę Nobla w fizyce, chemii i biologii — bijąc Marię Curie, która zdobyła tylko dwie.)


Mimo kompletnego naukowego nieprawdopodobieństwa homeopatii, NHS aktywnie promuje ją na swojej stronie internetowej [ 22 ] i dostarcza homeopatycznego „leczenia" na koszt podatników. W Wielkiej Brytanii jest pięć szpitali homeopatycznych, z których cztery finansuje NHS [ 23 ].


Nikt niestety, włącznie z ministrem zdrowia, nie wydaje się wiedzieć, ile NHS wydaje rocznie na nieudowodnione (lub obalone) terapie „komplementarne i alternatywne", ponieważ NHS nie zadaje sobie trudu śledzenia tego [ 24 ] — szacunki jednak wahają się od 50 milionów do 450 milionów funtów  [ 25 ]. To prawda, że jest to mały ułamek 92 miliardów funtów budżetu NHS, ale to nadal są pieniądze, które powinny dać tysiącom chorych na raka terapie, których skuteczności dowiedziono, a których się im obecnie odmawia z powodu kosztów.


Chciałbym teraz omówić trzecią i jeszcze bardziej niebezpieczną grupę przeciwników światopoglądu opartego na dowodach, a mianowicie adwokatów religii.


Analizując religię warto może poczynić kilka rozróżnień. Na początek, doktryny religijne mają zazwyczaj dwa składniki: część rzeczową, składającą się z zestawu twierdzeń o wszechświecie i jego historii; oraz część etyczną, składającą się z zestawu zaleceń, jak żyć. Dodatkowo wszystkie religie stawiają, przynajmniej skrycie, twierdzenia epistemologiczne, dotyczące metod, którymi ludzie mogą uzyskać wiarygodną wiedzę o kwestiach rzeczowych i etycznych. Te trzy aspekty każdej religii trzeba oczywiście oceniać osobno.


Ponadto, kiedy dyskutujemy jakikolwiek zestaw idei, ważne jest rozróżnienie między wewnętrzną wartością tych idei, obiektywną rolą, jaką odgrywają w świecie, i subiektywnymi przyczynami, dla których rozmaici ludzie bronią je lub je atakują.


(Niestety, wiele dyskusji o religii nie czyni tych podstawowych rozróżnień, mieszając wewnętrzną wartość idei z dobrymi lub złymi skutkami, jakie może ona mieć w świecie.)


Dzisiaj chciałbym zająć się tylko najbardziej podstawową kwestią, a mianowicie wewnętrzną wartością rzeczowych doktryn różnych religii. W ramach tego zaś chcę skupić się na kwestii epistemologicznej — albo, mówiąc mniej wymyślnym językiem, związkiem między wiarą a dowodem. W końcu ci, którzy wierzą w rzeczowe doktryny swojej religii, przypuszczalnie robią to z powodów, które uważają za dobre. Jest więc sensownie zapytać: jakie są te domniemane dobre powody?


Każda religia przedstawia wiele jakoby rzeczowych  twierdzeń o wszystkim, od stworzenia wszechświata do życia pozagrobowego. Na jakich jednak podstawach wierzący mogą uważać, że wiedzą, iż te twierdzenia są prawdą? Powody, które podają, są rozmaite, ale wszystkie w końcu sprowadzają się do jednego: bo tak mówią nasze święte księgi. Ale skąd wiemy, że nasze święte księgi są wolne od błędów? Bo tak mówią same święte księgi. Teolodzy specjalizują się w tkaniu misternych sieci, by uniknąć takiego mówienia bez ogródek, ale ten klejnot rozumowania błędnego koła jest epistemologiczną podstawą, na której zasadza się każda „wiara". Papież Jan Paweł II ujął to następująco: „Bóg, który pozwala się poznać, autorytetem swojej absolutnej transcendencji zaświadcza o wiarygodności objawianych przez siebie prawd" [ 26 ]. Jest oczywiste, że naprasza się tu pytanie, czy teksty te rzeczywiście są autorstwa Boga lub inspirowane przez niego i na jakiej podstawie można to wiedzieć. „Wiara" nie jest tak naprawdę odrzuceniem rozumu, ale leniwą akceptacją złego rozumowania. „Wiara" jest pseudo-uzasadnieniem, które pewni ludzie powtarzają, kiedy chcą o czymś twierdzić bez niezbędnych dowodów.


Chciałbym podać jeszcze jeden paradygmatyczny przykład teologicznego zaciemniania, tym razem profesora historii teologii uniwersytetu w Oxfordzie, anglikańskiego teologa Alistera McGratha. McGrath następująco definiuje „wiarę":

[Wiara] wpływa na całą naturę człowieka. Zaczyna się od przekonania w umyśle, opartego na zadowalających dowodach; kontynuuje do zaufania serca lub emocji w oparciu o przekonanie; i zostaje ukoronowane zgodą woli przez sposoby, w jakie przekonanie i ufność wyrażają się w zachowaniu [ 27 ].

Jak to precyzyjnie zauważył Michael Shermer w recenzji z książki McGratha, niemal całość tej definicji „opisuje psychologię wiary. Jedyny zwrot mający znaczenie dla naukowca [lub, dodałbym, epistemologa], to 'zadowalające dowody', co podnosi dalsze pytanie 'A są?'" [ 28 ]. Niestety, McGrath nie pofatygował się, by odpowiedzieć na to całkowicie oczywiste pytanie na żadnej z 200 stron swojej książki.


Co jeszcze gorsze McGrath chce mieć swoje ciastko, a także je zjeść: kiedy odpowiada to celom jego argumentów, powraca do codziennego znaczenia słowa „wiara", kategorycznie zaprzeczając własnej definicji:

Coraz szerzej uznaje się, że filozoficzny argument o istnieniu Boga utknął w martwym punkcie. Kwestia leży poza racjonalnym dowodem i w ostatecznym rachunku jest kwestią wiary w sensie osądu uczynionego pod nieobecność wystarczających dowodów [ 29 ].

(Nawiasem mówiąc, nigdy nie otrzymałem odpowiedzi, kiedy pytałem kilku moich oxfordzkich kolegów, dlaczego Oxford ma Wydział Teologii, ale nie ma Wydziału Astrologii.)

Amerykański komentator David Morris niedawno wysunął pożyteczną sugestię, żeby słowo „religia" — lub modny obecnie, ekumenicznie brzmiący eufemizm, „wiara" - zastąpić epistemologicznie bardziej iluminującym określeniem „zabobon" [ 30 ].


Na przykład, prezydent Bush mógłby w sposób następujący wychwalać religię:

Wierzę w moc zabobonu w życiu ludzi. Nasz rząd nie powinien obawiać się programów, które istnieją dlatego, że zdecydował się je rozpocząć kościół, synagoga albo meczet. Nie powinniśmy w Ameryce dyskryminować programów opartych na zabobonach. Powinniśmy umożliwić im dostęp do pieniędzy federalnych, ponieważ programy oparte o zabobony mogą zmienić życie ludzi i Ameryka będzie lepsza.

a następnie podkreślić, że

W inicjatywie opartej na zabobonie nie chodzi o jeden zabobon. W tym kraju jesteśmy wspaniali, bo mamy wiele zabobonów, i jesteśmy wspaniali, bo możesz wybrać każdy zabobon, jaki chcesz, albo — jeśli nie wybierzesz żadnego zabobonu — nadal jesteś Amerykaninem [ 31 ].

Przejrzystość naszej debaty narodowej poprawiłaby się znacząco przy tak prostej zmianie językowej.


Ta przejrzystość byłaby także zbawienna tutaj, w Wielkiej Brytanii, gdzie były premier Tony Blair wytrwale promuje rządowe subsydia dla tak zwanych „szkół opartych na wierze". Po informacji, że publicznie finansowana szkoła chrześcijańska w Gateshead nauczała kreacjonizmu, zapytano Blaira w parlamencie, czy „nie ma nic przeciwko temu, by pozwolić na nauczanie w szkołach państwowych kreacjonizmu obok darwinowskiej teorii ewolucji". Blair (zawsze wytrawny polityk) uniknął bezpośredniej odpowiedzi i powiedział, że „W końcu, bardziej zróżnicowany system szkolny da naszym dzieciom lepsze rezultaty" [ 32 ]. Czy w imię „różnorodności" mamy także finansować szkoły, które nauczają, że księżyc jest zrobiony z zielonego sera?


Oczywiście muzułmanie, hindusi, sikhowie i brytyjscy Żydzi mogą słusznie uskarżać się, że państwo od dawna finansuje szkoły anglikańskie i katolickie. Ale właściwym lekarstwem nie jest rozciągnięcie patronatu państwa na inne zabobony; jest nim raczej wprowadzenie w życie całkowitego rozdziału kościoła od państwa, a ogólniej, naciskanie na to, że instytucje finansowane z pieniędzy podatkowych nie powinny w ogóle propagować dogmatów niepopartych dowodami.


Co więcej, oddzielanie dzieci muzułmańskich rodziców od dzieci chrześcijańskich rodziców, by otrzymywały oddzielne indoktrynacje, jest rozpaczliwie błędne. Zamiast tego czy nie powinno się zebrać razem uczniów z obu środowisk na lekcji historii w gimnazjum i zbadać dowody historyczne mające związek z Nowym Testamentem i z Koranem?


We wszystkich tych przykładach bardzo starałem się wyraźnie rozróżniać między kwestiami rzeczowymi i etycznymi lub estetycznymi, ponieważ kwestie epistemologiczne, które podnoszą, tak bardzo się różnią. Ograniczyłem także moje omówienie niemal całkowicie do kwestii rzeczowych, po prostu z powodu granic własnej kompetencji.


Jeśli jednak zajmuję się relacją między wiarą a dowodami, to nie jest tak z przyczyn wyłącznie intelektualnych — nie wyłącznie, ponieważ podobnie jak mój przyjaciel Norm Levitt, jestem „zrzędliwym, starym prykiem, który aspiruje do ponurej satysfakcji bycia znanym z tego, że nie trawi głupców" [ 33 ]. Tak więc moja troska o to, by debata społeczna osadzała się na najlepszych dostępnych dowodach, jest ponad wszystko etyczna.


Dla zilustrowania związku między epistemologią i etyką, o który mi chodzi, pozwólcie mi zacząć od zmyślonego przykładu: załóżmy, że przywódca militarnie potężnego państwa wierzy, uczciwie acz błędnie, na podstawie pełnych wad materiałów „wywiadowczych", że pewne mniejsze państwo ma zagrażająca broń masowego zniszczenia; załóżmy dalej, że rozpoczyna on na tej podstawie wojnę prewencyjną, zbijając dziesiątki tysięcy niewinnych cywilów jako „straty uboczne". Czy on i jego zwolennicy nie są etycznie winni za swoją epistemologiczną niedbałość?


Podkreślam, że ten przykład jest zmyślony. Wszystkie dostępne dowody wskazują, że administracje Busha i Blaira najpierw postanowiły obalić Saddama Husajna, a potem szukały dającego się publicznie przedstawić pretekstu, używając wątpliwych, czy wręcz zafałszowanych danych „wywiadowczych", by usprawiedliwić ten pretekst i wprowadzić w błąd Kongres, parlament i społeczeństwo, żeby zdobyć poparcie dla wojny  [ 34 ].


Co doprowadza mnie do ostatniej i moim zdaniem najbardziej niebezpiecznej grupy przeciwników światopoglądu opartego na dowodach w świecie współczesnym, a mianowicie propagandystów, rzeczników PR i spin doktorów wraz z politykami i zatrudniającymi ich korporacjami — w skrócie, tych wszystkich, których celem nie jest uczciwa analiza dowodów za i przeciw danej polityce, ale zwykła manipulacja społeczna dla osiągnięcia z góry przyjętego wniosku przy pomocy każdej techniki, która działa, choćby nieuczciwej lub oszukańczej.


Tak więc problemem tutaj nie jest już dłużej mętne myślenie ani niechlujne rozumowanie; jest nim oszustwo.


Jestem świadomy, że angielskie prawo o zniesławieniu jest dość surowe, żeby więc uniknąć wszelkich nieporozumień w sprawie, czy oskarżam George’a Busha i Tony Blaira o oszustwo, pozwólcie mi wyjaśnić: robię to. (Polegam tutaj na fakcie, że — także w Anglii — prawda jest obroną absolutną przeciwko oskarżeniu o zniesławienie [ 35 ].


Oxford English Dictionary
definiuje „oszustwo" jako „używanie fałszywych danych w celu osiągnięcia niesprawiedliwej przewagi lub dla zaszkodzenia prawom lub interesom kogoś innego". Black's Law Dictionary definiuje „oszustwo" nieco bardziej kwieciście jako

wszystkie różnorakie środki, jakie może stworzyć ludzka pomysłowość, do których ucieka się jedna osoba, by zdobyć przewagę nad drugą fałszywymi sugestiami lub stłumieniem prawdy (...) Obejmuje to zaskoczenie, sztuczkę, przebiegłość, przemilczenie i każdy nieuczciwy sposób oszukania drugiej osoby [ 36 ].

W anglo-amerykańskim prawie zwyczajowym „fałszywe przedstawienie danych" może przyjąć wiele form, włącznie z [ 37 ]

  • Fałszywe oświadczenie faktu, o którym wiadomo, że jest fałszywe, gdy zostało przedstawione;

  • Oświadczenie faktu bez żadnej rozsądnej podstawy do uczynienie tego oświadczenia [ 38 ];

  • Obietnica przyszłego jej wypełnienia złożona z zamiarem, w momencie, kiedy została złożona, nie wypełnienia jej zgodnie z obietnicą [ 39 ];

  • Wyrażenie opinii, która jest fałszywa, dokonane przez kogoś, kto twierdzi lub daje do zrozumienia, że posiada specjalną wiedzę w przedmiocie opinii — gdzie „specjalna wiedza" oznacza wiedzę lub informację lepszą niż ta, którą posiada druga strona, i do której druga strona nie ma równego dostępu [ 40 ], [ 41 ].

    Czy coś tu brzmi znajomo? To są standardy, których użylibyśmy, gdyby George Bush i Tony Blair sprzedali nam używany samochód. W rzeczywistości sprzedali nam wojnę, która jak dotąd kosztowała życie 174 brytyjskich żołnierzy, 3973 amerykańskich żołnierzy i gdzieś między 80 tysięcy a milion Irakijczyków [ 42 ] — ludzkie ofiary, które stanowią między 25 a 300 razy więcej niż było ofiar 11 września; która jak dotąd kosztowała amerykańskich podatników oszałamiająca sumę 498 miliardów dolarów (z ostatecznym szacunkiem wahającym się między 1-2 tryliony dolarów) [ 43 ]. Obejmuje wojskowe i niewojskowe (np. odbudowę) wydatki w Iraku (tylko koszt przyrostowy, np. płacę wojenną, ale nie normalną pensję żołnierzy). Nie są w to wliczone koszty przyszłej opieki medycznej dla rannych żołnierzy, procenty od związanego z Irakiem długu ani pośrednie koszty ekonomiczne (np. wyższa cena ropy). Z grubsza podobne dane podają Congressional Research Service (Belasco 2007) i Congressional Budget Office (Orszag 2007), jak również Lawrence Lindsay, były główny ekonomista prezydenta Busha (i były konsultant Enron, patrz Toedtman 2002) oraz zwolennik tej wojny (Lindsay 2008). Wojna obecnie kosztuje około 0,3 miliarda dziennie.


    Szacunek ekonomistów ostatecznych, całkowitych kosztów wojny w Iraku (tylko dla USA) waha się od tryliona (Wallsten i Kosec 2005) do ponad 2 trylionów (Bilmes i Stiglitz 2006); wszystkie takie szacunki są jednak nieprecyzyjne z powodu niepewności, jak długo USA zamierza trzymać swoje wojsko w Iraku. Patrz Leonhardt (2007) gdzie znajduje się pouczająca perspektywa o tym „co można kupić za 1,2 tryliona".} i która wzmocniła zarówno Al-Kaidę, jak i Iran — w skrócie, wojna, która może okazać się największym błędem w historii Ameryki. (Wy, Brytyjczycy, macie dłuższą historię, a więc dłuższą historię błędów konkurujących o pierwsze miejsce.)


    W prawie zwyczajowym są w rzeczywistości dwa różne delikty fałszywego przedstawienia faktów: świadome wprowadzenie w błąd i wprowadzenie w błąd na skutek niedbalstwa. Oczywiście trudno jest dowieść świadomego wprowadzenia w błąd, ponieważ dotyczy ono także stanu umysłu osoby wprowadzającej w błąd, tj. co rzeczywiście wiedział lub wierzył w momencie składania fałszywego oświadczenia [ 44 ]. Co oznacza, że pytaniem staje się — jak to było w sprawie wcześniejszego prezydenta amerykańskiego, który był oskarżony o znacznie mniejsze przestępstwa i wykroczenia: co George Bush i Tony Blair wiedzieli i kiedy się dowiedzieli? Niestety, dokumenty, które mogłyby wyjaśnić tę sprawę, są ściśle tajne, więc możemy nie poznać odpowiedzi przez 50 lat, albo nigdy. Wystarczająca liczba dokumentów „wyciekła" jednak jak dotąd, by wesprzeć, jak sądzę, wyrok świadomego wprowadzenia w błąd. Biorąc pod uwagę, że czasu jest coraz mniej, powstrzymam się od zajęcia kolejnych 3 godzin na zanudzanie was szczegółami tych dowodów; możecie znaleźć szczegóły w raporcie o długości książki, zestawionym pod odważnym kierownictwem kongresmena Johna Conyersa (dostępnym w sieci) [ 45 ], w krótszym, ale równie obciążającym raporcie zestawionym pod kierownictwem kongresmena Henry Waxmana [ 46 ], lub w książce dziennikarza „New York Times" Franka Richa The Greatest Story Ever Sold [ 47 ].


    Dla większości ludzi na tej sali nie ma w tym nic nowego. Wiemy doskonale, że nasi politycy (a przynajmniej niektórzy z nich) kłamią; traktujemy to jak oczywistość; jesteśmy do tego przyzwyczajeni. I to właśnie może być problemem. Być może tak przyzwyczailiśmy się do kłamstw polityków, że straciliśmy zdolność właściwego oburzenia. Straciliśmy zdolność nazywania rzeczy po imieniu, nazywania kłamstwa kłamstwem i oszustwa oszustwem. Zamiast tego nazywamy to "spin" [ 48 ].


    Odeszliśmy bardzo daleko od „nauki", rozumianej wąsko jako fizyka, chemia, biologia i tym podobne. Ale o to właśnie chodzi, że taka wąska definicja nauki jest mylna. Żyjemy w jednym, rzeczywistym świecie; administracyjne podziały, używane dla wygody na naszych uniwersytetach, nie odpowiadają żadnym naturalnym granicom filozoficznym. Nie można używać jednego zestawu standardów dowodowych w fizyce, chemii i biologii, a potem nagle rozluźnić standardy, kiedy chodzi o medycynę, religię lub politykę. (A raczej można tak robić — i wielu ludzi to robi — ale nie ma na to żadnego uzasadnienia.) Na wypadek, gdyby brzmiało to dla was jak naukowy imperializm, chcę podkreślić, że jest dokładnie odwrotnie. Jak to klarownie zauważyła filozof Susan Haack:

    Nasze standardy tego, co stanowi dobre, uczciwe, staranne badanie, i tego, co stanowi dobre, mocne, wspierające dowody, nie są wewnętrzną domeną nauki. Osądzając, gdzie nauka odniosła sukces i gdzie zawiodła, w jakich dziedzinach i w jakich czasach była lepsza, a w jakich gorsza, odwołujemy się do standardów, według których osądzamy solidność przekonań empirycznych lub rygor i staranność badań empirycznych ogólnie [ 49 ].

    Kwestią zasadniczą w nauce nie jest jedynie zestaw sprytnych sztuczek, które okazują się użyteczne w badaniu jakichś nieprzeniknionych pytań o świat nieożywiony i biologiczny. Nauki ścisłe i przyrodnicze nie są niczym innym jak jednym konkretnym zastosowaniem — aczkolwiek odnoszącym niezwykłe sukcesy - bardziej ogólnego, racjonalistycznego światopoglądu, skupionego na skromnym uporze, że twierdzenia empiryczne muszą być potwierdzone dowodami empirycznymi.


    I odwrotnie, lekcje filozoficzne, jakie wyciągnęliśmy z czterech stuleci pracy w naukach ścisłych i przyrodniczych, mogą mieć realną wartość — jeśli są właściwie rozumiane — w innych dziedzinach ludzkiego życia. Oczywiście nie sugeruję, by historycy i politycy używali dokładnie tych samych metod co fizycy — byłby to absurd. Ale biolodzy także nie używają tych samych metod co fizycy; ani zresztą biochemicy nie używają tych samych metod co ekolodzy, lub fizycy ciał stałych tych samych metod co fizycy cząstek elementarnych. Szczegółowe metody badania muszą być oczywiście dopasowane do przedmiotu. We wszystkich dziedzinach życia pozostaje jednak niezmieniona leżąca u podstaw filozofia, a mianowicie, otoczyć nasze teorie tak mocno, jak to możliwe, empirycznymi dowodami i modyfikować oraz odrzucać te teorie, które nie pasują do dowodów. To właśnie rozumiem przez światopogląd naukowy.


    Właśnie ze względu na tę ogólnie filozoficzną lekcję, znacznie bardziej niż z powodu jakichś konkretnych odkryć, nauki ścisłe i przyrodnicze od czasów Galileusza i Francisa Bacona mają tak głęboki wpływ na kulturę ludzką. Afirmatywna strona nauki, składająca się z dobrze zweryfikowanych twierdzeń o świecie fizycznym i biologicznym, może być tym, co najpierw przychodzi na myśl, kiedy ludzie myślą o „nauce"; ale najgłębsza i najbardziej intelektualnie wywrotowa jest jej strona krytyczna i sceptyczna. Światopogląd naukowy nieuchronnie wchodzi w konflikt z nienaukowymi sposobami myślenia, z ich rzekomo opartymi na faktach twierdzeniami o świecie. I czy może być inaczej? W końcu naukowcy nieustannie podają teorie swoich kolegów surowej pojęciowej i empirycznej kontroli. Na jakich podstawach można odrzucić flogistykę w chemii, dziedziczenie cech nabytych lub cząstkową teorię światła Newtona, ale akceptować astrologię, homeopatie i dziewicze poczęcie?


    Krytyczne parcie nauki rozciąga się także poza dziedzinę faktów — do etyki i polityki. Oczywiście, logicznie nie można wyciągać „należy" z „jest" [ 50 ]. Historycznie jednak — zaczynając od XVII i XVIII wieku w Europie, a potem rozprzestrzeniając się na cały świat — naukowy sceptycyzm odgrywa rolę kwasu intelektualnego, powoli rozpuszczając irracjonalne wiary, które dawały legitymację ustalonym hierarchiom społecznym i domniemanym autorytetom, czy to duchowieństwu, monarchii, arystokracji czy rzekomo wyższym rasom i klasom społecznym [ 51 ]. Czterysta lat później, wydaje się smutnie oczywiste — jak to próbowałem pokazać dzisiaj — że to rewolucyjne przejście od światopoglądu dogmatycznego do opartego na dowodach jest bardzo dalekie od zakończenia.

     

    Bibliografia

    1. Albert, Michael. 1992. Not all stories are equal. „Z Papers Special Issue on Postmodernism and Rationality". Dostępne on-line http://www.zmag.org/ScienceWars/index.htm
    2. American Law Institute. 1977. Restatement of the Law, Second: Torts 2d, vol. 3. As adopted and promulgated by the American Law Institute at Washington, D.C., May 19, 1976. St. Paul, Minn.: American Law Institute Publishers.
    3. Aronowitz, Stanley. 1988. Science as Power: Discourse and Ideology in Modern Society. Minneapolis: University of Minnesota Press.
    4. Barnes, Barry and David Bloor. 1981. Relativism, rationalism and the sociology of knowledge. W: Rationality and Relativism, redakcja Martin Hollis and Steven Lukes, s. 21-47. Oxford: Blackwell.
    5. BBC News. 2007. NHS trust stops homeopathy funds. 27 September 2007. Dostępne on-line http://news.bbc.co.uk/1/hi/england/kent/7015675.stm
    6. Belasco, Amy. 2007. CRS report for Congress: The cost of Iraq, Afghanistan, and other global war on terror operations since 9/11. Congressional Research Service. 9 listopada 2007. Dostępne on-line http://www.fas.org/sgp/crs/natsec/RL33110.pdf
    7. Bilmes, Linda and Joseph Stiglitz. 2006. The economic costs of the Iraq war: An appraisal three years after the beginning of the conflict. Working paper 12054, National Bureau of Economic Research. Dostępne on-line http://www.nber.org/papers/w12054
    8. Black, Henry Campbell. 1916. A Treatise on the Rescission of Contracts and Cancellation of Written Instruments, vol. 1. Kansas City, Mo.: Vernon Law Book Co.
    9. Black, Henry Campbell. 1979. Black's Law Dictionary: Definitions of the Terms and Phrases of American and English Jurisprudence, Ancient and Modern, 5th ed. Redakcja Joseph R. Nolan, Michael J. Connolly i personel redakcyjny wydawcy. St. Paul, Minn.: West Publishing Co.
    10. Bricmont, Jean. 2005. Preface. W: Alan Sokal, Pseudosciences et postmodernisme: Adversaires ou compagnons de route? , pp. 7-38. Paris: Odile Jacob.
    11. Bricmont, Jean and Alan Sokal. 2001. Science and sociology of science: Beyond war and peace. W: The One Culture?: A Conversation about Science, redakcja Jay Labinger i Harry Collins, pp. 27-47, 179-183 and 243-254. Chicago: University of Chicago Press. Także dostępne on-line http://www.physics.nyu.edu/faculty/sokal/
    12. Bricmont, Jean and Alan Sokal. 2004. Reply to Gabriel Stolzenberg. „Social Studies of Science" 34(1): 107{113. Także dostępne on-line at http://www.physics.nyu.edu/faculty/sokal/
    13. Brown, James Robert. 2001. Who Rules in Science?: An Opinionated Guide to the Wars. Cambridge, Mass.: Harvard University Press.
    14. Burnham, Gilbert, Riyadh Lafta, Shannon Doocy i Les Roberts. 2006. Mortality after the 2003 invasion of Iraq: a cross-sectional cluster sample survey. „The Lancet" 368: 1421-1428. [Patrz także listy do redakcji i odpowiedź autora w „The Lancet" 369: 101-105 (2007).]
    15. Chomsky, Noam. 1992. Rationality/science. „Z Papers Special Issue on Postmodernism and Rationality". Dostępne on-line http://www.zmag.org/ScienceWars/index.htm
    16. Chomsky, Noam. 1993. Year 501: The Conquest Continues. Boston: South End Press.
    17. Collins, Harry M. 1981. Stages in the empirical programme of relativism. „Social Studies of Science" 11: 3-10.
    18. Colquhoun, David. 2007. Tunbridge Wells Homeopathic Hospital to close. Dostępne on-line http://dcscience.net/?p=167
    19. Cooke, Marie, Wendy Chaboyer, Philip Schluter i Maryanne Hiratos. 2005. The effect of music on preoperative anxiety in day surgery. „Journal of Advanced Nursing" 52: 47-55.
    20. Cucherat, M., M.C. Haugh, M. Gooch i J.-P. Boissel, dla HMRAG group. 2000. Evidence of clinical efficacy of homeopathy: A meta-analysis of clinical trials. „European Journal of Clinical Pharmacology" 56: 27-33.
    21. Ehrenreich, Barbara. 1992. For the rationality debate. „Z Papers Special Issue on Postmodernism and Rationality". Dostępne on-line at http://www.zmag.org/ScienceWars/index.htm
    22. Ernst, E. 2002. A systematic review of systematic reviews of homeopathy. „British Journal of Clinical Pharmacology" 54: 577-582.
    23. Gergen, Kenneth J. 1988. Feminist critique of science and the challenge of social epistemology. W: Feminist Thought and the Structure of Knowledge, redakcja Mary McCanney Gergen, s. 27-48. New York: New York University Press.
    24. Goldacre, Ben. 2006a. Friends in high places. 1 września 2006. Dostpępne on-line http://www.badscience.net/?p=288
    25. Goldacre, Ben. 2006b. Homeopathy packaging and flu. 1 września 2006. Dostępne on-line http://www.badscience.net/?p=292
    26. Griffith-Thomas, W.H. 1930. The Principles of Theology. London: Longmans, Green.
    27. Haack, Susan. 1993. Evidence and Inquiry: Towards Reconstruction in Epistemology. Oxford: Blackwell.
    28. Haack, Susan. 1998. Manifesto of a Passionate Moderate: Unfashionable Essays. Chicago: University of Chicago Press.
    29. Haack, Susan. 2003. Defending Science — Within Reason: Between Scientism and Cynicism. Amherst, N.Y.: Prometheus Books.
    30. Hawkes, Nigel. 2008. New laws to govern alternative medicine. „The Times" [London], 5 stycznia s. 1, 2.
    31. Hayles, N. Katherine. 1992. Gender encoding in fluid mechanics: Masculine channels and feminine flows. „Differences: A Journal of Feminist Cultural Studies" 4(2): 16-44.
    32. Henderson, Mark. 2007. Hard-up NHS trusts cut back on unproven homoeopathy treatment. „The Times" [London], 23 maja.
    33. Henderson, Mark and Fran Yeoman. 2006. NHS must audit spending on alternative therapy, MPs say. „The Times" [London], 24 maja.
    34. Heuston, R.F.V. i R.A. Buckley. 1996. Salmond and Heuston on the Law of Torts, 21 wyd. London: Sweet & Maxwell. House of Commons [U.K.]. 2002. Question by Dr. Jenny Tonge and reply by the Prime Minister. Hansard, 13 March 2002, columns 886-887. Dostępne on-line http://www.publications.parliament.uk/pa/cm/cmvol381.htm
    35. House of Lords [U.K.]. 2006. Lords Hansard tekst z 12 czerwca 2006. Dostępne on-line http://www.publications.parliament.uk/pa/ld199900/ldhansrd/pdvn/lds06/text/60612w02.htm
    36. House of Lords [U.K.]. 2007. Select Committee on Science and Technology. Minutes of Evidence. Examination of Witnesses (Questions 520-539), 21 lutego 2007. Dostępne on-line http://www.publications.parliament.uk/pa/ld200607/ldselect/ldsctech/166/7022105.htm
    37. Iraq Family Health Survey Study Group [Amir H. Alkhuzai i in.]. 2008. Violence-related mortality in Iraq from 2002 to 2006. „New England Journal of Medicine" 358: 484-493.
    38. Jan Paweł II. 1998. Encyklika Papieża Jana Pawła II do biskupów Kościoła Katolickiego o stosunku wiary i rozumu. 14 września 1998. Także dostępne on-line http://www.vatican.va/holy father/john paul ii/encyclicals/
    39. Khan, K.S., S. Daya iA. Jadad. 1996. The importance of quality of primary studies in producing unbiased systematic reviews. „Archives of Internal Medicine" 156: 661-666.
    40. Kleijnen, Jos, Paul Knipschild i Gerben ter Riet. 1991. Clinical trials of homoeopathy. „British Medical Journal" 302: 316-323 + poprawka 302: 808.
    41. Latour, Bruno. 1987. Science in Action: How to Follow Scientists and Engineers through Society. Cambridge, Mass.: Harvard University Press.
    42. Latour, Bruno. 2004. Why has critique run out of steam? From matters of fact to matters of concern. „Critical Inquiry" 30: 225-248.
    43. Latour, Bruno and Steve Woolgar. 1979. Laboratory Life: The Social Construction of Scientific Facts. Beverly Hills: Sage Publications.
    44. Leonhardt, David. 2007. What $1.2 trillion can buy. „New York Times", 17 stycznia.
    45. Levitt, Norman. 1996. Response to Freudenberg. „Technoscience: Newsletter of the Society for Social Studies of Science" 9, nr 2 (Wiosna). Dostępne on-line http://www.rpi.edu/dept/sts/technoscience/news/s96/s96debate.html
    46. Lewis, Anthony. 1991. Make No Law: The Sullivan Case and the First Amendment. New York: Random House.
    47. Linde, Klaus, Nicola Clausius, Gilbert Ramirez, Dieter Melchart, Florian Eitel, Larry V. Hedges i Wayne B. Jonas. 1997. Are the clinical effects of homoeopathy placebo effects? A meta-analysis of placebo-controlled trials. „The Lancet" 350: 834-843.
    48. Linde, Klaus i Wayne B. Jonas. 1998. Meta-analysis of homoeopathy trials: authors' reply. „The Lancet" 351: 367-368.
    49. Linde, Klaus and Dieter Melchart. 1998. Randomized controlled trials of individualized homeopathy: A state-of-the-art review. „Journal of Alternative and Complementary Medicine" 4: 371-388.
    50. Linde, Klaus, Michael Scholz, Gilbert Ramirez, Nicola Clausius, Dieter Melchart i Wayne B. Jonas. 1999. Impact of study quality on outcome in placebo-controlled trials of homeopathy. „Journal of Clinical Epidemiology" 52: 631-636.
    51. Lindsey, Lawrence B. 2008. What the Iraq war will cost the U.S. „Fortune" (wydanie internetowe), 11 stycznia 2008. Dostępne on-line http://money.cnn.com/2008/01/10/news/economy/costofwar.fortune/
    52. Loveland, Ian. 2000. Political Libels: A Comparative Study. Oxford-Portland, Oregon: Hart.
    53. McDonnell, Denis Lane i John George Monroe. 1952., 7 wyd. London: Sweet & Maxwell.
    54. McGrath, Alister E. 2004. The Twilight of Atheism: The Rise and Fall of Disbelief in the Modern World. New York: Doubleday.
    55. McGrath, Alister E. 2008 (2005). Bóg Dawkinsa: Geny, memy i sens życia. Kraków: Wyd. UJ.
    56. Medicines and Healthcare Products Regulatory Agency [U.K.]. 2006. Explanatory Memorandum to The Medicines for Human Use (National Rules for Homoeopathic Products) Regulations 2006. 19 lipca 2006. Dostepne on-line www.senseaboutscience.org.uk/pdf/ExplanatoryMemorandumSI2006No1952.pdf
    57. Miller, Anita, red. 2006. George W. Bush Versus the U.S. Constitution. Z przedmową kongresmena Johna Conyersa, Jr. i wprowadzeniem ambasadora Josepha C. Wilsona. Chicago: Academy Chicago. [Także dostępne on-line, Pod tytułem „The Constitution inCrisis", http://www.afterdowningstreet.org/constitutionincrisis]
    58. Milmo, Patrick i W.V.H. Rogers, red. 2004. Gatley on Libel and Slander, 10 wyd. London: Sweet & Maxwell.
    59. Moher, David, Ba' Pham, Alison Jones, Deborah J. Cook, Alejandro R. Jadad, Michael Moher, Peter Tugwell iTerry P. Klassen. 1998. Does quality of reports of randomised trials affect estimates of intervention efficacy reported in meta-analyses? „The Lancet" 352: 609-613.
    60. Mooney, Chris. 2005. The Republican War on Science. New York: Basic Books.
    61. Morris, David. 2005. The end of reason. AlterNet, 31marca 2005. Dostępne on-line http://www.alternet.org/story/21641/
    62. Neill, Sir Brian i Richard Rampton, red. 1983. Duncan and Neill on Defamation, 2 wyd. London: Butterworths.
    63. Opinion Research Business. 2007. More than 1,000,000 Iraqis murdered. Wrzesień 2007. Dostępne on-line http://www.opinion.co.uk/Newsroom details.aspx?NewsId=78
    64. Opinion Research Business. 2008. Update on Iraqi casualty data. Styczeń 2008. Dostępne on-line http://www.opinion.co.uk/Newsroom details.aspx?NewsId=88
    65. Orszag, Peter. 2007. Estimated costs of U.S. operations in Iraq and Afghanistan and of other activities related to the war on terrorism. Testimony before the Committee on the Budget, U.S. House of Representatives, 24października 2007. Dostępne on-line http://www.cbo.gov/publications/collections/collections.cfm?collect=4
    66. Orwell, George. 1953 [1946]. Politics and the English language, w A Collection of Essays, s. 156-171. New York: Harcourt Brace Jovanovich.
    67. Pickering, Andrew. 1984. Constructing Quarks: A Sociological History of Particle Physics. Chicago: University of Chicago Press.
    68. Poolman, Rudolf W., Peter A.A. Struijs, Rover Krips, Inger N. Sierevelt, Rene K. Marti, Forough Farrokhyar i Mohit Bhandari. 2007. Reporting of outcomes in orthopaedic randomized trials: Does blinding of outcome assessors matter? „Journal of Bone and Joint Surgery" (American) 89: 550-558.
    69. Prados, John. 2004. Hoodwinked: The Documents that Reveal how Bush Sold Us a War. New York: New Press.
    70. Price, David i Korieh Duodu. 2003. Defamation: Law, Procedure and Practice, 3 wyd. London: Sweet & Maxwell.
    71. Prosser, William Lloyd. 1971. Handbook of the Law of Torts, 4 wyd. St. Paul, Minn.: West Publishing Co.
    72. Randerson, James. 2007. Doctors renew drive to ban NHS homeopathy. „The Guardian", 23 maja.
    73. Randerson, James. 2008. Fifth of NHS trusts turn away from homeopathy. „The Guardian", 30 stycznia, s. 10.
    74. Rich, Frank. 2006. The Greatest Story Ever Sold: The Decline and Fall of Truth in Bush's America. New York: Penguin Press.
    75. Samarasekera, Udani. 2007. Pressure grows against homoeopathy in the UK. „The Lancet" 370: 1677-1678.
    76. Schulz, Kenneth F. 2000. Assessing allocation concealment and blinding in randomised controlled trials: why bother? „Evidence-Based Medicine" 5: 36-38.
    77. Schulz, K.F., I. Chalmers, R.J. Hayes i D.G. Altman. 1995. Empirical evidence of bias. Dimensions of methodological quality associated with estimates of treatment effects in controlled trials. „Journal of the American Medical Association" 273: 408-412.
    78. Secretary of State for Health [U.K.]. 2006. The Medicines for Human Use (National Rules for Homoeopathic Products) Regulations 2006. Statutory Instrument 2006 No. 1952, 19 lipca 2006. Weszło w życie 1 września 2006. Dostępne on-line http://www.opsi.gov.uk/SI/si2006/20061952.htm
    79. Seed, Paul. 1998. Meta-analysis of homoeopathy trials [list]." The Lancet" 351: 365.
    80. Shang, Aijing, Karin Huwiler-Muntener, Peter Juni, Stephan Dorig, Jonathan A.C. Sterne, Daniel Pewsner i Matthias Egger. 2005. Are the clinical effects of homoeopathy placebo effects? Comparative study of placebo-controlled trials of homoeopathy and allopathy. „The Lancet" 366: 726{732. [Patrz także list do redakcji w „The Lancet" 366: 2081-2086, wraz z odpowiedzią autorów, która podaje informację pominiętą niestety w oryginalnym raporcie.]
    81. Shermer, Michael. 2005. The blind godmaker. „Science" 308 (April 8): 205-206.
    82. Smallwood, Christopher. 2005. The Role of Complementary and Alternative Medicine in the NHS. Raport zamówiony przez Księcia Walii. Dostępny on-line http://research.freshminds.co.uk/files/u1/freshminds report complimentarymedicine.pdf [sic]
    83. Smith, Michael. 2005. Blair planned Iraq war from start. „The Sunday Times" [London], 1 maja. Dostępny on-line http://www.timesonline.co.uk/tol/news/uk/article387237.ece.


Alan Sokal

 

Wybitny amerykański fizyk, specjalista od pół kwantowych. Szerszej publiczności znany ze względu na zwalczanie pseudonauki i postmodenistycznych bredni. Jego słynna książka ośmieszająca postmodernizm, „Modne bzdury”, została przełożona na dziesiątki języków, w tym na język polski.   


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj







 




Zdziwienie

Hili: I po co ta roślinka tu wyrosła?
Ja: Chciała podbić świat.

Więcej

St Paul Island
część 5
Bruce Lyon


To jest ostatni z serii postów o >St Paul Island, jednej z wysp Pribyłowa na Alasce. Cztery poprzednie posty dotyczyły 11 gatunków ptaków morskich, które gniazdują na wyspie. Dzisiaj spotkamy siewkowce z najśliczniejszymi chyba na świecie pisklętami, parę ptaków śpiewających i dwa ostatnie gatunki ptaków morskich, z których jeden jest słynny z wymiotnego zachowania obronnego.   

Biegusy skalne (Calidris ptilocnemis) są wszędzie na wyspie, gniazdując zarówno w tundrze, jak na trawiastych zboczach. Ten gatunek gniazduje tylko na wyspach na Morzu Beringa i na wąskim pasie nadbrzeżnym na Alasce i w Rosji. 

Więcej

Szminkowanie trupa
z Oslo
Andrzej Koraszewski


Izraelskie wybory skupiły uwagę świata w stopniu być może większym niż w jakimś supermocarstwie. Większość „doniesień” sprawiała wrażenie atawistycznej zgoła niechęci do premiera Netanjahu, zazwyczaj symbolizującego w tych doniesieniach wszystko, co paskudne. Pozwalało to donoszącym na przedstawianie się jako reprezentanci wszystkiego, co dobre. Sztuka przedstawiania się w charakterze istot niezmiernie dobrych przez pławienie się w nienawiści została doprowadzona przez nasz gatunek do perfekcji. Wymaga wykorzystania do tego celu obrazu głębokiego współczucia i miłości. W przypadku Izraela sprawa jest w miarę prosta - należy nieodmiennie okazywać współczucie niewinnym dzieciom porywanym przez Żydow na macę.

Więcej
Blue line

Co to jest czerwona
rtęć?
Steven Novella


Nie jestem fanem filmów Star Trek reboot. Choć podoba mi się obsada i jako fan serii Trek lubiłem pomysł zrobienia ciągu dalszego, te filmy rozczarowują.

Jak zwykle w wypadku klap filmów o wielkich budżetach, problem polega na scenariuszu. Konkretnie – na czerwonej materii. Jest to tajemnicza substancja wynaleziona przez Wulkanów z przyszłości, której jedna kropla może dać osobliwe efekty. Pojawia się jako nieco czerwonego płynu. Ostatecznie jest to tylko głupa sztuczka, która ma przełamywać prawa fizyki.

Więcej

Dlaczego Arabowie
nienawidzą Palestyńczyków
Khaled Abu Toameh


Czy to jest prawda? Jeśli tak, to dlaczego? Niestety, Palestyńczycy znani są z tego, że zdradzają swoich arabskich braci, nawet skutecznie wbijając im nóż w plecy. Na przykład, Palestyńczycy popierali inwazję Saddama Husajna na Kuwejt w 1990 roku – na państwo Zatoki, które rok w rok, wraz ze swoimi sąsiadami, dawało Palestyńczykom miliony dolarów pomocy.  

Rosnąca w ostatnich latach liczba Arabów, szczególnie w krajach Zatoki, postrzega Palestyńczyków właśnie przez pryzmat tej nielojalności. W ostatnich miesiącach jednak arabska krytyka wobec Palestyńczyków, głównie przekazywana w mediach tradycyjnych i społecznościowych, jeszcze narosła i zaostrzyła się.

Więcej
Blue line

Jaka sztuka
siedzi w naszych genach
Andrzej Koraszewski 


Widząc piękny tatuaż na szyi młodej kobiety mam ochotę zobaczyć więcej. Żarty na bok, bo zaraz podniesie się krzyk na temat męskiego szowinizmu, sprośności i #mitu. Sprawa jest jednak poważna, nasze poczucie piękna jest jaskinowe, instynkt sztuki wywodzi się z czasów, kiedy błąkaliśmy się po sawannie, zastanawiając się jak przetrwać do następnego dnia i zdążyć spłodzić jak najwięcej dzieci, żeby nasze geny nie wsiąkły w piasek. Właśnie pojawiło się polskie tłumaczenie Instynktu sztuki Denisa Duttona, zmarłego w 2010 roku amerykańskiego filozofa, który próbując rozwikłać zagadkę naszego sposobu postrzegania sztuki, doszedł do wniosku, że więcej odpowiedzi znajduje w dziełach Darwina i jego uczniów niż w pracach krytyków i filozofów sztuki.

Więcej

Obejmuję moją izraelsko
-arabską tożsamość
Ali Adi 


Chciałbym odczuwać tę samą dumę z mojej arabskiej kultury i tradycji, jaką odczuwam jako Izraelczyk.

Uwagi prezentera telewizyjnego, Jarona Londona, o arabskiej kulturze [kilka tygodni temu ten prezenter mówił o Arabach jako ”dzikich ludziach” i nazwał arabską kulturę „porażką”] odzwierciedlały prawdę, którą wszyscy znamy. Nie tylko ja to mówię – inni Arabowie mówią to cały czas i na całym świecie. Jeśli zapytasz któregokolwiek z nich, nawet ci, którzy najbardziej nienawidzą Izraela, powiedzą ci szczerze, że wolą konflikt z Żydami od konfliktu z innymi Arabami, którego wynikiem byłby naturalnie brutalny, niepohamowany rozlew krwi. Arabscy obywatele Izraela przyznają, że wolą rząd izraelski od arabskiego, nawet jeśli siedząc na swoich wygodnych posadach na izraelskich uniwersytetach, lubią mówić o „okupacji”.
Nie cieszy mnie fakt, że zgadzam się z Londonem. Gdybym tylko mógł, chciałbym obalić jego słowa. Gdybym tylko mógł bez żadnych wahań czuć dumę i związek z kulturą arabską.

Więcej

Fałszywe wspomnienia
i Fake News
Steven Novella


Oto jeszcze jedno przypomnienie, że nasze wspomnienia są zrekonstruowanymi fabrykacjami, jakich używają nasze mózgi, by wzmocnić istniejącą narrację. Nowe badanie 3140 uczestników pokazuje, że wystawianie ludzi na fake news tworzyło fałszywą pamięć przedstawionych wydarzeń u około połowy badanych. Badacze pokazali ludziom w Irlandii na krótko przed referendum o aborcji w 2018 roku, sześć wiadomości, z których dwie były fake news. Jedna z tych fałszywych wiadomości dotyczyła plakatów kampanii, które zniszczono po odkryciu, że były nielegalnie finansowane przez Amerykanina. 

Więcej

Boko Haram: krwawy terror,
końca nie widać
Uzay Bulut

Boko Haram właśnie obchodził dziesiątą rocznicę swojego powstania. Co roku ta nigeryjska grupa terrorystyczna, która zyskała przyczółek w sąsiednich krajach afrykańskich, w Kamerunie, Czadzie i Nigrze, wydaje się silniejsza. Na zdjęciu: przywódca Boko Haram, Abubakar Szekau, z wideo propagandowego grupy z listopada 2018 r.

Boko Haram, sprzymierzona z ISIS grupa, która dąży do ustanowienia kalifatu w Nigerii, właśnie obchodziła dziesiątą rocznicę swojego założenia. Wbrew początkowym ocenom jednak ta grupa terrorystyczna, znana także jako Zachodnioafrykańska Prowincja Państwa Islamskiego ISWAP), nie jest łatwa do pokonania. Wręcz przeciwnie, co roku ta dżihadystyczna grupa, która zdobyła przyczółki w sąsiednich państwach afrykańskich, Kamerunie, Czadzie i Nigrze, wydaje się być coraz silniejsza.

Więcej

Kolejna próba
odrzucenia teorii Darwina
Jerry A. Coyne


Nigdy nie osądzałem argumentów na podstawie kwalifikacji ich autora. W końcu dwóch ludzi, którzy dali największy wkład w moją dziedzinę genetyki ewolucyjnej - Gregor Mendel i Charles Darwin – byli przyrodnikami-amatorami. Kiedy więc dobrze znany profesor z Yale i informatyk-naukowiec, David Gelernter, pisze esej, w którym odrzuca darwinowską ewolucję, nie można go po prostu zlekceważyć dlatego, że nie jest biologiem. Ani też nie można ignorować jego argumentów, bo esej ukazał się w konserwatywnym piśmie „Claremont Review of Books”. Nie, musimy zająć się jego argumentami, szczególnie dlatego, że szeroko podchwyciły je media, jak również konserwatywne, religijne i propagujące inteligentny projekt (ID) strony internetowe.

Więcej

Brexit i jego efekty
na Bliskim Wschodzie
Tom Gross


Wielka Brytania jest w szaleństwie w sprawie Brexitu. Wydaje się niemal, jakby ten kraj przeżywał jakiś rodzaj kolektywnego „kryzysu wieku średniego”. Wiele ekonomicznych i społecznych decyzji jest wstrzymanych i obie główne partie polityczne Konserwatyści i Partia Pracy są zajęte zażartą walką wewnętrzną o to czy, jak i kiedy wyjść z Unii Europejskiej. Polityka jest zdecydowanie krajowa i zajęta dniem bieżącym, nic więc dziwnego, że niewiele było w Wielkiej Brytanii dyskusji o tym, jak Brexit może wpłynąć na politykę zagraniczną kraju.  

Kluczowi gracze międzynarodowi, w tym Donald Trump, Władimir Putin i kierownictwo Chin, bardzo chcą, by Brexit nastąpił, ponieważ wierzą (moim zdaniem, poprawnie), że wynikiem będzie słabsza UE i słabsza Wielka Brytania, a więc podniesie to ich globalną siłę i wpływy.

Więcej
Blue line

Homo politicus
vs. Homo sapiens
Andrzej Koraszewski 


Przyjaciel jest oburzony tym, że „Solidarność” jest dziś karykaturą ruchu społecznego i karykaturą związku zawodowego. To oburzenie jest zrozumiałe, ponieważ dla naszego pokolenia „Solidarność” była nadzieją, ruchem, który przywracał wiarę w ludzi, ruchem tworzącym ramy walki o kraj bez komunizmu, o normalność. Pamiętam, że to ostatnie słowo powtarzało się często w rozmowach z przyjaciółmi i że czasem zastanawiałem się nad pytaniem, jak różne okażą się te wyobrażenia normalności. „Solidarność” w naszych oczach była zapewne piękniejsza niż w rzeczywistości, chociaż wiedzieliśmy, że nie wszystko jest piękne i że różne brudy, które tu i ówdzie wypływają, mogą przenikać ten ruch znacznie głębiej niż sądzimy. Rajcowała nas szlachetność, głębokie przekonanie o słuszności, braterstwo.

Więcej

Dlaczego Izraelczycy nigdy
nie zapomnieli swojego 9/11
Jonathan Tobin


Wielu Amerykanów osunęło się z powrotem w mentalność sprzed 11 września 2001 w sprawie terroryzmu. Horror drugiej intifady jest jednak nadal bardzo żywy w umysłach Izraelczyków  W osiemnastą rocznicę 11 września 2001 roku rządowi przedstawiciele i instytucje w całej Ameryce upamiętniali koszmar tego dnia. Po wszystkich tych latach jednak jest poczucie – poza tymi, którzy stracili członka rodziny lub bliskiego przyjaciela – że ceremonie coraz bardziej stają się formalnością, nie zaś rzeczywistą żałobą narodową. 

Bardzo podobnie do sposobu, w jaki upamiętnianie japońskiego ataku na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku 9/11 staje się momentem zamrożonym w przeszłości, nie zaś przypomnieniem niebezpiecznego świata, w jakim nadal dziś żyjemy. 

Więcej
Blue line

Uduchowiony erotyzm
bogów i wyznawców (II)
Lucjan Ferus


Jest to dalszy ciąg cyklu na podstawie książki Erotyzm w religiach świata autorstwa Zdzisława Wróbla wyd. w 1990 r. Poprzednią część zakończyłem wyjaśnieniem, dlaczego aspekt erotyzmu w starożytnych religiach ograniczyłem do jednego tekstu. Krótko mówiąc uznałem, iż ważniejsze dla Czytelników będzie poznanie tego, co ma do powiedzenia autor w kwestiach EROTYZMU w nawiązaniu do współczesnych religii monoteistycznych.

Więcej

Dorastaliśmy nienawidząc
i przeklinając Żydów
Andrzej Koraszewski

Członkowie Ruchu narodowosocjalistycznego oddają nazistowski salut pod płonącą swastyką. Georgia, USA. 21 kwietnia 2018. (zdjęcie: GO NAKAMURA/REUTERS)

Poniższy tekst nie ukazał się na łamach biuletynu Amnesty International, ani gazety „New York Times”, ani brytyjskiego „Guardiana”, nie ukazał się w Kanadzie, gdzie mieszka jego Autorka, został opublikowany przez izraelską „Jerusalem Post”. Można odpowiedzieć, że przecież Autorka tam go właśnie wysłała, że jest to jej przesłanie do mieszkańców Izraela. Być może to właśnie jest najprostsze wprowadzenie do tej krótkiej opowieści o dorastaniu w nienawiści do Żydów. Autorka przedstawia się sama.

Więcej

Choroba
zielonych mięśni
Paulina Łopatniuk

Drób niezbyt przyjaźnie nastawiony; Irina Iordachescu, https://www.flickr.com/photos/19907124@N00/226367570/, CC BY-NC-ND 2.0

Patologia weterynaryjna nie pojawia się na blogu często jako główny temat, bo to nie do końca moja przecież dziedzina. Jasne, sporo zagadnień powtarza się, wiele mechanizmów chorobowych jest podobnych, liczne zmiany bywają identyczne lub przynajmniej nie aż tak bardzo odmienne, ale jednak anatomia i histologia człowieka nie jest taka sama jak anatomia i histologia innych zwierząt, zwłaszcza gdy porzucamy ssaki na rzecz ptaków, gadów, płazów czy ryb, nie mówiąc już o bezkręgowcach (tak, istnieje literatura na temat patologii bezkręgowców i bywa fascynująca). 

Więcej

Zapowiedzi ”wymazania
syjonistycznego reżimu”
Majid Rafizadeh

Niedawno dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu (IRGC), generał dywizji Hossein Salami, raz jeszcze poprzysiągł unicestwić Izrael. Przechwalał się, że Iran do takiego stopnia wzmocnił swoją libańską marionetkę, że Hezbollah „samodzielnie” może zrównać Izrael z ziemią. (Na zdjęciu: Salami otrzymuje awans na generała dywizji od najwyższego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego, podczas ceremonii 22 kwietnia 2019 r. (Zdjęcie: khamenei.ir)

Sytuacja w dzisiejszym świecie wydaje się być w znacznej mierze rezultatem tego, że ludzie, którzy mają możliwość poprawienia tego, co złe, umyślnie odwracają wzrok. Obecnie jednymi z największych beneficjentów takiego zachowania – wraz z Chinami, Koreą Północną, Wenezuelą, Rosją, Turcją i Kubą – jest Islamska Republika Iranu. 
Wśród innego bezprawia Iran, sprzecznie z Rozdziałem 1 Karty Narodów Zjednoczonych, od czasu islamskiej rewolucji w 1979 roku, nieustannie grozi istnieniu Izraela. Nie powoduje to żadnego potępienia lub nagany ze strony społeczności międzynarodowej.

Więcej

”Sygnalizowanie cnoty”
może nas irytować.
Geoffrey Miller

Preriokur ostrosterny nadyma worki skórne, by zwabić partnerki .

Wszyscy sygnalizujemy cnotę. Ja sygnalizuję cnotę; ty sygnalizujesz cnotę; my sygnalizujemy cnotę.

A ci faceci tam, w tym politycznym plemieniu, którego nie lubimy – oni szczególnie sygnalizują cnotę. (Ale wierzą, że my to robimy.)  Nie udawajmy, że jest inaczej. Jesteśmy ludźmi, a ludzie lubią popisywać się swoimi moralnymi cnotami, etycznymi zasadami, religijnymi przekonaniami, politycznymi postawami i wyborem stylu życia. Sygnalizowaliśmy cnotę od kiedy prehistoryczni myśliwi dzielili się mięsem z głodnymi ludźmi w ich klanie lub opiekowali się dziećmi, które nie były ich. Nasi potomkowie będą sygnalizować sobie wzajemnie cnotę w koloniach na Marsie i na statkach kosmicznych lecących do innych układów gwiezdnych. W miarę jak ludzie skolonizują galaktykę, sygnalizowanie cnoty skolonizuje galaktykę.

Więcej

Ewoluująca ideologia
białej supremacji
M. Davis, Z. Begin i Y. Carmon

Andres Breivik

Uproszczone pojęcie, że terroryści – czy to muzułmańscy dżihadyści, czy zwolennicy białej supremacji – są tylko ”tchórzami” lub ”chorymi umysłowo” nadal panuje nawet w najwyższych kręgach decydentów. Reagując na strzelaninę w El Paso 4 sierpnia 2019 r., prezydent USA, Donald Trump, tweetował: „Dzisiejsza strzelanina w El Paso w Teksasie była nie tylko tragiczna, był to akt tchórzostwa”. 7 sierpnia w oświadczeniu Białego Domu po kolejnej strzelaninie w Dayton, Ohio, pan Trump nawiązał do białej supremacji jako niebezpiecznej ideologii, ale następnie określił strzelających jako „ludzi, którzy są bardzo poważnie chorzy psychicznie”. Tego samego dnia pełniący obowiązki szefa personelu Białego Domu, Mick Mulvaney wyjaśnił w programie ABC This Week, że „to są chorzy ludzie. Nie można być zwolennikiem białej supremacji i być normalnym. To są chorzy ludzie. Wy to wiecie, ja to wiem, prezydent to wie”.  

Więcej
Biblioteka

Foka Weddela wygryza
otwory do oddychania
Jerry A. Coyne


Jak już pisałem, przygotowuję zestaw pogadanek na podróż po Antarktydzie, podczas której będę gościem-wykładowcą. Jedna z nich, którą zamieściłem wcześniej, opowiada o badaniach naukowych ekspedycji Scotta do Bieguna Południowego. Co najmniej dwa cele badań tej grupy były związane z ewolucją i omówię je, jak również rozszerzę to ogólnie na badania naukowe, które prowadzono równolegle z wyprawą.


Chociaż te wykłady stanowią wyzwanie, bo nie jestem specjalistą biologii polarnej, jest to także niesłychana zabawa, bo uczę się ogromnie dużo o rzeczach, o których inaczej nigdy bym się nie dowiedział. Kolejna pogadanka ma traktować o adaptacji zwierząt do skrajnego środowiska Antarktydy (mróz, wiatr, susza i niesłychanie zróżnicowane oświetlenie w różnych okresach roku). Przytaczam kilka przykładów, żeby pokazać, jak działają te adaptacje i jak wyewoluowały. Są tu, oczywiście, słynne białka zapobiegające zamarzaniu u ryb, które żyją w temperaturze poniżej zera.

Więcej

Wojna, pokój,
podżegacze i podżegani
Andrzej Koraszewski


Dziesiątki razy wyjaśniałem różnym ludziom, że bardziej  interesuje mnie stosunek świata do Izraela niż Izrael jako taki. Przyglądanie się stosunkowi świata do Izraela wynika z przekonania, że świat ma obsesję na punkcie Żydów i Izraela i że ta obsesja może być z wielu względów groźna. Jednak nazbyt intensywne przyglądanie się tej obsesji może wpędzić w obsesję. Kto wie, może w rzeczywistości świat traktuje Izrael jak Mołdawię, a tacy jak ja robią z igły widły? Intensywnie rozglądam się, gdzie mogę znaleźć ludzi, którzy nie mają zdecydowanych poglądów na temat Izraela. Wiele wskazuje na to, że w Polsce, w Szwecji, w Ameryce, silne poglądy na temat Izraela mają wszyscy dorośli i wszystkie dzieci powyżej 10 roku życia, tak mężczyźni, jak i kobiety, ci z lewej i ci z prawej. Poszukiwanie osób, które mają jakiekolwiek poglądy na temat Mołdawii naraża człowieka na dziwne spojrzenia.

Więcej
Blue line

DNA i potwór
z Loch Ness
Steven Novella


Jeśli nigdy nie byliście w górach Szkocji, dodajcie to do miejsc, które powinniście odwiedzić. Jest tam niewiarygodnie pięknie. Kiedy byłem tam w zeszłym roku, odwiedziliśmy sławiony w piosenkach Loch Lomond, a także największe jezioro w Wielkiej Brytanii. Mogliśmy odwiedzić zamiast tego Loch Ness i musieliśmy wyjaśnić naszej przewodniczce, że ma autobus pełen sceptyków. Ulżyło jej, bo uważała, że Lomond jest ciekawszym miejscem, ale oczywiście większość turystów chce zobaczyć słynniejszy Loch.

Więcej

Dlaczego fakty miałyby
nam wchodzić w drogę?
Bassam Tawil

Dlaczego warto wspomnieć szczegóły o mieście rodzinnym Riny Shnerb i o jej wieku? Ponieważ palestyńskie media znowu prowadzą kampanię fabrykacji i kłamstw, żeby usprawiedliwić zamach terrorystyczny i zamordowanie niewinnej żydowskiej nastolatki. Na zdjęciu: Rina Shnerb, zamordowana 23 sierpnia przez bombę terrorystów. (Zdjęcie od rodziny ofiary)

Rina Shnerb, 17-latka, która zginęła w palestyńskim zamachu terrorystycznym na Zachodnim Brzegu 23 sierpnia, urodziła się i wychowała w izraelskim mieście Lod. Nigdy nie mieszkała w żadnym osiedlu na Zachodnim Brzegu. Ponadto nigdy nie służyła w Izraelskich Siłach Obronnych (IDF) ani w żadnej agencji bezpieczeństwa, bo była zbyt młoda, by zwerbowano ją do służby. Rinę zabił wybuch bomby, kiedy odwiedzała popularne źródło Ein Buwin. 

Więcej

Nowa i ważna czaszka
hominina z Etiopii
Jerry A. Coyne


Nowa analiza niezwykłego znaleziska w Etiopii sugeruje, że gatunek, jaki reprezentuje, Australopithecus anamensis, może być jednym z najwcześniejszych gatunków w naszej linii rodowej, a możliwe, że jest pierwszym homininem, jakiego znamy, który jest niewątpliwie częścią naszej genealogii. (“Homininy”, dawniej nazywane „hominidami”, reprezentują wszystkie skamieniałości naszej strony drzewa rodzinnego od czasu, kiedy odgałęziliśmy się od wspólnego z szympansami przodka.) To znalezisko doprowadziło także do zrewidowania tezy, że A. anamensis był przodkiem późniejszego A. afarensis, uważanego przez wielu za przodka rodzaju Homo, a więc także nowoczesnego Homo sapiens. (Lubimy wiedzieć, kim są nasi przodkowie, jak o tym świadczy popularność firm takich jak 23 & Me.)

Więcej

Czy arabska izraelskość
jest atrakcyjna
Daled Amos


Dwa lata temu David Hazony – redaktor-założyciel „The Tower” – opisał potencjalną więź między izraelską tożsamością a przyszłością amerykańskich Żydów. Uważał, że izraelska kultura może zgalwanizować amerykańską społeczność żydowską. Kluczową częścią tego jest izraelskość:

Dzisiaj na skrawku ziemi, o którym marzono przez tysiąclecia, miliony Żydów żyją innym życiem żydowskim. I robią to w sposób, który nadal zachowuje tożsamość z pokolenia na pokolenie. Coraz bardziej to wyjątkowe podejście do życia, historii i tożsamości jest eksportowane – produkty ich kultury, ich innowacje, ich sama istota życia – do Ameryki.

Obecnie jednak wydaje się, że izraelskość nie musi być eksportowana, by rozszerzać swoje wpływ.

W rzeczywistości poczucie tożsamości oferowane przez izraelskość nie musi nawet ograniczać się do Żydów.

Opisując to, co nazywa izraelizacją izraelskich Arabów, izraelski poeta i eseista, Druz, Salman Masalha, wskazuje na sondaż przeprowadzony przez Sicha Mekomit przed poprzednimi wyborami.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Uwagi o groźnej przewadze
donosów nad doniesieniami
Andrzej Koraszewski

Ofiary arabskiej dyskryminacji
i rasizmu
Khaled Abu Toameh

Uduchowiony erotyzm
bogów i wyznawców
Lucjan Ferus

Izraelczycy, Palestyńczycy
i ”Love Island”
Noru Tsalic

Niebezpieczny stalinizm
„przebudzonych” 
Alan M. Dershowitz

Negocjacje USA-Taliban:
śmiertelna pułapka Kataru
Yigal Carmon

St Paul Island,
Część 4
Bruce Lyon

Czego amerykańscy Żydzi
nie rozumieją o BDS
Daniel Greenfield

Nie wszystkie kultury
są równe
Jason D. Hill

Bal tchórzy, opętanych
i szubrawców
Andrzej Koraszewski

Biały jak śnieg,
żółciutki jak kaczuszka
Paulina Łopatniuk

Zdumiewający brak procesów
ISIS za zbrodnie wojenne
Seth J. Frantzman

Pingwiny geje?
Nie tak szybko
Jerry A. Coyne

Do europejskich przywódców:
żydowskie życie jest tanie
Guy Millière

Zlecenie walki
z szatanem
Andrzej Koraszewski

Blue line
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk