Prawda

Środa, 25 listopada 2020 - 00:59

« Poprzedni Następny »


Jesteś tym, co czytasz, czego słuchasz, co  oglądasz


Andrzej Koraszewski 2019-01-04


Media są gabinetem krzywych luster. Nie było inaczej w przeszłości, jeśli coś się zmieniło, to szybkość, z jaką dowiadujemy się o zdarzeniach bliższych i dalszych, a co za tym idzie obcujemy z natłokiem informacji, których stopień ważności coraz trudniej uporządkować.


Pierwszy „maratończyk” biegł samotnie, żeby przekazać niezwykle ważną informację, zajęło to kilka godzin i kosztowało życie posłańca. Dziś przesłanie błahej informacji z drugiego końca świata zajmuje sekundy, a ocenę jej ważności wyznacza pytanie, czy wiadomość ściągnie uwagę i przyczyni się do wzrostu popularności danego medium. To nie jest cała prawda, są tu również inne kryteria, ideologicznych przekonań, sympatii i antagonizmów, których łącznym efektem jest wykrzywienie obrazu świata.


Żartobliwe powiedzenie Marka Twaina, żeby najpierw zdobyć fakty i zniekształcać je sobie później, jest mało praktyczne. Informacje o faktach docierają już zniekształcone i czeka nas trud oddzielania ziaren od plew. Poszukiwanie dobrego lustra w gabinecie krzywych luster wydaje się beznadziejnym zajęciem, pozostają próby korygowania obrazu. To nie jest łatwe, a nasze własne skłonności do poszukiwania informacji potwierdzających nasze wcześniejsze poglądy nie ułatwiają tego zadania. Nie można wykluczyć, że nasz własny umysł jest tu wrogiem numer jeden. Mark Twain mówił, że zanim prawda zawiąże sznurówki, kłamstwo obiegnie świat. Intuicyjnie czujemy genialność tej obserwacji, badanie przyczyn tego zdumiewającego zjawiska zostawiamy psychologom, zaś możliwość, że sami możemy być częścią mas tworzących nieustający popyt na wiadomości nieścisłe, odrzucamy jako nazbyt irytującą.   


W książce Jesteś tym, co jesz pani „doktor” Gillian McKeith nie sugeruje co prawda, że jak zjesz kapustę to będziesz kapustą, a jak zjesz śledzia to zostaniesz śledziem, ale ta książka jest ciekawym przypadkiem pozycji podtrzymującej gasnące czytelnictwo w Polsce (i nie tylko).


Gwiazda Gillian McKeith nie gaśnie od kilkunastu lat, chociaż przyłapano ją i na bezprawnym posługiwaniu się tytułem naukowym i na wygłaszaniu absurdów z punktu widzenia nauki. Jednak obietnica diety zapewniającej zdrowie, szczupłość i nieustającą seksualną potencję pozostaje magnesem dla wydawców, producentów telewizyjnych, a nawet dla polityków. Pogłębiająca się niechęć do drukowanych książek nie obejmuje szarlatanerii.       


Pani McKeith jest doktorem kursów korespondencyjnych, a jak pisał ponad 10 lat temu Ben Goldacre, jej rzekome publikacje naukowe nie istnieją, a poziom jej wiedzy nie wykracza poza szkołę podstawową.  


Nie wiem, czy pani Dr McKeith nadal występuje przed kamerami w lekarskim fartuchu, czy dalej opowiada, że jak nie masz dostatecznej ilości RNA/DNA to możesz się przedwcześnie zestarzeć, ale algi ci pomogą. Ben Goldacre cytował całe tony tych absurdów, a ja nie miałem nawet ochoty tego sprawdzać. Czy aby słusznie? Zwariowany świat, nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkiego. Gdzieś człowiek musi zaufać i tam przejechać się najłatwiej, bowiem z zaufanego źródła towar bierzemy bez podejrzliwego oglądania (chorobliwa podejrzliwość ma swoją psychiatryczną nazwę).


Zdanie „jesteś tym, co czytasz” wydaje się prawdziwsze niż zdanie, „jesteś tym, co jesz”. Co gorsza, łatwiej zostać głąbem przywiązując się do durnych źródeł informacji niż zostać kapustą po zjedzeniu kapusty. Gabinet krzywych luster jest śmieszny tylko przez kilka minut, kiedy staje się środowiskiem, w którym musimy żyć, to wszystko przestaje być zabawne.     


Ten gabinet krzywych medialnych luster ma różne sale, z różnymi typami zniekształceń, zazwyczaj wybieramy jedną w głębokim przekonaniu, że idealnie odbija rzeczywistość. Jestem tym, co czytam, ale to może znaczyć, że mam kłopoty z komunikacją z ludźmi, którzy patrzą na świat inaczej przedstawiony. Coraz częściej mamy wrażenie muru całkowicie blokującego możliwości komunikacji. Czy prawdą jest, że tylko w wyjątkowych sytuacjach różnice poglądów nie przekreślają możliwości rozmowy? To wydaje się dość oczywiste i zapewne moglibyśmy zdefiniować sytuacje, w których jest to możliwe. Pytanie, czy zjawisko jest nowe, czy też tak było zawsze? Historia wojen domowych wydaje się wskazywać na to, że odmienny obraz świata burzy szanse porozumienia. Krótka historia parlamentaryzmu wydawała się wskazywać, że można to przezwyciężyć.


Nasze przemożne wrażenie zanikających możliwości komunikacyjnych ma pewne podstawy w rzeczywistości. Nie tylko w naszym kraju jesteśmy świadkami radykalizacji postaw politycznych, powrócił religijny i ideologiczny fanatyzm, media, w jeszcze większym stopniu niż dawniej przekształcają się w środowiskowe biuletyny, semantyka grzecznie ustąpiła miejsca postmodernizmowi, więc trud dociekania prawdy został zastąpiony przepychankami narracji.


W społeczeństwach hierarchicznych problem był mniejszy, ponieważ z warstwami niższymi nikt nie zamierzał rozmawiać, z góry płynęły obwieszczenia i polecenia, a na dole można było co najwyżej szemrać i to lepiej niezbyt głośno. W demokratycznym społeczeństwie zakładamy, że ludzie są równi, a komunikacja jest możliwa. Jednak to ostatnie okazuje się tylko teorią.    


Bezklasowe media zaczynały swoje życie stosunkowo niedawno i łatwiej im było za oceanem niż w tkwiącej w feudalnej mentalności Europie. Wśród ojców tego gatunku jest Benjamin Franklin, który zanim został prezydentem był drukarzem i wydawcą. Swoje credo drukarza (o czym  kiedyś tu już pisałem), wyłożył w krótkim tekście An Apology for Printers. To credo zaczyna się tak:

„Ponieważ często jestem przez różne osoby cenzurowany i potępiany za publikowanie rzeczy, które ich zdaniem nie powinny być publikowane, czasami myślałem, że byłoby wskazane ogłoszenie stałych przeprosin i publikowanie ich raz do roku, aby mogły być czytane przy wszystkich okazjach z tym związanych.”

Franklin zwraca się do osób gniewających się na niego za publikowanie rzeczy, których oni nie  lubią, by rozważyli dziesięć punktów. 


Zaczyna od tego, że opinie ludzi są tak różne jak ich twarze, że publikowanie związane jest z prezentowaniem opinii, głównie tych, które chcielibyśmy promować, lub z którymi polemizujemy. Drukarz (w owym czasie drukarz i wydawca w jednym stali domu) tym różni się od szewca czy stolarza, że ich poglądy nie obrażają klienta i tym samym nie są przeszkodą w handlu. W kolejnym punkcie stwierdza, że nie byłoby rozsądne oczekiwanie, że będzie się zawsze zadowolonym z tego, co publikują, ani, że tylko my mamy prawo do zadowolenia.

 

Punkt piąty warto przytoczyć w całości:

„Drukarze są kształceni w duchu, że ludzie różnią się opiniami, obie strony powinny mieć równe możliwości wysłuchania przez publiczność, że gdzie prawda i błąd mają równe szanse, pierwsze ma zawsze przewagę nad  drugim; stąd też służą chętnie konkurującym autorom, którzy im dobrze płacą, nie bacząc na to, po czyjej stronie stoją w kwestii będącej przedmiotem sporu.”

W kolejnym punkcie Franklin pisze, że służąc wszystkim stronom, drukarze stają się neutralni w sprawie tego, co słuszne, a co błędne w drukowanych przez nich opiniach. Dalej jednak stwierdza, że byłoby nierozsądnym sądzić, że drukarze aprobują wszystko, co wychodzi spod ich prasy, gdyby mieli drukować tylko to, co aprobują, byłby to koniec wolnego słowa i świat nie miałby do czytania nic więcej jak tylko opinie drukarzy.

 

W ósmym punkcie Franklin pisze: „Gdyby wszyscy drukarze postanowili nie drukować niczego, jak długo nie mają pewności, że  nikogo nie obrażą, bardzo mało rzeczy byłoby drukowanych”.     

W ostatnim, dziesiątym punkcie, Franklin wyznaje, że bardzo często odmawiał druku pism zachęcających do przestępstw lub promujących rzeczy niemoralne, mimo że takie publikacje mogą przynosić dobre zyski, a tego rodzaju odmowy powodują, że ma wielu wrogów.     


Benjamin Franklin kończy ten tekst stwierdzeniem, że nie zamierza porzucać drukowania, nie spali drukarni i nie przetopi czcionek na złom.    

 

Na ile przenosił to credo drukarza do pracy redaktora gazety? W dużym stopniu, tu jednak widzimy go również w roli zaangażowanego autora, jasno i bardzo wyraźnie prezentującego swoje własne opinie.


Zawsze lubiłem powiedzenie Benjamina Franklina: „Albo pisz coś, co jest warte przeczytania, albo rób coś, co jest warte opisania”. Franklin robił jedno i drugie. Czy czasy były inne, czy to, co czytał było ciekawsze? Druk był bardziej pracochłonny, więc i gazet było mniej i informacje dobierano staranniej.


To, że jesteśmy tym, co czytamy, słyszymy, oglądamy jest z pewnością w znacznym stopniu prawdą, chociaż zapewne dalece niepełną. Przekształcanie zniekształconych faktów na stanowcze opinie jest dziś narodowym sportem, wszyscy piszą, mało kto czyta. Zdumiało mnie, kiedy Grzegorz Lindenberg założył nową witrynę, gdzie czytelnicy mają pisać tylko o przeczytanych książkach.


Fascynujący eksperyment. Zobaczymy co z tego wyjdzie.                                  


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Dershowitz o mediach pj 2019-01-07








Prośba
Hili: Uprzejmie proszę o coś bardzo smacznego. 
Ja: Czy może być pasztet z wątróbki?
Hili: Tak, poproszę.

Więcej

Jak Jarosław Kaczyński
rozpętał wojnę domową
Weronika Górska 


„Mamy wojnę domową. (…) Od dawna Jarosław Kaczyński prowadził Polskę w stronę wojny domowej, świadomie eskalował nastroje” – stwierdziła Eliza Michalik w felietonie z 19 listopada To już jest wojna domowa, podkreślając, że to nie jest coś, co może się stać, przed czym należy ostrzegać, ale coś, co faktycznie się zaczęło. Brutalność policji – również nieoznakowanych funkcjonariuszy – wobec pokojowo demonstrujących kobiet i młodzieży, a nawet wobec dziennikarzy i opozycyjnych posłów, upolitycznienie kolejnych instytucji państwowych, stanowienie prawa w sposób niezgodny z prawem, pozbawienie immunitetu sędziego Tuleji... 

W jaki sposób ta wojna wybuchła?

Więcej

Izraelski opór przeciwko
arabskiej kolonizacji
Vic Rosenthal 


Według Ha'aretz, NBC, CBS, NPR, BBC, UE, ONZ i niezliczonych bywalców mediów społecznościowych 4 listopada tego roku rzekomo zburzono całą palestyńską wieś i z całej jej populacji uczyniono bezdomnych. Ilhan Omar oskarżyła Izrael o “ciężką zbrodnię … czystkę etniczną” i wezwała do „zaprzestania finansowania” Izraela. Według tej opowieści, zostało to zrobione “pod osłoną wyborów w USA”, żeby pozwolić na zastąpienie Palestyńczyków na tych terytoriach żydowskimi “osadnikami”. Czyn nazwano “nielegalnym”, “bezprawnym, “nieludzkim” i jeszcze gorzej.

Więcej
Blue line

Filozof zainfekowany
efektem potwierdzenia
Jerry A. Coyne 

Holmes Rolstone III (zrzut z ekranu z wideo)

Religijne potwierdzenia, jak w tym wideo poniżej, zawsze mnie złoszczą do tego stopnia, że chciałbym nazwać filozofa Holmesa Rolstona III tępakiem, który wyłudza pieniądze pod fałszywym pretekstem. Powstrzymam się jednak od takich wyzwisk. Niemniej to, co wychodzi z ust Rolstona w krótkim wywiadzie Closer to Truth, jest zwykłym śmieciem: nawet nie jest znośną filozofią. Powinno przygnębiać wszystkich racjonalnych ludzi, że taki człowiek nie tylko wyraża śmiechu godne efekty potwierdzenia, ale jeszcze płacą mu za to.

Więcej

Usprawiedliwianie muzułmańskiej
wściekłości na karykatury
Hazem Saghieh

\

Wychodząca w Londynie gazeta saudyjska, “Al-Sharq Al-Awsat”, opublikowała 8 listopada artykuł libańskiego dziennikarza Hazema Saghieha, który skrytykował trzech islamskich przywódców – tureckiego prezydenta Erdogana, pakistańskiego premiera Imrana Khana i byłego malezyjskiego premiera Mahathira Muhammada - za usprawiedliwianie niedawnych islamistycznych zamachów terrorystycznych w Europie, a szczególnie za popieranie argumentu, który jest powszechny w świecie muzułmańskim, a mianowicie, że w Europie panuje hipokryzja, 

Więcej
Blue line

Diabelnie skuteczny
strach przed piekłem
Lucjan Ferus


Będzie to nieco spóźniony temat, trudno. Otóż w niedawne Zaduszki (czyli właściwe święto zmarłych), spośród wielu wystąpień osób duchownych w telewizji, zwróciła moją uwagę wypowiedź jakiegoś księdza, który mniej więcej powiedział coś takiego (nie zdążyłem dokładnie zapisać całości):

„Szczególnie jest ważna modlitwa za tych zmarłych, którzy jeszcze czekają na spotkanie z Bogiem, aby mogli dostać odpust zupełny”. I coś tam jeszcze, iż „zmarli czekają na naszą pomoc w formie modlitwy i starają się nam pomagać w życiu doczesnym”, czy jakoś podobnie, o ile dobrze usłyszałem i zapamiętałem.

Więcej

Dlaczego Bractwo
Muzułmańskie wylazło z nory
Khaled Abu Toameh

Komunikat, jaki Arabowie wysyłają nowej administracji USA: nie powtarzajcie błędów byłego prezydenta, Baracka Obamy, którego administracja stanęła po stronie egipskiego prezydenta, Mohammeda Morsiego, członka Bractwa Muzułmańskiego. Na zdjęciu: Ówczesny sekretarz stanu USA, John Kerry (po lewej) spotyka się z Morsim w Kairze 3 marca 2013 roku. (Zdjęcie: wikipedia)

Czy nowa administracja USA, prawdopodobnie pod przywództwem Joe Bidena, pomoże ożywić Bractwo Muzułmańskie, które jest uważane za organizację terrorystyczną przez Egipt,  Arabie Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn i Syrię? Dlaczego Bractwo Muzułmańskie nie posiada się z radości z powodu „zwycięstwa” Bidena?  Niektórzy Arabowie mówią, że niepokoją się, kiedy widzą Bractwo Muzułmańskie świętujące wynik wyborów prezydenckich w USA. Obawiają się, że Bractwo Muzułmańskie, przygotowuje triumfalny powrót.

Więcej

Mowa pozasejmowa
do obywatela Kaczyńskiego
Andrzej Koraszewski 

(Zrzut z ekranu z wideo)

Szanowny panie naczelniku, prezesie, wicepremierze, pośle – sam nie wiem jak chciałby pan, iżby się do niego zwracać. Chyba jednak pozostanę przy obywatelu, to bowiem stawia nas w relacji partnerskiej, jako iż obaj jesteśmy tym samym, równymi sobie obywatelami Rzeczpospolitej.


Chciałbym cię obywatelu Kaczyński przeprosić za ten okrzyk w sejmowej izbie, że będziesz siedział. Jeśli dożyję i będę mógł głos mój rzucić na szalę, głosować będę na partię, która obieca, że będziesz miał uczciwy proces, że staniesz przed niezależnymi sędziami, na których żaden Ławrientij Beria, ani inny Zbigniew Ziobro nie będzie mógł mieć żadnego wpływu. Mam nadzieję, że będzie to partia, która przywróci również parlamentarny język w naszym Sejmie. Niezbyt właściwe to słowo „przywróci”. Tak, wiem, hołubicie w tym naszym Sejmie tradycję narodowego warcholstwa i ze smutkiem patrzę, jak wasze warcholstwo udziela się również tym, którzy mają w tej izbie mnie reprezentować.

Więcej

Brytyjski rząd raz
za razem opluwa Izrael
David Collier

Gdyby Algieria zgłosiła rezolucję deklarującą, że ziemia jest płaska i że to Izrael ją spłaszczył, zostałaby przyjęta w głosowaniu stosunkiem głosów 164 do 13 przy 26 głosach wstrzymujących się – Abba Eban.

Konserwatywny rząd ma większość liczącą 80 posłów. To znaczy, że po raz pierwszy od ponad dziesięciu lat mamy rząd z przestrzenią na manewry. Oznaki były dobre. Boris Johnson ośmieszał ruch BDS i Partia Konserwatywna publicznie i głośno mówiła o antyizraelskim skrzywieniu na międzynarodowych forach, takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych.

W czerwcu 2018 roku Borys zaatakował Radę Praw Człowieka ONZ, nazywając permanentny, antyizraelski punkt ich programu „nieproporcjonalnym i szkodliwym”, i obiecał głosować przeciwko tym rezolucjom, jeśli będą kontynuowane. Kiedy jednak Konserwatywny rząd stanął przed rzeczywistym testem – i poszedł razem z łajdackim tłumem. W Organizacji Narodów Zjednoczonych odbywa się obecnie 75. sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Na porządku dnia są dwadzieścia cztery rezolucje. Niewiarygodne, siedemnaście z nich atakuje Izrael. Oglądając stan świata każdy człowiek o zdrowych zmysłach musi się zastanawiać, jak to jest możliwe, że Izrael zasługuje na niemal 75% czasu ONZ.

Więcej

Mułłowie świętują w nadziei
na powrót do bomby nuklearnej
Majid Rafizadeh

Irańskie władze uważają szansę, że John Biden może przejąć Biały Dom za zdecydowane zwycięstwo dla Teheranu. Nagłówki w państwowych gazetach świętowały podawane wyniki wyborów w USA.

Irański reżim entuzjastycznie ogłosił możliwe zwycięstwo w wyborach byłego wiceprezydenta USA, Joego Bidena i świętuje z powodu tego, że następna administracja USA będzie, jak mają nadzieję, z partii Demokratycznej.

Irańskie władze uważają szansę, że John Biden może przejąć Biały Dom za zdecydowane zwycięstwo dla Teheranu. Hesameddin Aszena, doradca prezydenta Iranu, Hassana Rouhaniego, tweetował, że Irańczycy "odważnie nie poddawali się, aż nadszedł czas odejścia tchórza [Donalda Trumpa]". Nagłówki w państwowych gazetach, które świętowały tę wiadomość, głosiły: Świat bez Trumpa! (gazeta “Aftabe Yazd”), Pan Wycofywacz jest bliski wykopania z Białego Domu i Idź do diabła, hazardzisto! (gazeta “Sobhe Now”), Karta Trumpa straciła ważność w mediach! (gazeta “Aftabe Yazd”), Zbankrutowany prezydent USA został upokorzony (Gazeta “Mardom Salari”) i Trump musi odejść (gazeta „Donyaye Eghtesad”).

Więcej

Urojenie osobistej
dyplomacji
Jonathan S. Tobin

Były sekretarz stanu John Kerry z głównym palestyńskim negocjatorem Saebem Erekatem przed spotkaniem Kerry’ego z przywódcą Autonomii Palestyńskiej Mahmoudem Abbasem w Ramallah, 7 kwietnia 2013 r. Zdjęcie: Issam Rimawi/Flash90.

Podobnie jak fałszywa narracja Oslo, wyrazy uznania dla Saeba Erekata od dyplomatów pokazują, że wiara, iż pokój jest osiągalny poprzez budowanie osobistych relacji, pozostaje mitem.  

 

Istnieją pewne idee, które są na pozór tak logiczne i odzwierciedlające nasze najlepsze nadzieje o ludzkiej naturze, że nie ma znaczenia, jak często okazują się niesłuszne. Jedną taką koncepcją jest wiara, że negocjatorzy, których okoliczności zmuszają do uznania wzajemnego człowieczeństwa, mogą wykuć pokój między nieprzejednanymi wrogami. To zadufanie widać w sztuce J.T. Rogersa, Oslo, która zdobyła Nagrodę Tony za najlepszą sztukę w 2017 roku. Sztuka, oparta na pamiętnikach norweskiego socjologa, Terje Rod-Larsena, jest fabularyzowanym dokumentem o tajnych rozmowach między Izraelem a Organizacją Wyzwolenia Palestyny zakończonych podpisaniem porozumienia na trawniku Białego Domu we wrześniu 1993 roku.

Więcej
Blue line

Cztery gatunki pingwinów
białobrewych, a nie tylko jeden?
Jerry A. Coyne


Pingwin białobrewy był poprzednio jednym gatunkiem, Pygoscelis papua, zamieszkujący Antarktykę. Poprzednio wymieniano kilka podgatunków na podstawie niewielkich różnic morfologicznych między populacjami, które żyły w różnych miejscach (żyją nie tylko na Półwyspie Antarktycznym, ale także na Szetlandach Południowych i Wyspach Falklandzkich, Georgii Południowej i w innych miejscach). Są filopatryczne (rozmnażają się w tym samym miejscu rok za rokiem), więc można oczekiwać, że geograficznie izolowane populacje będą różniły się od siebie z powodu działania doboru naturalnego i dryfu genetycznego na populacje, które nie wymieniają genów z innymi.

W nowym artykule w “Ecology and Evolution” (kliknij na link pod zrzutem z ekranu poniżej, 
pdf tutaj) autorzy piszą, że zróżnicowanie zaszło tak daleko, że nie ma już jednego gatunku pingwina białobrewego, ale cztery. Jest to subiektywna decyzja oparta zarówno na różnicach rozmiarów, jak na genetycznym rozejściu się, ale o tym za chwilę.

Więcej

Trzynastu wspaniałych
pod wodzą misjonarza
Andrzej Koraszewski 

Sven Kühn von Burgsdorff (w niebieskiej koszuli) oraz tajemniczy rzekomi europejscy dyplomaci. Z tyłu protestujący z plakatem głoszącym: „Unio Europejska, twoje pieniądze zabiły Rinę Shnerb R.I.P.”

Nikt nie odpowiada za grzechy przodków, ale tym, którzy te grzechy pielęgnują, warto powiedzieć, że to widzimy. Również kwestia powiązań rodzinnych też nie zawsze jest jasna, więc mogę się narazić na podejrzenia. Amerykańsko-izraelski autor Tuvia Tenenbom zauważył, że wielu Niemców pragnąc odpokutować za grzechy przodków wobec Żydów poświęca się współczuciu Palestyńczykom, którym Żydzi rzekomo robią to samo, co naziści Żydom. Prześledził ten fenomen najpierw udając Niemca w Niemczech, a potem jeżdżąc po Izraelu i terytoriach palestyńskich jako niemiecki dziennikarz, rozmawiając m. in. z niemieckim aktywistami. Udawała mu się ta sztuka, bo chociaż mieszka od lat w USA, urodził się w rodzinie niemieckich Żydów w Izraelu, po niemiecku, mówi jak Niemiec, po hebrajsku jak Izraelczyk, jako że urodził się i wychowywał w  Izraelu, (zna również arabski, więc czasem łgał, że jego ojciec jest Jordańczykiem) i wygląda jak monachijski bywalec lokalnych piwiarni.

Więcej
Blue line

Gra w łajdactwo,
by zrozumieć łajdaków
Steven Novella


Dzisiaj (10 listopada) weszła na rynek nowa gra o nazwie Harmony Square. W tej grze ciebie, gracza, zatrudnia się jako Głównego Manipulatora [Chief Disinformation Officer], a następnie pomagasz przeprowadzić kampanię wywołania politycznego chaosu w normalnie spokojnym mieście. Gra opiera sie na badaniu, które pokazało, że wystawienie ludzi na taktyki dezinformacji “zaszczepia” ich przeciwko podobnym taktykom w rzeczywistym świecie. Badanie wykazało, między innymi, że podatność na tytuły zawierające fake news zmalała o 21% po rozegraniu tej gry. 

Więcej

Europa poddaje się
potworowi politycznego islamu
Hamed 'Abdel-Samad

Hamed 'Abdel-Samad (Źródło: Dw.com/ar)

Po niedawnej serii zamachów terrorystycznych w Europie Hamed 'Abdel-Samad, liberalny egipski autor żyjący w Niemczech, opublikował artykuł w liberalnej egipskiej gazecie “Al-Maqal” i w marokańskiej witrynie internetowej, Al-Kanat, w którym ostro krytykuje Europę za pozwolenie ekstremistycznemu, politycznemu islamowi na szerzenie się na swojej ziemi w imię tolerancji i kulturowego pluralizmu. „Potwór” politycznego islamu, powiedział, którego sponsorują Turcja, Katar i Iran, ma na celu narzucenie swoich ekstremistycznych wartości wszędzie, gdzie zdobędzie przyczółek, i zakładanie meczetów, w których zatruwa umysły muzułmanów żyjących w Europie. Al-Samad, który od 25 lat mieszka w Niemczech i który dużo pisze o niebezpieczeństwie politycznego islamu, dodał, że on także obawia się odwetu ze strony terrorystów. Abdel-Samad wezwał muzułmanów do walki z politycznym islamem we własnych krajach, bo nie spocznie on, aż pożre wszystkich.  

Więcej

W wasze ręce,
czyli moja nowa książka
Andrzej Koraszewski 


Kolejny raz w życiu na moim biurku wylądowała książka, która przy tym biurku powstawała. Dziwne uczucie, była moja do ostatniej korekty. Teraz jest własnością tych, którzy zechcą po nią sięgnąć, filtrując podczas lektury to, co napisałem przez swoje doświadczenia, poglądy i wiedzę. Nie ma dłużej znaczenia, co chciałem powiedzieć, teraz istotne jest to, jak odbiorą moje słowa inni.

 

Jak jest ważna? Nigdy nie pytajcie o to autora. Decydując się na  napisanie książki, decydujemy się na długie miesiące obłędnej pracy. Motywacja musi być silna, człowiek ma głębokie przekonanie, że to „trzeba” zrobić. (Po każdej książce obiecuję sobie solennie, że nigdy więcej.)

Więcej

Historyczna Palestyna:
czyli co należy wiedzieć!
Sheri Oz


Niedawno krytykowałam artykuł, w którym dziewięć razy na 21 stronach użyto określenia “historyczna Palestyna” bez choćby raz podania definicji. Przyjęto za rzecz oczywistą, że czytelnik będzie wiedział, co to znaczy. Ponieważ nie jestem historykiem, poprosiłam historyka, profesora Amatzię Barama, by mi to wyjaśnił. Odpowiedział emailem:


Nie ma określonej “historycznej Palestyny”. To zależy od okresu, o jakim mówisz. Początkiem, oczywiście była trzy częściowa rzymska Palestyna [Palestina Prima, Secunda i Tertia]. Brytyjczycy do 1922 roku rozumieli, że to obie strony rzeki Jordan. Potem masz Brytyjską Mandatową Palestynę, która nie obejmuje wschodniej strony rzeki Jordan. Fatah i OWP nadal uważają zarówno Jordanię, jak Izrael za „Palestynę”. To samo uważał Żabotyński. Begin tego dłużej nie robił. Każdy ma swoją Palestynę. 

Więcej

Przekleństwo naszych czasów
i wszystkich wcześniejszych
Marcin Kruk


Przekleństwo dobrobytu. Nie wiadomo na co się oburzać najpierw i w oparciu o jakie kryteria wyznaczać priorytety. Brak klarownych priorytetów ma katastrofalne skutki. First come first served. Od świtu proponują człowiekowi dziesiątki możliwości, co powoduje rozproszenie oburzenia, a tym samym znaczne osłabienie jego skuteczności. Na to zgody nie ma i być nie może. Oburzenie powinno być zintegrowane i zmasowane. Spotykam czasem hasło „murem za…”. Te ruchome mury oburzenia wdają się jednak być cienkie jak ścianki działowe. Dawniej mówili „kupą panowie” i też g. z tego wychodziło. Tak, czy inaczej hasło „murem za…” jako kryterium wyboru obiektu oburzenia nie wydaje mi się wystarczające. Zastanawiałem się nad podziałem na oburzenia kardynalne i pospolite.   
Powiesz kardynalne i od razy jakiś kardynał wyskoczy. I nie ma się co dziwić. Tak działa umysł. Od świtu zafrapował mnie gowinowski umysł i nawet rozważałem oburzenie, ale machnąłem ręką.

Więcej

Wybory 2020 były
okropne
Caroline Glick

(Zrzut z ekranu z wideo)

Od redakcji „:Listów z naszego sadu”


Po raz kolejny publikujemy tekst, który obrazi religijne uczucia antytrumpistów. Mały sens ma przypominanie, że z wielu powodów nie głosowaliśmy na Donalda Trumpa (po pierwsze nie jesteśmy amerykańskimi obywatelami…), nie warto chyba pisać, że nie zachwycamy się jego aparycją, dykcją, elokwencją, ani ogólnie osobowością. Nasz osobisty stosunek do amerykańskiego prezydenta nie ma tu najmniejszego znaczenia. Mamy zbyt małe kompetencje, by oceniać jego politykę wewnętrzną, natomiast patrzymy z dużym zainteresowaniem na jego politykę zagraniczną. Publikujemy artykuł amerykańsko-izraelskiej publicystki, która pisze o kryzysie amerykańskiej demokracji i o tym, że w konsekwencji (jak zwykle) pierwszymi ofiarami będą Żydzi i jak zwykle nie będą to ostatnie ofiary. Raz jeszcze pokazujemy tu głos, którego nie pokażą inni.

Więcej

Dylemat moralny
czy prosty wybór?
Lucjan Ferus

Obrońcy życia w akcji

Niedawno oglądałem w telewizji rozmowę ze znaną i lubianą aktorką (nie podaję nazwiska, bo uznaję zasadę wyrażoną przez św.Tomasza z Akwinu: „Nie patrz kto mówi lecz co mówi”, a poza tym, też ją cenię jako aktorkę i lubię), przeprowadzoną w związku z odbywającymi się właśnie demonstracjami kobiet, oburzonych (mało powiedziane!) decyzją Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącą zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. W swoim dość długim emocjonalnym wystąpieniu powiedziała m.in. coś takiego:
„Ludzie, którzy kierują się Dekalogiem, którzy wierzą w Boga, dla nich wybór jest prosty”. Biorąc pod uwagę społeczno-polityczny kontekst tej rozmowy można przyjąć, iż miała na myśli problem przestrzegania przez wierzących ludzi (a konkretnie przez kobiety), szóstego przykazania „Nie będziesz zabijał”, figurującego we wspomnianym Dekalogu. Ten fragment wypowiedzi musiał także spodobać się prowadzącemu audycję.

Więcej

Amerykańsko-żydowsko
-radzieckie doświadczenie
Izabella Tabarovsky


Rozmowa z Natanem Szaranskim, autorem Never Alone: Prison, Politics, and My People


Anatoli Szaranski, obecnie Natan, urodził się w 1948 roku w ukraińskim mieście Stalino (obecnie Donieck), miejsce i czas, w którym bycie Żydem było, jak sam mówi „ nieuleczalną chorobą, wyrokiem na życie bez nadziei” i „zaproszeniem do litości”. Jego rodzice – świadkowie przedwojennego terroru reżimu Stalina, Holocaustu Hitlera i powojennych kampanii Stalina przeciwko kosmopolitom – kierowali swojego syna na drogę radzieckich Żydów, drogę “przetrwania”, słowo, które nie wzbudza echa u powojennych Żydów amerykańskich, choć byłoby z łatwością rozpoznane przez ich rodziców i, niestety, może także ich wnuków.  

Więcej
Blue line

Muślinowa kurtyna
samooszustwa
Andrzej Koraszewski 

Manuel Valls (zdjęcie z wikipedii)

Ojciec powtarzał, że historia oszukuje każdego, uczył mnie historii na tabliczkach ulic, w drodze do kina, albo do łaźni, bo piecyk w łazience się przepalił i nie miał go kto naprawić. Opowiadał o ludziach mądrych, których nikt nie słuchał, i o głupcach, którzy pociągali za sobą tłumy. Powstanie listopadowe irytowało go szczególnie, styczniowego nie cenił, warszawskie wywoływało gniew. Nie wszystko pamiętam, nie zawsze słuchałem uważnie.

Więcej

Meczet Al-Aksa nie
należy do Palestyńczyków
Khaled Abu Toameh

Dla Palestyńczyków muzułmanin, który wierzy w prawo Izraela do istnienia, nie jest uprawniony do wejścia na Wzgórze Świątynne ani modlenia się w meczecie Al-Aksa. Rządzący Fatah, frakcja prezydenta Autonomii Palestyńskiej, Mahmouda Abbasa, przewodzi kampanii nie dopuszczania muzułmanów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Bahrajnu do odwiedzania Wzgórza Świątynnego. Na zdjęciu: Palestyńczycy palą portret następcy tronu ZEA, Mohammeda Bin Zajeda.)

W ostatnich latach Palestyńczycy regularnie potępiali Żydów za odwiedzanie Wzgórza Świątynnego/Haram Al-Szarif (Szlachetnej Świątyni) w Jerozolimie. Palestyńczycy przedstawiają te wizyty Żydów jako “wtargnięcia” i twierdzą, że odwiedzający „bezczeszczą” meczet Al-Aksa, kiedy wchodzą na Wzgórze Świątynne.


Żydzi jednak nie wchodzą do meczetu; chodzą jedynie po otwartym terenie i chroni ich izraelska policja. Warto wspomnieć, że Palestyńczycy często obrzucają Żydów na Wzgórzu Świątynnym obelgami i próbują fizycznie atakować.


Wzgórze Świątynne jest najświętszym miejscem judaizmu i miejscem, ku któremu Żydzi zwracają się podczas modlitw. Wśród sunnickich muzułmanów Wzgórze Świątynne uważane jest za trzecie najświętsze miejsce islamu.


Palestyńczycy mówią teraz, że 
sprzeciwiają się nie tylko Żydom odwiedzającym ich najświętsze miejsce, ale także wizytom muzułmanów, którzy wierzą w pokój z Izraelem.

Więcej

Święta wojna Erdoğana
przeciw ‘niewiernej Europie’
Burak Bekdil

W umyśle tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, \

Dżihad tureckiego prezydenta przeciwko Europie prawdopodobnie bazuje zarówno na ideologii, jak i na oportunizmie. Jego płomienna, antyzachodnia retoryka jest czysto ideologiczna na użytek tureckiego islamizmu, ma również na celu zdobycie głosów wśród konserwatywnych, szowinistycznych mas.


Dżihadyzm Erdoğana nie ma sezonowego charakteru ani nie jest jakąś nową ideą polityczną. Nie stanowi również jakiejś odmiany pokojowego sufizmu. Erdoğan wyłonił się z szeregów tureckiego wojowniczego islamizmu lat 60. ubiegłego wieku, kierowanego i kształtowanego przez Necmettina Erbakana, pierwszego islamistycznego premiera Turcji i mentora Erdoğana. Polityczne założenia, które znajdujemy w retoryce Erbakana, były proste – walka między prawymi (muzułmanami) a koalicją syjonistów i rasistowskich imperialistów – cała reszta to jakieś drobiazgi. Twierdził, że syjoniści popierają członkostwo Turcji w Unii Europejskiej, bo chcą, „żeby tureccy muzułmanie rozpłynęli się w morzu chrześcijaństwa”.      

Więcej

Gazeta “Guardian”
jak Electronic Intifada
David Collier


“Guardian” właśnie opublikował artykuł, który mógł być napisany przez aktywistów propagandowej szmaty, Electronic Intifada. Artykuł opisuje łamiącą serce sytuację 41 dzieci, których izraelska armia pozostawiła bez domów, kiedy zniszczyła ich „wioskę”.
W artykule opowiadają nam, że 73 wieśniaków straciło swoje domy i że jest to “największe wyburzenie ostatniego dziesięciolecia”. Są zdjęcia pozostałego po wyburzeniu łóżka (i kołyski, na dokładkę), stojącego bezdomnie na pustyni, wraz ze zdjęciami wieśniaków, “grzebiących w swoich wyrzuconych rzeczach”, kiedy zaczyna padać „pierwszy deszcz”. Artykuł “Guardiana” szybko rozszedł się jak ogień po prerii, i już w ciągu pierwszych kilku godzin przekazano go dalej tysiące razy. 

Więcej
Dorastać we wszechświecie

„Co izraelscy żołnierze robią
palestyńskim dzieciom” -  recenzja
Piotr Ibrahim Kalwas

Dlaczego znowu głosowałam
na Trumpa
Barbara Nykiel-Herbert

Ojczyznę wolną racz
nam wrócić Panie!
Andrzej Koraszewski

Hipokryzja Demokratów
szkodzi demokracji
Jonathan Tobin

Europa musi bezwarunkowo
bronić swoich wartości
David Harris

Oblężenie Francji,
2020
Vic Rosenthal

Ewolucja psów
i kreacjoniści
Steven Novella 

Sukces Trumpa
na Bliskim Wschodzie
Elder of Ziyon

Refleksje sprzed lat:
„W obronie kobiet” II.
Lucjan Ferus

Saeb Erekat - bohater
palestyńskiej walki o pokój
Andrzej Koraszewski 

Hipokryzja kontrowersji
wokół  “bluźnierstwa”
Seth J. Frantzman

Corbyn to jeden człowiek.
Antysemityzm to tradycja
Alan Johnson

Dziennikarz: rzemieślnik
czy misjonarz?
Andrzej Koraszewski 

Europa nadal finansuje
radykalizację AP
Melody Sucharewicz

ONZ nagradza irańskie
potworności
Judith Bergman

Blue line
Polecane
artykuły

Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk