Prawda

Czwartek, 18 stycznia 2018 - 17:05

« Poprzedni Następny »


Globalne zazielenienie kontra globalne ocieplenie


Matt Ridley 2016-11-03

Czy brytyjskie Towarzystwo Królewskie powinno gościć tych, którzy przeczą nauce o klimacie? Na to pytanie warto sobie odpowiedzieć po zapoznaniu się z wykładem Matta Ridley’a
Czy brytyjskie Towarzystwo Królewskie powinno gościć tych, którzy przeczą nauce o klimacie? Na to pytanie warto sobie odpowiedzieć po zapoznaniu się z wykładem Matta Ridley’a

Wykład 2016 r. dla Global Warming Policy Foundation (GWPF) wygłoszony w Towarzystwie Królewskim 17 października 2016 r.:


Jestem żarliwym orędownikiem nauki. Poświęciłem większość życia na celebrowanie i opisywanie odkryć naukowych. Uważam, że metoda naukowa jest największym osiągnięciem ludzkości i że nie ma dla człowieka wyższego powołania.


Tak więc to, co powiem dziś o stanie nauki o klimacie, nie jest w żadnym sensie przeciwko nauce. Jest przeciwko wypaczeniom i zdradzie nauki.


Nadal kocham naukę jako filozofię; niezmiernie podziwiam i lubię olbrzymią większość naukowców, których spotykam; ale jestem coraz bardziej zrażony do nauki jako instytucji.


Po części powodem tego jest sposób, w jaki naukowcy zajmują się zmianą klimatyczną.


Relacjonując debatę o globalnym ociepleniu przez niemal 30 lat (początkowo z łatwowiernością, a potem z narastającym sceptycyzmem), doszedłem do wniosku, że ryzyko niebezpiecznego ocieplenia globalnego, obecnie i w przyszłości, zostało bardzo przesadzone, podczas gdy stosowane środki, by złagodzić to ryzyko, dokonały więcej szkód niż pożytku, zarówno z ekonomicznego punktu widzenia, jak dla środowiska i szkodzą dalej.


I za ten wniosek jestem uważany za swego rodzaju pariasa.


Dlaczego sądzę, że ryzyko globalnego ocieplenia zostało przesadnie wyolbrzymione? Z czterech głównych powodów.

1. Wszystkie przepowiednie katastrofy środowiskowej zawsze są wyolbrzymione;
2. modele konsekwentnie mylą się od ponad 30 lat;
3. najlepsze dowody pokazują, że czułość klimatyczna jest stosunkowo niska;
4. establishment nauki o klimacie ma własny interes w podnoszeniu alarmu.


Globalne zazielenienie


Za chwilę przejdę do omówienia tych czterech punktów. Najpierw jednak chcę powiedzieć o globalnym zazielenieniu, stopniowym, ale dużym wzroście zielonej roślinności na planecie.


Uważam, że jest to jedno z najbardziej doniosłych odkryć w ostatnich latach i że zmienia ono naukowe tło polityki klimatycznej, chociaż nigdy byście tego nie wiedzieli ze sposobu, w jaki było relacjonowane. A jest to historia, z powodu której byłem zarówno szkalowany, jak zrehabilitowany.  


W grudniu 2012 r. naukowiec zajmujący się środowiskiem, Jesse Ausubel z Rockefeller University, zwrócił mi uwagę na film wideo z wykładem wygłoszonym przez badacza o nazwisku Ranga Myneni z Boston University.



W tym wykładzie Myneni przedstawił pomysłową analizę danych satelitarnych, dowodząc, że znaczna część porośniętych roślinnością obszarów na planecie stawała się zieleńsza, tylko niewiele stawało się bardziej brązowe, a ogólnie przez 30 lat miał miejsce wzrost zielonej roślinności na planecie Ziemi o mniej więcej o 14 procent.



Według tego slajdu dzieje się to z wszystkimi typami roślinności – tropikalnymi lasami deszczowymi, podarktyczną tajgą, terenami trawiastymi, półpustynnymi, uprawnymi – wszędzie.


Co więcej, Myneni argumentował, że dzięki różnym sposobom mógł wyliczyć, że około połowa zazielenienia była bezpośrednim wynikiem rosnących poziomów dwutlenku węgla w atmosferze, nie zaś stosowaniu nawozów rolnych, irygacji, cieplejszym temperaturom lub większym opadom deszczu.


Dwutlenek węgla wraz z wodą jest surowcem używanym przez rośliny do tworzenia węglowodanów – z pomocą słońca. Jest więc rozsądnym założenie, że wzrastająca koncentracja dwutlenku węgla powinna pomóc roślinom we wzroście.


Zaskoczyły mnie dane Myneniego. Wiedziałem, że istnieją tysiące tak zwanych eksperymentów wzbogacania powietrza (FACE), w których poziom CO2 podnosi się nad roślinami uprawnymi lub w naturalnym ekosystemie, żeby stwierdzić czy pobudzi ich wzrost (robił to), i właściciele komercyjnych szklarni rutynowo podwajają teraz poziom CO2 – bo dzięki temu ich pomidory rosną szybciej.


Ale na ile mi było wiadomo, globalne efekty wyższego poziomu CO2 nie były do tego czasu mierzone.  


Inne linie dowodów także wskazują na to globalne zazielenienie:

  • szybsze tempo wzrostu drzew w lasach,
  • zwiększona amplituda sezonowych zmian dwutlenku węgla mierzona na Hawajach i w innych miejscach,
  • fotograficzne badania roślinności,
  • szybsze tempo wzrostu fitoplanktonu, roślin morskich i niektórych koralowców i tak dalej.

W styczniu 2013 r. opublikowałem artykuł w “Wall Street Journal” o tych różnych liniach dowodowych, włącznie z satelitarną analizą Myneniego, wskazując na wzrost zielonej roślinności.  



Był to przypuszczalnie pierwszy artykuł w mediach głównego nurtu o dowodach satelitarnych na globalne zazielenienie.


Za ten artykuł stali spece od propagandy klimatycznej poddali mnie miażdżącemu wyszydzaniu w Internecie, ale nawet oni musieli przyznać, że byłem “faktograficznie poprawny”.


Sześć miesięcy później Randall Donohue z kolegami w Australii opublikował artykuł na podstawie danych satelitarnych z wnioskiem, że suche części planety, takie jak Australia zachodnia i region Sahelu zazieleniły się netto o 11% w ciągu 30 lat – wynik podobny do Myneniego.


Wyniki Myneniego pozostały jednak nieopublikowane. Dziwiło mnie to, ale przypomniałem sobie, że przygotowywano jeden z okresowych raportów Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu (IPCC) i że prawdopodobnie dr  Myneni i jego koledzy mogą opóźniać publikację swoich wyników do czasu publikacji tego raportu, bo inaczej “sceptycy będą mieli używanie”.


Nawiasem mówiąc, ten ostatni zwrot pochodzi z jednego z e-maili z Climategate, tego z 22 września 1999 r., w którym dr Michael Mann aprobuje wymazanie niewygodnych danych.


Wyniki Myneniego zostały w końcu opublikowane trzy lata później, w kwietniu 2016 r. w artykule w “Nature Climate Change”, z 32 autorami z 24 instytucji w ośmiu krajach – kiedy raport IPCC był już bezpiecznie dostarczony domenie publicznej, a wielki zlot klimatyczny w Paryżu zakończył się.



Jego wyniki były teraz nawet mocniejsze niż te, które podał w wykładzie z 2012 r. Teraz powiedział, że przyczyną zazielenienia był w 70% dwutlenek węgla – czyli podniósł to z uprzednio podawanych 50%.



Jak ujmuje to współautor Myneniego, Zaichun Zhu, z Uniwersytetu Pekińskiego, jest to odpowiednik dodania zielonego kontynentu dwukrotnej wielkość obszaru lądowego USA.


Uważam to za bardzo ważną wiadomość. Zielona roślinność wartości całego kontynentu w czasie jednego pokolenia ludzkiego!  


Pod koniec 2015 r., kiedy jego artykuł znajdował się już od ośmiu miesięcy u specjalistów do oceny, a więc wiedział, że te wyniku zostaną opublikowane, dr Myneni skrytykował mnie osobiście, pisząc na “zielonym” blogu, że “[Ridley] fałszywie twierdzi, że CO2 jest odpowiedzialny za zazielenienie się ziemi”. Niemniej kilka miesięcy później sam opublikował dowody, że “CO2 wyjaśnia 70% trendu zazieleniania”.


W komunikacie prasowym, który towarzyszył artykułowi w kwietniu 2016 r., raz jeszcze odniósł się do mnie, wymieniając moje nazwisko:


[“Korzystny aspekt] CO2 w promowaniu wzrostu roślin jest używany przez sceptyków, szczególnie lorda Ridley’a… jako argument przeciwko cięciom emisji węgla dla złagodzenia zmiany klimatycznej…"]


Jak skomentował Richard Tol: “Ten nowy artykuł oddaje sprawiedliwość temu, co Matt Ridley i inni mówili cały czas – niemniej najwyraźniej i tak zasługuje on na kopniaka”.


Napisałem do dra Myneni uprzejmie prosząc, by uzasadnił krytykę wobec mnie konkretnymi przykładami. Nie był w stanie tego zrobić.  Wszystko, co powiedział, to: “Nie ma ‘pozytywów’ zbyt dużej ilości CO2 w powietrzu”.  


W tej samej sprawie i w tym samym piśmie był jeszcze inny artykuł międzynarodowego zespołu o dalszych korzyściach globalnego zazielenienia, którego wnioskiem było, że CO2 prawdopodobnie zwiększy wydajność wodną upraw na całym świecie, na przykład do 48% nawadnianej deszczem pszenicy na suchych obszarach oraz że “Jeśli tak rzeczywiście się stanie, efekty podniesionego poziomu [CO2] mogą znacznie zmniejszyć globalne straty plonów, redukując równocześnie konsumpcję wody przez rolnictwo (4-17%)”. 



Ich wykres pokazuje, że bez CO2 uprawy będą pod większym stresem wodnym w bieżącym stuleciu; z CO2 będą pod MNIEJSZYM stresem wodnym.


To są olbrzymie korzyści dla ziemi i dla ludzi. Efekt CO2 już jest wart miliardy dolarów, według szczegółowych wyliczeń Craiga Idso.



Steve McIntyre z Climate Audit zwrócił na Twitterze uwagę na to, przyznano mi rację. Richard Betts, częsty gość Tweetera Biura Meteorologicznego, zaprotestował, że globalne zazielenienie było dobrze znane i pisano o nim w raporcie IPCC.


To było w najlepszym wypadku wprowadzające w błąd, a w najgorszym, fałszywe. Streszczenie dla Decydentów Grupy Roboczej Nr 2 w ogóle nie wspomina o globalnym zazielenieniu. Pełen Raport Grupy Roboczej Nr 2 podaje bardzo delikatną wzmiankę o tym, że są jakieś dowody na zazielenienie, ale w sposób dość lekceważący. Tutaj są jedyne wzmianki, jakie udało mi się znaleźć:



[“Obserwacje satelitarne z lat 1982–2010 pokazują 11% wzrostu w zielonym listowiu w gorących, suchych środowiskach... Wyższe koncentracje CO2 podnoszą fotosyntezę i wzrost (do pewnego punktu) i redukują użycie wody przez roślinę… te efekty są na ogół korzystne;  jednak wysoki poziom CO2 ma także negatywne skutki”.  


“W sumie, istnieje poczucie wysokiej pewności, że produktywność netto lądowego ekosystemu na skalę globalną podniosła się w stosunku do epoki przedindustrialnej. Nie ma pewności co do przypisywania tych trendów zmianie klimatycznej. Większość badań rozważa możliwość, że rosnąca koncentracja CO2 przyczynia się do tego trendu przez stymulowanie fotosyntezy, nie ma jednak żadnego wyraźnego, konsekwentnego znaku wkładu zmiany klimatycznej”.] 


Jeśli to jest jasna i otwarta wypowiedź, że emisje dwutlenku węgla podniosły ilość zielonej roślinności na planecie o 14% i w sposób znaczący redukują wymagania wody dla rolnictwa, to ja jestem Królową Saby.  


Już w 1908 r. Svante Arrhenius, ojciec teorii gazów cieplarnianych, powiedział, co następuje:


“Przez wpływ wzrastającego procentu kwasu węglowego w atmosferze, możemy mieć nadzieję na cieszenie się czasami o bardziej umiarkowanym i lepszym klimacie”.  


Wygląda na to, że się nie mylił.


Konsensus


Wróćmy teraz do globalnego ocieplenia.


Gro Harlem Brundtland, była premier Norwegii i Specjalna Reprezentantka ONZ ds. zmiany klimatycznej, powiedziała w 2007 r., że “kwestionowanie powagi sytuacji jest nieodpowiedzialne, lekkomyślne i niemoralne. Czas na diagnozę minął. Teraz jest czas na działanie”.


Nie zgadzam się. Jest nieodpowiedzialnością pozostawienie dowodów bez porządnego ich kwestionowania, szczególnie, kiedy polityka prowadzona na ich podstawie powoduje cierpienie.


Coraz usilniej wielu ludzi chciałoby zdelegalizować, zdławić, ścigać sądownie i cenzurować wszelką dyskusję o tym, co nazywają “nauką”, zamiast zaangażować się w debatę.


“Nie będziemy w żadnym momencie dyskutować o nauce o zmianie klimatycznej” – oznajmiło niedawno trzech profesorów z University of Colorado w e-mailu do swoich studentów.


Jest hańbą, że znaczna część establishment naukowego i mediów jest gotowa zgodzić się z tym. I prześladować akademików lub dziennikarzy, którzy wychylają się poza tę „linię partyjną”.


Ten przymus był aż zanadto widoczny, kiedy groźby od kolegów zmusiły wybitnego naukowca, Lennarta Bengtssona, do rezygnacji z członkowstwa w radzie naukowej Global Warming Policy Foundation w 2014 r. Zaczął nawet “niepokoić się o swoje zdrowie i bezpieczeństwo…”


I kiedy Philippe Verdier został wyrzucony ze stanowiska meteorologa we Francji za napisanie uczciwej książki. I kiedy 538 stron internetowych wyrzuciło Rogera Pielke za powiedzenie prawdy o burzach.


Nic dziwnego, że często rozmawiam z naukowcami, którzy są sceptyczni, ale nie odważają się powiedzieć tego otwarcie. To jest absurdalna sytuacja.


Mówi się nam, że kwestionowanie “nauki” jest impertynencją i że mamy myśleć tak, jak nam każą. Ale argument w oparciu o autorytet jest ucieczką stosowaną przez księży.


Thomas Henry Huxley ujął to w ten sposób: “Ten, który ulepsza wiedzę przyrodniczą, absolutnie odmawia uznania autorytetu jako takiego. Dla niego sceptycyzm jest najwyższym z obowiązków; ślepa wiara zaś niewybaczalnym grzechem”.


Tym, co utrzymuje uczciwość nauki, co powstrzymuje ją przed całkowitym poddaniem się efektowi potwierdzenia, jest to, że jest zdecentralizowana, pozwalając, by jedno laboratorium kwestionowało wyniki drugiego.  


W ten sposób dochodzi się do prawdy w nauce, nie przez to, że naukowcy kwestionują własne teorie (to jest mit), ale przez to, że naukowcy wzajemnie kwestionują swoje teorie.


W dzisiejszych czasach istnieje tłum dobrze opłacanych speców od propagandy o klimacie. Ich zadaniem jest utrzymywanie debaty w stanie dwubiegunowym: albo wierzysz, że zmiana klimatyczna jest rzeczywista i niebezpieczna, albo jesteś negacjonistą, który uważa, że to jest mistyfikacja.


Istnieje jednak trzecia możliwość, której istnienia odmawiają: że jest rzeczywista ale nie jest niebezpieczna. To rozumiem przez łagodne ocieplenie i uważam, że jest to najbardziej prawdopodobna prognoza.


Nie twierdzę, że dwutlenek węgla nie jest gazem cieplarnianym; jest.


Nie twierdzę, że jego koncentracja w atmosferze nie wzrasta; wzrasta.


Nie twierdzę, że główną przyczyną tego wzrostu nie jest spalanie paliw kopalnych; jest.


Nie twierdzę, że klimat nie zmienia się; robi to.


Nie twierdzę, że atmosfera nie jest cieplejsza dzisiaj niż była 50 i 100 lat temu; jest.


I nie twierdzę, że emisje dwutlenku węgla nie spowodowały pewnej części (prawdopodobnie około połowy) ocieplenia od 1950 r.  


We wszystkich tych punktach zgadzam się z konsensusem.


W żadnym sensie nie jestem “negacjonistą” – co jest nieprzyjemną, nowoczesną obelgą wobec bluźnierców przeciwko dogmatowi klimatycznemu - chociaż  “Guardian” i “New Scientist” nigdy nie pozwalają, by fakty zagrodziły w takich sprawach drogę przesądom. Jestem zwolennikiem łagodnego ocieplenia.


Nawiasem mówiąc, niektórzy moi naukowi przyjaciele oskarżają mnie o niekonsekwencję, bo zgadzam się z konsensusem naukowym, że modyfikacje genetyczne roślin są bezpieczne i korzystne, ale odmawiam zgodzenia się z konsensusem naukowym, że zmiana klimatyczna jest niebezpieczna. Inni – na przykład, książę Charles – zajmują stanowisko odwrotne.


No cóż, moi przyjaciele mylą się. Zgadzam się z konsensusem naukowym w sprawie GMO nie dlatego, że jest to konsensus, ale ponieważ widziałem wystarczające dowody.


W każdym razie, jak powiedziałem, nie jest tak, że nie zgadzam się z konsensusem w sprawie zmiany klimatycznej.


Nie istnieje consensus, że zmiana klimatyczna będzie niebezpieczna. Także IPCC mówi, że jest zakres możliwych efektów: od nieszkodliwego do katastrofalnego. Mieszczę się w tym zakresie: uważam, że górny kraniec tego zakresu jest bardzo nieprawdopodobny. Ale również IPCC uważa, że górny kraniec tego zakresu jest bardzo nieprawdopodobny.



Domniemany, 97% konsensus, oparty na wręcz zabawnie fałszywym badaniu Johna Cooka, odnosi się tylko do propozycji, że zmiana klimatyczna jest rzeczywista i częściowo spowodowana przez człowieka. Nikt nigdy nie wykazał niczego podobnego do konsensusu wśród naukowców na propozycję, że zmiana klimatyczna będzie niebezpieczna.


Dobrze ujął to niedawno profesor Daniel Sarewitz: “Także okrzyczany konsensus naukowy w sprawie zmiany klimatu… odnosi się tylko do wąskiego twierdzenia o zauważalnym wpływie człowieka na ocieplenie globalne. W momencie, w którym dochodzisz do pytań o tempo i powagę przyszłego wpływu lub koszty i najlepsze drogi do przeciwdziałania temu, nie pozostaje nic na podobieństwo konsensusu wśród ekspertów”.


Ponadto, konsensus jest rozsądnym przewodnikiem do danych o przeszłości, ale nie jest przewodnikiem do przyszłości i nigdy nim nie był. W układzie nieliniowym ze sprzężeniami zwrotnymi, takim jak ekonomia lub atmosfera, eksperci są dobrze znani z błędnego przewidywania wydarzeń. Nie ma niczego takiego jak ekspert od przyszłości.


Tak więc, jak powiedział kiedyś mój dobry przyjaciel, Christopher Hitchens: “Nie szukaj schronienia w fałszywym bezpieczeństwie konsensusu”.


I proszę pamiętać, co powiedział Richard Feynman: “nauka jest wiarą w ignorancję ekspertów”.


Konto przepowiedni klęsk i nieszczęść


Powiedziałem, że jednym z powodów sceptycyzmu wobec niebezpieczeństwa zmiany klimatycznej jest to, że przewidywania klęsk środowiskowych zawsze były błędne.


Oto lista przewidywań dokonywanych z wielką pompą i szumem w mediach w latach 1970., kiedy byłem młody i zielony w obu znaczeniach tego słowa:

  • eksplozji populacji nie da się zatrzymać;
  • globalna klęska głodowa będzie nieunikniona;
  • plony spadną;
  • epidemia raka spowodowanego pestycydami skróci długość życia;
  • pustynia będzie rozszerzać się o trzy kilometry rocznie;
  • lasy deszczowe znikną;
  • kwaśny deszcz zniszczy lasy deszczowe;
  • wycieki ropy naftowej będą gorsze;
  • ropa naftowa i gaz wyczerpią się;
  • to samo będzie z miedzią, cynkiem, chromem i wieloma innymi zasobami naturalnymi;
  • Wielkie Jeziora wymrą;
  • dziesiątki gatunków ptaków i ssaków będzie wymierać każdego roku;
  • zacznie się nowa epoka lodowcowa;

Wszystkie te przepowiednie były szeroko roztrąbione przez media głównego nurtu. Żadne nie zbliżyło się do apokaliptycznych oczekiwań swoich orędowników. Czasami było tak dlatego, że podejmowaliśmy kroki, by odwrócić niebezpieczeństwo. Czasami dlatego, że nadal nie ma wyroku. Częściej jednak było tak dlatego, że panika była przesadna.


Do nich dołączyły kolejne przepowiednie katastrofy:

  • liczba plemników spadnie;
  • choroba szalonych krów zabije setki tysięcy ludzi;
  • genetycznie modyfikowane chwasty zdewastują ekosystemy;
  • nanotechnologia spowoduje chaos;
  • systemu komputerowe załamią się na przełomie tysiąclecia, niszcząc cywilizację;
  • dziura w warstwie ozonowej spowoduje ślepotę i raka na olbrzymią skalę;

Wiele prognoz katastrofy klimatycznej już okazało się błędnych.


Nie zdarzyło się też wiele przewidywanych efektów globalnego ocieplenia:

  • malaria miała pogorszyć się z powodu rosnących temperatur; nie zrobiła tego.


- śnieg miał być czymś, co było w przeszłości; niemniej pokrywa śnieżna północnej półkuli nie wykazuje żadnego trendu


- huragany/cyklony będą gorsze; nie są.


- susze będą gorsze; nie są


- lód morski na Arktyce zniknie do 2013 r.; nie zniknął


- cofanie się lodowców przyspieszy; niemniej ponad połowa cofania się lodowców zdarzyła się przed 1950 r.


- podnoszenie się poziomu mórz przyspieszy; nie przyspieszyło


- Golfsztrom osłabnie, na co załapał się film „Pojutrze”.


Wszystkie te przewidywania także jak dotąd nie sprawdziły się.


Liczba zgonów z powodu suszy, powodzi i burz maleje dramatycznie. Nie dlatego, że pogoda jest bezpieczniejsza, ale dzięki technologii i zamożności.



W 1988 r. James Hansen powiedział, że do roku 2000 “West Side Highway będzie pod wodą. I będą taśmy naklejone na szyby z powodu silnych wiatrów. I nie będzie tych samych ptaków.”


Program Środowiskowy ONZ przewidywał w 2005 r., że do 2010 r. będzie 50 milionów uchodźców klimatycznych. W 2010 r. próbował wymazać ten link.  


Dziesięć lat temu Al Gore powiedział, że w ciągu dziesięciu lat dotrzemy do sytuacji, od której nie ma odwrotu [“Niewygodna prawda”].


Powinniśmy więc przyjmować przewidywania katastrof i nieszczęść ze szczyptą soli.


Modele


Modelom klimatycznym nie udało się poprawnie opisać ocieplenia globalnego. Jak potwierdził IPCC, dla okresu of 1998 r.:


“111 ze 114 dostępnych symulacji modeli klimatu pokazuje trend ogrzewania powierzchni wyższy od zaobserwowanego”. [IPCC Synthesis report 2014, p 43]



To znaczy, że istnieje konsensus, że modele wyolbrzymiają tempo globalnego ocieplania. 


Ocieplenie, jak dotąd, nie spowodowało żadnej znaczącej lub konsekwentnej zmiany częstotliwości lub intensywności burz, tornado, powodzi, susz lub zimowej pokrywy śniegowej.


Jak ujęło to dwóch klimatologów, Richard McNider i John Christy:


“Moglibyśmy wybaczyć twórcom tych modeli, gdyby ich prognozy nie były tak systematycznie i spektakularnie błędne. Od początku stosowania modeli klimatycznych w latach 1980. te prognozy, przeciętnie, wyolbrzymiały stopień, do jakiego Ziemia ociepla się w porównaniu do tego, co widzimy w rzeczywistym klimacie”.


W 1990 r. pierwsze oszacowanie IPCC zawiera wypowiedź przewidującą wzrost temperatury o 0,3ºC na dziesięciolecie (z zakresem niepewności 0,2ºC do 0,5ºC).


W rzeczywistości w dwa i pół dziesięciolecia, jakie minęły od tego czasu, mimo że emisje podnosiły się szybciej niż zakładano, temperatura rosła w przeciętnym tempie 0,15oC na dziesięciolecie w oparciu o pomiary powierzchniowe i 0,12oC na dziesięciolecie  w oparciu o dane satelitarne; to jest, mniej niż połowa w stosunku do oczekiwanego wzrostu i poniżej dolnej granicy zasięgu niepewności!


A co z 2015 i 2016 rokiem, jako rekordowo gorącymi latami? No cóż, z powodu masywnego  El Nino, linia temperatury powierzchniowej HADCRUT4 urosła na krótko na początku 2016 r. do terytorium na niższej połowie przewidywanej przez modele, by po kilku miesiącach znowu spaść [Clive Best chart]. To wszystko.



Proszę też zauważyć, że ocieplenie było dwukrotnie szybsze na półkuli północnej niż na południowej, że koncentrowało się na chłodniejszych obszarach, w chłodniejszych porach roku i nocami. Różnica między liniami czerwoną i niebieską na tym wykresie jest globalnym ociepleniem przez 20 lat.



Proszę także zauważyć, że ocieplenie zdecydowanie nie zabrało nas na nieznane terytorium. Jesteśmy w chłodniejszej części obecnego interglacjału, jak pokazują trzony lodowe Grenlandii, i linia drzew na Ukrainie nadal jest niższa niż była w Średniowieczu.


Nawiasem mówiąc, bardziej ufam danym satelitarnym niż danym o temperaturze powierzchniowej.



Te ostatnie są beznadziejnie zanieczyszczone przez brak poprawnego korygowania ze względu na urbanizację wokół stacji pomiarowych oraz zwyczaj tych, którzy kontrolują te dane, do “korygowania” starych temperatur w dół bez podawania dobrych dla tego powodów. Globalne temperatury za rok 1910 w tajemniczy sposób spadały przez ostatnich osiem lat. Globalne temperatury za rok 2000 w tajemniczy sposób rosły. 


Ale – i to jest zadziwiające – nawet w porównaniu do danych powierzchniowych, tempo globalnego ocieplenia jest znacznie powolniejsze niż przewidują modele.


Międzyrządowy Panel ds. Zmiany Klimatu mówi, że ma 95% pewności, że ponad połowa ocieplenia od 1950 r. jest spowodowana przez człowieka. Jeśli użyjesz danych temperatury powierzchniowej, nadal znaczy to mniej niż pół stopnia ocieplenia spowodowanego przez człowieka przez pół wieku.  


To nadal nie jest niebezpieczna zmiana. W tym tempie niebezpieczne ocieplenie jest odległe o co najmniej stulecie. A im wolniej zachodzi, tym jest mniej niebezpieczne i tym łatwiej się do niego przystosować.


Czułość


Dlaczego więc atmosfera nie robi tego, co jej powiedziano?


W rzeczywistości, robi to. Te wyniki są dokładnie zgodne z fizyką efektu cieplarnianego.  



Sądzimy, że niedawne ocieplenie było głównie spowodowane zmianą składników w atmosferze, wzrostem dwutlenku węgla z 0,03% do 0,04%.


Wiemy, że kolejny wzrost o 0,01%, oczekiwany wkrótce po połowie stulecia, będzie miał mniejszy wpływ niż poprzednie 0,01% - jest to podstawowa fizyka, zmniejszające się zwroty lub logarytmiczna natura krzywej, jak pokazał Guy Callender w 1938.


Podwojenie CO2 w atmosferze nie może samo dać niebezpiecznego ocieplenia.



Czułość atmosfery na CO2 wynosi około 1,20C na podwojenie się. Taki jest konsensus powtarzany przez IPCC kilkakrotnie w ciągu tych lat. I to jest obecne stanowisko.


Na czym więc polega problem? No cóż, teoria niebezpiecznej zmiany klimatycznej polega na  dodatkowym kroku w argumentacji, o którym, jak się wydaje, wie bardzo niewielu polityków i dziennikarzy – domniemanym trzykrotnym wzmocnieniu ocieplającego potencjału dwutlenku węgla głównie przez dodatkowe opary wodne uwolnione do atmosfery przez ogrzewający się ocean i akumulujące się na wielkich wysokościach.


To jest wykres Warrena Meyera, który pokazuje różnicę.



I tutaj dowody są znacznie bardziej chwiejne. W jednych badaniach znaleziono wzrost oparów wodnych wysoko w atmosferze, w innych ich nie znaleziono. Dodatkową komplikacją jest tutaj fakt, że opary wodne kondensują się w chmury, a jeszcze nie potrafimy poprawnie ani mierzyć chmur ani tworzyć dla nich modeli.  


Wiemy, że chmury utrzymują powierzchnię ciepłą w nocy, podczas gdy (zwłaszcza niskie chmury) ochładzają ją w ciągu dnia przez odbijanie w przestrzeń światła słonecznego. Podczas jednak gdy modele generalnie utrzymują, że istnieje pozytywna korelacja miedzy radiacyjnym efektem netto chmur a temperaturą, podnosząc amplifikację oparów wodnych, dane NASA z CERES pokazują, że istnieje silna i istotna korelacja negatywna: że wyższe temperatury prowadzą do większego chłodzenia chmur. To jest rażąca rozbieżność między modelami a danymi.


Zgodnie z tą rozbieżnością niedawne próby mierzenia czułości systemu klimatycznego na dwutlenek węgla przy pomocy rzeczywistych danych niemal wszystkie stwierdziły, że ta czułość jest znacznie niższa niż zakładają modele, jak Nic Lewis, Marcel Crok, Judith Curry i Pat Michaels pokazali w ostatnich latach.



Należy zauważyć, że ochładzający efekt aerozoli siarczanowych jest mniejszy niż sądzono, więc nie mogą stanowić wyjaśnienia powolności niedawnego ogrzewania.


Tak więc, jeśli to konsensus jest tym, co was kręci, obecnie wyłania się konsensus oparty na obserwacjach, że czułość klimatu jest niska.


Modele zakładają zbyt silne sprzężenie zwrotne.



Co więcej, wszystkie wysokie oszacowania ocieplenia opierają się na scenariuszu ekonomicznym i demograficznym o nazwie RCP 8.5, który jest bardzo, bardzo nierealistyczny.


Zakłada, że wzrost populacji przestanie zwalniać i znowu przyspieszy.


Zakłada, że w znacznej mierze zamrze handel i innowacje.


Zakłada, że zawiedzie zdolność oceanów do absorbowania CO2.


Zakłada, że mimo tego wszystkiego dochód przeciętnego człowieka potroi się.


I najbardziej absurdalnie ze wszystkiego, zakłada, że wrócimy do węgla z niemal wszystkim, włącznie z produkowaniem paliwa do pojazdów, tak że w roku 2100 będziemy używać dziesięć razy więcej węgla niż dzisiaj.  


Krótko mówiąc, jest to kompletnie szalony scenariusz, niemniej kiedy słyszycie naukowca lub polityka, mówiącego, że jesteśmy skazani na globalne ocieplenie “aż do” czterech stopni, zakładają to – oraz nieprawdopodobnie wysoką czułość – często o tym nie wiedząc.


Interesy własne


Zajmę się teraz paliwami kopalnymi.


Parafrazując Monty Pythona: Co paliwa kopalne kiedykolwiek dla nas zrobiły?


Poza zieloną roślinnością jakby z całego dodatkowego kontynentu.


I usunięciem potrzeby gotowania na spalanym drewnie, z którego dym jest jednym z największych zabójców na świecie, zabijając – według Światowej Organizacji Zdrowia – ponad trzy miliony ludzi rocznie.


I usunięciem potrzeby zdobywania drewna z lasu, przy której to okazji niszczy się ekosystem.


Poza tym, co zrobiły dla nas paliwa kopalne?


No cóż, sądzę, że dostarczają energii do pompowania wody, żeby nie trzeba jej było czerpać ręcznie.


Pozwalają na światło elektryczne, a więc pomagają zdobywać umiejętność czytania i pisania i ogólnie edukację.  


Dają chłodzenie dla żywności i szczepionek.


Umożliwiają dziecku dojazd do szkoły.


Dają nawozy, które podnoszą plony rolnicze, niemal kończąc z głodem i oszczędzając ziemię dla dzikiej przyrody.


Tak, ale poza zakończeniem głodu, umożliwieniem dzieciom dotarcia do szkół, chłodzeniem szczepionek, szerzeniem umiejętności czytania i pisania, pompowaniem wody, zredukowaniem nacisków na lasy, zredukowaniem zanieczyszczenia powietrza w pomieszczeniach i stworzeniem 14% więcej zielonej roślinności – poza tym wszystkim, co paliwa kopalne zrobiły dla nas?


“Paliwa kopalne nie zastały bezpiecznego klimatu i uczyniły go niebezpiecznym; zastały niebezpieczny klimat i czynią go bezpiecznym” – mówi Alex Epstein.


Od czasu do czasu bywam oskarżany, że pozwalam moim komercyjnym interesom w przemyśle węglowym (o których informowałem wiele razy, a niniejszym informuję znowu), wpływać na moją ocenę nauki o klimacie.


Jeśli jednak moi krytycy wysuwają taki argument przeciwko mnie, to ja mogę w ten sam sposób argumentować o nich. Być może, komercyjne interesy Ala Gore’a w przemyśle energii odnawialnej wpływają na jego ocenę nauki o klimacie. Być może granty Michaela Manna i nagrody Jamesa Hansena dla tych, którzy badają spowodowaną przez człowieka zmianę klimatu, wpływają na ich wnioski. Nie uważam, że powinno się ich cenzurować, ale dlaczego ja miałbym być cenzurowany?


Jeśli zmiana klimatyczna nie jest niebezpieczna, to nie ma żadnego uzasadnienia dla subsydiów na energię odnawialną.


Jest całkowicie bezdyskusyjne, że globalne ocieplenie wygenerowało olbrzymie fundusze badawcze, mierzone w wielu miliardach, że to pobudziło wszelkiego rodzaju naukowców, od botaniki do psychiatrii, by powiązać swoją pracę ze zmianą klimatu i że niemal nic z tych pieniędzy nie dostaje się tym, którzy są sceptyczni.


Jak napisał wybitny klimatolog z NASA, Roy Spencer:


“Jeśli finansujesz naukowców, by znaleźli dowody na coś, będą szczęśliwi znajdując je dla ciebie. Przez ponad 20 lat finansowaliśmy ich, by znaleźli dowody wpływu człowieka na klimat. I posłusznie znaleźli ten wpływ wszędzie, ukrywający się pod każdym kamieniem, lodowcem, w oceanie i w każdej chmurze, huraganie, tornado, kropli deszczu i płatku śniegu. Powiedz więc tylko naukowcom, że 20% ich funduszy będzie nastawione na badania naturalnych źródeł zmiany klimatu. Znajdą je także”.


Koszt błędnych ocen


Załóżmy, że mam rację, i że nasze wnuki odkryją, że znacznie wyolbrzymialiśmy ryzyko i nie docenialiśmy korzyści CO2.


Załóżmy, że istotnie doświadczą poziomów dwutlenku węgla 600 części na milion lub więcej, ale nie doświadczą niebezpiecznego ocieplenia globalnego ani bardziej ekstremalnej pogody, a tylko łagodny i malejący wzrost przeciętnych temperatur globalnych, szczególnie na dużych wysokościach, w nocy i w zimie, a towarzyszyć temu będzie spektakularne globalne zielenienie i mniej stresu wodnego dla ludzi i upraw.  


Czy ma znaczenie, że nasi politycy wpadli w panikę na początku lat 2000? Z pewnością, lepiej być ostrożnym.


Oto dlaczego ma to znaczenie. Nasza obecna polityka pociąga za sobą nie tylko olbrzymie koszty ekonomiczne, które najbardziej uderzają w najbiedniejszych, ale także powoduje olbrzymie koszty środowiskowe.


Zachęcamy do niszczenia lasów przez spalanie drewna, etanolu i biodieslu.


Odmawiamy ubogim ludziom najtańszego rodzaju elektryczności, co zmusza ich do dalszego polegania na drewnie jako paliwie, kosztem ich zdrowia.


Używamy rzek, estuariów, wzgórz, pól do produkcji energii, kiedy moglibyśmy oddać ziemię przyrodzie i polegać na rodzajach energii, o którą przyroda nie współzawodniczy – z paliw kopalnych i elektrowni jądrowych.


Jest jednak jeszcze dalsza przyczyna, dla której to ma znaczenie. Zaniedbujemy prawdziwe problemy środowiskowe. Nacisk na zmianę klimatyczną jako wybijające się zagrożenie dla środowiska oznacza, że niewiele uwagi poświęcamy autentycznym problemom środowiskowym na świecie.


Grzmimy o zakwaszeniu oceanów, podczas gdy zbyt intensywne połowy i ścieki najbardziej szkodzą rafom koralowym.


Stawiamy błędną diagnozę, że powodem powodzi jest globalne ocieplenie, podczas gdy tym powodem jest drenowanie gruntu i urbanizacja.


Twierdzimy, że zmiana klimatu jest powodem wymierania gatunków, podczas gdy to gatunki inwazyjne naruszają i niszczą ekosystemy i wypędzają rzadkie gatunki.


Mówimy, że zmiana klimatu jest zagrożeniem dla jakości powietrza, podczas gdy polityka klimatyczna przeszkodziła działaniom na rzecz poprawy jakości powietrza.


Mówimy o utracie kolonii ptaków morskich z powodu ogrzewających się mórz, a potem budujemy farmy wiatrowe, które masakrują te ptaki i przymykamy oczy na nadmierne połowy.


Oto dlaczego naprawdę uważam to wyolbrzymianie za poważny problem: zdegradowało, wyparło i zdyskredytowało prawdziwą ochronę środowiska tego rodzaju, jakiemu poświęciłem część mojego życia.


Pracowałem przy projektach ochrony dzikiej przyrody w Indiach, Pakistanie i innych miejscach. Zmiana klimatu jest najmniejszym z problemów stojących przed ptakami takimi jak tragopan rudolicy, hubarka długoczuba, bażant himalajski i płatkonóg płaskodzioby, rzadkie gatunki, które kiedyś badałem i publikowałem artykuły o nich.


Obsesja klimatyczna pochłania pieniądze, energię i wolę polityczną, których można by użyć do pozbycia się szarej wiewiórki, do ochrony raf koralowych, do zapobieżenia deforestacji i zbyt intensywnym połowom ryb, do odzwyczajenia biednych w Afryce od mięsa z buszu i paliwa drzewnego.


Proszę pamiętać, że IPCC zgadza się ze mną, że w kategoriach wpływu ekonomicznego zmiana klimatu jest pomniejszym problemem. Raz jeszcze nie odbiegam of konsensusu.


Pierwsze słowa wstępnego raportu grupy roboczej Nr 3 o wpływie zmiany klimatu w Piątym Raporcie IPCC brzmią następująco:


“Dla większości sektorów gospodarczych wpływ zmiany klimatu będzie mały w stosunku do wpływu innych czynników […]. Zmiany populacji, wiek, dochód, technologia, stosunkowe ceny, styl życia, regulacje, zarządzanie i wiele innych aspektów rozwoju socjoekonomicznego będą miały wpływ na podaż i popyt dóbr i usług, który jest duży w stosunku do wpływu zmiany klimatu”.


To jest konsensus IPCC.


Źródła odnawialne


I tutaj jest rzecz najbardziej szalona ze wszystkich. Obecna polityka nawet nie osiąga dekarbonizacji. Jakiekolwiek masz poglądy na pilność zredukowania emisji, polityka subsydiowania energii odnawialnej tego nie osiąga.


Przejście na biodiesel lub etanol w rzeczywistości podnosi poziom emisji. To samo robi spalanie drewna w elektrowniach. To samo robi energia słoneczna w pochmurnych Niemczech. To samo robią farmy wiatrowe, ponieważ powstrzymują zastąpienie węgla gazem lub energią jądrową.


W 2012 r. Bjorn Lomborg wyliczył, że 20 lat polityki klimatycznej zredukowało emisje globalne o mniej niż jeden procent. W tym czasie świat wydał ponad bilion dolarów na subsydiowanie energii wiatrowej i słonecznej, niemniej obie razem nie osiągnęły 1% światowych dostaw energii. W tym kraju właśnie osiągnęły 2%.


W Niemczech 20% wzrost odnawialnych źródeł energii między 1999 a 2014 rokiem nie dał w ogóle żadnej zmiany w emisjach.


Zeznając przed Kongresem w 2014 r. profesor Judith Curry, dziekan Earth Sciences na Georgia Tech University, powiedziała:


“Motywowane zasadą ostrożności w celu uniknięcia niebezpiecznej, antropogenicznej zmiany klimatu próby modyfikowania klimatu przez zredukowanie emisji CO2 mogą okazać się daremne”.


Zwycięzcy w sporze


Kiedy Nigel Lawson założył GWPF w 2009 r., praktycznie wszyscy zgadzali się, że globalne ocieplenie jest największym zagrożeniem ludzkości w dwudziestym pierwszym wieku. Obecnie niemal nikt, poza tymi, którzy mają w tym interes własny, tak nie uważa.  


Odsetek Amerykanów, których zupełnie nie niepokoi globalne ocieplenie, podwoił się od 1990 r. [Gallup, 1989-2015]


Kandydaci na prezydenta nie mówią o zmianie klimatu, ponieważ wyborcy uważają inne problemy za ważniejsze. W niedawnym sondażu Amerykanów zaledwie 3% powiedziało, że uważają klimat za najważniejszą kwestię.


Co najbardziej druzgocące dla tych, którzy wydali majątek na propagandę, w olbrzymim sondażu ONZ, badającym ludzi na całym świecie, o nazwie „My World”, na który odpowiedziało niemal dziesięć milionów ludzi, działania na rzecz zmiany klimatu przychodzą na szarym końcu, na 16. miejscu, a i to z dużym marginesem – dużo za priorytetem numer 15, którym jest dostęp do telefonu i Internetu.


Sceptycy, z ich minimalnymi budżetami i odcięci od pieniędzy publicznych, mimo, że są  nieustannie atakowani, zwyciężają w tym sporze.


Dziękuję.

 

Global Warming Versus Global Greening

Rational Optimist, 19 października 2016

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Matt Ridley


Brytyjski pisarz popularnonaukowy, sympatyk filozofii libertariańskiej. Współzałożyciel i b. prezes International Centre for Life, "parku naukowego” w Newcastle. Zrobił doktorat z zoologii (Uniwersytet Oksfordzki). Przez wiele lat był korespondentem naukowym w "The Economist". Autor książek: The Red Queen: Sex and the Evolution of Human Nature (1994; pol. wyd. Czerwona królowa, 2001, tłum. J.J. Bujarski, A. Milos), The Origins Of Virtue (1997, wyd. pol. O pochodzeniu cnoty, 2000, tłum. M. Koraszewska), Genome (1999; wyd. pol. Genom, 2001, tłum. M. Koraszewska), Nature Via Nurture: Genes, Experience, and What Makes us Human (także jako: The Agile Gene: How Nature Turns on Nurture, 2003), Rational Optimist 2010.

Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Ech Kamil 2016-11-17








Biało
Ja: Zima jest piękna.
Hili: To jest twoje zdanie.

Więcej

Samiec kakadu palmowej
wybija rytm patykiem
Jerry A. Coyne


Kakadu palmowa (Probosciger aterrimus) jest wspaniałym ptakiem żyjącym w Nowej Gwinei, na wyspach Aru w Indonezji i w północnej Australii. Są długowieczne; według jednego doniesienia pewna samica złożyła jajo po raz pierwszy, kiedy miała 65 lat, choć niezbyt w to wierzę, bo najstarszy ptak w niewoli o potwierdzonym wieku dożył 56 lat, a prawdopodobnie żyją krócej na wolności. (Wikipedia podaje, że “anegdotyczne dowody wskazują, że kakadu palmowe osiągają wiek 80 lub 90 lat w australijskim ZOO”.)

Więcej

5 kłamstw patriarchy
w “Guardiana”
Adam Levick  

Brama Jafy

Artykuł w “Guardianie” Teofila III, prawosławnego patriarchy Jerozolimy (Christians are at risk of being driven out of the Holy Land [Chrześcijanie są zagrożeni wygnaniem z Ziemi Świętej] z 7 stycznia) jest pełen błędów, kłamstw i wypaczeń:


Kłamstwo #1


istnieje zagrożenie… religijnego status quo, zagrożenie ze strony radykalnych osadników w Jerozolimie i jej okolicy, w sercu chrześcijaństwa”.
Twierdzenie Teofila, że “radykalni osadnicy” zagrażają religijnemu status quo Jerozolimy, nie jest prawdą, jako że później dowiadujemy się z artykułu, że tymi “radykalnymi osadnikami” są Żydzi, którzy kupują nieruchomości we wschodniej Jerozolimie. Jednak Żydzi kupujący ziemię we (wschodniej) Jerozolimie nie zagrażają „status quo”, przynajmniej jeśli chodzi o to, co to określenie normalnie znaczy: dostęp do miejsc świętych, takich jak Wzgórze Świątynne. 

Więcej
Blue line

Powrót “tradycyjnej”
astrologii
Steven Novella


Jeśli wpiszesz w wyszukiwarkę na moim blogu słowo „astrologia” znajdziesz zaledwie dwa artykuły na temat astrologii w ciągu ostatnich 10 lat. Miejmy nadzieje, że to się nie zmieni i astrologia bezpiecznie pozostanie na marginesie jako ciekawostka pseudonauki starej szkoły.  


Są jednak ludzie, którzy próbują nadać astrologii nową szacowność. Niedawny artykuł Idy Benedetto szkicuje strategię, która ma  obwinić nowoczesną psychologię za marną reputację astrologii, jak również wykorzystać  atrakcję patyny wieków – powrót do starożytnych tekstów. Benedetto pisze:

Więcej

Czy dzieciobójcy
dzielą się wodą?
Andrzej Koraszewski

 Pracownica OCHA biura ONZ do spraw koordynacji pomocy humanitarnej, Khulood Badawi, wysłała tweet ze zdjęciem zakrwawionego dziecka i podpisem „Kolejne dziecko zabite przez Izrael”. Sześć lat wcześniej w 2006 roku to samo zdjęcie było opublikowane przez agencję Reutersa z podpisem, że dziewczynka spadła z huśtawki. W odpowiedzi na zarzuty, przełożony pracownicy OCHA odpowiedział, że Badawi opublikowała zdjęcie na prywatnym koncie, a jej aktywność nie była związana z pracą dla ONZ.

Dawno temu, na początku lat siedemdziesiątych,  pewien znajomy Polak, nawiasem mówiąc doktor praw, stwierdził, że jeśli przez tyle stuleci wszyscy nienawidzą Żydów, to w tym coś musi być. Przypomniałem sobie tamtą rozmowę czytając cytat z wypowiedzi byłego prezydenta Iranu Ahmadinedżada, który  powiedział, że jeśli Izrael ma tylu wrogów, to znaczy, że jest czarnym charakterem. Argument, że jeśli wszyscy nie lubią Żydów, to coś w tym jest, słyszałem jeszcze w dzieciństwie, a towarzyszyły mu opowieści o chrześcijańskich dzieciach zabijanych na macę, o przekłuwaniu hostii, o oszustach i zdrajcach. Dość wcześnie zostałem również ostrzeżony, że najokropniejszą rzeczą, jaką człowiek może zrobić, to dołączyć do tłumu ludzi podłych.

Więcej
Blue line

Nowe badanie o tym,
jak ewoluują ludzie
Jerry A. Coyne


Wspominałem kilka razy, że najczęstszym pytaniem zadawanym na publicznych wykładach o ewolucji jest: “W jakim kierunku ewoluują ludzie?” Odpowiedzi nie są ekscytujące i zazwyczaj ograniczone są do jednej populacji, ponieważ takie badania wymagają śledzenia grupy ludzi przez długi czas, żeby zobaczyć, jakie cechy są skorelowane z wyższym (lub niższym albo przeciętnym) sukcesem reprodukcyjnym. Oto podsumowanie zmian, jakie sądzimy, że zachodzą przez dobór naturalny:

Więcej

Jak @UNRWA łamie
regułę: "Nie czyń szkody"
Elder of Ziyon

<span>Szkoła UNRWA w Jordanii</span>

W latach 1990. międzynarodowe grupy pomocy zaczęły oglądać szerszy obraz dostarczanych przez siebie usług. Zrozumiały, że dostarczanie pomocy bez rozeznania może spowodować inne problemy na terenach, którym próbują pomóc.

Jeden z głównych potencjalnych problemów jest podsumowany tutaj:

Więcej
wwi_book

Czy wolno krytykować
Unię Europejską?
Andrzej Koraszewski

 Dimitris Avramopoulos, komisarz Komisji Europejskiej do spraw migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa. (Zdjęcie: EU2017EE Estonian Presidency) 

Jeśli ten tytuł budzi dziwne skojarzenia, to całkowicie słusznie. Czy wolno krytykować Unię Europejską podzielając opinię tych, którzy uważają, że był to wspaniały pomysł, który nie tylko pomógł Europie stanąć na nogi po zniszczeniach spowodowanych dwiema wielkimi wojnami, nie tylko wyznaczał model polityki postkolonialnej, w której partnerstwo zastąpiło nieustanne wzajemne podchody i żerowanie na słabości innych, ale wreszcie, dzięki wspólnej polityce rolnej, pozwoliło na zamknięcie europejskiego feudalizmu, zakończenie notorycznej dyskryminacji ludności wiejskiej i na wyrównanie poziomu gospodarczego między krajami protestanckimi i katolickimi? Europejska Wspólnota Gospodarcza była nieprawdopodobnym sukcesem...

Więcej

Dlaczego Trump zdobywa
poparcie syjonistycznej lewicy?
Fred Maroun


Obecnie lewicowi syjoniści przeżywają trudny okres. Donald Trump jest najmniej postępowym przywódcą w świecie zachodnim, a jednak, jak pokazuje rezolucja ONZ odrzucająca amerykańskie uznanie Jerozolimy za stolicę Izraela, jest jedynym zachodnim przywódcą i niemal jedynym światowym przywódcą, który jest skłonny przeciwstawić się antysemickiej tłuszczy. Tworzy to sprzeczność, z którą musimy się uporać. Znajdujemy się w sytuacji, w której musimy niechętnie przyznać, że podczas gdy podejście prezydenta USA Donalda Trumpa do konfliktu izraelsko-arabskiego wydaje się być mniej wyrafinowane niż jego poprzedników, jego powrót do podstaw może być tym właśnie, co jest potrzebne w konflikcie, w którym wyrafinowanie składa się z wynajdywania pokrętnych  powodów do usprawiedliwienia każdego arabskiego zachowania, niezależnie od tego, jak jest ono skandaliczne, niemoralne lub zbrodnicze.

Więcej

Fałszywi prorocy.
Podsumowanie.
Lucjan Ferus


Książkę Byłem Świadkiem Jehowy Gunthera Pape czytałem tak dawno, iż większość zawartych w niej informacji zdążyłem już zapomnieć. Dobrze się więc stało, iż znalazł się czytelnik tego portalu, który swoją wyjątkowo zaangażowaną postawą w obronie owej religii, zachęcił mnie (i to dosłownie) do napisania tekstu, poświęconego organizacji Świadków Jehowy. Ta książka jest bogatym źródłem informacji, nie tylko przybliżających czytelnikom kulisy tego międzynarodowego ruchu religijnego, ale też pozycją, której lektura powinna chyba każdego skłonić do głębszych refleksji na temat tej religii, jak i mechanizmów psychologicznych, jakimi posługują się „nawiedzeni” założyciele systemów religijnych.

Więcej

Palestyńskie świętowanie
morderstwa i terroru
Bassam Tawil

Mahmoud Abbas. Przywódca AP jest szczęśliwy że zamordowano Żyda, ale jest oburzony na przedstawicieli USA, którzy wytykają mu, że nie potępił terroryzmu. Zdjęcie: Wikimedia Commons.

Co myślą Palestyńczycy o zamordowaniu młodego rabina, ojca sześciorga dzieci? „Witają” je z otwartymi ramionami. A gdyby powiedziano im, że rabin Raziel Szewach utrzymywał dobre stosunki ze swoimi palestyńskimi sąsiadami?

Palestyńczycy nadal byliby szczęśliwi, że został zastrzelony w zeszłym tygodniu, kiedy jechał samochodem na Zachodnim Brzegu. Są szczęśliwi, ponieważ ofiarą był Żyd.
Są szczęśliwi, ponieważ ofiara miała pozycję religijną: był rabinem. Są szczęśliwi, ponieważ ofiarą był „osadnik”. Fakt, że rabin Szewach był ojcem sześciorga małych dzieci ani odrobinę nie peszy Palestyńczyków.

Więcej
Blue line

Religia, kultura,
mentalność i wartości
Andrzej Koraszewski

Apartheid po żydowsku. Lina Machul, wybrana głosami widzów arabska wokalistka w izraelskim programie telewizyjnym Voice.   

Setki badań i książek opublikowano na temat związków między religią a gospodarką od czasu publikacji Maxa Webera o protestantyzmie jako etyce kapitalizmu. Moda na te badania zaczęła się kończyć w latach siedemdziesiątych.
Ostatnią ważną pozycją poświęconą tej problematyce była wydana w roku 2000 książka Culture Matters, How Values Shape Human Progress, zbiór esejów pod redakcją Lawrence E. Harrisona i Samuela P. Huntingtona.

Więcej

Arabski św. Mikołaj
rozdaje granaty i bomby
Bin Saif


Podczas gdy dzieci na Zachodzie obchodzą sezon świąteczny prezentami i radością, arabskie dzieci żyją w cieniu wojny, rozlewu krwi i bombardowań. Katarski publicysta Bin Saif w artykule z 2 stycznia 2018 r. w katarskiej gazecie “Al-Watan” pisze o stanie arabskiego świata na początku nowego roku. Dla zilustrowania tego stanu wyobraża sobie „arabskiego św. Mikołaja”, który zamiast jechać saniami i rozdawać prezenty, jedzie w starym czołgu i rozdając ładunki wybuchowe i granaty.

Poniżej podajemy fragmenty:  

Więcej
Blue line

Krąg mimikry
müllerowskiej
Jerry Coyne

VT Insect Collection@VTBugCollection</a>A really fascinating case of mimicry between lycid beetles, flies, and moths. Specimens collected by Robin Andrews @VT_Biology and identified by Grant Schiermeyer @VT_Entomology #naturalhistory http://collection.ento.vt.edu/?p=401 6:14 PM - Jan 8, 2018

Tutaj jest prawdopodobny przypadek aposematycznej (ubarwienia ostrzegawczego) mimikry w różnych rzędach owadów, które wyewoluowały tak, że przypominają się wzajemnie (tweet od Matthew Cobba). To zjawisko jest dobrze znane w biologii i nazwano je mimikrą müllerowską od niemieckiego zoologa Fritza Müllera.

Więcej

Arabski apartheid
uderza w Palestyńczyków
Khaled Abu Toameh

Nowe prawo, niedawno podpisane przez prezydenta Iraku, Fuada Masuma, znosi prawa mieszkających w tym kraju Palestyńczyków (dostępu do darmowej edukacji, opieki zdrowotnej, swobody podróżowania, pracy w państwowych instytucjach), zmieniając status Palestyńczyków z rezydentów na cudzoziemców. Zdjęcie:  Prezydent Fuad Masum (po prawej) z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmoudem Abbasem. 30 listopada 2015. (Źródło: Zrzut z ekranu ze strony Biura Mahmouda Abbasa)

Irak właśnie dołączył do długiej listy arabskich krajów, które bezwstydnie praktykują apartheid wobec Palestyńczyków. Liczba krajów arabskich, które dyskryminują Palestyńczyków, udając równocześnie, że popierają sprawę palestyńską, zatyka dech w piersiach. Arabska hipokryzja jest raz jeszcze wyraźnie widoczna, ale kto chce to widzieć?

Międzynarodowe media – a także Palestyńczycy – są tak zajęci ogłoszeniem przez prezydenta USA Donalda Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, że los Palestyńczyków w krajach arabskich nie budzi zainteresowania. Ta apatia pozwala arabskim rządom na kontynuowanie polityki dyskryminacji wobec Palestyńczyków, ponieważ wiedzą, że nikt o to w społeczności międzynarodowej nie dba – ONZ jest zbyt zajęta potępianiem Izraela, by robić dużo więcej.

Więcej

Sztuczna inteligencja
będzie symbiozą
Matt Ridley


Na początku lat 1960. w Massachusetts Institute of Technology toczyły się spory o to, jaką zmianę przyniosą komputery. Jedna frakcja, pod przewodem Johna McCarthy’ego i Marvina Minsky’ego, orędowała za “sztuczną inteligencją”, wierząc, że komputery stopniowo zastąpią ludzi. Druga, z Norbertem Wienerem i JCR Lickliderem na czele, tym człowiekiem, który nadzorował stworzenie prekursora Internetu, był orędownikiem “symbiozy człowiek-komputer”, wierząc, że komputery rozszerzą możliwości człowieka.

Więcej

Turcja: Ludobójcza
nienawiść do Żydów
Uzay Bulut


Chociaż grudniowe uznanie Jerozolimy jako stolicy Izraela przez Donalda Trumpa ściągnęło potępienie większości świata muzułmańskiego, jedna reakcja wyróżniała się szczególnie – reakcja tureckiego prezydenta, Recepa Tayyipa Erdoğana. "Ci, którzy dzisiaj myślą, że są właścicielami Jerozolimy, jutro nie będą nawet w stanie znaleźć drzew, żeby się za nimi schować" powiedział.

Więcej

Piątek
narodowo-erotyczny
Marcin Kruk


Był to normalny piątek narodowo-erotyczny i Pan Bóg czuwał nad nami jak zwykle, nie przesadzając. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie nasilający się smutek syberyjskich tropików, który napłynął niespodziewanie wywołując euforyczne przygnębienie. Nie było innej rady, ale też właściwie nikt jej nie szukał.

Na stronach Facebooka jak burza rozszedł się mem z malutkim kotkiem i podpisem „Nic to”.

Ktoś złośliwy w wielu miejscach dopisywał, że ten kotek to chyba nie nasz. 

Więcej

Hezbollah wzywa
do wojny z Izraelem
Z materiałów MEMRI


Przywódca Hezbollahu Nasrallah: Nie martwię się sytuacją w Iranie; Rozmawiałem o poparciu dla intifady z Fatahem i innymi frakcjami palestyńskimi; Wojna na dużą skalę jest okazją wyzwolenia Jerozolimy – potrzebna jest pomoc spoza Palestyny, taka jak demonstracje, media polityka; Wszyscy powinniśmy odnieść korzyści z naszych kontaktów z naszymi społecznościami w “zewnętrznym świecie”. Sekretarz generalny Hezbollahu, Hassan Nasrallah, minimalizował protesty w Iranie mówiąc, że sytuacja “jest z powodzeniem ograniczana”. W tym wywiadzie dla Mayadeen TV, nadanym 3 stycznia powiedział ponadto, że Iran zbroi i pomaga finansowo Hamas i Fatah.

Więcej
Biblioteka

Czy nauka
zabija duszę?
R. Dawkins i S. Pinker


Prawie dwadzieścia lat temu, 10 lutego 1999 roku, w głównej sali Westminsteru, odbyła się debata pod tytułem: „Czy nauka zabija duszę?”. Uczetnikami tej debaty byli Richard Dawkins i Steven Pinker, a przewodniczył jej ówczesny kierownik działu naukowego „Guardiana”, Tim Radford. Bilety były wyprzedane na długo przed tą debatą, którą oglądało 2 300 osób. Polskie tłumaczenietej debaty publikowaliśmy wiele lat temu w dawnym „Racjonaliście”. Z pewnością warto ją dziś przypomnieć.

TIM RADFORD: Nazywam się Tim Radford i jestem redaktorem działu naukowego „The Guardian". Jestem tutaj, by zrobić coś bardzo dziwnego. Jestem tutaj, by przedstawić dwóch ludzi, którzy oczywiście nie potrzebują żadnego przedstawiania, inaczej nie byłoby was tutaj. Zebrało się was tutaj około 2300 osób, a jeszcze trzysta czy czterysta szlocha i zgrzyta zębami przed wejściem. (...) Mamy dzisiaj z nami dwóch niezwykle utalentowanych autorów. Jednym z nich jest Richard Dawkins, profesor na uniwersytecie w Oxfordzie, który ponad dwadzieścia lat temu wprowadził pojęcie samolubnego genu.

Więcej

Ludobójstwo,
którego nie było
Andrzej Koraszewski


Industry of Lies, Media, Academia and the Israeli-Arab Conflict, ta książka powinna być przełożona na język polski, ale czy znajdzie się wydawca, czy będą czytelnicy gotowi po nią sięgnąć? Wspominałem już o niej w innym artykule –  Były izraelski premier z ramienia Partii Pracy, Ehud Barak rekomenduje ją na okładce: „Znakomity i kreatywny izraelski pisarz i badacz, Ben Dror Yemini odsłania świadome fałszerstwa przemysłu antyizraelskiej propagandy”. Autor, z wykształcenia historyk i prawnik, przeprowadza generalny przegląd fałszów serwowanych w mediach i na uniwersytetach. Rozdział dziewiąty poświęca ludobójstwu, którego nie było. O tym rzekomym ludobójstwie słyszymy nieustannie. Dziesiątki milionów ludzi zabito w zbrojnych konfliktach na świecie, w tym ponad dziesięć milionów w konfliktach między Arabami – pisze Yemini, zastanawiając się dlaczego oglądając te konflikty przez pryzmat mediów mamy wrażenie, jakby największym zbrodniarzem był Izrael?

Więcej
Blue line

Jak zakończyć
finansowanie ONZ
John R. Bolton

<span>John Bolton, ówczesny amerykański ambassador przy ONZ przemawia na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa 13 października 2006 roku. (Zdjęcie Stephen Chernin/Getty Images)</span>

Jako zastępca sekretarza stanu w administracji George’a H.W. Bushs pracowałem energicznie nad uchyleniem naznaczonej nienawiścią rezolucji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych zrównującej syjonizm z rasizmem. Zagraniczni dyplomaci powtarzali mi często, że mój wysiłek jest niepotrzebny. Mój radziecki odpowiednik, na przykład, powiedział, że Rezolucja   3379 była tylko kawałkiem papieru, zbierającym kurz na półce. Po co ruszać stare spory wiele lat po jej przyjęciu w 1975 roku?

Więcej

Jeżeli się nie obudzimy,
to skończy się tragicznie
Rebecca Sommer

Zespół ludowy z Berlina występuje dla imigrantów, podopiecznych organizacji Arbeitsgruppe Flucht + Menschenrechte (Grupa Robocza Prawa Uchodźców i Człowieka)

"Wśród moich podopiecznych mogę na palcach jednej ręki policzyć tych, którzy się zintegrowali. Większość żyje z socjalu, mieszka w dobrowolnie stworzonych gettach i przebywa tylko z innymi muzułmanami" – mówi Rebecca Sommer*, aktywistka praw człowieka, która przez wiele lat pracowała z imigrantami.

 

Wywiad dla Euroislam.pl przeprowadziła Natalia Osten-Sacken.

(Wywiad ukazuje się równolegle w "Euroislamie" i w "Listach") 

Więcej

Fałszywi prorocy.
Część X.
Lucjan Ferus


Autor książki Byłem Świadkiem Jehowy kontynuuje temat relacji ŚJ do polityki i polityków. Np. cytuje „Strażnicę” z 1952 r., w której publicyści z Brooklynu oburzają się na byłego prezydenta USA Trumana i jego współpracowników:

Więcej

Palestyńczycy:
gdzie oni się podziali?
Shoshana Bryen

Uliczne święto w lipcu 2015 r. w libańskim obozie Ain al-Hilweh, który jest administrowany przez  UNRWA. (Zdjęcie: Geneva Call/Flickr) 

Wielkość populacji palestyńskich uchodźców jest sporna – ale kiedy 285 535 ludzi znika z tak małego kraju, takiego jak Liban, powinno to wywołać konsternację.  


UNRWA w Libanie informuje na swojej witrynie internetowej, że pod jej opieką w 12 obozach żyje 449 957uchodźców, ale badanie Centralnego Urzędu Statystycznego Libanu wraz z palestyńskim Centralnym Biurem Statystycznym doliczyło się zaledwie 174 535. Rząd libański powiedział, że pozostali “wyjechali”. No dobrze, może to zrobili – Liban ogranicza ich niemiłosiernie, więc to miałoby jakiś sens. Co NIE ma sensu, to że ONZ przydziela dla UNRWA budżet w oparciu o liczbę niemal pół miliona ludzi, podczas gdy w rzeczywistości jest ich dużo mniej niż ćwierć miliona. Kto płaci i kto dostaje pieniądze?  

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Myślenie stadne
versus myślenie zbiorowe
Andrzej Koraszewski 

Tolerancja Europy
wobec terrorystów
Daniel Greenfield

Dlaczego nie będzie doboru
na inteligentne niemowlęta
Matt Ridley

Kto jest
najbardziej purytański?
Giulio Meotti

Śmierć w kościele
proroka Mboro?
Leo Igwe

Mały trybik
w machinie podłości
Andrzej  Koraszewski

Powrót łysenkoizmu
w Putinowskiej Rosji
Steven Novella

Irańczycy przeciwko
irańskiemu reżimowi
Z materiałów MEMRI

Silva rerum, Facebook i
rara avis
Andrzej Koraszewski 

Arabscy autorzy
o kurdyjskim referendum
Z materiałów MEMRI

Witajcie na Zachodzie,
ale nie integrujcie się
Nushin Arbabzadah

Ciekawy problem
z tym konfliktem
Ryan Bellerose

Fałszywi prorocy.
Część IX.
Lucjan Ferus

Czego chcą Palestyńczycy?
Widziane z Malezji
Alwyn Lau

Pozory mylą, czyli niespodzianki
nie zawsze przykre
Paulina Łopatniuk

Blue line
Polecane
artykuły

modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk