Prawda

Wtorek, 11 sierpnia 2020 - 15:02

« Poprzedni Następny »


Globalne zazielenienie kontra globalne ocieplenie


Matt Ridley 2016-11-03

Czy brytyjskie Towarzystwo Królewskie powinno gościć tych, którzy przeczą nauce o klimacie? Na to pytanie warto sobie odpowiedzieć po zapoznaniu się z wykładem Matta Ridley’a
Czy brytyjskie Towarzystwo Królewskie powinno gościć tych, którzy przeczą nauce o klimacie? Na to pytanie warto sobie odpowiedzieć po zapoznaniu się z wykładem Matta Ridley’a

Wykład 2016 r. dla Global Warming Policy Foundation (GWPF) wygłoszony w Towarzystwie Królewskim 17 października 2016 r.:


Jestem żarliwym orędownikiem nauki. Poświęciłem większość życia na celebrowanie i opisywanie odkryć naukowych. Uważam, że metoda naukowa jest największym osiągnięciem ludzkości i że nie ma dla człowieka wyższego powołania.


Tak więc to, co powiem dziś o stanie nauki o klimacie, nie jest w żadnym sensie przeciwko nauce. Jest przeciwko wypaczeniom i zdradzie nauki.


Nadal kocham naukę jako filozofię; niezmiernie podziwiam i lubię olbrzymią większość naukowców, których spotykam; ale jestem coraz bardziej zrażony do nauki jako instytucji.


Po części powodem tego jest sposób, w jaki naukowcy zajmują się zmianą klimatyczną.


Relacjonując debatę o globalnym ociepleniu przez niemal 30 lat (początkowo z łatwowiernością, a potem z narastającym sceptycyzmem), doszedłem do wniosku, że ryzyko niebezpiecznego ocieplenia globalnego, obecnie i w przyszłości, zostało bardzo przesadzone, podczas gdy stosowane środki, by złagodzić to ryzyko, dokonały więcej szkód niż pożytku, zarówno z ekonomicznego punktu widzenia, jak dla środowiska i szkodzą dalej.


I za ten wniosek jestem uważany za swego rodzaju pariasa.


Dlaczego sądzę, że ryzyko globalnego ocieplenia zostało przesadnie wyolbrzymione? Z czterech głównych powodów.

1. Wszystkie przepowiednie katastrofy środowiskowej zawsze są wyolbrzymione;
2. modele konsekwentnie mylą się od ponad 30 lat;
3. najlepsze dowody pokazują, że czułość klimatyczna jest stosunkowo niska;
4. establishment nauki o klimacie ma własny interes w podnoszeniu alarmu.


Globalne zazielenienie


Za chwilę przejdę do omówienia tych czterech punktów. Najpierw jednak chcę powiedzieć o globalnym zazielenieniu, stopniowym, ale dużym wzroście zielonej roślinności na planecie.


Uważam, że jest to jedno z najbardziej doniosłych odkryć w ostatnich latach i że zmienia ono naukowe tło polityki klimatycznej, chociaż nigdy byście tego nie wiedzieli ze sposobu, w jaki było relacjonowane. A jest to historia, z powodu której byłem zarówno szkalowany, jak zrehabilitowany.  


W grudniu 2012 r. naukowiec zajmujący się środowiskiem, Jesse Ausubel z Rockefeller University, zwrócił mi uwagę na film wideo z wykładem wygłoszonym przez badacza o nazwisku Ranga Myneni z Boston University.



W tym wykładzie Myneni przedstawił pomysłową analizę danych satelitarnych, dowodząc, że znaczna część porośniętych roślinnością obszarów na planecie stawała się zieleńsza, tylko niewiele stawało się bardziej brązowe, a ogólnie przez 30 lat miał miejsce wzrost zielonej roślinności na planecie Ziemi o mniej więcej o 14 procent.



Według tego slajdu dzieje się to z wszystkimi typami roślinności – tropikalnymi lasami deszczowymi, podarktyczną tajgą, terenami trawiastymi, półpustynnymi, uprawnymi – wszędzie.


Co więcej, Myneni argumentował, że dzięki różnym sposobom mógł wyliczyć, że około połowa zazielenienia była bezpośrednim wynikiem rosnących poziomów dwutlenku węgla w atmosferze, nie zaś stosowaniu nawozów rolnych, irygacji, cieplejszym temperaturom lub większym opadom deszczu.


Dwutlenek węgla wraz z wodą jest surowcem używanym przez rośliny do tworzenia węglowodanów – z pomocą słońca. Jest więc rozsądnym założenie, że wzrastająca koncentracja dwutlenku węgla powinna pomóc roślinom we wzroście.


Zaskoczyły mnie dane Myneniego. Wiedziałem, że istnieją tysiące tak zwanych eksperymentów wzbogacania powietrza (FACE), w których poziom CO2 podnosi się nad roślinami uprawnymi lub w naturalnym ekosystemie, żeby stwierdzić czy pobudzi ich wzrost (robił to), i właściciele komercyjnych szklarni rutynowo podwajają teraz poziom CO2 – bo dzięki temu ich pomidory rosną szybciej.


Ale na ile mi było wiadomo, globalne efekty wyższego poziomu CO2 nie były do tego czasu mierzone.  


Inne linie dowodów także wskazują na to globalne zazielenienie:

  • szybsze tempo wzrostu drzew w lasach,
  • zwiększona amplituda sezonowych zmian dwutlenku węgla mierzona na Hawajach i w innych miejscach,
  • fotograficzne badania roślinności,
  • szybsze tempo wzrostu fitoplanktonu, roślin morskich i niektórych koralowców i tak dalej.

W styczniu 2013 r. opublikowałem artykuł w “Wall Street Journal” o tych różnych liniach dowodowych, włącznie z satelitarną analizą Myneniego, wskazując na wzrost zielonej roślinności.  



Był to przypuszczalnie pierwszy artykuł w mediach głównego nurtu o dowodach satelitarnych na globalne zazielenienie.


Za ten artykuł stali spece od propagandy klimatycznej poddali mnie miażdżącemu wyszydzaniu w Internecie, ale nawet oni musieli przyznać, że byłem “faktograficznie poprawny”.


Sześć miesięcy później Randall Donohue z kolegami w Australii opublikował artykuł na podstawie danych satelitarnych z wnioskiem, że suche części planety, takie jak Australia zachodnia i region Sahelu zazieleniły się netto o 11% w ciągu 30 lat – wynik podobny do Myneniego.


Wyniki Myneniego pozostały jednak nieopublikowane. Dziwiło mnie to, ale przypomniałem sobie, że przygotowywano jeden z okresowych raportów Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu (IPCC) i że prawdopodobnie dr  Myneni i jego koledzy mogą opóźniać publikację swoich wyników do czasu publikacji tego raportu, bo inaczej “sceptycy będą mieli używanie”.


Nawiasem mówiąc, ten ostatni zwrot pochodzi z jednego z e-maili z Climategate, tego z 22 września 1999 r., w którym dr Michael Mann aprobuje wymazanie niewygodnych danych.


Wyniki Myneniego zostały w końcu opublikowane trzy lata później, w kwietniu 2016 r. w artykule w “Nature Climate Change”, z 32 autorami z 24 instytucji w ośmiu krajach – kiedy raport IPCC był już bezpiecznie dostarczony domenie publicznej, a wielki zlot klimatyczny w Paryżu zakończył się.



Jego wyniki były teraz nawet mocniejsze niż te, które podał w wykładzie z 2012 r. Teraz powiedział, że przyczyną zazielenienia był w 70% dwutlenek węgla – czyli podniósł to z uprzednio podawanych 50%.



Jak ujmuje to współautor Myneniego, Zaichun Zhu, z Uniwersytetu Pekińskiego, jest to odpowiednik dodania zielonego kontynentu dwukrotnej wielkość obszaru lądowego USA.


Uważam to za bardzo ważną wiadomość. Zielona roślinność wartości całego kontynentu w czasie jednego pokolenia ludzkiego!  


Pod koniec 2015 r., kiedy jego artykuł znajdował się już od ośmiu miesięcy u specjalistów do oceny, a więc wiedział, że te wyniku zostaną opublikowane, dr Myneni skrytykował mnie osobiście, pisząc na “zielonym” blogu, że “[Ridley] fałszywie twierdzi, że CO2 jest odpowiedzialny za zazielenienie się ziemi”. Niemniej kilka miesięcy później sam opublikował dowody, że “CO2 wyjaśnia 70% trendu zazieleniania”.


W komunikacie prasowym, który towarzyszył artykułowi w kwietniu 2016 r., raz jeszcze odniósł się do mnie, wymieniając moje nazwisko:


[“Korzystny aspekt] CO2 w promowaniu wzrostu roślin jest używany przez sceptyków, szczególnie lorda Ridley’a… jako argument przeciwko cięciom emisji węgla dla złagodzenia zmiany klimatycznej…"]


Jak skomentował Richard Tol: “Ten nowy artykuł oddaje sprawiedliwość temu, co Matt Ridley i inni mówili cały czas – niemniej najwyraźniej i tak zasługuje on na kopniaka”.


Napisałem do dra Myneni uprzejmie prosząc, by uzasadnił krytykę wobec mnie konkretnymi przykładami. Nie był w stanie tego zrobić.  Wszystko, co powiedział, to: “Nie ma ‘pozytywów’ zbyt dużej ilości CO2 w powietrzu”.  


W tej samej sprawie i w tym samym piśmie był jeszcze inny artykuł międzynarodowego zespołu o dalszych korzyściach globalnego zazielenienia, którego wnioskiem było, że CO2 prawdopodobnie zwiększy wydajność wodną upraw na całym świecie, na przykład do 48% nawadnianej deszczem pszenicy na suchych obszarach oraz że “Jeśli tak rzeczywiście się stanie, efekty podniesionego poziomu [CO2] mogą znacznie zmniejszyć globalne straty plonów, redukując równocześnie konsumpcję wody przez rolnictwo (4-17%)”. 



Ich wykres pokazuje, że bez CO2 uprawy będą pod większym stresem wodnym w bieżącym stuleciu; z CO2 będą pod MNIEJSZYM stresem wodnym.


To są olbrzymie korzyści dla ziemi i dla ludzi. Efekt CO2 już jest wart miliardy dolarów, według szczegółowych wyliczeń Craiga Idso.



Steve McIntyre z Climate Audit zwrócił na Twitterze uwagę na to, przyznano mi rację. Richard Betts, częsty gość Tweetera Biura Meteorologicznego, zaprotestował, że globalne zazielenienie było dobrze znane i pisano o nim w raporcie IPCC.


To było w najlepszym wypadku wprowadzające w błąd, a w najgorszym, fałszywe. Streszczenie dla Decydentów Grupy Roboczej Nr 2 w ogóle nie wspomina o globalnym zazielenieniu. Pełen Raport Grupy Roboczej Nr 2 podaje bardzo delikatną wzmiankę o tym, że są jakieś dowody na zazielenienie, ale w sposób dość lekceważący. Tutaj są jedyne wzmianki, jakie udało mi się znaleźć:



[“Obserwacje satelitarne z lat 1982–2010 pokazują 11% wzrostu w zielonym listowiu w gorących, suchych środowiskach... Wyższe koncentracje CO2 podnoszą fotosyntezę i wzrost (do pewnego punktu) i redukują użycie wody przez roślinę… te efekty są na ogół korzystne;  jednak wysoki poziom CO2 ma także negatywne skutki”.  


“W sumie, istnieje poczucie wysokiej pewności, że produktywność netto lądowego ekosystemu na skalę globalną podniosła się w stosunku do epoki przedindustrialnej. Nie ma pewności co do przypisywania tych trendów zmianie klimatycznej. Większość badań rozważa możliwość, że rosnąca koncentracja CO2 przyczynia się do tego trendu przez stymulowanie fotosyntezy, nie ma jednak żadnego wyraźnego, konsekwentnego znaku wkładu zmiany klimatycznej”.] 


Jeśli to jest jasna i otwarta wypowiedź, że emisje dwutlenku węgla podniosły ilość zielonej roślinności na planecie o 14% i w sposób znaczący redukują wymagania wody dla rolnictwa, to ja jestem Królową Saby.  


Już w 1908 r. Svante Arrhenius, ojciec teorii gazów cieplarnianych, powiedział, co następuje:


“Przez wpływ wzrastającego procentu kwasu węglowego w atmosferze, możemy mieć nadzieję na cieszenie się czasami o bardziej umiarkowanym i lepszym klimacie”.  


Wygląda na to, że się nie mylił.


Konsensus


Wróćmy teraz do globalnego ocieplenia.


Gro Harlem Brundtland, była premier Norwegii i Specjalna Reprezentantka ONZ ds. zmiany klimatycznej, powiedziała w 2007 r., że “kwestionowanie powagi sytuacji jest nieodpowiedzialne, lekkomyślne i niemoralne. Czas na diagnozę minął. Teraz jest czas na działanie”.


Nie zgadzam się. Jest nieodpowiedzialnością pozostawienie dowodów bez porządnego ich kwestionowania, szczególnie, kiedy polityka prowadzona na ich podstawie powoduje cierpienie.


Coraz usilniej wielu ludzi chciałoby zdelegalizować, zdławić, ścigać sądownie i cenzurować wszelką dyskusję o tym, co nazywają “nauką”, zamiast zaangażować się w debatę.


“Nie będziemy w żadnym momencie dyskutować o nauce o zmianie klimatycznej” – oznajmiło niedawno trzech profesorów z University of Colorado w e-mailu do swoich studentów.


Jest hańbą, że znaczna część establishment naukowego i mediów jest gotowa zgodzić się z tym. I prześladować akademików lub dziennikarzy, którzy wychylają się poza tę „linię partyjną”.


Ten przymus był aż zanadto widoczny, kiedy groźby od kolegów zmusiły wybitnego naukowca, Lennarta Bengtssona, do rezygnacji z członkowstwa w radzie naukowej Global Warming Policy Foundation w 2014 r. Zaczął nawet “niepokoić się o swoje zdrowie i bezpieczeństwo…”


I kiedy Philippe Verdier został wyrzucony ze stanowiska meteorologa we Francji za napisanie uczciwej książki. I kiedy 538 stron internetowych wyrzuciło Rogera Pielke za powiedzenie prawdy o burzach.


Nic dziwnego, że często rozmawiam z naukowcami, którzy są sceptyczni, ale nie odważają się powiedzieć tego otwarcie. To jest absurdalna sytuacja.


Mówi się nam, że kwestionowanie “nauki” jest impertynencją i że mamy myśleć tak, jak nam każą. Ale argument w oparciu o autorytet jest ucieczką stosowaną przez księży.


Thomas Henry Huxley ujął to w ten sposób: “Ten, który ulepsza wiedzę przyrodniczą, absolutnie odmawia uznania autorytetu jako takiego. Dla niego sceptycyzm jest najwyższym z obowiązków; ślepa wiara zaś niewybaczalnym grzechem”.


Tym, co utrzymuje uczciwość nauki, co powstrzymuje ją przed całkowitym poddaniem się efektowi potwierdzenia, jest to, że jest zdecentralizowana, pozwalając, by jedno laboratorium kwestionowało wyniki drugiego.  


W ten sposób dochodzi się do prawdy w nauce, nie przez to, że naukowcy kwestionują własne teorie (to jest mit), ale przez to, że naukowcy wzajemnie kwestionują swoje teorie.


W dzisiejszych czasach istnieje tłum dobrze opłacanych speców od propagandy o klimacie. Ich zadaniem jest utrzymywanie debaty w stanie dwubiegunowym: albo wierzysz, że zmiana klimatyczna jest rzeczywista i niebezpieczna, albo jesteś negacjonistą, który uważa, że to jest mistyfikacja.


Istnieje jednak trzecia możliwość, której istnienia odmawiają: że jest rzeczywista ale nie jest niebezpieczna. To rozumiem przez łagodne ocieplenie i uważam, że jest to najbardziej prawdopodobna prognoza.


Nie twierdzę, że dwutlenek węgla nie jest gazem cieplarnianym; jest.


Nie twierdzę, że jego koncentracja w atmosferze nie wzrasta; wzrasta.


Nie twierdzę, że główną przyczyną tego wzrostu nie jest spalanie paliw kopalnych; jest.


Nie twierdzę, że klimat nie zmienia się; robi to.


Nie twierdzę, że atmosfera nie jest cieplejsza dzisiaj niż była 50 i 100 lat temu; jest.


I nie twierdzę, że emisje dwutlenku węgla nie spowodowały pewnej części (prawdopodobnie około połowy) ocieplenia od 1950 r.  


We wszystkich tych punktach zgadzam się z konsensusem.


W żadnym sensie nie jestem “negacjonistą” – co jest nieprzyjemną, nowoczesną obelgą wobec bluźnierców przeciwko dogmatowi klimatycznemu - chociaż  “Guardian” i “New Scientist” nigdy nie pozwalają, by fakty zagrodziły w takich sprawach drogę przesądom. Jestem zwolennikiem łagodnego ocieplenia.


Nawiasem mówiąc, niektórzy moi naukowi przyjaciele oskarżają mnie o niekonsekwencję, bo zgadzam się z konsensusem naukowym, że modyfikacje genetyczne roślin są bezpieczne i korzystne, ale odmawiam zgodzenia się z konsensusem naukowym, że zmiana klimatyczna jest niebezpieczna. Inni – na przykład, książę Charles – zajmują stanowisko odwrotne.


No cóż, moi przyjaciele mylą się. Zgadzam się z konsensusem naukowym w sprawie GMO nie dlatego, że jest to konsensus, ale ponieważ widziałem wystarczające dowody.


W każdym razie, jak powiedziałem, nie jest tak, że nie zgadzam się z konsensusem w sprawie zmiany klimatycznej.


Nie istnieje consensus, że zmiana klimatyczna będzie niebezpieczna. Także IPCC mówi, że jest zakres możliwych efektów: od nieszkodliwego do katastrofalnego. Mieszczę się w tym zakresie: uważam, że górny kraniec tego zakresu jest bardzo nieprawdopodobny. Ale również IPCC uważa, że górny kraniec tego zakresu jest bardzo nieprawdopodobny.



Domniemany, 97% konsensus, oparty na wręcz zabawnie fałszywym badaniu Johna Cooka, odnosi się tylko do propozycji, że zmiana klimatyczna jest rzeczywista i częściowo spowodowana przez człowieka. Nikt nigdy nie wykazał niczego podobnego do konsensusu wśród naukowców na propozycję, że zmiana klimatyczna będzie niebezpieczna.


Dobrze ujął to niedawno profesor Daniel Sarewitz: “Także okrzyczany konsensus naukowy w sprawie zmiany klimatu… odnosi się tylko do wąskiego twierdzenia o zauważalnym wpływie człowieka na ocieplenie globalne. W momencie, w którym dochodzisz do pytań o tempo i powagę przyszłego wpływu lub koszty i najlepsze drogi do przeciwdziałania temu, nie pozostaje nic na podobieństwo konsensusu wśród ekspertów”.


Ponadto, konsensus jest rozsądnym przewodnikiem do danych o przeszłości, ale nie jest przewodnikiem do przyszłości i nigdy nim nie był. W układzie nieliniowym ze sprzężeniami zwrotnymi, takim jak ekonomia lub atmosfera, eksperci są dobrze znani z błędnego przewidywania wydarzeń. Nie ma niczego takiego jak ekspert od przyszłości.


Tak więc, jak powiedział kiedyś mój dobry przyjaciel, Christopher Hitchens: “Nie szukaj schronienia w fałszywym bezpieczeństwie konsensusu”.


I proszę pamiętać, co powiedział Richard Feynman: “nauka jest wiarą w ignorancję ekspertów”.


Konto przepowiedni klęsk i nieszczęść


Powiedziałem, że jednym z powodów sceptycyzmu wobec niebezpieczeństwa zmiany klimatycznej jest to, że przewidywania klęsk środowiskowych zawsze były błędne.


Oto lista przewidywań dokonywanych z wielką pompą i szumem w mediach w latach 1970., kiedy byłem młody i zielony w obu znaczeniach tego słowa:

  • eksplozji populacji nie da się zatrzymać;
  • globalna klęska głodowa będzie nieunikniona;
  • plony spadną;
  • epidemia raka spowodowanego pestycydami skróci długość życia;
  • pustynia będzie rozszerzać się o trzy kilometry rocznie;
  • lasy deszczowe znikną;
  • kwaśny deszcz zniszczy lasy deszczowe;
  • wycieki ropy naftowej będą gorsze;
  • ropa naftowa i gaz wyczerpią się;
  • to samo będzie z miedzią, cynkiem, chromem i wieloma innymi zasobami naturalnymi;
  • Wielkie Jeziora wymrą;
  • dziesiątki gatunków ptaków i ssaków będzie wymierać każdego roku;
  • zacznie się nowa epoka lodowcowa;

Wszystkie te przepowiednie były szeroko roztrąbione przez media głównego nurtu. Żadne nie zbliżyło się do apokaliptycznych oczekiwań swoich orędowników. Czasami było tak dlatego, że podejmowaliśmy kroki, by odwrócić niebezpieczeństwo. Czasami dlatego, że nadal nie ma wyroku. Częściej jednak było tak dlatego, że panika była przesadna.


Do nich dołączyły kolejne przepowiednie katastrofy:

  • liczba plemników spadnie;
  • choroba szalonych krów zabije setki tysięcy ludzi;
  • genetycznie modyfikowane chwasty zdewastują ekosystemy;
  • nanotechnologia spowoduje chaos;
  • systemu komputerowe załamią się na przełomie tysiąclecia, niszcząc cywilizację;
  • dziura w warstwie ozonowej spowoduje ślepotę i raka na olbrzymią skalę;

Wiele prognoz katastrofy klimatycznej już okazało się błędnych.


Nie zdarzyło się też wiele przewidywanych efektów globalnego ocieplenia:

  • malaria miała pogorszyć się z powodu rosnących temperatur; nie zrobiła tego.


- śnieg miał być czymś, co było w przeszłości; niemniej pokrywa śnieżna północnej półkuli nie wykazuje żadnego trendu


- huragany/cyklony będą gorsze; nie są.


- susze będą gorsze; nie są


- lód morski na Arktyce zniknie do 2013 r.; nie zniknął


- cofanie się lodowców przyspieszy; niemniej ponad połowa cofania się lodowców zdarzyła się przed 1950 r.


- podnoszenie się poziomu mórz przyspieszy; nie przyspieszyło


- Golfsztrom osłabnie, na co załapał się film „Pojutrze”.


Wszystkie te przewidywania także jak dotąd nie sprawdziły się.


Liczba zgonów z powodu suszy, powodzi i burz maleje dramatycznie. Nie dlatego, że pogoda jest bezpieczniejsza, ale dzięki technologii i zamożności.



W 1988 r. James Hansen powiedział, że do roku 2000 “West Side Highway będzie pod wodą. I będą taśmy naklejone na szyby z powodu silnych wiatrów. I nie będzie tych samych ptaków.”


Program Środowiskowy ONZ przewidywał w 2005 r., że do 2010 r. będzie 50 milionów uchodźców klimatycznych. W 2010 r. próbował wymazać ten link.  


Dziesięć lat temu Al Gore powiedział, że w ciągu dziesięciu lat dotrzemy do sytuacji, od której nie ma odwrotu [“Niewygodna prawda”].


Powinniśmy więc przyjmować przewidywania katastrof i nieszczęść ze szczyptą soli.


Modele


Modelom klimatycznym nie udało się poprawnie opisać ocieplenia globalnego. Jak potwierdził IPCC, dla okresu of 1998 r.:


“111 ze 114 dostępnych symulacji modeli klimatu pokazuje trend ogrzewania powierzchni wyższy od zaobserwowanego”. [IPCC Synthesis report 2014, p 43]



To znaczy, że istnieje konsensus, że modele wyolbrzymiają tempo globalnego ocieplania. 


Ocieplenie, jak dotąd, nie spowodowało żadnej znaczącej lub konsekwentnej zmiany częstotliwości lub intensywności burz, tornado, powodzi, susz lub zimowej pokrywy śniegowej.


Jak ujęło to dwóch klimatologów, Richard McNider i John Christy:


“Moglibyśmy wybaczyć twórcom tych modeli, gdyby ich prognozy nie były tak systematycznie i spektakularnie błędne. Od początku stosowania modeli klimatycznych w latach 1980. te prognozy, przeciętnie, wyolbrzymiały stopień, do jakiego Ziemia ociepla się w porównaniu do tego, co widzimy w rzeczywistym klimacie”.


W 1990 r. pierwsze oszacowanie IPCC zawiera wypowiedź przewidującą wzrost temperatury o 0,3ºC na dziesięciolecie (z zakresem niepewności 0,2ºC do 0,5ºC).


W rzeczywistości w dwa i pół dziesięciolecia, jakie minęły od tego czasu, mimo że emisje podnosiły się szybciej niż zakładano, temperatura rosła w przeciętnym tempie 0,15oC na dziesięciolecie w oparciu o pomiary powierzchniowe i 0,12oC na dziesięciolecie  w oparciu o dane satelitarne; to jest, mniej niż połowa w stosunku do oczekiwanego wzrostu i poniżej dolnej granicy zasięgu niepewności!


A co z 2015 i 2016 rokiem, jako rekordowo gorącymi latami? No cóż, z powodu masywnego  El Nino, linia temperatury powierzchniowej HADCRUT4 urosła na krótko na początku 2016 r. do terytorium na niższej połowie przewidywanej przez modele, by po kilku miesiącach znowu spaść [Clive Best chart]. To wszystko.



Proszę też zauważyć, że ocieplenie było dwukrotnie szybsze na półkuli północnej niż na południowej, że koncentrowało się na chłodniejszych obszarach, w chłodniejszych porach roku i nocami. Różnica między liniami czerwoną i niebieską na tym wykresie jest globalnym ociepleniem przez 20 lat.



Proszę także zauważyć, że ocieplenie zdecydowanie nie zabrało nas na nieznane terytorium. Jesteśmy w chłodniejszej części obecnego interglacjału, jak pokazują trzony lodowe Grenlandii, i linia drzew na Ukrainie nadal jest niższa niż była w Średniowieczu.


Nawiasem mówiąc, bardziej ufam danym satelitarnym niż danym o temperaturze powierzchniowej.



Te ostatnie są beznadziejnie zanieczyszczone przez brak poprawnego korygowania ze względu na urbanizację wokół stacji pomiarowych oraz zwyczaj tych, którzy kontrolują te dane, do “korygowania” starych temperatur w dół bez podawania dobrych dla tego powodów. Globalne temperatury za rok 1910 w tajemniczy sposób spadały przez ostatnich osiem lat. Globalne temperatury za rok 2000 w tajemniczy sposób rosły. 


Ale – i to jest zadziwiające – nawet w porównaniu do danych powierzchniowych, tempo globalnego ocieplenia jest znacznie powolniejsze niż przewidują modele.


Międzyrządowy Panel ds. Zmiany Klimatu mówi, że ma 95% pewności, że ponad połowa ocieplenia od 1950 r. jest spowodowana przez człowieka. Jeśli użyjesz danych temperatury powierzchniowej, nadal znaczy to mniej niż pół stopnia ocieplenia spowodowanego przez człowieka przez pół wieku.  


To nadal nie jest niebezpieczna zmiana. W tym tempie niebezpieczne ocieplenie jest odległe o co najmniej stulecie. A im wolniej zachodzi, tym jest mniej niebezpieczne i tym łatwiej się do niego przystosować.


Czułość


Dlaczego więc atmosfera nie robi tego, co jej powiedziano?


W rzeczywistości, robi to. Te wyniki są dokładnie zgodne z fizyką efektu cieplarnianego.  



Sądzimy, że niedawne ocieplenie było głównie spowodowane zmianą składników w atmosferze, wzrostem dwutlenku węgla z 0,03% do 0,04%.


Wiemy, że kolejny wzrost o 0,01%, oczekiwany wkrótce po połowie stulecia, będzie miał mniejszy wpływ niż poprzednie 0,01% - jest to podstawowa fizyka, zmniejszające się zwroty lub logarytmiczna natura krzywej, jak pokazał Guy Callender w 1938.


Podwojenie CO2 w atmosferze nie może samo dać niebezpiecznego ocieplenia.



Czułość atmosfery na CO2 wynosi około 1,20C na podwojenie się. Taki jest konsensus powtarzany przez IPCC kilkakrotnie w ciągu tych lat. I to jest obecne stanowisko.


Na czym więc polega problem? No cóż, teoria niebezpiecznej zmiany klimatycznej polega na  dodatkowym kroku w argumentacji, o którym, jak się wydaje, wie bardzo niewielu polityków i dziennikarzy – domniemanym trzykrotnym wzmocnieniu ocieplającego potencjału dwutlenku węgla głównie przez dodatkowe opary wodne uwolnione do atmosfery przez ogrzewający się ocean i akumulujące się na wielkich wysokościach.


To jest wykres Warrena Meyera, który pokazuje różnicę.



I tutaj dowody są znacznie bardziej chwiejne. W jednych badaniach znaleziono wzrost oparów wodnych wysoko w atmosferze, w innych ich nie znaleziono. Dodatkową komplikacją jest tutaj fakt, że opary wodne kondensują się w chmury, a jeszcze nie potrafimy poprawnie ani mierzyć chmur ani tworzyć dla nich modeli.  


Wiemy, że chmury utrzymują powierzchnię ciepłą w nocy, podczas gdy (zwłaszcza niskie chmury) ochładzają ją w ciągu dnia przez odbijanie w przestrzeń światła słonecznego. Podczas jednak gdy modele generalnie utrzymują, że istnieje pozytywna korelacja miedzy radiacyjnym efektem netto chmur a temperaturą, podnosząc amplifikację oparów wodnych, dane NASA z CERES pokazują, że istnieje silna i istotna korelacja negatywna: że wyższe temperatury prowadzą do większego chłodzenia chmur. To jest rażąca rozbieżność między modelami a danymi.


Zgodnie z tą rozbieżnością niedawne próby mierzenia czułości systemu klimatycznego na dwutlenek węgla przy pomocy rzeczywistych danych niemal wszystkie stwierdziły, że ta czułość jest znacznie niższa niż zakładają modele, jak Nic Lewis, Marcel Crok, Judith Curry i Pat Michaels pokazali w ostatnich latach.



Należy zauważyć, że ochładzający efekt aerozoli siarczanowych jest mniejszy niż sądzono, więc nie mogą stanowić wyjaśnienia powolności niedawnego ogrzewania.


Tak więc, jeśli to konsensus jest tym, co was kręci, obecnie wyłania się konsensus oparty na obserwacjach, że czułość klimatu jest niska.


Modele zakładają zbyt silne sprzężenie zwrotne.



Co więcej, wszystkie wysokie oszacowania ocieplenia opierają się na scenariuszu ekonomicznym i demograficznym o nazwie RCP 8.5, który jest bardzo, bardzo nierealistyczny.


Zakłada, że wzrost populacji przestanie zwalniać i znowu przyspieszy.


Zakłada, że w znacznej mierze zamrze handel i innowacje.


Zakłada, że zawiedzie zdolność oceanów do absorbowania CO2.


Zakłada, że mimo tego wszystkiego dochód przeciętnego człowieka potroi się.


I najbardziej absurdalnie ze wszystkiego, zakłada, że wrócimy do węgla z niemal wszystkim, włącznie z produkowaniem paliwa do pojazdów, tak że w roku 2100 będziemy używać dziesięć razy więcej węgla niż dzisiaj.  


Krótko mówiąc, jest to kompletnie szalony scenariusz, niemniej kiedy słyszycie naukowca lub polityka, mówiącego, że jesteśmy skazani na globalne ocieplenie “aż do” czterech stopni, zakładają to – oraz nieprawdopodobnie wysoką czułość – często o tym nie wiedząc.


Interesy własne


Zajmę się teraz paliwami kopalnymi.


Parafrazując Monty Pythona: Co paliwa kopalne kiedykolwiek dla nas zrobiły?


Poza zieloną roślinnością jakby z całego dodatkowego kontynentu.


I usunięciem potrzeby gotowania na spalanym drewnie, z którego dym jest jednym z największych zabójców na świecie, zabijając – według Światowej Organizacji Zdrowia – ponad trzy miliony ludzi rocznie.


I usunięciem potrzeby zdobywania drewna z lasu, przy której to okazji niszczy się ekosystem.


Poza tym, co zrobiły dla nas paliwa kopalne?


No cóż, sądzę, że dostarczają energii do pompowania wody, żeby nie trzeba jej było czerpać ręcznie.


Pozwalają na światło elektryczne, a więc pomagają zdobywać umiejętność czytania i pisania i ogólnie edukację.  


Dają chłodzenie dla żywności i szczepionek.


Umożliwiają dziecku dojazd do szkoły.


Dają nawozy, które podnoszą plony rolnicze, niemal kończąc z głodem i oszczędzając ziemię dla dzikiej przyrody.


Tak, ale poza zakończeniem głodu, umożliwieniem dzieciom dotarcia do szkół, chłodzeniem szczepionek, szerzeniem umiejętności czytania i pisania, pompowaniem wody, zredukowaniem nacisków na lasy, zredukowaniem zanieczyszczenia powietrza w pomieszczeniach i stworzeniem 14% więcej zielonej roślinności – poza tym wszystkim, co paliwa kopalne zrobiły dla nas?


“Paliwa kopalne nie zastały bezpiecznego klimatu i uczyniły go niebezpiecznym; zastały niebezpieczny klimat i czynią go bezpiecznym” – mówi Alex Epstein.


Od czasu do czasu bywam oskarżany, że pozwalam moim komercyjnym interesom w przemyśle węglowym (o których informowałem wiele razy, a niniejszym informuję znowu), wpływać na moją ocenę nauki o klimacie.


Jeśli jednak moi krytycy wysuwają taki argument przeciwko mnie, to ja mogę w ten sam sposób argumentować o nich. Być może, komercyjne interesy Ala Gore’a w przemyśle energii odnawialnej wpływają na jego ocenę nauki o klimacie. Być może granty Michaela Manna i nagrody Jamesa Hansena dla tych, którzy badają spowodowaną przez człowieka zmianę klimatu, wpływają na ich wnioski. Nie uważam, że powinno się ich cenzurować, ale dlaczego ja miałbym być cenzurowany?


Jeśli zmiana klimatyczna nie jest niebezpieczna, to nie ma żadnego uzasadnienia dla subsydiów na energię odnawialną.


Jest całkowicie bezdyskusyjne, że globalne ocieplenie wygenerowało olbrzymie fundusze badawcze, mierzone w wielu miliardach, że to pobudziło wszelkiego rodzaju naukowców, od botaniki do psychiatrii, by powiązać swoją pracę ze zmianą klimatu i że niemal nic z tych pieniędzy nie dostaje się tym, którzy są sceptyczni.


Jak napisał wybitny klimatolog z NASA, Roy Spencer:


“Jeśli finansujesz naukowców, by znaleźli dowody na coś, będą szczęśliwi znajdując je dla ciebie. Przez ponad 20 lat finansowaliśmy ich, by znaleźli dowody wpływu człowieka na klimat. I posłusznie znaleźli ten wpływ wszędzie, ukrywający się pod każdym kamieniem, lodowcem, w oceanie i w każdej chmurze, huraganie, tornado, kropli deszczu i płatku śniegu. Powiedz więc tylko naukowcom, że 20% ich funduszy będzie nastawione na badania naturalnych źródeł zmiany klimatu. Znajdą je także”.


Koszt błędnych ocen


Załóżmy, że mam rację, i że nasze wnuki odkryją, że znacznie wyolbrzymialiśmy ryzyko i nie docenialiśmy korzyści CO2.


Załóżmy, że istotnie doświadczą poziomów dwutlenku węgla 600 części na milion lub więcej, ale nie doświadczą niebezpiecznego ocieplenia globalnego ani bardziej ekstremalnej pogody, a tylko łagodny i malejący wzrost przeciętnych temperatur globalnych, szczególnie na dużych wysokościach, w nocy i w zimie, a towarzyszyć temu będzie spektakularne globalne zielenienie i mniej stresu wodnego dla ludzi i upraw.  


Czy ma znaczenie, że nasi politycy wpadli w panikę na początku lat 2000? Z pewnością, lepiej być ostrożnym.


Oto dlaczego ma to znaczenie. Nasza obecna polityka pociąga za sobą nie tylko olbrzymie koszty ekonomiczne, które najbardziej uderzają w najbiedniejszych, ale także powoduje olbrzymie koszty środowiskowe.


Zachęcamy do niszczenia lasów przez spalanie drewna, etanolu i biodieslu.


Odmawiamy ubogim ludziom najtańszego rodzaju elektryczności, co zmusza ich do dalszego polegania na drewnie jako paliwie, kosztem ich zdrowia.


Używamy rzek, estuariów, wzgórz, pól do produkcji energii, kiedy moglibyśmy oddać ziemię przyrodzie i polegać na rodzajach energii, o którą przyroda nie współzawodniczy – z paliw kopalnych i elektrowni jądrowych.


Jest jednak jeszcze dalsza przyczyna, dla której to ma znaczenie. Zaniedbujemy prawdziwe problemy środowiskowe. Nacisk na zmianę klimatyczną jako wybijające się zagrożenie dla środowiska oznacza, że niewiele uwagi poświęcamy autentycznym problemom środowiskowym na świecie.


Grzmimy o zakwaszeniu oceanów, podczas gdy zbyt intensywne połowy i ścieki najbardziej szkodzą rafom koralowym.


Stawiamy błędną diagnozę, że powodem powodzi jest globalne ocieplenie, podczas gdy tym powodem jest drenowanie gruntu i urbanizacja.


Twierdzimy, że zmiana klimatu jest powodem wymierania gatunków, podczas gdy to gatunki inwazyjne naruszają i niszczą ekosystemy i wypędzają rzadkie gatunki.


Mówimy, że zmiana klimatu jest zagrożeniem dla jakości powietrza, podczas gdy polityka klimatyczna przeszkodziła działaniom na rzecz poprawy jakości powietrza.


Mówimy o utracie kolonii ptaków morskich z powodu ogrzewających się mórz, a potem budujemy farmy wiatrowe, które masakrują te ptaki i przymykamy oczy na nadmierne połowy.


Oto dlaczego naprawdę uważam to wyolbrzymianie za poważny problem: zdegradowało, wyparło i zdyskredytowało prawdziwą ochronę środowiska tego rodzaju, jakiemu poświęciłem część mojego życia.


Pracowałem przy projektach ochrony dzikiej przyrody w Indiach, Pakistanie i innych miejscach. Zmiana klimatu jest najmniejszym z problemów stojących przed ptakami takimi jak tragopan rudolicy, hubarka długoczuba, bażant himalajski i płatkonóg płaskodzioby, rzadkie gatunki, które kiedyś badałem i publikowałem artykuły o nich.


Obsesja klimatyczna pochłania pieniądze, energię i wolę polityczną, których można by użyć do pozbycia się szarej wiewiórki, do ochrony raf koralowych, do zapobieżenia deforestacji i zbyt intensywnym połowom ryb, do odzwyczajenia biednych w Afryce od mięsa z buszu i paliwa drzewnego.


Proszę pamiętać, że IPCC zgadza się ze mną, że w kategoriach wpływu ekonomicznego zmiana klimatu jest pomniejszym problemem. Raz jeszcze nie odbiegam of konsensusu.


Pierwsze słowa wstępnego raportu grupy roboczej Nr 3 o wpływie zmiany klimatu w Piątym Raporcie IPCC brzmią następująco:


“Dla większości sektorów gospodarczych wpływ zmiany klimatu będzie mały w stosunku do wpływu innych czynników […]. Zmiany populacji, wiek, dochód, technologia, stosunkowe ceny, styl życia, regulacje, zarządzanie i wiele innych aspektów rozwoju socjoekonomicznego będą miały wpływ na podaż i popyt dóbr i usług, który jest duży w stosunku do wpływu zmiany klimatu”.


To jest konsensus IPCC.


Źródła odnawialne


I tutaj jest rzecz najbardziej szalona ze wszystkich. Obecna polityka nawet nie osiąga dekarbonizacji. Jakiekolwiek masz poglądy na pilność zredukowania emisji, polityka subsydiowania energii odnawialnej tego nie osiąga.


Przejście na biodiesel lub etanol w rzeczywistości podnosi poziom emisji. To samo robi spalanie drewna w elektrowniach. To samo robi energia słoneczna w pochmurnych Niemczech. To samo robią farmy wiatrowe, ponieważ powstrzymują zastąpienie węgla gazem lub energią jądrową.


W 2012 r. Bjorn Lomborg wyliczył, że 20 lat polityki klimatycznej zredukowało emisje globalne o mniej niż jeden procent. W tym czasie świat wydał ponad bilion dolarów na subsydiowanie energii wiatrowej i słonecznej, niemniej obie razem nie osiągnęły 1% światowych dostaw energii. W tym kraju właśnie osiągnęły 2%.


W Niemczech 20% wzrost odnawialnych źródeł energii między 1999 a 2014 rokiem nie dał w ogóle żadnej zmiany w emisjach.


Zeznając przed Kongresem w 2014 r. profesor Judith Curry, dziekan Earth Sciences na Georgia Tech University, powiedziała:


“Motywowane zasadą ostrożności w celu uniknięcia niebezpiecznej, antropogenicznej zmiany klimatu próby modyfikowania klimatu przez zredukowanie emisji CO2 mogą okazać się daremne”.


Zwycięzcy w sporze


Kiedy Nigel Lawson założył GWPF w 2009 r., praktycznie wszyscy zgadzali się, że globalne ocieplenie jest największym zagrożeniem ludzkości w dwudziestym pierwszym wieku. Obecnie niemal nikt, poza tymi, którzy mają w tym interes własny, tak nie uważa.  


Odsetek Amerykanów, których zupełnie nie niepokoi globalne ocieplenie, podwoił się od 1990 r. [Gallup, 1989-2015]


Kandydaci na prezydenta nie mówią o zmianie klimatu, ponieważ wyborcy uważają inne problemy za ważniejsze. W niedawnym sondażu Amerykanów zaledwie 3% powiedziało, że uważają klimat za najważniejszą kwestię.


Co najbardziej druzgocące dla tych, którzy wydali majątek na propagandę, w olbrzymim sondażu ONZ, badającym ludzi na całym świecie, o nazwie „My World”, na który odpowiedziało niemal dziesięć milionów ludzi, działania na rzecz zmiany klimatu przychodzą na szarym końcu, na 16. miejscu, a i to z dużym marginesem – dużo za priorytetem numer 15, którym jest dostęp do telefonu i Internetu.


Sceptycy, z ich minimalnymi budżetami i odcięci od pieniędzy publicznych, mimo, że są  nieustannie atakowani, zwyciężają w tym sporze.


Dziękuję.

 

Global Warming Versus Global Greening

Rational Optimist, 19 października 2016

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Matt Ridley


Brytyjski pisarz popularnonaukowy, sympatyk filozofii libertariańskiej. Współzałożyciel i b. prezes International Centre for Life, "parku naukowego” w Newcastle. Zrobił doktorat z zoologii (Uniwersytet Oksfordzki). Przez wiele lat był korespondentem naukowym w "The Economist". Autor książek: The Red Queen: Sex and the Evolution of Human Nature (1994; pol. wyd. Czerwona królowa, 2001, tłum. J.J. Bujarski, A. Milos), The Origins Of Virtue (1997, wyd. pol. O pochodzeniu cnoty, 2000, tłum. M. Koraszewska), Genome (1999; wyd. pol. Genom, 2001, tłum. M. Koraszewska), Nature Via Nurture: Genes, Experience, and What Makes us Human (także jako: The Agile Gene: How Nature Turns on Nurture, 2003), Rational Optimist 2010.

Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Ech Kamil 2016-11-17








Dobrzyń
Hili: To było kiedyś duże miasto. 
Ja: Nie było większe niż dziś.
Hili: To prawda, ale inne miasta były wtedy mniejsze.

Więcej

Raz na ludowo,
czyli rzecz o sztandarach
Jerzy Łukaszewski


Nie sprawdziły się doniesienia o aresztowaniu zespołu „Mazowsze” za propagowanie ideologii LGBT przez zakładania na występy strojów łowickich.
Na razie się nie sprawdziły. Podobnie jak wniosek adwokata smoka wawelskiego, który za jego sprofanowanie miał żądać odszkodowania w postaci trzech dziewic (podobno odszkodowania w tej formie nie da się skutecznie wyegzekwować, nie mam pojęcia, dlaczego).

Więcej

Co byłoby, gdyby nie było
“okupacji”?
Elder of Ziyon 


Laura Adkins pisze na Twitterze: “Najdzikszą rzeczą o kontrowersji wokół @Sethrogen nie jest dla mnie to, że jego słowa zostały odarte z kontekstu lub że każdy stara się, by jego słowa pasowały do jakiejś narracji. Dzikie jest to, że zorganizowana społeczność żydowska wydaje dziesiątki milionów dolarów starając się dotrzeć do Żydów takich jak [Seth] Rogen (liberalny, niezależny, poniżej 40, bezdzietny, robiący karierę), którzy na ogół mają podobne poglądy na judaizm i Izrael. Niemniej, jest on szeroko szkalowany. Co za strategia rekrutowania!”


Atkins ma sporo racji i dyskusja o tym, jak dotrzeć do Żydów, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o rzeczywistości w Izraelu (lub o judaizmie) jest bardzo potrzebna.

Więcej
Blue line

Amerykanie
nie ufają medium
Andrzej Koraszewski


Milenialsi mogą się zdziwić, ale był taki czas, kiedy większość Amerykanów ufała, że media informują “wyczerpująco, dokładnie i uczciwie”.    


W 1972, kiedy Gallup rozpoczął badania stosunku społeczeństwa do mediów, 68 procent badanych deklarowało zaufanie do mediów. W 1976 roku Robert Redford, Dustin Hoffman, oraz Jason Robards grali w filmie "Wszyscy ludzie prezydenta", w tym czasie zaufanie społeczeństwa do uczciwości mediów osiągnęło najwyższy poziom – 72  procent.

Więcej

Osuszyć bagna
antysemickich kłamstw
Phyllis Chesler


Wielkie Kłamstwa, stare i nowe stają się coraz bardziej szalone, a ci, którzy je popierają, sądzą, że ochroni ich to przed nadchodzącą tłuszczą. Nie zrobi tego. Nie jesteśmy znowu w drodze do Babilonu lub do Europy, ale coraz bardziej ciąży mi ta nienawiść do Żydów, z którą spotykamy się codziennie i wszędzie: na kampusach, w mediach, w ONZ, w Kongresie, online, w muzyce rapu i na ulicach.
Czy nie jesteście tym także zmęczeni?

Więcej
Blue line

Urok domowej
wirusologii
Andrzej Koraszewski


Niemcy powierzyli kierowanie walką z pandemią najlepszemu w kraju wirusologowi, Szwedzi też, Izraelczycy zwrócili się do armii i wywiadu jako instytucji przygotowanych do odparcia wojny biologicznej. Tajwan i Sinjgapur miały już wcześniej swoje rządowe agendy gotowe do natychmiastowego wkroczenia do akcji i w momencie pojawienia się zagrożenia z ich wyrokami nie było dyskusji. Reszta świata zdała się na przyzwyczajonych do swojej ważności ministerialnych biurokratów, mających wspaniale opanowaną sztukę unikania wszelkiej odpowiedzialności.

Więcej

Do kogo należy
ta ziemia?
Vic Rosenthal

Dzielnica Żydowska we wschodniej Jerozolimie po jej zajęciu przez Legion Arabski w 1948 roku. Zdjęcie: wikipedia.

To się nigdy nie kończy: Europejczycy narzekają, że Izrael buduje, lub częściej, że coś Izraelczycy zamierzają budować. Taka działalność, twierdzą, jest nielegalna, bo według nich nic na wschód od linii zawieszenia broni z 1949 roku nie należy do Izraela.

 

Ale do kogo należy? 

Więcej

Bakteria po stu
milionach lat nadal żywa!
Jerry A. Coyne


Osłupiałem. Nowy raport w piśmie “Nature Communications” pokazuje, że pewne bakterie mogą pozostawać w uśpieniu przez ponad 100 milionów lat w osadach morskich – niewiarygodna ilość czasu, by organizm pozostał “żywy” – jeśli można to nazwać “żywym”. Ja to robię: w końcu, zebrane i ożywione przez badaczy bakterie zachowały zdolność przemiany materii, pobierania organicznych substancji i rozmnażania się. Uśpienie, przynajmniej dla mnie, nie jest tym samym, co “śmierć”.

Więcej

Dramat w Bejrucie ukazuje
poziom zagrożenia Izraela
Seth J. Frantzman

Libańskie policyjne oddziały prewencji w pobliżu ognisk rozpalonych w Bejrucie podczas protestu przeciwko spadkowi wartości waluty i narastającym problemom gospodarczym(zdjęcie: REUTERS/MOHAMED AZAKIR)

Hezbollah od dawna zaopatrywał się w systemy precyzyjnego rażenia, co powoduje, że ich arsenał, na który składa się 150 tysięcy rakiet, jest bardziej niebezpieczny niż dawniej. Olbrzymia eksplozja w Bejrucie, która dotknęła setki tysięcy ludzi, zraniła tysiące i prawdopodobnie zabiła setki, pokazuje również, jak niebezpieczne może być precyzyjnie rażąca broń we wrogich rękach.

Więcej

Modlitwa
to nie jest lekarstwo
Steven Novella


Najwyższy Sąd Alaski właśnie potwierdził bardzo ważną zasadę prawną i etyczną – deklarując, że modlitwa nie zastępuje medycyny. Choć dla wielu jest to oczywiste, jest to  prawna decyzja o dużym znaczeniu. Prawdopodobnie nie będzie miała takiego skutku w praktyce prawnej, jaki powinna mieć, ale naświetla niezmiernie ważną rzecz. Sprawa dotyczy Rachel O., która opiekuje się swoją matką, Tiffany O. Rachel twierdzi, że ponieważ ukończyła szkołę biblijną, ma kwalifikacje do leczenia matki wyłącznie modlitwami. 

Więcej

Turcja na ścieżce
wojennej
Uzay Bulut

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan (po prawej) z Fayezem al-Sarrajem, premierem jednego z dwóch libijskich rządów. Luty 2020r.

Turcja jest obecnie zaangażowana w cały szereg konfliktów militarnych - zarówno przeciw swoim sąsiadom, a więc Grecji, Armenii, Irakowi, Syrii i Cyprowi, jak i innym krajom takim jak Libia i Jemen. Te działania wskazują, że polityka zagraniczna Turcji w coraz większym stopniu zmierza do destabilizacji nie tylko poszczególnych państw, ale całego regionu.    


Reżim Erdogana przeprowadza operacje militarne w Syrii i w Iraku, wysyła syryjskich najemników do Libii z zamiarem zajęcia pól naftowych, w dalszym ciągu nęka Grecję i prowokuje do przemocy w konflikcie między Armenią i Azerbejdżanem.

Więcej
Blue line

Maleńki dinosaur,
który zjadał owady
Jerry A. Coyne:

Rekonstrukcja K. kely, przypatrującego się chrząszczowi, z Science Alert;  (rysunek: Alex Boersma).

Przodkowie dinozaurów nie mogli być duzi, bo wyewoluowali one z płazów, a płazy z wielu powodów mają ograniczenia rozmiarów. Ten nowy artykuł w “PNAS” pokazuje, że niektórzy z najwcześniejszych przodków dinozaurów byli bardzo mali – nie tylko mali, ale maleńcy. Nowy gatunek opisany poniżej, należący do grupy, która potem rozdzieliła się na pterozaury (latające gady) i dinozaury, miał zaledwie 10 cm długości, odległość między moimi palcami wskazującymi na poniższym zdjęciu.

Więcej

Między Zachodnią Papuą
a Zachodnim Brzegiem
Liat Collins

Mężczyzna w tradycyjnym nakryciu głowy stoi obok flagi “Gwiazdy porannej” podczas wiecu w Sydney w Australii, w poparciu Zachodnich Papuasów.(photo credit: WILL BURGESS/REUTERS)

"ONZ, gdzie traktowanie Izraela jako chłopca do bicia jest czymś oczywistym, nie jest zdolny dostarczyć rozwiązania dla pokoju nigdzie na świecie.”  

Biedni Zachodni Papuasi. Wśród wszystkich globalnych konfliktów i trosk o prawa człowieka, którym udaje się dostać na strony gazet, Zachodni Papuasi są ledwo widoczni. W rzeczywistym świecie nie ma ich nawet na mapie – przynajmniej nie jako panów swojego losu we własnej ojczyźnie.

Niedawno napisał do mnie czytelnik z Kanady o ich tak często zapominanym losie, starając się dać trochę nagłośnienia ich zapomnianemu ruchowi o niepodległość.  

Więcej
Blue line

W okopach świętej
niechęci
Andrzej Koraszewski

Z teki rysunków Szymona Kobylińskiego

Do najczęściej spotykanych publicystycznych diagnoz sytuacji należy odkrycie, że polskie społeczeństwo jest podzielone. Nie można wykluczyć, że ta diagnoza jest poprawna, ale wymaga to jeszcze dalszych badań. Ciekawe, kiedy też ono zaczęło być takie podzielone i dlaczego tak trudno je zjednoczyć. Chętnych do jednoczenia nigdy nie brakowało, sztandarów zjednoczeniowych też nie, a jak już mieliśmy jedną partię i to w dodatku zjednoczoną, to też polskie społeczeństwo było podzielone, tylko mówiło się o tym na boku, teatralnym szeptem, bo o donosy sąsiadów nie było trudno.

Więcej

Intersekcjonalność,
czyli kto, co i z kim?
Daled Amos


Intersekcjonalność  jest już od lat wielką sprawą solidarności różnych mniejszości przeciwko ich ciemiężcom, solidarności, która przekracza granice rasy, płci, pochodzenia etnicznego i orientacji seksualnej. 

Jednoczy wszystkie mniejszości, oczywiście poza Żydami, którzy odmawiają wyrzeczenia się Izraela. 

Więcej

Strach przed słowem
zastępuje wolność słowa
Jeff Jacoby

Przez pokolenia wychowywano Amerykanów, by widzieli solidną debatę jako coś zasadniczego dla zdrowia demokracji. Czy to jest nadal prawdą?

Prawdziwe wydarzenie zainspirowało "WOLNOŚĆ SŁOWA", słynny obraz Normana Rockwella, który przedstawia młodego mężczyznę, zwracającego się do lokalnego zgromadzenia. Pewnego wieczoru w 1942 roku Rockwell uczestniczył w spotkaniu obywateli miasta Arlington, Vt., gdzie przez wiele lat mieszkał. Na porządku dnia była budowa nowej szkoły. Była to popularna propozycja, popierana przez wszystkich obecnych – poza jednym mieszkańcem, który wstał, żeby wyrazić swój odmienny pogląd. Było jasne, że jest robotnikiem i wyświechtana kurtka oraz niezbyt czyste paznokcie odróżniały go od innych mężczyzn na tej sali, wszystkich w białych koszulach z krawatami. 

Więcej

Priorytety muzułmańskich
“uczonych” podczas COVID-19
Khaled Abu Toameh

Kiedy Palestyńczycy stoją przed ostrym wzrostem liczby przypadków koronawirusa w palestyńskich miastach, wsiach i obozach na Zachodnim Brzegu, ich islamscy przywódcy religijni reagują na swój zwykły sposób: podżegając przeciwko Izraelowi i Żydom. Na zdjęciu: palestyńskie służby na punkcie kontrolnym w Betlejem pilnują zamknięcia miasta w celu powstrzymania szerzenia się wirusa. Asharq Al-Awsat

Kiedy Palestyńczycy stoją przed ostrym wzrostem liczby przypadków koronawirusa w palestyńskich miastach, wsiach i obozach na Zachodnim Brzegu, ich islamscy przywódcy religijni reagują na swój zwykły sposób: podżegając przeciwko Izraelowi i Żydom.


Ci przywódcy religijni mówią, że niepokoją się także o inne “epidemie”, które stanowią zagrożenie dla Arabów i muzułmanów, takie jak pokój z Izraelem i prawa kobiet.  

Według ministerstwa zdrowia Autonomii Palestyńskiej w informacji z 23 lipca liczba Palestyńczyków, u których od marca stwierdzono koronawirusa, doszła  do 8411. Siedemdziesięciu jeden Palestyńczyków zmarło z powodu tej choroby, podało ministerstwo.


Taka niepokojąca statystyka nie wydaje się jednak martwić tak zwane Stowarzyszenie Palestyńskich Uczonych. Ci samozwańczy uczeni religijni, którzy dumnie określają się mianem “spadkobierców proroków”, mówią, że nie widzą różnicy między niebezpieczeństwami koronawirusa a niebezpieczeństwem pokoju z Izraelem.

Więcej

Piękny skoczek, który
upodabnia się do mrówki
Jerry A. Coyne

F. indicus</a><span>. “Samiec wspinający się na patyk”</span>

Skoczki (piewiki) należą do rzędu Hemiptera (pluskwiaki) razem z cykadami i mszycami i są w podrzędzie AuchenorrhynchaPisałem już o nich wcześniej: przybierają najdziwaczniejsze kształty, które czasami nie dają się wyjaśnić (np., te). W 2012 roku pisałem o dziwnym skoczku (Formiscurra indicus), który upodabnia się do mrówki, ale zdumiewające było to, że ta mimikra ograniczała się do jednej płci: samców. Samice wyglądały jak “normalny” gatunek skoczka.  

Mimikra ograniczona do jednej płci jest znana u kilku gatunków, takich jak motyle i omawiałem to w poście z 2012 roku. Na przykład, niektóre motyle mają mimikrę ograniczoną do samic, z samicami tego samego gatunku, które mają różny wygląd na zamieszkiwanych przez gatunek terenach.

Więcej

Izrael był Strefą Zero
dla “przebudzonej” religii
Matti Friedman

Kamerzysta agencji informacyjnej Reuters w mieście Ramallah na Zachodnim Brzegu, kwiecień 2002 CHRIS HONDROS/GETTY IMAGES 

Jak relacjonowanie z państwa żydowskiego stało się zwiastunem ideologicznego aktywizmu, który obecnie przenika zachodnią kulturę

W tym roku wielu ludzi odkryło, że liberalne życie i instytucje na Zachodzie zostały przechwycone przez coś, co przypomina nową religię. Ci, którzy śledzą wydarzenia ostatnich kilku miesięcy, nie będą potrzebowali wyliczenia prób “anulowania” uczonych i naukowców za herezję, czystek wydawców za opublikowanie niewłaściwego artykułu lub ekskomuniki J.K. Rowling.

Więcej

Ituriel
– elektroniczny bóg.
Lucjan Ferus 


Wykorzystując przesyt pisaniem wieloodcinkowych tekstów, które pewnym zbiegiem okoliczności zajmowały moją uwagę przez ostatnie miesiące, pozwoliłem sobie na przerwę rekreacyjną, której nie miałem,.. ho, ho! a może i dłużej. Nie oznacza to wcale, że nudziłem się w tym czasie, wręcz przeciwnie. A to dzięki mojej wnuczce, która „zleciła” mi wykonanie trzypiętrowego domku (z drapakiem!) dla jej ukochanego kota (majnekuna czy jak tam to się pisze), który wyrósł z dotychczasowego domku. O innych moich pracach w tym czasie nie wspominając. Właściwie, nigdy nie mam szans, aby się nudzić czy też nic nie robić.


Kiedy już uporałem się z tymi zadaniami, postanowiłem zrobić porządek ze swymi notatkami, które tylko zajmują mi miejsce w biurku. 

Więcej

Dlaczego Palestyńczycy
popełniają samobójstwa?
Khaled Abu Toameh

Zrzut z ekranu z wideo pod tytułem Gaza Suicide crisis: ‘We’re dead already’

Terrorystyczna organizacja Hamas robi co w jej mocy, żeby uniemożliwić dziennikarzom informowanie o gwałtownym wzroście samobójstw w Gazie. Hamas nie chce, żeby świat dowiedział się, że młodzi ludzie żyjący pod ich rządami w Gazie odbierają sobie życie na skutek ekonomicznych dramatów i prześladowań.

Tylko w ubiegłym tygodniu, czterech Palestyńczyków z Gazy w niezwiązanych ze sobą przypadkach odebrało sobie życie, przy użyciu broni palnej, tabletek, przez okaleczenie i skacząc z dachu budynku. Te samobójstwa są kłopotliwe dla Hamasu, którego przywódcy podjęli kroki, żeby zapobiec przekazywaniu informacji o samobójstwach w mediach.   

Więcej
Blue line

List byłego niewolnika
do jego byłego pana
Frederick Douglas


Od tłumacza: Frederick Douglas jednana z tych postaci z amerykańskiej historii, o której chciałbym, żeby dzieci uczyły się w polskich szkołach. Urodzony w 1818 roku z matki niewolnicy, jako ośmioletni chłopiec został sprzedany, a tam żona nowego właściciela nauczyła go czytać i pisać. Mając dwadzieścia lat zbiegł do stanu Massachusetts, gdzie nie było niewolnictwa, co nie znaczy, że nie było tam rasizmu. Na wszelki wypadek zmienił nazwisko z Frederick Augustus Washington Bailey na Frederick Douglas, powoli budując swój świat wolnego człowieka. W dziesięć lat po ucieczce opublikował list do swojego byłego właściciela. Ten list ukazał się w gazecie „North Star”, którą założył w dziewięć lat po ucieczce, a która odegrała ważną rolę w walce o zniesienie niewolnictwa.


Dla tych, którzy obserwują zawirowania wokół dzisiejszej walki z rasizmem, ten list powinien być szczególnie interesującym dokumentem.

Więcej

Brytyjski wykładowca
wyrzucony za podziw dla Żydów
Hugh Fitzgerald


Wykładowca brytyjskiego uniwersytetu został wyrzucony z pracy za wyrażenie podziwu dla Żydów w prywatnej rozmowie z koleżanką. Powiedział o podziwie za to, co widział jako niezwykłe uzdolnienia Żydów w fizyce i matematyce.
To były słowa wypowiedziane w prywatnej rozmowie, nie na sali wykładowej. To była osobista obserwacja Lamonby’ego, że Żydzi wykazują wyjątkowe zdolności w matematyce i naukach ścisłych. Dlaczego ktokolwiek miałby to uznać za obraźliwe?  

Sprawa jest opisana tutaj.

Brytyjski profesor uniwersytetu został zwolniony z pracy częściowo za powiedzenie, że “Żydowski naród jest najzdolniejszy na świecie”.

Stephen Lamonby, lat 73, wykładowca na Solent University w Southampton, wypowiedział te słowa podczas spotkania i inną pracowniczką akademicką, informowała “Daily Mail”.

Więcej

Urodziny
Rosalind Franklin!
Matthew Cobb

<span>Franklin na wakacjach w Toskanii, 1950.</span>

Rosalind Franklin, chemiczka i rentgenografka strukturalna, urodziła się 100 lat temu [25 lipca 1920 r.]. Chociaż za życia nigdy nie była znana, przez ostatnie ćwierć wieku zdobyła sławę i jej nazwiskiem nazwano uniwersytet, szkołę medyczną, kilka budynków i akademików studenckich, sale wykładowe jak również wybito rozmaite prestiżowe medale i przyznano stypendia jej imienia oraz – ostatnio - przyszły Mars Rover i wypuszczono pamiątkową monetę brytyjską. Umarła w Londynie na raka jajników 16 kwietnia 1958 roku. Napis na płycie nagrobnej Franklin  kończy się słowami: “Jej badania i odkrycia o wirusach pozostają trwałym dorobkiem ludzkości”.

Więcej

Stabilność
dla naszych wrogów
Caroline Glick


Od lat 1990 dominującym poglądem w społeczności ludzi zajmujących się bezpieczeństwem narodowym Izraela było przekonanie, że najwyższym priorytetem Izraela w stosunku do Palestyńczyków jest zachowywanie stabilności ich kierownictwa. Dotyczy to zarówno stosunków z kontrolowaną przez Fatah Autonomią Palestyńską w Judei i Samarii, jak i reżimu Hamasu w Gazie.

 

Przesłanką, na której opiera się ten pogląd, jest to, że mimo ich wrogości, jeśli te reżimy utracą panowanie, będzie to gorsze dla Izraela, który będzie wtedy musiał przejąć je wielkim kosztem ofiar w ludziach i w pozycji międzynarodowej. Innymi słowy, to jest albo Hamas i Fatah, albo Izraelskie Siły Obronne. A izraelski establishment bezpieczeństwa woli te pierwsze.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Dlaczego podpisałam
list w „Harper’s Magazine”
Roya Hakakian

Akceptuj zachodnie fundusze,
głosuj na dżihad
Khaled Abu Toameh

Uwaga:
PiS kocha ubogich
Andrzej Koraszewski

Europejskich NGO zwalczają  
proizraelskie głosy
Gerald M. Steinberg

Kondor wielki: ptak,
który głównie szybuje
Jerry A. Coyne

Czego nauczyłeś się dzisiaj
w szkole UNRWA, drogie dziecko?
David Bedein


Rozważania wokół
praworządności
Andrzej Koraszewski

Plan sojuszu
Hamasu i Huti
Khaled Abu Toameh

Ludzie w Nowym Świecie
ponad 30 tysięcy lat temu?
Jerry A. Coyne

Instytucjonalny rasizm
Narodów Zjednoczonych
Judith Bergman

Oszaleć na punkcie nietoperzy
w czasach korony i politykierstwa
Liat Collins

O taranowaniu samochodami
w Izraelu i gdzie indziej
Gideon Ben-Zvi

“Przebudzona” Ameryka
i rosyjskie powieści
Peter Savodnik 

AP na bieżąco
przekłamuje historię
I. Marcus i N. J. Zilberdik

Mimo że rozeszły się
150 milionów lat temu...
Jerry A. Coyne

Blue line
Polecane
artykuły

Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk