Prawda

Środa, 11 grudnia 2019 - 16:22

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Globalne zazielenienie kontra globalne ocieplenie


Matt Ridley 2016-11-03

Czy brytyjskie Towarzystwo Królewskie powinno gościć tych, którzy przeczą nauce o klimacie? Na to pytanie warto sobie odpowiedzieć po zapoznaniu się z wykładem Matta Ridley’a
Czy brytyjskie Towarzystwo Królewskie powinno gościć tych, którzy przeczą nauce o klimacie? Na to pytanie warto sobie odpowiedzieć po zapoznaniu się z wykładem Matta Ridley’a

Wykład 2016 r. dla Global Warming Policy Foundation (GWPF) wygłoszony w Towarzystwie Królewskim 17 października 2016 r.:


Jestem żarliwym orędownikiem nauki. Poświęciłem większość życia na celebrowanie i opisywanie odkryć naukowych. Uważam, że metoda naukowa jest największym osiągnięciem ludzkości i że nie ma dla człowieka wyższego powołania.


Tak więc to, co powiem dziś o stanie nauki o klimacie, nie jest w żadnym sensie przeciwko nauce. Jest przeciwko wypaczeniom i zdradzie nauki.


Nadal kocham naukę jako filozofię; niezmiernie podziwiam i lubię olbrzymią większość naukowców, których spotykam; ale jestem coraz bardziej zrażony do nauki jako instytucji.


Po części powodem tego jest sposób, w jaki naukowcy zajmują się zmianą klimatyczną.


Relacjonując debatę o globalnym ociepleniu przez niemal 30 lat (początkowo z łatwowiernością, a potem z narastającym sceptycyzmem), doszedłem do wniosku, że ryzyko niebezpiecznego ocieplenia globalnego, obecnie i w przyszłości, zostało bardzo przesadzone, podczas gdy stosowane środki, by złagodzić to ryzyko, dokonały więcej szkód niż pożytku, zarówno z ekonomicznego punktu widzenia, jak dla środowiska i szkodzą dalej.


I za ten wniosek jestem uważany za swego rodzaju pariasa.


Dlaczego sądzę, że ryzyko globalnego ocieplenia zostało przesadnie wyolbrzymione? Z czterech głównych powodów.

1. Wszystkie przepowiednie katastrofy środowiskowej zawsze są wyolbrzymione;
2. modele konsekwentnie mylą się od ponad 30 lat;
3. najlepsze dowody pokazują, że czułość klimatyczna jest stosunkowo niska;
4. establishment nauki o klimacie ma własny interes w podnoszeniu alarmu.


Globalne zazielenienie


Za chwilę przejdę do omówienia tych czterech punktów. Najpierw jednak chcę powiedzieć o globalnym zazielenieniu, stopniowym, ale dużym wzroście zielonej roślinności na planecie.


Uważam, że jest to jedno z najbardziej doniosłych odkryć w ostatnich latach i że zmienia ono naukowe tło polityki klimatycznej, chociaż nigdy byście tego nie wiedzieli ze sposobu, w jaki było relacjonowane. A jest to historia, z powodu której byłem zarówno szkalowany, jak zrehabilitowany.  


W grudniu 2012 r. naukowiec zajmujący się środowiskiem, Jesse Ausubel z Rockefeller University, zwrócił mi uwagę na film wideo z wykładem wygłoszonym przez badacza o nazwisku Ranga Myneni z Boston University.



W tym wykładzie Myneni przedstawił pomysłową analizę danych satelitarnych, dowodząc, że znaczna część porośniętych roślinnością obszarów na planecie stawała się zieleńsza, tylko niewiele stawało się bardziej brązowe, a ogólnie przez 30 lat miał miejsce wzrost zielonej roślinności na planecie Ziemi o mniej więcej o 14 procent.



Według tego slajdu dzieje się to z wszystkimi typami roślinności – tropikalnymi lasami deszczowymi, podarktyczną tajgą, terenami trawiastymi, półpustynnymi, uprawnymi – wszędzie.


Co więcej, Myneni argumentował, że dzięki różnym sposobom mógł wyliczyć, że około połowa zazielenienia była bezpośrednim wynikiem rosnących poziomów dwutlenku węgla w atmosferze, nie zaś stosowaniu nawozów rolnych, irygacji, cieplejszym temperaturom lub większym opadom deszczu.


Dwutlenek węgla wraz z wodą jest surowcem używanym przez rośliny do tworzenia węglowodanów – z pomocą słońca. Jest więc rozsądnym założenie, że wzrastająca koncentracja dwutlenku węgla powinna pomóc roślinom we wzroście.


Zaskoczyły mnie dane Myneniego. Wiedziałem, że istnieją tysiące tak zwanych eksperymentów wzbogacania powietrza (FACE), w których poziom CO2 podnosi się nad roślinami uprawnymi lub w naturalnym ekosystemie, żeby stwierdzić czy pobudzi ich wzrost (robił to), i właściciele komercyjnych szklarni rutynowo podwajają teraz poziom CO2 – bo dzięki temu ich pomidory rosną szybciej.


Ale na ile mi było wiadomo, globalne efekty wyższego poziomu CO2 nie były do tego czasu mierzone.  


Inne linie dowodów także wskazują na to globalne zazielenienie:

  • szybsze tempo wzrostu drzew w lasach,
  • zwiększona amplituda sezonowych zmian dwutlenku węgla mierzona na Hawajach i w innych miejscach,
  • fotograficzne badania roślinności,
  • szybsze tempo wzrostu fitoplanktonu, roślin morskich i niektórych koralowców i tak dalej.

W styczniu 2013 r. opublikowałem artykuł w “Wall Street Journal” o tych różnych liniach dowodowych, włącznie z satelitarną analizą Myneniego, wskazując na wzrost zielonej roślinności.  



Był to przypuszczalnie pierwszy artykuł w mediach głównego nurtu o dowodach satelitarnych na globalne zazielenienie.


Za ten artykuł stali spece od propagandy klimatycznej poddali mnie miażdżącemu wyszydzaniu w Internecie, ale nawet oni musieli przyznać, że byłem “faktograficznie poprawny”.


Sześć miesięcy później Randall Donohue z kolegami w Australii opublikował artykuł na podstawie danych satelitarnych z wnioskiem, że suche części planety, takie jak Australia zachodnia i region Sahelu zazieleniły się netto o 11% w ciągu 30 lat – wynik podobny do Myneniego.


Wyniki Myneniego pozostały jednak nieopublikowane. Dziwiło mnie to, ale przypomniałem sobie, że przygotowywano jeden z okresowych raportów Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu (IPCC) i że prawdopodobnie dr  Myneni i jego koledzy mogą opóźniać publikację swoich wyników do czasu publikacji tego raportu, bo inaczej “sceptycy będą mieli używanie”.


Nawiasem mówiąc, ten ostatni zwrot pochodzi z jednego z e-maili z Climategate, tego z 22 września 1999 r., w którym dr Michael Mann aprobuje wymazanie niewygodnych danych.


Wyniki Myneniego zostały w końcu opublikowane trzy lata później, w kwietniu 2016 r. w artykule w “Nature Climate Change”, z 32 autorami z 24 instytucji w ośmiu krajach – kiedy raport IPCC był już bezpiecznie dostarczony domenie publicznej, a wielki zlot klimatyczny w Paryżu zakończył się.



Jego wyniki były teraz nawet mocniejsze niż te, które podał w wykładzie z 2012 r. Teraz powiedział, że przyczyną zazielenienia był w 70% dwutlenek węgla – czyli podniósł to z uprzednio podawanych 50%.



Jak ujmuje to współautor Myneniego, Zaichun Zhu, z Uniwersytetu Pekińskiego, jest to odpowiednik dodania zielonego kontynentu dwukrotnej wielkość obszaru lądowego USA.


Uważam to za bardzo ważną wiadomość. Zielona roślinność wartości całego kontynentu w czasie jednego pokolenia ludzkiego!  


Pod koniec 2015 r., kiedy jego artykuł znajdował się już od ośmiu miesięcy u specjalistów do oceny, a więc wiedział, że te wyniku zostaną opublikowane, dr Myneni skrytykował mnie osobiście, pisząc na “zielonym” blogu, że “[Ridley] fałszywie twierdzi, że CO2 jest odpowiedzialny za zazielenienie się ziemi”. Niemniej kilka miesięcy później sam opublikował dowody, że “CO2 wyjaśnia 70% trendu zazieleniania”.


W komunikacie prasowym, który towarzyszył artykułowi w kwietniu 2016 r., raz jeszcze odniósł się do mnie, wymieniając moje nazwisko:


[“Korzystny aspekt] CO2 w promowaniu wzrostu roślin jest używany przez sceptyków, szczególnie lorda Ridley’a… jako argument przeciwko cięciom emisji węgla dla złagodzenia zmiany klimatycznej…"]


Jak skomentował Richard Tol: “Ten nowy artykuł oddaje sprawiedliwość temu, co Matt Ridley i inni mówili cały czas – niemniej najwyraźniej i tak zasługuje on na kopniaka”.


Napisałem do dra Myneni uprzejmie prosząc, by uzasadnił krytykę wobec mnie konkretnymi przykładami. Nie był w stanie tego zrobić.  Wszystko, co powiedział, to: “Nie ma ‘pozytywów’ zbyt dużej ilości CO2 w powietrzu”.  


W tej samej sprawie i w tym samym piśmie był jeszcze inny artykuł międzynarodowego zespołu o dalszych korzyściach globalnego zazielenienia, którego wnioskiem było, że CO2 prawdopodobnie zwiększy wydajność wodną upraw na całym świecie, na przykład do 48% nawadnianej deszczem pszenicy na suchych obszarach oraz że “Jeśli tak rzeczywiście się stanie, efekty podniesionego poziomu [CO2] mogą znacznie zmniejszyć globalne straty plonów, redukując równocześnie konsumpcję wody przez rolnictwo (4-17%)”. 



Ich wykres pokazuje, że bez CO2 uprawy będą pod większym stresem wodnym w bieżącym stuleciu; z CO2 będą pod MNIEJSZYM stresem wodnym.


To są olbrzymie korzyści dla ziemi i dla ludzi. Efekt CO2 już jest wart miliardy dolarów, według szczegółowych wyliczeń Craiga Idso.



Steve McIntyre z Climate Audit zwrócił na Twitterze uwagę na to, przyznano mi rację. Richard Betts, częsty gość Tweetera Biura Meteorologicznego, zaprotestował, że globalne zazielenienie było dobrze znane i pisano o nim w raporcie IPCC.


To było w najlepszym wypadku wprowadzające w błąd, a w najgorszym, fałszywe. Streszczenie dla Decydentów Grupy Roboczej Nr 2 w ogóle nie wspomina o globalnym zazielenieniu. Pełen Raport Grupy Roboczej Nr 2 podaje bardzo delikatną wzmiankę o tym, że są jakieś dowody na zazielenienie, ale w sposób dość lekceważący. Tutaj są jedyne wzmianki, jakie udało mi się znaleźć:



[“Obserwacje satelitarne z lat 1982–2010 pokazują 11% wzrostu w zielonym listowiu w gorących, suchych środowiskach... Wyższe koncentracje CO2 podnoszą fotosyntezę i wzrost (do pewnego punktu) i redukują użycie wody przez roślinę… te efekty są na ogół korzystne;  jednak wysoki poziom CO2 ma także negatywne skutki”.  


“W sumie, istnieje poczucie wysokiej pewności, że produktywność netto lądowego ekosystemu na skalę globalną podniosła się w stosunku do epoki przedindustrialnej. Nie ma pewności co do przypisywania tych trendów zmianie klimatycznej. Większość badań rozważa możliwość, że rosnąca koncentracja CO2 przyczynia się do tego trendu przez stymulowanie fotosyntezy, nie ma jednak żadnego wyraźnego, konsekwentnego znaku wkładu zmiany klimatycznej”.] 


Jeśli to jest jasna i otwarta wypowiedź, że emisje dwutlenku węgla podniosły ilość zielonej roślinności na planecie o 14% i w sposób znaczący redukują wymagania wody dla rolnictwa, to ja jestem Królową Saby.  


Już w 1908 r. Svante Arrhenius, ojciec teorii gazów cieplarnianych, powiedział, co następuje:


“Przez wpływ wzrastającego procentu kwasu węglowego w atmosferze, możemy mieć nadzieję na cieszenie się czasami o bardziej umiarkowanym i lepszym klimacie”.  


Wygląda na to, że się nie mylił.


Konsensus


Wróćmy teraz do globalnego ocieplenia.


Gro Harlem Brundtland, była premier Norwegii i Specjalna Reprezentantka ONZ ds. zmiany klimatycznej, powiedziała w 2007 r., że “kwestionowanie powagi sytuacji jest nieodpowiedzialne, lekkomyślne i niemoralne. Czas na diagnozę minął. Teraz jest czas na działanie”.


Nie zgadzam się. Jest nieodpowiedzialnością pozostawienie dowodów bez porządnego ich kwestionowania, szczególnie, kiedy polityka prowadzona na ich podstawie powoduje cierpienie.


Coraz usilniej wielu ludzi chciałoby zdelegalizować, zdławić, ścigać sądownie i cenzurować wszelką dyskusję o tym, co nazywają “nauką”, zamiast zaangażować się w debatę.


“Nie będziemy w żadnym momencie dyskutować o nauce o zmianie klimatycznej” – oznajmiło niedawno trzech profesorów z University of Colorado w e-mailu do swoich studentów.


Jest hańbą, że znaczna część establishment naukowego i mediów jest gotowa zgodzić się z tym. I prześladować akademików lub dziennikarzy, którzy wychylają się poza tę „linię partyjną”.


Ten przymus był aż zanadto widoczny, kiedy groźby od kolegów zmusiły wybitnego naukowca, Lennarta Bengtssona, do rezygnacji z członkowstwa w radzie naukowej Global Warming Policy Foundation w 2014 r. Zaczął nawet “niepokoić się o swoje zdrowie i bezpieczeństwo…”


I kiedy Philippe Verdier został wyrzucony ze stanowiska meteorologa we Francji za napisanie uczciwej książki. I kiedy 538 stron internetowych wyrzuciło Rogera Pielke za powiedzenie prawdy o burzach.


Nic dziwnego, że często rozmawiam z naukowcami, którzy są sceptyczni, ale nie odważają się powiedzieć tego otwarcie. To jest absurdalna sytuacja.


Mówi się nam, że kwestionowanie “nauki” jest impertynencją i że mamy myśleć tak, jak nam każą. Ale argument w oparciu o autorytet jest ucieczką stosowaną przez księży.


Thomas Henry Huxley ujął to w ten sposób: “Ten, który ulepsza wiedzę przyrodniczą, absolutnie odmawia uznania autorytetu jako takiego. Dla niego sceptycyzm jest najwyższym z obowiązków; ślepa wiara zaś niewybaczalnym grzechem”.


Tym, co utrzymuje uczciwość nauki, co powstrzymuje ją przed całkowitym poddaniem się efektowi potwierdzenia, jest to, że jest zdecentralizowana, pozwalając, by jedno laboratorium kwestionowało wyniki drugiego.  


W ten sposób dochodzi się do prawdy w nauce, nie przez to, że naukowcy kwestionują własne teorie (to jest mit), ale przez to, że naukowcy wzajemnie kwestionują swoje teorie.


W dzisiejszych czasach istnieje tłum dobrze opłacanych speców od propagandy o klimacie. Ich zadaniem jest utrzymywanie debaty w stanie dwubiegunowym: albo wierzysz, że zmiana klimatyczna jest rzeczywista i niebezpieczna, albo jesteś negacjonistą, który uważa, że to jest mistyfikacja.


Istnieje jednak trzecia możliwość, której istnienia odmawiają: że jest rzeczywista ale nie jest niebezpieczna. To rozumiem przez łagodne ocieplenie i uważam, że jest to najbardziej prawdopodobna prognoza.


Nie twierdzę, że dwutlenek węgla nie jest gazem cieplarnianym; jest.


Nie twierdzę, że jego koncentracja w atmosferze nie wzrasta; wzrasta.


Nie twierdzę, że główną przyczyną tego wzrostu nie jest spalanie paliw kopalnych; jest.


Nie twierdzę, że klimat nie zmienia się; robi to.


Nie twierdzę, że atmosfera nie jest cieplejsza dzisiaj niż była 50 i 100 lat temu; jest.


I nie twierdzę, że emisje dwutlenku węgla nie spowodowały pewnej części (prawdopodobnie około połowy) ocieplenia od 1950 r.  


We wszystkich tych punktach zgadzam się z konsensusem.


W żadnym sensie nie jestem “negacjonistą” – co jest nieprzyjemną, nowoczesną obelgą wobec bluźnierców przeciwko dogmatowi klimatycznemu - chociaż  “Guardian” i “New Scientist” nigdy nie pozwalają, by fakty zagrodziły w takich sprawach drogę przesądom. Jestem zwolennikiem łagodnego ocieplenia.


Nawiasem mówiąc, niektórzy moi naukowi przyjaciele oskarżają mnie o niekonsekwencję, bo zgadzam się z konsensusem naukowym, że modyfikacje genetyczne roślin są bezpieczne i korzystne, ale odmawiam zgodzenia się z konsensusem naukowym, że zmiana klimatyczna jest niebezpieczna. Inni – na przykład, książę Charles – zajmują stanowisko odwrotne.


No cóż, moi przyjaciele mylą się. Zgadzam się z konsensusem naukowym w sprawie GMO nie dlatego, że jest to konsensus, ale ponieważ widziałem wystarczające dowody.


W każdym razie, jak powiedziałem, nie jest tak, że nie zgadzam się z konsensusem w sprawie zmiany klimatycznej.


Nie istnieje consensus, że zmiana klimatyczna będzie niebezpieczna. Także IPCC mówi, że jest zakres możliwych efektów: od nieszkodliwego do katastrofalnego. Mieszczę się w tym zakresie: uważam, że górny kraniec tego zakresu jest bardzo nieprawdopodobny. Ale również IPCC uważa, że górny kraniec tego zakresu jest bardzo nieprawdopodobny.



Domniemany, 97% konsensus, oparty na wręcz zabawnie fałszywym badaniu Johna Cooka, odnosi się tylko do propozycji, że zmiana klimatyczna jest rzeczywista i częściowo spowodowana przez człowieka. Nikt nigdy nie wykazał niczego podobnego do konsensusu wśród naukowców na propozycję, że zmiana klimatyczna będzie niebezpieczna.


Dobrze ujął to niedawno profesor Daniel Sarewitz: “Także okrzyczany konsensus naukowy w sprawie zmiany klimatu… odnosi się tylko do wąskiego twierdzenia o zauważalnym wpływie człowieka na ocieplenie globalne. W momencie, w którym dochodzisz do pytań o tempo i powagę przyszłego wpływu lub koszty i najlepsze drogi do przeciwdziałania temu, nie pozostaje nic na podobieństwo konsensusu wśród ekspertów”.


Ponadto, konsensus jest rozsądnym przewodnikiem do danych o przeszłości, ale nie jest przewodnikiem do przyszłości i nigdy nim nie był. W układzie nieliniowym ze sprzężeniami zwrotnymi, takim jak ekonomia lub atmosfera, eksperci są dobrze znani z błędnego przewidywania wydarzeń. Nie ma niczego takiego jak ekspert od przyszłości.


Tak więc, jak powiedział kiedyś mój dobry przyjaciel, Christopher Hitchens: “Nie szukaj schronienia w fałszywym bezpieczeństwie konsensusu”.


I proszę pamiętać, co powiedział Richard Feynman: “nauka jest wiarą w ignorancję ekspertów”.


Konto przepowiedni klęsk i nieszczęść


Powiedziałem, że jednym z powodów sceptycyzmu wobec niebezpieczeństwa zmiany klimatycznej jest to, że przewidywania klęsk środowiskowych zawsze były błędne.


Oto lista przewidywań dokonywanych z wielką pompą i szumem w mediach w latach 1970., kiedy byłem młody i zielony w obu znaczeniach tego słowa:

  • eksplozji populacji nie da się zatrzymać;
  • globalna klęska głodowa będzie nieunikniona;
  • plony spadną;
  • epidemia raka spowodowanego pestycydami skróci długość życia;
  • pustynia będzie rozszerzać się o trzy kilometry rocznie;
  • lasy deszczowe znikną;
  • kwaśny deszcz zniszczy lasy deszczowe;
  • wycieki ropy naftowej będą gorsze;
  • ropa naftowa i gaz wyczerpią się;
  • to samo będzie z miedzią, cynkiem, chromem i wieloma innymi zasobami naturalnymi;
  • Wielkie Jeziora wymrą;
  • dziesiątki gatunków ptaków i ssaków będzie wymierać każdego roku;
  • zacznie się nowa epoka lodowcowa;

Wszystkie te przepowiednie były szeroko roztrąbione przez media głównego nurtu. Żadne nie zbliżyło się do apokaliptycznych oczekiwań swoich orędowników. Czasami było tak dlatego, że podejmowaliśmy kroki, by odwrócić niebezpieczeństwo. Czasami dlatego, że nadal nie ma wyroku. Częściej jednak było tak dlatego, że panika była przesadna.


Do nich dołączyły kolejne przepowiednie katastrofy:

  • liczba plemników spadnie;
  • choroba szalonych krów zabije setki tysięcy ludzi;
  • genetycznie modyfikowane chwasty zdewastują ekosystemy;
  • nanotechnologia spowoduje chaos;
  • systemu komputerowe załamią się na przełomie tysiąclecia, niszcząc cywilizację;
  • dziura w warstwie ozonowej spowoduje ślepotę i raka na olbrzymią skalę;

Wiele prognoz katastrofy klimatycznej już okazało się błędnych.


Nie zdarzyło się też wiele przewidywanych efektów globalnego ocieplenia:

  • malaria miała pogorszyć się z powodu rosnących temperatur; nie zrobiła tego.


- śnieg miał być czymś, co było w przeszłości; niemniej pokrywa śnieżna północnej półkuli nie wykazuje żadnego trendu


- huragany/cyklony będą gorsze; nie są.


- susze będą gorsze; nie są


- lód morski na Arktyce zniknie do 2013 r.; nie zniknął


- cofanie się lodowców przyspieszy; niemniej ponad połowa cofania się lodowców zdarzyła się przed 1950 r.


- podnoszenie się poziomu mórz przyspieszy; nie przyspieszyło


- Golfsztrom osłabnie, na co załapał się film „Pojutrze”.


Wszystkie te przewidywania także jak dotąd nie sprawdziły się.


Liczba zgonów z powodu suszy, powodzi i burz maleje dramatycznie. Nie dlatego, że pogoda jest bezpieczniejsza, ale dzięki technologii i zamożności.



W 1988 r. James Hansen powiedział, że do roku 2000 “West Side Highway będzie pod wodą. I będą taśmy naklejone na szyby z powodu silnych wiatrów. I nie będzie tych samych ptaków.”


Program Środowiskowy ONZ przewidywał w 2005 r., że do 2010 r. będzie 50 milionów uchodźców klimatycznych. W 2010 r. próbował wymazać ten link.  


Dziesięć lat temu Al Gore powiedział, że w ciągu dziesięciu lat dotrzemy do sytuacji, od której nie ma odwrotu [“Niewygodna prawda”].


Powinniśmy więc przyjmować przewidywania katastrof i nieszczęść ze szczyptą soli.


Modele


Modelom klimatycznym nie udało się poprawnie opisać ocieplenia globalnego. Jak potwierdził IPCC, dla okresu of 1998 r.:


“111 ze 114 dostępnych symulacji modeli klimatu pokazuje trend ogrzewania powierzchni wyższy od zaobserwowanego”. [IPCC Synthesis report 2014, p 43]



To znaczy, że istnieje konsensus, że modele wyolbrzymiają tempo globalnego ocieplania. 


Ocieplenie, jak dotąd, nie spowodowało żadnej znaczącej lub konsekwentnej zmiany częstotliwości lub intensywności burz, tornado, powodzi, susz lub zimowej pokrywy śniegowej.


Jak ujęło to dwóch klimatologów, Richard McNider i John Christy:


“Moglibyśmy wybaczyć twórcom tych modeli, gdyby ich prognozy nie były tak systematycznie i spektakularnie błędne. Od początku stosowania modeli klimatycznych w latach 1980. te prognozy, przeciętnie, wyolbrzymiały stopień, do jakiego Ziemia ociepla się w porównaniu do tego, co widzimy w rzeczywistym klimacie”.


W 1990 r. pierwsze oszacowanie IPCC zawiera wypowiedź przewidującą wzrost temperatury o 0,3ºC na dziesięciolecie (z zakresem niepewności 0,2ºC do 0,5ºC).


W rzeczywistości w dwa i pół dziesięciolecia, jakie minęły od tego czasu, mimo że emisje podnosiły się szybciej niż zakładano, temperatura rosła w przeciętnym tempie 0,15oC na dziesięciolecie w oparciu o pomiary powierzchniowe i 0,12oC na dziesięciolecie  w oparciu o dane satelitarne; to jest, mniej niż połowa w stosunku do oczekiwanego wzrostu i poniżej dolnej granicy zasięgu niepewności!


A co z 2015 i 2016 rokiem, jako rekordowo gorącymi latami? No cóż, z powodu masywnego  El Nino, linia temperatury powierzchniowej HADCRUT4 urosła na krótko na początku 2016 r. do terytorium na niższej połowie przewidywanej przez modele, by po kilku miesiącach znowu spaść [Clive Best chart]. To wszystko.



Proszę też zauważyć, że ocieplenie było dwukrotnie szybsze na półkuli północnej niż na południowej, że koncentrowało się na chłodniejszych obszarach, w chłodniejszych porach roku i nocami. Różnica między liniami czerwoną i niebieską na tym wykresie jest globalnym ociepleniem przez 20 lat.



Proszę także zauważyć, że ocieplenie zdecydowanie nie zabrało nas na nieznane terytorium. Jesteśmy w chłodniejszej części obecnego interglacjału, jak pokazują trzony lodowe Grenlandii, i linia drzew na Ukrainie nadal jest niższa niż była w Średniowieczu.


Nawiasem mówiąc, bardziej ufam danym satelitarnym niż danym o temperaturze powierzchniowej.



Te ostatnie są beznadziejnie zanieczyszczone przez brak poprawnego korygowania ze względu na urbanizację wokół stacji pomiarowych oraz zwyczaj tych, którzy kontrolują te dane, do “korygowania” starych temperatur w dół bez podawania dobrych dla tego powodów. Globalne temperatury za rok 1910 w tajemniczy sposób spadały przez ostatnich osiem lat. Globalne temperatury za rok 2000 w tajemniczy sposób rosły. 


Ale – i to jest zadziwiające – nawet w porównaniu do danych powierzchniowych, tempo globalnego ocieplenia jest znacznie powolniejsze niż przewidują modele.


Międzyrządowy Panel ds. Zmiany Klimatu mówi, że ma 95% pewności, że ponad połowa ocieplenia od 1950 r. jest spowodowana przez człowieka. Jeśli użyjesz danych temperatury powierzchniowej, nadal znaczy to mniej niż pół stopnia ocieplenia spowodowanego przez człowieka przez pół wieku.  


To nadal nie jest niebezpieczna zmiana. W tym tempie niebezpieczne ocieplenie jest odległe o co najmniej stulecie. A im wolniej zachodzi, tym jest mniej niebezpieczne i tym łatwiej się do niego przystosować.


Czułość


Dlaczego więc atmosfera nie robi tego, co jej powiedziano?


W rzeczywistości, robi to. Te wyniki są dokładnie zgodne z fizyką efektu cieplarnianego.  



Sądzimy, że niedawne ocieplenie było głównie spowodowane zmianą składników w atmosferze, wzrostem dwutlenku węgla z 0,03% do 0,04%.


Wiemy, że kolejny wzrost o 0,01%, oczekiwany wkrótce po połowie stulecia, będzie miał mniejszy wpływ niż poprzednie 0,01% - jest to podstawowa fizyka, zmniejszające się zwroty lub logarytmiczna natura krzywej, jak pokazał Guy Callender w 1938.


Podwojenie CO2 w atmosferze nie może samo dać niebezpiecznego ocieplenia.



Czułość atmosfery na CO2 wynosi około 1,20C na podwojenie się. Taki jest konsensus powtarzany przez IPCC kilkakrotnie w ciągu tych lat. I to jest obecne stanowisko.


Na czym więc polega problem? No cóż, teoria niebezpiecznej zmiany klimatycznej polega na  dodatkowym kroku w argumentacji, o którym, jak się wydaje, wie bardzo niewielu polityków i dziennikarzy – domniemanym trzykrotnym wzmocnieniu ocieplającego potencjału dwutlenku węgla głównie przez dodatkowe opary wodne uwolnione do atmosfery przez ogrzewający się ocean i akumulujące się na wielkich wysokościach.


To jest wykres Warrena Meyera, który pokazuje różnicę.



I tutaj dowody są znacznie bardziej chwiejne. W jednych badaniach znaleziono wzrost oparów wodnych wysoko w atmosferze, w innych ich nie znaleziono. Dodatkową komplikacją jest tutaj fakt, że opary wodne kondensują się w chmury, a jeszcze nie potrafimy poprawnie ani mierzyć chmur ani tworzyć dla nich modeli.  


Wiemy, że chmury utrzymują powierzchnię ciepłą w nocy, podczas gdy (zwłaszcza niskie chmury) ochładzają ją w ciągu dnia przez odbijanie w przestrzeń światła słonecznego. Podczas jednak gdy modele generalnie utrzymują, że istnieje pozytywna korelacja miedzy radiacyjnym efektem netto chmur a temperaturą, podnosząc amplifikację oparów wodnych, dane NASA z CERES pokazują, że istnieje silna i istotna korelacja negatywna: że wyższe temperatury prowadzą do większego chłodzenia chmur. To jest rażąca rozbieżność między modelami a danymi.


Zgodnie z tą rozbieżnością niedawne próby mierzenia czułości systemu klimatycznego na dwutlenek węgla przy pomocy rzeczywistych danych niemal wszystkie stwierdziły, że ta czułość jest znacznie niższa niż zakładają modele, jak Nic Lewis, Marcel Crok, Judith Curry i Pat Michaels pokazali w ostatnich latach.



Należy zauważyć, że ochładzający efekt aerozoli siarczanowych jest mniejszy niż sądzono, więc nie mogą stanowić wyjaśnienia powolności niedawnego ogrzewania.


Tak więc, jeśli to konsensus jest tym, co was kręci, obecnie wyłania się konsensus oparty na obserwacjach, że czułość klimatu jest niska.


Modele zakładają zbyt silne sprzężenie zwrotne.



Co więcej, wszystkie wysokie oszacowania ocieplenia opierają się na scenariuszu ekonomicznym i demograficznym o nazwie RCP 8.5, który jest bardzo, bardzo nierealistyczny.


Zakłada, że wzrost populacji przestanie zwalniać i znowu przyspieszy.


Zakłada, że w znacznej mierze zamrze handel i innowacje.


Zakłada, że zawiedzie zdolność oceanów do absorbowania CO2.


Zakłada, że mimo tego wszystkiego dochód przeciętnego człowieka potroi się.


I najbardziej absurdalnie ze wszystkiego, zakłada, że wrócimy do węgla z niemal wszystkim, włącznie z produkowaniem paliwa do pojazdów, tak że w roku 2100 będziemy używać dziesięć razy więcej węgla niż dzisiaj.  


Krótko mówiąc, jest to kompletnie szalony scenariusz, niemniej kiedy słyszycie naukowca lub polityka, mówiącego, że jesteśmy skazani na globalne ocieplenie “aż do” czterech stopni, zakładają to – oraz nieprawdopodobnie wysoką czułość – często o tym nie wiedząc.


Interesy własne


Zajmę się teraz paliwami kopalnymi.


Parafrazując Monty Pythona: Co paliwa kopalne kiedykolwiek dla nas zrobiły?


Poza zieloną roślinnością jakby z całego dodatkowego kontynentu.


I usunięciem potrzeby gotowania na spalanym drewnie, z którego dym jest jednym z największych zabójców na świecie, zabijając – według Światowej Organizacji Zdrowia – ponad trzy miliony ludzi rocznie.


I usunięciem potrzeby zdobywania drewna z lasu, przy której to okazji niszczy się ekosystem.


Poza tym, co zrobiły dla nas paliwa kopalne?


No cóż, sądzę, że dostarczają energii do pompowania wody, żeby nie trzeba jej było czerpać ręcznie.


Pozwalają na światło elektryczne, a więc pomagają zdobywać umiejętność czytania i pisania i ogólnie edukację.  


Dają chłodzenie dla żywności i szczepionek.


Umożliwiają dziecku dojazd do szkoły.


Dają nawozy, które podnoszą plony rolnicze, niemal kończąc z głodem i oszczędzając ziemię dla dzikiej przyrody.


Tak, ale poza zakończeniem głodu, umożliwieniem dzieciom dotarcia do szkół, chłodzeniem szczepionek, szerzeniem umiejętności czytania i pisania, pompowaniem wody, zredukowaniem nacisków na lasy, zredukowaniem zanieczyszczenia powietrza w pomieszczeniach i stworzeniem 14% więcej zielonej roślinności – poza tym wszystkim, co paliwa kopalne zrobiły dla nas?


“Paliwa kopalne nie zastały bezpiecznego klimatu i uczyniły go niebezpiecznym; zastały niebezpieczny klimat i czynią go bezpiecznym” – mówi Alex Epstein.


Od czasu do czasu bywam oskarżany, że pozwalam moim komercyjnym interesom w przemyśle węglowym (o których informowałem wiele razy, a niniejszym informuję znowu), wpływać na moją ocenę nauki o klimacie.


Jeśli jednak moi krytycy wysuwają taki argument przeciwko mnie, to ja mogę w ten sam sposób argumentować o nich. Być może, komercyjne interesy Ala Gore’a w przemyśle energii odnawialnej wpływają na jego ocenę nauki o klimacie. Być może granty Michaela Manna i nagrody Jamesa Hansena dla tych, którzy badają spowodowaną przez człowieka zmianę klimatu, wpływają na ich wnioski. Nie uważam, że powinno się ich cenzurować, ale dlaczego ja miałbym być cenzurowany?


Jeśli zmiana klimatyczna nie jest niebezpieczna, to nie ma żadnego uzasadnienia dla subsydiów na energię odnawialną.


Jest całkowicie bezdyskusyjne, że globalne ocieplenie wygenerowało olbrzymie fundusze badawcze, mierzone w wielu miliardach, że to pobudziło wszelkiego rodzaju naukowców, od botaniki do psychiatrii, by powiązać swoją pracę ze zmianą klimatu i że niemal nic z tych pieniędzy nie dostaje się tym, którzy są sceptyczni.


Jak napisał wybitny klimatolog z NASA, Roy Spencer:


“Jeśli finansujesz naukowców, by znaleźli dowody na coś, będą szczęśliwi znajdując je dla ciebie. Przez ponad 20 lat finansowaliśmy ich, by znaleźli dowody wpływu człowieka na klimat. I posłusznie znaleźli ten wpływ wszędzie, ukrywający się pod każdym kamieniem, lodowcem, w oceanie i w każdej chmurze, huraganie, tornado, kropli deszczu i płatku śniegu. Powiedz więc tylko naukowcom, że 20% ich funduszy będzie nastawione na badania naturalnych źródeł zmiany klimatu. Znajdą je także”.


Koszt błędnych ocen


Załóżmy, że mam rację, i że nasze wnuki odkryją, że znacznie wyolbrzymialiśmy ryzyko i nie docenialiśmy korzyści CO2.


Załóżmy, że istotnie doświadczą poziomów dwutlenku węgla 600 części na milion lub więcej, ale nie doświadczą niebezpiecznego ocieplenia globalnego ani bardziej ekstremalnej pogody, a tylko łagodny i malejący wzrost przeciętnych temperatur globalnych, szczególnie na dużych wysokościach, w nocy i w zimie, a towarzyszyć temu będzie spektakularne globalne zielenienie i mniej stresu wodnego dla ludzi i upraw.  


Czy ma znaczenie, że nasi politycy wpadli w panikę na początku lat 2000? Z pewnością, lepiej być ostrożnym.


Oto dlaczego ma to znaczenie. Nasza obecna polityka pociąga za sobą nie tylko olbrzymie koszty ekonomiczne, które najbardziej uderzają w najbiedniejszych, ale także powoduje olbrzymie koszty środowiskowe.


Zachęcamy do niszczenia lasów przez spalanie drewna, etanolu i biodieslu.


Odmawiamy ubogim ludziom najtańszego rodzaju elektryczności, co zmusza ich do dalszego polegania na drewnie jako paliwie, kosztem ich zdrowia.


Używamy rzek, estuariów, wzgórz, pól do produkcji energii, kiedy moglibyśmy oddać ziemię przyrodzie i polegać na rodzajach energii, o którą przyroda nie współzawodniczy – z paliw kopalnych i elektrowni jądrowych.


Jest jednak jeszcze dalsza przyczyna, dla której to ma znaczenie. Zaniedbujemy prawdziwe problemy środowiskowe. Nacisk na zmianę klimatyczną jako wybijające się zagrożenie dla środowiska oznacza, że niewiele uwagi poświęcamy autentycznym problemom środowiskowym na świecie.


Grzmimy o zakwaszeniu oceanów, podczas gdy zbyt intensywne połowy i ścieki najbardziej szkodzą rafom koralowym.


Stawiamy błędną diagnozę, że powodem powodzi jest globalne ocieplenie, podczas gdy tym powodem jest drenowanie gruntu i urbanizacja.


Twierdzimy, że zmiana klimatu jest powodem wymierania gatunków, podczas gdy to gatunki inwazyjne naruszają i niszczą ekosystemy i wypędzają rzadkie gatunki.


Mówimy, że zmiana klimatu jest zagrożeniem dla jakości powietrza, podczas gdy polityka klimatyczna przeszkodziła działaniom na rzecz poprawy jakości powietrza.


Mówimy o utracie kolonii ptaków morskich z powodu ogrzewających się mórz, a potem budujemy farmy wiatrowe, które masakrują te ptaki i przymykamy oczy na nadmierne połowy.


Oto dlaczego naprawdę uważam to wyolbrzymianie za poważny problem: zdegradowało, wyparło i zdyskredytowało prawdziwą ochronę środowiska tego rodzaju, jakiemu poświęciłem część mojego życia.


Pracowałem przy projektach ochrony dzikiej przyrody w Indiach, Pakistanie i innych miejscach. Zmiana klimatu jest najmniejszym z problemów stojących przed ptakami takimi jak tragopan rudolicy, hubarka długoczuba, bażant himalajski i płatkonóg płaskodzioby, rzadkie gatunki, które kiedyś badałem i publikowałem artykuły o nich.


Obsesja klimatyczna pochłania pieniądze, energię i wolę polityczną, których można by użyć do pozbycia się szarej wiewiórki, do ochrony raf koralowych, do zapobieżenia deforestacji i zbyt intensywnym połowom ryb, do odzwyczajenia biednych w Afryce od mięsa z buszu i paliwa drzewnego.


Proszę pamiętać, że IPCC zgadza się ze mną, że w kategoriach wpływu ekonomicznego zmiana klimatu jest pomniejszym problemem. Raz jeszcze nie odbiegam of konsensusu.


Pierwsze słowa wstępnego raportu grupy roboczej Nr 3 o wpływie zmiany klimatu w Piątym Raporcie IPCC brzmią następująco:


“Dla większości sektorów gospodarczych wpływ zmiany klimatu będzie mały w stosunku do wpływu innych czynników […]. Zmiany populacji, wiek, dochód, technologia, stosunkowe ceny, styl życia, regulacje, zarządzanie i wiele innych aspektów rozwoju socjoekonomicznego będą miały wpływ na podaż i popyt dóbr i usług, który jest duży w stosunku do wpływu zmiany klimatu”.


To jest konsensus IPCC.


Źródła odnawialne


I tutaj jest rzecz najbardziej szalona ze wszystkich. Obecna polityka nawet nie osiąga dekarbonizacji. Jakiekolwiek masz poglądy na pilność zredukowania emisji, polityka subsydiowania energii odnawialnej tego nie osiąga.


Przejście na biodiesel lub etanol w rzeczywistości podnosi poziom emisji. To samo robi spalanie drewna w elektrowniach. To samo robi energia słoneczna w pochmurnych Niemczech. To samo robią farmy wiatrowe, ponieważ powstrzymują zastąpienie węgla gazem lub energią jądrową.


W 2012 r. Bjorn Lomborg wyliczył, że 20 lat polityki klimatycznej zredukowało emisje globalne o mniej niż jeden procent. W tym czasie świat wydał ponad bilion dolarów na subsydiowanie energii wiatrowej i słonecznej, niemniej obie razem nie osiągnęły 1% światowych dostaw energii. W tym kraju właśnie osiągnęły 2%.


W Niemczech 20% wzrost odnawialnych źródeł energii między 1999 a 2014 rokiem nie dał w ogóle żadnej zmiany w emisjach.


Zeznając przed Kongresem w 2014 r. profesor Judith Curry, dziekan Earth Sciences na Georgia Tech University, powiedziała:


“Motywowane zasadą ostrożności w celu uniknięcia niebezpiecznej, antropogenicznej zmiany klimatu próby modyfikowania klimatu przez zredukowanie emisji CO2 mogą okazać się daremne”.


Zwycięzcy w sporze


Kiedy Nigel Lawson założył GWPF w 2009 r., praktycznie wszyscy zgadzali się, że globalne ocieplenie jest największym zagrożeniem ludzkości w dwudziestym pierwszym wieku. Obecnie niemal nikt, poza tymi, którzy mają w tym interes własny, tak nie uważa.  


Odsetek Amerykanów, których zupełnie nie niepokoi globalne ocieplenie, podwoił się od 1990 r. [Gallup, 1989-2015]


Kandydaci na prezydenta nie mówią o zmianie klimatu, ponieważ wyborcy uważają inne problemy za ważniejsze. W niedawnym sondażu Amerykanów zaledwie 3% powiedziało, że uważają klimat za najważniejszą kwestię.


Co najbardziej druzgocące dla tych, którzy wydali majątek na propagandę, w olbrzymim sondażu ONZ, badającym ludzi na całym świecie, o nazwie „My World”, na który odpowiedziało niemal dziesięć milionów ludzi, działania na rzecz zmiany klimatu przychodzą na szarym końcu, na 16. miejscu, a i to z dużym marginesem – dużo za priorytetem numer 15, którym jest dostęp do telefonu i Internetu.


Sceptycy, z ich minimalnymi budżetami i odcięci od pieniędzy publicznych, mimo, że są  nieustannie atakowani, zwyciężają w tym sporze.


Dziękuję.

 

Global Warming Versus Global Greening

Rational Optimist, 19 października 2016

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Matt Ridley


Brytyjski pisarz popularnonaukowy, sympatyk filozofii libertariańskiej. Współzałożyciel i b. prezes International Centre for Life, "parku naukowego” w Newcastle. Zrobił doktorat z zoologii (Uniwersytet Oksfordzki). Przez wiele lat był korespondentem naukowym w "The Economist". Autor książek: The Red Queen: Sex and the Evolution of Human Nature (1994; pol. wyd. Czerwona królowa, 2001, tłum. J.J. Bujarski, A. Milos), The Origins Of Virtue (1997, wyd. pol. O pochodzeniu cnoty, 2000, tłum. M. Koraszewska), Genome (1999; wyd. pol. Genom, 2001, tłum. M. Koraszewska), Nature Via Nurture: Genes, Experience, and What Makes us Human (także jako: The Agile Gene: How Nature Turns on Nurture, 2003), Rational Optimist 2010.

Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Ech Kamil 2016-11-17








Przekupstwo
Hili: Czy ty próbujesz mnie przekupić?
Paulina: Troszkę.
Hili: To jest właściwy sposób, żeby to zrobić.

Więcej

Darwin, lisy i inne ssaki
na Falklandach
Greg Mayer

Canis antarcticu<span>s, George Waterhouse, z </span>Zoology of the Beagle<span>. Rosnąca populacja ludzka i wynikające z tego zakłócenia oraz polowania doprowadziły do wytępienia falklandzkiego lisa pod koniec 1800 lat.</span>

Jerry wrócił ze swoich podróży i może mieć nowe posty z Chicago, kiedy będziecie czytać ten post, ale podczas gdy wracał do siebie, pomyślałem, że byłoby dobrze przypomnieć lekcje, jakie z pobytu na Falklandach wyciągnął inny słynny biolog ewolucyjny. Chociaż wszyscy kojarzymy Darwina z Galapagos, jego wizyta na Falklandach (także podczas podróży na Beagle) dostarczyła ważnych dowodów jego rozważaniom o wyspach, a zjawisko życia na wyspach było szczególnie ważnym składnikiem w jego argumencie na rzecz ewolucji.   

Więcej

Zwróćcie uwagę, naiwni
zachodni dobro-czyńcy
Phyllis Chesler 

Jack Merritt i Saskia Jones – śmiertelne ofiary terrorysty na London Bridge.

Dżihadysta nie jest zwykłym więźniem. Jest religijnym fanatykiem, którego misją jest wzbudzanie terroru w sercach niewiernym przez mordowanie cywilów, nie jest jakąś biedną ofiarą, którą da się rehabilitować.  
Jak wszyscy wiemy już teraz, brytyjsko-pakistański dżihadysta, Usman Khan, nie został zrehabilitowany ani zderadykalizowany. Postanowił pokazać to ostrzami swoich noży. Obawiam się, że mógł umyślnie wybrać na swoje ofiary dwoje młodych absolwentów Cambridge, Jacka Merritta i Saskię Jones, bo oboje byli zaangażowani w rehabilitowanie więźniów takich jak on.

Więcej
Blue line

Ignoranci nazywają
feminizm herezją
Nadine Al-Budair

Nadine Al-Budair (źródło: Alraimedia.com)

Saudyjska dziennikarka, Nadine Al-Budair, która mieszka w Dubaju, opublikowała artykuł  zatytułowany Czy słyszeliście kiedyś liberała oskarżającego kogoś o herezję?. W artykule potępiła wojnę terminologiczną o pojęcie feminizmu i wystąpiła przeciwko Saudyjczykom, którzy etykietują działaczki na rzecz praw kobiet jako feministki i oskarżają je o herezję i zdradę, bez pojęcia, czym w rzeczywistości jest feminizm. Ostrzegła, by społeczność nie padła ofiarą samozwańczych strażników moralności, którzy roszczą sobie wyłączne prawo do definiowania i osądzenia feminizmu.

Więcej

Akademickie próby
delegitymizacji Izraela
Gerald M. Steinberg

Izraelscy przedstawiciele wychodzą z Światowej Konferencji Przeciwko Rasizmowi w Durban w 2001 roku, protestując wobec starań o przedstawienie Izraela jako jedynego rasistowskiego kraju na świecie. (zdjęcie: JUDA NGWENYA / REUTERS)

Postmodernizm i postkolonializm w połączeniu z antysemityzmem stworzyły żyzny grunt do skrajnej antyizraelskiej demonizacji na kampusach.

W kwietniu 2002 roku dwoje brytyjskich pracowników uniwersyteckich znanych z prowadzenia antyizraelskich kampanii - Hillary i Steven Rose – rozpoczęli bojkot izraelskich uniwersytetów. Twierdzili, że reagują na (fałszywe) oskarżenia, że IDF dokonała „masakry” setek cywilów w operacji przeciwko palestyńskim zamachowcom-samobójcom. Kilka miesięcy wcześniej osławione NGO Forum na Konferencji ONZ w Durban w 2001 roku wezwało do bojkotów, prowadzących do „całkowitej izolacji Izraela jako państwa apartheidu”.

Więcej
Blue line

Hopium czyli stan
umysłów
Andrzej Koraszewski 


Zając lubi być jedzony z buraczkami, powiadała moja babcia, ale potem przeczytałem to w odrobinę zmienionej wersji w zbiorku myśli Stanisława Leca. Człowiek lubi bać się końca świata, czekać na mesjasza i walczyć o lepsze jutro ludzkości. Słowo „hopium” wymyślił Richard Landes, amerykański historyk (syn wyśmienitego historyka gospodarki, Davida Landesa), badający powracające prądy milenarystyczne, w których zatruwająca umysły nadzieja skłania ludzi do zbiorowego obłędu. Ruchy mesjańskie, chociaż zazwyczaj mają charakter religijny, nie muszą być zawsze religijne. Nieodmiennie powiązane są z poczuciem winy, grozą zbliżającej się apokalipsy i obietnicą nowego wspaniałego świata. Występujący w roli mesjasza podsyca hopium i żąda ofiar. Wyznawcy patrzą podejrzliwie na każdego, kto się waha.

Więcej

Arabskie państwa grabią
dziedzictwo po wygnanych Żydach
Lyn Julius


Dążenie społeczności międzynarodowej do zapobieżenia rabowania starożytnych artefaktów jest zrozumiałe, ale nie powinno mieć zastosowania do prześladowanych na Bliskim Wschodzie społeczności żydowskich.

30 listopada żydowskie społeczności na całym świecie będą organizować imprezy upamiętniające masowy exodus żydowskich uchodźców z krajów arabskich i z Iranu. Niemal milion ludzi wysiedlono w ciągu minionych 50 lat i pozostawili oni własność wartą miliardy dolarów.

Rządy arabskie nie tylko nigdy nie wypłaciły Żydom rekompensaty za skradzione domy i przedsiębiorstwa, ale prowadzą złośliwą kampanię, w której zgłaszają roszczenia do wspólnej własności żydowskiej i do dziedzictwa żydowskiego jako do swojej narodowej ojcowizny.

Synagog nie można przenosić i jest oczywiście lepiej, by państwa arabskie zachowały je jako pomniki wymarłej społeczności niż zburzyły. Jednak te państwa deklarują, że także zwoje Tory, archiwa komunalne i książki są częścią ich kulturowego dziedzictwa.

Więcej

Podstępna działalność Szatana
i inne wspomnienia
Lucjan Ferus

Leczyć, czy modlić się?

Kontynuacja moich notatek z początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Te przeróżne refleksje nie są bynajmniej kroniką tamtych czasów, nie miałem ani takich ambicji, ani doświadczenia, by móc podołać takiemu wyzwaniu. Zapisywałem to, co mnie wtedy ciekawiło, bulwersowało czy nawet irytowało. Niniejsze teksty powstały w 1992 r., a pierwszy odnosi się do artykułu z „Nie” (tytułu nie zapisałem), który był komentarzem do cytatu ze „Słowa Powszechnego” autorstwa zakonnika ojca Hejno:

Więcej

Człowiek, który dał nazwę
Pallywood
Judean Rose (Varda Epstein)


Profesor Richard Landes stworzył wiele nowych terminów, a przynajmniej są one nowe dla mnie. "Demotic". "Cogwar". Szczególnie jednak lubię to, co Richard Landes nazywa “Hopium”,  gdzie hope [nadzieja] w postaci nadejścia Mesjasza działa jak opium, by złagodzić ból życia w surowym i tak często bezlitosnym świecie. Jest uderzające, jak dokładnie to pojęcie oddaje potrzebę wiary w Mesjasza, niezależnie od tego czy mesjasz rzeczywiście nadchodzi, czy nie.

Więcej

Spisek przeciwko
szczelinowaniu
Matt Ridley


Pierwszą kawiarnię w Marsylii otwarto w 1671 roku, co skłoniło kupców wina w tym mieście do zaangażowaniu paru profesorów uniwersytetu w Aix, by oczernili reputację ich nowego konkurenta. Profesorzy zabrali się jak należy do dzieła i dali jednemu ze swoich studentów zadanie napisania pamfletu z twierdzeniami, że kawa jest obrzydliwą zagraniczną nowinką, zrobioną z owoców drzewa ulubionego przez kozy i wielbłądy. Pali krew, wysusza nerki i ściąga limfę, powodując porażenie i impotencję. “Z tego wszystkiego musimy wyciągnąć wniosek, że kawa jest szkodliwa dla wielkiej części mieszkańców Marsylii”.

W ten sposób nowość napotyka okopane interesy. Dzisiaj podobna pseudonauka służy do oczerniania reputacji niemal każdej innowacji. Zazwyczaj, jak to było z kawą, taka kampania nie udaje się. W dzisiejszych czasach jednak siły antyinnowacyjne mają grube portfele i niewiele skrupułów, i wygrały kilka wielkich bitew. Wiemy teraz, że sprzeciw wobec genetycznie modyfikowanych roślin spowodował większe zużycie pestycydów i szkody dla środowiska, niemniej ten sprzeciw był bardzo zyskowny dla wielkich zielonych grup nacisku.   

Więcej

Postępowi Demokraci
mylą się – raz jeszcze
Vic Rosenthal


Czasami mówię, zazwyczaj po tym, jak na targu żądają ode mnie absurdalnej ceny za avocado, że Izraelczycy myślą, iż wszyscy Amerykanie są głupi i bogaci. Zaczynam podejrzewać, że mają rację w sprawie głupoty, przynajmniej kiedy mówią o postępowych, Demokratycznych członkach Kongresu. W odpowiedzi na decyzję sekretarza stanu, Pompeo, by wreszcie oficjalnie zmienić stanowisko USA, że „izraelskie osiedla na Zachodnim Brzegu” – to jest, żydowskie społeczności w Judei i Samarii – nie są niezgodne z prawem międzynarodowym, 100 demokratycznych członków Kongresu wysłało mu list z wezwaniem, by zmienił tę decyzję.

Więcej
Blue line

Szkoliłam przyszłych lekarzy,
by pilnowali swoich zaimków
Anna Slatz


Zawsze uważałam się za zbieraczkę interesujących doświadczeń. Pewnie ze szkodą dla mnie, mój życiorys wygląda bardziej jak spis skeczy z Whose Line Is It Anyway niż ciąg powiązanych doświadczeń, które prowadzą do stabilnego życia zawodowego. Celem było ”nigdy chwili nudy” i większość moich chwil była satysfakcjonująco nienudna.  


Kiedy więc miejscowa akademia medyczna poprosiła mnie, bym odgrywała rolę pacjentki podczas ich sesji szkoleniowych, wskoczyłam w to natychmiast. Nie miałam absolutnie żadnego doświadczenia aktorskiego, a większość mojej wiedzy medycznej jest na poziomie Dr. Phil. Może jednak w ten sposób rodzą się gwiazdy. Jesteś Pacjentką z Kokluszem Nr 3 – aż zalany w trupa Bradley Cooper wkracza do szpitalnego oddziału ratunkowego i słyszy twój piękny napad kaszlu.

Więcej

Antysyjonizm widziany
oczyma syryjskiego uchodźcy
About Dandachi


Uchodźca z rozdartego wojną domową kraju jest przyzwyczajony do tego, że wszystkie części jego ojczyzny stają się polem bitwy. Ulice. Mieszkania. Boiska. Podczas syryjskiej wojny domowej walczono także o zamek Krak de Chaveliers w moim rodzinnym Homs. Przybywszy jednak do Kanady nie spodziewałem się, że uniwersytety w moim nowym kraju staną się areną ideologicznej tłuszczy zakrzykującej i potępiającej swoich oponentów.


Kiedy wieczorem 20 listopada wybrałem się na York University, byłem błogo nieświadomy tego, że uniwersytet miał status siedliska „antysyjonistycznego aktywizmu”. Przybyłem do Kanady dwa lata temu dzięki Refugee Resettlement Program i, nadal chcąc odkrywać wszystko, wybrałem się po raz pierwszy do York. Chciałem pójść na spotkanie organizowane przez Herut Canada z pięcioma członkami izraelskiej NGO “Reservists on Duty” [Rezerwiści na służbie].

Więcej
Blue line

Pies Pawłowa
wiecznie żywy
Andrzej Koraszewski

Wojciech Wilczyk

Kiedy Partia naciska guziczek „patriotyzm”, możesz być pewny, że zobaczysz fajerwerki, usłyszysz huk peterd i żarliwe modlitwy nawyższych kapłanów. Wielki Brat poległ, niech żyje Wielki Brat. Sercu Narodu potrzebny bypass. Gdzie jest pies pogrzebany? W odwiecznym sporze między kolektywistycznym porządkiem a wolnością, między narodem będącym zbiorem ludzi wolnych, a narodem będącym hordą wpatrzoną w wodza i oczekującą na sygnał. Naciśnięcie guziczka z napisem „patriotyzm” ma gwarantowany skutek. Naród zmieniony w hordę jest religijny, funkcjonuje na prostych symbolach, gniewa go każda złożona myśl. Kocha historyczne malowidła, glorię przebierańców. Śmietnik ozdobiony piastowskim orłem jest bardziej ujutny.

Więcej

Iran strzela do protestujących,
Europa spiskuje
Jonathan S. Tobin


Przemoc Teheranu wobec demonstrantów jest największa od 40 lat. Europejczycy wybrali ten właśnie tydzień, by podwoić starania o ominięcie sankcji nałożonych przez USA na Iran.


Wiadomości z Iranu powinny wstrząsnąć sumieniem świata. Kiedy Irańczycy próbowali protestować przeciwko arbitralnej decyzji swojego rządu o drastycznej podwyżce cen benzyny, reżim odpowiedział z bezprecedensową siłą. W całym kraju siły bezpieczeństwa, włącznie z jednostkami Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, otworzyły ogień do nieuzbrojonych obywateli. Według „New York Times” w pierwszych dwóch tygodniach protestów zabito między 180 a 450 osób, co najmniej 2 tysiące raniono i 7 tysięcy aresztowano. 

Więcej

Elizabeth Warren
gra kartą ”seksizmu”
Jeff Jacoby

Podczas kampanii Elizabeth Warren mówi dziewczynkom, że kandydowanie na prezydenta jest „tym, co robią dziewczynki” i zaczepia im mały palec na znak, że mają o tym pamiętać.

Kiedy Franklin Delano Roosevelt prowadził kampanię prezydencką w 1932 roku, robił to z wózka inwalidzkiego. Był paraplegikiem i stracił możliwość chodzenia w wyniku polio, a niektórzy z jego doradców niepokoili się, że oponenci mogą użyć jego kalectwa przeciwko niemu, wykorzystując ignorancję ludzi dla korzyści politycznych.  


Z pewnością Herbert Hoover, republikanin, któremu stawiał wyzwanie, krytykował FDR. W miarę zaogniania się kampanii Hoover ostro rozprawiał się z „nonsensem”, „tyradami, „ignorancją” i „szkalowaniem” ze strony Roosevelta i ostrzegał, że „trawa będzie rosnąć na ulicach setek miast”, jeśli FDR zostanie prezydentem i zrealizuje swoje propozycje. Nikt jednak nigdy nie twierdził, że ta krytyka była ukradkowymi aluzjami do fizycznego kalectwa Roosevelta. FDR nie skarżył się, że wymaga się od niego wyższych standardów niż od pełnosprawnego kandydata. Jego lojalni zwolennicy nie interpretowali każdego politycznego ciosu jako przykładu zawoalowanej bigoterii przeciwko niepełnosprawnym.

Więcej

Nieproporcjonalna
obrona cywilna Izraela
Paul Shindman

Izraelczycy biegną do schronu podczas palestyńskiego ataku rakietowego na Beer Szewę 23 marca 2011 r. Zdjęcie: Menahem Kahana/AFP via Getty Images.

To obrona cywilna Izraela jest nieproporcjonalna, nie zaś taktyki IDF.Za każdym razem, kiedy Hamas i Islamski Dżihad strzelają rakietami na izraelskie miasta, wiadomości pełne są zdjęć systemu Żelaznej Kopuły, który przechwytuje nadlatujące bomby, eksperci podają analizy, pokazują zdjęcia wyrządzonych szkód i informacje ze szpitali o rannych.

Od 2006 roku, kiedy Hamas przemocą przejął panowanie w Gazie, było kilka dużych starć, włącznie z operacjami IDF: Płynny Ołów, Filar Obrony i  Ochronny Brzeg wraz z wieloma konfliktami o mniejszym natężeniu. Podczas tych wybuchów Hamas i inne grupy terrorystyczne strzelały tysiącami rakiet na Izrael, a IDF odpowiadał uderzeniami wycelowanymi w terrorystów i ich infrastrukturę. W największych operacjach IDF: 2008-09, 2012 i 2014 roku Izrael wysłał także siły naziemne do Strefy Gazy.

Jak łatwo przewidzieć, zagraniczne media porównują liczby ofiar po obu stronach, ale zazwyczaj bez kontekstu lub wyjaśnienia. Aż nazbyt często redaktorzy rzucają modne słowo: nieproporcjonalnie.

Więcej

Wirtualna edukacja
w szkole
Steven Novella


Kiedy w latach 1970. byłem w liceum, komputery dopiero wchodziły w szkolne środowisko. Mieliśmy mały gabinet komputerowy z – według dzisiejszych standardów - okropnie prymitywnymi komputerami, ale na owe czasy były super. Pamiętam używanie bardzo prostego, opartego na DOS programu, który uczył jak używać chemicznej nomenklatury. Była to prosta gra, gdzie proszono cię o rozwiązanie problemu i dostawało się natychmiastową reakcję na twoją odpowiedź. Zrobiło na mnie wrażenie szybkie tempo, w jakim uczyłem się przy pomocy tego prostego, zindywidualizowanego mechanizmu interakcji. Zasadniczo była to gra wideo zaprojektowana do nauczenia jednej rzeczy i działało to naprawdę dobrze.

Więcej

Inwersja antysemityzmu
czyli lewicowa prawicowość
Elder of Ziyon


Popieranie Żydów jest antysemityzmem, a popieranie wrogów Żydów jest walką z antysemityzmem w nowomowie antysyjonistycznej bandy.
Dawniej było tak, że żydożercy twierdzili, że nie są antysemitami, ponieważ „Arabowie są semitami” – to była wczesna forma inwersji antysemityzmu.
Nowa wersja jest jednak bardziej wyrafinowana.
Jeden nurt, popularny w Electronic Intifada, twierdzi, że antysemityzm jest rodzajem rasizmu, syjonizm jest rodzajem rasizmu, a więc antysyjoniści są bojownikami przeciwko antysemityzmowi.
Wyciągają również starszy argument, że syjoniści współpracowali z nazistami (powołując się na umowę Haavara z nazistowskimi Niemcami w celu uratowania życia Żydów) jako na dowód „kolaboracji” syjonistów z antysemitami.

Więcej
Biblioteka

Teoria Thorsteina Veblena
– uaktualnienie statusu
Rob Henderson


Byłem oszołomiony, kiedy w Yale spotkałem nową klasę społeczną: klasę posiadaczy  luksusowych poglądów. Mój mętlik w głowie nie był dziwny przy mojej dość niezwykłej historii. Kiedy miałem dwa lata, moja matka była narkomanką, a mój ojciec porzucił nas. Dorastałem w wielu domach zastępczych, byłem adoptowany przez kolejne rozbite rodziny, a potem doświadczyłem serię tragedii rodzinnych. Później, po kilku latach w wojsku, poszedłem do Yale. Na kampusie zrozumiałem, że luksusowe poglądy stały się modnym symbolem statusu.

Więcej

Chrześcijaństwo, Zagłada
i syjonizm
Andrzej Koraszewski 

Plaskorzeźba wisząca w Sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu przy ulicy Żydowskiej. 

Ksiądz profesor Tadusz Guz otrzymał zakaz wypowiadania się na temat Lutra i Reformacji, nikt jednak nie zabronił mu wypowiedzi  jadowicie antysemickich. Ksiądz profesor Leszek Wilczyński, kustosz Sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu opublikował niedawno książkę pod tytułem Z hostii wytrysnęła krew, książkę podtrzymującą stare antyjudaistyczne kłamstwo. „Gazeta Wyborcza” cytuje obszerne fragmenty tego dzieła. Dowiadujemy się m. in. że w 1399 roku poznańscy Żydzi skradli trzy hostie, które zabrali do pomieszczenia…

Więcej
Blue line

Bajka-nie bajka
o powstaniu religii
Lucjan Ferus


Dawno, dawno temu,.. no, właśnie! Kiedy zaczęło się to wszystko? Zapewne wiele tysięcy lat temu, kiedy zaczęli pojawiać się na Ziemi różni dziwni ludzie, którzy z przekonaniem twierdzili, że mają wyjątkowe możliwości nawiązywania kontaktu z  niewidzialnymi istotami spoza naszego świata. Potrafili ponoć nie tylko je słyszeć, ale też porozumiewać się z nimi w ludzkim języku, który te istoty opanowały do perfekcji. Początkowo musieli być rzadkością w społecznościach plemiennych, potem coraz częściej można było o nich usłyszeć, bo jak już człowiek raz wpadnie na jakiś genialny pomysł, to z niego tak łatwo nie zrezygnuje.

Więcej

Izrael:
Podzielony ekran
Caroline B. Glick


Okoliczności dostarczają Izraelowi okazji do wykorzystania chaosu w Iranie. Nasz rząd jednak jest niezdolny do wykonywania swoich normalnych obowiązków, ponieważ prokurator generalny, Avichai Mendelblit, zdecydował, że niemal każde działanie wymaga jego uprzedniej aprobaty.


Obserwowanie wydarzeń w Izraelu jest doświadczaniem poliekranu na żywo. Po prawej stronie ekranu jest chaos poza naszymi bramami, w sąsiednich krajach. A po lewej stronie ekranu jest chaos wewnątrz.  

Więcej

Punkt szczytowy
inteligencji
Steven Novella


W ”The Conversation” jest ciekawy artykuł, w którym pada pytanie – czy ludzie osiągnęli punkt szczytowy inteligencji? To jest coś, co dyskutowaliśmy już w SGU i ciekawy byłem, jakie jest zdanie filozofów w tej sprawie. Podstawowym pytaniem jest: czy są jakieś ostateczne granice ludzkiej zdolności do myślenia, zrozumienia i stawiania hipotez? Jeśli tak, to czy zbliżamy się teraz do tej granicy? Jest także aspekt, którego ten artykuł nie porusza bezpośrednio – czy istnieją granice naszej zdolności do opanowania złożoności (w odróżnieniu od samego rozumienia rzeczywistości)?

Więcej

Dlaczego świat milczy,
kiedy nasz rząd nas morduje?
Uzay Bulut


Od kiedy 15 listopada w całym Iranie wybuchły demonstracje z powodu wysokich cen, zginęło co najmniej 140 demonstrantów. Amnesty International donosi, że irańskie siły bezpieczeństwa „strzelały do nieuzbrojonych ludzi na ulicach z dachów budynków i z helikoptera”. Podobno aresztowano tysiące ludzi. Rząd irański na tydzień zablokował Internet, żeby świat nie zobaczył nadużyć władzy. A wiele organizacji praw człowieka sądzi, że liczba ofiar jest znacząco wyższa

Irańskie władze przenoszą rannych protestujących ze szpitali do ośrodków internowania, narażając ich życie przez odmowę potencjalnie ratującej życie opieki medycznej.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Zakończyć prześladowania
ludzi przez radykałów
Lawrence A. Franklin

Czterdzieści lat,
od kiedy uciekła Victoria
Lyn Julius

Zerwana zasłona
zniewolenia
Andrzej Koraszewski

Socjalizm stał się
antysemityzmem oświeconych
Jonathan Tobin

Likwidowanie przeziębienia
miedzią
Steven Novella

Polityczna poprawność
w sprawie antysemityzmu
Raheel Raza

Wskrzeszenie
Józefy K.
Andrzej Koraszewski

List
do Goldy Meir
Izabella Tabarovsky

Biały przywilej nie wszystko
wyjaśnia 
Vincent Harinam i Rob Henderson

Warren i Sanders popierają
palestyńskich terrorystów
Daniel Greenield

Refleksje sprzed lat:
Wartości chrześcijańskie
Lucjan Ferus

Dyplomatyczne deklaracje
i fakty w terenie
Liat Collins

Dokąd zmierzają powstania
na Bliskim Wschodzie?
Alberto M. Fernandez

Trzydziestu wspaniałych
i inni
Andrzej Koraszewski

Panpsychizm jako rozwiązanie
problemu świadomości?
Jerry A. Coyne

Blue line
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk