Prawda

Poniedziałek, 27 czerwca 2022 - 20:28

« Poprzedni Następny »


Przepraszam, że przypominam raz jeszcze


Andrzej Koraszewski 2019-06-06


Do wyborów parlamentarnych pozostało już bardzo mało czasu i publicyści wydają się rozdarci między potrzebą wzmacniania morale i przyznania, że szanse na zwycięstwo maleją z każdym dniem. Wielu podkreśla, że jest to walka o demokrację, że kolejna kadencja pisowskich rządów będzie prawdopodobnie oznaczała szybkie przyspieszenie niszczenia instytucji demokratycznych, dalszej klerykalizacji polityki i wzmacniania narodowo-katolickiego patriotyzmu.

Pożyczam tytuł tego artykułu od tureckiego publicysty, Buraka Bekdila. W lipcu 2014 roku był jeszcze publicystą dziennika „Hurriet” i napisał pod tym tytułem czteroczęściową serię, ale ponieważ po pierwszym artykule otrzymał mnóstwo gróźb śmierci, więc redakcja nie zdecydowała się na publikację pozostałych trzech, które w tej sytuacji ukazały się tylko na naszej stronie po polsku. (Burak Bekdil niebawem został wyrzucony z redakcji, a następnie w obawie przed aresztowaniem wyemigrował z Turcji do Grecji.)


W pierwszym artykule z tej serii pisał między innymi: „Raz jeszcze połowa świata walczy w jednym szeregu z dżihadystami Hamasu przeciwko ich żydowskiej nemezis.” Pisał jednak nie o polityce międzynarodowej, nie o zachodnich mediach, a o tureckiej „dobrej zmianie” pod wodzą Erdogana, o biciu w nacjonalistyczne werble, o podżeganiu do nienawiści, o fałszowaniu historii i apelowaniu do antysemickich instynktów, a wreszcie, o powszechnym wśród zwolenników tureckiej „dobrej zmiany” uwielbieniu dla Adolfa Hitlera.     


Kończąc tę serię pisał:

„Tytuł tej czteroczęściowej serii miał być mocnym przypomnieniem w dzisiejszych czasach, że Hitler miał rację uważając, że emocje (religijne) są dla wielu, a rozum zarezerwowany jest dla nielicznych”.

Burak wielokrotnie w swoich artykułach pisał o kwestii instrumentalnego wykorzystywania religii w polityce i o sojuszu meczetu z tureckim nacjonalizmem. Nasza dobra zmiana jest nadal względnie łagodna, instytucje demokratyczne nie zostały jeszcze całkowicie podporządkowane Prezesowi, więc nawet jeśli mamy uzasadnione powody do obaw, porównanie do sytuacji w Turcji byłoby przesadą.

 

Dziś w kraju, w wielu analizach irytacja kieruje się na PSL, ponieważ ludowcy postanowili, że w jesiennych wyborach wystartują jednak osobno. W „Studio Opinii” Ernest Skalski przewiduje, że ta decyzja może ostatecznie zmieść ludowców ze sceny politycznej. Skalski pisze:

Na epitafium z podsumowaniem będzie czas za kilka miesięcy. Już teraz wiadomo, za jakie grzechy Pan Bóg ukarał ludowców pozbawieniem rozumu. 


Szanse, że w jesiennych wyborach PSL przejdzie pięcioprocentowy próg i uzyska jakąś mini frakcyjkę w Sejmie, są niewielkie. Ale powiedzmy, że wejdzie i że wybory wygra jakaś koalicja wokół Platformy. To też, jak na dzisiaj, nie wygląda zbyt pewnie, ale wykluczyć nie można. I wówczas tej koalicji może zabraknąć tych kilku mandatów PSL, żeby zmontować rząd, więc ludowcy może wejdą do niego na przystawkę, dostając coś w skali półtora resortu. I to jest najlepsza perspektywa, jaka może czekać tę partię na kolejną kadencję. Jednakże opuszczając teraz, przed wyborami, tę koalicję, PSL stara się, by nie wygrała ona wyborów. Więc sam sobie tę szansę odbiera.

Nie po raz pierwszy PSL staje wobec zagrożenia, że spadnie poniżej progu wyborczego. Tym razem to prawdopodobieństwo jest większe niż kiedykolwiek, więc ta prognoza wydaje się słuszna. Problem polega na tym, że PSL nawiązuje do ruchu ludowego i twierdzi, że reprezentuje ruch ludowy, ale ruchu ludowego nie ma w Polsce od 1947 roku. W 1947 PSL stanowił jedyną realną siłę, która mogła przeciwstawić się komunistom i która prawdopodobnie wygrała wybory, mimo bandyckiego terroru podczas kampanii wyborczej. Wybory zostały sfałszowane, niebawem PSL przestał istnieć. Czy jego odbudowa po roku 1989 rokowała jakiekolwiek nadzieje? Przedwojeni ludowcy wymarli, ZSL nie cieszył się szacunkiem na wsi, „Solidarność Rolników Indywidualnych” nie cieszyła się zainteresowaniem ani inteligencji, ani „Solidarności” robotniczej. Raz jeszcze wieś poczuła się zdradzona i miała po temu powód.       

 

Ernest Skalski o problemach wsi nie pisze, myśli w kategoriach mandatów w Sejmie i stołków w rządzie. Rozumiem, ale mam wrażenie, że rozumiem również spory wśród ludowców. Cokolwiek zrobią, zrobią źle, po prostu są na przegranej pozycji i prawdopodobnie nic już tego nie zmieni.


Ernest Skalski stwierdza:

Na razie obwieszczają tworzenie Koalicji Polskiej i wzywają pod swoje sztandary nieistniejący elektorat, bo ten realny jest zagospodarowany prawie w całości przez dwie wielkie siły polityczne.

Znów prawda, chociaż nie cała, PiS jest dziś na wsi i w małych miastach silniejszy niż PSL, jednak jeszcze bardziej nacjonalistyczne partie też mają tu swój elektorat. SLD przekonuje niewielu, elektorat PO i Nowoczesnej jest w ilościach śladowych. Koalicja Polska albo nigdy się nie zawiąże, albo będzie dziwolągiem na pokaz, z generałem Ochotniczych Straży Pożarnych i szefową Gospodyń Wiejskich, ustawionych do rodzinnej fotografii przed ostateczną klęską. Potem będą spory, czy ta klęska byłaby większa, gdyby zostali w Koalicji Europejskiej, czy decyzja o wyjściu nie miała najmniejszego znaczenia, bo elektorat PSL wcześniej zmienił swoje preferencje. Można oczywiście argumentować, że pozostałości przydałyby się Koalicji, ale dla ludowców to jest pytanie czy być połkniętym przez PiS, czy przez PO? Znając swój elektorat, doszli do wniosku, że jeśli partia ma przetrwać, lepiej ryzykować spadek poniżej progu wyborczego, aniżeli ryzykować wykruszenie się elektoratu do reszty. Poselskie mandaty i stołki są mniej ważne. 


Czy słuszne jest przekonanie, że niechęć do PO, Nowoczesnej, SLD i Zielonych jest na wsi tak silna, że zniechęci nawet najwierniejszych wyborców? Mogą wiedzieć co mówią. Mieszkańcy wsi i małych miast nie są ślepi i głupi i doskonale zdają sobie sprawę z bezmiaru pogardy ze strony tych koalicjantów. W wyborach w 2005 roku PiS zdobył 155 mandatów do Sejmu, Samoobrona 56, Liga Polskich Rodzin 34, PSL 25. Było to wotum nieufności mieszkańców wsi i małych miast dla PSL. Rządząca wówczas koalicja rządowa rozpadła się i kolejne wybory były w 2007 roku. Tym razem Platforma Obywatelska zdobyła 209 mandatów, PiS 166, koalicja Lewica i Demokraci 53, PSL 31. Poniżej progu wylądowała Samoobrona i Liga Polskich Rodzin. PSL nieznacznie poprawiła swój wynik, głównie odzyskując część elektoratu Samoobrony, PiS na wsi umocnił się. Dlaczego? Długo można spekulować. Moje pole obserwacji było ograniczone do mediów i mojej gminy.             


Na trzy miesięce przed tymi wyborami, Krystyna Naszkowska (naczelna specjalistka od wsi i rolnictwa w „Gazecie Wyborczej”), opublikowała artykuł pod znamiennym tytułem  „Lekkostrawny Kaczyński". Wytłuszczony początek artykułu informował: Kandydat PiS może nic nie mówić, może przemawiać językiem miłości, może wrócić do tonu agresji. Rolnicy i tak na niego zagłosują. Wyjaśnienie tego fenomenu przez autorkę brzmiało: „O zwycięstwie przesądzą głosy rolników drobnych i średnich, mających kilku-, najwyżej kilkunastohektarowe gospodarstwa" — wyjaśniała dalej, że jest to grupa wyłącznie roszczeniowa, reagująca na populistyczne hasła i demagogię. Ta grupa, zdaniem Krystyny Naszkowskiej to ludzie: „wiecznie oczekujący z wyciągniętą ręką".

„Niezależnie od tego, co robi ten czy inny rząd, którego ludowcy są współkoalicjantem, zawsze potrafią się oni zdystansować od poczynań rządu niekorzystnych dla drobnych rolników i sobie przypisać zasługę, jeśli rząd zrobi coś dobrego dla tych rolników."

Dziennikarka wyraziła swój gniew, że „Nasz Dzienik” pisze zawsze ciepło o rolnikach. „Żadna gazeta nie pisze tak o rolnictwie jak 'Nasz Dziennik’”.

 

W kilka tygodni później ten ekspercki artykuł Naszkowskiej przypomniał (również na łamach „GW”), profesor Janusz Majcherek. Znany socjolog pisał o kwestii mentalnej. „Cechy owej mentalności wyłaniającej się z charakterystyki dokonanej przez Naszkowską są przerażające – pisał - To mieszanina roszczeniowości, pazerności, cwaniactwa i nieufności." Autor przypomina z dumą swój artykuł "Pieniądze wsi szkodzą", dodając z nutą żalu, że spotkała go po nim niezasłużona krytyka, ale on nadal jest przekonany, że „tylko wzrost biedy na wsi wygoni ludzi ze wsi”.  

 

Natychmiast po wygłoszeniu tej mądrości socjolog zadaje kluczowe pytanie:

„Ciekawe, czy i w jakim stopniu inteligenccy obrońcy wsi i panujących na niej stosunków, którzy wypowiadali się na łamach 'Gazety', zadowoleni są z politycznych preferencji swoich pupili?"

Socjolog oczywiście nie zauważa, że wygłasza sprzeczność — obrońcy wsi z definicji nie są obrońcami panujących na niej stosunków. Drobny rolnik mógłby być mniej narażony przy elementarnej osłonie kontraktów, przy infrastrukturze nie skierowanej wyłącznie na gospodarstwa wielkoobszarowe, przy stawce na biotechnologię (o co należałoby się spierać z niektórymi działaczmi PSL). Żeby móc jednak odkryć, co mogłoby poprawić sytuację mieszkańców wsi, trzeba zmienić mentalność inteligenta. Roszczeniową, cwaniacką, pełną bezgranicznej pogardy.   


Jeśli kogoś dziwią zachowania wyborcze mieszkańców wsi, to powinien nauczyć się czytać ze zrozumieniem zarówno teksty takie jak Naszkowskiej, jak i Majcherka.  


Po raz pierwszy w dziejach ludzkości współczesny świat zrozumiał, że wśród wszystkich bogactw naturalnych tak naprawdę liczy się tyko potencjał intelektualny społeczeństwa. Umiejętność wykorzystania tego potencjału przekreśla wszelkie niedostatki — brak złota, srebra, diamentów, ropy naftowej czy żyznej ziemi. Społeczeństwa oparte na pogardzie, na wierze w pracę przymusową, na oszustwie, są skazane na klęskę, nawet jeśli są w posiadaniu największych skarbów materialnych świata. Po odzyskaniu niepodległości najważniejsza była praca na rzecz wyrównania cywilizacyjnego poziomu miast i wsi, gdyż przy tak wielkich nierównościach pokusa oszukiwania najbiedniejszych jest zbyt wielka.


Po 1989 roku nowe mody intelektualne (a inteligencja jest niezwykle wrażliwa na mody intelektualne) kazały lewicy laickiej wierzyć w niewidzialną rękę rynku, ale niewidzialna ręka rynku zachowywała się jak Królowa Korony Polskiej, czyli nie robiła nic. Niewidzialna ręka rynku istnieje i działa naprawdę, ale do tego konieczne jest spełnienie warunków, o których nasza inteligencja nie chciała nawet słuchać.  


W politycznych decyzjach na pierwszy ogień poszły pod nóż spółdzielnie rolne, chociaż to one były najważniejsze, jeżeli gospodarstwo rodzinne miało się modernizować. Związki rolnicze mogły dotrzeć do rolników i wiedziałyby jak z nimi rozmawiać, istniało przedstawicielstwo polityczne wsi, była szansa na rozmowę z wsią. Sama propozycja rozmowy o partnerstwie politycznym z wsią była obrazą uczuć polskich inteligentów. W „Gazecie Wyborczej" o wsi i rolnictwie wypowiadali się teatrolodzy i aktorzy, socjolodzy i czort wie kto, jedno było wykluczone, żeby spróbować porozmawiać z tymi, którzy coś wiedzą i inteligentami nie są.


Kiedy zniszczono już rolniczą spółdzielczość, kiedy zamordowano związki i doprowadzono do fragmentaryzacji przedstawicielstwa wsi (kto dziś pamięta sławetny okrzyk prezydenta Wałęsy: „Nie chcę, żeby była jedna partia chłopska, bo wtedy chłopi nie dadzą nam chleba". Nie dadzą!), przyszła pora na wiejskie przedszkola i wiejskie szkoły.


Dlaczego durny chłop słucha największych populistów i demagogów? Może mówi: wszystko jedno kto mnie oszuka, ale fajnie jest jak ktoś chociaż przez czas kampanii udaje człowieka.


Powróćmy do profesora Janusza Majcherka. Profesor kończył swój artykuł słowami:

„Anachroniczni politycy reprezentujący takie zacofane środowisko społeczne nie zapewniają Polsce nowoczesnego rozwoju. Prowadzenie polityki utrwalającej ten stan rzeczy jest szkodliwe dla kraju i większości jego mieszkańców."

Profesor ma rację, chociaż ten zwolennik nauczania w szkołach erystyki zamiast matematyki raczej nie wie, dlaczego.


Uprzedzenia i przesądy wobec wsi nie znikną same, budowa zaufania to długi i trudny proces. A ponieważ się jeszcze nie zaczął, to pogardzani głosują na tego inteligenta, który obiecuje więcej.


Czy Platforma może zawalczyć o wieś i małe miasto w inny sposób jak tylko obiecując więcej niż obiecuje PiS?      


Musiałaby chcieć, a ponieważ tej woli nie widać, ludowcy wolą próbować beznadziejnej walki sami.


Moją uwagę zwrócił inny artykuł w „Studio Opinii”, profesor Stanisław Obirek przypomniał zapomniany flirt katolików z komunizmem. Czytając ten tekst uświadomiłem sobie, że kiedyś o tym pisałem. Google mi pomógł, 21 lat temu opublikowałem w paryskiej „Kulturze” artykuł pod tytułem „Stan inteligencki na drodze do kapitalizmu”. Pisałem w nim o książce Józefa Chałasińskiego Przeszłość i przyszłość inteligencji polskiej. Chałasiński prezentował marksizm i katolicyzm w wydaniu polskiej inteligencji jako dwie strony tego samego medalu. "Dla obydwu tych kierunków — pisał — historia istnieje jako obiektywny proces rozwojowy, kierowany przez jakieś ostateczne sprężyny metafizyczne... jest rzeczą drugorzędną czy tą historią kieruje wola boża, czy jakieś wewnętrzne siły..." Ówczesny hetman polskiej inteligencji marksistowskiej — Stefan Żółkiewski - poszukiwał formuły łączącej marksizm z jakimś neopozytywizmem. Zdaniem Chałasińskiego, w płaszczyźnie metodologicznej był to trójkąt, którego nieuniknioną charakterystyką była niewierność, zaś w płaszczyźnie praktycznej sprowadzało się to zaledwie do prób dialogu między marksistami i katolikami. Ani „Tygodnik Powszechny", ani „Przegląd Kulturalny" nie zamierzały i nie były w stanie wyprowadzić inteligencji z kawiarni, mogły co najwyżej przezwyciężać wrogość między stolikami.


Z perspektywy czasu to zaledwie ciekawostka historyczna, ale znacznie ważniejsza była jego diagnoza mentalności warstwy inteligenckiej.  


Na drugim roku studiów, jako niespełna dwudziestoletni student, w ciągu  jednej nocy przeczytałem książkę Chałasińskiego. Dlaczego właśnie ta książka była dla mnie wstrząsem? Była ona z jednej strony fotografią rodzinną, z drugiej nagłym wzmocnieniem tego, o czym wcześniej czytałem u Nałkowskiego i Krzywickiego.


Szlachecka genealogia inteligencji polskiej, inteligenckie getto ludzi dobrze wychowanych, pomieszanie patriotyzmu i kultury pogardy (pogardliwego stosunku do pracy i pogardliwego stosunku do innych), Sienkiewicz zastępujący prawdziwą literaturę, uczący stanowej i narodowej ksenofobii.


Mój pokoleniowy bunt znalazł w pracy Józefa Chałasińskiego swój manifest. Zapewne nie zdawałem sobie wówczas sprawy z tego, że to co mi się w tej książce podobało najbardziej — wyostrzony obraz, prezentacja inteligencji w czarno-białych kolorach, przeciwstawienie inteligenckiego getta nielicznej grupce outsiderów — stanowiło również jej największą wadę.


Chałasiński nie stroił swojej książki w szaty naukowej teorii, walił z armaty w marksistów, katolików i liberałów, pokazując zjawisko, które doskonale znałem z historii rodzinnej — historię zubożałej szlachty, która straciwszy swoje majątki przenosiła się do miast i tworzyła namiastkę warstwy oświeconej. Wykształcenie było dla tej grupy symbolem statusu, drogą do zdobycia pozycji w towarzystwie. Profesjonalizm, rzetelna praca, osiągnięcia zawodowe to nie były cele tej grupy. Wzorem osobowym dla polskiej inteligencji pochodzenia szlacheckiego był salonowy mędrzec, który dobrze tańczył, najsprawniej wygłaszał podzielane przez innych opinie i błyskotliwie krytykował wszelkich przeciwników tych opinii.


Chałasiński zwracał uwagę na fakt, że w okresie zaborów w Wielkopolsce funkcję przywódców politycznych pełnili wiejscy lub przemysłowi działacze gospodarczy, natomiast w Warszawie królowali literaci, a w Galicji urzędnicy i uczeni traktujący swoje katedry jak starostwa. Dystans między inteligencją a ludem był źródłem dumy, tak samo jak źródłem dumy było unikanie wszelkich użytecznych zajęć.


Chałasiński wskazywał na inteligencję katolicką jako na tę część inteligenckiego getta, która w równym lub w jeszcze większym stopniu niż marksiści blokowała transformację tej warstwy i strzegła tradycyjnych dystansów między warstwą oświeconą a ludem. Inteligenckie credo niewątpliwie formułowane było na łamach „Tygodnika Powszechnego" wyraźniej niż w innych pismach. "Nie wykształcenie wyróżnia inteligencję — cytował „Tygodnik" Chałasiński — lecz produkcja kulturowa w odróżnieniu od produkcji ekonomicznej."


W innym miejscy autor cytował pomieszczone na łamach „Tygodnika" ostrzeżenia iż "nie wolno… kosztem wartości inteligencji powiększać jej ilości". Podczas gdy marksiści otwierali drogę do społecznego awansu, ale zastępowali wykształcenie propagandą, inteligencja katolicka pozostawała wierna idei zamkniętego i liczebnie ograniczonego getta. To getto było tradycyjnie gettem "Europejczyków". Józef Chałasiński w końcu lat pięćdziesiątych pisał, że frazeologia europejskości jest stałym rysem polskiej inteligencji, ale że jest ona z reguły nie tyle próbą przybliżenia zachodniej nowoczesności do ludu, co formułą podkreślającą nasz dystans od tego ludu. Twierdził, że w tej europejskości nie ma odpowiedzialności ani za Polskę, ani za Europę, że jest to głównie wyraz skłonności do hedonistycznej konsumpcji, a nie do zbiorowego trudu.


Ten czarny obraz inteligencji jako warstwy społecznej złagodzony jest opisem „bezdomnych", inteligenckich twórców żyjących poza gettem, tworzących wielkie dzieła w samotności, dzieła, które składają się na nasze najpoważniejsze dziedzictwo kulturowe. Ci „bezdomni" byli z reguły buntownikami przeciw własnej warstwie (nierzadko spalając się w tym buncie), bez szansy skierowania swojej energii na działania pozytywne. Oni tworzyli nasz kulturowy Olimp. Problem polega jednak na tym, że samotny heroizm jest możliwy w humanistyce, ale w dziedzinie nauk ścisłych sama świadomość nie wystarcza, nauki ścisłe potrzebują bazy, bazy wcześnie kształconych umysłów, instytucji, zespołów, popartego pieniędzmi uznania dla badań podstawowych i oczekiwań ze strony przemysłu na rezultaty praktyczne. W efekcie, powiada Chałasiński, polska kultura zawieszona jest w próżni. Podczas gdy inteligencja zachodnia jest współautorem cywilizacji technicznej, materialnego dobrobytu i dostosowanego do tej cywilizacji technicznej społecznego ładu, inteligencja polska jest warstwą konsumpcyjną, której outsiderzy tworzą wartości kultury, opornie i w niewielkich dawkach docierające do reszty społeczeństwa.


Zapewne współcześnie raz jeszcze można by powtórzyć stwierdzenie Chałasińskiego, że "w dziejach Polski nie było chyba drugiego momentu, który by w tym stopniu, co chwila obecna, wymagał od narodu polskiego intelektualnego wysiłku i moralnego charakteru." Prawdziwe pozostaje również zdanie z poprzedzającego to stwierdzenie akapitu, że "...u nas każde pokolenie inteligencji zaczyna pracę od początku i zawsze w ten sam sposób".


Mógłby ktoś powiedzieć, że tamte rozważania o konsekwencjach szlacheckiej genealogii polskiej inteligencji są już całkowicie bez znaczenia. Dziś problemem jest nie tyle owa szlachecka genealogia inteligencji, co fakt, że kolejne pokolenia inteligencji żywią się tym samym etosem. Pochodzący ze wsi, czy z rodzin robotniczych studenci wysilają się, żeby zasłużyć na miano inteligenta i robią na tym polu zdumiewające postępy. Przeniesione z przeszłości wzory osobowe odnajdujemy nie tylko na warszawskich i krakowskich salonach, ale również (często wręcz w karykaturalnej postaci) na wiejskich plebaniach, w pokojach nauczycielskich, w redakcjach gazet i w gabinetach lekarskich.


Opisywany przez Chałasińskiego ustawicznie demonstrowany dystans społeczny, pogarda, brak życzliwości i heroiczna obrona salonowych barykad — to wszystko są zjawiska, które znakomicie zaszczepiły się w inteligencji o innej już niż szlachecka genealogii. 30 lat temu odzyskaliśmy niepodległość, ale nie umieliśmy wybić się na demokrację. Ceną, którą dziś przychodzi za to zapłacić jest „dobra zmiana”, jeszcze nie w stylu tureckim, ale niektóre podobieństwa są uderzające. Gniewne pokrzykiwanie na ciemne masy biegu rzeki nie odwróci. Przepraszam, że powtarzam raz jeszcze, takiego mamy suwerena jakich suweren miał nauczycieli.


P.S. Kiedy 21 lat temu wysłałem mój artykuł do Paryża, zrobiłem w nim zabawną literówkę. Napisałem Europejczucy. Rozbawiony Jerzy Giedoyc przysłał mi krótki liścik: „Europejczucy? Czy może Pan to rozwinąć?"      


Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj









Obserwacja
Ja: Co tam widzisz?
Hili: Ruch, a to zawsze jest niepokojące.

Więcej

W poszukiwaniu lekarstwa
na obłęd
Andrzej Koraszewski 

Kandydatka do amerykańskiego Kongresu Marcia Fudge z koszulką \

Amerykański dziennikarz, Jonathan S. Tobin zastanawiania się nad pytaniem gdzie szukać lekarstwa na obłęd lewicowego przebudzenia. Prawdą jest, że rewolucyjna dulszczyzna hunwejbinów w strukturach władzy przeraża zarówno czarną sotnię, rozsądnych konserwatystów, liberałów (tych którzy prezentują się za oceanem jako liberalna lewica, a po tej stronie oceanu jako tradycyjni socjaldemokraci) i ludzi kierujących się zwyczajnym zdrowym rozsądkiem.

Więcej

To nie jest artykuł
o Shireen Abu Akleh
David Collier

Zrzut z ekranu

Wczoraj „New York Times” opublikował wyniki swojego śledztwa w sprawie zabójstwa Shireen Abu Akleh. Twierdzą, że prawdopodobnie izraelski żołnierz oddał strzał, który ją zabił. W zeszłym miesiącu napisałem artykuł o odrażającym śledztwie CNN w tej sprawie, którego haniebnym wnioskiem było, że Izrael zastrzelił ją celowo. „Washington Post” również przeprowadził śledztwo w sprawie zabójstwa. Podobnie zrobił Bellingcat. 
Na razie Palestyńczycy wykorzystują w pełni doskonały scenariusz. Wszyscy i tak obwiniają Izrael, a historia przeciąga się z miesiąca na miesiąc. W końcu, jeśli Palestyńczycy są pewni, że izraelski żołnierz oddał strzał, mogą nawet przedstawić kulę do inspekcji – w ten sposób „udowadniając”, że Izrael to zrobił i tworząc całą nową serię historii „mieliśmy rację” w międzynarodowych mediach. Oczywiście, jeśli Palestyńczycy mają jakiekolwiek wątpliwości co do tego, co naprawdę się wydarzyło, nie odważą się zaryzykować.

Więcej
Blue line

Potwór stworzony
ludzką wyobraźnią
Lucjan Ferus


Opowiem wam bajkę tak przerażającą, że krwawe bajki braci Grimm to przy niej „mały pikuś”. Tak straszną, iż na jej wspomnienie będziecie się budzić z krzykiem w środku nocy. Choć jestem głęboko przekonany, że znacie ją dobrze w niepełnej wersji i zetknęliście się z nią już setki razy począwszy od wczesnego dzieciństwa, to jednak dopiero ta wersja oddaje jej całą prawdę i niezakłamany sens. Gdzieś w bezdennych otchłaniach Kosmosu żyje istota – Demiurg, która nie ma sobie równych w całym Wszechświecie, która jest pierwszą jak i ostatnią przyczyną wszystkiego co w nim istnieje. Jednym słowem; jego Stwórcą, Alfą i Omegą, początkiem i końcem wszechrzeczy.

Więcej

Analiza najnowszej
propagandowej publikacji ONZ
David Litman 

Navi Pillay

Najnowsza antyizraelska „Komisja Śledcza” („COI”) ONZ opublikowała 7 czerwca swój pierwszy raport. Sam raport jest w większości powtórzeniem zarzutów przeciwko Izraelowi opublikowanych w poprzednich raportach ONZ, ale błędem byłoby odrzucenie raportu jako kompletnego niewypału.


Służy on jako mapa drogowa dla kampanii antyizraelskiej propagandy, którą COI będzie latami kontynuowała. Komisja ma duży budżet i mandat do składania sprawozdań dwa razy w roku. Wstępny raport potwierdza, że COI podejdzie do swojej misji z gorliwością najbardziej radykalnych antyizraelskich aktywistów.

Więcej
Blue line

Dramatyczny wzrost cen paliw
a walka z ociepleniem 
Bjorn Lomborg 


Ceny energii mogą w tym roku wzrosnąć na całym świecie o 50 procent - twierdzi AP


Od trzydziestu lat działacze klimatyczni walczą o to, by paliwa kopalne były tak drogie, żeby ceny zmusiły ludzi do porzucenia ich. To marzenie staje się rzeczywistością: ceny energii wymknęły się spod kontroli i wkrótce będzie jeszcze gorzej. Jednak nie jesteśmy bliżej rozwiązania problemu zmian klimatycznych. W gospodarkach uprzemysłowionych koszty energii wzrosły w ubiegłym roku o 26%, a w tym roku wzrosną globalnie o kolejne 50%. Podczas gdy zachodnie rządy obwiniają o to wojnę Rosji z Ukrainą, ceny już rosły z powodu polityki klimatycznej mającej zdławić inwsestycje w paliwa kopalne. Od czasu podpisania porozumienia paryskiego z 2015 roku 1200 największych światowych korporacji energetycznych zmniejszyło inwestycje kapitałowe w ropę i gaz o ponad dwie trzecie. Ogromne wzrosty cen są nieuniknionym skutkiem wypychania coraz większej ilości energii z coraz bardziej wygłodzonego systemu.

Więcej

Amnesty International UK,
czyli antysemityzm instytucjonalny
Elder of Ziyon 


Amnesty UK organizuje coroczne spotkanie, na którym głosuje nad rezolucjami dotyczącymi różnych kwestii politycznych na całym świecie. Prawie wszystkie przechodzą ogromną większością głosów, ponieważ organizatorzy nie proszą o fundusze - tylko o niejasne zobowiązania do "lobbowania" w takiej czy innej sprawie. 

 

W 2015 roku poddano pod głosowanie jedną pozornie rutynową rezolucję o potępieniu antysemityzmu w Wielkiej Brytanii i lobbowanie rządu brytyjskiego, aby zrobił więcej w celu ochrony Żydów przed atakami, których liczba dramatycznie wzrosła w poprzednim roku. To była jedyna rezolucja tego roku utrącona prze tłumek Amnesty International-UK. 

 

Wymówką, którą Amnesty-UK użyła, by usprawiedliwić brak sprzeciwu wobec antysemityzmu, było „nie możemy prowadzić kampanii o wszystko”. Porównaj to z podobną rezolucja z 2020 roku, która mówi: „AI-UK powinna prowadzić kampanię przeciwko praktykom dyskryminującym muzułmanów Ahmadi”. Ta rezolucja przeszła z łatwością głosami 748 do 116. 

Więcej

Kiedy aktor jest
aktorem
Jeff Jacoby

Kadr z filmu „Filadelfia”.

Tom Hanks  w filmie z 1993 roku „Filadelfia” wcielił się w Andrew Becketta, geja prawnika, który został wyrzucony ze swojej firmy prawniczej po zarażeniu się AIDS. Za swoją  przekonującą, pełną współczucia grę Hanks dostał w następnym roku Oscara dla najlepszego aktora.


Film „Filadelfia” — wyreżyserowany przez Jonathana Demme, z udziałem Denzela Washingtona, Jasona Robardsa i Antonio Banderasa — przeszedł do historii. Był to pierwszy wysokobudżetowy film hollywoodzki, który zajmował się kryzysem AIDS w Stanach Zjednoczonych, a Hanks w roli geja chorego na nieuleczalną wówczas chorobę wniósł swoje wspaniałe aktorstwo do sprawy, jakiej nie chciało wcześniej dotykać żadne duże studio filmowe. Krytyk Roger Ebert porównał to do filmu „Zgadnij kto przyjdzie na obiad”, który wszedł na ekrany w 1967 roku, i który (również jako pierwszy w Hollywood) pokazał międzyrasowy romans.

Rola Hanksa w „Filadelfii” była tak niezapomniana, ponieważ Hanks doskonale wszedł w rolę Becketta. Jak pisał alexander Pope. “Act well your part, there all the honor lies”. Hanks właśnie to zrobił w „Filadelfii” i być może film nigdy nie osiągnąłby takiego sukcesu bez niego – a zarobił ponad 200 milionów dolarów, co odpowiada prawie 400 milionom dolarów w 2022 roku. Nie chodzi jednak tylko o zyski. 

Więcej

Czym jest “Status Quo
na Wzgórzu Świątynnym?
Maurice Hirsch

Od lewej generał Uzi Narkiss, minister obrony Moshe Dayan i szef sztabu generał Icchak Rabin na Starym Mieście w Jerozolimie (Źródło: Wikipedia)

Siedemnastego czerwca 1967, 55 lat temu, ówczesny izraelski minister obrony Mosze Dajan podjął samodzielnie jedną z najważniejszych i brzemiennych w skutki decyzji w historii państwa Izrael i narodu żydowskiego. Zaledwie kilka dni po zakończeniu wojny sześciodniowej Dajan zgodził się ustanowić nowy „Status Quo” dotyczący Wzgórza Świątynnego. Obawiając się otwartej dyskusji na temat swojej decyzji, porozumienie Dajana nie zostało pozytywnie ratyfikowane przez ówczesny rząd Izraela ani żaden inny rząd od tamtego czasu.

Więcej

Z jakiej gliny
ulepiłeś swojego boga?
Andrzej Koraszewski 

Heket, egipska bogini z głową żaby, opiekunka połodności i narodzin, jej małżonkiem był Chnum – boski garncarz kształtujący z gliny na kole postacie ludzkie. [Źródło zdjęcia: wikipedia]

Czasami ktoś mnie pyta jak dotarłem do ateizmu? Temu pytaniu nieodmiennie towarzyszy ukryte przekonanie, że ateista był wcześniej wierzącym i do ateizmu doszedł w drodze studiów i poszukiwań. Istotnie ateistą nie zostaje się w wyniku ceremonii ateistycznego chrztu, ani ciągu rytualnych zabiegów mających na celu internalizację irracjonalnych odruchów. Oczywiście dzieci ateistów bardzo często są ateistami, ale rzadko w wyniku ateistycznej indoktrynacji. Co więcej, mam wrażenie (nie znam żadnych badań na ten temat, więc to tylko wynik luźnych obserwacji), że zdarzająca się czasem silna ateistyczna indoktrynacja, przynosi skutki odwrotne od zamierzonych i prowadzi do poszukiwania wiary. Wielopokoleniowy ateizm wydaje się być najsilniej utrwalony tam, gdzie religijnej indyferencji towarzyszy wciąganie w zainteresowanie nauką (nie mylić z naukami społecznymi.)

Więcej

Burzenie domów,
o którym nikt nie mówi
Khaled Abu Toameh 

9 czerwca setki funkcjonariuszy bezpieczeństwa Hamasu dokonało nalotu na wioskę Umm al-Nasr, aby zniszczyć kilkanaście domów, w ramach akcji grupy terrorystycznej, której celem jest eksmisja mieszkańców z tego obszaru. Hamas twierdzi, że wieś została zbudowana nielegalnie na gruntach „państwowych”. Wioska została założona prawie 80 lat temu, na długo przed założeniem Hamasu w 1988 roku. Na zdjęciu: Beduińskie dzieci w Umm al-Nasr w Strefie Gazy.Zdjęcie: Ahmed Deeb (Źródło: https://www.ahmeddeebphoto.com/um-al-nasser-bedouin-village-gaza/)

Podczas gdy społeczność międzynarodowa i media nadal codziennie potępiają Izrael z powodu wielu skarg, w tym na burzenia domów zbudowanych bez odpowiednich zezwoleń, nikt nie wydaje się być zainteresowany trwającymi naruszeniami praw człowieka wobec Palestyńczyków przez palestyńską grupę islamistów Hamas.

Organizacja Narodów Zjednoczonych i wielu zagranicznych dziennikarzy mają taką obsesję na punkcie Izraela, że nie zwrócili uwagi na ostatnią zbrodnię popełnioną przez Hamas na mieszkańcach beduińskiej wioski Umm al-Nasr w północnej Strefie Gazy. Wieś powstała prawie 80 lat temu, na długo przed założeniem Hamasu w 1988 roku. Dziewiątego czerwca setki funkcjonariuszy bezpieczeństwa Hamasu dokonało nalotu na wioskę, aby zniszczyć kilkanaście domów, w ramach akcji grupy terrorystycznej, której celem jest eksmisja mieszkańców z tego obszaru. Hamas twierdzi, że wieś została zbudowana nielegalnie na gruntach „państwowych”.

Nalot na wioskę, pierwszy tego rodzaju od czasu gwałtownego przejęcia Strefy Gazy przez Hamas w 2007 roku, wywołał starcia między mieszkańcami a funkcjonariuszami. Mieszkańcy rzucali kamieniami w funkcjonariuszy, którzy w odpowiedzi strzelali do protestujących ostrą amunicją.

Więcej
Blue line

Efekt grupy
– paskudny błąd poznawczy
Steven Novella


Natura ludzka (a jest całkiem jasne, że mamy naturę) jest złożona i wieloaspektowa. Mamy wiele tendencji, uprzedzeń i heurystyk, które działają jednocześnie, ciągnąc nas w różnych kierunkach. Na te tendencje ma również wpływ nasza kultura i środowisko, więc nie jesteśmy niewolnikami naszych uprzedzeń. Możemy je zrozumieć i wznieść się ponad nie, a także rozwijać normy, kulturę i instytucje, aby pielęgnować nasze lepsze strony i łagodzić ciemną stronę. To jest w zasadzie cywilizacja w pigułce.

Więcej

Dziwaczna francuska
sprawiedliwość
Yigal Carmon 


Piętnastego grudnia 2017 r. imam Mohamed Tatai z Wielkiego Meczetu w Tuluzie we Francji wygłosił piątkowe kazanie, w którym odniósł się do znanego hadisu o losie Żydów w Dniu Sądu Ostatecznego. Hadis brzmi następująco.
„Ostatnia godzina nie nadejdzie, aż muzułmanie będą walczyć z Żydami i muzułmanie ich zabiją, aż Żydzi ukryją się za kamieniem lub drzewem, a kamień lub drzewo powie: O muzułmaninie, o sługo Allaha, za mną jest Żyd, chodź i zabij go, ale drzewo kolcowoju nie powie, bo to jest drzewo Żydów”. 

Jest to jeden z najbardziej znanych hadisów powszechnie przywoływanych przez islamistycznych kaznodziejów i uczonych religijnych.

Więcej
Blue line

Turcja uderza na Irak,
Syrię, Cypr i Grecję
Uzay Bulut

Nowa turecka inwazja wojskowa na północną Syrię, ogłoszona pod koniec maja przez prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, oznacza, że Turcja po raz kolejny zaatakuje Kurdów w Syrii, próbując wypchnąć ich z regionu i przejąć ich ziemie. Jednak tak się składa, że te kurdyjskie grupy, które Erdogan nazywa „terrorystami”, są sojusznikami USA, którzy walczyli z ISIS. Na zdjęciu: Sindżar, po pokonaniu ISIS 2015r. (Źródło: Wikipedia)

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ponownie wszczyna awantury w regionie. Tym razem grozi nie tylko Grecji, ale także Kurdom w północnej Syrii i Iraku oraz Jazydom w ich ojczyźnie Sindżar w Iraku.

Jego neo-osmańskie ambicje w regionie wydają się być głównym motywem tej agresywnej polityki. W 2023 roku republika Turcji będzie obchodzić setną rocznicę swojego istnienia. Erdogan publicznie żąda części północnej Syrii oraz Sindżaru i Kirkuku w Iraku jako części Turcji w ramach swoich marzeń o nowym Imperium Osmańskim. Na przykład w 2016 roku przywołał Misak-ı Milli - „Pakt Narodowy”, który zawiera sześć decyzji dotyczących granic Imperium Osmańskiego.

Więcej

Izrael musi wydalić
tego dyplomatę UE
Itamar Macus

Przedstawiciel UNII EUROPEJSKIEJ, Sven Kühn von Burgsdorff, spaceruje podczas grudniowej wyprawy UE po Szejk Dżarrah.(zdjęcie: YONATAN SINDEL/FLASH90) 

Obwinianie ofiary nie jest niczym nowym.


Gwałciciel zwala swoje zło na zalotne zachowanie kobiety; agresywny mąż obwinia za swoją przemoc niewłaściwe zachowanie żony; a przewodniczący Autonomii Palestyńskiej (AP) Mahmoud Abbas oskarżył europejskich Żydów, że spowodowali swoimi zachowaniami stulecia europejskich „masakr Żydów… w tym Holokaustu”.


Teraz Unia Europejska obwinia izraelskich Żydów za palestyńskie mordowanie Izraelczyków. Przedstawiciel UE przy AP, niemiecki dyplomata Sven Kühn von Burgsdorff, obwinia Izrael za palestyński terror .

UE jest w świetnym towarzystwie.

Więcej

Nowy ateizm umarł,
niech żyje nowy ateizm
Andsrzej Koraszewski 

Richard Dawkins, Christopher Hitchens, Sam Harris i Daniel Dennett (Źródło zdjęcia: Wikipedia)

Pojawił się kolejny artkuł ogłaszający śmierć nowego ateizmu i nie byłoby o czym pisać, gdyby nie fakt, że sprawa jest poniekąd ciekawa. Z nowym ateizmem jak z kwakrami czy wielkim wybuchem. Sędzia próbował wyśmiać przedstawiciela pacyfistycznej sekty i powiedział, że jej wyznawcy są trzęsącymi się ze strachu tchórzami. Podsądny uśmiechnął się i powiedział, że faktycznie trzęsą się ze strachu przed gniewem bożym i tak kwakrzy zostali kwakrami, a ich prawdziwa nazwa jest dziś mało znana. Dla odmiany powszechny dziś termin „wielki wybuch” pojawiał się jako kpina ze strony angielskiego astronoma Freda Hoyle, który w audycji dla BBC w 1949 roku drwił z pomysłu, że wszechświat mógł powstać w wyniku wielkiego Bang.

Więcej

Izrael jest nieudolny
w wydalaniu Arabów
Stephen M. Flatow

Demonstracja przeciw wydalaniu odmawiających płacenia czynszu lokatorów z Sheikh Jarrah w sierpniu 2010 roku. (Dzicy lokatorzy nadal tam mieszkają) Źródło: Wikipedia

Gdyby naprawdę istniał „trwający od dziesięcioleci wysiłek” rządu, aby „zmusić” arabskich mieszkańców do wyjazdu, z pewnością dawno by ich nie było.
Czy coś wiecie o tym, że Izrael obecnie przeprowadza „systematyczne masowe wydalanie” palestyńskich Arabów ze swojego terytorium? Nie, ja też nie. Jednak niektóre prominentne grupy na żydowskiej lewicy wysuwają takie twierdzenie – w ten sposób podnosząc interesujące pytanie: dlaczego Izraelczycy, którzy są tak zaawansowani w kwestiach nowoczesnej technologii, medycyny, nauki i wojska, są tak niewiarygodnie nieudolni, jeśli chodzi o wypędzenie Arabów? 7 czerwca dwie amerykańskie żydowskie grupy lewicowe — Partners for Progressive Israel i J Street — współsponsorowały webinarium zatytułowane „Starania w terenie na rzecz zapobiegania masowym wypędzeniom”. Dla tych, którzy nie rozpoznają nazwy, Partners for Progressive Israel (PPI) jest powiązana z lewicową izraelską Partią Merec, która jest częścią obecnego rządu. „Partnerzy” to także jedna z organizacji wchodzących w skład Amerykańskiego Ruchu Syjonistycznego. (Jednak J Street została odrzucona z powodu lobbowania przeciwko Izraelowi).

Więcej

Kobieta czyli zło
konieczne?
Lucjan Ferus

POLSKI KL 7 ĆW STR 27 ZAD 4 zredaguj opis fragmentu fresku Michała Anioła tak by zawierał twoją subiektywną opinię.

Kiedy czyta się Biblię (a czyta się, prawda?), to pomijając wiele fobii i zabobonów jakie są w niej opisane, dręczących jej autorów na tyle mocno, iż uznali za stosowne zawrzeć je w „słowie bożym”, jedną z najsilniejszych ich obsesji jest mizoginizm. Przebija on z bardzo wielu stron tej „świętej” księgi i czytając ją można odnieść wrażenie, iż nie tylko mężczyźni tamtych czasów pogardzali kobietami, ale i biblijny Bóg Jahwe także. Nowy Testament – poza paroma wyjątkami – nie jest lepszy pod tym względem, a już stanowisko św. Pawła dotyczące roli kobiety w życiu mężczyzny, jak i w życiu społecznym (nie wspominając już o religijnym), jest żenująco poniżające dla płci pięknej.

Więcej

Palestyńska propaganda
udająca dziennikarstwo
Adam Levick

Masafer Jatta, Źródło: Wikipedia.

Podcast Guardiana w sprawie ponad 1000 Palestyńczyków żyjących na obszarze 8150 akrów znanym jako Masafer Jatta, na wzgórzach Południowego Hebronu, w kontrolowanej przez Izrael Strefie C na Zachodnim Brzegu, jest kolejnym przykładem promowania przez tę gazetę „sprawy palestyńskiej”, które w niczym nie przypomina uczciwego dziennikarstwa.

Obszar, o którym mowa – osiem osad, głównie kolekcje niskich chałup z prowizorycznymi dachami – przyciągnął wiele uwagi mediów od czasu, gdy w zeszłym miesiącu izraelski Sąd Najwyższy zakończył dwudziestoletni spór prawny między mieszkańcami a państwem. Sąd w decyzji 9-0 orzekł, że składający petycję Palestyńczycy nie udowodnili, że mieszkali w osadach jako stali mieszkańcy.

Więcej

„Choroba” przywrócona
przez Putina
Amir Taheri

Zdjęcie: Podpisanie traktatu o przyjęciu Krymu w skład Federacji Rosyjskiej, 18 marca 2014. (Źródło: Wikipedia)

"Nie jestem Rosjaninem!" Takie jest przesłanie na nowej koszulce, która podobno sprzedaje się jak ciepłe bułeczki w Kazaniu, stolicy autonomicznej Republiki Tatarstanu. Inna wersja, z hasłem „Nie jestem Rosjaninem, kochaj mnie!” ma się dobrze w Ufie, stolicy Baszkortostanu [Baszkirii], kolejnej autonomicznej republiki Federacji Rosyjskiej.

Przesłanie, które chcą przekazać twórcy i użytkownicy T-shirtów, jest takie, że wojna Władimira Putina może mieć poparcie większości rosyjskiej, ale nie powinna prowadzić do powszechnej niechęci do „innych narodów” w szerokiej federacji.
To samo przesłanie jest przekazywane za pośrednictwem mediów społecznościowych i przez rosnącą liczbę etnicznych rosyjskich obywateli federacji, którzy obecnie szukają schronienia, przynajmniej tymczasowo, w Turcji, Izraelu i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Więcej

Podsycanie urojeń
Palestyńczyków
Mitchell Bard

Wieczny „prezydent” Mahmoud Abbas, b. prezydent Barack Obama i ówczesny wiceprezydent Biden (Źródło: Wikipedia)

Gdyby administracja Bidena była konsekwentna w swoim twierdzeniu, że dba o prawa człowieka, odmówiłaby płacenia jednego grosza Palestyńczykom, dopóki nie zakończą łamania tych praw.


„Plany przywództwa palestyńskiego zwiększenia presji na USA przed wizytą Bidena”.


Ten nagłówek w „Daily Alert” dobrze pokazuje, dlaczego palestyńskie urojenia są głównie odpowiedzialne za ich trudną sytuację. Artykuł pod tym nagłówkiem mówi, że Palestyńczycy chcą „przykręcić śrubę Białemu Domowi w celu zabezpieczenia lukratywnych datków od Amerykanów”.


Przepraszam. Kto jest supermocarstwem w tym równaniu?

Więcej
Blue line

Mało nas, mało nas
do pieczenia chleba
Andrzej Koraszewski 

Populacja ludności świata od 1950 do 2100. Źródło: World Population Prospects 2017 (Za Wikipedią)


Niemcy dyskutują o potrzebie powołania federalnego ministra ds. samotności. To problem ludzi starych, ale nie tylko. Problem samotności to konsekwencja spadku dzietności, zmiany stylu życia i modelu rodziny. Wielopokoleniowa rodzina odeszła w przeszłość, młodzi uciekają z domu tak szybko, jak to tylko jest możliwe. Zmienia się szybko struktura społeczeństwa. Żyjemy coraz dłużej, a dzieci przybywa coraz mniej. Poważny dylemat, bo jest nas na świecie zdecydowanie zbyt dużo, a równocześnie piramida demograficzna niebezpiecznie się zmienia i już dziś w Japonii ponad jedną czwartą ludności stanowią ludzie powyżej  65 roku życia. Opieka nad ludźmi starymi i niedołężnymi staje się zawodem przyszłościowym. Politycy martwią się jak zwiększyć przyrost naturalny, ale na ogół nie przynosi to oczekiwanych rezultatów.

Więcej

Szawuot, wojna sześciodniowa
i Wzgórze Świątynne
Ruthie Blum 


Żydzi z Izraela i Diaspory, którzy w niedzielę odwiedzili Wzgórze Świątynne w Jerozolimie, aby uczcić Szawout – święto upamiętniające objawienie Tory Mojżeszowi na Górze Synaj – zostali powitani przez rozgniewanych Palestyńczyków. Ci drudzy, głównie młodzi mężczyźni, zaczęli regularne rozruchy na terenie, na którym znajduje się meczet Al-Aksa.
Łatwo jest przypisać zachowanie muzułmańskich awanturników sytuacji, kiedy Żydzi odbywają świąteczną pielgrzymkę do miejsca obu świątyń. Równie proste byłoby przywiązanie wagi do daty gregoriańskiej, która zbiegła się z 55. rocznicą wojny sześciodniowej z 1967 roku.

Chociaż te dwie rzeczy są ze sobą nierozerwalnie związane, tendencja, w większości młodych Palestyńczyków płci męskiej, do wykorzystywania wszelkich wymówek, by zbezcześcić to miejsce – najświętsze w judaizmie i trzecie w islamie po Mekce i Medynie – stała się powszechna. 

Więcej

Czarne życie,
które nie ma znaczenia
Raymond Ibrahim

W ubiegłą niedzielę islamscy terroryści zamordowali ponad 50 chrześcijan, którzy modlili się w kościele katolickim św. Franciszka w stanie Ondo w Nigerii. Przez lata muzułmanie napadali, strzelali lub podpalali setki kościołów w Nigerii. Gdzie jest oburzenie? Gdzie są „hashtagi” wspierające chrześcijańskich Nigeryjczyków? Dlaczego to czarne życie nie ma znaczenia? Na zdjęciu: zamordowane ofiary w kościele katolickim św. Franciszka, 5 czerwca 2022 r. (Zdjęcie: Nigeria News)

Islamscy terroryści zaatakowali w niedzielę 5 czerwca kościół katolicki św. Franciszka w stanie Ondo w Nigerii i zamordowali ponad 50 chrześcijan, którzy brali udział w mszy. Według jednego z raportów zdjęcia „pokazywały wiernych kościoła leżących w kałużach krwi, podczas gdy ludzie wokół nich płakali”.

Choć ta masakra może się wydawać straszna, jest to przysłowiowy „czubek góry lodowej”: przez lata muzułmanie napadali, strzelali lub podpalali tysiące kościołów w Nigerii. 
Według kilku organizacji pozarządowych w rzeczywistości jesteśmy świadkami ludobójstwa chrześącijan nigeryjskich. 

Więcej

UE zbliża się do Izraela i wspiera 
organizacje terrorystyczne
Olga Deutsch

Ursula von der Leyen podczas wykładu na uniwersytecie Ben Guriona. (Zrzut z ekranu wideo.)

Najwyższej rangi przedstawicielka Unii Europejskiej, Ursula von der Leyen, pojechała we wtorek 14 czerwca do Izraela z pierwszą oficjalną wizytą od czasu objęcia urzędu przez rząd Benneta-Lapida. Podczas gdy większość relacji przedstawia wizytę jako odzwierciedlenie lepszych więzi między Jerozolimą a Brukselą, jej wizyta ma miejsce w sześć miesięcy od czasu, gdy izraelski rząd uznał sześć palestyńskich NGO za zakamuflowane organizacje terrorystyczne. Decyzja ta spotkała się pierwotnie z krytyką Komisji Europejskiej.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Nasiona z edytowanymi genomami
będą miały przystępną cenę
Joseph Maina

Do prezydenta Macrona: 
Sois Beau Et Tais-Toi
Hugh Fitzgerald 

Nuklearne zwycięstwo
irańskich mułłów
Majid Rafizadeh

Przestańcie martwić się
o międzynarodową opinię
Jonathan S. Tobin 

Wymazać ekstremizm
z programów szkolnych
Z materiałów MEMRI

Kto jest winien
zamieszek w Jerozolimie?
Ben-Dror Yemini

Niezamierzony
przez Stwórcę byt
Lucjan Ferus

Gdyby Izrael traktował Amerykę,
jak Ameryka traktuje Izrael?
Mitchell Bard

Nachalni bohaterowie
świata roślin
Athayde Tonhasca Júnior

Kwestia żydowska
w wielkim świecie
Andrzej Koraszewski 

Iran: zbliża się lato
gniewu
Amir Taheri 

Iran nie czeka na bombę,
by zdestabilizować Bliski Wschód
Khaled Abu Toameh

Agroekologia zmienia biednych
farmerów w biedniejszych
Joshua R. Muhumuza

Alternatywny wszechświat
palestyńskiej „suwerenności”
Douglas Altabef

Nie zostawiajcie Amerykanów
i sojuszników w ciemności
Majid Rafizadeh

Blue line
Polecane
artykuły

„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk