Prawda

Niedziela, 3 marca 2024 - 17:27

« Poprzedni Następny »


Przepraszam, że przypominam raz jeszcze


Andrzej Koraszewski 2019-06-06


Do wyborów parlamentarnych pozostało już bardzo mało czasu i publicyści wydają się rozdarci między potrzebą wzmacniania morale i przyznania, że szanse na zwycięstwo maleją z każdym dniem. Wielu podkreśla, że jest to walka o demokrację, że kolejna kadencja pisowskich rządów będzie prawdopodobnie oznaczała szybkie przyspieszenie niszczenia instytucji demokratycznych, dalszej klerykalizacji polityki i wzmacniania narodowo-katolickiego patriotyzmu.

Pożyczam tytuł tego artykułu od tureckiego publicysty, Buraka Bekdila. W lipcu 2014 roku był jeszcze publicystą dziennika „Hurriet” i napisał pod tym tytułem czteroczęściową serię, ale ponieważ po pierwszym artykule otrzymał mnóstwo gróźb śmierci, więc redakcja nie zdecydowała się na publikację pozostałych trzech, które w tej sytuacji ukazały się tylko na naszej stronie po polsku. (Burak Bekdil niebawem został wyrzucony z redakcji, a następnie w obawie przed aresztowaniem wyemigrował z Turcji do Grecji.)


W pierwszym artykule z tej serii pisał między innymi: „Raz jeszcze połowa świata walczy w jednym szeregu z dżihadystami Hamasu przeciwko ich żydowskiej nemezis.” Pisał jednak nie o polityce międzynarodowej, nie o zachodnich mediach, a o tureckiej „dobrej zmianie” pod wodzą Erdogana, o biciu w nacjonalistyczne werble, o podżeganiu do nienawiści, o fałszowaniu historii i apelowaniu do antysemickich instynktów, a wreszcie, o powszechnym wśród zwolenników tureckiej „dobrej zmiany” uwielbieniu dla Adolfa Hitlera.     


Kończąc tę serię pisał:

„Tytuł tej czteroczęściowej serii miał być mocnym przypomnieniem w dzisiejszych czasach, że Hitler miał rację uważając, że emocje (religijne) są dla wielu, a rozum zarezerwowany jest dla nielicznych”.

Burak wielokrotnie w swoich artykułach pisał o kwestii instrumentalnego wykorzystywania religii w polityce i o sojuszu meczetu z tureckim nacjonalizmem. Nasza dobra zmiana jest nadal względnie łagodna, instytucje demokratyczne nie zostały jeszcze całkowicie podporządkowane Prezesowi, więc nawet jeśli mamy uzasadnione powody do obaw, porównanie do sytuacji w Turcji byłoby przesadą.

 

Dziś w kraju, w wielu analizach irytacja kieruje się na PSL, ponieważ ludowcy postanowili, że w jesiennych wyborach wystartują jednak osobno. W „Studio Opinii” Ernest Skalski przewiduje, że ta decyzja może ostatecznie zmieść ludowców ze sceny politycznej. Skalski pisze:

Na epitafium z podsumowaniem będzie czas za kilka miesięcy. Już teraz wiadomo, za jakie grzechy Pan Bóg ukarał ludowców pozbawieniem rozumu. 


Szanse, że w jesiennych wyborach PSL przejdzie pięcioprocentowy próg i uzyska jakąś mini frakcyjkę w Sejmie, są niewielkie. Ale powiedzmy, że wejdzie i że wybory wygra jakaś koalicja wokół Platformy. To też, jak na dzisiaj, nie wygląda zbyt pewnie, ale wykluczyć nie można. I wówczas tej koalicji może zabraknąć tych kilku mandatów PSL, żeby zmontować rząd, więc ludowcy może wejdą do niego na przystawkę, dostając coś w skali półtora resortu. I to jest najlepsza perspektywa, jaka może czekać tę partię na kolejną kadencję. Jednakże opuszczając teraz, przed wyborami, tę koalicję, PSL stara się, by nie wygrała ona wyborów. Więc sam sobie tę szansę odbiera.

Nie po raz pierwszy PSL staje wobec zagrożenia, że spadnie poniżej progu wyborczego. Tym razem to prawdopodobieństwo jest większe niż kiedykolwiek, więc ta prognoza wydaje się słuszna. Problem polega na tym, że PSL nawiązuje do ruchu ludowego i twierdzi, że reprezentuje ruch ludowy, ale ruchu ludowego nie ma w Polsce od 1947 roku. W 1947 PSL stanowił jedyną realną siłę, która mogła przeciwstawić się komunistom i która prawdopodobnie wygrała wybory, mimo bandyckiego terroru podczas kampanii wyborczej. Wybory zostały sfałszowane, niebawem PSL przestał istnieć. Czy jego odbudowa po roku 1989 rokowała jakiekolwiek nadzieje? Przedwojeni ludowcy wymarli, ZSL nie cieszył się szacunkiem na wsi, „Solidarność Rolników Indywidualnych” nie cieszyła się zainteresowaniem ani inteligencji, ani „Solidarności” robotniczej. Raz jeszcze wieś poczuła się zdradzona i miała po temu powód.       

 

Ernest Skalski o problemach wsi nie pisze, myśli w kategoriach mandatów w Sejmie i stołków w rządzie. Rozumiem, ale mam wrażenie, że rozumiem również spory wśród ludowców. Cokolwiek zrobią, zrobią źle, po prostu są na przegranej pozycji i prawdopodobnie nic już tego nie zmieni.


Ernest Skalski stwierdza:

Na razie obwieszczają tworzenie Koalicji Polskiej i wzywają pod swoje sztandary nieistniejący elektorat, bo ten realny jest zagospodarowany prawie w całości przez dwie wielkie siły polityczne.

Znów prawda, chociaż nie cała, PiS jest dziś na wsi i w małych miastach silniejszy niż PSL, jednak jeszcze bardziej nacjonalistyczne partie też mają tu swój elektorat. SLD przekonuje niewielu, elektorat PO i Nowoczesnej jest w ilościach śladowych. Koalicja Polska albo nigdy się nie zawiąże, albo będzie dziwolągiem na pokaz, z generałem Ochotniczych Straży Pożarnych i szefową Gospodyń Wiejskich, ustawionych do rodzinnej fotografii przed ostateczną klęską. Potem będą spory, czy ta klęska byłaby większa, gdyby zostali w Koalicji Europejskiej, czy decyzja o wyjściu nie miała najmniejszego znaczenia, bo elektorat PSL wcześniej zmienił swoje preferencje. Można oczywiście argumentować, że pozostałości przydałyby się Koalicji, ale dla ludowców to jest pytanie czy być połkniętym przez PiS, czy przez PO? Znając swój elektorat, doszli do wniosku, że jeśli partia ma przetrwać, lepiej ryzykować spadek poniżej progu wyborczego, aniżeli ryzykować wykruszenie się elektoratu do reszty. Poselskie mandaty i stołki są mniej ważne. 


Czy słuszne jest przekonanie, że niechęć do PO, Nowoczesnej, SLD i Zielonych jest na wsi tak silna, że zniechęci nawet najwierniejszych wyborców? Mogą wiedzieć co mówią. Mieszkańcy wsi i małych miast nie są ślepi i głupi i doskonale zdają sobie sprawę z bezmiaru pogardy ze strony tych koalicjantów. W wyborach w 2005 roku PiS zdobył 155 mandatów do Sejmu, Samoobrona 56, Liga Polskich Rodzin 34, PSL 25. Było to wotum nieufności mieszkańców wsi i małych miast dla PSL. Rządząca wówczas koalicja rządowa rozpadła się i kolejne wybory były w 2007 roku. Tym razem Platforma Obywatelska zdobyła 209 mandatów, PiS 166, koalicja Lewica i Demokraci 53, PSL 31. Poniżej progu wylądowała Samoobrona i Liga Polskich Rodzin. PSL nieznacznie poprawiła swój wynik, głównie odzyskując część elektoratu Samoobrony, PiS na wsi umocnił się. Dlaczego? Długo można spekulować. Moje pole obserwacji było ograniczone do mediów i mojej gminy.             


Na trzy miesięce przed tymi wyborami, Krystyna Naszkowska (naczelna specjalistka od wsi i rolnictwa w „Gazecie Wyborczej”), opublikowała artykuł pod znamiennym tytułem  „Lekkostrawny Kaczyński". Wytłuszczony początek artykułu informował: Kandydat PiS może nic nie mówić, może przemawiać językiem miłości, może wrócić do tonu agresji. Rolnicy i tak na niego zagłosują. Wyjaśnienie tego fenomenu przez autorkę brzmiało: „O zwycięstwie przesądzą głosy rolników drobnych i średnich, mających kilku-, najwyżej kilkunastohektarowe gospodarstwa" — wyjaśniała dalej, że jest to grupa wyłącznie roszczeniowa, reagująca na populistyczne hasła i demagogię. Ta grupa, zdaniem Krystyny Naszkowskiej to ludzie: „wiecznie oczekujący z wyciągniętą ręką".

„Niezależnie od tego, co robi ten czy inny rząd, którego ludowcy są współkoalicjantem, zawsze potrafią się oni zdystansować od poczynań rządu niekorzystnych dla drobnych rolników i sobie przypisać zasługę, jeśli rząd zrobi coś dobrego dla tych rolników."

Dziennikarka wyraziła swój gniew, że „Nasz Dzienik” pisze zawsze ciepło o rolnikach. „Żadna gazeta nie pisze tak o rolnictwie jak 'Nasz Dziennik’”.

 

W kilka tygodni później ten ekspercki artykuł Naszkowskiej przypomniał (również na łamach „GW”), profesor Janusz Majcherek. Znany socjolog pisał o kwestii mentalnej. „Cechy owej mentalności wyłaniającej się z charakterystyki dokonanej przez Naszkowską są przerażające – pisał - To mieszanina roszczeniowości, pazerności, cwaniactwa i nieufności." Autor przypomina z dumą swój artykuł "Pieniądze wsi szkodzą", dodając z nutą żalu, że spotkała go po nim niezasłużona krytyka, ale on nadal jest przekonany, że „tylko wzrost biedy na wsi wygoni ludzi ze wsi”.  

 

Natychmiast po wygłoszeniu tej mądrości socjolog zadaje kluczowe pytanie:

„Ciekawe, czy i w jakim stopniu inteligenccy obrońcy wsi i panujących na niej stosunków, którzy wypowiadali się na łamach 'Gazety', zadowoleni są z politycznych preferencji swoich pupili?"

Socjolog oczywiście nie zauważa, że wygłasza sprzeczność — obrońcy wsi z definicji nie są obrońcami panujących na niej stosunków. Drobny rolnik mógłby być mniej narażony przy elementarnej osłonie kontraktów, przy infrastrukturze nie skierowanej wyłącznie na gospodarstwa wielkoobszarowe, przy stawce na biotechnologię (o co należałoby się spierać z niektórymi działaczmi PSL). Żeby móc jednak odkryć, co mogłoby poprawić sytuację mieszkańców wsi, trzeba zmienić mentalność inteligenta. Roszczeniową, cwaniacką, pełną bezgranicznej pogardy.   


Jeśli kogoś dziwią zachowania wyborcze mieszkańców wsi, to powinien nauczyć się czytać ze zrozumieniem zarówno teksty takie jak Naszkowskiej, jak i Majcherka.  


Po raz pierwszy w dziejach ludzkości współczesny świat zrozumiał, że wśród wszystkich bogactw naturalnych tak naprawdę liczy się tyko potencjał intelektualny społeczeństwa. Umiejętność wykorzystania tego potencjału przekreśla wszelkie niedostatki — brak złota, srebra, diamentów, ropy naftowej czy żyznej ziemi. Społeczeństwa oparte na pogardzie, na wierze w pracę przymusową, na oszustwie, są skazane na klęskę, nawet jeśli są w posiadaniu największych skarbów materialnych świata. Po odzyskaniu niepodległości najważniejsza była praca na rzecz wyrównania cywilizacyjnego poziomu miast i wsi, gdyż przy tak wielkich nierównościach pokusa oszukiwania najbiedniejszych jest zbyt wielka.


Po 1989 roku nowe mody intelektualne (a inteligencja jest niezwykle wrażliwa na mody intelektualne) kazały lewicy laickiej wierzyć w niewidzialną rękę rynku, ale niewidzialna ręka rynku zachowywała się jak Królowa Korony Polskiej, czyli nie robiła nic. Niewidzialna ręka rynku istnieje i działa naprawdę, ale do tego konieczne jest spełnienie warunków, o których nasza inteligencja nie chciała nawet słuchać.  


W politycznych decyzjach na pierwszy ogień poszły pod nóż spółdzielnie rolne, chociaż to one były najważniejsze, jeżeli gospodarstwo rodzinne miało się modernizować. Związki rolnicze mogły dotrzeć do rolników i wiedziałyby jak z nimi rozmawiać, istniało przedstawicielstwo polityczne wsi, była szansa na rozmowę z wsią. Sama propozycja rozmowy o partnerstwie politycznym z wsią była obrazą uczuć polskich inteligentów. W „Gazecie Wyborczej" o wsi i rolnictwie wypowiadali się teatrolodzy i aktorzy, socjolodzy i czort wie kto, jedno było wykluczone, żeby spróbować porozmawiać z tymi, którzy coś wiedzą i inteligentami nie są.


Kiedy zniszczono już rolniczą spółdzielczość, kiedy zamordowano związki i doprowadzono do fragmentaryzacji przedstawicielstwa wsi (kto dziś pamięta sławetny okrzyk prezydenta Wałęsy: „Nie chcę, żeby była jedna partia chłopska, bo wtedy chłopi nie dadzą nam chleba". Nie dadzą!), przyszła pora na wiejskie przedszkola i wiejskie szkoły.


Dlaczego durny chłop słucha największych populistów i demagogów? Może mówi: wszystko jedno kto mnie oszuka, ale fajnie jest jak ktoś chociaż przez czas kampanii udaje człowieka.


Powróćmy do profesora Janusza Majcherka. Profesor kończył swój artykuł słowami:

„Anachroniczni politycy reprezentujący takie zacofane środowisko społeczne nie zapewniają Polsce nowoczesnego rozwoju. Prowadzenie polityki utrwalającej ten stan rzeczy jest szkodliwe dla kraju i większości jego mieszkańców."

Profesor ma rację, chociaż ten zwolennik nauczania w szkołach erystyki zamiast matematyki raczej nie wie, dlaczego.


Uprzedzenia i przesądy wobec wsi nie znikną same, budowa zaufania to długi i trudny proces. A ponieważ się jeszcze nie zaczął, to pogardzani głosują na tego inteligenta, który obiecuje więcej.


Czy Platforma może zawalczyć o wieś i małe miasto w inny sposób jak tylko obiecując więcej niż obiecuje PiS?      


Musiałaby chcieć, a ponieważ tej woli nie widać, ludowcy wolą próbować beznadziejnej walki sami.


Moją uwagę zwrócił inny artykuł w „Studio Opinii”, profesor Stanisław Obirek przypomniał zapomniany flirt katolików z komunizmem. Czytając ten tekst uświadomiłem sobie, że kiedyś o tym pisałem. Google mi pomógł, 21 lat temu opublikowałem w paryskiej „Kulturze” artykuł pod tytułem „Stan inteligencki na drodze do kapitalizmu”. Pisałem w nim o książce Józefa Chałasińskiego Przeszłość i przyszłość inteligencji polskiej. Chałasiński prezentował marksizm i katolicyzm w wydaniu polskiej inteligencji jako dwie strony tego samego medalu. "Dla obydwu tych kierunków — pisał — historia istnieje jako obiektywny proces rozwojowy, kierowany przez jakieś ostateczne sprężyny metafizyczne... jest rzeczą drugorzędną czy tą historią kieruje wola boża, czy jakieś wewnętrzne siły..." Ówczesny hetman polskiej inteligencji marksistowskiej — Stefan Żółkiewski - poszukiwał formuły łączącej marksizm z jakimś neopozytywizmem. Zdaniem Chałasińskiego, w płaszczyźnie metodologicznej był to trójkąt, którego nieuniknioną charakterystyką była niewierność, zaś w płaszczyźnie praktycznej sprowadzało się to zaledwie do prób dialogu między marksistami i katolikami. Ani „Tygodnik Powszechny", ani „Przegląd Kulturalny" nie zamierzały i nie były w stanie wyprowadzić inteligencji z kawiarni, mogły co najwyżej przezwyciężać wrogość między stolikami.


Z perspektywy czasu to zaledwie ciekawostka historyczna, ale znacznie ważniejsza była jego diagnoza mentalności warstwy inteligenckiej.  


Na drugim roku studiów, jako niespełna dwudziestoletni student, w ciągu  jednej nocy przeczytałem książkę Chałasińskiego. Dlaczego właśnie ta książka była dla mnie wstrząsem? Była ona z jednej strony fotografią rodzinną, z drugiej nagłym wzmocnieniem tego, o czym wcześniej czytałem u Nałkowskiego i Krzywickiego.


Szlachecka genealogia inteligencji polskiej, inteligenckie getto ludzi dobrze wychowanych, pomieszanie patriotyzmu i kultury pogardy (pogardliwego stosunku do pracy i pogardliwego stosunku do innych), Sienkiewicz zastępujący prawdziwą literaturę, uczący stanowej i narodowej ksenofobii.


Mój pokoleniowy bunt znalazł w pracy Józefa Chałasińskiego swój manifest. Zapewne nie zdawałem sobie wówczas sprawy z tego, że to co mi się w tej książce podobało najbardziej — wyostrzony obraz, prezentacja inteligencji w czarno-białych kolorach, przeciwstawienie inteligenckiego getta nielicznej grupce outsiderów — stanowiło również jej największą wadę.


Chałasiński nie stroił swojej książki w szaty naukowej teorii, walił z armaty w marksistów, katolików i liberałów, pokazując zjawisko, które doskonale znałem z historii rodzinnej — historię zubożałej szlachty, która straciwszy swoje majątki przenosiła się do miast i tworzyła namiastkę warstwy oświeconej. Wykształcenie było dla tej grupy symbolem statusu, drogą do zdobycia pozycji w towarzystwie. Profesjonalizm, rzetelna praca, osiągnięcia zawodowe to nie były cele tej grupy. Wzorem osobowym dla polskiej inteligencji pochodzenia szlacheckiego był salonowy mędrzec, który dobrze tańczył, najsprawniej wygłaszał podzielane przez innych opinie i błyskotliwie krytykował wszelkich przeciwników tych opinii.


Chałasiński zwracał uwagę na fakt, że w okresie zaborów w Wielkopolsce funkcję przywódców politycznych pełnili wiejscy lub przemysłowi działacze gospodarczy, natomiast w Warszawie królowali literaci, a w Galicji urzędnicy i uczeni traktujący swoje katedry jak starostwa. Dystans między inteligencją a ludem był źródłem dumy, tak samo jak źródłem dumy było unikanie wszelkich użytecznych zajęć.


Chałasiński wskazywał na inteligencję katolicką jako na tę część inteligenckiego getta, która w równym lub w jeszcze większym stopniu niż marksiści blokowała transformację tej warstwy i strzegła tradycyjnych dystansów między warstwą oświeconą a ludem. Inteligenckie credo niewątpliwie formułowane było na łamach „Tygodnika Powszechnego" wyraźniej niż w innych pismach. "Nie wykształcenie wyróżnia inteligencję — cytował „Tygodnik" Chałasiński — lecz produkcja kulturowa w odróżnieniu od produkcji ekonomicznej."


W innym miejscy autor cytował pomieszczone na łamach „Tygodnika" ostrzeżenia iż "nie wolno… kosztem wartości inteligencji powiększać jej ilości". Podczas gdy marksiści otwierali drogę do społecznego awansu, ale zastępowali wykształcenie propagandą, inteligencja katolicka pozostawała wierna idei zamkniętego i liczebnie ograniczonego getta. To getto było tradycyjnie gettem "Europejczyków". Józef Chałasiński w końcu lat pięćdziesiątych pisał, że frazeologia europejskości jest stałym rysem polskiej inteligencji, ale że jest ona z reguły nie tyle próbą przybliżenia zachodniej nowoczesności do ludu, co formułą podkreślającą nasz dystans od tego ludu. Twierdził, że w tej europejskości nie ma odpowiedzialności ani za Polskę, ani za Europę, że jest to głównie wyraz skłonności do hedonistycznej konsumpcji, a nie do zbiorowego trudu.


Ten czarny obraz inteligencji jako warstwy społecznej złagodzony jest opisem „bezdomnych", inteligenckich twórców żyjących poza gettem, tworzących wielkie dzieła w samotności, dzieła, które składają się na nasze najpoważniejsze dziedzictwo kulturowe. Ci „bezdomni" byli z reguły buntownikami przeciw własnej warstwie (nierzadko spalając się w tym buncie), bez szansy skierowania swojej energii na działania pozytywne. Oni tworzyli nasz kulturowy Olimp. Problem polega jednak na tym, że samotny heroizm jest możliwy w humanistyce, ale w dziedzinie nauk ścisłych sama świadomość nie wystarcza, nauki ścisłe potrzebują bazy, bazy wcześnie kształconych umysłów, instytucji, zespołów, popartego pieniędzmi uznania dla badań podstawowych i oczekiwań ze strony przemysłu na rezultaty praktyczne. W efekcie, powiada Chałasiński, polska kultura zawieszona jest w próżni. Podczas gdy inteligencja zachodnia jest współautorem cywilizacji technicznej, materialnego dobrobytu i dostosowanego do tej cywilizacji technicznej społecznego ładu, inteligencja polska jest warstwą konsumpcyjną, której outsiderzy tworzą wartości kultury, opornie i w niewielkich dawkach docierające do reszty społeczeństwa.


Zapewne współcześnie raz jeszcze można by powtórzyć stwierdzenie Chałasińskiego, że "w dziejach Polski nie było chyba drugiego momentu, który by w tym stopniu, co chwila obecna, wymagał od narodu polskiego intelektualnego wysiłku i moralnego charakteru." Prawdziwe pozostaje również zdanie z poprzedzającego to stwierdzenie akapitu, że "...u nas każde pokolenie inteligencji zaczyna pracę od początku i zawsze w ten sam sposób".


Mógłby ktoś powiedzieć, że tamte rozważania o konsekwencjach szlacheckiej genealogii polskiej inteligencji są już całkowicie bez znaczenia. Dziś problemem jest nie tyle owa szlachecka genealogia inteligencji, co fakt, że kolejne pokolenia inteligencji żywią się tym samym etosem. Pochodzący ze wsi, czy z rodzin robotniczych studenci wysilają się, żeby zasłużyć na miano inteligenta i robią na tym polu zdumiewające postępy. Przeniesione z przeszłości wzory osobowe odnajdujemy nie tylko na warszawskich i krakowskich salonach, ale również (często wręcz w karykaturalnej postaci) na wiejskich plebaniach, w pokojach nauczycielskich, w redakcjach gazet i w gabinetach lekarskich.


Opisywany przez Chałasińskiego ustawicznie demonstrowany dystans społeczny, pogarda, brak życzliwości i heroiczna obrona salonowych barykad — to wszystko są zjawiska, które znakomicie zaszczepiły się w inteligencji o innej już niż szlachecka genealogii. 30 lat temu odzyskaliśmy niepodległość, ale nie umieliśmy wybić się na demokrację. Ceną, którą dziś przychodzi za to zapłacić jest „dobra zmiana”, jeszcze nie w stylu tureckim, ale niektóre podobieństwa są uderzające. Gniewne pokrzykiwanie na ciemne masy biegu rzeki nie odwróci. Przepraszam, że powtarzam raz jeszcze, takiego mamy suwerena jakich suweren miał nauczycieli.


P.S. Kiedy 21 lat temu wysłałem mój artykuł do Paryża, zrobiłem w nim zabawną literówkę. Napisałem Europejczucy. Rozbawiony Jerzy Giedoyc przysłał mi krótki liścik: „Europejczucy? Czy może Pan to rozwinąć?"      


Tipsa en vn Wydrukuj









Przesada
Ja: Czemu się tak przyglądasz? 
Hili: Patrzę czy drzewa kwitną.
Ja: Coś ci się pomyliło.

Więcej

Bogu/bogom nic
nie jesteśmy winni (III)
Lucjan Ferus

Stworzenie gwiazd, Kaplica Sykstyńska, Michał Anioł (Wikipedia)

Jesteście zszokowani wizerunkiem Boga jaki wynika z mojego rozumowania? Podejrzewaliście, że właśnie taki może być nasz Stwórca? Różni się on „trochę” od tego, jakiego poznawaliśmy na lekcjach religii, prawda? Jesteście tym zbulwersowani, a może nawet co niektórzy obrażeni?

Całkiem niepotrzebnie, możecie mi wierzyć. Pragnę was uspokoić: ten wizerunek Boga jest ani mniej ani bardziej prawdziwy od jakiegokolwiek innego z naszych „świętych ksiąg” lub religijnej tradycji.

Więcej

Opary zbiorowego
obłędu
Andrzej Koraszewski


Zachód staje na głowie, żeby prawdziwą masakrę Żydów przeprowadzoną przez islamo-nazistów z Hamasu zatrzeć kłamstwami o rzekomych masakrach biednych Palestyńczyków dokonywanych przez „żydowskich faszystów”. Prawdy Hamasu wydają się być święte dla zachodnich polityków, dyplomatów, dziennikarzy i celebrytów. Nasze nowe Ministerstwo Spraw Zagranicznych pozostaje wierne tradycji pisowskich dyplomatów i właśnie doniosło o swoim zaniepokojeniu:

Więcej
Blue line

Wszyscy jesteśmy
imigrantami
Andrzej Koraszewski 


„Litwini uważają mnie za zdrajcę” – powiedział mi kiedyś w rozmowie Jerzy Giedoyc z tym swoim zagadkowym uśmiechem. Urodził się w Mińsku, do szkoły poszedł w Moskwie, jego pierwszym językiem był rosyjski, polskiego nauczył się później. Litewskie korzenie były dla niego raczej legendą, niż źródłem tożsamości. Polska była najważniejsza. Żałuję, że nie zadałem mu w tamtej rozmowie pytań, które zadałbym dzisiaj. Mój pradziad uciekł z Litwy po powstaniu styczniowym, osiadł w zaborze niemieckim w 1864 roku. Litewska gałąź rodziny była spolonizowana od kilkuset lat.
Dopiero kiedy zamieszkałem w Anglii zaczęło mnie fascynować pytanie, jak funkcjonuje proces przejmowania języka i kultury kolonizatorów przez ziemiaństwo skolonizowanego narodu? Irlandia, Finlandia. Litwa. Trzy kraje, w których elity przeszły na język najeźdźcy, a stara narodowa kultura tliła się w „warstwach niższych”. W Polsce każde dziecko zna słowa „Litwo ojczyzno moja”, ale nie spotkałem polonisty, który zastanawiałby się nad pytaniem, jak to brzmi po litewsku. Polską literaturę niesłychanie wzbogacili polskojęzyczni Litwini, ale ten fenomen wzbogacenia własnej kultury przez ludzi z narodów podbitych jest doskonale znany w literaturze szwedzkiej, a jeszcze bardziej w literaturze anglosaskiej czy francuskiej.     

Więcej

Protokoły mędrców Syjonu
w Karcie Hamasu
Eliyahu Stern

Okładka arabskiego tłumaczenia Protokołów mędrców Syjonu (Zdjęcie: https://books.e3raf.co/b13632/)

To jest ziemia, która należy do Boga i którą mogą posiadać jedynie muzułmanie. Hamas wierzy, że ta ziemia – „od rzeki (Jordan) do morza (Śródziemnego)” – stała się wakf podczas wczesnych podbojów islamskich wkrótce po śmierci proroka Mahometa i że muzułmanie są zobowiązani wyzwolić ją od Żydów poprzez dżihad (świętą wojnę). 

Drugim źródłem jest antysemicka nienawiść do Żydów, gdziekolwiek się znajdują. Nienawiść ta wywodzi się ze starożytnych źródeł islamu (Koran, hadisy i ich interpretacje, a także historyczne relacje z życia Proroka). Ale opiera się także na obrazie Żyda, jaki pojawia się w źródłach antysemickich przejętych z kręgów chrześcijaństwa i Zachodu.

Więcej
Blue line

Współudział UE w finansowaniu
irańskiego terrroru
Majid Rafizadeh

Zarówno Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej jak i wszystkie tworzone przez Iran milicje posługują się nazistowskim salutem. Europa woli tego nie zauważać. Na zdjęciu bojownicy Hezbollahu. 

Za pozornie łagodnymi transakcjami handlowymi kryje się niepokojąca rzeczywistość: fundusze wygenerowane z handlu Europy z Iranem są kierowane na działania, które obecnie przedłużają przemoc i konflikty oraz stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla Europy, Bliskiego Wschodu i interesów bezpieczeństwa Ameryki.... Od 2012 r. reżim irański przeznaczył ponad 13 miliardów dolarów na wsparcie swojej sieci terrorystycznych milicji.

Więcej

Powtarzanie kłamstwa
czyni je powszechną prawdą
Elder of Ziyon

Po zakończeniu pierwszej wojny światowej i upadku Imperium Osmańskiego na konferencji w San Remo (w dniach 19–26 kwietnia 1920) ustalono granice niepodległych krajów arabskich jak również uznano, że po przyznaniu Arabom Transjordanii, obszar Mandatu Palestyńskiego od rzeki Jordan do Morza Śródziemnego będzie Domem Narodu Żydowskiego. Decyzja została zatwierdzona przez Ligę Narodów.  (Źródło zdjęcia: Wikipedia.)

Izraelożercy swobodnie stosowali metodę Wielkiego Kłamstwa. Widzimy to dzisiaj, gdy stosują terminy „ludobójstwo” i „apartheid” wobec Izraela. Już nawet nie udają, że bronią tych absurdalnych oskarżeń – wierzą, że po prostu je powtarzając i traktując jako oczywistość, mogą zaszczepić w ludzkich umysłach skojarzenie między Izraelem a tymi zbrodniami przeciwko ludzkości, tak aby kłamstwa zostały zaakceptowane jako oczywista prawda. Nikt nie może uwierzyć, że są tak bezczelnie okłamywani.


Ale przed tymi zniesławieniami było inne kłamstwo, które udokumentowałem wcześniej – kłamstwo, że Izrael znajduje się na „okupowanym” lub („skradzionym”) „terytorium palestyńskim”. 

Więcej

Carl Zimmer o gatunkach
i ochronie
Jerry Coyne i Greg Mayer


Wczoraj [19 lutego] Carl Zimmer opublikował w „New York Times” artykuł na temat pojęcia gatunków i ich ochrony. Greg i ja przedyskutowaliśmy ten artykuł i postanowiliśmy go omówić. Obaj uznaliśmy, że chociaż Zimmer nie zajmuje stanowiska w sprawie koncepcji gatunków (co jest dobre), porusza ważny temat. A wydaje się on być następujący: ochrona różnorodności biologicznej zależy w decydującym stopniu od tego, co biolodzy uznają za „gatunek”. Naszym zdaniem argument ten nie jest poprawny, ponieważ różnorodność biologiczną można chronić niezależnie od koncepcji gatunku, mimo że niektórzy biolodzy wydają się uważać, że musimy chronić gatunki. 

Więcej

Jak działa kampania
„przemocy osadników”
Caroline B. Glick

Givat Eitam koło Efratu, wrzesień 2007. Zdjęcie: Michal Fattal/Flash90.

Po południu w ubiegłą sobotę  71-letnia Hagar Gefen jechała przez Dolinę Jordanu, kiedy została napadnięta przez palestyńskich napastników. Wyciągnęli ją z samochodu, pobili i ukradli pojazd.

Gefen jest działaczką antysyjonistyczną powiązaną z radykalną organizacją pozarządową pod nazwą „Patrząc okupacji w oczy”. Modus operandi jej grupy polega na nękaniu izraelskiej ludności cywilnej i sił zbrojnych w Judei i Samarii w celu ich demonizowania. Jak napisali niedawno przywódcy tej organizacji: „Inicjujemy bezpośrednie działania, które denerwują osadników i rzucają wyzwanie siłom bezpieczeństwa. Współpracujemy z palestyńskimi kolegami, którzy często stoją razem z nami na Zachodnim Brzegu”.

Więcej

Zachód nakarmi
głodujących Jemeńczyków
Steven Stalinsky

Niedożywione dziecko w jemeńskim szpitalu

Na całym Bliskim Wschodzie upadłe państwa i terytoria są zależne od ogromnych ilości pomocy humanitarnej z Zachodu, która ma na celu wyżywienie ludności i opiekę nad nią. Wiele z nich jest de facto kontrolowanych przez Iran za pośrednictwem pełnomocników. Jednym z takich pełnomocników jest Ansar Allah, powszechnie znana jako Hutii, organizacja panująca nad znaczną częścią kraju, w tym nad stolicą Saną i 70-80 procent populacji. Huti przez ostatnią dekadę zaopatrywani byli przez Iran w zaawansowaną i wyrafinowaną broń.

Więcej

Porwani przez Hamas
i ślepota moralna
Liat Collins

EYLON LEVY. Izrael nie potrzebuje pouczeń obcych rządów na temat znaczenia uwolnienia zakładników.(zdjęcie: HAIM ZACH/GPO)

Tak się złożyło, że po porannym czytaniu gazet po prostu podniosło mi się ciśnienie krwi.


Na przykład artykuł na pierwszej stronie z 15 lutego głosił: „Biały Dom nalegał, aby ‘wszyscy, włącznie z Izraelem’, zrobili wszystko, co w ich mocy, by osiągnąć porozumienie w sprawie uwolnienia zakładników, w czasie, kiedy są doniesienia, że premier Benjamin Netanjahu nie aprobował ponownego wysłania delegacji do Kairu w celu dalszych negocjacji”.

Więcej
Blue line

„Przebudzone”
skrzydło Hamasu
Brendan O’Neill


Czy teraz możemy nazwać je marszami nienawiści? W sobotę w Londynie odbyło się kolejne zgromadzenie pieniących się Izraelofobów. Kolejne hałaśliwe zgromadzenie burżuazyjnych lewicowców i radykalnych islamistów. Kolejna długa wędrówka przez miasto tej najbardziej nikczemnej bandy klientów Waitrose i fanów dżihadu, afektowanych liberałów i ludzi, którzy wymierzą im sto batów, jeśli rewolucja islamska kiedykolwiek dopadnie Wielką Brytanię. 

Więcej

Jeśli Hamas przyznaje,
że zginęło 6000 terrorystów...
Elder of Ziyon

Źródło zdjęcia: biuro rzecznika prasowego IDF.

Dziś pojawia się wiele raportów cytujących anonimowego funkcjonariusza Hamasu w Katarze, który powiedział, że Hamas szacuje, że zginęło jedynie 6 000 terrorystów, a nie 12 tysięcy, jak szacuje Izrael.

Kto mówi prawdę?

 

Spójrzmy na pełny cytat Reutersa w kontekście:

Więcej
Blue line

Dzień po
i jego konteksty
Andrzej Koraszewski

Londyńska ulica sprzymierzona z barbarią (Źródło: Instagram)

Podczas gdy w Polsce toczą się teologiczno-sejmowe spory o tabletkę „dzień po”, w Ameryce wrzenie, w związku z jednoznacznym planem na „dzień po” przedstawionym przez premiera Netanjahu. Po dwóch latach wojny w Ukrainie nikt jeszcze niczego nie planuje na „dzień po”, ponieważ ta perspektywa wydaje się zbyt odległa. W Gazie coraz częściej widzimy tłumy mieszkańców przeklinających Hamas, a nawet życzących Izraelowi szybkiego zwycięstwa. 

Więcej

Hamas: Palestyńscy cywile
są także terrorystami
Khaled Abu Toameh

<span>Udział palestyńskich cywilów w masakrze 7 października i w porwaniu Izraelczyków jest niezwykle niepokojący: pokazuje, że duża liczba ludzi w Strefie Gazy faktycznie wspiera Hamas i jego terroryzm przeciwko Izraelowi. Na zdjęciu: terrorysta Hamasu i palestyńscy cywilni wspólnicy wchodzą do kibucu Be'eri, aby mordować, gwałcić i torturować Żydów, 7 października 2023 r. (Źródło zdjęcia: kamera bezpieczeństwa kibucu Be'eri)</span>

Od ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 r. przywódcy tej wspieranej przez Iran grupy terrorystycznej próbują zdystansować się od okrucieństw, zrzucając na palestyńskich cywilów odpowiedzialność za niektóre zbrodnie, w tym morderstwa, ścięcia głów, gwałty, tortury, porwania, okaleczenie i spalenie setek izraelskich mężczyzn, kobiet i dzieci.

Są to ci sami cywile, których Hamas od dawna używa jako ludzkich tarcz w swoim Dżihadzie (świętej wojnie), by mordować Żydów i unicestwić Izrael.

Więcej

Bogu/bogom nic
nie jesteśmy winni (II)
Lucjan Ferus

Giovanni di Paolo (1403-1483), Chrzest Chrystusa, Galeria Fine Art Express.

Drugie pytanie jakie się nasuwa w związku z odkupicielską ofiarą na krzyżu Syna bożego: „Czy był to jedyny sposób, w jaki Bóg mógł naprawić grzech pierworodny człowieka?”. Jednym słowem: czy konieczna była ta ofiara z Syna bożego, złożona przez Boga samemu sobie, po to, by przebłagać nią (przekupić) siebie za swoje niezbyt udane stworzenia – ludzi? 

Więcej

Premier Kataru o porwanych
i zawieszeniu broni
Daniel Greenfield

Sekretarz stanu USA Antony Blinken wita premiera Kataru i ministra spraw zagranicznych Mohammeda bin Abdulrahmana Al Thaniego w Doha, Katar, 6 lutego 2024 r. Źródło: Chuck Kennedy/Departament Stanu USA.

Katar jest islamskim państwem terrorystycznym. To bardzo sprytne państwo terroru, które działa głównie w sferze propagandowej. Stworzyło międzynarodową sieć informacyjną Al Dżazira, jest właścicielem think tanków doradzających rządowi w Waszyngtonie, takich jak Brookings, a wielu byłych pracowników tych think tanków znalazło posady w administracji Bidena, zaś rzecznicy tego państwa przodują w kłamaniu, dzieleniu i podbijaniu.

Więcej

Sabotowanie romansu
USA-Izrael
Douglas Altabef

Prezydent USA Joe Biden i premier Izraela Benjamin Netanjahu w Tel Awiwie, 18 października 2023. Zdjęcie: Avi Ohayon/GPO.

Wszystkie małżeństwa mają swoje wzloty i upadki. Choć nie jest to małżeństwo per se, Amerykę i Izrael łączy trwający od kilkudziesięciu lat romans. W stosunkach międzyludzkich uczucie to było niezmienne. Na poziomie politycznym były okresy ciepłe i zimne. Od czasu podpisania traktatu pokojowego między Egiptem a Izraelem pod koniec lat 70. XX w. na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, narasta obsesja na punkcie znalezienia trwałego rozwiązania konfliktu na skim Wschodzie.

Więcej

Nie ma rozwiązania
w postaci dwóch państw 
Gadi Taub

Źródło zdjęcia: zrzut z ekranu wideo IDF.

Nie winię żadnego syjonisty ani sojusznika Izraela za to, że przyjął rozwiązanie w postaci dwóch państw, tak jak sam to robiłem przez wiele lat. Żaden inny plan pokojowy nie potrafiłby tak płynnie godzić interes własny i wzniosłe zasady. Żaden inny plan nie mógłby zaoferować lepszego sposobu na przekroczenie sprzeczności, jakie rzeczywistość narzuciła Izraelczykom, niż przez przedstawienie syjonistycznego argumentu na rzecz państwowości palestyńskiej. Idea dwóch państw, znacznie potężniejsza niż zwykłe rozwiązanie problemu, miała dla nas nieodparty urok – była obietnicą, że podział może zjednoczyć Izrael.

Więcej

Prawdziwa śmierć
w kognitywnej wojnie
Andrzej Koraszewski


Rozgniewało mnie pytanie korespondenta następnego dnia po Twoim powrocie do Rosji. 'Dlaczego wrócił? Wszyscy wiedzieliśmy, że zostanie aresztowany na lotnisku – czy on nie rozumie takich prostych rzeczy?' Moja odpowiedź była dość niegrzeczna: „To ty czegoś nie rozumiesz. Jeśli myślisz, że jego celem jest przetrwanie – masz rację. Ale jego prawdziwą troską jest los jego narodu i mówi mu: 'Ja się nie boję i wy też nie powinniście się bać'."

Więcej

Eurowizja
i bębny wojny
Liat Collins

EDEN GOLAN  z Izraela – w drodze na Eurowizję? (zdjęcie: Regev Zarka/Keshet)

Uwaga, spoiler: Izrael nie wygra tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji. Nie ma znaczenia, jak wypadnie Eden Golan, jaką piosenkę zaśpiewa i jakie przesłanie przekaże wielomilionowej publiczności na całym świecie. Po prostu nie pasuje do tonu panującego na świecie przez sam fakt, że jest Izraelką – i jest z tego dumna.
Ta impreza muzyczna chwali się swoją apolitycznością.

Więcej
Blue line

Kolejna błędna próba
skorygowania ewolucji
Jerry A. Coyne


Co prawda jest to recenzja recenzji, ale Noble przedstawia swoją opinię na temat znaczenia tej książki, ujawniając w ten sposób wprowadzający w błąd w ważnych kwestiach.

Więcej

Milczenie feministycznych
owiec
Phyllis Chesler


Książkę The Death of Feminism opublikowałam w 2005 roku. W tamtym czasie skupiałam się na tym, jak zachodnie feministki miały większą obsesję na punkcie rzekomej „okupacji” kraju, który nigdy nie istniał – Palestyny – niż prawdziwej okupacji ciał kobiet w Gazie i na Zachodnim Brzegu, które były zmuszane do noszenia hidżabu, nikabu, oraz losu dzieci i aranżowanych małżeństw. Nie interesował ich też los kobiet, które były zabijane przez ich własne rodziny w imię honoru za drobne lub wyimaginowane wykroczenia. Ta forma Zabójstwa kobiet jest przede wszystkim przestępstwem popełnianym przez muzułmanów na muzułmankach zarówno na Zachodzie, jak i w krajach muzułmańskich, ale w mniejszym stopniu ma miejsce także wśród Hindusów w Indiach i rzadziej wśród Sikhów. Napisałam, że zabójstwa honorowe to prawdopodobnie zwyczaj plemienny, którego przywódcy religijni nie zdołali obalić, i w którym współpracują także kobiety.

Więcej

Jak oskarżać Izrael
o najgorsze łamanie praw
Elder of Ziyon 

Recykling plakatów. (Z karykatur EoZ.)

Określ, o jaką konkretną zbrodnię przeciwko ludzkości chcesz oskarżyć Izrael. Zanim zaczniesz gromadzić dowody, ważne jest wybranie dobrego oszczerstwa. Tak to robią profesjonaliści.

 

Zacznij zbierać dowody. Jest całkowicie nieistotne, czy dowód odpowiada prawnej definicji zbrodni; możesz oświadczyć, że tak jest, bez obawy, że ktoś zaprzeczy. Twoi odbiorcy chcą podzielać i potwierdzić swój antysemityzm, a nie szukać prawdy.

Więcej

A zwycięzcą jest
– Hamas!
Alan M. Dershowitz

<span>Co się stanie, jeśli pozwolimy Hamasowi wygrać tę wojnę? Jeśli Hamas otrzyma pozwolenie na osiągnięcie swojego celu przez masowe morderstwa, porwania i gwałty? Na zdjęciu: ludność Gazy świętuje 25. rocznicę powstania Hamasu w grudniu 2012 roku. (Źródło zdjęcia: Wikipedia)</span>

Co się stanie, jeśli pozwolimy Hamasowi wygrać tę wojnę? Jeśli Hamas otrzyma pozwolenie na osiągnięcie swojego celu przez masowe morderstwa, porwania i gwałty? Jeśli ofiary tych okrucieństw – naród Izraela i wszystkie kraje walczące z terroryzmem – przegrają? Jeśli perspektywy pokoju w regionie i Wolnym Świecie zostaną poważnie zniszczone? Jeśli stosunki między USA i Izraelem oraz utrata wiary w USA jako gwaranta wolności będą nadal się pogarszać? 
Administracja Bidena może nagrodzić palestyńskich terrorystów, jednostronnie uznając państwo palestyńskie, które oczywiście wkrótce zostanie zmilitaryzowane. Niepowodzenie UNIFiL-u w utrzymaniu pokoju w południowym Libanie i UNWRA w walce z terroryzmem w Gazie powinno sugerować ostrożność.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Żyjemy w momencie
kulturowego chaosu
Giulio Meotti

"Palestyńczycy są tacy sami
jak my"
Anjuli Pandavar

Chleba naszego powszedniego
daj nam Google
Andrzej Koraszewski
 

Spór o reformę sądownictwa
ośmielił wrogów Izraela
Khaled Abu Toameh

Bogom/Bogu nic
nie jesteśmy winni
Lucjan Ferus

Kiedy terroryści
rządzą
Shoshana Bryen

Droga Saladyna
kończy się w Rafah
Anjuli Pandavar

Inne głosy
z Gazy
Bassam Tawil

Kosmiczna zdrada żydowskich
kobiet przez lewicę
Bendan O'Neill

Jak propalestyńscy
są zachodni demonstranci?
Captain Allen

Ryjący w ziemi
przedsiębiorcy
Athayde Tonhasca Júnior

Guardian kłamie, żeby przedstawić
żołnierzy IDF jako potwory
Elder of Ziyon
 

Autonomia Palestyńska
jest równie zła jak Hamas
Itamar Marcus

Czy może istnieć uczciwa
propalestyńska lewica?
Adam Levick

Mistrzowska operacja
odbicia zakładników
Andrzej Koraszewski 

Blue line
Polecane
artykuły

Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


&#8222;Choroba&#8221; przywrócona przez Putina


&#8222;Przebudzeni&#8221;


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk