Prawda

Niedziela, 12 lipca 2020 - 15:49

« Poprzedni Następny »


Przepraszam, że przypominam raz jeszcze


Andrzej Koraszewski 2019-06-06


Do wyborów parlamentarnych pozostało już bardzo mało czasu i publicyści wydają się rozdarci między potrzebą wzmacniania morale i przyznania, że szanse na zwycięstwo maleją z każdym dniem. Wielu podkreśla, że jest to walka o demokrację, że kolejna kadencja pisowskich rządów będzie prawdopodobnie oznaczała szybkie przyspieszenie niszczenia instytucji demokratycznych, dalszej klerykalizacji polityki i wzmacniania narodowo-katolickiego patriotyzmu.

Pożyczam tytuł tego artykułu od tureckiego publicysty, Buraka Bekdila. W lipcu 2014 roku był jeszcze publicystą dziennika „Hurriet” i napisał pod tym tytułem czteroczęściową serię, ale ponieważ po pierwszym artykule otrzymał mnóstwo gróźb śmierci, więc redakcja nie zdecydowała się na publikację pozostałych trzech, które w tej sytuacji ukazały się tylko na naszej stronie po polsku. (Burak Bekdil niebawem został wyrzucony z redakcji, a następnie w obawie przed aresztowaniem wyemigrował z Turcji do Grecji.)


W pierwszym artykule z tej serii pisał między innymi: „Raz jeszcze połowa świata walczy w jednym szeregu z dżihadystami Hamasu przeciwko ich żydowskiej nemezis.” Pisał jednak nie o polityce międzynarodowej, nie o zachodnich mediach, a o tureckiej „dobrej zmianie” pod wodzą Erdogana, o biciu w nacjonalistyczne werble, o podżeganiu do nienawiści, o fałszowaniu historii i apelowaniu do antysemickich instynktów, a wreszcie, o powszechnym wśród zwolenników tureckiej „dobrej zmiany” uwielbieniu dla Adolfa Hitlera.     


Kończąc tę serię pisał:

„Tytuł tej czteroczęściowej serii miał być mocnym przypomnieniem w dzisiejszych czasach, że Hitler miał rację uważając, że emocje (religijne) są dla wielu, a rozum zarezerwowany jest dla nielicznych”.

Burak wielokrotnie w swoich artykułach pisał o kwestii instrumentalnego wykorzystywania religii w polityce i o sojuszu meczetu z tureckim nacjonalizmem. Nasza dobra zmiana jest nadal względnie łagodna, instytucje demokratyczne nie zostały jeszcze całkowicie podporządkowane Prezesowi, więc nawet jeśli mamy uzasadnione powody do obaw, porównanie do sytuacji w Turcji byłoby przesadą.

 

Dziś w kraju, w wielu analizach irytacja kieruje się na PSL, ponieważ ludowcy postanowili, że w jesiennych wyborach wystartują jednak osobno. W „Studio Opinii” Ernest Skalski przewiduje, że ta decyzja może ostatecznie zmieść ludowców ze sceny politycznej. Skalski pisze:

Na epitafium z podsumowaniem będzie czas za kilka miesięcy. Już teraz wiadomo, za jakie grzechy Pan Bóg ukarał ludowców pozbawieniem rozumu. 


Szanse, że w jesiennych wyborach PSL przejdzie pięcioprocentowy próg i uzyska jakąś mini frakcyjkę w Sejmie, są niewielkie. Ale powiedzmy, że wejdzie i że wybory wygra jakaś koalicja wokół Platformy. To też, jak na dzisiaj, nie wygląda zbyt pewnie, ale wykluczyć nie można. I wówczas tej koalicji może zabraknąć tych kilku mandatów PSL, żeby zmontować rząd, więc ludowcy może wejdą do niego na przystawkę, dostając coś w skali półtora resortu. I to jest najlepsza perspektywa, jaka może czekać tę partię na kolejną kadencję. Jednakże opuszczając teraz, przed wyborami, tę koalicję, PSL stara się, by nie wygrała ona wyborów. Więc sam sobie tę szansę odbiera.

Nie po raz pierwszy PSL staje wobec zagrożenia, że spadnie poniżej progu wyborczego. Tym razem to prawdopodobieństwo jest większe niż kiedykolwiek, więc ta prognoza wydaje się słuszna. Problem polega na tym, że PSL nawiązuje do ruchu ludowego i twierdzi, że reprezentuje ruch ludowy, ale ruchu ludowego nie ma w Polsce od 1947 roku. W 1947 PSL stanowił jedyną realną siłę, która mogła przeciwstawić się komunistom i która prawdopodobnie wygrała wybory, mimo bandyckiego terroru podczas kampanii wyborczej. Wybory zostały sfałszowane, niebawem PSL przestał istnieć. Czy jego odbudowa po roku 1989 rokowała jakiekolwiek nadzieje? Przedwojeni ludowcy wymarli, ZSL nie cieszył się szacunkiem na wsi, „Solidarność Rolników Indywidualnych” nie cieszyła się zainteresowaniem ani inteligencji, ani „Solidarności” robotniczej. Raz jeszcze wieś poczuła się zdradzona i miała po temu powód.       

 

Ernest Skalski o problemach wsi nie pisze, myśli w kategoriach mandatów w Sejmie i stołków w rządzie. Rozumiem, ale mam wrażenie, że rozumiem również spory wśród ludowców. Cokolwiek zrobią, zrobią źle, po prostu są na przegranej pozycji i prawdopodobnie nic już tego nie zmieni.


Ernest Skalski stwierdza:

Na razie obwieszczają tworzenie Koalicji Polskiej i wzywają pod swoje sztandary nieistniejący elektorat, bo ten realny jest zagospodarowany prawie w całości przez dwie wielkie siły polityczne.

Znów prawda, chociaż nie cała, PiS jest dziś na wsi i w małych miastach silniejszy niż PSL, jednak jeszcze bardziej nacjonalistyczne partie też mają tu swój elektorat. SLD przekonuje niewielu, elektorat PO i Nowoczesnej jest w ilościach śladowych. Koalicja Polska albo nigdy się nie zawiąże, albo będzie dziwolągiem na pokaz, z generałem Ochotniczych Straży Pożarnych i szefową Gospodyń Wiejskich, ustawionych do rodzinnej fotografii przed ostateczną klęską. Potem będą spory, czy ta klęska byłaby większa, gdyby zostali w Koalicji Europejskiej, czy decyzja o wyjściu nie miała najmniejszego znaczenia, bo elektorat PSL wcześniej zmienił swoje preferencje. Można oczywiście argumentować, że pozostałości przydałyby się Koalicji, ale dla ludowców to jest pytanie czy być połkniętym przez PiS, czy przez PO? Znając swój elektorat, doszli do wniosku, że jeśli partia ma przetrwać, lepiej ryzykować spadek poniżej progu wyborczego, aniżeli ryzykować wykruszenie się elektoratu do reszty. Poselskie mandaty i stołki są mniej ważne. 


Czy słuszne jest przekonanie, że niechęć do PO, Nowoczesnej, SLD i Zielonych jest na wsi tak silna, że zniechęci nawet najwierniejszych wyborców? Mogą wiedzieć co mówią. Mieszkańcy wsi i małych miast nie są ślepi i głupi i doskonale zdają sobie sprawę z bezmiaru pogardy ze strony tych koalicjantów. W wyborach w 2005 roku PiS zdobył 155 mandatów do Sejmu, Samoobrona 56, Liga Polskich Rodzin 34, PSL 25. Było to wotum nieufności mieszkańców wsi i małych miast dla PSL. Rządząca wówczas koalicja rządowa rozpadła się i kolejne wybory były w 2007 roku. Tym razem Platforma Obywatelska zdobyła 209 mandatów, PiS 166, koalicja Lewica i Demokraci 53, PSL 31. Poniżej progu wylądowała Samoobrona i Liga Polskich Rodzin. PSL nieznacznie poprawiła swój wynik, głównie odzyskując część elektoratu Samoobrony, PiS na wsi umocnił się. Dlaczego? Długo można spekulować. Moje pole obserwacji było ograniczone do mediów i mojej gminy.             


Na trzy miesięce przed tymi wyborami, Krystyna Naszkowska (naczelna specjalistka od wsi i rolnictwa w „Gazecie Wyborczej”), opublikowała artykuł pod znamiennym tytułem  „Lekkostrawny Kaczyński". Wytłuszczony początek artykułu informował: Kandydat PiS może nic nie mówić, może przemawiać językiem miłości, może wrócić do tonu agresji. Rolnicy i tak na niego zagłosują. Wyjaśnienie tego fenomenu przez autorkę brzmiało: „O zwycięstwie przesądzą głosy rolników drobnych i średnich, mających kilku-, najwyżej kilkunastohektarowe gospodarstwa" — wyjaśniała dalej, że jest to grupa wyłącznie roszczeniowa, reagująca na populistyczne hasła i demagogię. Ta grupa, zdaniem Krystyny Naszkowskiej to ludzie: „wiecznie oczekujący z wyciągniętą ręką".

„Niezależnie od tego, co robi ten czy inny rząd, którego ludowcy są współkoalicjantem, zawsze potrafią się oni zdystansować od poczynań rządu niekorzystnych dla drobnych rolników i sobie przypisać zasługę, jeśli rząd zrobi coś dobrego dla tych rolników."

Dziennikarka wyraziła swój gniew, że „Nasz Dzienik” pisze zawsze ciepło o rolnikach. „Żadna gazeta nie pisze tak o rolnictwie jak 'Nasz Dziennik’”.

 

W kilka tygodni później ten ekspercki artykuł Naszkowskiej przypomniał (również na łamach „GW”), profesor Janusz Majcherek. Znany socjolog pisał o kwestii mentalnej. „Cechy owej mentalności wyłaniającej się z charakterystyki dokonanej przez Naszkowską są przerażające – pisał - To mieszanina roszczeniowości, pazerności, cwaniactwa i nieufności." Autor przypomina z dumą swój artykuł "Pieniądze wsi szkodzą", dodając z nutą żalu, że spotkała go po nim niezasłużona krytyka, ale on nadal jest przekonany, że „tylko wzrost biedy na wsi wygoni ludzi ze wsi”.  

 

Natychmiast po wygłoszeniu tej mądrości socjolog zadaje kluczowe pytanie:

„Ciekawe, czy i w jakim stopniu inteligenccy obrońcy wsi i panujących na niej stosunków, którzy wypowiadali się na łamach 'Gazety', zadowoleni są z politycznych preferencji swoich pupili?"

Socjolog oczywiście nie zauważa, że wygłasza sprzeczność — obrońcy wsi z definicji nie są obrońcami panujących na niej stosunków. Drobny rolnik mógłby być mniej narażony przy elementarnej osłonie kontraktów, przy infrastrukturze nie skierowanej wyłącznie na gospodarstwa wielkoobszarowe, przy stawce na biotechnologię (o co należałoby się spierać z niektórymi działaczmi PSL). Żeby móc jednak odkryć, co mogłoby poprawić sytuację mieszkańców wsi, trzeba zmienić mentalność inteligenta. Roszczeniową, cwaniacką, pełną bezgranicznej pogardy.   


Jeśli kogoś dziwią zachowania wyborcze mieszkańców wsi, to powinien nauczyć się czytać ze zrozumieniem zarówno teksty takie jak Naszkowskiej, jak i Majcherka.  


Po raz pierwszy w dziejach ludzkości współczesny świat zrozumiał, że wśród wszystkich bogactw naturalnych tak naprawdę liczy się tyko potencjał intelektualny społeczeństwa. Umiejętność wykorzystania tego potencjału przekreśla wszelkie niedostatki — brak złota, srebra, diamentów, ropy naftowej czy żyznej ziemi. Społeczeństwa oparte na pogardzie, na wierze w pracę przymusową, na oszustwie, są skazane na klęskę, nawet jeśli są w posiadaniu największych skarbów materialnych świata. Po odzyskaniu niepodległości najważniejsza była praca na rzecz wyrównania cywilizacyjnego poziomu miast i wsi, gdyż przy tak wielkich nierównościach pokusa oszukiwania najbiedniejszych jest zbyt wielka.


Po 1989 roku nowe mody intelektualne (a inteligencja jest niezwykle wrażliwa na mody intelektualne) kazały lewicy laickiej wierzyć w niewidzialną rękę rynku, ale niewidzialna ręka rynku zachowywała się jak Królowa Korony Polskiej, czyli nie robiła nic. Niewidzialna ręka rynku istnieje i działa naprawdę, ale do tego konieczne jest spełnienie warunków, o których nasza inteligencja nie chciała nawet słuchać.  


W politycznych decyzjach na pierwszy ogień poszły pod nóż spółdzielnie rolne, chociaż to one były najważniejsze, jeżeli gospodarstwo rodzinne miało się modernizować. Związki rolnicze mogły dotrzeć do rolników i wiedziałyby jak z nimi rozmawiać, istniało przedstawicielstwo polityczne wsi, była szansa na rozmowę z wsią. Sama propozycja rozmowy o partnerstwie politycznym z wsią była obrazą uczuć polskich inteligentów. W „Gazecie Wyborczej" o wsi i rolnictwie wypowiadali się teatrolodzy i aktorzy, socjolodzy i czort wie kto, jedno było wykluczone, żeby spróbować porozmawiać z tymi, którzy coś wiedzą i inteligentami nie są.


Kiedy zniszczono już rolniczą spółdzielczość, kiedy zamordowano związki i doprowadzono do fragmentaryzacji przedstawicielstwa wsi (kto dziś pamięta sławetny okrzyk prezydenta Wałęsy: „Nie chcę, żeby była jedna partia chłopska, bo wtedy chłopi nie dadzą nam chleba". Nie dadzą!), przyszła pora na wiejskie przedszkola i wiejskie szkoły.


Dlaczego durny chłop słucha największych populistów i demagogów? Może mówi: wszystko jedno kto mnie oszuka, ale fajnie jest jak ktoś chociaż przez czas kampanii udaje człowieka.


Powróćmy do profesora Janusza Majcherka. Profesor kończył swój artykuł słowami:

„Anachroniczni politycy reprezentujący takie zacofane środowisko społeczne nie zapewniają Polsce nowoczesnego rozwoju. Prowadzenie polityki utrwalającej ten stan rzeczy jest szkodliwe dla kraju i większości jego mieszkańców."

Profesor ma rację, chociaż ten zwolennik nauczania w szkołach erystyki zamiast matematyki raczej nie wie, dlaczego.


Uprzedzenia i przesądy wobec wsi nie znikną same, budowa zaufania to długi i trudny proces. A ponieważ się jeszcze nie zaczął, to pogardzani głosują na tego inteligenta, który obiecuje więcej.


Czy Platforma może zawalczyć o wieś i małe miasto w inny sposób jak tylko obiecując więcej niż obiecuje PiS?      


Musiałaby chcieć, a ponieważ tej woli nie widać, ludowcy wolą próbować beznadziejnej walki sami.


Moją uwagę zwrócił inny artykuł w „Studio Opinii”, profesor Stanisław Obirek przypomniał zapomniany flirt katolików z komunizmem. Czytając ten tekst uświadomiłem sobie, że kiedyś o tym pisałem. Google mi pomógł, 21 lat temu opublikowałem w paryskiej „Kulturze” artykuł pod tytułem „Stan inteligencki na drodze do kapitalizmu”. Pisałem w nim o książce Józefa Chałasińskiego Przeszłość i przyszłość inteligencji polskiej. Chałasiński prezentował marksizm i katolicyzm w wydaniu polskiej inteligencji jako dwie strony tego samego medalu. "Dla obydwu tych kierunków — pisał — historia istnieje jako obiektywny proces rozwojowy, kierowany przez jakieś ostateczne sprężyny metafizyczne... jest rzeczą drugorzędną czy tą historią kieruje wola boża, czy jakieś wewnętrzne siły..." Ówczesny hetman polskiej inteligencji marksistowskiej — Stefan Żółkiewski - poszukiwał formuły łączącej marksizm z jakimś neopozytywizmem. Zdaniem Chałasińskiego, w płaszczyźnie metodologicznej był to trójkąt, którego nieuniknioną charakterystyką była niewierność, zaś w płaszczyźnie praktycznej sprowadzało się to zaledwie do prób dialogu między marksistami i katolikami. Ani „Tygodnik Powszechny", ani „Przegląd Kulturalny" nie zamierzały i nie były w stanie wyprowadzić inteligencji z kawiarni, mogły co najwyżej przezwyciężać wrogość między stolikami.


Z perspektywy czasu to zaledwie ciekawostka historyczna, ale znacznie ważniejsza była jego diagnoza mentalności warstwy inteligenckiej.  


Na drugim roku studiów, jako niespełna dwudziestoletni student, w ciągu  jednej nocy przeczytałem książkę Chałasińskiego. Dlaczego właśnie ta książka była dla mnie wstrząsem? Była ona z jednej strony fotografią rodzinną, z drugiej nagłym wzmocnieniem tego, o czym wcześniej czytałem u Nałkowskiego i Krzywickiego.


Szlachecka genealogia inteligencji polskiej, inteligenckie getto ludzi dobrze wychowanych, pomieszanie patriotyzmu i kultury pogardy (pogardliwego stosunku do pracy i pogardliwego stosunku do innych), Sienkiewicz zastępujący prawdziwą literaturę, uczący stanowej i narodowej ksenofobii.


Mój pokoleniowy bunt znalazł w pracy Józefa Chałasińskiego swój manifest. Zapewne nie zdawałem sobie wówczas sprawy z tego, że to co mi się w tej książce podobało najbardziej — wyostrzony obraz, prezentacja inteligencji w czarno-białych kolorach, przeciwstawienie inteligenckiego getta nielicznej grupce outsiderów — stanowiło również jej największą wadę.


Chałasiński nie stroił swojej książki w szaty naukowej teorii, walił z armaty w marksistów, katolików i liberałów, pokazując zjawisko, które doskonale znałem z historii rodzinnej — historię zubożałej szlachty, która straciwszy swoje majątki przenosiła się do miast i tworzyła namiastkę warstwy oświeconej. Wykształcenie było dla tej grupy symbolem statusu, drogą do zdobycia pozycji w towarzystwie. Profesjonalizm, rzetelna praca, osiągnięcia zawodowe to nie były cele tej grupy. Wzorem osobowym dla polskiej inteligencji pochodzenia szlacheckiego był salonowy mędrzec, który dobrze tańczył, najsprawniej wygłaszał podzielane przez innych opinie i błyskotliwie krytykował wszelkich przeciwników tych opinii.


Chałasiński zwracał uwagę na fakt, że w okresie zaborów w Wielkopolsce funkcję przywódców politycznych pełnili wiejscy lub przemysłowi działacze gospodarczy, natomiast w Warszawie królowali literaci, a w Galicji urzędnicy i uczeni traktujący swoje katedry jak starostwa. Dystans między inteligencją a ludem był źródłem dumy, tak samo jak źródłem dumy było unikanie wszelkich użytecznych zajęć.


Chałasiński wskazywał na inteligencję katolicką jako na tę część inteligenckiego getta, która w równym lub w jeszcze większym stopniu niż marksiści blokowała transformację tej warstwy i strzegła tradycyjnych dystansów między warstwą oświeconą a ludem. Inteligenckie credo niewątpliwie formułowane było na łamach „Tygodnika Powszechnego" wyraźniej niż w innych pismach. "Nie wykształcenie wyróżnia inteligencję — cytował „Tygodnik" Chałasiński — lecz produkcja kulturowa w odróżnieniu od produkcji ekonomicznej."


W innym miejscy autor cytował pomieszczone na łamach „Tygodnika" ostrzeżenia iż "nie wolno… kosztem wartości inteligencji powiększać jej ilości". Podczas gdy marksiści otwierali drogę do społecznego awansu, ale zastępowali wykształcenie propagandą, inteligencja katolicka pozostawała wierna idei zamkniętego i liczebnie ograniczonego getta. To getto było tradycyjnie gettem "Europejczyków". Józef Chałasiński w końcu lat pięćdziesiątych pisał, że frazeologia europejskości jest stałym rysem polskiej inteligencji, ale że jest ona z reguły nie tyle próbą przybliżenia zachodniej nowoczesności do ludu, co formułą podkreślającą nasz dystans od tego ludu. Twierdził, że w tej europejskości nie ma odpowiedzialności ani za Polskę, ani za Europę, że jest to głównie wyraz skłonności do hedonistycznej konsumpcji, a nie do zbiorowego trudu.


Ten czarny obraz inteligencji jako warstwy społecznej złagodzony jest opisem „bezdomnych", inteligenckich twórców żyjących poza gettem, tworzących wielkie dzieła w samotności, dzieła, które składają się na nasze najpoważniejsze dziedzictwo kulturowe. Ci „bezdomni" byli z reguły buntownikami przeciw własnej warstwie (nierzadko spalając się w tym buncie), bez szansy skierowania swojej energii na działania pozytywne. Oni tworzyli nasz kulturowy Olimp. Problem polega jednak na tym, że samotny heroizm jest możliwy w humanistyce, ale w dziedzinie nauk ścisłych sama świadomość nie wystarcza, nauki ścisłe potrzebują bazy, bazy wcześnie kształconych umysłów, instytucji, zespołów, popartego pieniędzmi uznania dla badań podstawowych i oczekiwań ze strony przemysłu na rezultaty praktyczne. W efekcie, powiada Chałasiński, polska kultura zawieszona jest w próżni. Podczas gdy inteligencja zachodnia jest współautorem cywilizacji technicznej, materialnego dobrobytu i dostosowanego do tej cywilizacji technicznej społecznego ładu, inteligencja polska jest warstwą konsumpcyjną, której outsiderzy tworzą wartości kultury, opornie i w niewielkich dawkach docierające do reszty społeczeństwa.


Zapewne współcześnie raz jeszcze można by powtórzyć stwierdzenie Chałasińskiego, że "w dziejach Polski nie było chyba drugiego momentu, który by w tym stopniu, co chwila obecna, wymagał od narodu polskiego intelektualnego wysiłku i moralnego charakteru." Prawdziwe pozostaje również zdanie z poprzedzającego to stwierdzenie akapitu, że "...u nas każde pokolenie inteligencji zaczyna pracę od początku i zawsze w ten sam sposób".


Mógłby ktoś powiedzieć, że tamte rozważania o konsekwencjach szlacheckiej genealogii polskiej inteligencji są już całkowicie bez znaczenia. Dziś problemem jest nie tyle owa szlachecka genealogia inteligencji, co fakt, że kolejne pokolenia inteligencji żywią się tym samym etosem. Pochodzący ze wsi, czy z rodzin robotniczych studenci wysilają się, żeby zasłużyć na miano inteligenta i robią na tym polu zdumiewające postępy. Przeniesione z przeszłości wzory osobowe odnajdujemy nie tylko na warszawskich i krakowskich salonach, ale również (często wręcz w karykaturalnej postaci) na wiejskich plebaniach, w pokojach nauczycielskich, w redakcjach gazet i w gabinetach lekarskich.


Opisywany przez Chałasińskiego ustawicznie demonstrowany dystans społeczny, pogarda, brak życzliwości i heroiczna obrona salonowych barykad — to wszystko są zjawiska, które znakomicie zaszczepiły się w inteligencji o innej już niż szlachecka genealogii. 30 lat temu odzyskaliśmy niepodległość, ale nie umieliśmy wybić się na demokrację. Ceną, którą dziś przychodzi za to zapłacić jest „dobra zmiana”, jeszcze nie w stylu tureckim, ale niektóre podobieństwa są uderzające. Gniewne pokrzykiwanie na ciemne masy biegu rzeki nie odwróci. Przepraszam, że powtarzam raz jeszcze, takiego mamy suwerena jakich suweren miał nauczycieli.


P.S. Kiedy 21 lat temu wysłałem mój artykuł do Paryża, zrobiłem w nim zabawną literówkę. Napisałem Europejczucy. Rozbawiony Jerzy Giedoyc przysłał mi krótki liścik: „Europejczucy? Czy może Pan to rozwinąć?"      


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. @subject Hal 2019-06-08








Półka
Hili: Zgadzam się na kohabitację, ale ta półka jest moja. 
Szaron: I tak tam wskoczę jak sobie pójdziesz.

Więcej

Andrew Sullivan
o nowomowie
Jerry A. Coyne


Namawiam każdego, kto jeszcze nie czytał książki Orwella Rok 1984, lub czytał ją bardzo dawno, by powtórzył jej lekturę. Głównym zadaniem pracy bohatera - Winstona Smitha – jest wymazywanie prawdziwej historii i zastępowanie jej najnowszą, ideologicznie zaaprobowaną wersją historii. Brzmi znajomo?

Rządząca partia Wielkiego Brata stworzyła także język, “nowomowę“, który Wikipedia opisuje w następujący sposób:

Więcej

Turcja przysięga,
że “wyzwoli Al-Aksę”
Seth J. Frantzman 

Turecki prezydent Tayyip Erdogan wygłasza przemówienie podczas ponownego otwarcia meczetu Yildiz Hamidiye z epoki osmańskiej w Stambule, Turcja, 4 sierpnia 2017 r. Zdjęcie: MURAD SEZER/REUTERS)

Po “wskrzeszeniu Hagia Sophia" jako meczetu, prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan, przysiągł w piątek “wyzwolić meczet Al-Aksa” z rąk Izraela.

 

W zeszłym tygodniu została podjęta decyzja o zmianie statusu starożytnej bazyliki Hagia Sophia, która została zamieniona w meczet w 1452 roku, a następnie zamieniona na  muzeum w 1934 roku.

Więcej
Blue line

Smutek obwodów
kiepsko scalonych
Marcin Kruk


Docent ma pyzatą twarz i kogoś mi przypomina, nie wiem kogo, ale to uczucie, że już go gdzieś widziałem, wzmacnia moją antypatię. Siedzimy przy stole, jemy maliny ze śmietaną, docent jest bratem gospodyni, wyjść nie można, trzeba robić dobrą minę do złej gry. Siedzimy jakby żadnej pandemii nigdy nie było, a kto może wiedzieć, co taki przywlókł ze sobą z wielkiego miasta.

Bo widzi pan, zwraca się do mnie, my dostajemy studentów po waszych szkołach, to jest materiał, z którym już nic się nie da zrobić. Oni nie tylko nic nie umieją i niczego nie potrafią, oni po prostu nie chcą się niczego nauczyć.

Więcej

Proizraelscy demokraci
i ich niezrozumienie problemu
Elder of Ziyon


Przez ostatnie dwudzieścia lat Autonomia Palestyńska odrzucała wszystkie propozycje, które dałyby im państwo. Nie robili tego z jakąkolwiek realistyczną kontrpropozycją – robili to przez stosowanie siły weta wobec każdego proponowanego rozwiązania. Ponieważ każde porozumienie, z definicji, musi być “wspólnie uzgodnione”, AP ma możliwość nie zgodzenia się nigdy na cokolwiek, co nie spełnia ich maksymalnych żądań. Negocjacje nie polegały na poszukiwaniu kompromisu – były to izraelskie oferty i palestyńskie odmowy.

Więcej
Blue line

Homeopatia jest
bezwartościowa
Steven Novella 


Większość ludzi nie wie naprawdę, czym jest homeopatia, sądząc, że jest to jakiś rodzaj “naturalnej” medycyny. Ci jednak, którzy wiedzą, rozumieją, że homeopatia jest dosłownie niczym – jest to woda. Każdy początkowy składnik zostaje rozcieńczony do tego stopnia, że nie pozostaje z niego nic. Jak to często powtarzam, jest to czarodziejski pył rozcieńczony do nieistnienia. Ten fakt jednak nie tylko prowadzi do nieuniknionego wniosku, że homeopatia jest nic nie warta, prowadzi także do wniosku, że jest nieszkodliwa, przynajmniej bezpośrednio.

Więcej

Trwający problem
antysemityzmu w Niemczech
Judith Bergman

Antyizraelski wiec powiązanej z Palestyńskim Frontem Wyzwolenia Palestyny lewicowej grupy niemieckiej. (Berlin, 3 lipca 2020)

Według niedawno opublikowanego rządowego raportu, "Politycznie motywowane przestępstwa w 2019 r.", niemal wszystkie antysemickie przestępstwa popełnione w Niemczech w 2019 roku były popełnione przez prawicowych ekstremistów. W tym raporcie podzielono “politycznie motywowane przestępstwa” na przestępstwa prawego skrzydła, przestępstwa lewego skrzydła, przestępstwa motywowane religijną ideologią i nieprzypisane przestępstwa.

Więcej

Kontrrewolucjoniści wszystkich
krajów łączmy się
Andrzej Koraszewski 

Zdjęcie z afisza zapraszającego na spotkanie w Melbourne, na które Ayaan Hirsi Ali nie mogła przybyć ze względu na groźby śmierci.

Peter Robinson w serii wywiadów Uncommon Knowledge przeprowadził wywiad z Ayaan Hirsi Ali. Rozmowa koncentruje się na rewolucyjnych nastrojach w Ameryce i na tym, jak je postrzega czarna imigrantka z Afryki. Robinson na początku przywołuje dwa tweety, pierwszy tweet Ayaan Hirsi Ali, w którym pisze: ”Czego media ci nie mówią, to że Ameryka jest najlepszym miejsce na planecie dla czarnych, dla kobiet, gejów, trans, czy kimkolwiek jesteś. Mamy nasze problemy, na które musimy spojrzeć. Ale nasze społeczeństwo, nasze systemy są dalekie od rasizmu”.     

Więcej

Boris Johnson,
Tarcza Izraela
Noru Tsalic


Izraelczycy latami spotykali się z oskarżeniem o apatię w sprawie pokoju z Palestyńczykami. Ale możliwa aneksja/rozciągnięcie jurysdykcji na części Zachodniego Brzegu/Judei i Samarii już zmieniła stan rzeczy. Jest w Izraelu przedmiotem zaciekłej debaty. I tak powinno być. To prawda, obecny rząd jest wynikiem demokratycznych wyborów, a izraelski elektorat wiedział dokładnie, na co głosuje.  Niemniej, nie ma nic złego w ponownej debacie o tej kwestii, żeby dokładnie wyjaśnić zamiary i ujawnić nieprzewidywane poprzednio konsekwencje.

Więcej

Pięć błędnych wyobrażeń
o ewolucji
Jerry A. Coyne

Tak, współczesne małpy i my mieliśmy wspólnego małpiego przodka.

Przeszukując The Conversation, natknąłem się na artykuł Pauli Kover o częstych błędnych wyobrażeniach o ewolucji. Dla tych z nas, którzy uczą o ewolucji, ważne jest poznanie ich, bo musimy je wyjaśnić, kiedy nauczamy biologii ewolucyjnej. Mam taką listę w moim komputerze i możecie zobaczyć wyczerpujące podsumowanie takich błędnych wyobrażeń na stronie UC Berkeley Understanding Evolution.

Więcej

Porwanie Holocaustu
dla Dżihadu (7)
Anjuli Pandavar


Plan Pokój do Dobrobytu zawiera także niebezpieczeństwa dla Izraela. Po Oslo „świeckie” brygady OWP wpuszczono do Judei, Samarii i Gazy jakoby po to, by walczyć i pokonać „islamistyczny” Hamas. Według Nabila Sza'atha, wysoko postawionego funkcjonariusza OWP:

“Mogliście wpuścić tysiąc przedsiębiorców i bogatych ludzi, a zamiast tego woleliście dziesięć tysięcy uzbrojonych bandytów. … Arafat walczył bardzo ostro przeciwko powstaniu palestyńskiej klasy średniej i wolał zmilitaryzowaną bazę”.
10 tysięcy uzbrojonych bandytów zamiast tysiąca przedsiębiorców było fundamentalnym błędem Oslo, który plan Pokój do Dobrobytu próbuje poprawić. “Palestyńska klasa średnia”, której tak obawiał się Jaser Arafat jest tym właśnie, co oznacza 50 miliardów dolarów. 

Więcej
Blue line

W niedzielę druga tura,
ale właściwie czego?
Andrzej Koraszewski 


Lubimy walczyć, za chwilę pójdziemy do wyborów, mamy podobno wybrać prezydenta, ale mam wrażenie, że wielu pójdzie do urn w innej sprawie. Inteligencja wylewa swoją niechęć do mieszkańców wsi i zależnych od wsi małych miasteczek, mając nadzieję, że uda jej się wybrać inny naród. Z wielu powodów kieruje to moje myśli w kierunku twórczości Conrada. Wśród miłośników Józefa Conrada zdecydowanie większą popularnością cieszy się Lord Jim niż Nostromo

Więcej

Trzeba stanowczo wystąpić
przeciwko promocji mordowania
Manfred Gerstenfeld

Dzieci przedszkolne w Gazie na uroczystości zakończenia roku przedszkolnego, 2012 rok, zdjęcie od The Israel Project Flickr CC

Cywilizowane społeczeństwa powinny podejmować działania przeciwko każdemu, kto wyraża pragnienie popełnienia morderstwa. Irański rząd, Hamas, Hezbollah, rozmaici duchowni i inne wpływowe postaci w świecie muzułmańskim, jak również neonaziści i inne ekstremistyczne grupy prawicowe, otwarcie oznajmiają o swoim pragnieniu popełnienia morderstw lub wręcz ludobójstwa na Żydach i Izraelu. Wielu w zachodnim świecie albo odmawia usłyszenia tych wypowiedzi, albo aktywnie je popiera. Wielu innych nieustannie krytykuje Izrael i zachowuje całkowite milczenie w sprawie propagowania przez Palestyńczyków zabijania Żydów.  

Więcej
Blue line

Wiecznie kurczący się tranzystor
i wynalezienie Google
Matt Ridley


Innowatorzy to często nieznośni ludzie: niespokojni, kłótliwi, niezadowoleni i ambitni. Często są imigrantami, szczególnie na zachodnim wybrzeżu Ameryki. Nie zawsze tak jest. Czasami mogą to być spokojni, bezpretensjonalni skromni domatorzy. Jednym z takich ludzi, którego kariera i pomysły najlepiej pokazują nadzwyczajną ewolucję komputerów od roku 1950 do 2000, był właśnie taki człowiek. Gordon Moore był w centrum przemysłu przez cały ten czas i rozumiał oraz wyjaśniał lepiej niż ktokolwiek inny, że była to ewolucja, a nie rewolucja. Poza studiami w Caltech i parą nieszczęśliwych lat na wschodzie, prawie nie opuszczał Bay Area, nie mówiąc już o Kalifornii. Co niezwykłe jak na Kalifornię, stamtąd pochodził, dorastał w mały mieście Pescadero na wybrzeżu Pacyfiku, tuż za wzgórzami kryjącymi to, co nazywa się obecnie Doliną Krzemową, robił licencjat w San Jose State College. Tam poznał i ożenił się z koleżanką ze studiów, Betty Whitaker.

Więcej

UE nadal próbuje finansować
palestyński terror
Khaled Abu Toameh


Przez wiele lat Palestyńczycy otrzymywali bez żadnych warunków pomoc od zachodnich darczyńców.


Działało to w następujący sposób: palestyńskie organizacje składały podania o finansowanie, a darczyńcy automatycznie podpisywali czek lub aprobowali przekazywanie milionów dolarów lub euro na konta bankowe Palestyńczyków.

W największym skrócie, palestyńska postawa wobec zachodniego finansowania zawsze była następująca: “Wy, ludzie Zachodu, jesteście nam winni te pieniądze ponieważ przyczyniliście się do założenia Izraela po II wojnie światowej. Tak więc, nie macie prawa ustalania żadnych warunków finansowania. Po prostu dajcie nam pieniądze i zamknijcie się. Każda odmowa naszych żądań spowoduje naszą wściekłość i możliwy terroryzm oraz inne rodzaje przemocy nie tylko przeciwko Izraelowi, ale także przeciwko wam [nie-muzułmańskim] niewiernym na Zachodzie”.

Więcej

Dlaczego nauki i religii
nie można ze sobą pogodzić
Andrzej Koraszewski

Jerry A. Coyne: Wiara vs. fakty. Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić. Wydawnictwo „Stapis”, przekład Monika Stogowska-Woszczyk.  

Właśnie dostałem książkę, napisaną przez przyjaciela, przetłumaczoną na język polski przez przyjaciółkę, wydaną po polsku przez innego przyjaciela i zadedykowaną mojej żonie i mnie oraz naszej kotce Hili. Z oczywistych względów nie będzie to recenzja krytyczna.

Więcej

Gorący apel o rozsądek
ze strony byłego terrorysty
Sheri Oz

Mohammad Massad

W wieczornych wiadomościach słyszę jak Abbas grozi, że jeśli Izrael rozciągnie suwerenność na milimetr tego, o czym mówi, że jest JEGO ziemią, rozwiąże Autonomię Palestyńską (AP) i wręczy klucze Izraelowi. Parskam śmiechem i zastanawiam się, kogo on chce nabrać! Czy to jest jego sposób na zachowanie godności, kiedy AP rzeczywiście upadnie? Abbas wydaje się rozumować, że w ten sposób będzie mógł przedstawić światu porażkę swojego reżimu jako zawinioną przez Żydów, a świat aż nazbyt łatwo przekonać, że Żydzi są u podstaw wszystkiego złego, co się dzieje.

Nagle jednak pojawia się były terrorysta palestyński Mohammad Massad. Massad, były członek Czarnych Panter z Dżenin, były terrorysta, który starał się o zniszczenie Izraela, który obecnie walczy o prawa człowieka dla swojego ludu. Massad mówi, że on i 98% mieszkańców AP wstrzymuje oddech w oczekiwaniu na implozję reżimu Abbasa. Pisze o tym coraz więcej postów na Facebooku i dostaje publicznie i prywatnie komentarze od innych Palestyńczyków, którzy się z nim zgadzają.

Oto jego najnowszy post (28 czerwca 2020).

Więcej

Zatruty koktajl skarg
i zażaleń
Amir Taheri

Od samego początku niewolnictwo było stałą częścią ludzkiego istnienia, a w niektórych krajach jest nadal. Ani też czarni Afrykanie nie byli jedynymi ludźmi, których zamieniano w niewolników… Niewolnictwo było powszechną chorobą, która dotykała każdą społeczność na ziemi; jest to wstydliwa karta całej ludzkiej rodziny. Na rycinie: \

Kiedy oburzenie wywołane śmiercią George’a Floyda w sfuszerowanej operacji aresztowania podejrzanego zaczyna się uspokajać, może pora rozważyć, co osiągnął gniew rozpętany tą sprawą w dziesiątkach miast na całym świecie. 
Obawiam się niestety, że nie tylko wiele z tego gniewu poszło na marne, ale że ta forma gniewu mogła przyczynić się do pogłębienia społecznych resentymentów. Są po temu co najmniej dwie przyczyny.

Więcej

Chińskie urojenie
Nasrallaha i innych
Alberto M. Fernandez


Siedemnastego czerwca członek libańskiej grupy terrorystycznej Hezbollah, która narzuca na Liban irańską satrapię, udzielił długiego wywiadu telewizji LBC w Bejrucie. Pozornie Naim Kassem i jego szef, Hassan Nasrallah, są tylko przywódcami politycznej partii i organizacji “oporu”, ale kontrola Hezbollahu nad Libanem oznacza, że wszyscy dopatrują się kontekstu i znaczenia w  pojawiających się dyskursach i wywiadach. Wrogowie szukają aluzji, a słudzy Iranu w Libanie szukają wskazówek.

Więcej

Kiedy trzeba powiedzieć:
przepraszam, myliłem się
Andrzej Koraszewski 


Najnowszy artykuł Michaela Shellenbergera ukazał się na łamach „Forbes” i natychmiast został zdjęty. Czytałem go na jego stronie internetowej i rozumiem przerażenie redaktorów „Forbesa”. Jeden z najbardziej rozpoznawanych w dzisiejszym świecie ekologów przeprasza za rozpętanie histerii wokół zmian klimatycznych. Urodzony w 1971 roku Shellenberger jest współzałożycielem Breakthrough Institute oraz Environmental Progress. „Time” w 2008 roku nazwał go „bohaterem walki o środowisko”, jest autorem kilku książek i jest uznawany za autorytet w sprawach środowiska.

Więcej

Żydzi: Azjaci, Słowianie,
a teraz straszni biali 
Daled Amos

Przywilej białych Żydów. 

Jeśli chodzi o szerzenie nienawiści do Żydów, Tamika Mallory -- uczennica Ala Sharptona – dobrze nauczyła się lekcji. W 2018 roku cytowano jej słowa w artykule „New York Times” o tym, jak wiele dowiedziała się o białych Żydach. Od czasu tej rozmowy wszyscy wiemy jak to biali Żydzi podtrzymują białą supremację.

Więcej
Blue line

Postmodernizm: filozofia za
naszymi wojnami kulturowymi
Jason D. Hill


W moim poprzednim artykule postawiłem tezę, że wojny kulturowe, jakie dzieją się na ulicach i na uniwersytetach w całych Stanach Zjednoczonych i w krajach Europy, są objawami większej moralnej pandemii, której filozoficzne korzenie zarówno spłodziły, jak legitymizują szaleństwo anarchicznych impulsów. Wskazałem na to, że relatywizm moralny wspiera ideę, że nie ma obiektywnych kryteriów, by rozsądzić między konkurencyjnymi twierdzeniami o prawdzie. Rządzącą zasadą jest subiektywizm. To, co człowiek czuje, że jest prawdą, stanowi prawdę. Logika i rozum, według bardziej radykalnej szkoły subiektywizmu, jest wytworem rasistowskich i imperialistycznych białych konstruktów. 

Więcej

Nieislamskie prawo
o ochronie rodziny
Khaled Abu Toameh

Palestyńskie kobiety i organizacje praw człowieka są obiektem ataków Hamsu i innych islamskich grup oraz osobistości za ich poparcie propozycji nowej ustawy o ochronie rodziny. Ich zdaniem kryminalizacja bicia i mordowania kobiet jest bezspornym naruszeniem islamskiego nauczania i islamskich wartości. (Zdjęcie: Tessa Fox/Al Jazeera)

Palestyńskie kobiety i organizacje praw człowieka są obiektem ataków Hamasu i innych islamskich grup oraz osobistości za ich poparcie propozycji nowej ustawy o ochronie rodziny, która została przedstawiona przez rząd Autonomii Palestyńskiej.  


Ministerstwo do Spraw Kobiet AP informuje, że proponowane prawo ma uzupełnić kodeks karny przez wprowadzenie minimalnego wieku pozwalającego na zawarcie małżeństwa, uporządkować obecne zasady ochrony ofiar domowej przemocy, wprowadzić ostrzejsze kary dla sprawców i szkolenie sił policyjnych w udzielaniu pomocy ofiarom.      

Więcej

Przekonajcie mnie dlaczego
mam głosować na Trzaskowskiego
Andrzej Koraszewski 

Zamach na prezydenta Narutowicza.

Trudno powiedzieć, czy ten apel był dramatyczny, czy szyderczy. Przeglądając późnym wieczorem Internet zobaczyłem gdzieś wpis człowieka, którego nie znam. Zaintrygował mnie tytuł: „Przekonajcie mnie, dlaczego mam w drugiej turze głosować na Trzaskowskiego, macie dwa tygodnie czasu”. Dalej autor informował, że widzi wkoło pogardę i bezmiar niechęci, że nie jest zwolennikiem Dudy, ale zupełnie nie rozumie dlaczego miałby głosować na Trzaskowskiego. Pisał, że chce się dowiedzieć czy potrafimy go przekonać. Do Rafała Trzaskowskiego i do jego obozu pełnego pogardy dla innych.

Więcej

Uprowadzenie Holocaustu
dla Dżihadu (6)
Anjuli Pandavar

Elinor Joseph, chrześcijanka z arabskiej wioski Jish, żołnierka IDF – Zdjęcie: Israel and Staff.com

Na domiar wszystkich złożoności muzułmańskiej tożsamości muzułmański Arab izraelski musi borykać się z wieloma splątanymi problemami. 

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Współczesne niewolnictwo
i “przebudzona” hipokryzja
Judith Bergman

Izrael musi nauczyć się
rozumieć język “palestyński”
Itamar Marcus

Erdoğan życzy:
„Wielu szczęśliwych zdobyczy"
Burak Bekdil

Teraz jest czas na przełamanie
izraelsko-palestyńskiego impasu
Vic Rosenthal

Pochwała parlamentarnego
ateizmu
Andrzej Koraszewski 

Czarne Życie Się Liczy,
a co z palestyńskim życiem?
Ruthie Blum

Bodźce do innowacji
w końcu pokonają COVID-19
Matt Ridley

Grają surmy bojowe
i werble wciąż warczą
Andrzej Koraszewski

Postępujący nihilizm
i zgnilizna postmodernizmu
Jason D. Hill

Palestyńczycy: Czy rzeczywiście
chodzi o “aneksję”?
Khaled Abu Toameh

Maleńkie stworzenia morskie
budują olbrzymie domy
Jerry A. Coyne

Więc myślisz, że wiesz,
kim są Izraelczycy?
David Collier

Przerażająca prawda
o dziewicach z raju
Andrzej Koraszewski 

Uprowadzenie Holocaustu
dla Dżihadu (5)
Anjuli Pandavar

Sowiecka mentalność
Amerykanów 
Izabella Tabarovsky

Blue line
Polecane
artykuły

Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk