Prawda

Poniedziałek, 19 lutego 2018 - 18:33

« Poprzedni Następny »


Osaczeni przez religię


Salman Rushdie 2017-02-03

Okładka tygodnika \
Okładka tygodnika "Time" z 27 lutego 1989 roku z wizerunkiem Chomejniego.

Przypominamy opublikowany dziesięć klat temu tekst Salmana Rushdiego o osaczeniu przez religię, o nawrocie religijnego fundamentalizmu i o zdradzie demokratów, decydujących się na niekończące się ustępstwa wobec religijnej tyranii. Niniejsze tłumaczenie było pierwotnie opublikowane na łamach dawnego „Racjonalisty”  z zezwoleniem Autora. Artykuł ukazał się po raz pierwszy w zbiorze publikacji angielskiego PEN Clubu, pt.: „Free Expression is No Offence", pod redakcją Lisy Appignanesi wydanym nakładem Penguin Books.

Nigdy nie uważałem, że zajmuję się problematyką religijną, aż wreszcie religia mnie dopadła. Oczywiście, religia była zawsze częścią moich zainteresowań; dla pisarza z Indii, gdzie sprawy nadnaturalne i przyziemne żyją obok siebie na ulicach i traktowane są jak rzeczywistość tego samego rzędu, nie mogło jej zabraknąć. Sądziłem jednak, że istnieje wiele innych, większych i ciekawszych zjawisk. Niemniej, kiedy zostałem zaatakowany, musiałem stawić temu czoła i zdecydować, czego chcę bronić przed tym, co się z takim wrzaskiem i gwałtem na mnie rzuciło. Początkowo trudno było kogokolwiek przekonać, że napaść na Szatańskie wersetybyła częścią szerszego, globalnego ataku na pisarzy, artystów, jak również na podstawowe wolności. Agresorzy, a chodzi mi o przeciwników tej powieści, którzy grozili księgarzom i wydawcom, fałszowali treść tekstu, który im się nie podobał, i oczerniali jego autora, przedstawiali się jako strona poszkodowana, a pragnienie ugłaskania uczuć religijnych było tak silne, że mimo zamordowania tłumacza w Japonii i postrzelenia wydawcy w Norwegii, powszechnie akceptowano ten postawiony na głowie pogląd. Mimo wszystkich publicznych nawoływań do przemocy, w Wielkiej Brytanii, ani gdziekolwiek indziej nie aresztowano ani jednej osoby; nikomu też nie postawiono jakichkolwiek zarzutów o przestępstwo. Z najwyższą niechęcią powracam do tych złych, dawnych czasów, ale robię to, ponieważ teraz, religia osacza nas wszystkich, i chociaż większość z nas uważa prawdopodobnie, że mamy inne, ważniejsze troski, musimy stawić czoła temu wyzwaniu. Jeśli nie zrobimy tego, staniemy się jego ofiarami.


Cień rzezi podczas rozruchów po podziale Indii stanowi dla nas, którzy wówczas dorastaliśmy, straszliwe ostrzeżenie przed tym, co ludzie robią w imię Boga. Zbyt często taka przemoc powracała, w Meracie, w Asamie i ostatnio w Gudźaracie. Polityka etniczno-religijna stała się potężną siłą w postaci ekstremistycznych nacjonalistów, zbirów z Vishwa Hindu Parishad (Światowej Rady Hindusów), którzy zniszczyli świątynię Babri Masjid w Ajodhii, bo rzekomo pod jej fundamentami znajduje się miejsce urodzenia boga Ram, a także ruchu Maharashtrian Shiv Sena, którego ozdobione pomarańczowymi bandanami gangi młodzieżowe przyniosły terror na tolerancyjne niegdyś ulice mojego rodzinnego Bombaju; ten nowy religijny fanatyzm regularnie obierał sobie za cel świat sztuki i nauki, niszcząc obrazy wybitnych malarzy i biblioteki pełne starych ksiąg. W ostatnich wyborach powszechnych w Indiach polityka hinduskiego radykalizmu chwilowo przegrała; można się jednak zastanawiać, czy czegokolwiek się nauczyli.


Także Europejczycy nie powinni czuć się zbyt zadowoleni z siebie. Historia Europy usiana jest przykładami niebezpiecznego upolitycznienia religii: francuskie wojny religijne, śmiercionośne problemy irlandzkie, „katolicki nacjonalizm" faszystowskiego dyktatora Hiszpanii Franco i, wcześniej, widowisko rywalizujących armii w angielskiej wojnie domowej, które szły do boju śpiewając te same hymny.


Po odpowiedzi na dwa wielkie pytania: skąd pochodzimy, i jak mamy żyć, ludzie zawsze zwracali się do religii. W kwestii pochodzenia jednak wszystkie religie po prostu się mylą. Nie, Wszechświat nie został stworzony w sześć dni przez nadnaturalną siłę, która odpoczywała w dniu siódmym, ani nie został stworzony z wiru przez boga-niebo z gigantyczną wirówką. A w kwestii społecznej jest prostą prawdą, że gdziekolwiek religia ze swoją ciasną moralnością zdobywa wiodące miejsce w społeczeństwie, wynikiem jest tyrania; wynikiem jest Inkwizycja, albo Talibowie.


A jednak religie uparcie twierdzą, że dostarczają nadzwyczajnego dostępu do prawd etycznych i dlatego zasługują na szczególne traktowanie i ochronę. Uparcie również wypełzają ze sfery życia prywatnego, gdzie jest ich właściwe miejsce (podobnie jak wielu innych rzeczy robionych prywatnie i dobrowolnie między dorosłymi, których nie można jednak zaakceptować na placu miejskim), żądając władzy. Nie muszę tutaj opisywać pojawienia się radykalnego islamu; ale odrodzenie się wiary jest szerszym tematem.


Na przykład w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych niemal każdy - kobiety, homoseksualiści, Afro-Amerykanie, Żydzi — mogą starać się o wybór, i zostać wybrani, na wysokie stanowiska. Zadeklarowany ateista nie miałby jednak najmniejszej szansy. Dlatego też styl większości politycznych debat w Ameryce jest coraz bardziej świętoszkowaty: prezydent, według Boba Woodwarda, uważa się za „posłańca" wykonującego „wolę Pana", a „wartości moralne" stały się zakodowanym określeniem staromodnej, antygejowskiej, przeciwaborcyjnej bigoterii. Także pokonani Demokraci wydają się czmychać na tego rodzaju niziny, zapewne rozpaczając, że nigdy już nie wygrają wyborów, jeśli tego nie zrobią. Być może kiedyś, choć teraz wydaje się to nieprawdopodobne, zrozumieją, że w dzisiejszej podzielonej na pół Ameryce mogą faktycznie zyskać więcej przeciwstawiając się koalicji chrześcijańskiej, jej sympatykom i kohortom, i odmówią pozwolenia na to, by światopogląd Mela Gibsona kształtował życie społeczne i polityczne w USA. Jeśli jednak, co wydaje się bardziej prawdopodobne, Ameryka będzie nadal pozwalała religii na kontrolę i dominowanie dyskusji publicznej, to Zachód znajdzie się pod coraz większym naciskiem i ci inni religijni fanatycy, przeciwko którym mamy podobno walczyć, będą mieli wielką okazję do świętowania.


Zdaniem Jacquesa Delorsa, byłego przewodniczącego Komisji Europejskiej: „Starcie między tymi, którzy wierzą, i tymi, którzy nie wierzą, zdominuje w najbliższych latach stosunki między USA i Europą". W Europie bomby na stacji kolejowej w Madrycie i zamordowanie holenderskiego reżysera Theo van Gogha uważa się za ostrzeżenia, że świeckie zasady, leżące u podstaw każdej humanistycznej demokracji, muszą być bronione i wzmocnione. Wcześniej, jeszcze przed tymi zbrodniami, niemal wszystkie partie polityczne we Francji poparły decyzję zakazania noszenia w szkołach religijnych strojów, takich jak islamskie chusty. Odrzucano oczekiwania islamistów żądających segregowanych klas szkolnych i przerw na modlitwy. Dzisiaj niewielu Europejczyków uważa się za religijnych (według niedawno przeprowadzonego badania, tylko 21%) w odróżnieniu od większości Amerykanów (według Pew Forum — 59%). Oświecenie w Europie reprezentowało ucieczkę od władzy religii i zwrot w kierunku racjonalizmu; w Ameryce reprezentowało ucieczkę do wolności religijnej Nowego Świata — było bardziej ruchem ku wierze niż od wiary. Wielu Europejczyków uważa, że obecna amerykańska kombinacja religii i nacjonalizmu jest groźna.


Wyjątkiem od europejskiego laicyzmu jest Wielka Brytania, a co najmniej jej rząd składający się z pobożnych chrześcijan oraz coraz bardziej autorytarnego Tony Blaira, który przed wyborami w maju 2005 roku próbował przeforsować w Parlamencie prawo przeciwko „podżeganiu do nienawiści religijnej", co było cyniczną, nastawioną na zdobycie głosów próbą ugłaskania rzeczników brytyjskich muzułmanów, których zdaniem każda krytyka islamu jest obraźliwa. Prawnicy, dziennikarze i wiele autorytetów ostrzegali, że takie prawo drastycznie ograniczy wolność słowa, a równocześnie nie osiągnie swego celu — niepokoje religijne raczej wzmogą się, niż zmniejszą. Ale rząd Blaira wydaje się lekceważąco patrzeć na całą kwestię wolności obywatelskich — co znaczą takie wolności, choć wywalczone z trudem i od dawna wysoko cenione, kiedy postawi się je naprzeciwko wymogom zdobycia głosów przed wyborami?


Niebezpieczeństwo jest wyraźne. Podczas debaty w Izbie Gmin poseł z ramienia Partii Pracy, Khalid Mahmood, stwierdził, że to nowe prawo umożliwiłoby postawienie mnie przed sądem ze względu na wyjątkową okropność tego, co napisałem w Szatańskich wersetach.


Uwagi pana Mahmooda są niepokojące z trzech powodów. Po pierwsze, ujawniły alarmujący brak tolerancji wobec krytyki w połączeniu z nieznajomością istoty literatury pięknej. Czy rzeczywiście szesnaście i pół roku po publikacji tej książki nadal trzeba wyjaśniać, że prorok w książce nie nosi imienia Mahomet, że religia nie nazywa się islam, że miasto, w którym toczy się akcja, nie nosi nazwy Mekka, że cała sekwencja zdarza się podczas snu człowieka tracącego rozum, i że to właśnie nazywamy beletrystyką?


Po drugie, najwyraźniej nie zgadzał się ze stanowiskiem (wysoce podejrzanym) własnego rządu, którego zdaniem książki, filmy, dowcipy i temu podobne zgodnie z propozycją nowego prawa nie będą represjonowane.


Po trzecie, absurdalnie przeinaczył moją pracę mówiąc: „W kontekście Salmana Rushdiego chodziło o obraźliwe słowa, których użył świadomie, a które były napisane fonetycznie w urdu…" Na nowo sprawdziłem tekst powieści i potwierdzam raz jeszcze, że w dwóch rzekomo kontrowersyjnych rozdziałach jedno przekleństwo w urdu — bhaenchud — pojawia się jeden raz i nie jest skierowane do postaci fikcyjnego proroka (zwrot brzmi: "bhaenchud koszmar senny"). Gdzie indziej w rozdziale znajduje się jednak następujące zdanie: „Skurwysyńskie marzenia, przyczyna wszystkich kłopotów rasy ludzkiej, także kina, gdybym był Bogiem, wyciąłbym ludziom wyobraźnię i wtedy może biedne sukinsyny, takie jak ja, mogłyby spokojnie przespać noc". Mam wrażenie, że niezależnie od przekleństw, czy są podane w urdu, czy nie, zapisane fonetycznie czy inaczej, zdanie to doskonale reprezentuje stanowisko pana Khalida Mahmooda.


Jak próbowałem wytłumaczyć Fionie Mactaggart, kiedy spotkałem się z nią w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, czająca się nietolerancja pana Mahmooda i jemu podobnych w połączeniu z ich wiarą, że nowe prawo stanie po stronie nietolerancyjnych, jest receptą na przyszły chaos. Namawiałem ją, by porzuciła wysiłki wprowadzenia tego idiotycznego prawa i przyjęła zamiast tego nadzwyczaj sensowną poprawkę Liberalnych Demokratów. Nie zgodziła się ze mną.


Prawo nie przeszło, ponieważ Izba Lordów pokazała, że nadal dba o zasady wolności słowa, z których strzeżenia Izba Gmin tak ochoczo zrezygnowała; zwolennicy Blaira pozostają jednak nieprzejednani. Program Partii Pracy zawiera niezdarnie sformułowaną obietnicę wprowadzenia tego prawa, a Fiona Mactaggart grozi ustawą parlamentarną, by je przepchnąć.


Tymczasem minister spraw wewnętrznych Charles Clarke napisał list do wszystkich meczetów i religijnych „przywódców" w kraju (czasami zastanawiam się, kogo właściwie reprezentują ci samozwańczy „przywódcy"?), w którym przeprasza za niepowodzenie ustanowienia tego prawa i obiecuje, jak speszony uczeń stojący przed nauczycielami, poprawić się w przyszłości. List ten obnaża kłamstwo argumentu Partii Pracy, że proponowane przez nich prawo będzie chronić nas wszystkich. Czy wysłali list do innych religijnych czy społecznych przywódców? Nie zrobili tego. Czy osobiście uspokoili ludzi niewierzących, zaniepokojonych mowami nienawiści, tak często słyszanymi z ambon meczetów? Nie zrobili tego. Czy Clarke lub Mactaggart wysłaliby policję do meczetów w piątki, żeby aresztować podżegaczy-islamistów zgodnie z proponowanym przez nich nowym prawem? Nie rozśmieszajcie mnie. Nowa Partia Pracy bawi się ogniem polityki społecznej i może się sparzyć.


Religia naciera wszędzie, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy zagrodzić jej drogi. Victor Hugo napisał: „W każdej wsi jest pochodnia: nauczyciel — i gaśnica: ksiądz". Potrzeba nam więcej nauczycieli i mniej księży; bo jak powiedział kiedyś James Joyce: „Nie ma takiej herezji czy filozofii, która byłaby dla kościoła równie wstrętna jak istota ludzka". Ale być może najlepiej argumenty ludzi niewierzących ujął wielki amerykański prawnik Clarence Darrow: „Nie wierzę w Boga, ponieważ nie wierzę w krasnoludki".



Salman Rushdie

Ur. jako Ahmed Salman Rushdie w 1947 roku w Bombaju. Brytyjski pisarz i eseista hinduskiego pochodzenia, specjalizujący się w tematach związanych z Subkontynentem Indyjskim. Rushdie dorastał w Mumbaju (dawniej Bombaj), wychowywał się w rodzinie muzułmańskiej, studiował m.in. na Uniwersytecie Cambridge. Jego najsłynniejszą powieścią są "Szatańskie wersety" (1988). Książka, podejmująca problematykę początków islamu spotkała się z niezwykłą wrogością w krajach muzułmańskich. Rushdie został wyklęty przez wyznawców tej religii (fatwa Chomeiniego), a jego książki płonęły na stosach.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj













Smakołyki od przyjaciół
Cyrus: Moje jest wspaniałe, a twoje?
Hili: Moje jeszcze lepsze.

Więcej

Potrzebne są prawa
przeciwko fatwom
Taslima Nasreen

Taslima Nasreen w księgarni. (z: Twitter.com/TaslimaNasreen).

Znana na całym świecie pisarka z Bangladeszu, Taslima Nasreen, w niedawnym artykule  napisała, że fatwy, choć niewiążące dla muzułmanów, doprowadziły do śmierci wielu liberalnych pisarzy i działaczy. Taslima Nasreen otrzymuje groźby śmierci od islamskich duchownych w Indiach. Jej artykuł został pierwotnie napisany w języku bengalskim i przetłumaczyła go na angielski dziennikarka Neera Majumdar. Artykuł opublikowano na ThePrint.in, indyjskiej witrynie internetowej. Poniżej podajemy fragmenty tego artykułu za ThePrint.in:

Więcej

Potworności,
o których nikt nie mówi
Khaled Abu Toameh

Palestyński obóz uchodźców Jarmuk jest pod oblężeniem armii syryjskiej od ponad 1660 dni. Na zdjęciu: Mieszkańcy Jarmuk czekają w kolejce na dostawę żywności.

Palestyński obóz uchodźców był pod oblężeniem przez ponad 1660 dni. Setki mieszkańców zabito, a dziesiątki tysięcy musiały uciekać ze swoich domów.


Ci, którzy pozostali w obozie – głównie starcy, kobiety i dzieci – żyją w nieopisanych warunkach sanitarnych i piją zanieczyszczoną wodę.  

Ponad 200 Palestyńczyków z tego obozu, który jest pod oblężeniem od 2013 r., umarło w wyniku braku żywności lub lekarstw. Warunki w obozie, według wszystkich standardów, są straszliwe.

Więcej
Blue line

Królestwo Niebieskie
na Ziemi (II)
Lucjan Ferus

'Maciejowski Bible', Paris ca. 1240 (NY, Morgan Library & Museum, MS M.638, fol. 36v)

Przypomnę tylko, iż niniejszy tekst poświęcony jest odwiecznemu ludzkiemu pragnieniu nastania królestwa bożegona Ziemi. 

Więcej

Kryzys humanitarny
w Gazie
Smadar Bat Adam


Ekspert Banku Światowego Adnan Ghosheh, powiedział w wywiadzie dla „Haaretz”,  że Gaza do roku 2020 ze względu na brak wody stanie się obszarem nie nadającym się dla ludzi.


Ta ponura przepowiednia opiera się na raporcie Institute for National Security Studies zatytułowanym „Kryzys wodny i energetyczny w Gazie. Obraz 2017”.

Więcej
Blue line

“Partenogenetyczny” rak
rozmnaża się bez seksu
Jerry A. Coyne 


Chyba ponad dziesięciu czytelników przysłało mi link do artykułu Carla Zimmera w “New York Times” o rakach marmurkowych. Ten „gatunek” jeśli można go tak nazwać (więcej o tym poniżej) jest partenogenetyczny – to jest, rozmnaża się bez seksu. Znaczy to, że wszystkie osobniki są samicami, a samców, którzy normalnie dostarczają plemników u przodków raków, nie ma wcale. Populacja raków marmurkowych nie potrzebuje samców i całe jezioro może zostać zaludnione przez jednego osobnika. Myślę, że Zimmer trochę przesadza, kiedy mówi, że ten nowy mutant „przejmuje Europę”, ale poza tym to jest dobry artykuł.

Więcej

Irańska “Opowieść podręcznej”
i etnocentryzm #MeToo
Seth J. Frantzman


Co dzieje się, kiedy pokazanie włosów jest czynem rewolucyjnym? Nic. Przynajmniej poza Iranem widzieliśmy kolektywne wzruszenie ramionami na informację, że dziesiątki irańskich kobiet protestuje przeciwko szowinistycznej teokracji przez pokazywanie swoich włosów. Aresztowano dwadzieścia dziewięć kobiet za korzystanie z podstawowych praw człowieka do wolności myśli, sumienia i religii po prostu przez pokazanie włosów.
Irański reżim jest wersją serialu telewizyjnego Opowieść podręcznej, ale w realnym życiu. W książce z 1985 r., na której oparty jest serial, Margaret Atwood wyobraża sobie przyszłą teokratyczną republikę w Stanach Zjednoczonych. 

Więcej
wwi_book

Długi spacer
z cudzymi myślami
Andrzej Koraszewski


Idę sobie z psem nad Wisłą, widoki piękne, a mnie się rzygać chce. Właściwie powinienem być zadowolony. Steven Pinker na prośbę o pozwolenie na tłumaczenie i publikację fragmentu jego nowej książki odpowiedział w ciągu kilku minut, więc można to było wrzucić z zaledwie dwudniowym poślizgiem. Niesamowity facet. Podobnie jak Matt Ridley, dostrzega grozę, nie tracąc z oczu tego, co pozytywne. Wygląda na to, że lektura Enlightenment Now będzie odpoczynkiem. Studiowanie bieżących doniesień odpoczynkiem nie jest.

Więcej

Afrykańscy migranci
w Izraelu
Vic Rosenthal


Temat nielegalnych migrantów afrykańskich w Izraelu stał się gorący z wszystkimi możliwymi grupami, od organizacji praw człowieka do rabinów ruchu konserwatywnego w Ameryce, wtrącającymi się z radami, jak Izrael powinien sobie z nimi poradzić.


Wybrałem słowo “migranci” jako najbardziej neutralne. Nazywa się ich rozmaicie, od „infiltratorów” do „starających się o azyl” i „uchodźców”, zależnie od tego, jakie stanowisko wobec nich zajmuje mówiący.

Więcej

Oświecenie:
Rozum jest niezbywalny
Steven Pinker

Obraz Immanuela Kanta i jego współczesnych, których praca, wiara i wartości leżą u podstaw oświeceniowego myślenia. Zdjęcie: Science History Images / Alamy S/Alamy Stock Photo

We wtorek, 13 lutego rozpoczęła się sprzedaż nowej książki Stevena Pinkera, Enlightenment Now. Poniżej za pozwoleniem Autora publikujemy jej fragment.   


Czym jest oświecenie? W eseju z 1784 r. z tym właśnie pytaniem jako tytułem, Immanuel Kant odpowiedział, że jest to “wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy”, jego “leniwego i tchórzliwego” poddania się “dogmatom i formułkom” władzy religijnej lub politycznej. Proklamowanym przez niego hasłem Oświecenia jest: „Odważ się myśleć!” a podstawowymi wymogami jest wolność myśli i słowa.

Więcej

Życie w Pakistanie jest
piekłem dla nie-muzułmanów
Rahat John Austin

Asia Bibi i dwoje z jej pięciorga dzieci, na zdjęciu sprzed jej uwięzieniem w celi śmierci w 2010 r. za „bluźnierstwo”.

Według oficjalnych wyników spisu powszechnego z 2017 r. w Pakistanie z 25 sierpnia 2017 r. populacja Islamskiej Republiki Pakistanu wynosi 207,74 milionów. Kraj podzielony jest na przytłaczającą muzułmańską większość 96,28% i pozostałą, nie-muzułmańską mniejszość 3,72%, na którą składają się chrześcijanie, bahajowie, buddyści, hindusi, Ahmadi, Kalaszowie, Parsowie i Sikhowie. Religijne mniejszości na terytorium dzisiejszego Pakistanu stanowiły w momencie oddzielenia się od Indii w 1947 r. niemal 23% pakistańskiej populacji. Zamiast jednak wzrosnąć liczebnie, zmalały do obecnych 3,72%. Jeśli wzrosła populacja muzułmańska, dlaczego nie wzrosły nie-muzułmańskie?

Więcej
Blue line

Naturopatia zdrowy -
styl życia plus szamaństwo
Orac

Rysunek dodany przez redakcję „Listów” z artykułu, w którym polska pani „doktór” wyjaśnia „czym jest neuropatia obwodowa”.

Kiedy piszę o naturopatach, często podkreślam, że ich literki “ND”, o których twierdzą, że oznaczają “naturopatycznego doktora”, w rzeczywistości należy odczytywać jako “nie-doktor”. Powodem jest to, że u sedna naturopatii leży czysta pseudonauka  i szamaństwo, nie wspominając już o antyszczepionkowej pseudonauce. Zasadniczo naturopatia obejmuje cały róg obfitości znachorstwa i szamaństwa, włącznie z wiarą antyszczepionkową i homeopatią. Wydaje się, że naturopaci zaakceptują niemal każdą terapię, niezależnie od tego, jak absurdalną pojęciowo, niepopartą nauką i bez dowodów klinicznej skuteczności. (Jeśli mi nie wierzycie, spytajcie Britt Hermes, byłej naturopatki, która zrozumiała, że stała się znachorem i wróciła do medycyny, a teraz stała się celem ataku swoich byłych kolegów.) 

Więcej

Arab z urodzenia,
syjonista z wyboru
Fred Maroun


Urodziłem się jako Arab, częściowo Libańczyk, częściowo Syryjczyk i częściowo Egipcjanin. Moim przeznaczeniem była nieufność do Izraela i, bądźmy szczerzy, stanie się antysemitą, który wierzy, że Izrael istnieje wyłącznie z powodu poczucia winy Europejczyków w następstwie Holocaustu oraz że Żydzi kontrolują światowe banki i rząd USA.

Tak się jednak złożyło, że wybrałem inną drogę. Postanowiłem stanąć po stronie ludu (Żydów), którzy wbrew wszelkim przeciwnościom stali się jedyną starożytną cywilizacją, która odzyskała swoją ziemię rodzinną od imperialistycznych najeźdźców (Arabów, moich przodków).


Postanowiłem popierać państwo, które potrafiło przetrwać w 1947/49 r. przeciwko znacznie liczniejszym najeźdźcom i mimo obojętności czy wręcz wrogości większości świata.

Więcej
Blue line

Nieustający marsz
niesłusznie dumnych
Andrzej Koraszewski 


Polityka tożsamości jest w Ameryce modnym terminem, tak modnym, że niektórym ludziom wydaje się zmieniać tożsamość. Jedni wpisują sobie ten termin na sztandary, a inni reagują na niego jak byk na czerwoną płachtę. Dawno, dawno temu był sobie niemiecki socjolog, który wymyślił „klasową teorię poznania”, współczesna nam Judith Butler wydaje się optować za kobiecą teorią poznania (co mogłoby mieć swój urok, gdyby nie Judith Butler), inni wybierają kolorową teorią poznania, radykalnie różniącą się od fałszywej teorii poznania białego człowieka (na szczęście daleko nie wszyscy kolorowi dają się porwać tej rasowej teorii poznania, ale wystarczająco wielu uczonych ich do tego zachęca, żeby niektóre dyskusje o tożsamości i świecie przypominały kompletny dom wariatów).

Więcej

Mroczny sekret
dwulicowych akademików
Giulio Meotti

Prezydent Donald Trump podpisuje 6 marca 2017 r. dekret prezydencki 13780, który ogranicza wjazd do USA z pewnych krajów oraz przez wszystkich uchodźców, którzy nie posiadają albo wizy, albo ważnego dokumentu podróży. (Zdjęcie: The White House)

Restrykcje Stanów Zjednoczonych na wjazd podróżnych z sześciu krajów o muzułmańskiej większości (wybranych przez byłego prezydenta, Obamę) – chyba że, jak powiedział prezydent Donald J. Trump, będzie można ich sprawdzić – wywołały gniew zachodniej społeczności akademickiej. Ich niepokój wydaje się koncentrować wokół sprawy wykluczenia ze Stanów Zjednoczonych badaczy i uczonych z krajów islamskich obłożonych sankcjami przez administrację amerykańską.

Harvard, Yale i Stanford poszły do sądu przeciwko Białemu Domowi. 171 stowarzyszeń naukowych i organizacji akademickich protestowało przeciwko temu, co błędnie zatytułowali “muzułmańskim zakazem” Trumpa. "Wśród ludzi dotkniętych tym dekretem są akademicy i studenci, którzy nie mogą uczestniczyć w konferencjach i w swobodnej wymianie myśli” – głosi apel podpisany przez 6 tysięcy naukowców, akademików i badaczy z całego świata.


Niestety, wielu z tych, którzy podpisywali te apele, walnie przyczyniło się do szerzenia rasistowskich apeli wzywających do bojkotowania ich izraelskich kolegów.

Więcej

Bezwstydne organiczne
sianie strachu
Steven Novella


Zarówno ja, jak i inni od dawna wskazujemy na to, że sianie strachu przed GMO w znacznej mierze jest robotą lobby żywności organicznej jako sposób oczernienia konkurentów. Strategia jest prosta – odstrasz ludzi od genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO) i oferuj organiczne produkty jako nie zawierającą GMO alternatywę. To nic nowego w reklamie: wywoływanie strachu, a potem oferowanie własnego produktu jako bezpiecznego schronienia.

Więcej

Libańczycy zapłacą
za grzech pierworodny Arabów
Fred Maroun

Jednostki Hezbollahu w Libanie. 

Dwudziestego ósmego stycznia Izraelska Armia Obronna (IDF) ostrzegła naród libański, że Iran zamienia ich kraj w fabrykę pocisków. Wielu Libańczyków już to wie. Wiedzą także, że Hezbollah, pod kierunkiem irańskiego reżimu, prawdopodobnie rozpocznie wojnę z Izraelem, która zdewastuje Liban bardziej niż cokolwiek, co Libańczycy widzieli w przeszłości. Jednak, mimo że wiedzą o tym, nie mogą zrobić niczego. Hezbollah ma pistolet przyłożony do głowy każdego libańskiego polityka.

Więcej

Tęsknota czyli Królestwo
Niebieskie na Ziemi
Lucjan Ferus


Pisząc niedawno cykl o Świadkach Jehowy, korzystałem m.in. z książki Gunthera Pape Byłem Świadkiem Jehowy. Wiele lat temu, podczas pierwszej jej lektury nie zwróciłem dostatecznej uwagi na to, co jest podstawą religii milenarystycznych: na ideę „królestwa bożego na Ziemi”. Teraz, kiedy po tak długim czasie przeczytałem ją powtórnie dostrzegłem paradoksy tej idei, a odkrywanie sprzeczności w religijnych doktrynach od wielu lat jest moją pasją, bowiem potwierdzają one wyznawany przeze mnie pogląd, że wszystkie religie i wszystkich naszych bogów stworzyli sami ludzie własnym rozumem i własną wyobraźnią.

Więcej

Polska, Izrael
i Holocaust
Noru Tsalic


Dziecko dziesięcioletnie w 1943 r. ma dziś 85 lat. Coraz mniej ocalonych z Holocaustu jest nadal wśród żywych; pozostała garstka starych ludzi, których świadectwo ma niezastąpiony charakter osobistego doświadczenia. I już choćby z tego powodu coraz łatwiej zaprzeczać, trywializować, wypaczać – lub zwyczajnie zapomnieć. 

Ale najniebezpieczniejszy zapewne rodzaj rewizjonizmu Holocaustu po cichu odbywa się w Europie – już od dziesięcioleci – z dala od spojrzeń badaczy.

Więcej
Biblioteka

Powrót antysemickiego
potwora
Andrzej Koraszewski


Dziennikarka „Polityki”, Agnieszka Zagner, opublikowała na swoim blogu felieton pod znamiennym tytułem „Idzie Marzec?” Mamy ostatnio wysyp autorów zauważających podobieństwo atmosfery marca 68 i lutego 2018. Bodaj najciekawszy tekst napisał Piotr Osęka, pokazując wypowiedzi polityków, publicystów i ludu sprzed pół wieku i dziś. Uderzające podobieństwo, te same wątki, ten sam sposób rozumowania. Nawet Osęka pomija jednak międzynarodowy kontekst, narastanie od lat brunatnej fali w polityce europejskiej i amerykańskiej, zwycięstwo antysemityzmu przebranego za antysyjonizm na zachodnich uniwersytetach, w mediach i w wielkiej polityce.

Więcej

Arabowie niosą sztandar
nazistowskiego antysemityzmu
Lyn Julius

Wielki Mufti Jerozolimy Hadż Amin al-Husseini (po lewej) spotyka się z Adolfem Hitlerem w 1941 r. Zdjęcie: German Federal Archives.

Wirus nazistowskiego antysemityzmu dotarł do świata arabskiego i muzułmańskiego już w latach 1930. Dał ideologiczną inspirację arabskim partiom nacjonalistycznym, takim jak baasiści w Syrii i Iraku oraz paramilitarne grupy, takie jak Młody Egipt, założony w 1933 r. Antyżydowskie teorie spiskowe są podstawą totalitarnej ideologii Bractwa Muzułmańskiego, założonego w Egipcie w 1928 r. i jego ideologicznych kuzynów, Państwa Islamskiego, które stara się narzucić królestwo Allaha na Ziemi przez dżihad i przymusowe nawracanie nie-muzułmanów.
Zachód z nadęciem moralnym potępia stary europejski antysemityzm “skrajnej prawicy” i nie chce widzieć tego, który otwarcie kontynuuje nazizm.

Więcej
Blue line

Fałszywe nadzieje
i niewidzialni wrogowie
Jonny Anomaly 


Ludzie są poszukiwaczami wzorów. Kiedy widzimy wzory w przyrodzie, często szukamy dla nich jakiegoś głębszego wyjaśnienia. Przykładem wzoru, który ściągnął uwagę akademików jest dysproporcja między mężczyznami i kobietami w takich dziedzinach jak budowa maszyn i pediatria.   

Kultura jest oczywistym wyjaśnieniem dla niektórych różnic: jeśli fala irlandzkich imigrantów w Bostonie wstępuje do straży pożarnej, a włoskich imigrantów otwiera restauracje, to możemy oczekiwać, że w następnym pokoleniu Bostończyków będzie nieproporcjonalna liczba irlandzkich strażaków i włoskich właścicieli restauracji. Podobnie, jeśli nisko wykwalifikowani imigranci na ogół pracują na budowach i w rolnictwie, możemy oczekiwać, że znajdziemy wielu nisko wykwalifikowanych robotników, którzy przybyli z Ameryki Środkowej do Stanów Zjednoczonych, pracujących na budowach i farmach truskawek.

Więcej

Jak nie upamiętniać
Holocaustu
Vic Rosenthal


Niedawno obchodzono Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Sądzę, że dobrze jest, że istnieje taki dzień, choćby po to, by przeciwdziałać rosnącej popularności negacji Holocaustu. Pewne aspekty tych obchodów są jednak niepokojące. 

Widzimy Amerykanów i Europejczyków, którzy są poruszeni do łez, kiedy myślą o koszmarnym mordowaniu Żydów 75 lat temu, a równocześnie wspierają prawdziwych spadkobierców nazistowskiej ideologii – palestyńskich Arabów i irański reżim (nie wspominając krokodylich łez polityków takich jak Barack Obama, wróg narodu żydowskiego, który niedawno miał hucpę określenia się jako „liberalny Żyd”).

Więcej

Archipelag islam,
czy mamy się bać?
Andrzej Koraszewski


Kolejna książka o islamie, kolejna próba wyjaśnienia fenomenu, będącego coraz częściej przedmiotem gorących sporów, w których z jednej strony pojawia się argument, że barbarzyńcy stoją u bram, lub że dawno temu wdarli się do naszej twierdzy, a z drugiej, że nie ma najmniejszych powodów do obaw, że islamski polityczny ekstremizm jest zaledwie marginesem, a strach zmienia nas w ksenofobicznych islamofobów albo zgoła rasistów.

Więcej

Wracając z wystawy
albo antysemityzm lewicy
Ludwik Lewin


Paryskie muzeum-centrum dokumentacji Memorial de la Shoah (pomnik szoa) do 29 kwietnia ma wystawę zatytułowaną „Beate i Serge Klarsfeld – Bitwy o Pamięć”. To małżeństwo, znane przede wszystkim z tropienia zbrodniarzy, którzy podczas II wojny światowej uczestniczyli w unicestwieniu żydów, ma zasługi wychodzące daleko poza postawieniem pod sąd niemieckich i francuskich morderców.
Beate i Serge Klarsfeld, jak nikt inny zapewne, przyczynili się do zachowania pamięci o eksterminacji Żydów i do tego, że problemy II wojny światowej odczytuje się na Zachodzie przede wszystkim poprzez szoa. Ich jest też zasługą zrozumienie, że winę za eksterminację Żydów europejskich ponoszą nie tylko Niemcy, bo hitlerowskie przedsięwzięcie wspomagały, czynnie lub biernie, inne państwa i narody.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

#PrayForGaza
#PrayForPalestina
Andrzej Koraszewski

Holenderscy łowcy Żydów,
którzy pomagali nazistom
Manfred Gerstenfeld

Pierwszy exodus
Homo sapiens z Afryki?
Jerry A. Coyne

Aby Turcja znowu
czuła się imperialna
Burak Bekdil

Niebezpieczeństwa
kultury celebrytów
Steven Novella

Powrót Gnoma,
czyli „Wiesław śmiało”
Andrzej Koraszewski

Religijna troska
o wspólny dom - Ziemię
Lucjan Ferus

Niedobrze mi się robi
na widok hidżabu
Majid Rafizadeh

Białko, które nie jest
młotem na raka
Paulina Łopatniuk

Co trzeba wiedzieć o obecnym
trudnym położeniu Izraela
Stephen Flatow

Z życia łysek amerykańskich.
Część VI
Bruce Lyon

Konflikt arabsko-izraelski
– dlaczego nie ma pokoju?
Richard Kemp

Zapomniani
więźniowie sumienia
Andrzej Koraszewski

Prawa człowieka są uniwersalne
Także prawa Żydów
Maajid Nawaz

List otwarty
do Charlotte Allen
Jerry A. Coyne

Blue line
Polecane
artykuły

Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk