Prawda

Czwartek, 23 maja 2019 - 20:59

« Poprzedni Następny »


Dejudaizacja Jerozolimy w 1948 roku


John Roy Carlson 2015-09-07


W mediach zachodnich powracają nieustannie zarzuty o „judaizacji” Jerozolimy. Zachodni publicyści powtarzają jak za panią matką pacierz wszystkie argumenty z propagandy islamistów o „konieczności obrony Jerozolimy przed judaizacją”. Mieszkający obecnie w Ammanie, były tytularny burmistrz Jerozolimy Wschodniej, Haj Zaki Al Ghoul, wydał niedawno dramatyczne oświadczenie o rzekomo pogarszającej się sytuacji arabskich mieszkańców Jerozolimy.

Jakoś nie widać, żeby podobno dyskryminowani  Arabowie izraelscy (czy to obywatele Izraela, czy tylko rezydenci) uciekali od „prześladowań” do Jordanii, Egiptu, czy do Europy. Jest zgoła odwrotnie, coraz więcej arabskich mieszkańców Jerozolimy składa podania o izraelskie obywatelstwo. Dla wielu zachodnich dziennikarzy nie jest to jednak żadne powód do krytycznego spojrzenia na powielane przez nich propagandowe materiały. Nie tylko nie sięgają do analiz palestyńskich dysydentów, całkowicie akceptują ahistoryczną narrację i wydają sie nie interesować historią dejudaizacji Jerozolimy w 1948 roku.      


W latach 1948-1967 wschodnia część Jerozolimy (wraz ze Starym Miastem) była okupowany przez Jordanię, a Żydzi nie mieli tam wstępu. Jerozolimę podzieliły zasieki z drutu kolczastego i pola minowe. Żydowskie synagogi czy jesziwy były wysadzane w powietrze przez wojska jordańskie. Niszczono żydowskie cmentarze. Dzielnica Żydowska Starego Miasta została zrównana z ziemią.


Jak się wydaje, warto w tym miejscu przypomnieć historię zajęcia Jerozolimy przez armie arabskie w 1948 roku. Tę historię opisywał amerykański dziennikarz ormiańskiego pochodzenia, który (udając amerykańskiego nazistę) towarzyszył jako fotograf egipskim ochotnikom z Bractwa Muzułmańskiego. John Roy Carlson (właściwie Avedis Boghos Derounian) opisał walki o Jerozolimę w swojej książce Cairo to Damascus, która po raz pierwszy ukazała się w Stanach Zjednoczonych w 1951 roku.

 

Ostatni exodus

 

Zwycięzcy i sępy krążyły na peryferiach Starego Miasta Żydowskiego, bombardowanego bezlitośnie przez Legion Arabski. Abdullah El Tal obiecał miłosierdzie przy kapitulacji, ale w barbarzyński sposób starał się do niej doprowadzić. Nie było drogi do „pokoju" poza wojną, bo Żydzi odmawiali poddania się. Karabiny Legionu strzelały prosto do celów z odległości nie większej niż niespełna pięćdziesiąt do dwustu metrów. Doszedłem tak blisko, jak tylko śmiałem. W miarę jak obrońcy byli wypychani z kolejnych ostrzeliwanych budynków, przychodzili saperzy i wysadzali całość. Dom za domem Żydzi byli wpychani do środka swojego getta. Trwało to dzień i noc i teraz był już dziesiąty dzień.


Arabów było pod dostatkiem — setki żołnierzy Legionu Arabskiego kłębiło się w brytyjskich mundurach khaki i kefijach. Byli wszyscy młodzi i wyglądali na prawdziwą, walczącą armię. Byli ciężko uzbrojeni i bez przerwy donoszono amunicję w skrzyniach z angielskimi oznaczeniami. Nie brakowało ani ludzi, ani broni.


Dostałem pozwolenie od jednego z oficerów, żeby zobaczyć obronę Bramy Syjońskiej. Jedna część masywnego portalu wisiała w zwariowany sposób na jednym zestawie zawiasów, druga była wysadzona. Przejście o szerokości około sześciu metrów i wysokości około dziewięciu było ciasno upakowane drutem kolczastym, drągami i kamieniami. Tutaj także znalazłem grupę dezerterów brytyjskich, którzy walczyli po stronie arabskiej. Bezpośrednio przed Bramą trzy brytyjskie ciężkie samochody pancerne czekały w zasadzce na Palmach. Jeśli Żydzi będą próbowali kolejnego przedarcia się przez Bramę, czeka ich gorąca niespodzianka.

[...]

Za biurkiem siedział dowódca frontu Bramy Syjońskiej, kapitan Mahmoud Bey Mousa. [...] Przez tłumacza podałem moje nazwisko i zawód i poprosiłem o pozwolenie pozostania aż do kapitulacji.


— Sądzę, że negocjacje zaczną się jutro rano - powiedział Mahmoud Bey.


Siedział dosłownie na przysłowiowej beczce prochu, bo za nim i wokół niego, pod jego łóżkiem, które stało obok, i aż do najdalszego końca piwnicy używanej jako szpital polowy, stały skrzynia na skrzyni z amunicją ze znakami armii Jego Królewskiej Mości. Wcisnąłem moją torbę między skrzynie z amunicją pod jego łóżkiem i poszedłem na najwyższe piętro, żeby zrobić zdjęcia dzielnicy żydowskiej. Okazały się mieć wartość historyczną, bo w mniej niż czterdzieści osiem godzin później z getta pozostały ruiny i gruz.


Kapitulacja

 

Nie było spokoju tej nocy. Z górnych pięter miażdżący ogień sypał się na getto, podczas gdy z dołu szczekały większe działa. Budynek zawalał się za budynkiem z wyciem i klekotem kamieni. Budynek szkoły trząsł się od wściekłej kanonady. Płomienie dziko lizały wszystko w dzielnicy żydowskiej. Coraz większy obszar nieba czerwieniał od poświaty. Wydawało się, że cała dzielnica żydowska stoi w ogniu — jak rozżarzony piec, gigantyczna ofiara dla bogów wojny, okrucieństwa i barbarzyństwa. A gdy bogowie donośnie żądali więcej, przewracało się więcej budynków, zapalało się więcej ogni. Szerzej rozpościerała się poświata głowni i rozżarzonych kamieni, bardziej mdlący smród palących się mebli, ubrań i martwych ciał.


Stojąc na dachu za umocnieniami z worków z piaskiem, patrzyłem na piekło, na palenie żywcem miasta, na spopielanie jego świątyń, miejsc świętych, ksiąg świętych, świętych wspomnień. Patrzyłem na te jatki i miałem mdłości. Odwróciłem się, żeby zejść na dół, kiedy skądś z getta wystrzeliła kolejna czerwona raca — krzyk o pomoc.

[...]

Zbudziłem się o świcie 28 maja — w dniu, który miał okazać się niemal równie historyczny dla losu Żydów jak 15 maja. [...] Żydzi, za pośrednictwem Czerwonego Krzyża, prosili o przychylne warunki kapitulacji. Kurierzy biegali tam i z powrotem. Abdullah El Tel wyznaczył ostateczny termin na 13:30. Do tego czasu kapitulacja miała zostać zaakceptowana albo znowu rozpocznie się dewastacja.


Szerzyły się plotki, że emisariusze Żydów już idą. Inne plotki mówiły, że wszyscy Żydzi są już martwi.

[...]

Nad głowami tłumu zobaczyłem białą flagę przyczepioną do kija. To byli żydowscy emisariusze!


Flagę trzymała patriarchalna postać rabina w czarnym ubraniu, z powiewająca brodą, podpierającego się laską. Rabin Ben Zion Hazzan Irek, 72 lata, był wysoki jak na Żyda ze Starego Miasta, głowę trzymał wysoko, nie kuląc się ze strachu. Towarzyszył mu niski, przestraszony mężczyzna, osiemdziesięciosześcioletni Żyd, Israel Zief Mintzberg. [...] Zaprowadzono ich do tylnego wejścia. Siedzieli na ławce i czekali na kapitana Mahmouda Bey Moussę. [...] Przedstawiciele Ihwan El Muslimin (Bractwa Muzułmańskiego) — z Egiptu, Syrii i Palestyny — krążyli rozwścieczeni, warcząc na takie traktowanie emisariuszy.


— Żydzi zasłużyli tylko na to… — jeden z nich przeciągnął ręką po gardle.


Rozmowa była krótka. Kiedy kapitan Mahmoud przybył, powiedział im, krótko, ale uprzejmie, że kapitulacja ma być bezwarunkowa. Mogli ją przyjąć albo odrzucić.

[...]

Beznamiętnym tonem major Tel zaczął czytać warunki porozumienia: 1. Oddanie całej broni i przejęcie jej przez Legion Arabski; 2. Wszyscy zdrowi mężczyźni będą wzięci do niewoli jako jeńcy wojenni; 3. Starcy, kobiety, dzieci i poważnie ranni dostaną pozwolenie na wejście do Nowego Miasta przy nadzorze Czerwonego Krzyża; 4. Legion Arabski gwarantuje bezpieczeństwo wszystkich Żydów, którzy się poddadzą; 5. Legion Arabski będzie okupował dzielnicę żydowską.


— A co z kobietami, które walczyły jako żołnierze? - zapytałem majora.


— Będą traktowane jak cywile i pójdą z innymi.


— To niesprawiedliwe dla nas. Ich kobiety strzelają równie dobrze jak mężczyźni — był to głos brytyjskiego dezertera z karabinem przewieszonym przez ramię.


Wyjście

 

Była dokładnie 15:25. Uzgodniono, że nie będzie żadnej zwłoki w usunięciu Żydów, bo gdy raz rozejdzie się wiadomość, tysiące Arabów rzuci się na dzielnicę w orgii masakry i gwałtów, które będzie można powstrzymać tylko ogniem Legionu Arabskiego. Z dr Azcaraet (przedstawiciel Czerwonego Krzyża) i Weingartenem (burmistrz dzielnicy żydowskiej) na czele tłum żołnierzy, dziennikarzy i fotografów przeszedł drogą Bramy Syjońskiej do samego serca dzielnicy żydowskiej. Cóż za staranną pracę dewastacji wykonały broń i amunicja Jego Królewskiej Mości w tej części Świętego Miasta! Była to ziemia niczyja gruzów i kamienia — Saint-Lo, Berlin, Hiroszima w miniaturze — ze zwęglonymi resztkami ubrań i przedmiotów codziennego użytku rozrzuconymi wśród gruzów.


Żołnierze Legionu otwierali drzwi lub włamywali się do zamkniętych domów. Szedłem z nimi. Większość domów była pusta. W jednej kamiennej ruderze znaleźliśmy kobietę. Albo była obłożnie chora, nie chciała, albo bała się wyjść. Miała na sobie zieloną podomkę i długie włosy w nieładzie spadające na ramiona. Siedziała na łóżku, zawodząc wstrząsającym duszę lamentem, do jakiego zdolni są tylko ludzie Orientu.


Żołnierz Legionu kazał jej wyjść: "Imszi! Imszi!" Płakała jeszcze bardziej i trzymała się łóżka. Najwyraźniej chciała umrzeć w tym ciemnym grobie. Żołnierz zamierzył się kolbą, ale zobaczył mnie, zmienił zdanie i znowu zawołał: "Imszi! Imszi!" Kobieta wreszcie wstała z łóżka. Zobaczyłem, że ma spuchnięte nogi. [...]


Szedłem za żołnierzami. Nie miałem pojęcia, dokąd idziemy. [...] Jakiś Arab dał mi święty zwój w znakomitym stanie. Bałem się go wziąć, żeby w podnieceniu nie wzięto mnie za Żyda. [...] Ofiarodawca rzucił zwój i ktoś po nim przeszedł. Widziałem kolumnę młodych Żydów maszerujących pod ciężką strażą Legionów. Wąskie, kręte uliczki - datujące się z dni Chrystusa, a może nawet Dawida, o tysiąc lat wcześniej — były chaosem pchających się mężczyzn, gruzu i uchodźców.


Nagle wyszliśmy na dużą, otwartą przestrzeń, której podobieństwo odmalowano na słynnych obrazach przedstawiających piekło Dantego. Ciężki, niebieskawy dym wisiał nad masą skulonych ludzi; nie widziałem ani boków placu, ani jak daleko rozciągała się masa ludzka. Po prawej stronie był szpital; dym wydostawał się oknami w powolnych, leniwych spiralach, jak gdyby nie chciał wychodzić, nie chciał pożreć tego prastarego budynku. Wszystko tutaj było zakorzenione w przeszłości. Ten, kto tego nie widział, nie może zrozumieć nadzwyczajnego przywiązania ludzi do ducha i ziemi Jerozolimy.


Szedłem od grupy do grupy, fotografując exodus. Tutaj był niewidomy, stary Żyd, który wydawał się równie prastary jak Biblia, prowadziła go żona, niemal tak stara jak on, dołączyli do kolejki uchodźców, którzy właśnie mieli opuścić piekło. Tam była żydowska kobieta z gromadką dzieci, skulonych wokół niej. [...]


Gdzie była Hagana? Chciałem na własne oczy zobaczyć tych, którzy przez miesiące odpierali ataki tysięcy Arabów, żyjąc na głodowych racjach i walcząc przy brakach amunicji, stawiając wyzwanie potędze Legionu Arabskiego, aż ich ciała i dusze nie mogły już wytrwać dłużej.

[...]

Krzyki żołnierzy mieszały się z zawodzeniem kobiet, udręczonymi słowami mężczyzn i odwiecznym pochlipywaniem dzieci. Płacz dzieci i męczarnie starców najbardziej szarpały za serce, bo ci są najbardziej niewinni. Jakie grzechy popełniło to dziecko i ten stary Żyd, by zasłużyć na to wyszarpanie z domu, w którym się urodził, tak jak jego ojciec i dziad przed nim?

[...]

Teraz widzę więźniów wychodzących na plac z Drogi Bramy Syjońskiej. Wyglądają młodo. To Hagana!


Było ich około 250, młodzież zmieszana z mężczyznami do pięćdziesiątego roku życia. [...] Chodziłem między nimi, obserwowałem ich twarze, patrzyłem im w oczy. Wszyscy byli niscy, większość wątła, wychudzona i zmęczona, najbardziej niebohatersko wyglądająca grupa pierwszorzędnych bojowników, jaką kiedykolwiek widziałem. (Później dowiedziałem się, że tylko 40 z nich było żołnierzami z Hagany, pozostali to byli sklepikarze i studenci zamienieni na bojowników w chwili potrzeby.)


Tej nocy dzielnica żydowska została podpalona i płonęła od jednego końca do drugiego, olbrzymi pożar konsumujący wszystko, co pozostało po poprzednich pożarach. Fotografowałem to całopalenie z dachu szkoły. Niepochowane ciała pod gruzami i ciała pochowane od czasu zakończenia Mandatu były spopielane raz jeszcze. Domy, szpitale, synagogi i sklepy zostały spalone do fundamentów. Miasto, w który Żydzi mieszkali niemal bez przerwy przez trzy i pół tysiąca lat, zostało zniszczone jak nigdy przedtem — była to gruntowniejsza robota niż kiedy zrównał je z ziemią Tytus, bo starożytny generał rzymski nie miał dynamitu ani karabinów i pocisków ze znakami armii Jego Królewskiej Mości.


Exodus się skończył, cmentarzysko zostało zapieczętowane. Żydzi nie mieli teraz powodu, żeby wracać do miejsca świętego swoich przodków. Było tak jak życzył sobie tego Allah — i brytyjskie Foreign Office.


Tekst pierwotnie był opublikowany w dawnym „Racjonaliście”. 

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

 

* Książkę Carlsona można nabyć w języku angielskim za pośrednictwem księgarni Amazon.



John Roy Carlson

Avedis Boghos Derounian vel John Roy Carlson urodził się w 1909 roku w greckim mieście Alexandroupoli (zmarł w 1991 w Nowym Jorku). Amerykański dziennikarz ormiańskiego pochodzenia. Jego wydana w 1943 roku książka "Under cover" była bestsellerem. Ujawniał w niej działalność nazistowskich organizacji w Stanach Zjednoczonych. W 1948 roku pojechał do Egiptu, gdzie podał się za amerykańskiego nazistę i zdobył dostęp do kierownictwa Bractwa Muzułmańskiego. Jako fotograf towarzyszył ochotnikom Bractwa podczas wojny z Izraelem.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Co na to Anglia? MKraus 2015-09-07








Czekanie
Ja: Jak patrzysz na kwestię ocieplenia?
Hili: Wyczekująco.

Więcej

Imigracja, czyli jak
współczuć i być mądrym
Andrzej Koraszewski 


Twierdzenie, że historia ludzkości jest historią wędrówek ludów, jest zapewne bardziej prawdziwe niż twierdzenie, że historia ludzkości jest historią walk klasowych. Jedno i drugie wydaje się być propozycją zawężonego spojrzenia na historię, aczkolwiek oba traktują o zjawiskach zarówno fascynujących, jak i istotnych. Rewolucje obalały trony, a wędrówki ludów powodowały znikanie całych narodów i cywilizacji. Współcześnie problem imigracji do krajów rozwiniętych nie bez powodu zaczyna wielu ludzi niepokoić, stając się jedną z najbardziej zapalnych kwestii politycznych. Co gorsza, irracjonalna formuła sporów o rozmiar i charakter zagrożeń powodowanych masową migracją niesłychanie utrudnia poszukiwanie strategii pozwalających na zmniejszenie tego zagrożenia.

Więcej

Powody, dla których
trwają wojny z Gazą
Fred Maroun

Palestyńczycy ścierają się z izraelskimi żołnierzami w pobliżu płotu granicznego na wschód od miasta Gaza 22 grudnia 2017 roku. (AFP/Mohammed Abed) 

Wszystkie właściwe relacje mediów głównego nurtu o konflikcie Gazy z Izraelem pomijają najważniejszy fakt, co powoduje, że publiczność, która czerpie informacje z mediów głównego nurtu całkowicie źle rozumie sytuację: powodem, dla którego ten konflikt trwa, jest to, że Izrael nie uderza Gazę wystarczająco silnie, by ten konflikt zakończyć. Kiedy to słyszymy, to twierdzenie brzmi jak oczywistość, ale dziennikarze rzadko odważają się to powiedzieć.
Izrael wycofał z Gazy swoją armię i swoje osiedla w 2005 roku i zostawił ją w 100% w rękach Palestyńczyków. Początkowo nie było żadnej blokady. Rządy Egiptu i Izraela założyły blokadę później, po tym, jak terroryści rozpoczęli ataki z Gazy, co przyznaje nawet antyizraelska Al-Dżazira. Jedynym celem blokady, którą popiera ONZ, jest ograniczenie dostaw broni dla terrorystów.

Więcej
Blue line

Rażąco przesadzona
wiadomość w mediach
Jerry A. Coyne


Wielu czytelników zwróciło mi uwagę na nową pracę w „Zoological Journal of the Linnaean Society” o wypadku konwergentnej ewolucji – dwóch niezależnych wypadkach ewolucji, dających organizmy, które wyglądały tak samo. 

Ewolucja zaszła u chruścieli z rodzaju Dryolimnas, które wyewoluowały nielotność (i podobną budowę kości) w dwóch niezależnych kolonizacjach Aldabry, dużego atolu koralowego (155,4 km2) między Afryką a Madagaskarem. Ptaki na odległych wyspach oceanicznych często stają się nielotne, najprawdopodobniej dlatego, że na wyspie nie ma drapieżników, których muszą unikać, a latanie jest kosztowne.

Więcej

Iran otrzymał status
państwa nuklearnego
Yigal Carmon


JCPOA nie jest porozumieniem ekonomicznym; jego ekonomiczne korzyści dla obu stron, choć ważne, nie są zasadnicze. Tym, co Iran starał się osiągnąć przez JCPOA było uznanie jego statusu państwa nuklearnego. W rzeczywistości warunkiem wstępnym do wejścia w dwustronne rozmowy z administracją Obamy było to, że USA dostarczą pisemnej gwarancji, że uznają prawo Iranu do wzbogacania uranu i prezydent Obama dostarczył takiego uznania przed rozpoczęciem rozmów w 2012 roku i raz jeszcze przy ich zakończeniu. Iran zapewnił sobie także zakotwiczenie tego uznania w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ zamiast w dwustronnych lub wielostronnych porozumieniach, które zależą od woli stron. Status JCPOA (Nr 2231) zapewnia, że nie można go unieważnić. 

Więcej
Blue line

Trenowanie AI,
żeby widziała jak człowiek
Steven Novella


Synergia między badaniami nad sztuczną inteligencją (AI) a neuronauką jest fascynująca i ta fascynacja rośnie. Wiedza o tym, jak funkcjonuje organiczny mózg, pomaga w badaniach nad sztuczną inteligencją, a badania AI rozszerzają zrozumienie w neuronauce. Sądzę, że ten proces doprowadzi z czasem do sztucznego ludzkiego mózgu, ale bardzo trudno przewidzieć, jak długo to zabierze.


Tymczasem zaczynamy widzieć owoce algorytmów AI, które stosują neuronalne sieci lub w jakiś sposób próbują zrekapitulować organiczne uczenie się. Zespół z University of Texas opublikował pracę, w której pokazują kolejny przykład – uczenie AI do szybkiego zbierania wizualnej informacji o swoim otoczeniu z kilku „migawek”.

Więcej

Na początku był
Arab z nożem
David Collier


W ostatnich dniach BBC umyślnie źle przetłumaczyła słowo ”Jehud” jako ”Izraelczyk”, a reprezentantka Demokratów z Michigan, Rashida Tlaib, wygłosiła słowa wypaczające historię arabskiej przemocy. Oba te niedawne incydenty są związane z szerszym ruchem, który usprawiedliwia i wybiela antyżydowską przemoc. W 2915 roku napisałem artykuł na ten temat. To jest druga wersja. U szczytu drugiej intifady media i politycy twierdzili stanowczo, że tylko skrajna desperacja może skłonić człowieka do wejścia do autobusu pełnego niewinnych cywilów i wysadzenia się w powietrze. Ta pokrętna logika bezwstydnie obwinia ofiary za akt przemocy i wypacza motywy mordercy, zdejmując osobistą odpowiedzialność z terrorysty. 

Więcej

Uwagi o pełniących obowiązki
mądrych i dobrych
Andrzej Koraszewski

Andrzej Frycz Modrzewski

Chmury nad polskim Kościołem katolickim zbierały się już od dłuższego czasu, a film „Nie mów o tym nikomu” okazał się wstrząsem, ponieważ pojawił się we właściwym momencie i wybudził z drzemki zarówno biskupów, jak i wielu wiernych, którzy wcześniej uczciwie chcieli wierzyć uspakajającym słowom swoich pasterzy.

Więcej

Bliskowschodni
ruch antypokojowy
Khaled Abu Toameh

Na zdjęciu: Al-Karak, Jordania. (Zdjęcie: Berthold Werner/Wikimedia Commons)

Ibrahim al-Karaki, burmistrz jordańskiego miasta Al-Karak,  leżącego 140 kilometrów na południe od Ammanu z widokiem na Morze Martwe, jest atakowany za ugoszczenie izraelskich (żydowskich) turystów podczas żydowskiego święta Paschy. Jego krytycy oskarżyli go o promowanie normalizacji z ”izraelskim wrogiem” i żądają jego rezygnacji.  


Chociaż Jordania ma traktat pokojowy z Izraelem, wielu Jordańczyków nadal sprzeciwia się jakiejkolwiek normalizacji stosunków z Izraelem. To samo jest w Egipcie, drugim kraju arabskim, który zawarł pokój z Izraelem i gdzie obóz „antynormalizacji” jest jednym z najsilniejszych w świecie arabskim.  

Więcej

Rozmyślając nad
sensem życia (VII)
Lucjan Ferus

Biskupi okazują swoją pokorę w haftowanych szatach, by nie utracić swojego sensu życia.

Motto: Aby ludzkość przetrwała i wznosiła się ku wyższemu życiu, w którym jest coraz więcej świadomości, wolności i poszanowania człowieka, trzeba ją przekonywać, że warto w tym kierunku podążać” (Pierre Teilhard de Chardin).

Zatem dzięki dokonaniom nauki ludzkość doszła wreszcie do przekonania, że Wszechświat ma sens, mimo, iż nie jest on dziełem Boga, stworzonym specjalnie dla człowieka słowami: „Niechaj się stanie!” około sześciu tysięcy lat temu. Musiało jednak upłynąć jeszcze parę wieków, nim w zbiorowej świadomości ludzi zaszła na tyle duża zmiana, by można było zaakceptować to, co skonstatował Hubert Reeves w książce Godzina upojenia.

Więcej

Flirty UE
z Ligą Arabską
Judith Bergman

Pierwsze spotkanie na szczycie Unii Europejskiej (UE) i Ligi Arabskiej, znanej formalnie jako Liga Państw Arabskich (LPA) miał miejsce w dniach 24-25 lutego. Na zdjęciu Przywódcy UE i LPA na tym spotkaniu. (Zdjęcie: Dan Kitwood/Getty Images)

Pierwsze spotkanie na szczycie Unii Europejskiej (UE) i Ligi Arabskiej, znanej formalnie jako Liga Państw Arabskich (LPA) miało miejsce w dniach 24-25 lutego. "Europejczycy i Arabowie mają długą i bogatą historię wymiany kulturalnej, ekonomicznej, handlowej i politycznej. To wraz z geograficzną bliskością i współzależnością przyczyniło się do zinstytucjonalizowania silnych stosunków między UE a Ligą Państwa Arabskich (LPA).

W tych ramach wspólnym celem jest rozwinięcie bliższej współpracy dla zrealizowania wspólnych aspiracji zapewnienia pokoju, bezpieczeństwa i zamożności w obu regionach” -  czytamy na stronie internetowej Unii Europejskiej.

Więcej
Blue line

A polać wielką
wodą…
Jan Cipiur


Nie wierzycie, że hydrologia w połączeniu z klimatologią mogą pomóc zrozumieć, czemu odbija tylu ludziom, to uwierzcie, bo jest w tym zapewne coś na rzeczy.

Coraz więcej ludzi traci głowę. Jedni boją się szczepień, choć przecie kiedy indziej, także w ramach współczesnych procedur medycznych, dają sobie np. wszczepić nową nerkę. Innym, nagle podobać się zaczynają ruchy narodowe w barwach zbliżonych do brązu albo czerni. Winien temu jest prawdopodobnie strach, który minął wraz z ludźmi, którzy go doświadczali. Tak twierdzi pewien uczony Czech nazwiskiem Václav Fanta — historyk środowiska z praskiego Uniwersytetu Przyrodniczego. 

Wraz z kolegami (Miroslav Šálek i Petr Sklenicka) spróbował zmierzyć się z pytaniem, dlaczego ludzie mają tak krótką pamięć, zapominają, ile krzywd może im wyrządzić rozszalała znienacka przyroda i osiedlają się znowu tam, gdzie kiedyś woda powodziowa zmiotła ich domostwa.

Więcej

Radziecki antysyjonizm
i współczesny antysemityzm
Izabella Tabarovsky

Antysyjonistyczna karykatura z  radzieckiego pisma  „Krokodil,” 1972. Reddit.

Narracja, którą  dzisiaj słyszymy z lewicowego obozu antysyjonistycznego, jest uderzająco podobna do przesłania radzieckiej kampanii antysyjonistycznej. Od twierdzeń o kolaboracji syjonistów z nazistami podczas Holocaustu poprzez ideę syjonizmu jako wewnętrznie rasistowskiej i ciemiężącej ideologii, do rozumienia Izraela jako osadniczo-kolonialnego państwa, które jest ludobójczym państwem apartheidu – wszystkie te koncepcje były nieodłączną częścią radzieckiej, antysyjonistycznej narracji.

Więcej
Blue line

Wykrywanie kłamstw
w mózgu
Steven Novella


Dość powszechnie wiadomo, że sprawdzanie wariografem, kto kłamie, nie jest wystarczająco niezawodne, by można było go używać w praktyce. Tutaj jest dobre podsumowanie Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego (APA). Podstawową tezą jest stwierdzenie, że cała idea wykrywacza kłamstwa jest problematyczna z rozmaitych powodów. Po pierwsze, leżąca u podstaw przesłanka nie wynikła z badań psychologicznych i nie została potwierdzona przez badania. Chodzi o tezę, że ludzie okażą fizjologiczne oznaki stresu, kiedy podejmują wysiłek, by oszukać lub kiedy spotykają się z obciążającą ich informacją. Jednak związek między fizjologicznymi objawami a psychicznym stresem jest zbyt skomplikowany, by zbudować jakiś niezawodny test. Nie ma uniwersalnej cechy kłamania, którą dałoby się wykryć.

Więcej

Musicie się z tym pogodzić:
Jerozolima jest stolicą Izraela
Pesach Benson


“Jerozolima jest stolicą Izraela”.

Dlaczego takie proste zdanie, zawierające zaledwie cztery słowa, wywołuje takie kontrowersje? Czy większość świata rzeczywiście może się mylić, kiedy zaprzecza statusowi Jerozolimy jako stolicy? Jakie właściwie są argumenty przeciwko i jak skutecznie Izrael równoważy zasady i pragmatyzm w tym mieście?

I czy cały szum — o polityczny i prawny status miasta, o misje dyplomatyczne, o sprzeczne roszczenia – w ogóle ma znaczenie?

Kraje wybierają swoje stolice i lokują większość – jeśli nie wszystkie – najważniejsze urzędy rządowe w tym mieście. Koniec. 
W większości wypadków siedziby władzy wykonawczej, ustawodawczej, sądowniczej i administracyjnej są skoncentrowane w tym mieście. Tam mieszczą się ambasady i tam wizytujący zagraniczni dygnitarze spotykają się z przywódcami państwa. Jedne stolice, takie jak Londyn, Buenos Aires lub Bangkok, są również największymi miastami, inne nie. 

Więcej

Coraz węższy, zaściankowy
pryzmat dziennikarstwa
Douglas Murray

Dziwaczne i szkalujące jest nazywanie ludzi „skrajną prawicą” lub insynuowanie, że są związani ze skrajną prawicą, ponieważ smuci ich pożar w Notre Dame. (Zdjęcie: Dan Kitwood/Getty Images)

Dla tych, którzy znają przemysł dziennikarski, degradacja, której przykładami są autorzy tacy jak Tharoor, Taylor and Noack, nie jest niespodzianką. Jest to konsekwencja kurczącego się przemysłu z kurczącymi się budżetami, którego nie stać na zagranicznych korespondentów i zamiast tego musi płacić marnym dziennikarzynom, żeby siedzieli w Ameryce i pisali o ludziach w Europie, którzy tweetują o masakrze na Sri Lance. Poza okazywaniem niesłychanej nonszalancji wobec faktów i nieznajomości prawa o zniesławieniu, ci „dziennikarze” robią także coś innego. Widzą świat i straszliwe czyny straszliwych ludzi przez pryzmat, który nie tylko jest niezwykle płytki, ale uderzająco wąski i zaściankowy.  

Więcej

Nakba: Dlaczego Arabowie
uciekli, a Żydzi zostali?
Elder of Ziyon


Większość Arabów, którzy uciekli ze swoich domów w 1948 roku, uciekła ze strachu przed wojną, zanim zobaczyli choćby jednego syjonistycznego żołnierza. Nawet historycy „Nowej Fali” zgadzają się, że fale arabskich ucieczek do czerwca 1948 roku wywołał strach przed wojną i że do tego momentu nie było żadnych wysiedleń.  

Interesującą rzeczą jest fakt, że pierwsza fala uciekających, w grudniu 1947 i styczniu 1948 roku składała się z ludzi bogatych; do czerwca wyjechało wielu przywódców. Cała struktura społeczna Arabów w Palestynie załamała się i kiedy ludność arabska zobaczyła, że przywódcy porzucili ich, wyjechali także.

Więcej

Walka o zachowanie
bioróżnorodności
Matt Ridley


W tym tygodniu biolodzy podnieśli głośny krzyk w sprawie bioróżnorodności - być może z zazdrości o uwagę, jaką cieszą się ich koledzy zajmujący się zmianą klimatu, a także z powodu ambicji ustanowienia nowego, wielkiego, międzyrządowego organu, który będzie dowoził naukowców samolotami na gigantyczne konferencje.


Mają rację, że dzieje się niedobrze z dziką fauna i florą świata, że możemy zrobić znacznie więcej, by ją zachować, wzmocnić i odbudować, ale nagłośnienie w mediach i wiele wypowiedzi Sir Boba Watsona, przewodniczącego Międzyrządowego Panelu ds. Bioróżnorodności i Usług Ekosystemu[Intergovernmental Panel on Biodiversity and Ecosystem Services (IPBES)], jest, prawdę mówiąc, dziwaczne.

Więcej

Kiedy ajatollah rozgrywa
swojego  dżokera
Amir Taheri

Pierwszy tydzień niedawnych powodzi w Iranie, z chaosem i zamieszaniem, pokazał, że mimo przechwałek jego dowódców Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) nie był w stanie zorganizować wiarygodnej operacji ratowniczej. Na zdjęciu: Powódź w Sziraz w  Iranie 25 marca 2019. (Zdjęcie: Fars News/Wikimedia Commons)

Przez lata "irańscy eksperci" na Zachodzie uważali Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) za ukryty rząd, "państwo w państwie" w Republice Islamskiej. Jednak wydarzenia ostatnich tygodni z powodziami, które siały zniszczenie w 22 z 31 prowincji Iranu, mogą pokazywać potrzebę powtórnego przyjrzenia się tej teorii. Powodzie pokazały, że w rzeczywistości Iran nie ma żadnego rządu i że IRGC jest bardziej konglomeratem biznesu i bezpieczeństwa niż rządem, czy to ukrytym, czy jawnym. Pierwszy tydzień chaosu i zamieszania pokazał, że mimo przechwałek jego dowódców, IRGC nie był w stanie zorganizować wiarygodnej operacji ratowniczej.

Więcej
Biblioteka

Skaczący pająk
naśladuje gąsienicę
Jerry A. Coyne


Tony Eales, który dostarczył nam zdjęć grzybów, zwrócił moją uwagę na artykuł w „Israel Journal of Entomology”, opisujący niezwykły przypadek mimikry widzianej w nowo odkrytym gatunku skakunowatych (skaczących pająków). Autorzy, z których jeden (Logunov) jest z Muzeum w Manche- sterze przy University of Manchester, a drugi jest pasjonatem entomologii w Hong Kongu, który zobaczył to stworzenie i rozpoznał je jako nowe, opisują skaczącego pająka znalezionego w Hong Kongu.

Więcej

”Pinkwashing” i Izrael:
geje przeciw gejom
Denis MacEoin 

W 2015 roku Izrael zajmował 7. miejsce na pierwszym Indeksie Szczęścia Gejów, badaniu, które mierzyło opinię publiczną, zachowanie społeczne i zadowolenie z życia gejów – mężczyzn w 127 krajach. Na zdjęciu: doroczny marsz LGBT w Tel Awiwie w Izraelu, 8 czerwca 2018 roku. (Zdjęcie: Amir Levy/Getty Images)

Na początku kwietnia brytyjska gazeta gejów, ”Pink News”, opublikowała artykuł pod tytułem: LGBT performers to boycott Eurovision in Israel with online broadcast [Artyści LGBT bojkotują Eurowizje w Izraelu występem on line].

Występ ten, znany jako Globalvision, będzie częścią międzynarodowego ruchu Bojkot, Dywestycje i Sankcje (BDS), który usilnie próbuje delegitymizować Izrael ekonomicznie i politycznie.

Więcej
Blue line

Primas Poloniae i jego
niepokojący brak zgody
Andrzej Koraszewski 


„Nie może być zgody, by naruszać to, co nienaruszalne” – powiedział Prymas Polski i są to słowa w najwyższym stopniu niepokojące. Nie były te słowa wypowiedziane po obejrzeniu filmu „Tylko nie mów nikomu”. Po tym filmie Prymas powiedział, że „jest głęboko poruszony”. Czym? Tym, o czym wiedział od lat? Chyba nie twierdzi, że ten film powiedział mu coś nowego. Odmawił udziału w tym filmie. Podejrzewam, że zrobił to jako człowiek przyzwity, który nie chciał przed kamerą kłamać.

Więcej

Dobry książę
i umowa z Iranem
Vic Rosenthal


Stało się już truizmem, że nienawiść i nękanie indywidualnych Żydów i społeczności żydowskich, jakie kiedyś panowało w krajach diaspory przed odrodzeniem się państwa żydowskiego, przekształciło się w odrazę i prześladowanie tego państwa. Istnieją inne paralele. Żydowskie społeczności w Europie, Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie  miały niepewne życie, zależne od dobrej woli lokalnego księcia lub emira. Jeśli władca lubił Żydów – lub, prawdopodobnie bardziej poprawnie – jeśli uważał ich za bardziej użytecznych niż nikczemnych, mogli żyć w stosunkowym spokoju. Z drugiej strony, jeśli – no cóż, znacie historię. Dzisiaj sytuacja państwa żydowskiego także zależy od potężnych ludzi i rządów, całkowicie poza kontrolą Żydów.

Więcej

Rozmyślając nad
sensem życia (VI)
Lucjan Ferus

Thirty Meter Telescope (w skrócie TMT) – międzynarodowy projekt zakładający skonstruowanie i zbudowanie teleskopu z lustrem o średnicy 30 metrów. Jego budowa jest opóźniona z powodu protestów lokalnej społeczności na Hawajach, twierdzącej, że góra Mauna Kea, gdzie ma być zbudowany jest święta.

Zanim przejdę do meritum niniejszego cyklu, proponuję wpierw – jako, że respektuję chronologiczny porządek – spróbować odpowiedzieć na jeden z aspektów pytania postawionego w pierwszej części cyklu: „Jeśli nie ma następnego życia ani celu Wszechświata, to jak to zrobić, żeby nasze życie liczyło się?”. Chodzi mi o to, skąd wziął się pomysł, by ŁĄCZYĆ sens ludzkiego życia z celem lub brakiem celu Wszechświata?

 

Więcej

Między Eurowizją
a tańcem z Hamasem
Liat Collins

Człowiek maluje mural w pobliżu Wioski Eurowizji w Tel Awiwie. (zdjęcie: REUTERS/CORINNA KERN)

Czasami nie widomo, czy śmiać się, czy płakać. W zeszłym tygodniu kamery bezpieczeństwa przed domem rodziny Handeli w Rehowot ujawniły stan dezorientacji, który obrazuje stan umysłu. Zdjęcia z jednej kamery pokazują matkę, Ortal, wybiegającą z domu, wyraźnie zdenerwowaną, szukającą swoich dzieci. Druga kamera w tym samym czasie pokazuje grupkę dzieci nagle porzucających swoje rowery i stojących bez ruchu, z rękami za plecami, ze spuszczonymi głowami. Biedne dzieciaki. To była właściwa reakcja na niewłaściwą syrenę.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Czyje to było
zwycięstwo?
Ernest Skalski

Sankcje USA nałożone
na mułłów działają
Majid Rafizadeh

Serwus, madonna,
czyli signum temporis
Andrzej Koraszewski

Żydowska i palestyńska
tożsamość narodowa
Elder of Ziyon

Selektywnie stosowana
koncepcja tabula rasa 
Bo Winegard i Cory Clark

Ilhan Omar – ignorancja
i bigoteria
Alan M. Dershowitz

Dlaczego szarlatani
nadzorują sami siebie?
Orac

Jak palestyńscy przywódcy
zachęcają do terroryzmu
Bassam Tawil

Kiedy naukowcy nie tolerują
odmiennego zdania
Myles Weber

Jak poskromić naszych
kuzynów z Gazy
Vic Rosenthal

De non existentia
Dei
Andrzej Koraszewski

Nie, to nie jest
o „rasie”
Vic Rosenthal

Rozmyślając nad sensem
życia (V)
Lucjan Ferus

Pielęgnowanie terroryzmu
na Bliskim Wschodzie
Naomi Linder Kahn

Nieszczęsny ateizm.
List do przyjaciela
Małgorzata Koraszewska

Blue line
Polecane
artykuły

Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk