Prawda

Wtorek, 17 wrzesnia 2019 - 10:27

« Poprzedni Następny »


Osiedla utrudniają zawarcie pokoju?


Andrzej Koraszewski 2014-10-17


Dostałem list od Henryka Rubinsteina z jednym zdaniem: „Chyba tak jest”. Poniżej był link do artykułu redaktora naczelnego „Times of Israel” Davida Horovitza. Horovitz zaczyna od ostrzeżenia, że jest to tekst osobisty i bolesny, pisze, że podjęta kilka miesięcy temu decyzja o zajęciu 950 akrów ziemi na Zachodnim Brzegu oburzyła go bardziej niż cokolwiek innego w jego długim życiu politycznym, że wyszedł na durnia, a nikt tego nie lubi.

Obserwując tamten świat z małego miasteczka w Polsce, raczej nie mogę wiedzieć więcej niż będący na miejscu znakomity dziennikarz, który ogląda to wszystko na własne oczy, ma za sobą setki rozmów z politykami i zwykłymi ludźmi, tak po izraelskiej, jak i po arabskiej stronie, ma również doskonałą orientację na temat postaw i motywów dziennikarzy i polityków zachodniego świata.

 

A jednak, gdybym miał użyć tego samego osobistego tonu, powiedziałbym, że wszystko się we mnie buntuje przeciwko temu rozumowaniu.

 

Nie, nie zamierzam bronić decyzji izraelskiego rządu, nie zamierzam jej również krytykować. Nigdy nie aspirowałem do roli doradcy księcia, więc nie doradzam ani rządowi w moim kraju, ani tym bardziej zagranicznym mężom stanu. (Sytuacja Horovitza jest inna, on jest redaktorem naczelnym ważnego w jego kraju pisma, jego głos się liczy i może być wysłuchany.)

 

Mam poglądy, których wcale nie jestem aż tak bardzo pewien, ale mam wrażenie, że wywód Horovitza jest błędny. To wymaga prezentacji mojego rozumowania, żebym sam mógł mu się bliżej przyjrzeć.

 

David Horovitz, w artykule pod znamiennym tytułem „Osiedla, głupcze” w ostatnim akapicie pisze m. in. :

„Netanjahu ma [również] rację stwierdzając, że za każdym razem, kiedy Szwecja uznaje Palestynę lub kiedy brytyjski parlament wzywa do takiego uznania, wzmacnia się maksymalistyczne żądania parametrów takiego państwa, a tym samym utrudnia się negocjacje w sprawie skutecznego rozwiązania w postaci dwóch państw. Jednak coraz większa część międzynarodowej społeczności nie przejmuje się już tym, ma dość ciągłego rozszerzania osiedli. Wydają się pytać, jak może Netanjahu w wiarogodny sposób sprzeciwiać się jednostronnym pro-palestyńskim działaniom politycznym,  kiedy Izrael jednostronnie tworzy fakty dokonane.”

 

Czytając ten artykuł od końca widzimy lepiej problem, z którym boryka się izraelski dziennikarz. Izrael dostarcza pretekstu do odwracania oczu od wszystkiego, co rzeczywiście stoi na drodze do pokojowego rozwiązania problemu palestyńskiego. Horovitz pisze wyraźnie o tym, że nie ma (i zapewne długo nie będzie) warunków do rozwiązania w postaci dwóch państw. Pierwszym takim brakującym warunkiem jest uznanie prawa Izraela do istnienia, drugim, zgoda na demilitaryzację tak Zachodniego Brzegu, jak i Gazy. Pozostałych warunków nie warto nawet wymieniać, bo wszystko uzależnione jest od tych dwóch pierwszych.

 

Horovitza niepokoi zwrot międzynarodowej opinii publicznej, czy też mówiąc dokładniej, nasilenie się postaw wrogich wobec Izraela. Ja nazywam to inaczej: ponownym wzrostem brunatnej fali. Rzygać mi się chce, kiedy słyszę słowo osiedla. Horovitz pisze, że nawet ludzie przez lata broniący Izraela odwracają się. Mam kłopot i mam ochotę powiedzieć, że nawet ludzie, którzy wcześniej mieli dość przyzwoitości, żeby nie kłamać, zaczynają szukać jakiegokolwiek pretekstu, żeby dołączyć do zakłamanych tłumów.

 

Mój stosunek do tych osiedli nie jest jednoznaczny. Judea i Samaria oraz Jerozolima Wschodnia  zostały w 1948 roku zdobyte przez armię jordańską uzbrojoną przez Brytyjczyków i dowodzoną przez oficerów brytyjskich, którzy wiedzieli, że celem jest eksterminacja społeczności żydowskiej. Część żydowskich mieszkańców Jerozolimy Wschodniej została wymordowana, a reszta wygnana. Międzynarodowa opinia publiczna nie miała problemów. W latach 1948-1967 tzw. Zachodni Brzeg był pod okupacją Jordanii, Palestyńczycy nie mieli w tym czasie żadnej autonomii, nikt nawet nie wspominał o palestyńskim państwie, nikogo nie interesowały warunki życia uchodźców palestyńskich pod arabską okupacją. Zachodnia opina publiczna nie miała problemów. Po 1967 roku Izrael proponował Gazę Egiptowi, kontrolę nad Zachodnim Brzegiem rządowi w Jordanii. Jordania i Liga Arabska miały lepszy pomysł, wolały żeby Izrael okupował te terytoria. Izraelczycy nie lubią być okupantami, a co więcej znaleźli się pod presją międzynarodowej opinii publicznej.

 

W wyniku wojny prewencyjnej 1967 roku (kiedy armie arabskie stały gotowe do ataku na wszystkich granicach Izraela) armia izraelska zajęła Półwysep Synaj, Wzgórza Golan, Gazę i Zachodni Brzeg. Pojawił się plan osadnictwa na terenach strategicznych. Był wówczas rząd Partii Pracy, kierowany przez Levi Eszkola. Ten rząd przyjął plan Jigala Allona, który przewidywał budowę osiedli we Wschodniej Jerozolimie, osiedla Gusz Ecjon i w Dolinie Jordanu. Chodzi o miejsca strategicznie ważne dla obronności Izraela, które miały (po negocjacjach pokojowych) stać się częścią Izraela. Osiedla powstały również w Gazie, na Wzgórzach Golan i na Synaju.

 

Niespełna trzy miesiące po zakończeniu wojny sześciodniowej, w końcu sierpnia 1967 roku szefowie ośmiu państw arabskich, w tym Egiptu, Syrii i Jordanii, a więc krajów, które utraciły terytoria w wyniku agresji na Izrael, spotkali się w Chartumie i uzgodnili trzy podstawowe zasady arabskiej polityki zagranicznej: nie, dla pokoju z Izraelem; nie dla uznania prawa Izraela do istnienia; nie dla negocjacji z Izraelem.

 

Jeśli Izrael miał nadzieję na wymianę zdobytych terytoriów za traktaty pokojowe, to natychmiast otrzymał informację, że po drugiej stronie nie ma chętnych. W ten sposób, wbrew swojej woli Izraelczycy zostali okupantami.

 

Bez wątpienia są to najgorsi okupanci, jakich można sobie wyobrazić. Nie biorą przykładu z Brytyjczyków, którzy w końcu okupowali imperium, w którym nie zachodziło słońce, którzy dla ułatwienia sobie swoich okupacji wymyślili i drut kolczasty, i obozy koncentracyjne, nie biorą przykładu z Niemców, którzy wymyśli przemysłowe uśmiercanie mieszkańców okupowanych krajów, niestety nie wzięli również przykładu z Amerykanów, którzy żądali bezwzględnej demilitaryzacji, przeprowadzili w swoim sektorze w Niemczech denazyfikację, narzucili reformy i ściśle kontrolowane przejście do stopniowej demokracji. Podobnie udana była amerykańska okupacja w Japonii, gdzie również wszystko rozpoczynało się od pełnej demilitaryzacji i policyjnej kontroli wszystkich organizacji.

 

Jeśli idzie o okupację, Izraelczycy nie chcieli brać przykładu ani z Brytyjczyków, ani z Niemców, ani z Francuzów, ani, niestety, z Amerykanów. Wymyślili własny model okupacji, tworząc dla okupowanego społeczeństwa przedsiębiorstwa, zatrudniając okupowanych na takich samych warunkach, na jakich pracują okupanci, budując dla nich infrastrukturę i domy.

 

Międzynarodowa opinia publiczna zareagowała słusznym gniewem, kiedy okupanci postanowili zniszczyć obozy dla uchodźców i zagwarantować im normalne życie. Była to zbrodnia poprzedzająca osiedla, której przeciwstawiły się kraje arabskie i wywarły skuteczną presję na Organizację Narodów Zjednoczonych, która zmusiła okupantów do powstrzymania się od takiego okrucieństwa. Zamiast w wybudowanych przez Izraelczyków normalnych osiedlach mieszkaniowych potomkowie uchodźców palestyńskich w Gazie i na Zachodnim Brzegu nadal gnieżdżą się więc w „obozach dla uchodźców”.

 

W połowie lat siedemdziesiątych pojawił się ruch Gusz Emunim, religijnych Żydów, przekonanych, że dzięki boskiej interwencji, Judea i Samaria, kolebka narodu żydowskiego, znalazła się znów w rękach żydowskich, i że trzeba ją czym prędzej zasiedlić. Była to działalność ze wszech miar kłopotliwa dla kolejnych rządów izraelskich. Niektórych takich osiedleńców eksmitowano siłą, inni wygrywali w końcu i uzyskiwali zgodę na pozostanie. David Horovitz z pewnością zna wszystkie szczegóły, których ja nie znam. Pamiętam moją własną irytację i dopytywanie się, dlaczego się na to pozwala. Odpowiedzi dostawałem różne, sytuacja zmieniała się w czasie, część izraelskiego społeczeństwa była oburzona, zachodnia (głównie lewicowa) opinia publiczna uznała to za boską interwencję i dar boży pozwalający na odzyskanie salonowej akceptacji antysemityzmu.

 

Osiedla okazały się najlepszym pretekstem do odwrócenia uwagi od nadal obowiązujących trzech głównych zasad polityki arabskiej wobec Izraela. Ten pretekst pozwalał twierdzić, że gdyby nie osiedla, to kraje arabskie oraz rzekomo posiadający jakąś demokratyczną reprezentację Palestyńczycy, uznaliby prawo Izraela do istnienia, chcieliby pokoju i usiedliby do negocjacji.

 

Rozumiem izraelskiego dziennikarza, który mówi „nie dawajmy im tego pretekstu”. Ja jednak nie jestem ani Izraelczykiem, ani nawet Żydem i nie mogę zgodzić się na mydlenie oczu. Zachodnia wrogość wobec Izraela nie ma nic wspólnego z osiedlami, osiedla mogłyby być przedmiotem dyskusji pod warunkiem, żeby byłaby jakaś dyskusja. Warunkiem dyskusji jest uznanie prawa Izraela do istnienia, a to prawo jest kwestionowane w Gazie, w Ramallah, we wszystkich stolicach państw arabskich, w perskim Teheranie, w Sztokholmie, w Londynie w Paryżu i (mniej demonstracyjnie) w Waszyngtonie.

 

Nie wolno pozwalać się oszukiwać, kiedy szwedzki parlament uznaje Palestynę, przestańmy gaworzyć o osiedlach, a zadajmy pytanie, o jaką Palestynę chodzi?

 

Mamy setki, jeśli nie tysiące, wypowiedzi palestyńskich polityków, duchownych, dziennikarzy stwierdzających publicznie, że przez Palestynę rozumieją obszar „od rzeki do morza”, setki razy słyszeliśmy slogany: „nie oddamy ani centymetra kwadratowego Palestyny”, logo Fatahu, to mapa Izraela pokryta arafatką (a Fatah to podobno ta najszlachetniejsza, najbardziej umiarkowana, najbardziej państwowotwórcza część palestyńskich władz).



Logo Hamasu jest równie wyraźnie.



Zachodni politycy dobrze wiedzą co strona arabska rozumie przez słowo Palestyna i jaką Palestynę uznają w swoich parlamentach, dyskutując tylko o osiedlach. Osiedla mają odwrócić naszą uwagę od faktu, że świadomie i z premedytacją podpisują się pod akceptacją hasła o likwidacji państwa Izrael, a osiedla służą im jako zasłona usprawiedliwiająca ich działania.



Na zdjęciu powyżej brytyjski konsul generalny w Jerozolimie, Alistair McPhail (z lewej) paradujący w szaliku z mapą „Palestyny” jak ją widzą Palestyńczycy, a obecnie również parlamenty Szwecji i Wielkiej Brytanii. Jeśli ktoś chce powiedzieć, że brytyjskiego dyplomatę skłoniła do tego kroku w sierpniu 2014 roku izraelska decyzja o rozbudowie jakiegoś osiedla, to jego prawo, ja mam na ten temat odmienne zdanie.    

 

W marcu 2013 prezydent Obama był z wizytą w Ramallah, jako dobry chrześcijanin postanowił odwiedzić również Betlejem, na trasie jego przejazdu pospiesznie demontowano pomnik z mapą Palestyny.



Było to przed tą decyzją o budowie osiedla, o której pisze Horovitz, więc Obama z konieczności musiał mówić o innych decyzjach. Prezydent amerykański wspomniał również, że Palestyńczycy muszą uznać prawo Izraela do istnienia i że nie powinni wykorzystywać sprawy osiedli do sabotowania negocjacji. Na sprawę osiedli nacisk był silniejszy, na sprawę uznania prawa Izraela do istnienia delikatny, by nie zaszkodzić rozmowom pokojowym.   

 

Gdybym był izraelskim dziennikarzem, być może pisałbym to samo co Horovitz, ale ja jestem Polakiem z domieszką litewskiego uporu.   

 

David Horovitz przypomina, że podczas debaty w brytyjskim parlamencie sprawa osiedli była przywoływana ponad 40 razy, nie pisze ile razy padło słowo demilitaryzacja, uznanie prawa do istnienia, warunki pokojowej koegzystencji. Przywoływanie osiedli bez przywołania prawa do istnienia jest uznaniem takiej Palestyny, jaką sobie wyobrażają Palestyńczycy.

 

Spotkałem się z butną opinią Izraelczyka: „Będziemy budować osiedla tak długo, jak długo Palestyńczycy nie zaczną uczciwie rozmawiać o pokoju”. Znacznie częściej spotykam się z wypowiedziami pełnymi niepokoju bądź krytycznymi, takimi jak głos Davida Horovitza.

 

Decyzje parlamentów w Szwecji i w Wielkiej Brytanii zbiegają się z międzynarodową konferencją w Kairze w sprawie pomocy dla Gazy. Na konferencji w Kairze nie dyskutowano o osiedlach, dyskutowano o Planie Marshalla dla Gazy. Nie nazwano tego w ten sposób, mówiono o odbudowie straszliwych zniszczeń spowodowanych izraelskimi bombardowaniami (wg. badań ONZ 5 procent, reszta nietknięta, dziennikarze donoszący o straszliwych zniszczeniach mieszkają w luksusowych hotelach i kąpią się w luksusowych basenach w Gazie, jak donoszą dziennikarze palestyńscy, pomoc dla palestyńskich ofiar ostatniej wojny jest notorycznie rozkradana przez członków Hamasu). Jak odnotował amerykański sekretarz stanu, John Kerry, kwestia demilitaryzacji Hamasu została zdjęta ze stołu. Prawdę mówiąc, nie została na tym stole przez nikogo położona. Położenie jej na stole mogłoby utrudnić drogę do pokoju i do budowy dwóch państw palestyńskich (trzech, gdyby ktoś chciał być dokładny, bo Jordania ma palestyńską większość, ale Palestyńczycy są tam obywatelami drugiej i trzeciej kategorii).

 

Kiedy w 2005 roku izraelski okupant pospiesznie siłą wyrzucał z Gazy izraelskich osadników, by zostawić Gazę okupowanym Palestyńczykom Judenfrei, operację nadzorował Ariel Szaron. Okupant pozostawił te osiedla w nienagannym stanie, rozpoczął również budowę portu. Osiedla i ich infrastrukturę gospodarczą zniszczono. Gaza została przekształcona w bazę terrorystów, o której demilitaryzacji nikt z dyskutujących o osiedlach nie ma ochoty rozmawiać. Po śmierci Szarona przeczytałem kilkanaście wspomnień o tym polityku napisanych przez zachodnich dziennikarzy. Ani jeden nie przypomniał jego słów z 1989 roku:

 

„Wychodzę z podstawowego przekonania, że Żydzi i Arabowie mogą żyć razem. Powtarzam to przy każdej okoliczności, nie dla dziennikarzy i nie dla poklasku, ale dlatego, że nigdy nie wierzyłem ani nie myślałem inaczej, od wczesnego dzieciństwa i nadal… Wiem, że wszyscy jesteśmy mieszkańcami tej ziemi i chociaż państwo jest żydowskie, nie znaczy to, że Arabowie nie mają być w nim pełnymi obywatelami w każdym sensie tego słowa”.

 

Rozumiem troskę, a nawet gniew Horoviza, ale nie mam złudzeń co do tego, czy na drodze do pokoju na Bliskim Wschodzie stoją izraelskie osiedla, czy zachodnie parlamenty i zachodnia opinia publiczna, tak strasznie umęczona osiedlami.       

 

      

 

              


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. osiedla utrudniaja zawarcie pokoju krystyna stahl 2014-10-18
1. jak powstały kolonie Mieczysławski 2014-10-17








Podejrzliwość
Ja: Czemu tak na mnie patrzysz?
Hili: Bo podejrzewam,. że masz puste ręce.

Więcej

Kolejna próba
odrzucenia teorii Darwina
Jerry A. Coyne


Nigdy nie osądzałem argumentów na podstawie kwalifikacji ich autora. W końcu dwóch ludzi, którzy dali największy wkład w moją dziedzinę genetyki ewolucyjnej - Gregor Mendel i Charles Darwin – byli przyrodnikami-amatorami. Kiedy więc dobrze znany profesor z Yale i informatyk-naukowiec, David Gelernter, pisze esej, w którym odrzuca darwinowską ewolucję, nie można go po prostu zlekceważyć dlatego, że nie jest biologiem. Ani też nie można ignorować jego argumentów, bo esej ukazał się w konserwatywnym piśmie „Claremont Review of Books”. Nie, musimy zająć się jego argumentami, szczególnie dlatego, że szeroko podchwyciły je media, jak również konserwatywne, religijne i propagujące inteligentny projekt (ID) strony internetowe.

Więcej

Brexit i jego efekty
na Bliskim Wschodzie
Tom Gross


Wielka Brytania jest w szaleństwie w sprawie Brexitu. Wydaje się niemal, jakby ten kraj przeżywał jakiś rodzaj kolektywnego „kryzysu wieku średniego”. Wiele ekonomicznych i społecznych decyzji jest wstrzymanych i obie główne partie polityczne Konserwatyści i Partia Pracy są zajęte zażartą walką wewnętrzną o to czy, jak i kiedy wyjść z Unii Europejskiej. Polityka jest zdecydowanie krajowa i zajęta dniem bieżącym, nic więc dziwnego, że niewiele było w Wielkiej Brytanii dyskusji o tym, jak Brexit może wpłynąć na politykę zagraniczną kraju.  

Kluczowi gracze międzynarodowi, w tym Donald Trump, Władimir Putin i kierownictwo Chin, bardzo chcą, by Brexit nastąpił, ponieważ wierzą (moim zdaniem, poprawnie), że wynikiem będzie słabsza UE i słabsza Wielka Brytania, a więc podniesie to ich globalną siłę i wpływy.

Więcej
Blue line

Homo politicus
vs. Homo sapiens
Andrzej Koraszewski 


Przyjaciel jest oburzony tym, że „Solidarność” jest dziś karykaturą ruchu społecznego i karykaturą związku zawodowego. To oburzenie jest zrozumiałe, ponieważ dla naszego pokolenia „Solidarność” była nadzieją, ruchem, który przywracał wiarę w ludzi, ruchem tworzącym ramy walki o kraj bez komunizmu, o normalność. Pamiętam, że to ostatnie słowo powtarzało się często w rozmowach z przyjaciółmi i że czasem zastanawiałem się nad pytaniem, jak różne okażą się te wyobrażenia normalności. „Solidarność” w naszych oczach była zapewne piękniejsza niż w rzeczywistości, chociaż wiedzieliśmy, że nie wszystko jest piękne i że różne brudy, które tu i ówdzie wypływają, mogą przenikać ten ruch znacznie głębiej niż sądzimy. Rajcowała nas szlachetność, głębokie przekonanie o słuszności, braterstwo.

Więcej

Dlaczego Izraelczycy nigdy
nie zapomnieli swojego 9/11
Jonathan Tobin


Wielu Amerykanów osunęło się z powrotem w mentalność sprzed 11 września 2001 w sprawie terroryzmu. Horror drugiej intifady jest jednak nadal bardzo żywy w umysłach Izraelczyków  W osiemnastą rocznicę 11 września 2001 roku rządowi przedstawiciele i instytucje w całej Ameryce upamiętniali koszmar tego dnia. Po wszystkich tych latach jednak jest poczucie – poza tymi, którzy stracili członka rodziny lub bliskiego przyjaciela – że ceremonie coraz bardziej stają się formalnością, nie zaś rzeczywistą żałobą narodową. 

Bardzo podobnie do sposobu, w jaki upamiętnianie japońskiego ataku na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku 9/11 staje się momentem zamrożonym w przeszłości, nie zaś przypomnieniem niebezpiecznego świata, w jakim nadal dziś żyjemy. 

Więcej
Blue line

Uduchowiony erotyzm
bogów i wyznawców (II)
Lucjan Ferus


Jest to dalszy ciąg cyklu na podstawie książki Erotyzm w religiach świata autorstwa Zdzisława Wróbla wyd. w 1990 r. Poprzednią część zakończyłem wyjaśnieniem, dlaczego aspekt erotyzmu w starożytnych religiach ograniczyłem do jednego tekstu. Krótko mówiąc uznałem, iż ważniejsze dla Czytelników będzie poznanie tego, co ma do powiedzenia autor w kwestiach EROTYZMU w nawiązaniu do współczesnych religii monoteistycznych.

Więcej

Dorastaliśmy nienawidząc
i przeklinając Żydów
Andrzej Koraszewski

Członkowie Ruchu narodowosocjalistycznego oddają nazistowski salut pod płonącą swastyką. Georgia, USA. 21 kwietnia 2018. (zdjęcie: GO NAKAMURA/REUTERS)

Poniższy tekst nie ukazał się na łamach biuletynu Amnesty International, ani gazety „New York Times”, ani brytyjskiego „Guardiana”, nie ukazał się w Kanadzie, gdzie mieszka jego Autorka, został opublikowany przez izraelską „Jerusalem Post”. Można odpowiedzieć, że przecież Autorka tam go właśnie wysłała, że jest to jej przesłanie do mieszkańców Izraela. Być może to właśnie jest najprostsze wprowadzenie do tej krótkiej opowieści o dorastaniu w nienawiści do Żydów. Autorka przedstawia się sama.

Więcej

Choroba
zielonych mięśni
Paulina Łopatniuk

Drób niezbyt przyjaźnie nastawiony; Irina Iordachescu, https://www.flickr.com/photos/19907124@N00/226367570/, CC BY-NC-ND 2.0

Patologia weterynaryjna nie pojawia się na blogu często jako główny temat, bo to nie do końca moja przecież dziedzina. Jasne, sporo zagadnień powtarza się, wiele mechanizmów chorobowych jest podobnych, liczne zmiany bywają identyczne lub przynajmniej nie aż tak bardzo odmienne, ale jednak anatomia i histologia człowieka nie jest taka sama jak anatomia i histologia innych zwierząt, zwłaszcza gdy porzucamy ssaki na rzecz ptaków, gadów, płazów czy ryb, nie mówiąc już o bezkręgowcach (tak, istnieje literatura na temat patologii bezkręgowców i bywa fascynująca). 

Więcej

Zapowiedzi ”wymazania
syjonistycznego reżimu”
Majid Rafizadeh

Niedawno dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu (IRGC), generał dywizji Hossein Salami, raz jeszcze poprzysiągł unicestwić Izrael. Przechwalał się, że Iran do takiego stopnia wzmocnił swoją libańską marionetkę, że Hezbollah „samodzielnie” może zrównać Izrael z ziemią. (Na zdjęciu: Salami otrzymuje awans na generała dywizji od najwyższego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego, podczas ceremonii 22 kwietnia 2019 r. (Zdjęcie: khamenei.ir)

Sytuacja w dzisiejszym świecie wydaje się być w znacznej mierze rezultatem tego, że ludzie, którzy mają możliwość poprawienia tego, co złe, umyślnie odwracają wzrok. Obecnie jednymi z największych beneficjentów takiego zachowania – wraz z Chinami, Koreą Północną, Wenezuelą, Rosją, Turcją i Kubą – jest Islamska Republika Iranu. 
Wśród innego bezprawia Iran, sprzecznie z Rozdziałem 1 Karty Narodów Zjednoczonych, od czasu islamskiej rewolucji w 1979 roku, nieustannie grozi istnieniu Izraela. Nie powoduje to żadnego potępienia lub nagany ze strony społeczności międzynarodowej.

Więcej

”Sygnalizowanie cnoty”
może nas irytować.
Geoffrey Miller

Preriokur ostrosterny nadyma worki skórne, by zwabić partnerki .

Wszyscy sygnalizujemy cnotę. Ja sygnalizuję cnotę; ty sygnalizujesz cnotę; my sygnalizujemy cnotę.

A ci faceci tam, w tym politycznym plemieniu, którego nie lubimy – oni szczególnie sygnalizują cnotę. (Ale wierzą, że my to robimy.)  Nie udawajmy, że jest inaczej. Jesteśmy ludźmi, a ludzie lubią popisywać się swoimi moralnymi cnotami, etycznymi zasadami, religijnymi przekonaniami, politycznymi postawami i wyborem stylu życia. Sygnalizowaliśmy cnotę od kiedy prehistoryczni myśliwi dzielili się mięsem z głodnymi ludźmi w ich klanie lub opiekowali się dziećmi, które nie były ich. Nasi potomkowie będą sygnalizować sobie wzajemnie cnotę w koloniach na Marsie i na statkach kosmicznych lecących do innych układów gwiezdnych. W miarę jak ludzie skolonizują galaktykę, sygnalizowanie cnoty skolonizuje galaktykę.

Więcej

Ewoluująca ideologia
białej supremacji
M. Davis, Z. Begin i Y. Carmon

Andres Breivik

Uproszczone pojęcie, że terroryści – czy to muzułmańscy dżihadyści, czy zwolennicy białej supremacji – są tylko ”tchórzami” lub ”chorymi umysłowo” nadal panuje nawet w najwyższych kręgach decydentów. Reagując na strzelaninę w El Paso 4 sierpnia 2019 r., prezydent USA, Donald Trump, tweetował: „Dzisiejsza strzelanina w El Paso w Teksasie była nie tylko tragiczna, był to akt tchórzostwa”. 7 sierpnia w oświadczeniu Białego Domu po kolejnej strzelaninie w Dayton, Ohio, pan Trump nawiązał do białej supremacji jako niebezpiecznej ideologii, ale następnie określił strzelających jako „ludzi, którzy są bardzo poważnie chorzy psychicznie”. Tego samego dnia pełniący obowiązki szefa personelu Białego Domu, Mick Mulvaney wyjaśnił w programie ABC This Week, że „to są chorzy ludzie. Nie można być zwolennikiem białej supremacji i być normalnym. To są chorzy ludzie. Wy to wiecie, ja to wiem, prezydent to wie”.  

Więcej
Blue line

Foka Weddela wygryza
otwory do oddychania
Jerry A. Coyne


Jak już pisałem, przygotowuję zestaw pogadanek na podróż po Antarktydzie, podczas której będę gościem-wykładowcą. Jedna z nich, którą zamieściłem wcześniej, opowiada o badaniach naukowych ekspedycji Scotta do Bieguna Południowego. Co najmniej dwa cele badań tej grupy były związane z ewolucją i omówię je, jak również rozszerzę to ogólnie na badania naukowe, które prowadzono równolegle z wyprawą.


Chociaż te wykłady stanowią wyzwanie, bo nie jestem specjalistą biologii polarnej, jest to także niesłychana zabawa, bo uczę się ogromnie dużo o rzeczach, o których inaczej nigdy bym się nie dowiedział. Kolejna pogadanka ma traktować o adaptacji zwierząt do skrajnego środowiska Antarktydy (mróz, wiatr, susza i niesłychanie zróżnicowane oświetlenie w różnych okresach roku). Przytaczam kilka przykładów, żeby pokazać, jak działają te adaptacje i jak wyewoluowały. Są tu, oczywiście, słynne białka zapobiegające zamarzaniu u ryb, które żyją w temperaturze poniżej zera.

Więcej

Wojna, pokój,
podżegacze i podżegani
Andrzej Koraszewski


Dziesiątki razy wyjaśniałem różnym ludziom, że bardziej  interesuje mnie stosunek świata do Izraela niż Izrael jako taki. Przyglądanie się stosunkowi świata do Izraela wynika z przekonania, że świat ma obsesję na punkcie Żydów i Izraela i że ta obsesja może być z wielu względów groźna. Jednak nazbyt intensywne przyglądanie się tej obsesji może wpędzić w obsesję. Kto wie, może w rzeczywistości świat traktuje Izrael jak Mołdawię, a tacy jak ja robią z igły widły? Intensywnie rozglądam się, gdzie mogę znaleźć ludzi, którzy nie mają zdecydowanych poglądów na temat Izraela. Wiele wskazuje na to, że w Polsce, w Szwecji, w Ameryce, silne poglądy na temat Izraela mają wszyscy dorośli i wszystkie dzieci powyżej 10 roku życia, tak mężczyźni, jak i kobiety, ci z lewej i ci z prawej. Poszukiwanie osób, które mają jakiekolwiek poglądy na temat Mołdawii naraża człowieka na dziwne spojrzenia.

Więcej
Blue line

DNA i potwór
z Loch Ness
Steven Novella


Jeśli nigdy nie byliście w górach Szkocji, dodajcie to do miejsc, które powinniście odwiedzić. Jest tam niewiarygodnie pięknie. Kiedy byłem tam w zeszłym roku, odwiedziliśmy sławiony w piosenkach Loch Lomond, a także największe jezioro w Wielkiej Brytanii. Mogliśmy odwiedzić zamiast tego Loch Ness i musieliśmy wyjaśnić naszej przewodniczce, że ma autobus pełen sceptyków. Ulżyło jej, bo uważała, że Lomond jest ciekawszym miejscem, ale oczywiście większość turystów chce zobaczyć słynniejszy Loch.

Więcej

Dlaczego fakty miałyby
nam wchodzić w drogę?
Bassam Tawil

Dlaczego warto wspomnieć szczegóły o mieście rodzinnym Riny Shnerb i o jej wieku? Ponieważ palestyńskie media znowu prowadzą kampanię fabrykacji i kłamstw, żeby usprawiedliwić zamach terrorystyczny i zamordowanie niewinnej żydowskiej nastolatki. Na zdjęciu: Rina Shnerb, zamordowana 23 sierpnia przez bombę terrorystów. (Zdjęcie od rodziny ofiary)

Rina Shnerb, 17-latka, która zginęła w palestyńskim zamachu terrorystycznym na Zachodnim Brzegu 23 sierpnia, urodziła się i wychowała w izraelskim mieście Lod. Nigdy nie mieszkała w żadnym osiedlu na Zachodnim Brzegu. Ponadto nigdy nie służyła w Izraelskich Siłach Obronnych (IDF) ani w żadnej agencji bezpieczeństwa, bo była zbyt młoda, by zwerbowano ją do służby. Rinę zabił wybuch bomby, kiedy odwiedzała popularne źródło Ein Buwin. 

Więcej

Nowa i ważna czaszka
hominina z Etiopii
Jerry A. Coyne


Nowa analiza niezwykłego znaleziska w Etiopii sugeruje, że gatunek, jaki reprezentuje, Australopithecus anamensis, może być jednym z najwcześniejszych gatunków w naszej linii rodowej, a możliwe, że jest pierwszym homininem, jakiego znamy, który jest niewątpliwie częścią naszej genealogii. (“Homininy”, dawniej nazywane „hominidami”, reprezentują wszystkie skamieniałości naszej strony drzewa rodzinnego od czasu, kiedy odgałęziliśmy się od wspólnego z szympansami przodka.) To znalezisko doprowadziło także do zrewidowania tezy, że A. anamensis był przodkiem późniejszego A. afarensis, uważanego przez wielu za przodka rodzaju Homo, a więc także nowoczesnego Homo sapiens. (Lubimy wiedzieć, kim są nasi przodkowie, jak o tym świadczy popularność firm takich jak 23 & Me.)

Więcej

Czy arabska izraelskość
jest atrakcyjna
Daled Amos


Dwa lata temu David Hazony – redaktor-założyciel „The Tower” – opisał potencjalną więź między izraelską tożsamością a przyszłością amerykańskich Żydów. Uważał, że izraelska kultura może zgalwanizować amerykańską społeczność żydowską. Kluczową częścią tego jest izraelskość:

Dzisiaj na skrawku ziemi, o którym marzono przez tysiąclecia, miliony Żydów żyją innym życiem żydowskim. I robią to w sposób, który nadal zachowuje tożsamość z pokolenia na pokolenie. Coraz bardziej to wyjątkowe podejście do życia, historii i tożsamości jest eksportowane – produkty ich kultury, ich innowacje, ich sama istota życia – do Ameryki.

Obecnie jednak wydaje się, że izraelskość nie musi być eksportowana, by rozszerzać swoje wpływ.

W rzeczywistości poczucie tożsamości oferowane przez izraelskość nie musi nawet ograniczać się do Żydów.

Opisując to, co nazywa izraelizacją izraelskich Arabów, izraelski poeta i eseista, Druz, Salman Masalha, wskazuje na sondaż przeprowadzony przez Sicha Mekomit przed poprzednimi wyborami.

Więcej

Uwagi o groźnej przewadze
donosów nad doniesieniami
Andrzej Koraszewski


Wolna prasa jest warunkiem demokracji. Wolna prasa nie jest synonimem prasy rzetelnej. Tylko w teorii mamy klarowną różnicę między kapłanem i dziennikarzem. Kapłan naucza, w co mamy wierzyć. Dziennikarz, przynajmniej  w teorii, dostarcza nam faktów, na podstawie których możemy sobie wyrobić własne sądy. Kościół katolicki ma powód do niepokoju, maleje liczba powołań kapłańskich. Kandydatów do stanu dziennikarskiego nie brakuje. Przeciwnie, powołań jest znacznie więcej niż miejsc pracy.

Więcej

Ofiary arabskiej dyskryminacji
i rasizmu
Khaled Abu Toameh

Wielu Libańczyków wyraziło niepokój wobec narastających protestów palestyńskich w ich kraju – szczególnie wobec tego, że demonstracje odbywają się obecnie poza palestyńskimi obozami dla uchodźców w Libanie. Na zdjęciu: obóz palestyńskich uchodźców Nahr al-Bared w Trypolisie w Libanie. (Zdjęcie: Salah Malkawi/Getty Images)

Libańczycy są rozgniewani. Dlaczego? Ponieważ Palestyńczycy protestują przeciwko rozprawie z nielegalnymi zagranicznymi pracownikami w Libanie, ujawniając tym libański rasizm i nienawiść do ich palestyńskich braci.  


Przez ostatnie trzy tygodnie tysiące Palestyńczyków w Libanie demonstrowało przeciwko rozprawie władz libańskich z nielegalnymi pracownikami, co jest skierowane głównie przeciwko żyjącym tam Palestyńczykom i Syryjczykom.

Więcej
Biblioteka

Uduchowiony erotyzm
bogów i wyznawców
Lucjan Ferus

Inana

Już dawno miałem zamiar napisać tekst (lub cykl tekstów) na podstawie książki Erotyzm w religiach świata autorstwa Zdzisława Wróbla, wydanej w 1990 r. Z różnych powodów odkładałem to na później, aż w końcu postanowiłem zrealizować ten zamysł.

Więcej

Izraelczycy, Palestyńczycy
i ”Love Island”
Noru Tsalic


Muszę się przyznać: jestem jednym z tych kilku dziwaków, którzy nigdy nie zawracali sobie głowy oglądaniem jakiegokolwiek odcinka Love Island. Dlatego moja wiedza o tym programie telewizyjnym jest w najlepszym wypadku z drugiej ręki; ale, prawdę powiedziawszy, używam tej metafory jako dość taniego triku, by przyciągnąć czytelników.  

Rozumiem atrakcję miłości – ale dlaczego na wyspie?  Może dlatego, że wyspy mają taki dziwny  urok: są ograniczone geograficznie, co sugeruje przymusową izolację od świata zewnętrznego i narzuconą bliskość na wyspie.

Więcej
Blue line

Niebezpieczny stalinizm
„przebudzonych” 
Alan M. Dershowitz

Wiec „przebudzonych” w Waszyngtonie. Musimy zawsze pamiętać, że nie tylko droga do piekła jest wybrukowana dobrymi chęciami. Podobnie jest z drogą do tyranii. Zdjęcie: Wikipedia.

Dziś prawa obywatelskie są bardziej zagrożone przez nietolerancyjną skrajną lewicę niż przez pełną bigoterii skrajną prawicę. Może się to wydawać sprzeczne z intuicją. Było znacznie więcej prawicowej przemocy, morderców strzelających do przypadkowych ludzi w centrach handlowych, synagogach i innych miescach, dokonanych przez ekstremistów identyfikujących się ze skrajną prawicą, niż tych ze skrajnej lewicy. Jednak wpływ skrajnej lewicy na nasze przyszłe elity jest bardziej wszechstronny i bardziej podstępny niż wpływ skrajnej prawicy.

Więcej

Negocjacje USA-Taliban:
śmiertelna pułapka Kataru
Yigal Carmon

(Źródło: Alaraby.co.uk)

Rzeczy, które dziejá się w Afganistanie, są już bardziej niż żałosne. Stany Zjednoczone prowadzą negocjacje z Talibanem bez tego, by Taliban najpierw zgodził się na zawieszenie broni jako warunek wstępny rozmów i mimo tego, że prezydent Trump stanowczo oznajmił swoje zdecydowanie, by wycofać się z tego kraju.

Amerykańscy żołnierze nadal tam giną (w ciągu ostatnich dziesięciu dni zabito trzech amerykańskich żołnierzy), pozostawiając rodziny w żałobie. Jak Amerykanie znaleźli się w sytuacji, w której ich wojska są nieustannie prześladowane przez talibów, zamiast po prostu spokojnie wrócić do domu?

Więcej

St Paul Island,
Część 4
Bruce Lyon


Kolejna seria zdjęć z St Paul Island, jednej z Wysp Pribyłowa na Alasce. W trzech poprzednich opisywałem 11 gatunków ptaków morskich, które gniazdują na wyspie. Dzisiejszy post jest ciągiem dalszym poprzednich i obejmuje jeszcze kilka gatunków ptaków morskich.  


Powyżej. Malowniczy klif ozdobiony kilkoma gniazdującymi ptakami morskimi, głównie nurzykami zwyczajnymi i mewami rissa.

Więcej

Czego amerykańscy Żydzi
nie rozumieją o BDS
Daniel Greenfield


Nie ma miejsca na ziemi, które bojkotujący Izrael bardziej lubią odwiedzać niż… Izrael.Omar Barghouti, katarski założyciel ruchu BDS mieszka w Izraelu od 25 lat. I ten aktywista, który pomógł przedstawić światu bojkot Izraela, spędził te lata na argumentowaniu, że powinien mieć pozwolenie na życie w Izraelu, studiowanie na izraelskich uniwersytetach i kupowanie izraelskich produktów.  


Jedynym ustępstwem Barghoutiego na rzecz własnych zasad BDS było oszustwo przy płaceniu izraelskich podatków. Po wygłaszaniu wykładów na całym świecie o znaczeniu bojkotowania Izraela Barghouti trzymał honoraria za wykłady w amerykańskim banku. Założyciel BDS ukrył dochód w wysokości 700 tysięcy dolarów, który byłby opodatkowany, by zapłacić za podstawowe usługi, z jakich korzysta żyjąc w kraju, którego nienawidzi.

Kilka miesięcy temu Stany Zjednoczone odmówiły Barghoutiemu pozwolenia na wjazd do tego kraju, albo z powodu jego poparcia dla terroryzmu, albo z powodu uchylania się od płacenia podatków. Bojkotujący wreszcie został zbojkotowany.

Ale bojkotowanie BDS jest najlepszym sposobem pokonania go.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Nie wszystkie kultury
są równe
Jason D. Hill

Bal tchórzy, opętanych
i szubrawców
Andrzej Koraszewski

Biały jak śnieg,
żółciutki jak kaczuszka
Paulina Łopatniuk

Zdumiewający brak procesów
ISIS za zbrodnie wojenne
Seth J. Frantzman

Pingwiny geje?
Nie tak szybko
Jerry A. Coyne

Do europejskich przywódców:
żydowskie życie jest tanie
Guy Millière

Zlecenie walki
z szatanem
Andrzej Koraszewski

Czy Autonomia Palestyńska
przygotowuje kolejną intifadę?
Bassam Tawil

Mrówki i ludzie.
Czyli niepokojące podobieństwo
Lucjan Ferus

Rozważania o plemiennej
i narodowej lojalności
Vic Rosenthal

Dla kogo feralna
okaże się trzynastka?
Andrzej Koraszewski

Hamas, Islamski Dżihad:
"Krąg ognia rozszerza się"
Khaled Abu Toameh

Była zwolenniczka
antyszczepionkowców mówi
Orac

Wehikuł czasu
Mahmouda Abbasa
Jonathan S. Tobin

Bezzbożowa karma
dla psa
Steven Novella

Blue line
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk