Prawda

Poniedziałek, 20 maja 2024 - 09:16

« Poprzedni Następny »


Niewiarygodna idea bogów/Boga (IV)


Lucjan Ferus 2023-12-17

Marcello Venusti, Ukrzyżowanie, ok. 1540 (Wikipedia)
Marcello VenustiUkrzyżowanie, ok. 1540 (Wikipedia)

Motto: „Bóg nie istnieje, ponieważ teraz rozumiemy w jaki sposób został wymyślony przez człowieka”

(Friedrich Nietzsche).

 

Nie bezpodstawnie zmieniłem dotychczasowe motto, bowiem chodzi mi właśnie o owo rozumienie idei bogów/Boga, nie mające raczej wiele wspólnego z wiarą, która jest podstawą wszelkich religijnych systemów. Dlatego użyte przeze mnie określenie „niewiarygodna idea” należy rozumieć: niewiarygodna z pozycji rozumowych, a nie religijnych. Niewiarygodna, bo w wielu miejscach wewnętrznie sprzeczna i pozbawiona logiki, co czyni ją właśnie (w moim subiektywnym przekonaniu) niewiarygodną. W tej części cyklu chciałbym przeanalizować jeden z aspektów idei „naszego Boga”, mianowicie Odkupienie, a dokładniej: męczeńską ofiarę na krzyżu z Syna Bożego Jezusa Chrystusa, zbawiającą ludzkość.   


                                                           ------ // ------

O tym, że nie ja jeden (i nie ja pierwszy) wpadłem na pomysł, iż z tą „odkupicielską ofiarą” jest „coś nie tak”, mogłem dowiedzieć się z książki Edmunda Lewandowskiego pt. „Oblicza religii chrześcijańskiej” wyd. w 1987 r., w której m.in. znajduje się taki fragment: „/../ Lew Tołstoj zakwestionował podstawowe dogmaty kościelne. /../ Za niepoważne i podważające ludzką godność, uznał pisarz ideę łaski boskiej, zmartwychwstania, odkupienia, nieba i piekła. /../ Myśl o Odkupieniu stanowiła dla Tołstoja „jeden z najbardziej mylnych i szkodliwych dogmatów kościelnych. /../ Istotą prawdziwej religii jest etyka, natomiast wszystkie fałszywe wyznania koncentrują uwagę wiernych na dogmatach i obrzędach”.

 

Jak widać ów pisarz był o wiele bardziej wymagający ode mnie, gdyż wg tego kryterium („istotą prawdziwej religii jest etyka”), żadna z religii nie powinna nosić miana „prawdziwej”, bowiem wszystkie wyznania skupiają się na rytuałach, dogmatach i obrzędach religijnych. Ja w swoich „wymaganiach” nie poszedłem tak daleko, bo dla mnie „wystarczyłoby” aby religijne „prawdy” nie były wewnętrznie sprzeczne, no i aby były zgodne z logiką, czyli z rozumem. Jakie więc ja mam zastrzeżenia do owej „odkupicielskiej i zbawicielskiej ofiary z Jezusa”? Ponieważ już nie raz pisałem o tym aspekcie naszej religii, ujmę to w skrócie.                                                                        ------ // ------

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby nikt kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne /../ Kto wierzy w Niego nie podlega potępieniu, a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego” (J 3,16-18). „/../ Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi” (Rz 3,25). Abstrahując od tego, iż to „Boże umiłowanie świata” przejawia się w perfidnym wymuszeniu wiary w Syna Bożego (kto nie wierzy, już został potępiony), to jaki ta ofiara ma sens w kontekście Boga wszechmogącego, który cały Wszechświat stworzył słowami: „Niechaj się stanie!” i który zna całą przyszłość swego dzieła? (wg teologii).

 

Czy Bóg o takich atrybutach musi poprawiać swoje dzieło w trakcie jego funkcjonowania i to po 4 tys. lat od jego powstania? (wg wyliczeń egzegetów). Przyjmijmy jednak, że musiał je poprawić, dlaczego jednak w taki szokująco-odrażający i irracjonalny sposób? Jaki ta ofiara miała sens w kontekście dogmatu o Trójcy Świętej, wg którego, to Bóg Ojciec składa ofiarę z siebie, samemu sobie, aby przekupić nią siebie za swe grzeszne stworzenia – ludzi?! Czy Bóg, który ma nieskończone możliwości musi sięgać do takich barbarzyńskich praktyk, zamiast np. wyrzec odpowiednie słowa, które diametralnie zmieniłyby tę chorą rzeczywistość? Jakby nie patrzeć na ten problem, nie da się go logicznie wytłumaczyć, nie wychodząc poza religię.

                                                           ------ // ------

Jest oczywiście jego religioznawcze wytłumaczenie, które brzmi tak: Otóż kapłani, którzy stworzyli (wymyślili) ten mit, wykorzystali wszelkie możliwe „chwyty psychologiczne”, aby „podbić” ludzkie umysły, a przede wszystkim serca, gdyż religie „grają” głównie na ludzkich emocjach i uczuciach. Oni dobrze wiedzieli, że opowieść o tym, jak to sam Bóg złożył w ofierze swego ukochanego Syna, byle tylko zbawić od śmierci całkowitej (cokolwiek to znaczy), swoje ukochane stworzenia – ludzi, bardzo się im spodoba i mocno dowartościuje ich ego. Bowiem ułomna natura ludzka ze swymi licznymi słabościami (włącznie z „piętą Ahillesową” człowieka) nie miała przed nimi tajemnic. Tym bardziej, że dotąd wszyscy nasi bogowie nakazywali swym wiernym składać ofiary wyłącznie sobie.

 

No dobrze, takie jest wytłumaczenie religioznawcze tej idei religijnej, ale czy naprawdę nie ma jej religijnego (teologicznego) wytłumaczenia?! Otóż jest i wpadłem na nie niedawno, całkowicie przez przypadek, widząc w jednej z gazet sporej wielkości nagłówek (bodajże zapowiedź jakiegoś filmu, choć nie jestem pewien) o człowieku (mogło chodzić o filmowego bohatera), który w jakiś szczególny sposób odkupił swoje winy (artykułu nie czytałem). Dopiero po jakimś czasie, podczas pisanie jednego ze swoich tekstów, skojarzyłem sens tego tytułu z Jezusowym odkupieniem grzechów na krzyżu i nagle wszystko zaczęło mi pasować w tej teologiczno-soteriologicznej „prawdzie” i to z pozycji religijnej, a nie religioznawczej.

                                                           ------ // ------

Myślałem tak: człowiek może odkupić tylko swoje winy (lub grzechy), a nie czyjeś, gdyż byłoby to nielogiczne. Dlatego ta idea „odkupienia” ludzkich win i grzechów przez krwawą ofiarę złożoną na krzyżu przez Boga Ojca ze swego Syna Jezusa Chrystusa, zawsze wydawała mi się irracjonalna, niezrozumiała i nieprzekonująca. I to z wielu powodów, które wcześniej wymieniłem: wszechmogący Stwórca mógł ów problem rozwiązać w zupełnie inny sposób (np. przebaczyć ludziom w raju ich nieposłuszeństwo, czy np. nie wywodzić rodzaju ludzkiego z protoplastów o skażonej grzechem naturze, itp.). Przy bożej wszechmocy ta okrutna i odrażająca ofiara z Jego Syna jest niczym nieuzasadniona. Można by przyjąć, iż miałaby sens tylko wtedy, gdyby Bóg nie miał innej możliwości w tej kwestii.

 

Nie mówiąc już o tym, że niczego ona nie zmieniła w religijnej „rzeczywistości” człowieka: ludzie tak jak byli grzeszni tak są nadal (gdyż rodzą się już z grzeszną naturą), tak jak byli śmiertelni, tak są nadal (bo owego obiecanego zbawienia mają dopiero dostąpić na końcu dziejów ludzkości, po zmartwychwstaniu i po zaliczeniu Sądu Ostatecznego) i tak jak dotąd wyrządzali bliźnim wiele zła, niezawinionych krzywd i cierpienia – tak samo czynią to nadal. Zatem w owo Odkupienie i Zbawienie ludzkości przez Jezusa na krzyżu można wierzyć tylko dlatego, że religie wywalczyły sobie prawo do wczesnej indoktrynacji małych dzieci swoimi „prawdami”, a potem do końca życia, roszczą sobie prawo do nieustannego „pocieszania” wiernych, gdyż bez tej „duchowej opieki nie umieliby przejść przez życie” o własnych siłach.

                                                           ------ // ------

Wróćmy jednak do meritum tekstu. Cóż takiego ważnego przyszło mi na myśl po lekturze tego gazetowego nagłówka, że w zupełnie inny sposób zrozumiałem ideę Odkupienia? Otóż skoro człowiek może odkupić tylko własne winy, to czemu nie miałoby być podobnie w przypadku Boga? Np. tak: tą ofiarą złożoną z Jezusa Chrystusa na krzyżu, Bóg nie chciał odkupić grzechów ludzkości, … ale własne grzechy, jakie wyrządził ludziom na początku swego dzieła (mimo posiadanej wszechmocy i wszechwiedzy). Wtedy (i tylko wtedy) ta ofiara miałaby logiczny sens. Bóg, składając ludziom w tej ofierze to co miał najcenniejszego – własnego Syna – chciał w ten sposób odkupić swoje winy i grzechy, jakie popełnił w relacji do swych rozumnych stworzeń. Za wielkie przewinienia, należy się wielka i cenna ofiara (jeśli już akceptujemy ten specyficzny rodzaj „rekompensaty” za wyrządzane komuś zło).  

  

Brzmi to (moim zdaniem) bardziej logicznie, nieprawdaż? Chociaż niezorientowani w „prawdach” biblijnych mogą w tym miejscu zadać pytanie, nie kryjąc oburzenia: „A jakież to winy i grzechy popełnił Bóg w stosunku do ludzi?! Ten zarzut jest absurdalny przecież!”. Tak może się wydawać tylko tym, którzy nie znają Biblii (choć może to i lepiej dla nich). Aby nie być gołosłownym przytoczę parę opisów biblijnych, bożych zachowań w stosunku do ludzi. Np. wtedy, kiedy Bóg nie chciał, aby jego rozumne stworzenia – ludzie, wiedzieli czym jest dobro i zło i tym samym mogli samostanowić o jakości swego życia i swojego losu.

 

Albo też wtedy, kiedy Bóg zorientował się już, że ludzie zjedli zakazany owoc (podstępnie skuszeni przez węża/szatana) i dostąpili upadku, a ich natura została skażona grzesznymi skłonnościami, ukarał ich surowo paroma przypadłościami egzystencjalnymi i wygnał z raju, wiedząc doskonale, że swoją grzeszną naturę będą przekazywali drogą rozrodu swemu potomstwu, a ono swemu, aż nad całym rodzajem ludzkim zapanuje zło, przemoc i śmierć. A mimo to uparł się, aby rodzaj ludzki wywieść z protoplastów o skażonej grzechem naturze!

 

Lub wtedy, kiedy Bóg był bardzo niemile zaskoczony faktem, iż na ziemi ludzie rodzą się z grzeszną naturą i przez to „wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i żałował, że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się” (?!). Czy mogło być inaczej, skoro Bóg wygonił z raju ludzi, mających grzeszną naturę i prawem (chyba boskim?) dziedziczenia cech, przekazywali ją swym potomkom. Postanowił więc Bóg wytracić swoje wszystkie nieudane stworzenia w ogólno ziemskim potopie, jednakże w niezrozumiałym odruchu litości, zachciało Mu się uratować sprawiedliwego Noego z rodziną i po parze ze zwierząt żyjących na ziemi.

 

Dlatego nakazał mu zbudować arkę, do której miał zabrać wszystkich ocalonych z potopu.

Ten boży odruch litości okazał się wielkim błędem, którego najprawdopodobniej Bóg nie przewidział?! Bowiem gdyby w tym potopie wytracił wszystkie swoje nieudane stworzenia i w to miejsce stworzył nowych i doskonałych protoplastów i to z nich wywiódł rodzaj ludzki i zwierzęcy – ten potop miałby sens (choć mógłby przerażać skalą okrucieństwa, cierpienia i niezawinionych krzywd, jakich dostąpili ci wszyscy, którzy zginęli w tym kataklizmie). Jednakże wszyscy uratowani (tak ludzie, jak i zwierzęta) mieli grzeszne natury i z takimi właśnie zaczęli tworzyć ten nowy „odrodzony” świat i „odrodzone” społeczności ludzi.

                                                           ------ // ------

Biorąc tylko powyższe pod uwagę, nawet ślepy by zauważył, a niezbyt rozumny- zrozumiał, że Stwórca tego świata, ma czego się wstydzić przed ludźmi i obwiniać za swoją ..właściwie co? Nie można mówić o głupocie w przypadku absolutnie doskonałego Bytu jakim jest Bóg. Także nie o braku możliwości, skoro Bóg jest wszechmogący, ani że jest nieprzewidujący, skoro jest wszechwiedzący. Ani też to, że dla naszego Boga jesteśmy (jako Jego stworzenia) obojętni czy też nielubiani, albo nawet nienawistni – bo jednym z głównych Jego atrybutów jest miłosierdzie, a nawet wszem i wobec deklarowana miłość do swych stworzeń – ludzi.

 

A mimo tego wszystkiego, jesteśmy bardzo nieudanym tworem naszego wszechmocnego Stwórcy, który przy swoich nieskończonych i niczym nieograniczonych możliwościach, powinien uważać za osobistą obrazę, przypisanie Mu naszego stworzenia i uznawanie go na dodatek za „koronę stworzenia”. Być może właśnie ten fakt, że Bóg który cały Wszechświat stworzył słowami: „Niechaj się stanie”, stworzył również takie miernoty jak ludzie, którzy w Jego imieniu zabijają się nieustannie od tysięcy lat, uważając na dodatek, że zostaną za to nagrodzeni w niebie życiem wiecznym (a niektórzy jeszcze dodatkowo 72 dziewicami(?!).

 

I może właśnie dla Boga ta sytuacja jest najbardziej irytująca, że przy Jego absolutnych możliwościach, tak bardzo zostało „spartolone” Jego dzieło, na co nie ma religijnego, rozsądnego usprawiedliwienia, oprócz wstydu, że praktycznie nie ma na kogo „zwalić” winy za ten żałosny stan rzeczy. I może dlatego Bóg uznał, że jedyne co może zrobić w tej sytuacji, to złożyć ludziom w ofierze to, co ma najcenniejsze: życie własnego Syna i przy okazji przeprosić ich za to, że kiedyś od pewnego ojca, domagał się ofiary z życia jego syna. Na szczęście do niej nie doszło, gdyż w porę uświadomił sobie bezsens tego chorego pomysłu. 

                                                           ------ // ------

W taki właśnie sposób zacząłem wtedy dostrzegać ów „teologiczny” problem i zadowolony byłem z siebie, że udało mi się wpaść na ten pomysł. Zastanawiałem się też, czy ktoś jeszcze oprócz mnie wpadł na ten sam pomysł? Jak dotąd jednak w żadnej z przeczytanych przeze mnie religioznawczych (ani religijnych) pozycji, nie natrafiłem na tego rodzaju rozumowanie. Aż do ubiegłego tygodnia, kiedy to również przypadkowo (nie za dużo tych „przypadków”?) sięgnąłem po pewną książkę, co do której miałem przypuszczenie, że jeszcze jej nie czytałem. I kiedy zacząłem ją kartkować,.. doznałem coś w rodzaju „szoku”!

 

Okazało się bowiem, że jest ona cała pozakreślana na czerwono i to w tak wielu miejscach, że jak dotąd tylko parę pozycji będących w moim posiadaniu spotkał ten „zaszczyt”. Mam taki dziwny nawyk (ale za to bardzo przydatny podczas korzystania z wielu różnych książek), że podczas ich lektury podkreślam sobie (lub zakreślam) czerwonym cienkopisem te fragmenty, które zyskują moją aprobatę (czyli są zgodne z moimi poglądami), jak i te, z którymi się nie zgadzam. Od ilości tychże podkreśleń i zakreśleń można z łatwością ocenić wartość (dla mnie oczywiście) danej publikacji. Ta akurat miała ich wyjątkowo dużą ilość.

                                                           ------ // ------

Jednak nie to było powodem mojego szoku. Po tych bardzo licznych zakreśleniach widać było, że przeczytałem ją dokładnie – i nic z jej treści nie pamiętam! W coś takiego trudno uwierzyć, szczególnie wtedy, kiedy zdarza się to człowiekowi pierwszy raz i dotyczy to jego samego. Ten problem nie jest mi obcy, bowiem dawno temu zetknąłem się już z nim. Miałem zawsze dużo książek i chętnie je pożyczałem, np. znajomemu stolarzowi, który dużo ich czytał, aż kiedyś zwróciłem mu uwagę, że te, które sobie teraz wybrał, już mu kiedyś pożyczałem. Jego odpowiedź mnie zaskoczyła i zdziwiła niepomiernie: „Nie szkodzi! I tak już nie pamiętam ich treści”. Wtedy wydawało mi się to nie do pomyślenia! Do rzeczy jednak.         

     

Otóż ta książka jest autorstwa włoskiego pisarza Piergiorgio Odifreddiego i nosi tytuł: „Dlaczego nie mogę być chrześcijaninem a tym bardziej katolikiem” i wydana jest przez Wydawnictwo STAPIS w 2020 r. Wszystko wskazuje na to, że trzy lata temu przeczytałem tę książkę z zainteresowaniem i jej treść nie była mi obojętna, co wyraźnie widać po ilości tychże podkreśleń i uwag zapisanych na marginesach. Nie potrafię sobie dotąd wytłumaczyć, jak to się mogło stać, że po upływie zaledwie 3 lat, zniknęło tyle wiedzy z mojej pamięci? Jest to dla mnie wyraźny sygnał, aby zakończyć już tę swoją „pisarską działalność”.

                                                           ------ // ------

Jednakże, to nie z powodu moich „pamięciowych perypetii” opisałem to szokujące mnie wydarzenie, bo co kogoś może obchodzić ten zdrowotny aspekt mojego życia? Powód jest ważniejszy, a przede wszystkim związany z meritum tego tekstu. Otóż przeglądając tę książkę i szukając w pamięci choćby śladów jej lektury, natrafiłem na ciekawy fragment dotyczący akurat poruszanego przeze mnie teologicznego problemu. Z rozdziału pt. „Bóg Zastępów”, m.in. można się dowiedzieć, że już w 1952 r. (miałem wtedy 5 lat), Karol Gustaw Jung napisał ciekawy tekst, zatytułowany: „Odpowiedzi Hiobowi”, w którym dopatruje się on zalążka inkarnacji”. Dalszy ciąg zacytuję:

 

„Zdaniem Junga, właśnie w owym momencie Stwórca okazał się podległym swojemu stworzeniu i posiadał jeszcze niezróżnicowaną świadomość. Tak więc postanawia stać się człowiekiem, aby udoskonalić samego siebie i nabyć większej świadomości, jak też umrzeć na odkupienie grzechów, które On sam popełnił wobec ludzkości. W konsekwencji, inkarnacja jest przez Junga interpretowana jako mitologiczny obraz nabywania świadomości psychologicznej przez podświadomość”.

                                                           ------ // ------

Jakoś to jungowskie wytłumaczenie nie przekonuje mnie wcale: Stwórca Wszechświata „podległy” swemu stworzeniu?! No i to: „posiadał jeszcze niezróżnicowaną świadomość”, ciekawe! Co miał na myśli Jung, pisząc o Bożej „jeszcze niezróżnicowanej świadomości”? Czy absolutnie doskonały Stwórca, o nieskończonych możliwościach (wg teologów i religijnych dogmatów), może udoskonalić samego siebie, stając się człowiekiem?! I jako człowiek, miałby mieć możliwość nabycia jeszcze większej świadomości niż miał dotąd jako Bóg?! Jakoś trudno mi w to uwierzyć, mimo ateistycznych poglądów (a może dlatego?).

 

Moim zdaniem tylko to jedno, końcowe zdanie ma logiczny sens: „/../jak też umrzeć za odkupienie grzechów, które On sam popełnił wobec ludzkości”. Tyle, że do tego akurat zdania nie odnosi się ani Carl Jung, ani Piergiorgio Odifreddi. Jest to jedyne, znane mi źródło, potwierdzające, że nie tylko ja wpadłem na ten „obrazoburczy” pomysł, który powinien (moim zdaniem) mieć poważne konsekwencje ideologiczne w religiach eksponujących ten aspekt dzieła Bożego.

                                                           ------ // ------

Na tym zakończę ten cykl, choć z założenia miał on być dłuższy, gdyż w tej „niewiarygodnej idei Bogów/Boga”, zawartych jest wiele, równie niewiarygodnych aspektów, jak cała ta idea.

 

Grudzień 2023 r.                                ------ KONIEC ------             

 

 


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj




Komentarze
1. Dzień dobry Julka 2024-01-04


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 909 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Nauka dyskutowania o niczym   Coyne   2014-09-20
Kolejne kopniaki dla ateistów w “Slate”   Coyne   2014-01-18
Czy Bóg jest kręgowcem bez substancji?   Coyne   2014-06-26
Islamscy radykałowie zabili kolejnych medyków   Coyne   2014-01-13
Portret wielkiego agnostyka   Coyne   2013-12-14
Czy Bóg jest bezcielesną osobą?   Coyne   2014-03-16
Najgłupsze dokopywanie ateistom w tym roku   Coyne   2014-04-21
Całun Turyński: Dlaczego religia jest pseudonauką   Coyne   2014-02-24
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Biblia źródłem moralności? Żartujesz sobie!   Coyne   2014-09-10
Uzdrawianie wiarą zabija dzieci   Coyne   2014-11-19
Zgodność między nauką i religią? Wolne żarty.   Coyne   2015-02-09
Religia, “Playboy” i Frank Sinatra   Coyne   2014-08-27
Filozof gromi ateistów z głupich powodów   Coyne   2014-06-10
Tak, jest wojna między nauką a religią   Coyne   2018-12-29
“Atlantic” rozważa ważką kwestię: czy wczesne homininy miały dusze?   Coyne   2015-10-05
“Newsweek” bezkrytycznie chwali brazylijskiego chirurga fantomowego -  i wychwala inne czary-mary   Coyne   2016-03-12
“New York Times” głosi fałszywą przyjaźń między nauką i religią   Coyne   2023-03-30
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Najbardziej szalony grant Templetona jak dotąd: Ewolucja i “ofiarna miłość”   Coyne   2020-01-20
Skąd Jezus wziął swoje DNA? Spór między katolikami a ewangelikami   Coyne   2023-01-25
Kolejny wierny twierdzi, że nauka oparta jest na wierze   Coyne   2016-03-15
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Niewolą, gwałcą, ale to wina Zachodu   Coyne   2015-08-31
Religia – nauka, odwieczna wojna   Coyne   2015-05-23
O Faith Versus Fact w “Inference”   Coyne   2016-02-26
Nie wiedzieliście? Bóg jest pytaniem, nie zaś odpowiedzią!   Coyne   2016-04-23
Psy nie idą do Nieba   Coyne   2015-11-06
Czy chrześcijaństwo było kluczowe dla rozwoju nauki?   Coyne   2015-09-24
W obronie Sama Harrisa   Coyne   2016-05-09
Brawo dla Ariana Fostera: pierwszego, czynnego, zawodowego sportowca w USA, który przyznaje, że jest ateistą   Coyne   2015-08-14
Brat Tayler o Reza Aslanie   Coyne   2016-06-06
Nowa książka Jasona Rosenhouse’a z krytyką Inteligentnego Projektu   Coyne   2022-07-02
Kompilacja z BuzzFeed: Jak ateiści znajdują sens życia?   Coyne   2015-08-24
Pogodzenie nauki i religii?   Coyne   2018-12-21
Zdobywca nagrody Templetona i jego nonsensy w „Scientific American”   Coyne   2019-03-28
Artykuł w ”New York Times”: Nauka może uczyć się od religii   Coyne   2019-02-20
Absolwent teologii mówi o naszej rzekomej potrzebie dalszych studiów teologicznych zanim zaczniemy krytykować religię   Coyne   2015-06-12
Islamistyczna teologia gwałtu   Coyne   2015-08-26
Niespodzianka! National Public Radio zachwala zatwardziały ateizm, broni myśli, że życie ateisty ma sens   Coyne   2016-01-30
Karta islamofobii pozostaje w grze   Coyne   2016-05-02
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Niektóre obawy dotyczące islamu są całkowicie racjonalne   Dawkins   2024-03-12
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
Dobre i złe powody, by wierzyć   Dawkins   2014-07-24
Ostre światło nauki   Dennett   2014-07-01
Dzięki dobroci!   Dennett   2015-01-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Boże, zbaw nas od religii!   Farhi   2014-12-19
Gdyby Bóg istniał, miałby się z czego tłumaczyć   Fatah   2014-07-22
Droga do wolności   Feldner   2014-02-24
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Koptofobia   Fernandez   2016-03-13
Doradztwo religijne i religioznawcze XII   Ferus   2015-04-26
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Hipoteza Boga kontra nauka   Ferus   2019-07-21
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
Bajkowe dziedzictwo religii. Czyli wspaniała, ale też przerażająca potęga wyobraźni.   Ferus   2021-01-17
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Myślowe szlaki   Ferus   2015-06-21
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Przekleństwo nieskończonych możliwości (II)   Ferus   2022-12-18
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Epigoni: inna wersja upadku człowieka w raju   Ferus   2024-02-04
Dziecko i jego I Komunia Święta   Ferus   2019-06-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Refleksje sprzed lat: „W obronie kobiet”   Ferus   2020-11-01
Cyrograf   Ferus   2015-01-17
Zbłąkane dzieci matki Natury (IV)   Ferus   2022-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Alternatywna forma ateizmu   Ferus   2023-12-24
Credo ateisty (XII)   Ferus   2023-03-12
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
Sumienny ojciec chrzestny   Ferus   2015-03-29
Credo Ateisty (XIII)   Ferus   2023-03-19
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Uduchowiony erotyzm bogów i wyznawców   Ferus   2019-09-08
Credo sceptyka. Część  XI.   Ferus   2023-07-02
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Płaska Ziemia: kwestia wiedzy czy wiary? (II)   Ferus   2019-01-27
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Credo sceptyka. Część XII.   Ferus   2023-07-09
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Mój racjonalny ateizm.Czyli w czym upatruję siłę areligijnych poglądów.   Ferus   2024-01-28
Dyspensa zwalniająca wiernych z myślenia   Ferus   2020-10-25
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Fikcja uznawana za Prawdę (II)   Ferus   2020-03-22
Rozum i WiaraCzyli takie sobie rozmowy o religijnych „prawdach” i problemach z nimi związanych.   Ferus   2015-11-01
Eksperci od „prawdziwej” wolności i grzechu   Ferus   2019-01-06
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Potęga mitówGwiazda betlejemska   Ferus   2015-12-20

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk