Prawda

Niedziela, 19 wrzesnia 2021 - 04:14

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Strzelanie zza pleców Boga


Andrzej Koraszewski 2014-02-06

Od dwóch tygodni leży na moim biurku najnowszy kwartalnik „Frondy”. Skusiła mnie okładka, w absurdalny sposób nawiązująca do ateistycznej akcji billboardowej, którą przeprowadzono pod koniec 2012 roku. Mieszkańcy kilku miast zobaczyli niepokojącą wielu informację:



Świadomy ateizm, będący światopoglądem, jest z natury rzeczy silnie skorelowany z poziomem wykształcenia i dość łatwo przeprowadzić dowód, że ludzie, dla których ateizm jest przynajmniej po części filozofią życia, stosunkowo rzadziej niż ludzie wierzący popełniają przestępstwa zagrożone karą pozbawienia wolności.

Publiczna deklaracja: „Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę”, jest wyrazistym protestem przeciwko tak chętnie propagowanej przez kapłanów różnych religii tezie, że wszelka moralność pochodzi od ich boga, a niewierzący w ich boga są z definicji niemoralni. Współcześnie, w krajach rozwiniętych, ten znak równości między wiarą i moralnością jest przez znaczną część społeczeństwa kwestionowany, ale wielu próbuje go ponownie ożywić.

„Fronda” często próbuje swoimi okładkami szokować i czasem trudno rozpoznać, czy mamy do czynienia ze złośliwą kipną, czy ze zdjęciem okładki numeru pisma faktycznie wydanego przez to wydawnictwo.



Tym razem jednak mam przed sobą fizyczny egzemplarz numeru 69 i o żadnych wątpliwościach nie ma mowy.



Związek między akcją Fundacji Wolności od Religii, a okładką tego numeru kwartalnika nie pozostawia najmniejszej wątpliwości i otwierając pismo chciałem się przede wszystkim dowiedzieć, jakimi drogami biegły ich myśli.


Tekst nawiązujący do wyeksponowanego na okładce hasła to wywiad „Frondy” z Elżbietą Mirską z Bractwa więziennego.


Pani Mirska zajmuje się leczeniem wiarą, czyli skupia wokół siebie ludzi gotowych poświęcić swój czas, żeby odwiedzać więźniów i ich ewangelizować. Jak się dowiadujemy, ich najczęstsza akcja to przygotowanie do bierzmowania.


Zapytana, jak wygląda taka katecheza, pani Mirska informuje, że wiedza tych więźniów o religii jest często bardzo ograniczona, „chociaż zdarzają się i tacy, którzy przychodzą nas zagiąć, zdenerwować.”


Motywacją więźniów najczęściej jest, jak mówi, chęć wyrwania się z celi, spotkania z kimkolwiek, porozmawiania o czymkolwiek.


Czytając ten wywiad trudno nie wracać myślą do działalności angielskich kwakrów w dziewiętnastowiecznym Londynie, ale również do współczesnych dyskusji i działań mających na celu poszukiwanie zarówno bardziej skutecznych technik rehabilitacji, jak i po prostu jakiejś humanizacji więzień.


Prawdopodobnie współcześnie najwięcej takich prób podejmowanych jest w Skandynawii, zaś do najsłynniejszych epizodów należy pewna historia prób rehabilitacji przez sztukę. W 1985 roku wybitny szwedzki reżyser postanowił w więzieniu o zaostrzonym reżimie (Kumla) namówić więźniów do przygotowania i wystawienia sztuki „Czekając na Godota”. Pięciu więźniów zaangażowało się w to przedsięwzięcie bez reszty. Byli naprawdę wspaniali, tak wspaniali, że reżyser nie mógł się oprzeć, żeby nie pokazać ich szerszej publiczności. Postanowiono, że sztuka zostanie wystawiona w prawdziwym teatrze w Göteborgu. Sukces był pełen. Dyrekcja więzienia nadal czeka na powrót więźniów. 


Elżbieta Mirska budzi sympatię, wierzy w leczenie wiarą, ale chyba nie jest tak zupełnie naiwna, stara się widzieć, stara się rozumieć, zdecydowanie większą porcję naiwności wykazują przedstawiciele „Frondy”, pytając między innymi, czy więźniowie decydują się na ofiarowanie swojego cierpienia za coś? To Mateusz Matyszkiewicz zadaje podchwytliwe pytanie, które potem redakcja wrzuci na okładkę: „A czy są takie sytuacje, kiedy więzień powie: kradnę, zabijam i wierzę?” Dziennikarz próbuje rozszerzyć to swoje pytanie szukając odpowiedzi na pytanie, czy przestępca może być świadom tego, że robi źle, ale zmaga się z sobą i mimo wszystko próbuje wierzyć.


Pani Elżbieta Mirska odpowiada, że tak, że wszyscy deklarują chęć zmiany, ale czasem trudno powiedzieć, „kiedy ktoś mówi to z serca, a kiedy mówi to, bo wie, że ja tego od niego oczekuję.”


W sumie dość trudno przebrnąć przez lekturę tego wywiadu, w szczególności jeśli masz za sobą lekturę książek i artykułów poświęconych teoriom i próbom zapobiegania i  ograniczenia przestępczości, kwestiom kary i rehabilitacji, rozważaniom o źródłach przestępczości, biedzie, patologii i wolnej woli.


Zbiegiem okoliczności czytałem dziś nekrolog jordańskiego myśliciela, który poświęcił znaczną część swojej twórczości zwalczaniu kultury opartej na haśle:

Zabijam, kradnę, bo wierzę 


W zachodnim świecie mamy sporadyczne przypadki mordów motywowanych wiarą. Zabijano lekarzy w klinikach ginekologicznych, czasem słyszymy o szaleńczych sektach religijnych nakłaniających do samobójstw. Prawdopodobnie więcej ofiar mają na swoich rękach biskupi katoliccy oraz posłuszni ich nakazom lekarze, kiedy śmierć spowodowana jest przez zakaz lub odmowę wykonania zalecanego przez współczesną medycynę zabiegu. Nakazy religijne bywają również wcale nie tak rzadkim powodem śmierci dzieci, kiedy rodzice, posłuszni wezwaniom swoich  kapłanów, odmawiają swoim dzieciom pomocy lekarskiej.


Te ofiary to patologiczny margines naszego życia społecznego. Znaczna część świata opanowana jest jednak przez kulturę wzywającą do zabijania w imię Boga.


14 stycznia zmarł po długiej chorobie Shaker al-Nabulsi, urodzony w Jordanii arabski myśliciel, który, jak pisał we wspomnieniach inny arabski eseista na wygnaniu Abdulkhaliq Hussein, był oddany walce z ignorancją i zacofaniem arabskiego świata.


Profesor Shaker al-Nabulsi był jednym z członków komitetu doradczego MEMRI i żegnając go MEMRI przypomniało jego ostatni artykuł, który był pierwotnie opublikowany w październiku ubiegłego roku w saudyjskim dzienniku „Al-Watan”. W tym artykule al-Nabulsi pisał między innymi:   

"Kto pozwala niektórym z duchownych na wdrapywanie się na ambony polityczne i wydawanie rozgorączkowanych fatw, które przywoływane są później przez krwiożercze postaci spośród bezczynnych, bezdomnych, ignorantów i którzy sądzą, że dostali bilet wstępu do raju? Mówię o tych, którzy porzucili szkołę, pług, maszynę w fabryce czy biuro zatrudnienia, żeby móc kupić sfałszowany bilet do nieba, podobny do odpustów, którymi Kościół średniowieczny handlował,  sprzedając je temu samemu gatunkowi naiwnych ignorantów, nie mających wiary w życie na ziemi.


Niewątpliwie nicość polityki arabskiej, kruchość polityki arabskiej, niepowodzenia partii politycznych, próżnia arabskiej debaty politycznej, załamanie się i upadek większości arabskich instytucji politycznych, brak świadomości ulicy arabskiej, nieobecność aktywnej opinii publicznej, która może tworzyć zmianę, pogarda dla umysłu arabskiego (jeśli coś takiego istnieje) i niepowodzenie w używaniu go oraz sposób, w jaki w świecie arabskim impulsy mają pierwszeństwo przed myśleniem – wszystko to umożliwiło niektórym jednostkom na wdrapanie się na ambony w świecie arabskim, od wschodu do zachodu, w celu przewodzenia arabskiej aktywności politycznej, która jest w zasadzie wezwaniem do nieustannego rozlewu krwi. 


Jest to wyraźnym dowodem, że jako naród staliśmy się bankrutem politycznym. Odziedziczyliśmy to bankructwo i przekazujemy je w spadku naszym synom… Potrzebujemy międzynarodowego banku politycznego, by uratował nas z tego bankructwa…


Większość reżimów arabskich nie jest zdolna powstrzymać tych kaznodziei i nie może zatrzymać ich działalności – bo część tej działalności jest skierowana na przynoszenie korzyści owym reżimom i na wzmacnianie ich wpływów. Arabskie partie polityczne nie mogą połączyć sił z powodu skrajnego rozbicia, jakie wśród nich panuje. Nie ma ulicy arabskiej –  są Arabowie głodni, ignoranccy i wyczerpani i którzy stracili wszelką wiarę w arabskie siły polityczne. A więc ci ‘wspinający się na ambony’ dostarczają im jedynej rzeczy, jakiej pragną i jedynej rzeczy jaka może złagodzić ich niezadowolenie i ucisk, głód, zaniedbanie i okradanie przez ich rządy…


Elity intelektualne i polityczne w świecie arabskim nie potrafią przeciwstawić się tym autorom fatw ze strachu przed ich siłą – bowiem niektórzy z nich dysponują uzbrojonymi milicjami, które mogą obciąć głowę każdemu intelektualiście lub politykowi, który im się przeciwstawia. Najlepszym dowodem tego może być zamordowanie libańskich myślicieli  Husseina Mroue’a i Mahdiego Amila, egipskiego myśliciela Faraga Fodę, jak również próbę zamordowania w 1995 r. egipskiego pisarza i filozofa] Naguiba Mahfouza, porwanie dziennikarza egipskiego Reda Hilala i ataki na wielu innych. Dlatego większość głosów arabskich przeciwstawiających się i atakujących tych autorów fatw mieszka na Zachodzie, daleko od przemocy, jakiej ci duchowni używają przeciwko swoim oponentom.


Co więc należy zrobić? Jednym rozwiązaniem dla awangardy intelektualistów arabskich jest spisanie postępowego, międzynarodowego komunikatu w języku, i w duchu  XXI wieku oraz zgodnego z jego logiką. Przekazanie go do ONZ i poproszenie Rady Bezpieczeństwa, by omówiła go i wydała rezolucję wyznaczającą ONZ-owi zadanie ustanowienia Sądu do Zwalczania Terroryzmu z zadaniem ścigania każdego, kto wzywa, angażuje się lub wydaje fatwy zachęcające lub wzywające do terroryzmu – teraz, kiedy terroryzm stał się globalnym problemem międzynarodowym, który nie dotyczy jedynie Arabów.


Niektórzy powiedzą, że takie rozwiązanie umiędzynarodawia sprawy arabskie i że problemy arabskie muszą być rozwiązane w ojczyźnie Arabów i przez Arabów. Nigdy jednak żaden problem arabski nie został rozwiązany wewnątrz świata arabskiego… Arabskie forum  dyskusyjne jest wypełnione kaznodziejami i mędrcami potępiającymi kolonializm, jego siły i jego historię… a telewizyjne stacje satelitarne wypełnią się analizami, politykami, dziennikarzami, autorami i artystami, którzy będą ględzić bez końca o kwestiach politycznych. W świecie arabskim zapanuje wrzawa. Niech zapanuje!”


W czerwcu 2013 roku “Washington Post” komentując decyzję ówczesnego prezydenta Egiptu, Mohameda Mursiego o zerwaniu kontaktów dyplomatycznych z rządem w Damaszku, zwracał uwagę na fakt, jak bardzo w analizach konfliktów na Bliskim Wschodzie minimalizowane jest znaczenie religii. Liberalni intelektualiści muzułmańskiego świata nie pozostawiają jednak wątpliwości, polityka jest tu kwestią drugorzędną, dominuje zasada; zabijam, rabuję, bo wierzę. Dziś w muzułmańskim świecie centralny jest konflikt między wyznawcami islamu w wydaniu sunnickim i islamu w wydaniu szyickim, dopiero na ten główny podział nakładają się mordercze walki między poszczególnymi odmianami islamu w ramach tych dwóch głównych muzułmańskich wyznań oraz narastająca nienawiść do niemuzułmańskich mniejszości.   


W nowożytnej historii świata data 11 września 2001 roku wyznacza swoistą cezurę. Dla jednych oznacza ona początek nowej ery walki z terroryzmem, inni mówią bez ogródek o początku totalnego konfliktu chrześcijańskiego świata z islamem. Politycy zaklinają się na wszystkie świętości, że walka z terroryzmem nie jest wojną religijną. Jednak współczesny terroryzm jest w lwiej części firmowany przez islam i sterowany jest przez duchownych muzułmańskich.


Pojawia się pytanie, dlaczego niektórzy duchowni tej religii gotowi są wysyłać oddziały samobójców, aby zabijali pracowników World Trade Center, przechodniów na ulicach Jerozolimy, publiczność teatru w Moskwie, czy dziewczynki w pakistańskiej szkole? Czy tylko w ten sposób potrafią dowieść wyższości swojej wiary nad wiarą innych? Czasem słyszymy, że chcą uchronić swoich wiernych przed zgubnymi wpływami Zachodu, przed niszczeniem rodziny, przed konsumeryzmem, przed laicyzacją.


Czy jest jakakolwiek nadzieja na odwrócenie tego trendu? Propozycja Shakera al-Nabulsiego jest piękna, ale całkowicie utopijna. Ja sam, czytając Szachinszacha Ryszarda Kapuścińskiego zastanawiałem się nad możliwością innego rozwiązania.


Jest w Szachinszachu fragment, który mówi więcej niż inne o dziesiątkach miejsc, gdzie był świadkiem rewolucji. W jednej z końcowych scen tej książki Kapuściński opisuje działanie urzędu.

Iran — była to dwudziesta siódma rewolucja jaką widziałem w Trzecim Świecie W dymie i huku zmieniali się władcy, upadały rządy, na fotelach zasiadali nowi ludzie. Jedno było niezmienne, niezniszczalne, boję się powiedzieć — wieczne: bezradność.


Te refleksje były pisane na marginesie wizyty w lokalnym rewolucyjnym komitecie. Kobieta prosi o jakieś zaświadczenie, rewolucyjny urzędnik nie ma na nią czasu, bo dyskutuje o naprawianiu świata, kobieta czeka cierpliwie, długo czeka, i kiedy wreszcie udaje się jej zwrócić jego uwagę, rewolucyjny urzędnik najpierw zaczyna długo szukać papieru, wychodzi, wraca, potem znów wychodzi, żeby poszukać ołówka. Teraz zaczęły się dywagacje co właściwie ma poświadczyć. Potem znów wyszedł, żeby poszukać kogoś, kto mógłby to podpisać. Kobieta siedziała dalej, autor przerwał obserwację uczestniczącą.

Kluczem do nowoczesności jest wieś — pisze Kapuściński na marginesie tej sceny. - Szach upajał się wizją elektrowni atomowych, sterowanych komputerami taśm produkcyjnych i wielkiej petrochemii. Ale w kraju zapóźnionym są to tylko atrapy nowoczesności. W takim kraju większość ludzi żyje na biednej wsi, z której ucieka do miasta. Tworzą oni młodą energiczną siłę, która mało umie (są to często ludzie bez kwalifikacji, analfabeci), ale ma duże ambicje i jest gotowa walczyć o wszystko. W mieście znajduje się zasiedziały układ, tak czy inaczej związany z istniejącą władzą. Więc najpierw rozejrzą się, trochę zadomowią, zajmą wyjściowe pozycje i - ruszają do szturmu. Do walki wykorzystują tę ideologię, którą wynieśli ze swojej wsi — zwykle jest nią religia.


Szachinszach
ukazał się po raz pierwszy w 1982 roku. Tę obserwację moglibyśmy użyć przy opisie dzisiejszej Syrii, Pakistanu, Afganistanu, Egiptu. Jest to obserwacja banalnie oczywista, jednak nadzieja, że Organizacja Narodów Zjednoczonych, czy chociażby Stany Zjednoczone wspólnie z Unią Europejską uwarunkują jakąkolwiek pomoc od gruntownych reform w rolnictwie, wydaje się taką samą utopią, jak pomysł zmarłego jordańskiego myśliciela. Pozostają nadzieje, jakie żywią dziś niektórzy liberałowie egipscy, że pojawi się w którymś kraju muzułmański Deng Xiaoping, który mając kontrolę nad armią i siłami bezpieczeństwa wprowadzi oświeconą dyktaturę, budując od fundamentów najpierw zręby pomostu do nowoczesności, a potem solidny most do świata, w którym stara obserwacja Kapuścińskiego przestaje być aktualna.


Jednak, póki to się nie stanie, będziemy świadkami kultury: zabijam, rabuję, bo wierzę. Chwilowo strzelanie zza pleców Pana Boga wyłącznie się nasila.

Strzelanie zza plecow Boga wymaga przygotowania od najwcześniejszych lat życia.

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 725 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28
Diabelskie zwierciadło jest winne złu?   Ferus   2021-03-21
Dziewuchy dziewuchom tu i tam   Koraszewski   2021-03-16
Irracjonalne „objawienia boże” (II)   Ferus   2021-03-14
Irracjonalne „objawienia boże”   Ferus   2021-03-07
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Hartowanie ciała i hart ducha   Ferus   2021-02-28
Bezbożne „Ranczo”.Czyli nie jest dobrze, iż wierni mało wiedzą o religii, czy raczej bardzo dobrze?   Ferus   2021-02-21
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (IV)   Ferus   2021-02-14
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (III)   Ferus   2021-02-07
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (II)   Ferus   2021-01-31
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości   Ferus   2021-01-24
Bajkowe dziedzictwo religii. Czyli wspaniała, ale też przerażająca potęga wyobraźni.   Ferus   2021-01-17
Bóg, ojczyzna, nędza i zniewolenie   Koraszewski   2021-01-14
Opatrzność Boża, a szczepienia na COVID-19   Ferus   2021-01-03
W Gazie Hamas jest Grinchem, który ukradł Boże Narodzenie   Fitzgerald   2020-12-31
Episkopat Polski w sprawie szczepionek zaleca: róbta co chceta   Koraszewski   2020-12-30
Bożonarodzeniowa koniunkcja planet. Czyli coroczna „koniunkcja” religii z nauką.   Ferus   2020-12-27
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów (III)   Ferus   2020-12-20
Islam nakazuje kochać Mahometa i Dżihad bardziej niż własne rodziny     2020-12-14
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów (II)   Ferus   2020-12-13
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów   Ferus   2020-11-29
Brudny czyściec i diabelnie skuteczny strach przed piekłem   Ferus   2020-11-22
Dylemat moralny czy prosty wybór?   Ferus   2020-11-15
Refleksje sprzed lat: „W obronie kobiet” II.   Ferus   2020-11-08
Refleksje sprzed lat: „W obronie kobiet”   Ferus   2020-11-01
Nasze zacofanie jest najgorszą obrazą Proroka   Montaser   2020-10-31
USA to jedyny kraj, który rozlicza mułłów   Rafizadeh   2020-10-27
Dyspensa zwalniająca wiernych z myślenia   Ferus   2020-10-25
Dziecinne pytanie: Po co ludzie stworzyli bogów?   Ferus   2020-10-18
Dziecinne pytanie: Po co Bóg stworzył ludzi?   Ferus   2020-10-11
Alternatywa dla idei zbawienia   Ferus   2020-10-04
Beczka dziegciu i łyżka miodu   Ferus   2020-09-27
Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.   Ferus   2020-09-20
Zamordowanie amerykańskiego “bluźniercy” w Pakistanie   Ibrahim   2020-09-16
Czy istnieją „głęboko niewierzący”?   Ferus   2020-09-06
Ludzie są grzeszni, ale Kościół (na pokaz) jest święty   Kruk   2020-09-03
Kogo bije dzban?   Koraszewski   2020-08-31
Refleksje sprzed lat: „Łaska boska” i inne   Ferus   2020-08-30
Ignorowane ludobójstwo chrześcijan w Nigerii    Ibrahim   2020-08-25
Egocentryzm religijny   Ferus   2020-08-23
Quo vadis religio?   Ferus   2020-08-16
Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-06-17
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. V   Ferus   2020-06-14
Dżihadystyczne narracje i islamskie fobie w Nigerii   Igwe   2020-06-11
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu (3)   Pandavar   2020-06-10
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. IV   Ferus   2020-06-07
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu   Pandavar   2020-06-03
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (III)   Ferus   2020-05-31
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Knesset.   Pandavar   2020-05-27
Męczeństwo w obronie niezmiernej głupoty   Koraszewski   2020-05-25

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk