Prawda

Piątek, 9 grudnia 2022 - 03:33

« Poprzedni Następny »


Fałszywka Boga: wygnanie ludzi z raju


Lucjan Ferus 2022-09-04

Adam und Eva aus dem Paradiese vertrieben, autor: Buch Mose, MUSEUM TOMATORUM
Adam und Eva aus dem Paradiese vertrieben, autor: Buch Mose, MUSEUM TOMATORUM

Gdy szóstego dnia Bóg stworzył ludzi w rajskim ogrodzie, pobłogosławił im, mówiąc:

- Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili Ziemię i uczynili ją sobie poddaną, abyście... – przerwał bo zobaczył, że wcale go nie słuchają, rozglądając się wokół ciekawie. Chrząknął znacząco, ale i to nie zrobiło na nich zbytniego wrażenia.

Kobieta uśmiechnęła się do Stwórcy rozbrajająco i zataczając krąg dłonią, spytała:

- Czy ta Ziemia, którą mamy objąć w posiadanie, to jest to co widzimy wokół? –

- Nie! To jest rajski ogród. Poza nim nie ma takich sielankowych miejsc na Ziemi,... przynajmniej na razie. Ale kiedyś, jeśli się o to postaracie, na pewno będą! – odparł Bóg dobrotliwie i uśmiechnął się przepraszająco, widząc jak wydłużają się im miny.


Postanowił więc dokończyć swoje przemówienie:

- Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej Ziemi i wszelkie drzewo, którego owoce... – znów przerwał, bo zauważył, że ludzie miast słuchać, szepczą coś sobie do uszu. Zaczynało już go to z lekka irytować i miał już zareagować nieco ostrzej, kiedy kobieta bezceremonialnie spytała:

- Panie, tu jest tak pięknie,... czy możemy tu na razie pozostać? – uśmiechnęła się czarująco do Stwórcy, trącając jednocześnie mężczyznę w bok, aby i on zabrał głos w tej sprawie. Więc ten przełknął głośno ślinę i przestępując z nogi na nogę, rzekł:

 

- Nie na długo,...tylko tyle, abyśmy się... – zamilkł szukając w myślach odpowiedniego określenia i szukałby zapewne jeszcze długo, gdyby Bóg mu nie podpowiedział:

- Zaklimatyzowali? No, dobrze,.. zostańcie  – westchnął i machnął ręką, zapewne nie mając już złudzeń, iż uda mu się dokończyć swe przemówienie do ludzi. A ci rzucili mu się do nóg z podziękowaniami i to go rozczuliło całkowicie.

- No dobrze, nie trzeba,.. nie trzeba, mówię! – podniósł ich, przebaczając im w tym momencie początkowy brak zainteresowania swoją osobą. Pobiegli więc w głąb ogrodu, trzymając się za ręce i śmiejąc się głośno i wesoło.

 

Widział jeszcze z daleka jak mężczyzna fikał koziołki na trawie, a kobieta klaskała w ręce i zaśmiewała się z jego wyczynów. Bóg również uśmiechnął się i kiwając głową, rzekł do siebie:  - Jak dzieci,.. dosłownie, jak dzieci... – I w dużym stopniu tak było: cały czas ludzie poświęcali na wesołe, beztroskie gry i zabawy, a kiedy jeszcze zasmakowali przyjemności wypływających z seksu i miłości do siebie, ich szczęście wręcz nie miało granic. Bóg na początku nie miał nawet nic przeciwko temu, iż każdą wolną chwilę spędzali na samych przyjemnościach. Mówił sobie:

- Cóż, skoro nie dałem im dzieciństwa, to choć niech teraz nacieszą się beztroskim życiem, które jest tak znamienne dla początkowego okresu rozwoju człowieka. Jeśli tu i teraz tego nie przeżyją, to później w surowych warunkach na Ziemi, tym bardziej nie będą mieli szans już tego doznać. Taak,... niech się cieszą sobą. – I pozostawiał ich samemu sobie.

                                                                       ------ // ------

Ale z czasem gdy mijające tygodnie zamieniły się w miesiące, Bóg zaczął się co nieco niepokoić. Wpierw zdawkowo przypominał im co jakiś czas o ich obowiązku względem Ziemi, ale ludzie niezmiennie odpowiadali mu, iż jeszcze nie nacieszyli się życiem tutaj w raju. A kiedy mówił im, iż powinni pomyśleć już o opuszczeniu rajskiego ogrodu, śmiejąc się odpowiadali, że jeszcze nie czują się na tyle dorośli, aby pozbawiać się bożej opieki. I tym podobnych argumentów używali, aż Stwórca „kipiał” wewnętrznie gdy słyszał te impertynencje. Lecz powstrzymywał się na razie od ostrzejszych środków przymusu.

 

Jedynie na pomoc wezwał archanioła Satanaela (późniejszego Szatana, nazywanego też Luciferusem), który wykorzystując swe wrodzone umiejętności z niezwykłą elokwencją zaczął kusić ludzi, roztaczając przed nimi uroki przyrody ziemskiej i zalety życia na jej łonie. Ci słuchali tego wszystkiego z otwartymi ustami, a potem pytali: - A gdzie będziemy mieszkać? Czy tam jest tak samo ciepło jak tu, iż można spać pod gołym niebem? –

- No, nie, ... dom będziecie musieli zbudować sobie sami. Ty się tym zajmiesz Adamie. Będziesz również polował i uprawiał rolę, aby zapewnić wam pożywienie, podczas gdy Ewa będzie przyrządzała posiłki i wychowywała wasze przyszłe dzieci.

 

- To kiedy będziemy mieli czas, aby się zabawiać, kochać, cieszyć się sobą i życiem? – spytała kobieta, wnikliwie patrząc na archanioła. Ten spuścił głowę nie wiedząc co im odpowiedzieć, w końcu wyjąkał: - Nie samymi przyjemnościami i zabawą człowiek żyje. Nie wiem,... to już zależy od was samych. Jeżeli się uporacie z obowiązkami egzystencjalnymi, na pewno znajdziecie nieraz chwilę czasu dla siebie... – rozłożył ręce w geście niezdecydowania. Ludzie porozumieli się wzrokiem, a potem poderwali się i polecieli w głąb ogrodu, rzucając przez ramię na odchodnym: - To my się jeszcze namyślimy! –

 

Satanael wzniósł ręce ku niebu w niemym geście, a potem zawołał za nimi głośno:

- Ale wy musicie zamieszkać tam, gdzie jest wasze prawdziwe miejsce!  Zostaliście stworzeni do życia na Ziemi,.. słyszycie!? -  Lecz oni nie słuchali go już, objąwszy się czule zniknęli gdzieś pomiędzy drzewami, nie obejrzawszy się nawet. – No i co z nimi począć?! – wyrzucił ze złością archanioł, a potem poszedł opowiedzieć Bogu o fiasku swych prób. Stwórca słuchając jego relacji milczał, kiwając tylko głową i w zamyśleniu nawijając sobie na palec swój długi, sumiasty wąs.

 

Patrzył gdzieś w dal, ponad głową archanioła, a jego spojrzenie było nieodgadnione i tajemnicze. W końcu po dłuższym namyśle odezwał się wolno:

- Luciferusie,... musimy użyć jakiegoś podstępu, aby pozbyć się ich stąd. Bo na to, iż oni zechcą dobrowolnie opuścić to miejsce nie ma co liczyć!

- Zgadzam się z tobą Panie całkowicie – odparł Satanael, zbliżając się i siadając obok Boga. Ten spytał z niepokojem w głosie: - Czy zauważyłeś jak ostatnio zmienił swój wygląd ogród?

 

- Ba! Trudno tego nie zauważyć! Pognieciona i wydeptana trawa, połamane gałęzie, a z nich posklecane jakieś szałasy. Co ładniejsze kwiaty powyrywane doszczętnie! Wszędzie walają się jakieś ogryzki owoców, jakieś odpadki, nie mówiąc już o ekskrementach! Na jednym strumieniu jakaś przegroda z kamieni, która zmieniła jego bieg całkowicie,... co tam jeszcze? – zastanawiał się archanioł na głos, ale Bóg uniósł dłoń.

- Wystarczy! Chciałem się upewnić, czy widzisz to samo co ja – odparł zatroskanym głosem.

 

- Wyobrażasz sobie co tu się będzie działo, kiedy oni zaczną się rozmnażać?! – Bóg spytał wolno, a archanioł tylko machnął ręką, lecz ten gest starczył za odpowiedź.

- A zwierzęta jakie zrobiły się płochliwe,.. i ptaki. Zauważyłeś to Panie?- Bóg wolno kiwa głową nie odzywając się, a potem mówi cicho jak gdyby do siebie:

- O wszystkim pomyślałem. Ale to, że będę musiał użyć podstępu, aby się stąd pozbyć ludzi, nie wpadło mi do głowy! Wyobrażasz to sobie?!

 

Chwilę siedzą w milczeniu, wreszcie Bóg pyta: - Co zatem, proponujesz? Miałeś zawsze dobre pomysły – dodaje, klepiąc archanioła na plecach. Ten chwilę zastanawia się, a potem mówi z zagadkową miną: - Najlepiej byłoby wcisnąć im jakąś fałszywkę... – i uśmiecha się dziwnie. Bóg unosi do góry brwi. – Słucham? Co masz na myśli? –

Archanioł rozkłada ręce wyjaśniając: - To takie określenie oznaczające podstęp, miałem Panie na myśli, iż mógłbyś poddać ludzi specyficznej próbie.

 

Stwórca unosi głowę z zainteresowaniem. – Próbie? Co przez to rozumiesz? – pyta.

- Próbie, która będzie miała za zadanie stwierdzić, czy już dojrzeli do tego, aby opuścili rajski ogród, czy jeszcze nie…

- Wtedy oni zrobią wszystko, aby tej próby nie zdać pomyślnie. – wtrąca Bóg, machając ręką.

- No tak,... na to się nie dadzą nabrać, są zbyt cwani. Więc trzeba inaczej z nimi zagrać! Powiesz im Panie, że jest możliwość, iż mogą na stałe zostać w raju, jeśli spełnią jakieś określone warunki...

 

- A warunki próby muszą być tak dobrane, aby nie mogli im sprostać? – spytał domyślnie Bóg, porozumiewawczo mrużąc oko.

 - Otóż to! Chociaż na pierwszy rzut oka nie powinno to być widoczne, aby się przedwcześnie nie zrazili i nie uprzedzili. Najlepiej byłoby wykorzystać te cechy, które u ludzi dominują i na nich oprzeć założenia owej „próby”. Stwórca klasnął w ręce uradowany.- I to jest właśnie ta twoja fałszywka?! – Satanael skinął głową z szelmowskim uśmiechem.

 

- To mi się podoba! Zaiście szatański pomysł! Na twoim intelekcie i wyobraźni nie można się zawieść, Luciferusie! –

- Do usług Panie. Jestem niezmiernie rad, kiedy ci mogę służyć swą osobą! – archanioł aż pokraśniał z zadowolenia i pochylił się by ucałować dłoń Bogu, lecz tej ujął go za ramię i prostując jednocześnie powiedział: - Daj spokój! Tylko bez serwilizmu, bo wiesz, że tego nie lubię! Przejdźmy lepiej do szczegółów! –

 

Pochylili się ku sobie. Archanioł wpierw coś Bogu tłumaczył, czasem gestykulując. Stwórca kiwał głową od czasu do czasu zadając jakieś pytanie, a na koniec roześmiał się odchylając do tyłu i powiedział: - Taak! To ich powinno załatwić! – poklepał z zadowoleniem Satanaela po plecach, a potem ujął go pod ramię i poszli w głąb ogrodu. Niebawem zobaczyli ludzi podczas dość dziwnej czynności. Mężczyzna obłamywał z drzewa gałęzie, a kobieta obdzierała  je z liści i wtykała w ziemię, ogradzając nimi jakiś skrawek terenu.

 

Bóg i archanioł porozumieli się wzrokiem w milczeniu. Ludzie gdy ich spostrzegli, speszyli się nieco i przerwali swą pracę. Podeszli do Boga nie śmiejąc spojrzeć mu w oczy. A ten uśmiechając się pobłażliwie i wskazując ręką na tę ich prymitywną zagrodę, spytał:

- Widzę, że urządzacie się? – a kiedy milczeli z pochylonymi głowami, pojednawczo rzekł:

- No, dobrze,.. zostańcie jeśli już tak wam się tu podoba, ale jest jeden warunek! – dodał szybko widząc, że ludzie już pochylają się by mu podziękować.

 

- Z wszelkich drzew tego ogrodu możecie spożywać owoce do woli, według swego upodobania. Ale z drzewa wiadomości dobrego i złego, które rośnie w środku ogrodu, nie możecie spożywać owoców, abyście nie pomarli niechybnie – zakończył zagadkowo, przyglądając im się uważnie. Ludzie patrzyli na Boga takim wzrokiem, jakby chcieli spytać:  - Tylko tyle? – Potem z entuzjazmem obściskali Stwórcę, później stojącego z boku Satanaela, a na końcu siebie wzajemnie. Potem wzięli się za ręce i odtańczyli jakiś dziki, radosny taniec. Bóg przyglądał się temu z dziwnym uśmiechem. Zwrócił się do Szatana:

- Czyż oni nie są czasem mili? –

A ten odparł, również akcentując to samo słowo: - Owszem Panie,...czasem rzeczywiście są mili – i pokiwał głową. Minął jakiś czas.

                                                           ------ // ------

Pewnego razu gdy archanioł szedł ścieżką wijącą się pomiędzy drzewami rajskiego ogrodu, natknął się na ludzi, którzy poprosili go, aby poświęcił im chwilę swego czasu, gdyż mają do niego parę pytań. Chętnie się zgodził. Usiedli więc pod rozłożystym drzewem tulipanowca. Panował tu przyjemny półcień, a zapach owoców i kwiatów był wręcz oszałamiający. Ludzie trochę ociągali się, nim kobieta spytała Satanaela: - Powiedz nam, o co chodzi w tym zakazie danym nam przez Boga? – uśmiechnęła się przy tym czarująco i zalotnie.

 

Archanioł udał, że nie pojmuje sensu pytania.

- To proste! Nie możecie jeść owoców z drzewa wiadomości dobrego i złego... –

- To słyszeliśmy! – przerwał mu niecierpliwie mężczyzna. – Ale dlaczego nie możemy? –

- Abyście nie pomarli niechybnie. –

- Naprawdę tak myślisz? Taka jest prawdziwa przyczyna tego zakazu? Coś mi się nie chce w to wierzyć! – odparł Adam, patrząc przenikliwie Satanaelowi w oczy.

 

Archanioł spuścił wzrok, przyglądając się z zainteresowaniem swym pięknym dłoniom.

- Ty musisz coś więcej wiedzieć na ten temat – stwierdziła Ewa, biorąc go za rękę i ściskając delikatnie swymi drobnymi paluszkami. - Powiedz nam,... proszę. –

Satanael zaczerwienił się i zmieszał.

- Nie proście mnie o to! Nie mogę! Chcecie, abym został wyrzucony z raju? – spytał, rozglądając się z niepokojem wokoło. Ludzie spojrzeli na siebie ponad jego głową.

- Ale przecież my cię nie zdradzimy! – rzekła sugestywnie Ewa, głaszcząc jego dłoń końcami palców. - Tego możesz być pewien! – zapewniła, uśmiechając się czarująco.

 

- Wierzę wam! – odparł Satanael. – Ale gdy wam powiem, o co tu chodzi, zjecie ten zakazany owoc bez obawy, a wtedy oczy wam się otworzą i dowiecie się takich rzeczy, że wasz stosunek do Boga zmieni się zauważalnie. Nie będziecie mogli tego ukryć... –

- Z tego wynika, że te owoce nie są trujące? – spytał Adam.

- Pewno, że nie są! Tu chodzi zupełnie o coś innego! Ale nie męczcie mnie,... i tak wam za dużo powiedziałem. Gdyby Bóg dowiedział się, że wyjawiłem wam tajemnicę owocu zakazanego... – wzdrygnął się z udanym przestrachem.

 

Ludzie spoglądali na siebie, a w ich oczach płonęła ciekawość i coś bliżej nieokreślonego.

- Powiedz nam w zaufaniu, a obiecujemy ci, iż nawet nie zbliżymy się do tego drzewa – powiedziała kobieta kładąc rękę na sercu. Ten gest zapewne miał uwiarygodnić jej słowa, bo mężczyzna uczynił to samo, dodając: - Możesz być tego całkowicie pewien! –

- Akurat! – pokręcił archanioł przecząco głową. - Wiecie, czym ryzykuję? Jeśli Bóg się dowie, iż to ja wam zdradziłem tę tajemnicę, wyrzuci mnie z raju jak nic! –

 

Chwilę wszyscy milczeli mierząc się wzrokiem. W końcu kobieta ujmując dłoń Satanaela, powiedziała patrząc mu w oczy: - Posłuchaj,... skoro tyle już nam powiedziałeś, musisz powiedzieć nam resztę, abyśmy znając całą prawdę mogli ustrzec się przed pokusą. – głaskała go delikatnie po ręku, a jej spojrzenie mówiło: - Zaufaj mi! –

Archanioł wahał się jeszcze przez jakiś czas, w końcu dał się namówić:

- No dobrze. Powiem wam,... ale błagam was – w razie czego, ja nie miałem z tym nic wspólnego, zgoda? – pokiwali zgodnie głowami, a ich błyszczące ciekawością oczy, utkwione były w jego nieludzko pięknym obliczu.

 

- No więc... – chrząknął jakby słowa, które miał wypowiedzieć, nie chciały mu przejść przez gardło.  - Ten owoc ma znamienne właściwości! Czy wiecie co to znaczy poznać istotę Dobra i Zła? To znaczy być bez mała równym Bogu! – Ludzie patrzyli na niego rozszerzonymi z emocji oczyma i z otwartymi ustami. Nieomalże przestali oddychać.

- Wiedza, którą on daje pozwala praktycznie być samodzielnym i obejść się bez pomocy Boga. Dlatego właśnie nie chcąc stracić nad wami władzy, Bóg nie chce abyście go zerwali i zjedli. Gdybyście od razu stąd odeszli, prawdopodobieństwo jego zjedzenia było znikome, dlatego Bóg wcześniej nie wspominał wam o tym. Ale teraz kiedy macie tu pozostać na stałe, musiał wam dać ten zakaz, sami chyba rozumiecie? Taka jest prawda... – umilkł i spuścił głowę, jakby żałował tego co powiedział.

 

Zapadło milczenie, które po chwili przerwała kobieta: - Jeśli ten owoc ma taką moc, to dlaczego ty po niego nie sięgnąłeś? –

Archanioł wzruszył ramionami.- Ba! Nie raz mnie ta myśl nęciła i nie raz już byłem bliski zerwania go... – zawiesił na moment głos, a potem z zagadkową miną dodał:

- Ale na szczęście domyśliłem się jaki w tym tkwi haczyk! – Ludzie spojrzeli po sobie ostrzegawczo, a Satanael jakby nie dostrzegając ich wzroku, mówił dalej:

 

- Otóż ceną za korzystanie z tych możliwości jest ograniczenie własnej wolności. Paradoksalnie to może brzmi, ale prawda jest taka: czym więcej się chce mieć, tym więcej trzeba temu czemuś poświęcić siebie. Jeśli chce się mieć wszystko co tylko możliwe, wtedy całkowicie zatraca się siebie, poświęcając swoją wolność dla zaspokojenia swych coraz liczniejszych  potrzeb i zachcianek!

Ludzie patrzyli na niego jakoś dziwnie, jakby ta argumentacja wcale ich nie przekonywała. Dokończył więc spokojnie: - Kiedy to zrozumiałem, przestałem odczuwać potrzebę zerwania i zjedzenia owocu zakazanego. Od tej chwili stałem się naprawdę wolny! –

 

Mężczyzna prychnął lekceważąco.

- I tylko dlatego zrezygnowałeś!? – zawołał zdumiony i zaintrygowany.

- No nie,...dochodzi jeszcze kwestia odpowiedzialności, bo ten owoc daje możliwość posiadania władzy, a władza to przecież odpowiedzialność! Wolałem tego uniknąć – wyjaśnił z prostotą archanioł. Ludzie spojrzeli na siebie takim wzrokiem, który jedynie mógł oznaczać: - A to głupiec! Zląkł się odpowiedzialności! Słyszał kto takie brednie?! –

 

Adam poklepał archanioła po plecach protekcjonalnym gestem, a Ewa powiedział uspokajająco: - Dobrze, że nam to powiedziałeś! Teraz przynajmniej wiemy czego się trzymać. Ale nic się nie martw, nie wydamy cię przed Bogiem. –

- Lecz czy jesteś pewien, że w razie czego – teoretycznie oczywiście rozważając – Bóg nie ukarałby nas jakąś dodatkową karą? – spytał mężczyzna, jakby go nagle naszły jakieś wątpliwości, patrząc przy tym podejrzliwie na Satanaela. Ten był widocznie przygotowany na takie pytanie, gdyż wcale nie speszony natarczywym wzrokiem mężczyzny odparł:

 

- Wątpię! Bóg uważa, iż władza jaką nad człowiekiem mają niezaspokojone żądze, jest dostateczną karą za to, iż nie potrafił zapanować nad nimi i pozwolił przejąć im władzę nad sobą. Tak mi to przynajmniej kiedyś wyjaśnił. Ale czy tak jest naprawdę, wolałem nie ryzykować i nie sprawdzać osobiście. – Satanael roześmiał się a ludzie zawtórowali mu, jakby pozbywając się wraz z nim resztek strachu i ostrożności. Archanioł już wiedział, że wygrał, widział to w ich oczach i poznał po ich minach. I nie pomylił się, już następnego dnia ludzie połakomili się i zjedli owoc zakazany z drzewa wiadomości dobrego i złego. Kiedy stanęli przed Bogiem, ten spytał ich: - Dlaczego to zrobiliście? Przecież zabroniłem wam surowo!

 

Ludzie nie wahali się ani przez moment i wskazując palcami Satanaela, zgodnie orzekli:

- To on nas namówił do tego! To jego wina! – Bóg spojrzał na archanioła pytając zarazem:

- To prawda? – a ten tylko wzruszył ramionami i odparł krótko: -A skąd! Oszczerstwo i tyle!

Zatem Bóg zwrócił swe groźne oblicze ku ludziom i głosem nie znoszącym sprzeciwu, zawołał gromko: - Za to co zrobiliście zostaniecie wyrzuceni z raju na zawsze! –

Ludzie przenoszą zdziwiony i przestraszony wzrok z Boga na Satanaela i znów na Boga, który spokojniejszym już tonem kończy:

 

- Odtąd wasze życie będzie zaczynało się na Ziemi i tam będzie się kończyło. A jeśli kiedyś zamarzy wam się raj – stwórzcie go sobie sami na Ziemi, własną pracą, trudem i uporem. Wasz twórczy rozum powinien wam w tym pomóc. Jeśli będziecie żyli w zgodzie z przyrodą ziemską i mądrze rządzili się – Ziemia naprawdę będzie dla was rajem. Nie zapominajcie o tym nigdy! Stwórca unosi dłoń w górę, jakby chciał tym gestem zwrócić uwagę ludzi na znaczenie tych słów. Widać było, że powoli zaczyna docierać do nich prawda powodująca, iż miejsce chwilowej konsternacji zajął gniew, przeradzający się po chwili we wściekłość.

 

- Ale to on miał zostać wyrzucony z raju! – zawołał mężczyzna purpurowy na twarzy ze złości, wskazując na archanioła, który przygląda mu się z dziwnym uśmiechem w kącikach ust. Bóg ma już tego dość, unosi rękę w górę i woła: - Zabrać ich stąd! –

Natychmiast podbiegło dwóch aniołów i odprowadziło opierającego się ze wszystkich sił Adama do bramy raju. Trzeci wziął wierzgającą i kopiącą Ewę, która prócz wściekłych wrzasków, jeszcze dotkliwie drapie i gryzie niosącego ją anioła.

                                                           ------ // ------

Kiedy za ludźmi zatrzaskuje się już ciężka brama raju, Bóg każe postawić przy niej na straży dwóch cherubów z mieczami i założyć dodatkowy zamek. To tak w razie czego. Z za bramy dobiegają ich krzyki i przekleństwa ludzi, a także kopanie w bramę i donośny głos Adama:

- No dobrze, nastraszyłeś nas Panie! A teraz otwórz, to przebaczymy ci ten głupi żart! Słyszysz nas? Panie! – słychać głuchy łomot pięściami o wierzeje bramy.

Stwórca z wyrzutem w głosie zwraca się do archanioła:

- Słyszałeś kiedy większą bezczelność? Oni mi przebaczą, no nie! To już przechodzi wszelkie granice przyzwoitości! – Ten kręci tylko głową z dezaprobatą i niedowierzaniem.

 

- Otwieraj natychmiast! Słyszysz?! – dobiega zza bramy raju.

- No jasne! Już się rozpędziłem – mruczy pod nosem Bóg. Łomot nie ustaje.

- Zobaczysz Panie! Tak łatwo nie damy za wygraną! Musisz nas z powrotem przyjąć, bo tu jest nasze miejsce i koniec! – wołają ludzie na przemian.

- Dopóki ja żyję, wątpię, aby to się stało! – replikuje Bóg półgłosem, a potem zwraca się do archanioła: - Słyszałeś? Ich miejsce jest tutaj! Dobre sobie! Co za pycha, nie? Po kim oni to mają? – pyta ze strapioną miną.

           

Satanael zasłania dłonią usta by nie parsknąć śmiechem, gdy tymczasem z daleka już, dobiega ich jeszcze głos Adama: - Ty też nas zdradziłeś aniele! Nie zapomnimy ci tego! Bądź pewien! – głos niknie w dali. Ludzie odeszli wreszcie. Bóg i archanioł odetchnęli z ulgą, a potem Stwórca rzekł ni to do anioła, ni to do siebie:

 

- Oto człowiek, który uważa, że przez fakt iż dostał rozum, przestał być zwierzęciem, a stał się równym swemu Stwórcy. Jego pycha i zadufanie we własną doskonałość spowodowały, iż uznał, że jego miejsce jest u naszego boku, że wraz ze mną powinienem rządzić światem. Przeto trzeba było użyć podstępu, aby go wyrzucić z raju, gdyż w przeciwnym wypadku – prędzej czy później – on nas by z niego wyrzucił i rządził się sam przez wieki, bez naszej pomocy. Na to nie mogłem mu pozwolić... – Bóg mówił to cicho, jakby do własnych myśli, a Satanael słysząc te słowa kiwał potakująco głową, całkowicie się z nim zgadzając.

 

Po chwili odezwał się nieśmiało: - Nie wiem Panie, czy kiedyś nie przyjdzie żałować ci swej decyzji... –

- Tego, że wygoniłem ludzi z raju? – spytał Bóg, obrzucając go takim spojrzeniem, jakby mówił: - Daj spokój! Przecież oni by nam zatruli tu życie na amen! –

- Nie, nie tego. Raczej tego, że ich w ogóle stworzyłeś Panie – wyjaśnił archanioł, jakby przeczuwając przyszłość. Stwórca spojrzał nań ze strapioną miną i odparł enigmatycznie:

- Aa,...to być może,.. być może... – i przygarbiwszy się, odszedł do swej samotni.

                                                                       ------ // ------

I rzeczywiście, nie trzeba było zbyt długo czekać, aby ich obawy ziściły się. I to aż nazbyt dokładnie.

 

                                                                  ------ KONIEC-----

1993-2022 r.  

  

 


Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj



Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 809 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Nasza lepsza połowa (III)   Ferus   2022-12-04
Nasza lepsza połowa (II)   Ferus   2022-11-27
Nasza lepsza połowa   Ferus   2022-11-20
List do chrześcijan i nie tylko   Koraszewski   2022-11-19
Błędna droga rozwoju ludzkości (II)   Ferus   2022-11-13
Błędna droga rozwoju ludzkości   Ferus   2022-11-06
Zbłąkane dzieci Matki Natury (VI)   Ferus   2022-10-30
Zbłąkane dzieci Matki Natury (V)   Ferus   2022-10-23
Czy jakiś proboszcz popełnił kardynalny błąd?   Koraszewski   2022-10-17
Zbłąkane dzieci matki Natury (IV)   Ferus   2022-10-16
Zbłąkane dzieci Matki Natury (III)   Ferus   2022-10-09
Zbłąkane dzieci Matki Natury (II)   Ferus   2022-10-02
Co się właściwie stało?   Kalwas   2022-10-01
Kilka poważnych powodów do śmiechu   Koraszewski   2022-09-26
Zbłąkane dzieci Matki Natury   Ferus   2022-09-25
Marnotrawny Syn Boży   Ferus   2022-09-18
Niepojęta miłość Boga Ojca   Ferus   2022-09-11
Fałszywka Boga: wygnanie ludzi z raju   Ferus   2022-09-04
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów. Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. (V)   Ferus   2022-08-28
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów. Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. IV.   Ferus   2022-08-21
Szamani: antenaci współczesnych kapłanówI.Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. (III)   Ferus   2022-08-14
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów.Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. (II)   Ferus   2022-08-07
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów. Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy.   Ferus   2022-07-31
Śmierć dla “bluźnierców” w Pakistanie   Ibrahim   2022-07-27
Podstępne kuszenie Jezusa (IV)   Ferus   2022-07-24
Podstępne kuszenie Jezusa (III)   Ferus   2022-07-17
Podstępne kuszenie Jezusa (II)   Ferus   2022-07-10
Podstępne kuszenie Jezusa   Ferus   2022-07-03
Nowa książka Jasona Rosenhouse’a z krytyką Inteligentnego Projektu   Coyne   2022-07-02
Potwór stworzony ludzką wyobraźnią   Ferus   2022-06-26
Z jakiej gliny ulepiłeś swojego boga?   Koraszewski   2022-06-23
Nowy ateizm umarł, niech żyje nowy ateizm   Koraszewski   2022-06-20
Kobieta czyli zło konieczne?   Ferus   2022-06-19
Czarne życie, które nie ma znaczenia: 50 chrześcijan zamordowanych w ich kościele   Ibrahim   2022-06-16
Niezamierzony przez Stwórcę byt   Ferus   2022-06-12
Nowy Ład w dziele bożym   Ferus   2022-06-05
Kreacjonizm i owce Labana   Ferus   2022-05-29
Pacyfizm i papieska omylność   Stewart   2022-05-27
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (III)   Ferus   2022-05-22
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (II)   Ferus   2022-05-15
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Marzenie o bezbożnym państwie   Koraszewski   2022-05-04
Moje (po)wielkanocne refleksje   Ferus   2022-05-01
Niepotrzebna ziemska sprawiedliwość   Ferus   2022-04-24
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Bądźmy uczniami Chrystusa? (II)   Ferus   2022-04-10
Bądźmy uczniami Chrystusa?   Ferus   2022-04-03
Słabość ateizmu czy religii?   Ferus   2022-03-27
Pytania do Boga   Ferus   2022-03-20
Retoryczne pytanie: „Gdzie był Bóg?”   Ferus   2022-03-13
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Będzie zadowoleni (po śmierci)!   Ferus   2022-03-06
Niewiarygodna „prawdziwość” religii   Ferus   2022-02-20
Błędna analogia o wybaczaniu   Ferus   2022-02-13
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Deizm antytezą teizmu?   Ferus   2022-01-30
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Pierwszy krytyk bożego dzieła (VI)   Ferus   2022-01-16
Pierwszy krytyk dzieła bożego (V)   Ferus   2022-01-09
Hashtag „też odchodzę”   Koraszewski   2022-01-03
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Tradycja powinna się zmieniać pod wpływem praw człowieka   Igwe   2021-12-30
Bóg się rodzi i islmofobia w kafkowskim świecie   Koraszewski   2021-12-26
(Nie)zwykła opowieść wigilijna. Czyli moja nocna, niedokończona rozmowa z psem.   Ferus   2021-12-26
Jacek Tabisz o nowym humanizmie    Tabisz   2021-12-21
Pierwszy krytyk bożego dzieła (IV)   Ferus   2021-12-19
Pierwszy krytyk bożego dzieła (III)   Ferus   2021-12-12
Pierwszy krytyk bożego dzieła (II)   Ferus   2021-12-05
Pierwszy krytyk bożego dzieła   Ferus   2021-11-28
Paradoksalne „Dzięki Bogu” (II)   Ferus   2021-11-21
Paradoksalne „Dzięki Bogu”.   Ferus   2021-11-14
Absurdalna awersja wierzących do ateizmu   Ferus   2021-11-07
Refleksje sprzed lat: „Fikcyjna walka dobra ze złem” i inne   Ferus   2021-10-31
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk