Prawda

Niedziela, 26 czerwca 2022 - 01:51

« Poprzedni Następny »


Najdłużej trwająca mistyfikacja. Podsumowanie.


Lucjan Ferus 2020-03-08


Jest to ostatnia część cyklu opartego na książce pt. Tak wymyślono chrześcijaństwo Leo Zena, włoskiego badacza historii religii, który przedstawił w niej myślową drogę jaką musieli przebyć religioznawcy, aby odtworzyć dzieje domniemanego (najbardziej prawdopodobnego) człowieka, który mógł być pierwowzorem Jezusa opisanego w Nowym Testamencie –esseńczyka i zelotę, Króla Żydów i Arcykapłana, który został stracony na krzyżu w 36 roku za wzniecenie rebelii przeciwko Rzymowi. W tym rozdziale Autor m.in. tak pisze:

„ Chrześcijaństwo, tkwiące wciąż w okowach moralnego rygoru spod znaku Pawła z Tarsu, nadal uważa człowieka za /../ najbardziej podłe i godne pogardy stworzenie na ziemi, będące uosobieniem grzechu i niegodziwości, zmuszone do nieustannego bicia się w piersi i wyznawania grzechów, niezdolne do jakiejkolwiek formy wolności osobistej, swobodnego decydowania o sobie, o swoich myślach, zachowaniu, ciele czy też losie. Kościół skoncentrowany wyłącznie na obowiązkach wobec iluzorycznego Boga zamiast wobec człowieka i otaczającego go świata, postępował w przeszłości w sposób nieludzki i uciążliwy.

 

Za normy etyczne uważał: niewolnictwo i antysemityzm /../ palenie na stosach heretyków; wzniecanie krucjat przeciwko niewiernym; zmuszanie całych narodów do konwersji; zamykanie w więzieniach i skazywanie na śmierć różnych wolnomyślicieli; sprzeciw wobec wolności politycznej i postępu nauki; a także szereg innych okrutnych zbrodni. Kościół wyznawał zawsze wysoce materialistyczną zasadę etyki, zgodnie z którą musisz postępować dobrze, by zasłużyć na nagrodę i musisz uciekać od zła, by uniknąć kary. Czy istnieje moralność bardziej marna i małostkowa? Pomyślcie tylko, że w opinii Kościoła czynienie dobra dla niego samego jest kompletnie bezużyteczne, jeśli nie skutkuje żadną zasługą na rzecz raju.

 

A tymczasem to nieprawda. Istota ludzka nie potrzebuje żadnego Boga, by wyznaczać granice i porządek moralny swojego życia. Bowiem w przeciwnym razie jej etyka, uzależniona od wyznawanej religii, staje się źródłem niekończących się konfliktów etyczno-religijnych, z uwagi na to, że zasady moralne, tak spójne w ramach jednej religii, są znacząco odmienne i bardzo często sporne, jeśli skonfrontujemy ze sobą różne religie. Wystarczy /../ porównać etykę chrześcijańską z etyką muzułmanów, aby zdać sobie sprawę, jak olbrzymie dylematy moralne je dzielą i jaki ten fakt stanowi dla nich zagrożenie. Wobec takiego stanu rzeczy niezbędne jest stworzenie moralności /../  świeckiej, będącej wytworem kultury i rozumu, wolnej od /../ religijnych nacisków. /../

 

Moralności, zgodnie z którą każdy człowiek czuje się obywatelem świata, a nie poddanym Boga, i która popycha go do poszukiwania /../ szczęścia ziemskiego. Bo życie tu na ziemi jest jedyną pewnością, jaka jest nam, ludziom dana. Tu jesteśmy pewni naszego istnienia, w każdym momencie mamy tego świadomość, i w konsekwencji rozumiemy, że życie ludzkie ma ogromną wartość – nie pomimo swojej skończoności, ale dlatego, że jest ograniczone w czasie i zależne od przypadku, a więc wyjątkowe i niepowtarzalne. Zaś życie pozagrobowe, tak chwalone przez różne religie, jest jedynie chimerą, najwyższą formą iluzji narzuconą gatunkowi ludzkiemu za ogromną cenę”.

                                                                       ------ // ------

 

W taki oto sposób Autor podsumował „omówioną w największym skrócie genezę i rozwój chrześcijaństwa”. Nie wiem czy nie będzie zbytnim nadużyciem z mojej strony (amatora jedynie, pasjonata religii i religioznawstwa), jeśli do powyższego dołączę swoje refleksje po lekturze tej interesującej książki, jednak spróbuję licząc na wyrozumiałość Czytelników. Otóż kiedy zaczynałem ją czytać, wydawało mi się, że jej największym atutem będzie „odkrycie” kim był historyczny „Jezus” (a raczej najbardziej prawdopodobny), który został skrzętnie ukryty pod wymyśloną przez Pawła z Tarsu i opisaną w Nowym Testamencie postacią Jezusa Chrystusa Syna Bożego, Zbawiciela ludzkości.

 

I należy przyznać, że ewangeliści nawet bardzo się starali (a później ci wszyscy, którzy ich „poprawiali” dokonując wielu fałszerstw w starych dokumentach), by wymyślona przez nich postać, jak i sama koncepcja zbawienia, czyli „odkupienia grzechów ludzkości przez ofiarę z Syna Bożego”, była wystarczająco dramatycznie przedstawiona, by budziła litość u wiernych, nadludzkim poświęceniem Boga dla „dobra ludzkości”. To jednak mimo wszystko, historia wyzwoleńczej i heroicznej walki zelotów z okupantem rzymskim, zakończonej ich całkowitą klęską okupioną męczeńską śmiercią przez ukrzyżowanie żydowskiego przywódcy – była (moim zdaniem) o wiele bardziej tragiczna w swej wymowie.

 

A jednak to nie ona stanowiła o głównym walorze tej książki, choć na początku wydawało mi się, iż logicznie biorąc, tak powinno być. Cóż zatem takiego ważnego zawiera ta publikacja, iż przy tym, nawet mniej ważna wydaje się wiedza, że historia Jezusa opisana w Ewangeliach jest nie tyle nawet fikcją wymyśloną przez ludzi i dla ludzi w celu zaspokojenia psychicznych (i nie tylko) potrzeb ich ułomnej natury, ale starannie przemyślaną i stopniowo wprowadzaną w życie skomplikowaną mistyfikacją, przeprowadzaną wszelkimi możliwymi sposobami (ale głównie nieuczciwymi), jak fałszerstwa, oszustwa i kłamstwa?

 

Otóż ta książka opisuje dokładnie, jak został wykreowany jeden z naszych aktualnych bogów – Jezus Chrystus, jakie towarzyszyły temu procesowi okoliczności historyczne i w jaki sposób przebiegał ten religijno-społeczno-polityczny proces. Inaczej mówiąc: ukazuje ona (z pozycji religioznawczych) przyczyny i drogę powstawania chrześcijaństwa. Co istotne, pokazane są też mechanizmy psychologiczne, jakie miały wpływ na tworzone tzw. „prawdy objawione”, rzekomo „natchnione przez Boga”, które zawsze dziwnym trafem przynosiły korzyści (także, a raczej zwłaszcza materialne) kapłanom nowej religii i tworzącego się Kościoła.

 

Jeśli dobrze zrozumiałem książkę Leo Zena, to moim zdaniem powinno wynikać z niej, iż chrześcijaństwo powstało na „gruzach” czy też na klęsce tego odłamu judaizmu, który był związany z esseńskim i zelockim mesjanizmem eschatologicznym. Polegał on nie tylko na niecierpliwym oczekiwaniu na mające wkrótce nadejść Królestwo Boże na ziemi, za sprawą Mesjasza dawidowego, wspieranego przez zastępy aniołów wysłane przez Jahwe, ale też na przygotowaniach do militarnego i ostatecznego starcia z okupantem. Podczas tej Apokalipsy Królestwo Zła miało zostać pokonane na zawsze, a Niebieskie Jeruzalem panować po wieki.

 

Jednakże ów zelocki ruch nacjonalistyczny, nastawiony głównie na konfrontację siłową z rzymskim okupantem, koniec końców poniósł porażkę, nie doczekawszy się anielskiego wsparcia zesłanego przez Jahwe. W czasie tych wyzwoleńczych buntów i walk zginęło wiele tysięcy Żydów, zaś ci którzy przetrwali ten tragiczny okres i pozostali przy życiu, musieli dokonać analizy własnej historii. Nie wykluczone, iż zaczęła do nich docierać przerażająca myśl, że cena jaką zapłacili za bezkompromisowe dążenie do wolności politycznej i religijnej być może była nazbyt wysoka, a ów eschatologiczny mesjanizm był obłędną ideą, która w końcowym rezultacie wyrządziła większe szkody ich narodowi, niż korzyści?

 

I tu na scenie historii pojawia się Paweł z Tarsu (choć ówcześni historycy nie wspominają o nim), który zanegowawszy swoje związki z judaizmem, odrzuca zgubny mesjanizm i poświęca się całkowicie opracowaniu nowej własnej teologii, która w synkretyczny sposób łączyłaby w sobie wierzenia żydowskie z wierzeniami pogan. Powstaje idea mistycznego Chrystusa, zapożyczona z misteryjnych religii pogańskich, który sam siebie złożył w ofierze na krzyżu, lecz nie po to, by po zmartwychwstaniu powrócić z niebios, pokonać Rzymian i przywrócić Królestwo Jahwe na ziemi (jak wierzyli judeochrześcijanie), ale po to, by zbawić ludzkość, odkupić jej grzechy i umożliwić wiernym życie pośmiertne w zaświatach.

 

Inaczej mówiąc: eschatologiczne chrześcijaństwo zamienił Paweł na transcendentne chrześcijaństwo sakramentów, w którym oczekiwanie na bliskie nadejście Królestwa Bożego na ziemi, zostaje zastąpione grecką koncepcją nieśmiertelności w życiu pozagrobowym, a eschatologiczny Mesjasz zostaje przekształcony w Syna Bożego, Zbawiciela ludzkości. „Bez tej transformacji, niemożność realizacji Królestwa Bożego na ziemi z powodu odłożenia w czasie paruzji, skutkowałaby nieuchronnym końcem wszelkich odmian chrześcijaństwa” (LZ). Na czym jeszcze polega genialność owej Pawłowej transformacji teologicznej?

 

Na tym, że eschatologiczna idea mającego niebawem nadejść Królestwa Bożego na ziemi obarczona była poważną wadą. Mianowicie taką, że podobne obietnice prędzej czy później weryfikuje czas i kiedy on mija nieubłaganie, a owo zapowiadane wydarzenie nie nadchodzi (jak np. w przypadku mesjanizmu eschatologicznego, który obiecywał wiernym pomoc Jahwe w ostatecznym pokonaniu wrogów. Albo wielokrotnie przesuwanym terminem końca świata u Świadków Jehowy, który wbrew zapowiedziom jakoś nie nadchodził), to trzeba wymyślać jakieś niewiarygodne przyczyny z powodu których nie doszła do skutku taka obietnica.

 

Zaś w koncepcji Pawła, polegającej na pośmiertnej nagrodzie od Boga dla ludzi za moralne prowadzenie się w doczesnym życiu, trudno udowodnić oszustwo, bo nikt stamtąd nie wraca, aby można było zweryfikować jej prawdziwość. Na tym właśnie polega jej genialność. Inny genialny pomysł tej nowo utworzonej religii, to zaadaptowanie przez Pawła sakramentów z misteryjnych kultów pogańskich. Ponieważ oczekiwanie na powrót Jezusa z nieba (paruzja) stało się już nieaktualne, ta nowa religia i Kościół musiały dysponować własną „wewnętrzną świętością”, która uzasadniałaby jego istnienie, ale też pozwalałaby być samowystarczalna w kwestiach kultu, bez korzystania z rytuałów judaizmu. Paweł zasymilował te pogańskie obrządki, do których dołączono z czasem następne sakramenty (równie święte, a jakże!).

 

Dalszy ciąg tej religijnej mistyfikacji, jak i wyrafinowane sposoby jej przeprowadzania przez wielu ludzi „dobrej woli” są opisane w miarę dokładnie w omawianej książce, co starałem się oddać choć w niewielkim stopniu w poszczególnych częściach niniejszego cyklu. Można jednak spojrzeć na ten kulturowy proces z nieco innej perspektywy. Cóż takiego ciekawego można wtedy dostrzec? Zacznę od tego, czego nie widać. Otóż nie widać w nim jakiejkolwiek działalności Boga, którego w religijnych opisach „rzeczywistości” jest wszędzie pełno: wydaje ludziom zakazy, nakazy, polecenia, błogosławi ich i przeklina, zmusza do pewnych działań i zachowań, przestrzega, ostrzega i karze, nagradza, poddaje próbom, itd. itp.

 

Co natomiast widać w tym religijnym procesie tworzenia owej Wielkiej Mistyfikacji? Widać samych ludzi, którzy z zapałem, poświęceniem i w przeświadczeniu „wielkiej sprawy” tworzą swoich bogów, na własne podobieństwo i obraz, dopasowując ich wizerunki do aktualnych okoliczności historycznych i aktualnych potrzeb wiernych, ale przede wszystkim potrzeb i ambicji kapłanów, będących ich prawdziwymi stwórcami i twórcami. To oni odpowiedzialni są za klęskę lub sukces wykreowanych przez siebie bogów, jak i za przewodnią koncepcję (ideę), dzięki której dany bóg i dana religia ma szansę dotrzeć do większej liczby wyznawców i dzięki czemu mieć większą władzę nad podporządkowanymi sobie masami wiernych.

 

Jak to wyglądało w opisanym przypadku? Otóż skoro zawiodła koncepcja mającego nadejść niebawem Królestwa Bożego na ziemi, gdyż Bóg Jahwe „nie dotrzymał” złożonej swym wyznawcom obietnicy udzielenia im pomocy z nieba podczas ostatecznego starcia z siłami Zła, poskutkowało to ich sromotną klęską i śmiercią wielkiej ilości ludzi. Należało więc szybko odciąć się od tej (o)błędnej idei i wykreować nowego boga i nową religię, która nie popełni już błędów poprzedniczki, ponieważ jej bóg otrzyma takie atrybuty, które pozwolą mu uzyskać o wiele większe poparcie, aprobatę i miłość wśród mas. I tak się w istocie stało, dzięki przenikliwości i geniuszowi jej twórcy, oraz doskonałej znajomości natury ludzkiej.

 

Przy okazji niejako, można też zastanowić się nad tym, jak wielki wpływ na ludzkość mają religijne idee, skoro z ich przyczyny ludzie zabijają się masowo od tysięcy lat i na dodatek nie mają z tego powodu najmniejszych wyrzutów sumienia. Ich duchowi przewodnicy bowiem zawsze potrafią ich przekonać, że działają w wyższej sprawie, czyniąc tym samym dobro, nie zło i wypełniając wolę Boga w tym względzie. I cóż z tego, że w biblijnym Dekalogu Bóg zabrania ludziom zabijać się, skoro w wielu innych miejscach tej księgi nakazuje im to czynić w obronie jego czci i imienia. Podobnie jest w „świętych” księgach innych religii.

 

Zanim przeczytałem tę książkę, wszelkie zbrodnie Kościoła kat. wydawały mi się bardziej odrażające od zbrodni świeckich organizacji, dlatego, że były one (i są nadal) popełniane w imię idei, która w założeniu miała chronić ludzi m.in. przed tego rodzaju zachowaniami i czynić ich lepszymi, bardziej wrażliwymi osobnikami na cierpienie i krzywdę bliźnich (czy nie po to wymyślono piekło, by ludzie bali się czynić zło?). Teraz, po lekturze tej pozycji, zbrodnie Kościoła pod rządami kolejnych papieży wydają mi się o wiele bardziej odrażające, bo wiem już, że oni prawdopodobnie musieli być świadomi tej Wielkiej Mistyfikacji jakiej dopuścił się Kościół, aby uzyskać i utrzymać władzę nad dużą częścią ludzkości.

 

Inaczej nie dochodziłoby do licznych fałszerstw starych dokumentów, podczas których kopiści dokonywali w nich wielu zmian. Nie tylko przeinaczali ich sens i cenzurowali, ale też dopisywali lub zmieniali całe fragmenty tekstu, wykreślali inne fragmenty nie odpowiadające nowej doktrynie. Fałszowali imiona, wymyślali postaci, które nie istniały w rzeczywistości, a po skopiowaniu pism, niszczyli całkowicie oryginały, aby fałszerstwo nie wyszło na jaw. Opatrywali wstecznymi datami pisma Ojców Kościoła, tak, by wyglądało na to, iż zostały napisane dużo wcześniej. Ta wielka determinacja zamieszanych w ten oszukańczy proceder ludzi Kościoła, jak i jego skala, może świadczyć o tym, że byli oni świadomi roli religii, jako idei pozwalającej posiadać nieograniczoną władzę nad ludzkimi umysłami.

 

Ta książka jest także cenna i z tego powodu, iż pokazuje nam, jak ludzie krok po kroku tworzyli innym ludziom „złote klatki” z wymyślonych idei gloryfikujących urojone świętości, po to, by mogli oszukiwać innych (a wierząc w nie, także i siebie) w kwestii pośmiertnego życia w zaświatach. Niewidzialne „duchowe klatki”, w których człowiek będąc niewolnikiem, miał złudne poczucie wolności i uczestnictwa w „wielkiej sprawie”, dzięki czemu mógł czuć się lepszy, doceniany, kochany i mieć iluzoryczne poczucie sensu życia. Nie biorąc pod uwagę tego, iż religie „pomagają” wiernym rozwiązywać problemy, które same stworzyły i bronią ich przed „zagrożeniami” będącymi zazwyczaj wymysłem ich „świętych założycieli”.

 

Dla mnie książka Leo Zena Tak wymyślono chrześcijaństwo jest jednym z wielu bardzo przekonujących przykładów potwierdzenia tezy, iż wszystkie nasze religie i wszystkich naszych bogów wykreowali sami ludzie w długim procesie kulturotwórczym i (przynajmniej na dzień dzisiejszy) nie ma żadnych dowodów zaprzeczających temu twierdzeniu. Jest raczej odwrotnie: pojawia się coraz więcej różnych publikacji potwierdzających ten religioznawczy pogląd, dzięki którym możemy spojrzeć na naszą rzeczywistość bez zakłamujących ją iluzji.

 

Iluzji, jakie wpajają religie ludziom od maleńkości, kierując się wymyślonymi przez siebie zasadami, np. „Świat chce być oszukiwany, więc niech go oszukują” i „Cel uświęca środki”, mającymi je usprawiedliwiać z wszelakiego zła, jakie przy okazji im wyrządzają. Ale co tam, czyż nie liczy się bardziej możliwość posiadania władzy i przywilejów dzięki wierze mas ludzkich w kolejnych bogów i ich ciągle ponawiane obietnice wiecznego życia pośmiertnego? Jak ujął to wielebny Jim Baker: „Mamy lepszy produkt niż mydło czy samochody. Mamy życie wieczne”. Otóż to! I jakości tego „produktu” jak dotąd nikt nie „przebił”.

 

Marzec 2020 r.                                   ------ KONIEC-----    

   

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
5. Genialny św. Paweł? Harding 2020-11-26
4. Co do mistyfikacji Christo 2020-04-17
3. Podsumowanie "Niezapominajka" 2020-03-15
2. Mojemu przedmówcy Lucjan Ferus 2020-03-11
1. a jakie to ma znaczenie Mihal 2020-03-10


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 779 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Z jakiej gliny ulepiłeś swojego boga?   Koraszewski   2022-06-23
Nowy ateizm umarł, niech żyje nowy ateizm   Koraszewski   2022-06-20
Kobieta czyli zło konieczne?   Ferus   2022-06-19
Czarne życie, które nie ma znaczenia: 50 chrześcijan zamordowanych w ich kościele   Ibrahim   2022-06-16
Niezamierzony przez Stwórcę byt   Ferus   2022-06-12
Nowy Ład w dziele bożym   Ferus   2022-06-05
Kreacjonizm i owce Labana   Ferus   2022-05-29
Pacyfizm i papieska omylność   Stewart   2022-05-27
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (III)   Ferus   2022-05-22
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (II)   Ferus   2022-05-15
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Marzenie o bezbożnym państwie   Koraszewski   2022-05-04
Moje (po)wielkanocne refleksje   Ferus   2022-05-01
Niepotrzebna ziemska sprawiedliwość   Ferus   2022-04-24
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Bądźmy uczniami Chrystusa? (II)   Ferus   2022-04-10
Bądźmy uczniami Chrystusa?   Ferus   2022-04-03
Słabość ateizmu czy religii?   Ferus   2022-03-27
Pytania do Boga   Ferus   2022-03-20
Retoryczne pytanie: „Gdzie był Bóg?”   Ferus   2022-03-13
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Będzie zadowoleni (po śmierci)!   Ferus   2022-03-06
Niewiarygodna „prawdziwość” religii   Ferus   2022-02-20
Błędna analogia o wybaczaniu   Ferus   2022-02-13
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Deizm antytezą teizmu?   Ferus   2022-01-30
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Pierwszy krytyk bożego dzieła (VI)   Ferus   2022-01-16
Pierwszy krytyk dzieła bożego (V)   Ferus   2022-01-09
Hashtag „też odchodzę”   Koraszewski   2022-01-03
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Tradycja powinna się zmieniać pod wpływem praw człowieka   Igwe   2021-12-30
Bóg się rodzi i islmofobia w kafkowskim świecie   Koraszewski   2021-12-26
(Nie)zwykła opowieść wigilijna. Czyli moja nocna, niedokończona rozmowa z psem.   Ferus   2021-12-26
Jacek Tabisz o nowym humanizmie    Tabisz   2021-12-21
Pierwszy krytyk bożego dzieła (IV)   Ferus   2021-12-19
Pierwszy krytyk bożego dzieła (III)   Ferus   2021-12-12
Pierwszy krytyk bożego dzieła (II)   Ferus   2021-12-05
Pierwszy krytyk bożego dzieła   Ferus   2021-11-28
Paradoksalne „Dzięki Bogu” (II)   Ferus   2021-11-21
Paradoksalne „Dzięki Bogu”.   Ferus   2021-11-14
Absurdalna awersja wierzących do ateizmu   Ferus   2021-11-07
Refleksje sprzed lat: „Fikcyjna walka dobra ze złem” i inne   Ferus   2021-10-31
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28
Diabelskie zwierciadło jest winne złu?   Ferus   2021-03-21
Dziewuchy dziewuchom tu i tam   Koraszewski   2021-03-16
Irracjonalne „objawienia boże” (II)   Ferus   2021-03-14
Irracjonalne „objawienia boże”   Ferus   2021-03-07
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Hartowanie ciała i hart ducha   Ferus   2021-02-28
Bezbożne „Ranczo”.Czyli nie jest dobrze, iż wierni mało wiedzą o religii, czy raczej bardzo dobrze?   Ferus   2021-02-21
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (IV)   Ferus   2021-02-14
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (III)   Ferus   2021-02-07

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk