Prawda

Niedziela, 7 sierpnia 2022 - 20:51

« Poprzedni Następny »


Kreacjonizm i owce Labana


Lucjan Ferus 2022-05-29

Zdjęcie: zrzut z ekranu wideo https://www.youtube.com/watch?v=PZlj61PZtwk
Zdjęcie: zrzut z ekranu wideo https://www.youtube.com/watch?v=PZlj61PZtwk

Motto: „Jak koń przez biesa wiedziony przy pysku po powypalanym wciąż krąży pastwisku, a obok leży bujna, tłusta łąka” (Faust J.W.Goethe).

 

Niniejszy tekst był opublikowany w Racjonaliście w 2008 r., pt. „Owce Labana a teoria inteligentnego projektu”. Obecna wersja jest w wielu szczegółach zmieniona, włącznie z tytułem. Do rzeczy zatem.


                                                           ------ // ------

Przeczytałem ostatnio bardzo interesującą książkę pt. „Nauka a kreacjonizm”, zredagowaną przez Johna Brockmana. Wstyd przyznać, ale dopiero dzięki niej dowiedziałem się jaki błąd popełniłem, tytułując swój tekst z 2004 r. „List otwarty do kreacjonistów”. Nie mogłem pojąć stawianych mi wtedy zarzutów, przez niektórych co bardziej dociekliwych czytelników, iż wbrew tytułowi nie odnoszę się w nim do kreacjonizmu. Nie wiedziałem, że z kreacjonistami należy rozmawiać o biologicznym, a nie religijnym aspekcie dzieła bożego. Wyobrażałem sobie (zgodnie z definicją słownikową), że kreacjoniści to osoby wierzące w Boga jako Kreatora (Stwórcę) wszystkiego, czyli ludzie religijnie wierzący. Otóż nic bardziej błędnego!

 

Teraz po lekturze tej pouczającej książki wiem, że kreacjoniści – obecnie nazywający się (w USA) „zwolennikami teorii inteligentnego projektu” albo „teoretykami inteligentnego projektu” – to szczególna odmiana ludzi wierzących. Przekonanie, iż swój światopogląd opierają na prawdach religijnych, najwyraźniej im nie wystarcza i nie satysfakcjonuje. A ponieważ są to na ogół ludzie wykształceni (nierzadko z tytułami naukowymi), chcieliby oni aby to nauka swym autorytetem potwierdziła prawdziwość religijnych poglądów, leżących u podstaw ich światopoglądu. Jednakże czasy kiedy to nauka musiała służyć teologii – jak np. specjalnie do tego celu powołana scholastyka – dość dawno już minęły.

 

Więc podjęli oni działania (cały czas mówimy o USA), aby tak zmienić definicję nauki, by objęła również zjawiska nadnaturalne (nadprzyrodzone). Mogliby wtedy podnieść do rangi teorii naukowych religijne „prawdy”, dla których jedynym dotąd uzasadnieniem jest wiara w autorytet Biblii jako Słowa Bożego. Podjęli więc próbę zalegalizowania przez sąd okręgowy teorii inteligentnego projektu jako teorii naukowej. Po 6-cio tygodniowym, kompromitującym ich procesie definitywnie tę sprawę przegrali, bo (jak było do przewidzenia) biegli eksperci udowodnili, że I D (skrót od angielskiej nazwy) nie może być w żadnym wypadku uważana za weryfikowalną teorię naukową. A co za tym idzie nie może być nauczana w szkołach jako teoria alternatywna dla teorii ewolucji. Bowiem oto m.in. chodziło w tej sprawie.

 

Co jeszcze charakteryzuje amerykańskich kreacjonistów i co odróżnia ich od zwykłych ludzi religijnie wierzących? Mianowicie to, że choć swoje przekonania opierają na Biblii uznawanej za Słowo Boże (nb. nie wszyscy się do tego otwarcie przyznają; niektórzy wolą nie precyzować w jakiego Boga wierzą), to dowodów na potwierdzenie istnienia inteligentnego Stwórcy (projektanta), szukają poza nią; badając szczegółowo budowę tworów przyrody w nadziei, iż znajdą tam ślady bożego zamysłu (czyli owego inteligentnego projektu) i działania. I znajdują, a jakże!

 

Jednak każdego kto przeczytał w/wym. publikację musi zdziwić bardzo mizerna ilość owych dowodów (czy też argumentów), mających jakoby świadczyć na korzyść usilnie forsowanej przez nich teorii. Są w niej opisane trzy „dowody” funkcjonujące jako tzw. „nieredukowalne złożoności”: wić bakteryjna, kaskada krzepnięcia krwi i system immunologiczny (niedawno było jeszcze oko). Ot, co zostało z tysięcy biologicznych „dowodów” przedstawianych na poparcie inteligentnego Stwórcy. Ależ się zmieniło ostatnimi czasy w tym „dowodzeniu”! Pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno produkowano je niemal taśmowo i od ręki. I tak:

 

„ Badacz przyrody i uczony Athanasius Kircher (zm. 1680 r.), jezuita, wyliczał nie mniej niż 6561 dowodów na istnienie Boga. A jakże zwielokrotniła się teologia później! Nie było takiej dziedziny przyrody, która by nie dostarczyła własnej, odrębnej teologii: istniała astrateologia, litoteologia, petinoteologia, teologia insektów. Nawet gatunki zwierząt miały swoje teologie. Kiedy w 1748 r pojawiły się niezliczone gromady szarańczy, rzucił się na nie jeszcze w tym samym roku pastor primarius z Diepholz, Rathlef i sfabrykował własną akredoteologię (tzn. teologię szarańczy), gdzie między innymi dowodami „wielkiego rozumu Boga” występuje i ten: „Głowę przysposobił im Bóg w ten sposób, że jest podłużna, z gębą u dołu, aby przy jedzeniu nie pochylały się głęboko, ale mogły brać pokarm wygodnie i szybko”.

                         

Nie było takiego zjawiska w przyrodzie, którego by teologia nie adoptowała i któremu by z wdzięczności na pamiątkę nie użyczyła swego świętego imienia. J.A. Fabricius napisał hydro- i piroteologię, superintendent z Pfedelbach „Duchową wykładnię śniegu”, inni pisali „O grzmocie, o deszczu jako świadectwach istnienia Boga” /.../ Nie było takiego narządu w ciele ludzkim, który by nie musiał służyć teologii za narzędzie do mordowania ateizmu. Nie z idei doskonałości, nie z pojęcia boskości, ale z oczu, z uszu, z serca, z mózgu, z języka, z rąk, z nóg, z kręgosłupa, z żołądka, z narządów płciowych czerpano teraz argumenty za istnieniem Boga /.../ każde głębsze wejrzenie w przyrodę – jak np. zdaniem Hipokratesa: „Przyroda bez namysłu znajduje właściwe sposoby działania” – uważano za herezję, za pogaństwo, za ateizm” (Ludwik Feuerbach Wybór pism).

 

No proszę! I oto z tego przebogatego materiału „dowodowego” została zaledwie jakaś nędzna (nie obrażając tych małych stworzonek) wić bakteryjna. I to tylko dlatego, że opisani tam propagatorzy kreacjonizmu nie chcą uznać wysuniętej przez biologów koncepcji egzaptacji. W przeciwnym razie i ten „dowód” trafiłby już do lamusa. No cóż, można by właściwie tylko współczuć dzisiejszym kreacjonistom (o pardon: teoretykom inteligentnego projektu. Fakt, że brzmi to bardziej naukowo!), iż w porównaniu do swych równie uczonych poprzedników, mają tak bardzo zawężone (nieomal do zera) pole manewru. Ale czyż w dużym stopniu nie są oni sami sobie winni, iż chcąc za wszelką cenę nadać swej wierze religijnej pozory naukowej wiedzy, wkroczyli w kompetencje nauki?

 

Przecież uczeni ludzie dawno temu już doszli do wniosku, że nauka i religia to dwa „nie obejmujące się magisteria”. Sama religia zresztą w orzeczeniu Soboru Wat. II przyznaje: „/../ istnieje dwojaki, różny porządek poznania; mianowicie wiary i rozumu”. Wyraźnie powiedziane, prawda?: dwojaki, różny porządek poznania. Tak jak tylko może być różne dochodzenie do prawdy przez wiarę i przez wiedzę (nawet sam Darwin przekonał się, że łączenie tych dwóch różnych porządków poznania nie prowadzi do niczego dobrego. Na szczęście dla świata nauki nie poszedł drogą jaką np. obrał kreacjonista – Kurt Wise).

 

Wniosek z powyższego nasuwa się oczywisty: zamiast jałowego poszukiwania w tworach przyrody tzw. „nieredukowalnych złożoności” (i subiektywnego, bez uzasadnionego określania co nimi jest) lub „celowego ułożenia części” (tak jakby darwinowski dobór naturalny robił co innego), mających jakoby świadczyć o boskim Stwórcy (projektancie) tego świata – może byłoby lepiej dla kreacjonistów (czy jak ich tam zwał po nowemu) zająć się własnym podwórkiem i zgodnie z wypracowanymi założeniami:

 

„Teoria projektu obiecuje ukrócić duszącą dominację światopoglądu materialistycznego i zastąpić go nauką zgodną z chrześcijańskimi i teistycznymi przekonaniami /.../ pragniemy w ten sposób zachęcić i dostarczyć osobom religijnym nowych świadectw naukowych, które wspierają wiarę (Dokument Klina)” – dostarczyć im tych naukowych świadectw, wspierających wiarę religijną. Czyli – jak ja to rozumiem – prawdy religijne podbudować naukową argumentacją, a nie jak dotąd; zaprzeczać naukowym faktom i próbować je tłumaczyć religijnymi przyczynami.

 

Pozwolę sobie spytać: kogo z wierzących obchodzi jakaś „nieredukowalna złożoność” w postaci wici bakteryjnej czy stawu łokciowego nakrapianej żaby łasicowej? Albo odkrycie „celowego ułożenia części” w jakimś organie zwierzęcym lub roślinnym? Kiedy jednak osobnicy chwilowo zachwiani w swej wierze, otrzymają naukową podbudowę jakiegoś opisanego w Biblii nieprawdopodobnego (a zatem niewiarygodnego) wydarzenia, ich wiara umocni się niepomiernie, a o to przecież chodzi, nieprawdaż? Tym bardziej, że „ /../ podczas gdy religia może istnieć bez kreacjonizmu, to kreacjonizm bez religii – nie”, jak zapewne słusznie stwierdził biolog Jerry Coyne z Chicago.

 

Tylko proszę o nie stosowanie takiej „naukowej podbudowy” religijnych prawd zawartych w Biblii, na jaką zdarza się często natrafić w apologetycznych paranaukowych publikacjach. Chodzi mi o pewien znany fragment z Biblii: „Gdy w czasie ucieczki przed Izraelem byli na zboczu pod Bet-Choron, Pan zrzucał na nich z nieba ogromne kamienie aż do Azeki, tak, że wyginęli. I więcej ich zmarło wskutek kamieni gradowych, niż ich zginęło od miecza Izraelitów /.../ I zatrzymało się słońce i stanął księżyc, aż pomścił się lud nad wrogami swymi /.../ „zatrzymało się słońce na środku nieba i prawie cały dzień nie spieszyło do zachodu” (Joz 10,10-14).

 

Jeśli ktoś pomyślał sobie, iż jest to opis ewidentnego cudu spowodowanego przez samego Boga – jest w błędzie! Otóż mam przed sobą niedużą książeczkę „Nauka przeciwna Biblii?” Wilhelma Gottwalda, a w niej m.in. takie wyjaśnienie tego astronomicznego fenomenu: „Znany uczony dr Welikowski tłumaczy to wydarzenie kometą, która przebiegała w pobliżu ziemi w czasach Mojżesza i powtórnie w czasach Jozuego. Z tego powodu doszło do katastrofy kosmicznej. Kometa ta spowodowała opóźnienie biegu słońca o niemal 24 godz. Na ziemię spadły wtedy ogromne ilości meteorytów”.

 

No, proszę! Musiała mieć niesamowitą masę ta „kometa”, że udało jej się powstrzymać w swym biegu gwiazdę o średnicy ok. l,4 mln km, oddziałując na nią z odległości orbity ziemskiej, czyli ok. 150 mln kilometrów! Cud, że Słońce dało potem radę „zebrać się w sobie” i ruszyć w dalszą drogę po swej dotychczasowej (?!) orbicie. Lecz to jeszcze nie koniec dowodów i świadectw. „Dalsze potwierdzenie naukowe dał astronom brytyjski, sir Edwin Ball, który w oparciu o dokładne wyliczenia orbity słońca stwierdził, że czasowi słonecznemu brak 24 godz. /../ Meksykańskie tzw. „Roczniki z Cuauhtitlan” donoszą nam z drugiej półkuli, że zaobserwowano tam niekończącą się długi czas noc. Ponieważ Meksyk leży na drugiej półkuli, jest rzeczą zupełnie prawidłową, że tam została przedłużona noc /../ z całego świata pochodzą przekazy mówiące bądź o dłuższej nocy, bądź o dłuższym dniu i informacje o nieobecności słońca i księżyca np. z Chin, Peru i Polinezji”.

 

I jakby znamienna konkluzja powyższego: „/../ my, którzy wierzymy Biblii wcale takiego potwierdzenia nie potrzebujemy, w tym i potwierdzenia ze strony nauki. Dobrze nam to jednak robi i wzmacnia naszą wiarę, jeśli wciąż na nowo możemy doświadczać tego, że Słowo Boże jest wiarygodne i daje się utrzymać również w świetle współczesnej nauki”.

Całkiem interesująca „podbudowa naukowa”! I jakaż „wiarygodna” przy tym! Tak, tak,... wiem, że to wyjaśnienie pasuje bardziej do geocentrycznego systemu Ptolemeusza, w którym to Słońce obiegało Ziemię niż do Kopernikańskiego gdzie Ziemia krąży wokół Słońca,... no ale nie można mieć wszystkiego: jakie zapotrzebowanie – tacy naukowcy. Nie jest to więc dobry przykład do naśladowania, chyba, że wystarczy to wiernym by usatysfakcjonować ich intelektualnie i wzmocnić nadwątloną wiarę (jak autor pisze: „dobrze nam to jednak robi”).

                                                           ------ // ------

Ten tekst piszę z dwóch powodów; chciałem przeprosić tych czytelników, którzy zachęceni i zmyleni niewłaściwym tytułem, czytali mój wcześniejszy tekst w nadziei, iż znajdą w nim kreacjonistyczne treści. Poza tym chciałem zadać parę pytań – mam nadzieję, że właściwych tematycznie – kreacjonistom (niekoniecznie amerykańskim), czy też jak kto woli – teoretykom inteligentnego projektu. Nurtują mnie one od jakiegoś czasu, a po lekturze tej książki, w której znajdują się takie deklaracje: „Teoria inteligentnego projektu to kształtujący się naukowy program badawczy” (W. Dembski), upewniłem się, że chyba nikt lepiej nie odpowie na nie, niż kreacjoniści właśnie.

 

I tak np.: Na str. 29 w/wym. pozycji znajduje się taki oto cytat powyższego autora: „Jeśli uznajemy ewolucję za proces progresywny, w tym sensie, że zdolności organizmów są z czasem udoskonalane, a wady odsiewane przez dobór naturalny, to wydaje się niewiarygodne, by życzliwy projektant mógł pragnąć kierować takim procesem. Jeżeli jednak uznamy ewolucję za proces regresywny, odzwierciedlający wypaczoną strukturę moralną, który jako punkt wyjściowy przyjmuje ludzki bunt przeciw projektantowi, to jest możliwe, że doskonały projektant miał prawo posłużyć się bardzo niedoskonałym procesem ewolucji, jako środkiem do przywołania rozszalałego Wszechświata do porządku”.

 

Jak wynika z powyższego, kreacjonizm przyjmuje jakby odwrotną perspektywę niż teoria ewolucji (naprawdę nie ma konfliktu pomiędzy świadomością ewolucyjną a wiarą w Stwórcę?): na początku stworzenia wszystko było doskonałe, póki nie popsuł tego człowiek, buntując się przeciw swemu Stwórcy,... pardon: projektantowi. Od tego czasu po dzień dzisiejszy trwa nieustanny proces regresywny; wszystko staje się coraz mniej i mniej doskonałe, jednym słowem marność nad marnościami. Moje pytania są następujące:

 

Czy są jakieś dowody tego regresywnego procesu ziemskiej przyrody w postaci np. jakichś artefaktów (bo na skamienieliny nie ma co liczyć przez te parę tys. lat, prawda?), wykopalisk, innego rodzaju odkryć lub obserwacji, które by potwierdzały, iż gatunki, które znamy dziś – kiedyś były doskonalsze? W jaki sposób owa (malejąca z czasem) doskonałość przejawiała się? Jeśli w budowie organizmów – to co konkretnie różniło naszych jak i zwierzęcych poprzedników? Jeśli w cechach wpływających na zachowanie – to jakich cech pozbawił ten proces nas i zwierząt, w porównaniu do swych doskonałych protoplastów? Czy może np. mamy mniej zmysłów albo są one słabiej rozwinięte niż u naszych antenatów? Czy dużo straciliśmy na wadze i objętości mózgu i czy odbił się ten proces na długości naszego życia? Wystarczy parę, ale konkretnych przykładów.

 

Dalej: jeśli mam przyjąć za punkt wyjściowy „ludzki bunt przeciw projektantowi”, to  chciałbym znać mechanizm – biologiczny czy jakiś inny – przechodzenia na inne osobniki i rozprzestrzeniania się owej „wypaczonej struktury moralnej” (czyli natury ludzkiej skażonej grzesznymi skłonnościami). I to nie tylko w obrębie naszego gatunku (co jak wszyscy wiedzą przenoszone jest drogą płciową, szczególnie przez grzeszny seks), ale też mechanizm przechodzenia tego „grzesznego skażenia” na świat zwierzęcy (że niby człowiek kopulował ze zwierzętami? Ale żeby ze wszystkimi gatunkami na Ziemi, nie pomijając gadów, płazów a nawet insektów i bakterii?!) i  na świat roślinny – jednym słowem na całe boże dzieło.

 

Bardzo mnie interesuje jak ten mechanizm działania, gdyż Biblia jest bardzo lakoniczna w tym aspekcie: „Ziemia została skażona w oczach Boga”. Jakie jest jego podłoże; wyłącznie biologiczne czy dajmy na to elektromagnetyczne? A może jakieś inne, bo np. w przypadku Wszechświata to „skażenie” musiało pokonać znaczne odległości w próżni kosmicznej nim zakaziło wszystkie inne światy. Czy jest jakaś fizyko-astronomiczna teoria, która w przekonujący sposób (poparty stosownymi wyliczeniami oczywiście), przedstawiałaby wizerunek (albo stan) doskonałego Wszechświata z początków stworzenia?

 

A tak przy okazji: nie potrafię sobie wyobrazić z jakich to powodów ma być niewiarygodne, by życzliwy Projektant mógł pragnąć kierować procesem progresywnym – czyli samo doskonalącym się, o rosnącej komplikacji ustrojów, dążącym wzwyż ku samoświadomości, a zatem rozwojowym? Natomiast bardziej wiarygodny ma być pogląd, iż życzliwy i doskonały Projektant wolał kierować procesem regresywnym – czyli samo ograniczającym się, o malejącej wciąż doskonałości ustrojów, dążącym w dół, ku całkowitej dezintegracji, chaosowi i rozprzężeniu. Jeśli to ma być wyraz „przywołania do porządku” to spytam: jakiż to porządek ma na myśli autor tego cytatu? Chyba wyraźnie nie ten, który poprzedzał ten stan rzeczy?

                                                                       ------ // ------

I na koniec już; jest w Biblii taki fragment, który aż się prosi o wyjaśnienie ze strony kreacjonistów: czysta biologia bez żadnych dodatków. Chodzi o tekst dotyczący owiec Labana a konkretnie Jakuba: „Jakub nazbierał sobie świeżych gałązek topoli, drzewa migdałowego i platanu, i pozdzierał z nich korę w taki sposób, że ukazały się na nich białe prążki. Tak ostrugane patyki umocował przy korytach z wodą, czyli przy poidłach, aby je widziały trzody, które przychodziły pić wodę. Gdy bowiem zwierzęta przychodziły pić wodę, parzyły się. I tak parzyły się zwierzęta z trzód przed tymi patykami i wskutek tego dawały przychówek o sierści prążkowej, pstrej i cętkowanej” (Rdz 30,37-40). Późniejsze włączenie samego Boga do tego biologicznego fenomenu (Rdz 31,8-12) brzmi jakoś mało wiarygodnie.

 

Zawsze ciekawiło mnie czy tacy bogobojni pasterze jakimi są górale, próbowali skorzystać z tego prostego i wygodnego sposobu oznaczania swoich owiec, ale to tak na marginesie. Otóż interesuje mnie szczególnie biologiczny mechanizm tego procesu przekazywania cech zewnętrznych przez zapatrzeniesię na określony wzorzec. Czy w następnym pokoleniu te cechy zanikają samoczynnie, czy też przekazywane są automatycznie potomkom (np. drogą genetyczną)? Czy były robione badania pod kątem rodzaju wzoru, który w ten sposób można uzyskać na sierści: tylko wspomniane prążki, cętki i pstrokacizna, czy również coś bardziej skomplikowanego, np. litery, cyfry, piktogramy etc? I czy inne zwierzęta też są podatne na tego rodzaju manipulację wizualną, czy chlubny wyjątek stanowią owce jedynie?

 

Mam nadzieję, iż problemy które tu przedstawiłem mieszczą się w granicach zainteresowań kreacjonistów, niezależnie od położenia geograficznego i wyznawanej – słabej lub mocnej – wersji kreacjonizmu. A o co poecie chodziło z tym „koniem i bujną, tłustą łąką”, na pewno każdy sam się właściwie domyśli.

 

2008 r./ 2022 r.                                   -----KONIEC-----                                               

                                                                                         


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 788 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Szamani: antenaci współczesnych kapłanów.Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy. (II)   Ferus   2022-08-07
Szamani: antenaci współczesnych kapłanów. Czyli Niezależny Związek Zawodowy Duszpasterzy.   Ferus   2022-07-31
Śmierć dla “bluźnierców” w Pakistanie   Ibrahim   2022-07-27
Podstępne kuszenie Jezusa (IV)   Ferus   2022-07-24
Podstępne kuszenie Jezusa (III)   Ferus   2022-07-17
Podstępne kuszenie Jezusa (II)   Ferus   2022-07-10
Podstępne kuszenie Jezusa   Ferus   2022-07-03
Nowa książka Jasona Rosenhouse’a z krytyką Inteligentnego Projektu   Coyne   2022-07-02
Potwór stworzony ludzką wyobraźnią   Ferus   2022-06-26
Z jakiej gliny ulepiłeś swojego boga?   Koraszewski   2022-06-23
Nowy ateizm umarł, niech żyje nowy ateizm   Koraszewski   2022-06-20
Kobieta czyli zło konieczne?   Ferus   2022-06-19
Czarne życie, które nie ma znaczenia: 50 chrześcijan zamordowanych w ich kościele   Ibrahim   2022-06-16
Niezamierzony przez Stwórcę byt   Ferus   2022-06-12
Nowy Ład w dziele bożym   Ferus   2022-06-05
Kreacjonizm i owce Labana   Ferus   2022-05-29
Pacyfizm i papieska omylność   Stewart   2022-05-27
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (III)   Ferus   2022-05-22
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop” (II)   Ferus   2022-05-15
Operacja specjalna o kryptonimie „Arka i potop”   Ferus   2022-05-08
Marzenie o bezbożnym państwie   Koraszewski   2022-05-04
Moje (po)wielkanocne refleksje   Ferus   2022-05-01
Niepotrzebna ziemska sprawiedliwość   Ferus   2022-04-24
Alternatywna koncepcja zbawienia (II)   Ferus   2022-04-18
Alternatywna koncepcja zbawienia   Ferus   2022-04-17
Bądźmy uczniami Chrystusa? (II)   Ferus   2022-04-10
Bądźmy uczniami Chrystusa?   Ferus   2022-04-03
Słabość ateizmu czy religii?   Ferus   2022-03-27
Pytania do Boga   Ferus   2022-03-20
Retoryczne pytanie: „Gdzie był Bóg?”   Ferus   2022-03-13
Wojna pod znakiem krzyża     2022-03-11
Będzie zadowoleni (po śmierci)!   Ferus   2022-03-06
Niewiarygodna „prawdziwość” religii   Ferus   2022-02-20
Błędna analogia o wybaczaniu   Ferus   2022-02-13
Deizm antytezą teizmu? (II)   Ferus   2022-02-06
Deizm antytezą teizmu?   Ferus   2022-01-30
Jezus z uczniami w zbożu   Ferus   2022-01-23
Pierwszy krytyk bożego dzieła (VI)   Ferus   2022-01-16
Pierwszy krytyk dzieła bożego (V)   Ferus   2022-01-09
Hashtag „też odchodzę”   Koraszewski   2022-01-03
Wspomnienie: „Czego sobie życzyłem na nadchodzący 2014 r.?”.   Ferus   2022-01-02
Tradycja powinna się zmieniać pod wpływem praw człowieka   Igwe   2021-12-30
Bóg się rodzi i islmofobia w kafkowskim świecie   Koraszewski   2021-12-26
(Nie)zwykła opowieść wigilijna. Czyli moja nocna, niedokończona rozmowa z psem.   Ferus   2021-12-26
Jacek Tabisz o nowym humanizmie    Tabisz   2021-12-21
Pierwszy krytyk bożego dzieła (IV)   Ferus   2021-12-19
Pierwszy krytyk bożego dzieła (III)   Ferus   2021-12-12
Pierwszy krytyk bożego dzieła (II)   Ferus   2021-12-05
Pierwszy krytyk bożego dzieła   Ferus   2021-11-28
Paradoksalne „Dzięki Bogu” (II)   Ferus   2021-11-21
Paradoksalne „Dzięki Bogu”.   Ferus   2021-11-14
Absurdalna awersja wierzących do ateizmu   Ferus   2021-11-07
Refleksje sprzed lat: „Fikcyjna walka dobra ze złem” i inne   Ferus   2021-10-31
Atak ateizmu na ludzki rozum? (III)   Ferus   2021-10-24
Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk