Prawda

Czwartek, 8 grudnia 2022 - 20:29

« Poprzedni Następny »


Smutek obwodów kiepsko scalonych


Marcin Kruk 2020-07-11


Docent ma pyzatą twarz i kogoś mi przypomina, nie wiem kogo, ale to uczucie, że już go gdzieś widziałem, wzmacnia moją antypatię. Siedzimy przy stole, jemy maliny ze śmietaną, docent jest bratem gospodyni, wyjść nie można, trzeba robić dobrą minę do złej gry. Siedzimy jakby żadnej pandemii nigdy nie było, a kto może wiedzieć, co taki przywlókł ze sobą z wielkiego miasta.


Bo widzi pan, zwraca się do mnie, my dostajemy studentów po waszych szkołach, to jest materiał, z którym już nic się nie da zrobić. Oni nie tylko nic nie umieją i niczego nie potrafią, oni po prostu nie chcą się niczego nauczyć.


Mam ochotę opowiedzieć o moim pierwszym dniu na studiach, o śmiejących się oczach profesora, który mówił, że teraz jesteśmy dorośli i zaczyna się najwspanialszy okres w naszym życiu, mówił nam, o tym, na czym polega różnica między szkołą a uniwersytetem i jak człowiek dorosły uczy się ciągłego zdobywania wiedzy. Domyślałem się, że docent nie zrozumiałby o czym  mówię, mógł jednak dostrzec, że patrzę na niego jak na zdechłą żabę. Chyba jednak nie dostrzegł, bo on patrzył na mnie oskarżycielskim wzrokiem, najwyraźniej  oczekując jakiejś odpowiedzi.


Maliny były znakomite i interesowało mnie bardziej po ile są na giełdzie i czy dobrze idą. Mruknąłem, że go rozumiem, bo dostajemy uczniów po podstawówce, prywatne szkoły i znakomite licea są w lepszej sytuacji, bo mogą przebierać, a my musimy pracować z tym materiałem, który dostajemy. Nadal jest sporo ciekawej młodzieży, gorzej, że nadmiar tych bez ambicji często utrudnia naukę. Musi pan to znać – powiedziałem - bo w  końcu na socjologię trafiają najmniej ciekawi studenci.


Sądziłem, że się obrazi i zmieni temat, ale nie. Tylko się oburzył i zapytał, dlaczego tak sądzę.


Odpowiedziałem, że gdyby było inaczej, to pewnie byłby bardziej zadowolony. Wolałem nie wspominać wyników badań, bo to byłoby groźnie przy biesiadnym stole. Kątem oka dostrzegłem, że żona je maliny z wyrazem rozpaczy na twarzy. Budziło to nadzieję, że mądra kobieta coś wymyśli, żeby szybko zakończyć nieciekawe spotkanie, które może się zmienić w absurdalny kabaret. Chwilowo jednak na optymizm byłoby zbyt wcześnie, pozostawało grzeczne czekanie na rozwój sytuacji. Sytuacja się rozwijała.  


Docent westchnął z wyższością, a pani domu próbowała pochwycić uwagę zebranych nowym przepisem na tort orzechowy. Za oknem zachodziło słońce, pan domu oznajmił, że w lesie pojawiły się grzyby. Docent się skrzywił i pozostał skrzywiony, pewnie nie przepada za zbieraniem grzybów. 


Żona mnie zawsze ostrzegała, nie podnoś cudzych rękawiczek, bo nigdy nie wiesz, co za świństwo siedzi w środku. Człowieka jednak kusi, a potem żałuje.


Docent wskoczył w pierwszą dostępną lukę w rozmowie i uderzył z flanki.


- Więc pan uważa – powiedział, wycierając chusteczką śmietanę z górnej wargi – że nauki ścisłe są ważniejsze?


- Nie wiem, czy ważniejsze – odpowiedziałem, dokładając sobie malin – ale mogą być bardziej wymagające.


- Wymagające – powtórzył docent, dodając do tego słowa stanowczy znak zapytania. – Czy pan sobie zdaje sprawę z ogromu wiedzy nagromadzonej w naukach humanistycznych?


Gospodyni zapytała niespokojnie, czy podać już kawę, a żona nerwowo spojrzała na zegarek, o którym rano mówiła mi, że stanął i że musi wymienić baterię.   


Jedynym słowem, które mi przychodziło do głowy była entropia, wolałem jednak nie wchodzić w drugą zasadę, kiedy w  tym przypadku nie było wiadomo, co jest pierwszą.


Widzi pan – powiedziałem, przyglądając się obrazkowi Madonny na ścianie – czasem mam wrażenie, że w oceanie humanistycznej wiedzy perły leżą zagrzebane w piachu na samym dnie, pod tonami wody. Nie wiem, czy ta metafora pana przekonuje, ale kiedyś Lem opisywał swoją wędrówkę po siedmiopiętrowej księgarni w Wiedniu, gdzie diamenty ukrywały się w hałdach potłuczonego szkła. W tym ogromie, o którym pan mówi mało jest ładu, jeszcze mniej postępu. Domyślam się, że sortowanie materiału do nauczania może być trudne, ale i niewdzięczne, w dodatku kiedy musi pan rzucać perłami przed wieprze. Z takimi studentami to pewnie męka pańska za mizerną płacę.


Spojrzenie żony w moim kierunku nie było życzliwe, czekała mnie nagana za brak społecznego dystansu i maski. Jak jednak w maskach mamy jeść maliny?


Tymczasem żona zaczęła opowieść o jeżu w naszym ogrodzie. W domowym zaciszu ta opowieść kończyła się zwykle okrzykiem „Jeżu, ty widzisz i nie grzmisz”, bywało jednak, że w innych okolicznościach prezentowała inne zakończenie, biorąc pod uwagę gusta publiczności. Jest humanistką z dużym wyczuciem stylu. Słuchałem z zapartym tchem opowieści o naszym nieistniejącym jeżu. Okazało się, że jest ich więcej, cała rodzina, mają teraz małe, które przybiegają do żony, kiedy tylko przychodzi z karmą, uwielbiają zwykłą kocią karmę, chociaż samiec jest trochę wybredny.


Musimy już iść – powiedziała, bo jeże są głodne.


Poderwałem się z krzesła nie czekając na protesty pani domu.


Docent wstał również, żeby się pożegnać. Miał minę zwycięzcy, który zniża się, by podać rękę pokonanemu przeciwnikowi. Uśmiechnął się ciepło, wyraził nadzieję, że jeszcze się spotkamy.          


Po drodze do domu otrzymałem pytanie, czego nie powiedziałem. Nie powiedziałem o Piotrze, Piotr jest inżynierem, kiedyś był moim uczniem. Odwiedził mnie niedawno. Rozmawialiśmy w ogrodzie o życiu, czyli ogólnie o sytuacji. Domyślałem się co chce przekazać, kiedy powiedział: „Bo widzi pan, to wszystko są obwody [ch] źle scalone.”    


Wiedziałem, że wstawione gwałtownie słowo „źle” zastępowało przymiotnik pospolity. 

Odpowiedziałem, że nasz naród jest jak lawa…


Zgodził się i powiedział, że byłoby lepiej, gdyby był jak krzem, co ja dla odmiany uznałem za dobry żart.


Rozstaliśmy się w zgodzie i przyjaźni, nadal nie wiedząc, co właściwie myślimy o sytuacji.


Żona kiwnęła głową z zadowoleniem. Stwierdziła również, że słusznie uczyniłem, nie przywołując obwodów kiepsko scalonych.        


Marcin Kruk

Autor wielce nieprawomyślnej książki Grzeszyć inteligencją, wydanej przez wydawnictwo "Stapis", opowiadającej o szkole w małym miasteczku, o buntującej się "dzisiejszej młodzieży" i środowisku nauczycielskim.                    




Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Znasz li ten kraj

Znalezionych 362 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Listopadowe powstanie i sprawa dla niektórych niekoszerna   Łukaszewski   2022-11-30
Polityka jest sztuką realizowania tego co jest  możliwe   Koraszewski   2022-11-28
Państwo, religia, dzieci i Żydzi   Koraszewski   2022-11-17
W poszukiwaniu katolickich konstytucyjnych demokratów   Koraszewski   2022-11-15
Polityka, czyli taniec świętego Wita   Koraszewski   2022-10-20
Czy przywódcy organizacji rolniczych są największymi wrogami rolników?   Koraszewski   2022-10-15
Oświecony lud tego nie kupi   Zbierski   2022-10-10
Potforny ftorek i ojczyzna w potszebie   Kruk   2022-10-08
Do przyjaciół Moskali   Łukaszewski   2022-09-29
List otwarty do pewnego typa   Koraszewski   2022-09-28
Hic Rhodus, hic salta!   Koraszewski   2022-09-21
Głupota zawsze dziewica   Koraszewski   2022-09-19
Jesień oświecenia i owoc poznania   Koraszewski   2022-09-13
Od sierpnia 1980 do sierpnia 2022   Koraszewski   2022-08-30
Gdybym ja był Panem Bogiem   Kruk   2022-08-11
Przemilczana pielgrzymka posłów polskich do grobu Arafata   Koraszewski   2022-08-04
Kaczyński w Kórniku i powrót towarzysza Szmaciaka   Koraszewski   2022-07-26
Polska demokracja wyznaniowa   Koraszewski   2022-05-30
Ból głowy po święcie pracy   Kruk   2022-05-02
Świat się zmienia na lepsze   Kruk   2022-04-22
Pisowska wojna z rozumem   Koraszewski   2022-04-14
Oni się nie wstydzą, państwo nie reaguje   Koraszewski   2022-03-23
Kto dostrzeże grozę wzrostu cen żywności?   Koraszewski   2022-03-18
Cicho płynie solidarność   Koraszewski   2022-03-09
Pokaż figę sykofantom   Koraszewski   2022-02-19
Nie oskarżam, tylko przypominam   Koraszewski   2022-02-10
List otwarty do wice-ministra zdrowia Piotra Bombera, nadzorującego Departament Dialogu Społecznego   Koraszewski   2022-02-03
Pierwsza poprawka do, że tak powiem   Koraszewski   2021-12-08
Dzyndzyk patriotyczny i kwestie prawne   Kruk   2021-11-19
Głupota oparta na wiedzy   Koraszewski   2021-11-15
Jezus, Mahomet i cała reszta   Koraszewski   2021-11-11
 Byłem z Romanem na ty   Koraszewski   2021-11-09
Jarosław Kaczyński i historia polskiego analfabetyzmu   Koraszewski   2021-10-28
Czy można zrozumieć pamięć i tożsamość?   Koraszewski   2021-10-25
My naród i klops   Koraszewski   2021-10-15
Saga rodu Fedorowiczów, powiatowa walka z zaborcą i proces Katarzyny Mrówczyny   Koraszewski   2021-10-04
Historia pewnego teatru   Łukaszewski   2021-09-25
Niech żywi nie tracą nadziei   Kruk   2021-09-15
Dyskurs nasz powszedni pozwól zmienić Panie   Koraszewski   2021-09-11
Zawieszony w prawach członka   Kruk   2021-07-21
Codzienne obowiązki sołtysa honoris causa   Koraszewski   2021-06-26
Czy warto być Polakiem – wyjaśniamy   Koraszewski   2021-06-18
Polityczna kamasutra i umysł człowieka podnieconego   Koraszewski   2021-06-12
Dławiący wiatr historii   Koraszewski   2021-06-07
Piasek dla kota i inne troski   Koraszewski   2021-06-02
Nowy ład, Polski ład, czyli Nowa Ekonomiczna Polityka   Koraszewski   2021-05-29
Sen nocy wiosennej   Koraszewski   2021-05-14
Owszem żyję, ale trudno to potwierdzić   Koraszewski   2021-05-08
Święto flagi i inne święta   Kruk   2021-05-05
Demokracja umarła, niech żyje demokracja   Koraszewski   2021-04-30
Uczucia patriotyczne w promocji   Koraszewski   2021-04-28
Chuć w narodzie, czerep nadal rubaszny, dusza anielska trzepocze sztucznymi rzęsami   Kruk   2021-04-20
Czy wicepremier zarządzi wcześniejsze wybory?   Koraszewski   2021-04-14
Nie marszcz czoła, stawiaj go wyzwaniom   Kruk   2021-04-12
Bliźni gorszego sortu i problem moralności   Koraszewski   2021-04-10
Prawda, sumienie, zgoda   Koraszewski   2021-04-07
Rewolucja w NBP, nominały jawne i poufne   Koraszewski   2021-04-01
Mural w mieście Dobrzyniu   Koraszewski   2021-03-19
Groza reedukacji narodowej   Koraszewski   2021-02-27
Państwo mi nie służy   Koraszewski   2021-02-24
Prymas częściowo nieświeży   Koraszewski   2021-02-19
Teologia zniewolenia kontra społeczeństwo obywatelskie   Koraszewski   2021-02-01
Zostałem zaszczepiony przeciw wrednemu wirusowi   Koraszewski   2021-01-27
Opowieść o Polaku, który się prawdzie nie kłaniał   Koraszewski   2021-01-06
Rok parasola i parasolki?   Koraszewski   2021-01-04
Wypas środowiskowych prawd   Koraszewski   2020-12-28
„Uwaga, tu obywatelki i obywatele, to jest legalne zgromadzenie!”. Powolne budowanie mostów ponad podziałami.   Górska   2020-12-19
Doktor Dolittle i zielony kanarek    Garczyński-Gąssowski   2020-12-12
Seks bez seksizmu, kapłaństwo bez pedofilii   Koraszewski   2020-12-08
Opowieść o nocnym stróżu, kucharce i wartościach   Koraszewski   2020-12-06
Cyrkowe fikołki, teatralne gesty i realne działania opozycji   Górska   2020-11-30
Lekcja zdalna i pytanie dodatkowe   Kruk   2020-11-26
Przez okno wszedł Ziobro, a spod łóżka wylazł biskup, czyli jak Jarosław Kaczyński rozpętał wojnę domową   Górska   2020-11-24
Mowa pozasejmowa do obywatela Kaczyńskiego   Koraszewski   2020-11-21
Przekleństwo naszych czasów i wszystkich wcześniejszych   Kruk   2020-11-16
Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!   Koraszewski   2020-11-11
Panie Ministrze Czarnek, trzeba było ich nie… epatować wizerunkami młodocianych bohaterów   Górska   2020-11-03
Kobiety żądają zdjęcia dziadów   Koraszewski   2020-11-02
Wściekłość, działanie, skuteczność   Koraszewski   2020-10-30
Mazurek Dąbrowskiego w Świętochłowicach   Górska   2020-10-29
Chrześcijańskie wartości w pisowskim sosie   Koraszewski   2020-10-26
Z notatnika starego państwowca   Koraszewski   2020-10-17
Meandry odporności stadnej   Koraszewski   2020-10-12
Patrz Kościuszko na nas z nieba   Koraszewski   2020-09-29
„Moje życie jest klęską”   Koraszewski   2020-09-14
Inna twarz polskiego Sejmu   Koraszewski   2020-09-10
Niech żyje król!   Łukaszewski   2020-09-01
Wojaki Chrystusa i cudaki z PZPR   Koraszewski   2020-08-21
Maska jako symbol statusu społecznego   Koraszewski   2020-08-16
Raz na ludowo   Łukaszewski   2020-08-11
W okopach świętej  niechęci   Koraszewski   2020-08-05
Uwaga: PiS kocha ubogich   Koraszewski   2020-07-29
Rozważania wokół praworządności   Koraszewski   2020-07-27
Reizm nasz ledwie żywy   Koraszewski   2020-07-19
Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwaMarcin Kruk   Kruk   2020-07-16
Smutek obwodów kiepsko scalonych   Kruk   2020-07-11
W niedzielę druga tura, ale właściwie czego?   Koraszewski   2020-07-07
Przekonajcie mnie dlaczego mam głosować na Trzaskowskiego   Koraszewski   2020-07-01
Dyskurs narodowy i jego meandry   Kruk   2020-06-09
Widziane z ławy oskarżonych   Koraszewski   2020-06-01

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk