Prawda

Piątek, 17 wrzesnia 2021 - 21:50

« Poprzedni Następny »


Most nad przepaścią (III)


Lucjan Ferus 2021-08-01


Jest to kontynuacja cyklu, w którym starałem się przedstawić nie tyle przyczyny niemożności porozumienia się osób o poglądach areligijnych i religijnych (bo te ostatnie są raczej natury emocjonalnej, podporządkowanej instynktom, przesądom i uprzedzeniom oraz religijnej indoktrynacji, więc argumenty rozumowe zazwyczaj nie wchodzą w rachubę), co pokazać prawdziwe czyli psychiczne przyczyny powstania idei bogów/Boga i religii, jakie moim zdaniem powinny wziąć pod uwagę obie strony tego światopoglądowego sporu. W tym celu niezbędna jest podróż w czasie i przestrzeni przez tysiąclecia w głąb historii naszego gatunku.

Biorąc pod uwagę niedostatki ówczesnego rozumu ludzkiego, na który bardzo silny wpływ wywierała nasza po-zwierzęca natura, w większym stopniu kierująca się instynktami w jakie wyposażyła nas Matka Natura (umownie mówiąc), nie powinno wydawać się dziwne, że pradawny człowiek rozwiązał trapiący go problem własnej śmiertelności w taki sposób, na jaki go było wtedy stać. Poprzez szamańskie praktyki i magiczne rytuały oraz obrzędy, które miały przekonać ówczesnych wiernych do tego, że uczestniczą oni w „duchowym i świętym” aspekcie naszej rzeczywistości, i że przestrzeganie nakazów i zakazów pozwoli im pokonać śmierć. Jeśli tylko będą wypełniali zalecenia swych duszpasterzy,.. o pardon: szamanów.

 

Może ktoś spytać w tym miejscu: cóż takiego złego jest w tym, że nasze najgłębsze potrzeby psychiczne wymusiły na ludziach wykreowanie idei bogów/Boga, która pomaga człowiekowi uporać się z przykrą świadomością własnej śmiertelności? Czy nie jest to główną przyczyną poglądu, iż powstanie i ewoluowanie religii uważane jest za zjawisko naturalne i zgodne z różnorodnymi potrzebami natury ludzkiej? No, cóż,.. nie byłoby w tym niczego złego gdyby nie fakt, że z czasem ów religijny i pomocny człowiekowi „most nad przepaścią”, nie został „zmodyfikowany” przez cwanych i przedsiębiorczych kapłanów na „most do władzy” człowieka nad człowiekiem, na ogół dzierżonej w imieniu zawsze jakiegoś „naszego Boga”.

 

Zatem na paru wybranych przykładach (choć w istocie znalazłbym ich mnóstwo) spróbuję pokazać, że ten religijny „most nad przepaścią” nie tylko miał służyć wiernym wyznawcom do łagodzenia wrodzonego człowiekowi lęku przed śmiercią, ale też (a może głównie?) ich duchowym pasterzom w uzyskaniu nad swymi „stadami” nieograniczonej wręcz władzy: nad ich sumieniami, umysłami, a w rezultacie nad ich całym doczesnym życiem. Aby nie tworzyć „niestrawnego” elaboratu, ograniczę się do naszej narodowo-watykańskiej katolickiej religii, dzięki której mamy nawet „własnego świętego”, papieża Polaka, który jest dumą tego kraju.

 

W celu zachowania chronologicznego porządku tworzenia tej idei (czyli wymyślania tzw. „prawd objawionych”), zacznę od bardzo perfidnie pomyślanej religijnej koncepcji, dzięki której wszyscy ludzie na Ziemi stali się mimowolnymi niewolnikami religii. I to nie tylko ci aktualnie żyjący, ale też ci wszyscy, którzy kiedykolwiek i gdziekolwiek pojawią się na tym „najlepszym ze światów”. Tym wiekopomnym pomysłem stała się religijna koncepcja tzw. „grzechu pierworodnego, który w opinii Pawła uczynił całą ludzkość masą skazańców”, i która „została wyniesiona do rangi podstawowego filaru chrześcijaństwa” (wg Leo Zena).

 

Pokrótce przypomnę skąd wziął się ów rzekomy „grzech pierworodny człowieka”. Otóż jest to jeden z biblijnych mitów z Księgi Rodzaju, w którym opisane są ponoć początki rodzaju ludzkiego. Kiedy to pierwsi ludzie „sprzeciwili się Bogu” i zjedli zakazany owoc, za co Bóg ich ukarał.Zaraz! Czy z poprzedniej części tego cyklu nie wynikało przypadkiem, że ów mit o rajskim ogrodzie jest literackim zapisem ważnej cezury w naszej historii, kiedy to ludzie zorientowali się, że są śmiertelni? I ta wiedza (wcale nie chciana) spowodowała z czasem zmianę ich rodzącej się świadomości?  Tak miało być wg jednej z tez religioznawczych. Dlaczego więc ten mit całkowicie zmienił wymowę tego ważnego etapu w dziejach rozwoju umysłu ludzkiego?!

 

Otóż dlatego (ujmując to w dużym skrócie myślowym), iż ówcześni kapłani postanowili wykorzystać tę (sumeryjską ponoć i zapomnianą już) koncepcję „grzechu pierworodnego” do swych celów i włączyć ją do „budowy” owego religijnego „mostu nad przepaścią”. Z tego powodu właśnie, nie kto inny lecz człowiek jest odpowiedzialny za istnienie zła w dziele Bożym, a nie np. podstępny wąż, który go skusił, czy wszechmogący Bóg, który wiedząc wszystko o swoim dziele, zanim cokolwiek się w nim wydarzy i będąc wszechmocnym, mógł nie dopuścić do zaistnienia tego karygodnego wydarzenia, zamiast karać surowo ludzi.

 

Jednakże kapłanom kreującym jego wizerunek, chodziło o taką wymowę tego mitu, która by świadczyła, że człowiek będąc już zły z natury (podczas „upadku w raju” została ona skażona grzesznymi skłonnościami), nawet gdyby chciał czynić dobro, sam nie potrafi tego dokonać, jeśli nie włączy się do tego Bóg, obdarzając go swoją łaską (czyli jego religia i kapłani). Nie może więc żaden człowiek, który kiedykolwiek i gdziekolwiek urodzi się na Ziemi, wymówić się od „opieki religijnej” nad sobą, bowiem jego odmowa poskutkowałaby tym, że nie mógłby on zostać… zbawiony! I to jest drugi element tej wyrafinowanej idei religijnej – zbawienie.

 

Mówiąc wprost: wpierw została wymyślona „śmiertelna choroba ludzkości”, a później wymyślono na nią „lekarstwo”. Na czym polega owo „zbawienie”? Religia tłumaczy to tak, że po tysiącach lat „naprawiania” nieposłusznej i krnąbrnej ludzkości  (a w szczególności narodu wybranego), Bóg uznał w swej dobroci, iż musi pomóc człowiekowi w tej jego pożałowania godnej sytuacji życiowej. Posłał więc na Ziemię swego Syna, który miał zostać złożony w ofierze na krzyżu, odkupującej grzechy ludzkości. I każdy, kto w niego uwierzy zostanie zbawiony, czyli po śmierci zmartwychwstanie do życia wiecznego w niebie. Jednak dopiero na końcu dziejów ludzkości i po pozytywnej weryfikacji na Sądzie Ostatecznym.

 

Czy wszechmocny Stwórca, który cały Wszechświat stworzył słowami: „Niechaj się stanie!”, nie mógł rozwiązać tego problemu w podobny sposób, np. wypowiadając słowa: „Niechaj wszyscy ludzie na Ziemi zostaną teraz zbawieni!”? Głupi pomysł! Po pierwsze, wszechmoc i wszechwiedza powinny wystarczyć Bogu do tego, by nie dopuścić w swym dziele do takiej sytuacji, w której będzie on „zmuszony naprawiać” swoje stworzenia, swoje dzieło. Po drugie nie o to przecież kapłanom chodzi, żeby wszyscy ludzie na Ziemi stali się bezgrzeszni, bo do czego wtedy oni byliby im potrzebni? Przecież religie żyją z grzechu, a oni już o to zadbali, by wszyscy ludzie byli „grzeszni” (wg definicji religijnej), od urodzenia aż do śmierci.

 

Odkupicielska ofiara z Syna Bożego, złożona samemu sobie przez Boga-Ojca, ma o wiele więcej wartościowych dla kapłanów aspektów. Np. wierni „widząc” tą wielką miłość Boga do ludzi, przejawiającą się w tym, że poświęcił on dla ich dobra życie własnego Syna, powinni być mu niewyobrażalnie wdzięczni za taki akt heroicznego wręcz poświęcenia! Wdzięczność zaś i współczucie (umiejętnie podsycane i pielęgnowane przez kapłanów w każde święta wielkanocne), powinny tworzyć (i tworzą!) bardzo silną więź wyznawców z Bogiem, religią i Kościołem. I o to właśnie chodzi, a religie przez wieki dopracowały do perfekcji tę ideę.

                                                           ------ // ------

Jak zatem można by najkrócej, a zarazem najtrafniej scharakteryzować sedno owej koncepcji religijnego „mostu nad przepaścią”? Otóż polega ono głównie na tym, aby każdy wierzący człowiek do końca swego życia był absolutnie przekonany (a dzięki temu nie bał się), że zaraz po śmierci zmartwychwstanie „w domu swego Ojca w niebie” i odtąd będzie żył tam wiecznie, doświadczając nieziemskiej szczęśliwości. Mówiąc krótko: jest to odwieczne i uświęcone „oszustwo w dobrej wierze”, albo w celu „wyższej konieczności”, już dawno temu usprawiedliwiane maksymą: „Świat chce być oszukiwany, więc niech go oszukują” (kapłani)?

 

Jednakże duszpasterze (co najmniej ci od biskupów w górę), dobrze wiedzą, jaka jest prawda o rzeczywistości w tym względzie, co F.Dostojewski tak ujął w Braciach Karamazow: „Odejdą w spokoju, wyzioną ducha w spokoju w imię Twoje, a poza grobem odnajdą wyłącznie śmierć. Lecz my dotrzymamy obietnicy i dla ich własnego szczęścia będziemy ich kusić obietnicą niebiańskiej i wiekuistej nagrody”. Otóż to! I właśnie uświadamianie sobie tej prawdy przez kapłanów wszechczasów jest powodem, iż nigdy nie bali się oni „swych Bogów”, wiedząc doskonale, że zostali oni wykreowani przez ich dawnych poprzedników.

 

Mamy więc już „skonstruowane” dwa główne elementy tego religijnego „mostu nad przepaścią”: koncepcję grzechu pierworodnego, jak i koncepcję zbawienia ludzkości od tegoż grzechu. Mówiąc wprost: mamy już wymyśloną śmiertelną „chorobę” ludzkości i wymyślone na nią niezawodne „lekarstwo”: zbawienie. Nie muszę chyba dodawać, od jak przerażającej tragedii religie ratują ludzkość (wg ich własnej oceny) nie tylko swoim istnieniem, ale też głównie duchową opieką, roztaczaną nad wiernymi. Co wyraźnie wynika z poniższych fragmentów kościelnego nauczania religijnego: 

 

„Człowiek zwiedziony przez szatana, pogrzebał w swoim sercu zaufanie do Boga, nadużył danej mu wolności i sprzeciwił się bożemu przykazaniu. W tym objawił się pierwszy ludzki grzech. Odtąd prawdziwa powódź grzechu zalewa świat: Kain zabił Abla; grzech stał się zgubą ludzkości” (Katechizm Kościoła katolickiego).

„W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęta ongiś u początku świata trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana” (Sobór Wat. II Geudium et spes).

 

I jak tu nie być wdzięcznym temu ziemskiemu „personelowi Pana Boga”, za jego heroiczne poświęcenie, wykazywane podczas tej „odwiecznej, ciężkiej walki, toczonej przeciwko mocom ciemności”,  ratującej ludzkość przed tą straszliwą Apokalipsą?! Nasza wdzięczność w tym względzie powinna nie mieć granic!... Gdyby nie fakt, że to wszystko jest mistyfikacją i fikcją, czyli tworami ludzkiej wyobraźni i to chyba bardzo chorej, gdyż tylko osobnikom o chorej psychice sprawia przyjemność straszenie innych ludzi. Bo jakże trzeba być umysłowo „skrzywionym”, by do koncepcji miłosiernego Boga, kochającego ponoć ludzi ponad wszystko, włączyć odrażającą koncepcję wiecznego, ognistego piekła dla grzeszników?!  

 

Katechizm rzymski mówi: „Bezbożni są w piekle wiecznie, pozbawieni światłości boskiego obrazu”, /../ zostaną wrzuceni „w ogień wieczny” i cierpią ból, „jak przy biciu lub biczowaniu, albo przy innych karach cielesnych, spośród których największy ból sprawia udręka ognia”, tym bardziej, że „trwać będzie po wsze czasy” i potępieni „nigdy nie zdołają się uwolnić od towarzystwa najniegodziwszych diabłów”! /../ ów katechizm podkreśla: „Oto co duszpasterze powinni bardzo często uświadamiać wiernym”. /../ Przez dwa tysiące lat w ten sposób doprowadzano niezliczone rzesze ludzi do najgorszych, dożywotnich wyrzutów sumienia, do beznadziejnego nieszczęścia” (Karlheinz Deschner Opus diaboli).

 

„Natomiast św.Tomasz z Akwinu nauczał, że „jeśli potępieni są skazani na wieczną karę, muszą wiedzieć, że jest ona wieczna, ponieważ świadomość ta jest z konieczności częścią ich kary”. Dobrze ten problem scharakteryzował Christopher Hitchens, pisząc: „Tertulian, jeden z wielu ojców Kościoła /../ obiecywał, że jedną z największych rozkoszy oraz przyjemności życia w niebie, będzie nieskończona kontemplacja wynikająca z tortur, jakimi poddani będą potępieni. Poświadczył tym samym w sposób bardziej prawdziwy, niż zdawał sobie sprawę, że religia jest w istocie dziełem człowieka” (Christopher Hitchens bóg nie jest wielki).

 

Czy wobec tego, tę przerażającą wizję wiecznych mąk piekielnych dla grzeszników, można zaliczyć do jednego z elementów owego religijnego, ideowego „mostu nad przepaścią”, pomagającego wiernym wyznawcom łagodzić ich wrodzony lęk przed śmiercią? Chyba nikt o tzw. zdrowych zmysłach, nie uznałby tego odrażającego pomysłu za pomocny w zwalczaniu strachu przed śmiercią?! Czy nie przypominałoby to przysłowiowego „gaszenia ognia za pomocą benzyny”?! Nie ma wątpliwości, że twórcom tej idei musiało chodziło o odwrotny skutek: o wywołanie jak największego strachu przed śmiercią, co potwierdza poniższy cytat:

 

„Dopiero wraz z chrześcijaństwem, idea piekła pojawiła się w pełnym rozkwicie i wraz z chrześcijaństwem rozpoczęła zwycięski pochód. Kościół osiągnął samorealizację nie tyle głosząc niebo, co w niestrudzony sposób głosząc piekło, wywołujące w umysłach ludzkich przestrach, bo takie boskie groźby piekielne stanowiły dlań najlepszy środek wymuszania posłuchu w kwestiach wiary. Kościelni pasterze wyhodowali u owieczek lęk przed Bogiem /../ sprowadzając Go wreszcie do roli swego rodzaju psa piekielnego nadzorującego stado. /../

 

W historii Kościoła wciąż na nowo pojawiali się teolodzy, którzy negowali wieczność kar piekielnych. Jednak zwolennicy wiecznego piekła przeforsowali swoje idee i np. zadbali o to, by owa wieczność kar piekielnych rozpoczynała się /../ jak najszybciej po śmierci człowieka. Papież Benedykt XII nauczał: „Ponadto stwierdzamy: zgodnie z tym, co Bóg zarządził w ogólności, że dusze tych, którzy odeszli /../ w stanie grzechu, niezwłocznie zstępują do piekła, gdzie trapić ich będą męki piekielne” (Uta Ranke-Heinemann Nie i Amen).

 

Wydawać by się mogło, że ideę wiecznego piekła dla grzeszników, niczym nie można już „przebić”, prawda? Otóż niekoniecznie. Można było bowiem wymyślić ideę, która co prawda nie przewyższała idei piekła w okrucieństwie i całkowitym braku litości, ale przewyższała ją za to w cwaniactwie i w wyrafinowanej perfidii korzystających z niej kapłanów, jeśli chodzi o „wyciąganie pieniędzy” od naiwnych i łatwowiernych owieczek, których najbliżsi „odeszli z tego świata”, wpierw nagrzeszywszy bez umiaru. Co nie jest trudne dla istot mających od urodzenia grzeszną naturę, która „ciągnie wilka do lasu”, a raczej jest normą ich zachowań.

 

Mówiąc krótko: na pewnym etapie ewolucji religii, wymyślono „nadprzyrodzony byt” nazwany „czyśćcem” i nieodłącznie z nim związane tzw. „odpusty”. Zaczęło się to tak:   

„Na soborze we Florencji w 1439 r. uzgodniono, iż kto „umrze w miłości Boga”, ale nie zdąży „godnymi owocami pokuty zadośćuczynić za winy”, jego dusza po śmierci będzie oczyszczana karami czyśćcowymi”. Lub mówiąc wprost, jak uczynił to Horst Herrmann:

 

„By stworzyć nowy rynek, Sykstus IV ogłosił w 1476 r., że działanie odpustówrozciąga się nie tylko na żyjących, ale i na biedne dusze czyśćcowe. Owczarnia pojęła to w lot,.. i płaciła. Rachunek był prosty: im więcej uzyskano odpustów, tym szybciej nieszczęsne dusze rodziców, rodzeństwa i dziadków dostawały się do nieba /../ A że nowe rozporządzenie stawiało w uprzywilejowanej pozycji bardziej zamożnych?! /../ Duchowni dostojnicy potrzebowali pieniędzy, a na niczym nie dawało się tak łatwo zarobić, niż na „łasce”. (wg Książęta Kościoła). Jak widać, czyściec powstał niejako na zamówienie kapłanów i hierarchii Kościoła, która „uzgodniła” go,… między sobą?

 

Ciekawy fragment dotyczący czyśćca, znalazłem także w książce Richarda Dawkinsa. Widać z niego wyraźnie, iż kapłani nigdy nie oszczędzą „swemu Bogu” wstydu, jeśli tylko można by zarobić na naiwności i łatwowierności ludzkiej:

 „W średniowieczu Kościół za pieniądze oferował wiernym tzw. odpusty. Można było sobie kupić określoną liczbę dni „zwolnienia” z czyśćca. Kościół wydawał nawet (szczyt tupetu!) odpowiednie, podpisane certyfikaty określające, ile dni zostało „odpuszczone”. W sumie uznać trzeba, że w Kościele katolickim, spośród wszystkich jego finansowych machlojek, sprzedaż odpustów bez wątpienia wysuwa się na czoło. To doprawdy jeden z największych przekrętów w dziejach, /../ tyle, że znacznie bardziej zyskowny” (Bóg urojony).

                                                           ------ // ------

REASUMUJĄC: co przemawia za tym (oprócz w/wym. przykładów), iż religie nie są tym za co chcą uchodzić wśród wiernych – czyli Prawdą objawioną ludziom przez Boga? Wg mnie to, że idea bogów/Boga jest tak perfidnie pomyślana, bo zakłada z góry wyższość Boga (czyli bytu, na istnienie którego nie ma i nigdy nie było żadnych dowodów) nad człowiekiem. Co od wieków skutkuje tym, iż panuje ona nad nim z pozycji „Najwyższego Autorytetu”, używając podstępu i przemocy. Joseph Campbell (wybitny religioznawca i mitograf) w książce pt. Potęga mitu pisze: „Idea, że nadnaturalne to coś powyżej i ponad naturalnym, jest zabójcza” i „uczyniła ona z tego świata coś na kształt pustyni, krainy, w której ludzie żyli życiem nieautentycznym, nigdy nie robiąc tego, czego naprawdę chcieli, bo prawa nadnaturalne żądały od nich, by żyli zgodnie ze wskazaniami ich duchownych”.

 

Jest to idea, w której „grzeszny od urodzenia” człowiek musi być zawsze podporządkowany i posłuszny religii i Kościołowi, bo w przeciwnym przypadku czekają go surowe kary nie tylko na tym świecie, ale i na tamtym. Bo ponoć sam Bóg domaga się od wiernych, by żyli zgodnie z zaleceniami swych duszpasterzy, jeśli chcą zostać zbawieni, zamiast iść do piekła. Co jeszcze przemawia za tym, iż religie nie są Bożą Prawdą objawioną? Ich pełna przemocy i hipokryzji historia, podczas której przelano morze ludzkiej i zwierzęcej krwi, i wyrządzono niewyobrażalną ilość krzywd i cierpienia niewinnym ludziom. Zawsze w imieniu jakiegoś Boga lub w jego obronie i z jego imieniem na ustach (np.„Bóg tak chce!)” i na sztandarach.

 

Trafnie to ujął Blaise Pascal: „Człowiek nigdy nie czyni zła tak starannie i tak chętnie, jak wtedy gdy działa z pobudek religijnych”, zaś Bertrand Russell widział to tak: „Największe i najstraszliwsze zło, jakie człowiek wyrządza człowiekowi, bierze się z niezłomnej wiary w słuszność fałszywych przekonań”. A Philip Vandenberg stwierdził co oczywiste: „Największe okrucieństwa w historii nie były dziełem szatana, ale dokonywały się w imieniu poglądów rzekomo dobrych ludzi”. Jednak najlepiej ów problem podsumował Richard Dawkins: „Nic nie wyrządziło ludzkości więcej szkody niż religia. I nic nie przyniosło nam więcej pożytku niż nauka”. Cóż można jeszcze dodać do tych jednoznacznie brzmiących ocen religii?

                                                           ------ // ------

Czy jednak mimo tych licznych wad, immanentnych wszystkim systemom religijnym (nie wymienionych w tym tekście), nie ma dla religii jakiegoś wytłumaczenia, które pozwoliłoby je usprawiedliwić? Otóż jest takie rozumowe usprawiedliwienie, jakie człowiek myślący powinien mieć na uwadze, by mógł zachować tzw. „zdrowy osąd” tego skomplikowanego problemu. Wystarczy sobie wyobrazić, iż religie są czymś w rodzaju „zwierciadła”, w którym „odbija się” nasza ułomna po-zwierzęca natura ludzka. Można się więc dziwić, że wymyśleni przez kapłanów bogowie są dokładnie tacy sami jak ich twórcy?! I tak jak ludzie nie potrafią uwolnić się od myślenia o śmierci (a jednocześnie zadając śmierć innym), tak samo i oni nie są w stanie wykreować świata bez istnienia w nim zła, śmierci, chorób, cierpienia i strachu.

 

Kogo zatem powinno się winić za te niezliczone, potworne zbrodnie wszystkich religii, skoro jest oczywiste, że za wszelkim złem, jakie one wyrządzały i wyrządzają nadal, stoją „pobożni i bogobojni” ludzie, którzy kierują się niestety swoją ułomną po-zwierzęcą naturą?! Czy można za to winić religie (jako idee, ale też jako organizacje), skoro stworzyła je nasza „chora” natura, będąca biologicznym i zapewne wstydliwym dziedzictwem po zwierzęcych przodkach? I czy jako ateiści powinniśmy je za to potępiać i nienawidzić? Należałoby wobec tego znienawidzić całą ludzkość (a więc i siebie), która odziedziczyła w genetycznym „spadku” taką naturę i wyewoluowała z niej mimo wszystko istoty rozumne – homo sapiens.

 

Wydaje mi się, iż mądrzej będzie poznać nie tylko przerażającą historię religii, ale też poznać wszelkie mechanizmy psychologiczno-społeczne, którymi kierują się religie w relacjach z wiernymi i zrozumieć na czym polega ich przemożna siła, że z taką łatwością (wydawałoby się) opanowują umysły ludzi, którzy stają się ich mimowolnymi i dozgonnymi niewolnikami, mając przy tym nieodparte złudzenie wolności, szczęścia i sensu życia. Tym bardziej, że nieprawdą jest, iż „religia stanowi jedyne łatwe do zaakceptowania źródło zadośćuczynienia, które jest pragnieniem powszechnym i nigdy nie zaspokojonym” (wg R.Stark i R.Finke).

 

Chodzi oczywiście o zmartwychwstanie i pośmiertne życie wieczne, na którego obietnicy (i na łatwowierności ludzkiej) religie zbudowały swoją odwieczną potęgę. Otóż istnieje jeszcze humanistyczna odpowiedź na to „ogólnoludzkie zapotrzebowanie”, w postaci rozumowych, logicznych argumentów Epikura, które przemawiają jednak tylko do nielicznych, i które w ten sposób m.in. zostały wyartykułowane przez niektórych znanych i mądrych ludzi:

 

„Nie boję się śmierci. Nie żyłem przez miliardy lat, zanim się urodziłem, i nie czułem z tego powodu żadnego dyskomfortu”. /../ „Bycie martwym nie różni się od bycia nienarodzonym – po śmierci będę tym samym czym byłem za czasów Wilhelma Zdobywcy, dinozaurów czy trylobitów. Nie ma tu powodów do lęku” (Mark Twain).

„Już wielu ateistów powiedziało to przede mną (i lepiej ode mnie) – wiedza o tym, iż mamy do przeżycia tylko jedno życie, powinna czynić je tym cenniejszym. Ateizm w tym ujęciu, to afirmacja życia i podziw dla jego wspaniałości, nie ma w nim miejsca na łudzenie się, myślenie życzeniowe i płaczliwe rozczulanie się nad sobą. To nie życie jest nam coś winne, to my jesteśmy jego dłużnikiem” (Richard Dawkins Bóg urojony).

                                                                                  

Stanisław Lem w ten sposób uzasadnił swój światopogląd: „Ateistą jestem z powodów moralnych. Uważam, że twórcę poznajemy poprzez jego dzieło. Uważam, że świat jest skonstruowany tak fatalnie, iż wolę wierzyć, że nikt go nie stworzył”. Ja myślę podobnie: idea bogów/Boga zawiera tak wiele sprzeczności i niedorzeczności, i jest w wielu miejscach na tyle niezgodna z rozumem, z logiką, że nie sposób jednocześnie tym samym umysłem w nią wierzyć i myśleć racjonalnie w innych aspektach naszego życia. Wolę być ateistą i być w zgodzie z własnym rozumem i z rzeczywistością, niż być wierzącym, który dla zachowania religijnej wiary, musiałby zrezygnować z racjonalnego i logicznego myślenia.

                                                           ------ // ------

 

„Odrzuć wszelkie lęki niewolniczych i służalczych przesądów, które słabsze umysły utrzymują na klęczkach. Osadź rozum mocno na jego siedzisku i pod jego osąd oddawaj każdy fakt, każdą opinię. Śmiało kwestionuj nawet istnienie Boga, albowiem, jeśli jakikolwiek Bóg istnieje, bardziej cenić sobie musi hołd rozumu niż ślepego lęku” (Tomasz Jefferson).

 

Sierpień 2021 r.                                  ------ KONIEC------  

 

 

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 724 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28
Diabelskie zwierciadło jest winne złu?   Ferus   2021-03-21
Dziewuchy dziewuchom tu i tam   Koraszewski   2021-03-16
Irracjonalne „objawienia boże” (II)   Ferus   2021-03-14
Irracjonalne „objawienia boże”   Ferus   2021-03-07
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Hartowanie ciała i hart ducha   Ferus   2021-02-28
Bezbożne „Ranczo”.Czyli nie jest dobrze, iż wierni mało wiedzą o religii, czy raczej bardzo dobrze?   Ferus   2021-02-21
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (IV)   Ferus   2021-02-14
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (III)   Ferus   2021-02-07
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (II)   Ferus   2021-01-31
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości   Ferus   2021-01-24
Bajkowe dziedzictwo religii. Czyli wspaniała, ale też przerażająca potęga wyobraźni.   Ferus   2021-01-17
Bóg, ojczyzna, nędza i zniewolenie   Koraszewski   2021-01-14
Opatrzność Boża, a szczepienia na COVID-19   Ferus   2021-01-03
W Gazie Hamas jest Grinchem, który ukradł Boże Narodzenie   Fitzgerald   2020-12-31
Episkopat Polski w sprawie szczepionek zaleca: róbta co chceta   Koraszewski   2020-12-30
Bożonarodzeniowa koniunkcja planet. Czyli coroczna „koniunkcja” religii z nauką.   Ferus   2020-12-27
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów (III)   Ferus   2020-12-20
Islam nakazuje kochać Mahometa i Dżihad bardziej niż własne rodziny     2020-12-14
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów (II)   Ferus   2020-12-13
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów   Ferus   2020-11-29
Brudny czyściec i diabelnie skuteczny strach przed piekłem   Ferus   2020-11-22
Dylemat moralny czy prosty wybór?   Ferus   2020-11-15
Refleksje sprzed lat: „W obronie kobiet” II.   Ferus   2020-11-08
Refleksje sprzed lat: „W obronie kobiet”   Ferus   2020-11-01
Nasze zacofanie jest najgorszą obrazą Proroka   Montaser   2020-10-31
USA to jedyny kraj, który rozlicza mułłów   Rafizadeh   2020-10-27
Dyspensa zwalniająca wiernych z myślenia   Ferus   2020-10-25
Dziecinne pytanie: Po co ludzie stworzyli bogów?   Ferus   2020-10-18
Dziecinne pytanie: Po co Bóg stworzył ludzi?   Ferus   2020-10-11
Alternatywa dla idei zbawienia   Ferus   2020-10-04
Beczka dziegciu i łyżka miodu   Ferus   2020-09-27
Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.   Ferus   2020-09-20
Zamordowanie amerykańskiego “bluźniercy” w Pakistanie   Ibrahim   2020-09-16
Czy istnieją „głęboko niewierzący”?   Ferus   2020-09-06
Ludzie są grzeszni, ale Kościół (na pokaz) jest święty   Kruk   2020-09-03
Kogo bije dzban?   Koraszewski   2020-08-31
Refleksje sprzed lat: „Łaska boska” i inne   Ferus   2020-08-30
Ignorowane ludobójstwo chrześcijan w Nigerii    Ibrahim   2020-08-25
Egocentryzm religijny   Ferus   2020-08-23
Quo vadis religio?   Ferus   2020-08-16
Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-06-17
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. V   Ferus   2020-06-14
Dżihadystyczne narracje i islamskie fobie w Nigerii   Igwe   2020-06-11
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu (3)   Pandavar   2020-06-10
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. IV   Ferus   2020-06-07
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu   Pandavar   2020-06-03
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (III)   Ferus   2020-05-31
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Knesset.   Pandavar   2020-05-27
Męczeństwo w obronie niezmiernej głupoty   Koraszewski   2020-05-25
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja. II   Ferus   2020-05-24

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk