Prawda

Czwartek, 21 października 2021 - 04:33

« Poprzedni Następny »


Bóg, ojczyzna, nędza i zniewolenie


Andrzej Koraszewski 2021-01-14

Radziecki plakat z 1930 roku (autor nieznany)
Radziecki plakat z 1930 roku (autor nieznany)

Ucieszyłem się widząc artykuł z informacją o badaniach nad wpływem religii na rozwój gospodarczy i poziom życia. Kiedyś to była moja działka, badałem jak dawne różnice między społeczeństwami z odmiennymi  kulturami religijnymi zacierały się pod wpływem reform, ale również w wyniku sekularyzacji (rozdziału państwa i kościoła) i laicyzacji. Okazało się jednak, że słowo badania zostało w tym przypadku użyte na wyrost. Business Insider Polska przejrzał garść statystyk Międzynarodowego Funduszu Walutowego i zestawił je z danymi na temat wyznań, wspominając przy okazji, że był taki socjolog, który nazywał się Max Weber.

Do niedawna istniał cały dział ekonomii i socjologii poświęcony tej tematyce, a książki poświęcone badaniom nad wpływem religii na rozwój społeczny to duża biblioteka. Z badań prezentowanych przez Jacka Frączyka wynika, że świat chrześcijański wciąż dominuje w światowej gospodarce, ale najszybciej rosną kraje ateistyczne z Chinami na czele, dowiedziałem się, że ateiści w ostatniej dekadzie wyprzedzają protestantów, ale nie mogą dogonić wyznawców judaizmu.          

 

Po tej informacji autor przypomina, że Weber w 1905 roku ogłosił drukiem swoją książkę pod tytułem Etyka protestancka a duch kapitalizmu, w której przekonywał, że protestantom, a głównie protestantom wyznania kalwińskiego, sukces przyniosła ciężka praca, dążenie do powiększenia majątku, ascetyczny tryb życia i uczciwość niosąca za sobą zaufanie w kontaktach gospodarczych.

 

Z przeglądu statystyk wynika, że po z górą stu latach nadal wpływ wierzeń religijnych na sukces gospodarczy jest widoczny.

 

„Ateistom rosło najszybciej” deklaruje wielkimi literami artytkuł. Okazuje się, że kraje, w których już większość dorosłych mieszkańców deklaruje się jako bezwyznaniowi, będą według prognoz MFW miały w tym roku 31,5 procent udziału w światowej gospodarce, a za pięć lat dużo więcej. Są tu oczywiście Chiny i mają dziś 18 procent tego udziału, a za pięć lat będą zdaniem analityków miały, 20,5 procent. (A nawet jeśli się mylą, to przecież nikt im tego nie będzie wypominał. Ważne jest, żeby mieć horoskop.)       

 

„Chrześnijanie pozostają liderem” informują nas te badania, przy czym nie wiadomo, jak to tych chrześcijan definiują i czy obejmuje to ateistów, którzy nie są Chińczykami, czy nie. Chrześcijanie stanowią 32 procent ludności świata, a wytworzą w tym roku 55,7 procent światowego PKB.

 

Zainteresowano się w tych badaniach jak tam idzie katolikom. Okazuje się, że kiepsko. PKB spadł im o 3 procent, a wśród winnych wymienić musimy głównie Wenezuelę i Argentynę, ale w kolejnych latach ma być jednak lepiej, tym bardziej, że Polska zwiększy swój udział do 0,8 procenta. 

 

Z krajami muzułmańskimi kłopot, bo im ludności przybywa najszybciej, a za pięć lat to (ponownie według MFW), wytworzą zaledwie 7,9 procenta światowego PKB.

 

Dużo więcej z tych badań przeprowadzonych przez Business Insider Polska nie dowiemy się, a przede wszystkim nadal nie będziemy mieli zielonego pojęcia, dlaczego właściwie badania nad związkami między religią a rozwojem gospodarczym były i nadal są szalenie interesujące. 

 

W chrześcijańskim świecie reformacja radykalnie zwiększyła ruchliwość społeczną i prowadziła do zmiany struktury społecznej. To co miało decydujący wpływ, to masowa oświata i gospodarka towarowa. Protestantyzm (i to w swoich różnych odmianach) zakładał, że każdy ma umieć czytać swoją Biblię i każdy jest odpowiedzialny za swój los i za los swoich dzieci. Krótko mówiąc, religia przestała paplać „kochajmy się i akceptujmy wyroki Opatrzności”, a powiedziała biednym: zabierajcie się do roboty i zarabiajcie na życie swoje i swojej rodziny. Nie przyniosłoby to żadnego rezultatu, gdyby nie powiedziano równocześnie bogatym – przestańcie udawać, że opiekujecie się ubogimi, pozwólcie im wydajnie pracować i zarabiajcie na współpracy, a nie na pracy niewolniczej. Dla europejskich badaczy najciekawszym laboratorium były Niemcy, gdzie obok siebie były społeczności protestanckie i katolickie, a więc można było obserwować różnice w sytuacji, w której było to samo prawo państowe, ten sam klimat i na ogół grunty tej samej klasy, czyli właśnie religia stawała się decydującą zmienną. Te różnice jeszcze w drugiej połowie XX wieku były kolosalne, odmienna filozofia życia (katolickie „Bóg dał, Bóg wziął” było nieobecne w społecznościach protestanckich), mniej dzieci w rodzinach protestanckich, większe nakłady na edukację dzieci, dłuższe wdowieństwo przed powtórnym małżeństwem, większe zróżnicowanie zawodowe, odmienny stosunek do handlu i, tak, znacznie większe zaufanie między ludźmi.

 

Protestantyzm zamykał epokę opiekuńczego feudalizmu. Tymczasem w krajach, w których katolicyzm odparł protestancką rewolucję, powszechny analfabetyzm trwał w najlepsze, a postęp prowadził do cywilizacyjnej przepaści między miastem i wsią. (Uczestnicząc w badaniach nad zmianą struktury zawodów w społeczeństwie szwedzkim w latach 1830-1840 patrzyłem ze zdumieniem, że w każdej wsi był kowal-narzędziowiec, że w co drugiej wsi był zegarmistrz, że średnia zamążpójścia kobiet wynosiła 24 lata, a do ślubu nie można było przystąpić nie umiejąc czytać i pisać.)

 

W katolickiej części Europy Zachodniej te głębokie różnice struktury zawodowej i społecznej zostały ostatecznie zatarte przez Wspólną Politykę Rolną. Dotyczy to przede wszystkim krajów takich jak Francja, Włochy, Hiszpania, Portugalia. Jeszcze w latach siedemdziesiątych badając poziom zatrudnienia w rolnictwie w krajach, w których dominował katolicyzm i w krajach w których dominował protestantyzm, dziwiłem się, że tempo spadku zatrudnienia w rolnictwie w krajach protestanckich było dwukrotnie wyższe. (Najwyższe zatrudnienie w rolnictwie, znacznie przekraczające 70 procent ogółu zatrudnionych było w krajach muzułmańskich, podczas gdy w tym samym czasie w Wielkiej Brytanii spadło poniżej 15 procent.)

 

Próbując rozgryźć tajemnicę wpływu różnych religii na rozwój gospodarczy badacze znaleźli pewne podobieństwa między kalwinizmem, szintoizmem, judaizmem i konfucjonizmem. Wszystkie te religie (konfucjonizm jest raczej ideologią/filozofią niż religią) łączy głęboki szacunek dla nauki (albo raczej dla ludzi studiujących stare księgi) oraz głęboko zakorzeniony nakaz dania najlepszego możliwego wykształcenia dzieciom. Dlaczego te czynniki nie wpływały równomiernie na rozwój społeczny?

 

Brytyjski ekonomista Arthur W. Lewis otrzymał Nagrodę Nobla za swoje badania nad nieskutecznością reform gospodarczych w różnych krajach. Interesowała go przede wszystkim Ameryka Południowa i Ameryka Środkowa oraz Afryka. Nic dziwnego, Czarny, urodził się na Karaibach, a dokładniej w Casteries (w pobliżu katedry Najświętszej Marii Panny) i próbował zrozumieć, dlaczego w tym jego świecie ludzie zawsze chcą dobrze, a wychodzi jak zawsze. Jego główny wniosek sprowadzał się do tego, że feudalna kultura i silne ziemiaństwo skutecznie blokują ruchliwość społeczną i rozwój oparty na jednostkowych inicjatywach. Dziś zapewne używałby pojęcia innowacje, wtedy jednak koncentrował uwagę na strukturze własności i systemie oświaty (czytaj świadomie podtrzymywanym analfabetyzmie) i mentalności zmierzającej do tego, żeby dogonić i przegonić. (Lewis był najczęściej cytowanym ekonomistą zachodnim, kiedy tworzono założenia chińskich reform gospodarczych po 1979 roku.) Katolicko-ziemiańska mentalność kocha ubogich. Tania (prymitywna) siła robocza w rolnictwie produkuje pewne nadwyżki żywności oraz ogromne nadwyżki niewykfalifikowanej siły roboczej, która ucieka do miast, tworząc tam ogromną podaż niewykwalifikowanej siły roboczej dla przemysłu. Są to ludzie gotowi pracować za możliwość przetrwania do następnego dnia, więc wszelkie działania zmierzające do oszczędzania ludzkiej pracy są irracjonalne. Cywilizacja miejska jest cywilizacją przepychu i slumsów. Rewolucyjnych mas i broniących się elit, pogardy i nienawiści, oraz ludzi często uczciwie marzących o tym, żeby ich kraj był „normalny”, czyli podobny do tych protestanckich.

 

Kiedy Piotr Wielki na początku XVIII wieku postanawił upodobnić Rosję do zachodniego świata (znał Niemcy i Holandię), zaczął od bojarów (ziemian), którym nakazał zgolić brody i zacząć ubierać się na wzór zachodni, mieli się nauczyć zachodnich tańców i palenia tytoniu. Oczywiście nie był to koniec reform, przeprowadził bardzo rozsądne reformy armii i administracji, podporządkował sobie cerkiew, rozpoczął budowę manufaktur. Brody i sukmany mogli nosić chłopi (i kupcy, ale brody kupców były opodatkowane), oświatą ludu nadal po staremu zajmowali się popi, struktura własności nie drgnęła, czyli dalej jechano na pracy niewolniczej. Kiedy dwieście lat później Włodzimierz Lenin postanowił „dogonić i przegonić”, obiecał chłopom, że robotnicy będą mieli lepiej i zaczął budować pańszczyźniany industrializm oraz państwowe latyfundia z lepszymi czworakami; za największych wrogów uznał ziemianina, popa i kułaka, w głębokim i uczciwym przekonaniu, że Rosja nie dogoni i nie przegoni Zachodu, jeśli wszyscy nie będą prawdziwymi proletariuszami. Komunizm wypowiedział walkę analfabetyzmowi, ale myśl o tym, że ktokolwiek mógłby podejmować jakieś samodzielne decyzje, pozostała niewyobrażalna (dziedzictwo prawosławia miało ogromny wpływ na koncepcje radzieckiego komunizmu). Niemal w tym samym czasie w Turcji, po przegranej wojnie, Mustafa Kemal Atatürk rozpoczął modernizację Turcji (podobnie jak Piotr Wielki) od walki z brodami i od propagowania zachodnich ubiorów, przeprowadził reformę języka, dał prawa kobietom, tylko wieś zostawił nie tyle swojemu losowi, co ziemianom i imamom. On, podobnie jak Lenin, był przekonany, że tej religii trzeba łeb ukręcić, wygnać z miejskich szkół i wyrzucić na wieś. (Skąd mógł wiedzieć, że ta religia będzie wracała ze wsi do miast marszowym krokiem?)

 

Kiedy na przełomie tysiącleci Polska zaczęła proces przystępowania do Unii Europejskiej, znakomity ekonomista Leszek Balcerowicz nie mógł pojąć, dlaczego ta Unia tak trzyma się tej durnej Wspólnej Polityki Rolnej i czym u licha różni się rolnik od krawca. Nie, nie był to wpływ katolickiej mentalności (przynajmniej nie bezpośredni), ani komunistycznej ideologii. Zgoła przeciwnie, raczej widzieliśmy tu wpływ najnowszej anglosaskiej myśli ekonomicznej. Ponieważ Wielka Brytania i Ameryka przeprowadzały swoje wielkie przemiany struktury zawodowej i społecznej stulecia temu, a produkcja żywności nie była tam obsługiwana przez warstwę społeczną pozostawioną w średniowieczu, większość ekonomistów brytyjskich i amerykańskich zupełnie nie rozumiała społecznych, urbanistycznych i przemysłowych problemów krajów katolickich, więc mieli zabawne zgoła pomysły, żeby po stuleciach zaniedbań powodowanych katolicko-ziemiańską miłością do ubogich, czyli miłości do półdarmowej siły roboczej, wszystko szybciutko posprzątała niewidzialna ręka rynku.

 

To ciekawa sprawa, Anglicy to Anglicy, ale Amerykanie powinni wiedzieć lepiej, ponieważ Amerykanie mieli przebłysk geniuszu organizując po drugiej wojnie światowej najciekawszą w dziejach ludzkości okupację. Oczywiście chodzi tu o okupację Japonii, gdzie Amerykanie narzucili reformy gospodarcze, rozprawiając się z pozostałościami po feudalizmie. Nie były te pozostałości tak głęboko okopane jak u nas. W 1863 roku radykalnie obniżono podatek grutowy, wiążąc to z nowym rejestrem gruntów, co pociągnęło za sobą radykalny wzrost produkcji rolnej (i, paradoksalnie, spowodowało wzrost wpływów podatkowych). Wprowadzono równocześnie powszechny obowiązek szkolny i powszechny pobór wojskowy. Nie wszystko szło gładko, buntowali się chłopi, ale najbardziej krwawy okazał się bunt samurajów, których w 1877 roku mniej lub bardziej fizycznie zlikwidowano. Nadal jednak wieś produkowała więcej nadwyżek zbędnej siły roboczej niż żywności i dopiero reformy narzucone przez Amerykanów uwolniły potencjał szintoizmu, dając możliwość połączenia kultury kultu nauki, inwestowania w edukację dzieci z możliwościami zdobycia pracowitością środków na tę najcenniejszą dla rodziny i państwa inwestycję.

 

Judaizm, żeby zaprezentować swoje możliwości, potrzebował państwa, w diasporze kultura inwestycji w edukację dzieci przynosiła zdumiewające sukcesy jednostkowe, ale również nadmierna koncentracja na indoktrynacji religijnej odziaływała nierzadko w drugą stronę. (Łożono ochoczo na edukację całkowicie bezproduktywną.)

 

Ciekawa sprawa z konfucjonizmem i hinduizmem. W końcu XIX wieku i przez cały wiek XX widzieliśmy niebywałą aktywność gospodarczą Chińczyków i Hindusów, którym udało się uciec od władzy swoich rodaków. W zachodnim świecie mieli ograniczony dostęp do instytucji edukacyjnych, ale doskonale radzili sobie w handlu. Podczas gdy przekleństwem hinduizmu był i nadal jest system kastowy (i powiązany z nim system własności ziemi, oraz niechęć do dawania jakichkolwiek praw niższym kastom), konfucjonizm z ich osławioną, zastygłą w biurokracji, warstwą mandarynów, która podtrzywała feudalizm i wzmacniała niezdolność zrozumienia mechaniki wolnego rynku, był kulturą hamującą rozwój. W efekcie rewolucja komunistyczna zastąpiła mandarynów partyjnymi sekretarzami, a właścieli ziemskich dyrektorami kołchozów. Konfucjański kult nauki pozostał, przyjął formę kultu marksizmu-leninizmu-maoizmu. 

 

Arthur W. Lewis pokazuje pomysłowość inteligencji w różnych krajach katolickich zawsze  niezwykle kreatywnej w wymyślaniu powodów, dla których ich kraje mają pod górkę. Zazwyczaj na pierwszym miejscu znajdował się protestancki kapitalizm i kolonializm. Efektem było częste wzdychanie do socjalizmu i leninowskie obiecywanie chłopom, że robotnikom będzie lepiej. Lewis nie miał trudności w rozbijaniu uczonych dywagacji o tym, jak to brytyjski i amerykański kapitalizm blokował rozwój gospodarczy Argentyny, Brazylii czy Meksyku. Żaden kapitalizm ani kolonializm nie utrudniał przeprowadzenia reform rolnych, ani tworzenia własnego przemysłu, ani reform oświaty. Te wymówki, były wyłącznie deklaracją głębokiego przywiązania do narodowo-religijnej tradycji.

 

Czytając jego studia nad niepowodzeniami różnych reform w Ameryce Łacińskiej, trudno było nie przywoływać dramatycznego odrzucenia projektów reform Stanisława Leszczyńskiego, Jędrzeja Zamojskiego, polityków Księstwa Warszawskiego, a potem Królestwa Polskiego, którzy pod rosyjskim zaborem pchali kraj do rewolucji przemysłowej. Dlaczego nie wyszło? Konfederacja Barska była udawaniem buntu przeciw rosyjskiej przemocy, jednak w gruncie rzeczy była obroną katolickiej racji stanu, protestem przeciw próbom opodatkowania Kościoła, utworzenia armii poborowej, zreformowania systemu szkolnictwa (odsunięcia Kościoła od nauczania). Reformatorzy ledwie ważyli się przebąkiwać o potrzebie zniesienia pańszczyzny i o korzyściach przechodzenia na dzierżawę ziemi. Konfederacja Barska przyspieszyła wymazanie Polski z mapy Europy, a kiedy ostatecznie straciliśmy narodową wolność demonstrowania naszej katolickiej miłości do ubogich, pojawili się ludzie tacy jak Lubecki, Skarbek i inni. Nie była to droga, która mogła się podobać szlacheckim synom. Powstanie listopadowe było niby wojną z zaborcą, w rzeczywistości protestem przeciwko budowaniu narodowej siły gospodarczej. Pańszczyznę w końcu znieśli zaborcy, szlachta broniła polskości, swojego Boga, ziemiańskich włości, prawa do niewolenia. W powstaniu styczniowym polska inteligencja już kochała słowo socjalizm, obietnicę opieki nad jakże kochanymi ubogimi w nowym wspaniałym świecie.

 

Arthura W. Lewisa poznawałem już w Szwecji, która skusiła mnie socjalizmem nieskażonym ani dziedzictwem katolicyzmu, ani prawosławia. Studiowałem go początkowo z niekłamanym podziwem, a potem z narastającym zdumieniem. Historia szwedzkich reform gospodarczych jest fascynująca, w szczególności historia reform w rolnictwie, parcelacji wielkich majątków, powstawania spółdzielczości, wiejskiego przemysłu, urbanizacji przez napływ wykształconych i wykwalifikowanych nadwyżek siły roboczej do miast. Nic nie było łatwe i jedna czwarta narodu uciekła za ocean przed głodem. Ruch socjalistyczny od ostatnich dekad XIX wieku wymuszał wzrost płac i bardziej cywilizowane warunki pracy. Protestancka etyka pracy ujawniła swoją potęgę dopiero, kiedy kapitalizm został zmuszony do elementarnego szacunku dla pracowników najemnych. Skandynawska trzecia droga, z jej parlamentarną (nierewolucyjną) lewicą mogła się wydawać ponadczasową receptą na sukces. Szwedzka uczciwość, szwedzka wydajność, szwedzka jakość i szwedzkie społeczeństwo bezklasowe było tym, o czym marzyłem dla mojej Polski, w której wszystko wychodziło jak zawsze. Okazało się jednak, że i tam socjalizm ma swoje przywary i produkuje tabuny chętnych do praktykowania miłości do ubogich. W państwie opiekuńczym rozpoczął się długi proces przekonywania, że protestancka zasada odpowiedzialności za życie swoje i swoich dzieci jest głęboko niesłuszna, że ta odpowiedzialność spoczywa na państwie, że państwo ma dać, a obywatele mają prawo żądać, nie troszcząc się o to, skąd państwo właściwie bierze.

 

Znając tak dobrze Szwecję być może rozumiem dziś nieco lepiej niż inni tragedię takich ekonomistów jak Thomas Sowell, powtarzających z rozpaczą, że socjalistyczna miłość do ubogich pozbawiła tak wielu Czarnych w Ameryce poczucia odpowiedzialności i zdolności prawdziwej emancypacji.

 

Badania nad wpływem religii (i ideologii) na rozwój gospodarczy i społeczny są nadal warte grzechu, ale to już niemodne, wróciła moda na marksizm (również u nas, bo podobno kapitalizm nam się nie udał). Bohaterscy bojownicy o wolność bardzo często nie mogą sobie wyobrazić możliwości dzielenia się wolnością i zazwyczaj jest to powiązane z wielowiekową kulturą religijną.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 734 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Pytanie bez odpowiedzi   Łukaszewski   2021-10-18
Atak ateizmu na ludzki rozum? II.   Ferus   2021-10-17
Nasila się dżihadystyczne ludobójstwo chrześcijan w Nigerii   Ibrahim   2021-10-16
Atak ateizmu na ludzki rozum?!   Ferus   2021-10-10
Idea, która wyprowadziła rozum na manowce   Ferus   2021-10-03
"Time Magazine” i zachodnie podejście do islamizmu   Mahmoud   2021-10-02
Powolne odrzucanie religijnego mitu   Koraszewski   2021-09-27
Duchowni czy wyrachowani biznesmeni w sutannach?   Ferus   2021-09-26
Kościół zdeprawowany i mamoną silny   Koraszewski   2021-09-22
Turecki ateista zamordowany 31 lat temu   Bulut   2021-09-18
Naturalne czy sztucznie wykreowane religie?   Ferus   2021-09-12
Bogowie popkultury.Czyli jakimi religijnymi stereotypami „karmi” nas telewizja.   Ferus   2021-09-05
Ojciec święty, święty Paweł i teologia zastąpienia    Koraszewski   2021-08-30
(Nie)Fachowe pośrednictwo religijne.Czyli nieudana próba połączenia sprzecznych ze sobą zachowań.   Ferus   2021-08-29
Chora koncepcja Boga/bogów   Ferus   2021-08-22
W oparach ateizmu z czasu przeszłego   Koraszewski   2021-08-19
Islam – religia pokoju   Koraszewski   2021-08-16
Rozum i Wiara (XVIII)   Ferus   2021-08-15
Kult jednostki i bunt umysłu zniewolonego   Pandavar   2021-08-10
Biblia, kobiety i Bóg? (III)   Ferus   2021-08-08
Bezduszna duchowość ateistów   Koraszewski   2021-08-03
Most nad przepaścią (III)   Ferus   2021-08-01
Most nad przepaścią (II)   Ferus   2021-07-25
Most nad przepaścią   Ferus   2021-07-18
Chrześcijańskie stanowisko wobec rozdziału Kościoła i państwa   Koraszewski   2021-07-17
Czy ateizm może być nauczany jako religia?   Koraszewski   2021-07-12
Bajka o „zagubionej owcy” i cwanych „pasterzach duchowych”   Ferus   2021-07-11
Biblia, kobiety i Bóg? (II)   Ferus   2021-07-04
Ekumeniczne spotkanie apostatów   Koraszewski   2021-06-29
Czy wolno krytykować muzułmanów?   Pandavar   2021-06-28
Targniecie się na życie wieczne?   Ferus   2021-06-27
Dwa różne Dekalogi   Ferus   2021-06-20
Pasterze i ich bezwolne owce, czyli paradoksy „duchowego pasterzowania”   Ferus   2021-06-13
Biblia, kobiety i Bóg? Czyli co takiego Bóg chce powiedzieć czytelnikom Pisma Świętego?   Ferus   2021-06-06
Jest człowieczeństwo i jest muzułmańskie człowieczeństwo   Pandavar   2021-06-03
Żałoba bez złudzeń   Igwe   2021-05-26
Bezbożne „Ranczo” (II)   Ferus   2021-05-23
Ateista i „zatroskany głos rozsądku”   Ferus   2021-05-16
Obraza uczuć religijnych. Czyli co obraża osoby wierzące, a co nie, choć może powinno?   Ferus   2021-05-09
„Szczepionkowa” hipoteza powstania religii   Ferus   2021-05-02
Książka Lucjana Ferusa   Koraszewski   2021-04-26
Kłamiemy, gdyż taką mamy naturę? Czyli „względna równowaga między prawdą a fikcją”.   Ferus   2021-04-25
Duchowa służba zdrowia. Czyli oblicze Boga zatroskanego Miłosierdziem.   Ferus   2021-04-18
Poświąteczna refleksja. Kiedy mity traktowane są jako rzeczywistość.   Ferus   2021-04-11
Nieautoryzowany wywiad z Bogiem   Ferus   2021-04-04
Miecz czy Rozum? Czyli jak uczy historia religii: na jedno wychodzi!   Ferus   2021-03-28
Diabelskie zwierciadło jest winne złu?   Ferus   2021-03-21
Dziewuchy dziewuchom tu i tam   Koraszewski   2021-03-16
Irracjonalne „objawienia boże” (II)   Ferus   2021-03-14
Irracjonalne „objawienia boże”   Ferus   2021-03-07
Groza umiarkowanego islamizmu   Chesler   2021-03-04
Hartowanie ciała i hart ducha   Ferus   2021-02-28
Bezbożne „Ranczo”.Czyli nie jest dobrze, iż wierni mało wiedzą o religii, czy raczej bardzo dobrze?   Ferus   2021-02-21
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (IV)   Ferus   2021-02-14
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (III)   Ferus   2021-02-07
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości (II)   Ferus   2021-01-31
Uciekinierzy z bastionu fałszywych świętości   Ferus   2021-01-24
Bajkowe dziedzictwo religii. Czyli wspaniała, ale też przerażająca potęga wyobraźni.   Ferus   2021-01-17
Bóg, ojczyzna, nędza i zniewolenie   Koraszewski   2021-01-14
Opatrzność Boża, a szczepienia na COVID-19   Ferus   2021-01-03
W Gazie Hamas jest Grinchem, który ukradł Boże Narodzenie   Fitzgerald   2020-12-31
Episkopat Polski w sprawie szczepionek zaleca: róbta co chceta   Koraszewski   2020-12-30
Bożonarodzeniowa koniunkcja planet. Czyli coroczna „koniunkcja” religii z nauką.   Ferus   2020-12-27
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów (III)   Ferus   2020-12-20
Islam nakazuje kochać Mahometa i Dżihad bardziej niż własne rodziny     2020-12-14
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów (II)   Ferus   2020-12-13
Listy byłych niewolników do ich byłych Panów   Ferus   2020-11-29
Brudny czyściec i diabelnie skuteczny strach przed piekłem   Ferus   2020-11-22
Dylemat moralny czy prosty wybór?   Ferus   2020-11-15
Refleksje sprzed lat: „W obronie kobiet” II.   Ferus   2020-11-08
Refleksje sprzed lat: „W obronie kobiet”   Ferus   2020-11-01
Nasze zacofanie jest najgorszą obrazą Proroka   Montaser   2020-10-31
USA to jedyny kraj, który rozlicza mułłów   Rafizadeh   2020-10-27
Dyspensa zwalniająca wiernych z myślenia   Ferus   2020-10-25
Dziecinne pytanie: Po co ludzie stworzyli bogów?   Ferus   2020-10-18
Dziecinne pytanie: Po co Bóg stworzył ludzi?   Ferus   2020-10-11
Alternatywa dla idei zbawienia   Ferus   2020-10-04
Beczka dziegciu i łyżka miodu   Ferus   2020-09-27
Refleksje sprzed lat: „Głęboka wiara” i inne.   Ferus   2020-09-20
Zamordowanie amerykańskiego “bluźniercy” w Pakistanie   Ibrahim   2020-09-16
Czy istnieją „głęboko niewierzący”?   Ferus   2020-09-06
Ludzie są grzeszni, ale Kościół (na pokaz) jest święty   Kruk   2020-09-03
Kogo bije dzban?   Koraszewski   2020-08-31
Refleksje sprzed lat: „Łaska boska” i inne   Ferus   2020-08-30
Ignorowane ludobójstwo chrześcijan w Nigerii    Ibrahim   2020-08-25
Egocentryzm religijny   Ferus   2020-08-23
Quo vadis religio?   Ferus   2020-08-16
Palestyńczycy: Priorytety muzułmańskich “uczonych” podczas COVID-19   Toameh   2020-08-04
Ituriel – elektroniczny bóg. Czyli książka, której nie napisałem.   Ferus   2020-08-02
Porwanie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-08
Dlaczego nauki i religii nie można ze sobą pogodzić   Koraszewski   2020-07-05
Palestyńczycy: Nieislamskie prawo o ochronie rodziny   Toameh   2020-07-02
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i Kneset   Pandavar   2020-07-01
Pochwała parlamentarnego ateizmu   Koraszewski   2020-06-28
Palestyńczycy: Czy rzeczywiście chodzi o “aneksję”?   Toameh   2020-06-26
Uprowadzenie Holocaustu dla Dżihadu: Auschwitz i KnesetCzęść 5: Wbijanie noża   Pandavar   2020-06-24
Przerażająca prawda o dziewicach z raju   Koraszewski   2020-06-24
Najskuteczniejsze narzędzie ludzkości – fikcja (VI)   Ferus   2020-06-21
Turcja: Uczniowie czytają Koran i porzucają islam   Bulut   2020-06-19
Wiara, nauka i umiłowanie bzdury   Koraszewski   2020-06-17

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk