Prawda

Piątek, 30 października 2026 - 23:20

« Poprzedni Następny »

Humanizm jest naszą siłą


Andrzej Koraszewski 2016-07-25


W pierwszym komentarzu po zamachu w Monachium, kanclerz Angela Merkel powiedziała, że „naszą siłą jest humanizm”. To stwierdzenie byłoby ze wszech miar prawdziwe, gdyby nie nieustanne uściski zachodnich polityków z walczącymi z humanizmem tyranami, gdyby nie fakt, że za jej postawą kryje się tolerancja dla barbarzyństwa i zamykanie oczu na los ofiar nowego totalitaryzmu, bezładna polityka otwartych drzwi dla uciekinierów i odmowa usłyszenia głosów muzułmańskich humanistów, błagających o zatrzymanie wsparcia dla wrogów wszelkiego humanizmu. Po stwierdzeniu, że „naszą siłą jest humanizm”, pani Merkel będzie nadal radośnie popierać umowę z Iranem, wysyłać góry pieniędzy dla Erdogana, ściskać się z Abbasem, sekować prezydenta Sisi i zaprzeczać, że terroryzm ma cokolwiek wspólnego z islamem.

Siła zachodniej cywilizacji wyrosła z humanizmu, ale źle pojęty humanizm może być również źródłem klęski.

 

Żyjemy w czasach drugiej Kontrreformacji, powrotu tępego religijnego fundamentalizmu, naporu instytucji religijnych na scenę polityczną, ucieczki od nauki i wartości oświeceniowych. O ile w krajach muzułmańskich przybiera to jawną formę nowego totalitaryzmu, ruchu, czy raczej ruchów, na rzecz narzucenia światu jednej idei i podporządkowania całego życia społecznego „boskim” prawom, w zsekularyzowanym świecie chrześcijańskim pojawiły się ruchy zazdrośnie zerkające na polityczny rozmach muzułmańskich fundamentalistów.

      

Muzułmańscy dysydenci wzywają do muzułmańskiej Reformacji, do sekularyzacji i radykalnego rozdziału meczetu i państwa, przypominają, że okres świetności muzułmańskiej cywilizacji związany był z odkryciem greckiego humanizmu, dominacją władzy świeckiej nad religijną i fascynacji naukami ścisłymi. To świeccy władcy dawali schronienie heretyckim filozofom, nie tylko chroniąc ich przed religijnymi fanatykami, ale również przedkładając ich towarzystwo nad towarzystwo duchowych pasterzy.


W rozważaniach wielu współczesnych muzułmańskich dysydentów powraca świadomość długu zaciągniętego u Greków, przypominają, że ich najwięksi filozofowie, tacy jak Al-Farabi (872-951) czy Ibn Rushd, którego częściej znamy w Europie jako Averroesa  (1126-1198), byli nie tylko znakomitymi znawcami i komentatorami Arystotelesa, ale całej filozofii greckiej z jej koncentracją uwagi na człowieku.


Oczywiście możemy się dziś zastanawiać nad pytaniem, jak łączono ów humanizm z religią i nigdy nie dostaniemy pełnej odpowiedzi, fascynacja pogańską filozofią nieodmiennie oznaczała herezję, ale otwarty ateizm był niebezpieczny nawet w Grecji. Al-Farabi uciekał przed religijnymi fanatykami z Bagdadu do Aleppo, a potem do Damaszku, również Averroes zakończył życie na wygnaniu.


Dla współczesnych istotne jest pytanie, co można przeciwstawić dzisiejszym isismanom oraz ich pobratymcom, nie tylko z Al-Kaidy, Boko Haram i innych oddziałów globalnego dżihadu, ale i z głównego nurtu instytucji religijnych, który niemal tysiąc lat temu odciął się od greckiego dziedzictwa (w niemałym stopniu pod wpływem al-Ghazzalego (1058-1111).


Od XII wieku humanizm zaczął znikać z ośrodków kształcenia muzułmańskich elit, a niebawem zainteresowanie filozofią klasyczną miało nieśmiało zacząć odradzać się w Europie.


Podobnie jak wcześniej, podczas muzułmańskiego renesansu, renesans europejski charakteryzowały ciągłe próby pogodzenia dziedzictwa Grecji i Rzymu z chrześcijaństwem. Podobnie jak niektóre nurty muzułmańskiego sufizmu szukały drogi do religijności koncentrującej uwagę na człowieku, do religijności opartej na empatii i tolerancji, tak renesans europejski balansował między świecką pochwałą szczęścia, piękna, sybarytyzmu, a krytyką bogactwa i pogardy dla ludu. Zainteresowanie klasycznym humanizmem nieodmiennie trąciło herezją, rozwijanie nauki starciem z tępymi łbami hierarchów.


Niall Ferguson wysunął interesującą tezę na temat źródła sukcesu Europy leżącego w jej politycznym rozdrobnieniu i możliwości chronienia się heretyków pod skrzydłami bardziej tolerancyjnych władców.     


Nawiasem mówiąc, Ferguson, którego żoną jest Ayaan Hirsi Ali, jedna z najbardziej znanych dysydentek z muzułmańskiego świata, nie tylko jej właśnie zadedykował swoją najnowszą książkę Civilization: The West and the Rest, ale powiedział o niej, że rozumie ona lepiej niż ktokolwiek, kogo zna, co znaczy zachodnia cywilizacja i co ta cywilizacja ma nadal do zaoferowania światu. Mam wrażenie, że na tym polu jedyną poważną konkurencją może być tylko inny przybysz z muzułmańskiego świata, Ibn Warraq, autor znakomitej książki: Why the West is Best: A Muslim Apostate's Defense of Liberal Democracy.


Zarówno Ayaan Hirsi Ali, jak i Ibn Warraq są przysięgłymi ateistami, ale oboje wydają się być przekonani, że ratunek może przyjść tylko ze strony wierzących humanistów, nadających ludzką twarz życiu religijnemu i świadomych tego, że ich religia pozostanie nieludzka, jak długo życie polityczne nie zostanie zsekularyzowane, a religijność powiązana z tolerancją, empatią i otwartością na naukę (a tym samym na bardziej metaforyczne odczytywanie pism świętych).


Filozofowie nie zmieniają świata, jeśli stają się bożyszczami tłumów, to raczej jako wielbiciele tyranii niż humanizmu i jednostkowych wolności (a wielbicieli tyranii wśród filozofów nie brakowało i nadal nie brakuje). Świat na lepsze czasem zmieniają oświeceni władcy ceniący wartości humanizmu, ale nie szukający przymierza z barbarzyńcami i umiejący stanowczo przeciwstawić się siłom totalitaryzmu.


Dopiero co obchodziliśmy 240 rocznicę uchwalenia amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. Ta Deklaracja jest świadectwem narodzin państwa otwarcie nawiązującego do tradycji greckiego humanizmu. Znajdziemy w niej echo mowy Peryklesa i powracających u wielu filozofów klasycznych rozważań o szczęściu.


W drugim akapicie tej Deklaracji czytamy:

Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście, że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych, że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy, którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy, jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa.

           (Amerykańska Deklaracja niepodległości z 4 lipca 1776 roku.)

Powszechnie uważa się, że ojcowie amerykańskiej rewolucji to raczej teiści niż ateiści, ale Boga chwalili niezwykle oszczędnie, a na jego płatnych pracownikach nie zostawiali suchej nitki.

 

Słowa o równości wobec prawa i prawie do zmiany rządów nie były puste. Towarzyszył im wysiłek tworzenia konstytucyjnego ładu, chroniącego przed zawłaszczeniem władzy przez jakąś jednostkę czy grupę, wysiłek odseparowania religii od państwa i zagwarantowania swobody wyznania, tak ważnej dla powstrzymania zapędów religijnych fundamentalistów. Amerykański system polityczny był tworzony przez świadomych dziedziców greckiego humanizmu.    

 

Totalitaryzm (religijny czy ateistyczny) dąży do absolutu, do podporządkowania kolektywu jednej myśli, do decydowania o tym, co ludzie jedzą, co myślą, jak się bawią i co czczą. Jak podkreślał komentujący niedawno „Deklarację niepodległości” Daniel Greenfield, celem pierwszego amerykańskiego rządu było pozwolenie ludziom na zachowanie indywidualności i pozwolenie im na bycie szczęśliwymi.

„Może się to wydawać głupim celem. Jaki wielki naród zaczyna swój byt od stwierdzenia, że rząd jest po to, aby zapewnić ludziom prawo do szczęścia? Ale spójrz na warunki w jakiejkolwiek tyranii. Pomyśl o atmosferze z powieści Orwella Rok 1984 i o tym, że najbardziej uderzającą charakterystyką tej atmosfery jest poczucie zniewolenia i nieszczęścia. Ludzie żyjący w tyraniach są stale nieszczęśliwi, niezależnie czy są bogaci, czy biedni, ponieważ ograbiono ich z prawa do indywidualnego szczęścia.”

Humanizm pozwala nam być sobą, unikalnymi jednostkami, tolerującymi innych wraz z ich dziwactwami (pamiętając, że i my możemy być traktowani jako dziwacy), jak długo ci inni nie są wrogami humanizmu i nie zmierzają do jego zniszczenia. Naszą siłą może być humanizm umiejący bronić wartości humanizmu. Zdaniem Ayaan Hirsi Ali oraz wielu innych humanistów z muzułmańskiego świata, którzy porzucili religię, powrót humanizmu w społeczeństwach zdominowanych przez islam możliwy jest tylko przy potężnym wsparciu wierzących, przez reformę islamu, ponieważ  wiara w możliwość  odrzucenia religii przez większość społeczeństwa jest raczej naiwna. Wśród władców społeczeństw zdominowanych przez islam tylko prezydent Egiptu, Sisi otwarcie nawołuje do takiej reformy islamu, by jego zmienione nauczanie obejmowało swobodę wyznania.

 

Henryk Rubinstein zwrócił mi uwagę na niesłychanie ważny artykuł w „Jerusalem Post”, pod tytułem „Nie zwalajcie winy na porozumienie Sykes-Picot”. Setna rocznica tego porozumienia była powodem dziesiątków artykułów, tak w prasie arabskiej, jak i w prasie zachodniej. Większość autorów obarcza to porozumienie sprzed stu lat winą za obecny chaos na Bliskim Wschodzie. Autor artykułu, Amotz Asa-El, przyznaje, że to porozumienie miało wszystkie cechy kolonialnej arogancji i bezmyślności. W obliczu klęski osmańskiego imperium przedstawiciele zwycięskich mocarstw traktowali byłe kolonie tureckie jako zdobycz, którą mogą między sobą dzielić jak chcą. Zawarte na dwa lata przed końcem wojny tajne porozumienie dzieliło Bliski Wschód na strefy wpływów brytyjskich i francuskich, z całkowitym pominięciem podziałów etnicznych i religijnych, co w dużym stopniu skazywało nowoutworzone kraje na porażkę, a co najmniej na ogromne problemy.  

 

Amotz Asa-El przypomina, że ten plan został ujawniony przez Lenina, ponieważ rosyjski car zgodził się na niego w zamian za obietnicę ziemi należącej do Turcji. (Dla Lenina była to okazja do pokazania jak bardzo komunizm różni się od kolonializmu i imperializmu.)

 

Europejskie kraje kolonialne, godząc się na niepodległość swoich byłych kolonii, zostawiły za sobą wiele takich właśnie problemów, w Afryce, w Indiach, w Azji Południowej. Sztuczne twory państwowe utrzymywały się w całości zazwyczaj w oparciu o dyktatury komunistyczne lub wojskowe i często potrzebowały dziesiątków lat, żeby rozpocząć reformy społeczne i gospodarcze i wejść na drogę zbliżania się do demokracji. Humanizm i szczęście jednostki nie były tu ani priorytetem, ani nawet odległym celem.           

 

Dlaczego niektórym krajom takim jak Korea Południowa, Tajwan, Wietnam, Chiny udało się wejść na drogę reform, a świat arabski jest w tak głębokim kryzysie cywilizacyjnym? Tajna umowa sprzed stu lat zdecydowanie nie wyjaśnia tu wszystkiego. 

 

Historia walk o postkolonialną niepodległość była nieodmiennie krwawa, przepojona walkami wewnętrznymi, intrygami mocarstw i wojnami ideologicznymi. Arabowie w walce z władzami kolonialnymi odnosili nie mniejsze sukcesy niż inne grupy.

 

Autor artykułu przytacza przykład Algierii, która uwolniła  się od Francji w latach 50. ubiegłego wieku, równie skutecznie jak Wietnam w latach 70., ale nie oznaczało to przejścia do budowania państwa dbającego o dobrobyt swoich obywateli, przerodziło się niemal natychmiast w krwawą wojnę domową, która pochłonęła ponad 100 tysięcy ofiar. W wielu krajach arabskich największe problemy rozpoczęły się nie wraz z przybyciem cudzoziemców, a w chwili ich odejścia.

 

Odchodzący kolonialiści mieli pełne gęby pięknych słów; próbujący zmienić byłe kolonie w strefy swojego wpływu komuniści, jeśli idzie o retorykę nawiązującą do humanizmu, czy raczej go udającą, byli zdecydowanie skuteczniejsi, plemienny nacjonalizm walczył o lepsze z gangsterstwem uzbrojonych tyranów.

 

W krajach arabskich, podobnie jak w innych miejscach na świecie, gdzie kultura uniemożliwiała wejście na drogę rozwoju, elity intelektualne i polityczne były zajęte wyszukiwaniem powodów, dla których winę za ten stan rzeczy ponosili inni. Ta nieustanna ucieczka od odpowiedzialności uniemożliwiała rzeczywistą diagnozę przyczyn gospodarczej stagnacji i wiecznej politycznej przemocy.               

 

Dysydenci głoszący potrzebę introspekcji i kulturowych zmian byli nieliczni, mało znani we własnych społeczeństwach i ignorowani przez kochających kazania o humanizmie polityków zachodnich. (Obserwując od lat ten fenomen odrzucenia, niejednokrotnie zastanawiałem się, dlaczego byli dysydenci z byłych krajów komunistycznych poszukują tu wzorów zachowań w różnych „Guardianach”, nie odczuwając naturalnej solidarności z dysydentami muzułmańskiego świata.) 

 

Zapewne z obawy przed znużeniem czytelników Amotz Asa-El wylicza w swoim artykule tylko kilku:

W przededniu wojny sześciodniowej w 1967 roku, syryjski filozof, Sadiq Jalal al-Azm przekonywał świat arabski, że jeśli chce mieć przyszłość musi dokonać sekularyzacji, demokratyzacji, przekonać się do akceptacji feminizmu i dać wolność swoim uniwersytetom.   

  
Niedawno 82-letni al-Azm przemawiając w Damaszku, w ostrych słowach skrytykował rząd Assada za stworzenie policyjnego państwa opartego na nepotyzmie i, jak to określił, szczucie na siebie klanów.    


Al-Azm jest sunnitą i jego krytyka może być odrzucona jako normalny element retoryki w obecnym syryjskim konflikcie. Tak jednak nie jest. Jest to krytyka w terminach świeckich, dająca najwyższy priorytet nowoczesnej edukacji. Al-Azm jest wyjątkowy w swoim ataku na tyranię, teokrację i obskurantyzm przenikające arabski świat.        


Inną taka postacią był nieżyjący już egipski laureat nagrody Nobla, Naguib Mahfouz. Islamista z nożem, próbował go zabić za obronę traktatu pokojowego z Izraelem, który zdaniem Mahfouza jest pomostem arabskiego świata do modernizacji.    


Zarówno Mahfouz, jak i al-Azm narażając swoje życie działali w ramach swoich krajów. Mahfouz był odrzucony przez większość egipskiego kulturalnego establishmentu, a wiele jego prac było zakazanych przez arabską cenzurę. Tego rodzaju prześladowania powodowały, że wielu innych arabskich dysydentów uciekało na Zachód.    


[Fouad] Ajami porzucił Liban, by podjąć pracę na  Johns Hopkins University w Baltimore; liberalny teolog Nasr Abu Zayd, który uważa Koran raczej za dzieło literackie niż czyste słowo boże, i którego egipscy imamowie ogłosili apostatą, uciekł do Holandii, gdzie spędził 15 lat, by na krótko przed śmiercią powrócić do Kairu, mający dziś 86 lat, urodzony w Syrii Ali Ahmad Said Esber, znany pod swoim literackim pseudonimem - Adonis, uważany za największego żyjącego arabskiego poetę, mieszka w Paryżu od 60 lat.       

Adonis wielokrotnie powtarzał (również podczas wizyt w Damaszku i w Bejrucie) nie tylko, że Syria jest państwem policyjnym, ale, że głównym problemem arabskiego świata jest przyzwolenie na centralne miejsce religii w arabskiej polityce “Religia – mówił w wywiadzie dla New York Review of Books – nie jest rozwiązaniem dla żadnych problemów. Religia jest źródłem problemów”.

 

Tego rodzaju tezy, powtarzane przez humanistów od czasów starożytności powodują, że arabscy dysydenci postrzegani są przez islamistów jako zasługujący na śmierć złoczyńcy. Nie ma to jednak nic a nic wspólnego z europejskim imperializmem.     

 

Fakt, że głos arabskich dysydentów jest tak słabo słyszany, że polityczny islam odnosi coraz większe sukcesy, nie tylko wpędzając świat muzułmański w mroki średniowiecza i w coraz głębszą zapaść cywilizacyjną, ale powodując coraz poważniejsze problemy w cywilizacji zachodniej, jest w niemałym stopniu powodowany przez złe pojmowanie humanizmu przez zachodnich polityków.  Zachodni politycy nie tylko nie widzą żadnego powodu do udzielania wsparcia humanizmowi w świecie arabskim, nie tylko unikają jak mogą upominania się o prześladowanych, torturowanych i zabijanych dysydentów w świecie muzułmańskim, nie tylko są całkowicie obojętni na los kobiet i dzieci w muzułmańskim świecie i współdziałają z tyranami nie stawiając im żadnych warunków,  ale również na własnym podwórku wybierają współpracę z religijnymi fanatykami, powierzając im opiekę nad mieszkającymi wśród nas imigrantami z muzułmańskiego świata, a w reakcji na powtarzające się i coraz częstsze akty muzułmańskiego terroru zapewniają nas, że nie ma to nic wspólnego z religią i że ten bezgraniczny fałsz ma swoje podstawy w jakimś humanizmie.

 

Humanizm wymaga wyrwania religii politycznych zębów, uczciwej i oczyszczonej z religijnej indoktrynacji edukacji, zdecydowania wobec totalitarnej nietolerancji.

 

Tak, naszą siłą jest przede wszystkim humanizm, ten humanizm, który Ayaan Hirsi Ali, Ibn Warraq, Adonis, Maajid Nawaz i setki innych dysydentów z muzułmańskiego świata rozumieją dziś znacznie lepiej niż Angela Merkel i setki innych zachodnich polityków.

Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj




Komentarze
1. Humanizm jest naszą siłą. jadziakow@op.pl 2016-07-25


Notatki

Znalezionych 3116 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Trump oddaje Chinom XXI wiek – cofa zakaz Bidena na sprzedaż zaawansowanych chipów   Chang   2025-12-31
Amnesty w końcu uznała ofiary izraelskie, a media odwróciły wzrok     2025-12-31
Iran i Rosja: stulecie błędnie odczytanej lojalności   Cyrus   2025-12-29
Sztuczny kryzys: jak falsyfikowalność może ocalić amerykańską politykę przed jej skrajnościami     2025-12-27
Rozbite okna zabijają Żydów   Finlayson   2025-12-25
Antysemityzm ma się dobrze, bo Schadenfreude sprawia ludziom przyjemność   Suissa   2025-12-23
Mit żydowskiej rasy (Historia napisana przez antysemitów)   Harris   2025-12-23
Pierwszy trudny wybór Ameryki: 18 grudnia 1620 roku   Cyrus   2025-12-22
Wielka pokusa w demokracji   Thomton   2025-12-21
Jednokierunkowa maszyna migracyjna   Cyrus   2025-12-20
Wielkie oszustwo woke   Rehov   2025-12-18
Rażący błąd Barracka w sprawie Syrii i Libanu   Abdul-Hussain   2025-12-17
Scena, o której Ameryka zapomniała: 15 grudnia 1791   Cyrus   2025-12-16
Marksistowsko-islamska wojna światowa przeciwko cywilizacji Zachodu   Greenfield   2025-12-15
Maszerowałam kiedyś dla Angeli Davis – i bardzo się myliłam   Chesler   2025-12-14
Bezpieczeństwo Izraela a kwestia kurdyjska   Fitzgerald   2025-12-13
«Ty jesteś tym człowiekiem» – krytyka wnikliwej analizy antysemityzmu autorstwa Husseina Aboubakra Mansoura"     2025-12-12
Obalanie mitu ludobójstwa: jak sondaże medialne zamieniają uprzedzenia w „opinię publiczną”   Goldberg   2025-12-10
Forum w Dosze o potrzebie utworzenia „państwa palestyńskiego"   Fitzgerald   2025-12-09
Trująca pigułka Moskwy: wojna zastępcza o ukraińską aptekę   Toloczko   2025-12-08
Czarnorynkowe religie - „Sekularyzacja jest procesem religijnym, a nie niereligijnym.”   Thornton   2025-12-07
Dwóch ludzi „pokoju”: Władimir Putin i Adolf Hitler   Zamansky   2025-12-07
Importowana niewdzięczność   Finlayson   2025-12-05
Peter Beinart: zlinczowany i wykluczony   Medad   2025-12-05
Erdogan chwali papieża za jego stanowisko wobec „Palestyńczyków”   Fitzgerald   2025-12-04
Oszałamiająca hipokryzja BBC w sprawie antysemityzmu   O'Neill   2025-12-04
Kiedy język obcy staje się na ulicy i w szkole normą   Grabowska   2025-12-03
Ułaskawienie czy prawda? Izrael i jego premier w godzinie próby   Grabowska   2025-12-01
Dzień Solidarności ONZ pomija żydowskich uchodźców   Collins   2025-11-30
Ajatollah Chamenei traci kontakt z rzeczywistością   Fitzgerald   2025-11-29
Nieszczęśliwi, wypasieni i zagubieni   Koraszewski   2025-11-29
Ukraina: Złudna wizja pokoju   Taheri   2025-11-27
Pomysły Demokratycznych Socjalistów Ameryki są niemoralne, niespójne i głupie     2025-11-27
Komfort tyranii. Studium psychoanalityczne postępowego podporządkowania   Tabrizi   2025-11-26
Francesca Albanese, czyli anatomia farsy w błękitnej dekoracji   Grabowska   2025-11-26
Co działa? Amerykański nowy realizm bez złudzeń   Rehov   2025-11-24
Dylematy edukacji i problemy z ponowoczesnością   Koraszewski   2025-11-23
Siedem kilometrów prawdy   Grabowska   2025-11-22
Co twoi żydowscy przyjaciele muszą usłyszeć.Najwyższy czas wysłać wiadomość.   Johnson   2025-11-16
Specjalny wysłannik USA: Liban to „państwo upadłe”     2025-11-14
BBC, czyli światowy model publicznego nadawcy   Koraszewski   2025-11-13
Handlarze śmiercionośnym fentanylem   Kadish   2025-11-13
Próbowała przekonać terrorystów, że nienawidzi Izraela. I tak ją torturowali.   Greenfield   2025-11-12
Arabski aktywista mówi żydowskim antysyjonistom, żeby się zamknęli i mówili tylko to, na co pozwoli Hamas.     2025-11-11
Trup, który mówi w imieniu świata   Grabowska   2025-11-10
Europejski wyścig do „zeroemisyjności” – i całkowite samozniszczenie?   Godefridi   2025-11-09
„Palestine 36”: Sprawa zaginionych Żydów   Oz   2025-11-08
Nowe uroki starej utopii. Marks, Mamdani i marazm   Koraszewski   2025-11-07
"Ani zaskoczona, ani zachwycona – Nie jestem gotowa się poddać"   Chesler   2025-11-06
Iraccy politycy mierzą się z relacjami z Izraelem i Iranem w przededniu wyborów   Abdul-Hussain   2025-11-05
Seth Mandel rozprawia się z antysemickimi oszczerstwami   Coyne   2025-11-04
Ich czas minął   Chesler   2025-11-03
W grudniu 2023 roku WHO omawiała użycie terminu „głód” w celu wywarcia presji na Izrael     2025-11-02
Katedra Dobrych Intencji i Papież Mamdani (czyli przyszły burmistrz Nowego Jorku)     2025-11-01
Wielkie oszustwo: Muzułmanie w Wielkiej Brytanii „nawracają się” na chrześcijaństwo, by uzyskać status uchodźcy   Fitzgerald   2025-11-01
I w końcu: Uznajcie Palestynę, nie zważając na konsekwencje   Oz   2025-10-31
Od Dreyfusa do Macrona: Wielka francuska tradycja politycznie poprawnego antysemityzmu   Rehov   2025-10-30
Jutro Ameryki i jutro Zachodu   Koraszewski   2025-10-29
„Church Times” przedstawia moralne uzasadnienie dla antysemityzmu   Cohen   2025-10-28
Muzułmańscy migranci napędzają wzrost liczby ataków antysemickich   Coughlin   2025-10-27
Jak lewica usprawiedliwia swoją hipokryzję   Spencer   2025-10-27
Odwracanie kota ogonem   Grabowska   2025-10-25
Ostatnia święta krowa: dlaczego islam musi być krytykowany   Finlayson   2025-10-23
Dla @NYTimes martwi izraelscy żołnierze to jedynie podejrzane izraelskie twierdzenie     2025-10-22
Oni sami w to nie wierzą   Boudry   2025-10-22
Co będzie, jeśli w Gazie znikną flagi Hamasu?   Grabowska   2025-10-21
Jak antysemityzm zwrócił CBS przeciwko lewicy   Greenfield   2025-10-21
Domki z kart i zaprojektowane kłamstwa   Finlayson   2025-10-20
Plan Trumpa dla Gazy chwieje się w posadach   Zaken   2025-10-18
Dobranoc, Wiedniu? Austria nie ulega presji antyizraelskiej w sprawie Eurowizji   Fitzgerald   2025-10-17
Dlaczego dyplomacja Donalda Trumpa wydaje się działać   Frantzman   2025-10-17
Ukraina może wygrać: Czy Trump ma rację?   Taheri   2025-10-13
Pokój wymuszony siłą   Finlayson   2025-10-13
Ahmed al-Sharaa – ostrożnie z entuzjazmem   Fitzgerald   2025-10-11
Prawie dwie trzecie Niemców wierzy w kłamstwo, że Izrael popełnia „ludobójstwo” w Gazie   Fitzgerald   2025-10-08
Idealna odpowiedź Netanjahu na Trumpa   Blum   2025-10-06
ONZ ponownie nakłada sankcje na Iran   Fitzgerald   2025-10-05
Niewolnictwo seksualne od 25 lat powszechne w okupowanej północnej części Cypru   Spencer   2025-10-04
Plan pokojowy Trumpa to najgorszy koszmar zachodniej lewicy   O'Neill   2025-10-02
Wybaczcie, ale Żydzi odmówili pokornego umierania   Finlayson   2025-10-02
Trump i Netanyahu przedstawiają 20-punktowy plan zakończenia wojny w Gazie i uwolnienia zakładników w ciągu 72 godzin   Bernard   2025-10-02
Izraelski prezydent gotów jest uniewinnić niewinnego   Koraszewski   2025-09-30
Izrael to nie problem Libanu   Abdul-Hussain   2025-09-29
Gdy choroba psychiczna podszywa się pod aktywizm   Tabrizi   2025-09-28
W erze AI zobaczyć nie znaczy uwierzyć   Collins   2025-09-27
Kto odkryje Bliski Wschód?   Koraszewski   2025-09-26
Upokorzony przez Izrael Katar grozi gospodarce Zachodu, ale dżihad to groźba znacznie poważniejsza   Douglass-Williams   2025-09-26
Erdogan udowadnia, że muzułmanom nie zależy na Palestyńczykach – chcą być tylko antyizraelscy (i antyżydowscy)     2025-09-25
Idioci moralni   Finlayson   2025-09-25
Tommy Robinson o Izraelu i antysemityzmie   Fitzgerald   2025-09-24
Hamas przyznaje, że traktuje szpitale jako militarne zasoby     2025-09-23
ONZ – toksyczna jubilatka   Koraszewski   2025-09-23
Izrael właśnie obnażył podwójną grę Kataru   Fitzgerald   2025-09-22
Coś gnije w państwach Europy   Nirenstein   2025-09-22
USA samotne w zawetowaniu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie zawieszenia broni w Strefie Gazy   Berkowitz   2025-09-21
Australijska fantazja o spójności społecznej   Haug   2025-09-20
Sudan: Muzułmanie każą chrześcijanom „wyrzec się Jezusa albo umrzeć z głodu”   Douglass-Williams   2025-09-20
Unia Europejska korumpuje media głównego nurtu   Williams   2025-09-19
Odpowiedź UN Watch: Analiza prawna wrześniowego raportu Komisji Pillay dla Rady Praw Człowieka ONZ     2025-09-18
Współczucie pozbawione kontekstu   Koraszewski   2025-09-18

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Homo sapiens idzie na wojnę


Wojna z izraelskimi politykami


Tajemnica popularności


Hamasowscy mordercy


Stawianie czoła


 Dyplomaci, pokerzyści i matematycy


Dlaczego BIden


Nie do naprawy


Brednie


Rafizadeh


Demokracje powinny opuścić


Zarażenie i uzależnienie


Nic złego się nie dzieje


Chłopiec w kefiji


Czerwone skarby


Gdy­by nie Ży­dzi


Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk