Prawda

Sobota, 21 maja 2022 - 04:28

« Poprzedni Następny »


Stanisław Lem - pisarz, który widział więcej niż inni


Lucjan Ferus 2021-09-19


Dzisiaj (13.09.2021 r.) z samego rana obudził mnie telefon od przyjaciela, który oznajmił na wstępie, że właśnie jest setna rocznica urodzin Stanisława Lema. W przeszłości byliśmy wielkimi miłośnikami jego prozy, więc przyjaciel zasugerował abym napisał tekst z tej okazji, poświęcony owemu wielkiemu pisarzowi, którego los hojnie obdarzył bogatą wyobraźnią i ciekawością świata, co zaowocowało jego wszechstronną wiedzą. Skutki połączenia tych cech mogli podziwiać czytelnicy i miłośnicy jego książek na całym świecie, nie tylko w Polsce.

No cóż, obiecałem mu, iż postaram coś napisać, ale z góry zastrzegłem, że jeśli już, to będą raczej chaotyczne wspomnienia wydobyte z mojej coraz bardziej zawodnej pamięci. Przyjaciel na to odparł, że jeśli się coś pisze „od serca”, to intelekt ma drugorzędne znaczenie. A jeśli tak, to proszę bardzo! Będzie to więc tekst bardziej o twórczości tego pisarza i wizjonera, niż o nim samym, bo to można znaleźć w wielu dostępnych w Internecie informacjach i opracowaniach biograficznych.

                                                           ------ // ------

Z opowiadaniami SF Stanisława Lema zetknąłem się bodajże po raz pierwszy w regularnie czytanym przeze mnie wtedy (i skrzętnie zbieranym) „Młodym Techniku”, gdzie w każdym numerze zamieszczane było jakieś opowiadanie z dziedziny SF, różnych autorów. Już wtedy opowiadania fantastyczne bardzo przypadły mi do gustu, pobudzając moją wyobraźnię. Pierwsza przeczytana przeze mnie książka Lema, którą byłem zachwycony, to „Astronauci”. Od tamtego czasu przeczytałem prawie wszystkie jego książki, choć do dziś zachowała mi się tylko jego genialna „Cyberiada” z świetnymi ilustracjami Daniela Mroza.

 

Najbardziej podziwiałem u Lema niesamowitą wręcz wyobraźnię, której bogactwo mógł realizować w gatunku SF i to na najwyższym poziomie poznawczym. Jak np. w powieści „Obłok Magellana”, w której przedstawił wizję ziemskiej ekspedycji międzygwiezdnej, do towarzyszących naszej Galaktyce dwóch galaktyk kulistych, noszących nazwy Wielki i Mały Obłok Magellana. Jaka jest do nich odległość? Bagatela: 163 000 i 196 000 lat świetlnych! Oznacza to, że owa ekspedycja lecąc nawet z szybkością bliską szybkości światła dotarłaby do celu za ok. dwieście tysięcy lat! Kto w tamtych czasach wymyśliłby coś podobnego?!

 

Albo jego wspaniałe opowiadanie „Niezwyciężony”, w którym walka robota bojowego z ziemskiego statku kosmicznego z Czarną Chmurą (czyli nekrosferą planety Regis), jest w taki sugestywny i dramatyczny sposób przedstawiona, że zrobiony z tego film (ze współczesnymi możliwościami robienia efektów specjalnych), biłby rekordy popularności nie mniejsze niż amerykańska produkcja typu „Avatar”. Niestety, w tamtym czasie (nawet współpracując z radzieckim studiem od efektów specjalnych!), nie można było liczyć na wysokiej klasy film SF, co m.in. potwierdzały nakręcone wtedy filmy, na podstawie prozy Stanisława Lema.

 

Jak bardzo wyprzedzał wyobraźnią ówczesne osiągnięcia techniczne, niech świadczy fakt, że bodajże w jednym z jego opowiadań o pilocie Pirxie, jest opisana sytuacja, w której rakieta ląduje na płycie lądowiska na słupie ognia służącego rakietom za napęd. Co dopiero od bardzo niedawna stało się możliwe dzięki współczesnej, amerykańskiej technice (i dolarom miliarderów). W tym opowiadaniu doszło do katastrofy, bo elektroniczny mózg prowadzący rakietę, mylnie zinterpretował sytuację, jako zagrożenie zderzeniem z planetoidą. Był on ponoć psychicznie maltretowany na testach przez pewnego konstruktora, co spowodowało, iż w każdej sytuacji ów „mózg” dopatrywał się zagrożenia. Wytłumaczenie na miarę mistrza!

 

W powieści „Solaris”, jej Autor wykreował ocean pokrywający jakąś odległą planetę, który jak się okazało był żywą, świadomą istotą, reagującą w niepokojący sposób na obecność ludzi przebywających na kosmicznej stacji badawczej okrążającej tę planetę. Ów ocean potrafił bowiem odczytywać przeżycia ludzi, najtrwalej zapisane w ich umysłach, ale też realizować je w postaci trójwymiarowych obiektów, czyli żyjących i czujących istot. Co było bardzo stresującymi doświadczeniami dla osób obdarzanych przez ocean takim „darem”. Nie znał  biologiczno-psychicznych mechanizmów zachodzących w naszych mózgach, więc nie wiedział, na jakiej zasadzie działa w nim ośrodek „nagrody i kary”.

 

Szkoda też, że rewelacyjny „Kongres futurologiczny” doczekał się takiej dziwnej adaptacji filmowej (połączenie realnych postaci z animowanymi). Przedstawiona bowiem w nim wizja przyszłości powinna doczekać się filmu, który oddawałby „realia” opisane przez Autora w tym arcyciekawym tekście, o niesamowicie zaskakujących zwrotach akcji i wydarzeniach nie do przewidzenia przez czytelnika. Nie mówiąc już o wyobrażeniu sobie tego wszystkiego, co tam się działo. Do dziś „zachodzę w głowę”, o co chodziło z tym „okulbaczeniem”?!

 

Zaś „Wielkość urojona”, to moim zdaniem, nie tylko SF, ale pewien rodzaj przyszłej filozofii, w której Autor rozważa takie problemy, jak np. w opowiadaniu pt. „Eruntyka”, gdzie opisane jest doświadczenie w jaki sposób nauczyć bakterie, by ze swoich ciał utworzyły napis alfabetem Morse’a, porozumiewając się z prowadzącym je naukowcem. Albo doskonałe opowiadanie „Golem XIV” (sygnowane na 2029r.!) z wyśmienitym dla mnie „Wykładem inauguracyjnym Golema”, czyli pastiszem na ewolucję. No i ta „instrukcja”, w jaki sposób człowiek powinien porozumiewać się z tym sztucznym mózgiem, przewyższającym ludzkość wiedzą i inteligencją o ileś tam rzędów wielkości. Dla mnie, do dziś są to Himalaje prozy SF!

 

Jednakże mimo wszystko, największą wartość przywiązuję nie do takich poważnych książek jak np. „Summa technologiae” czy „Fantastyka i futurologia” lub „Filozofia przypadku”, a nawet „Dialogi”, ale do pozycji stricte fantastycznej, jaką są np. „Dzienniki gwiazdowe”. W tej pozycji bowiem, oprócz doskonałych opowiadań („okraszonych” rysunkami samego Autora), znajdują się umiejętnie wplecione w rozgrywającą się akcję fragmenty o wymowie religioznawczej! I co istotne ich głęboki sens dotarł do mnie dopiero po jakimś czasie, kiedy już interesowałem się religiami i religioznawstwem. Dopiero wtedy właściwie je doceniłem.

 

Jak choćby w przypadku fantastycznego opowiadania pt. „Non serviam”, w którym dwie istoty o imionach Adan i Edna, istniejące w wykreowanym komputerowo „świecie” i będące złożonymi programami świadomymi swego istnienia, rozmawiają o swoim Stwórcy (czyli naukowcu, który je stworzył i teraz przysłuchuje się ich rozmowie). I z tej mądrej rozmowy (kapitalna argumentacja Adana) wynika niedwuznacznie, iż nie może on ich karać za to, że nie zachowują się zgodnie z jego oczekiwaniami i mają wątpliwości co do jego istnienia. Mógłby przecież je stworzyć takimi, że musiałyby w niego wierzyć i zachowywać się dokładnie tak, jak by tego chciał, bo przecież jest w stosunku do nich wszechmocny.

 

Jednakże najciekawsze jest zakończenie, w którym ów naukowiec stwierdza, że oczywiście mógłby do ich „świata” dorobić przystawkę w postaci „zaświatów: piekła i nieba” i tam kierować za karę tych, którzy w niego nie uwierzyli lub go nie słuchali. Jak i nagradzać tych, którzy wierzyli w jego istnienie i słuchali jego nakazów i zakazów. Jednak przyznaje, że nie mógłby być aż tak bezlitosnym potworem, by karać te ograniczone i niewinne istoty za coś, do czego mógłby nie dopuścić gdyby tylko zechciał. Tak, bez wątpienia racja rozumowa jest po ich stronie, a przecież ów rozum dostali od niego, czyż nie tak? Majstersztyk logiki!

 

Wielką wyobraźnię Lema można także podziwiać w opowiadaniu pt. „Przyjaciel”, w którym przedstawił w tak przekonujący sposób pojmowanie naszej rzeczywistości i rozumowanie istoty (w tym przypadku chodzi o Sztuczną Inteligencję), jaka mimowolne zaistniała w głównym komputerze obliczeniowym (wielkości wieżowca) pewnej korporacji. Tylko Lem potrafi nie markować, ale oddać tak przekonująco różnicę w świadomości człowieka, a np. elektronicznego mózgu, przekraczającego niewyobrażalnie jego możliwości rozumowania. A co za tym idzie, siłą rzeczy jego wizerunek Boga musiał znacznie się różnić od tego, jaki opisany jest w naszych „świętych księgach”, i jakiego uczą religie i ich kapłani.

 

Te swoje przemyślenia dotyczące religii (zapewne bluźniercze wg jej kapłanów), potrafił Lem wplatać w wymyślaną przez siebie fikcyjną „rzeczywistość” tak umiejętnie, że czytając jego np. „Dzienniki gwiazdowe”, gdzie w jednej ze swych licznych podróży Ijon Tichy napotkał mnichów-robotów, których sensem istnienia były bardzo interesujące rozważania nad istotą Bytu i jego Konstruktora, który to wszystko stworzył, jak i powodów jego działania. Te „ich” rozważania dały mi tyle do myślenia, że w moich notatkach z pocz. lat 90-tych znajduje się taki zapis: „Już wiem! Najwięcej dał mi Lem!”. W ten lakoniczny sposób odpowiedziałem sobie na pytanie, dlaczego udało mi się w miarę szybko pokonać religijną indoktrynację.

 

Na koniec tych wspomnień zostawiłem sobie książkę, do której mam największy sentyment mimo tego, że jej podtytuł brzmi: „Bajki robotów”, czyli można przyjąć, że skierowana jest raczej do ludzi młodych. Uważam jednak, że zawarte w niej bogactwo języka stawia ją na wyżynach wyobraźni, bowiem te jej „bajki” wyrażone są nie tylko w lekkiej i dowcipnej formie, ale co istotne, poruszane są w nich ważne problemy z pozycji człowieka. I nic to, że akcja tych „bajek” rozgrywa się w całkowicie zmechanizowanym świecie robotów, który logicznie biorąc powinien kierować się innymi, właściwymi sobie „prawami robotyki”.

 

Już pierwsza z bajek „Trzej elektrycerze”, w której jedna z postaci kieruje się nadrzędną zasadą: „Byle tylko nie myśleć, a dopiero kiedy potrzeba, to myśleć!”, parafrazuje naszą biologiczną przypadłość, polegającą na tym, iż nasz mózg jest bardzo energochłonny, a więc i myślenie także. Stąd się chyba bierze nasza ogólna niechęć do myślenia i kierowanie się raczej emocjami i instynktem (który ponoć ma zawsze rację), zamiast racjami rozumowymi.

Kapitalna w wymowie jest także bajka „Przyjaciel Automateusza”, a wynika z niej, iż: „Człowiek straciłby odwagę, gdyby nie był podtrzymywany przez fałszywe wyobrażenia” (B. Fontenelie). Kiedy Wuch mówi do Automateusza: „Nie ma żadnego życia pozagrobowego!”

 

Dalszy ciąg „Cyberiady”, to niezrównane bajki o dwóch robotach konstruktorach, noszących imiona Trurl i Klapaucjusz, którzy tworząc różne dziwne maszyny i urządzenia, przy okazji rywalizowali ze sobą, bo obaj byli bardzo ambitni. Nie sposób w krótkim tekście przedstawić całej maestrii Lema z tej książki, więc ograniczę się tylko do fragmentów bajek. Dla mnie ta najbardziej zabawna, to bez wątpienia „Elektrybałt Trurla” o elektronicznym poecie, który miał wielkość kilkupiętrowego domu (pracował na lampach elektronowych, bo nie było jeszcze tranzystorów i obwodów scalonych) i miał bazę danych w postaci 12 000 ton poezji!

 

Po licznych problemach z rozruchem, pierwsze jego słowa brzmiały: „Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny”. Potem był wiersz w dziwny języku, zaczynający się: „Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne…”, następnie wiersz o „Cyprianie cyberotomanie i cyniku”, który „Ciągle cytrą czarował”, a całował ciotkę (bo miało być wszystko na „C”). W końcu Klapaucjusz postanowił dać mu trudniejsze zadanie: „Niech będzie o miłości i śmierci, wyrażone językiem wyższej matematyki, np. algebry tensorów, wyższej topologii i analizy”.

 

I w taki sposób ów „elektroniczny poeta” stworzył ośmiozwrotkowy wiersz o „Nieśmiałym cybernetyku, który poznawał potężne ekstrema”, „całkując grupy unimodularne w popołudnie parne” i zastanawiając się przy tym „czy jest miłość, czy jeszcze jej nie ma?”. Czego w tym wierszu nie ma?! Skoro są takie zwroty, jak: „Laplasjany”, „wersowy wektorów”, ale też: „redukowanie kochanki do objęć kochanka”. Jednak dalej są: „drżenia współmetryczne”, „kaskadowe sprzężenia zwrotne, zagrażające zwarciem”, „nieprzywiedlne continuum” czy nawet „praukład biały” i „wielolistne głębie skalarnych przestrzeni”, lub „Teoremat Ciała”.

 

I to nie wszystko, bo są jeszcze: „przestrzenie Weyla i Brouwera”, „studium topologiczne” i „nieznane Moebiusowi krzywizny”, jak i „wielopowłokowa uczuć komitanta” czy „ginąc w nanosekundach, płonąc każdą chwilką!”. Ostatnia zwrotka kończąca owe wywody brzmi: „Jak punkt, wchodzący w układ holonomiczności,/ Pozbawiany współrzędnych zera asymptotą, / Tak w ostatniej projekcji ostatnią pieszczotą / Żegnany – cybernetyk umiera z miłości”. I pomyśleć, że ten wiersz znałem na pamięć, bowiem uznałem, że nie sposób się go nauczyć. A jednak nauczyłem się go, podobnie jak trzydziesto-trzy zwrotkowego „Kruka” Edgara Poe, w ramach trenowania pamięci, by zwiększyć jej ograniczoną pojemność.

 

Dwie ostatnie pozycje z tej arcyciekawej książki to: „Altruizyna, czyli opowieść prawdziwa o tym, jak pustelnik Dobrycy Kosmos uszczęśliwić zapragnął i co z tego wynikło” oraz bajka pt. „Kobyszczę”. Są to w istocie rozprawy filozoficzne, podejmujące takie problemy etyczne, jak np. ten czy możliwe jest uszczęśliwienie wszystkich (choćby dzięki preparatowi o nazwie „Altruizyna”), czy też dzięki urządzeniu o nazwie „Kontemplator Bytu Szczęśliwości” (czyli tytułowe „Kobyszczę”). Morał z nich płynie taki, że nie da się zaprowadzić Wiekuistego Szczęścia dla wszystkich, a idee, które to obiecują, są po prostu oszustwem i mistyfikacją.

                                                           ------ // ------

Reasumując. Istnieją dwa rodzaje wielkości człowieka: pierwszy, to wielkość, którą daje Rozum. Jak np. w przypadku Alberta Einsteina czy Stanisław Lema oraz wielu im podobnych wielkich ludzi. Druga, to ta „wielkość”, którą daje zajmowane stanowisko. Jak np. papieże i kościelni hierarchowie, dyktatorzy i im podobni. Ta pierwsza wielkość jest rzeczywista, natomiast ta druga, to „wielkość” urojona (i nie jest to nawiązanie do książka Lema z 1973 r., o tym samym tytule). O wielu innych rodzajach „wielkości”, nie będę się teraz wypowiadał.

 

Być może pisząc ten tekst „porwałem się z motyką na Słońce”, ale nie chciałem zawieść swojego przyjaciela. Nie wiem właściwie dlaczego, lecz widocznie uwierzył, że mogę podołać temu niełatwemu zadaniu. No cóż, gdybym kierował się rozumem w tym względzie, powinienem mu odmówić. Bo jak można w kilkustronicowym tekście właściwie wspominać o Autorze, mającym tak wielki dorobek pisarski? Jest to wręcz niewykonalne! Chyba tylko usprawiedliwia mnie sympatia, jaką odczuwam do tego wielkiego pisarza jak i do przyjaciela, który mnie skłonił (zapewne w dobrej wierze) do tego nierozważnego kroku.

 

W każdym bądź razie i w moim przypadku, twórczość Stanisława Lema wywarła wielki wpływ na wybór areligijnego światopoglądu. Uważam więc, iż łacińska maksyma wykuta na jego nagrobku: „FECI QUOD POTUI, FACIANT MELIORA POTENTES” czyli „Zrobiłem co mogłem, kto potrafi niech zrobi lepiej”, jest doskonałym życiowym mottem dla każdego twórcy, który pragnie coś dobrego zrobić dla ogółu. Jednak nie sposób przeskoczyć własnych możliwości i charakteru, dlatego niewielu osobom to się udaje. Ważne, by nie zniechęcać się i nie poddawać zbyt wcześnie. No i korzystać, ile tylko możliwe ze wspaniałych wynalazków Stanisława Lema – ALTRUIZYNY i OCYKANU pozwalających ich użytkownikom osiągnąć wyższy poziom człowieczeństwa. Dużo wyższy.

 

Wrzesień 2021 r.                                ------ KONIEC------

 

   

 

                 

 

  

 

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Panu Robertowi Śliwie Lucjan Ferus 2021-09-20
1. Teoria względności Robert Śliwa 2021-09-19


Notatki

Znalezionych 2119 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Narcyzm moralny i psychologia porażki   Landes   2022-05-20
Dlaczego Erdoğan szantażuje NATO?   Bekdil   2022-05-19
Radości, których dostarcza antysemityzm   Garrard   2022-05-19
Dlaczego Joe Biden ma taką obsesję na punkcie izraelskich osiedli?   Flatow   2022-05-17
Bardzo potrzebny rurociąg EastMed oczekuje na zaaprobowanie   Bergman   2022-05-17
Smutek wolności utopionej w krwi   Koraszewski   2022-05-16
Jak Biden rozpoczął wojnę z MBS, a potem przyszedł żebrać   Abdul-Hussain   2022-05-14
Urok intratnej neutralności   Koraszewski   2022-05-13
Szefowa związku brytyjskich studentów oskarżona o antysemityzm   Wójcik   2022-05-12
Dlaczego Rosja sądziła, że opowiadanie o “nazistach” będzie przekonujące   Franzman   2022-05-09
Rektor Princeton odrzuca wolność słowa i demonizuje jej obrońców   Klainerman   2022-05-07
Błogosławieństwo uczenia się na pamięć   Jacoby   2022-05-06
Wojna Rosji z Ukrainą: Bez szminki   Tsalic   2022-05-03
W redakcji „New York Timesa” słowo „okupowany” sprawia kłopot   Flatow   2022-05-03
Spiskowe teorie szacownego “Guardiana”   Collier   2022-05-01
Czarny Piotruś w rękawie Putina   Koraszewski   2022-04-30
Odstraszanie Chin: USA powinny uzbroić Tajwan po zęby – natychmiast   Chang   2022-04-29
Bliski Wschód: amerykańska wizja   Taheri   2022-04-28
Kursy walut w czasach putinowskiej zarazy   Koraszewski   2022-04-27
Przypomnienie o wszystkich tych palestyńskich uchodźcach   Bard   2022-04-27
Recenzja książki People Love Dead Jews     2022-04-26
Długi zbiór krótkich tematów   Rosenthal   2022-04-25
Turcja: Strzeżcie się islamistów niosących dary   Bekdil   2022-04-23
Dno nienawiści do Izraela   Levick   2022-04-22
Problem z świadkami Boga i z błaznami w kapłańskich szatach   Koraszewski   2022-04-21
Sprawy, których nie zauważają apologeci Putina   Taheri   2022-04-19
Europa kocha Palestyńczyków i udaje, że nie wie dlaczego   Koraszewski   2022-04-17
„Guardian” trzyma się narracji „biernej ofiary” w sprawie arabskiej przestępczości   Levick   2022-04-16
Gaz ziemny dla Hezbollahu, ale nie dla UE?   Bryen   2022-04-15
Nie, Sekretarzu Blinken, palestyński terror nie jest “bezsensowny”   Suissa   2022-04-15
Kiedy rządy stają po stronie antysemitów   Tobin   2022-04-14
“Kiedy Biden zobaczy, że jego błędy szkodzą interesom Ameryki?”   Toameh   2022-04-13
Wielki rosyjski energetyczny przekręt   Meotti   2022-04-12
Wojna zmienia ludzi w bestie   Koraszewski   2022-04-12
To demografia, głupcze!   Bard   2022-04-10
Wykopanie Rosji z Rady Praw Człowieka ONZ jest pustym gestem   Tobin   2022-04-07
Nieskończona ignorancja wiązania potrzeb Ukrainy z izraelską Żelazną Kopułą   Frantzman   2022-04-07
Jak Unia Europejska finansuje działania na Zachodnim Brzegu łamiące międzynarodowe prawo i podważające pokój   Van Koningsveld   2022-04-06
Obywatel i jego ewolucja w czasie i przestrzeni   Koraszewski   2022-04-06
Irański emerytowany generał: Rosja nie powinna być pośrednikiem w rozmowach nuklearnych     2022-04-05
Pod sztandarem walki z faszyzmem i o prawa człowieka   Koraszewski   2022-04-04
Prawdziwy powód krytykowania izraelskiej reakcji pomocowej dla Ukrainy   Altabef   2022-04-04
Oskarżenie o apartheid, Porozumienie Abrahamowe i “właściwa strona historii”     2022-04-03
Co się dzieje w gabinecie Putina?   Koraszewski   2022-04-01
Czy wywiad USA podrasowuje dowody o Iranie?   Bard   2022-03-31
PMW demaskuje żałosne “potępienie” terroru przez Abbasa   Marcus   2022-03-31
Jak Putin wydał miliony na szerzenie fałszywych informacji o szczelinowaniu   Ridley   2022-03-30
Wiara i człowieczeństwo - przypadek islamu   Koraszewski   2022-03-29
Dla Żydów fake news nie zaczynają się od Trumpa – zaczynają się od Al Dury   Amos   2022-03-28
Arabia Saudyjska i ZEA odmawiają poparcia USA przeciwko Rosji, ponieważ USA odmawiają poparcia ich przeciwko Iranowi     2022-03-28
BBC, rewizja historii i wynalezienie starożytnej Palestyny   Collier   2022-03-27
Grupa na wydziale prawa Harvardu, próbuje tak zdefiniować “apartheid”, by pasował do Izraela     2022-03-26
Czekiści z ulicy Sezamkowej   Koraszewski   2022-03-26
“Uczyńmy antyamerykańskie dyktatury znowu wielkimi”   Rafizadeh   2022-03-25
Kolejny palestyński “umiarkowany” jest zdemaskowany   Flatow   2022-03-24
Porażka odstraszania   Stewart   2022-03-24
Posłaniec z nieudanej przeszłości wskazuje ku problematycznej przyszłości   Tobin   2022-03-23
Jak odstraszyć wystraszonego, że nie dość straszy?   Koraszewski   2022-03-21
Czechosłowacka opcja   Rosenthal   2022-03-20
Zwycięzcą w wojnie z Ukrainą nie będzie Rosja ani Ameryka. Będą nim Chiny   Stern   2022-03-19
Jeśli chcesz prawdziwego pokoju, nie nalegaj na podział Jerozolimy, @USAmnIsrael     2022-03-19
Dlaczego świat tak bardzo obchodzi to, co Izrael robi w sprawie Ukrainy?   Tobin   2022-03-18
Amnesty International przyznaje, że chce zniszczenia Izraela   Collier   2022-03-17
Wymyślanie dyskryminacji tam gdzie jej nie ma   Abdul-Hussain   2022-03-16
Przeciwstawianie się Putinowi jest czymś więcej niż sympatią dla słabszego   Tobin   2022-03-15
Sonata na cztery kałachy i czołg   Koraszewski   2022-03-15
Nowa Wielka Gra   i Hügo Krüger   2022-03-14
Reakcje “przebudzonych” na wojnę w Ukrainie   Goska   2022-03-14
Coraz więcej i więcej…   Bard   2022-03-13
To nie jest irańska umowa Obamy. To jest coś dużo, dużo gorszego   Noronha   2022-03-12
Eksperci szukający zrozumienia   Koraszewski   2022-03-10
“Między Kijowem a Gazą” – ukrainizacja palestyńskiej narracji     2022-03-09
Ruch Putina na rzecz podkopania obudzonego Zachodu   Blum   2022-03-08
Putin i prawo niezamierzonych konsekwencji   Taheri   2022-03-08
Następnym celem zastraszania przez Rosję może być Izrael   Svetlova   2022-03-06
Dlaczego irańscy mułłowie są zachwyceni nuklearną umową z Bidenem   Rafizadeh   2022-03-05
Niemcy w historycznym zwrocie porzucają proputinowską politykę wobec Rosji   Kern   2022-03-05
Rosyjski tyran Władimir Putin   Newell   2022-03-04
Moce sprawcze globalnego znikania   Zbierski   2022-03-04
Barbarzyńcy doszli do wniosku, że już można   Koraszewski   2022-03-02
Czego Izrael musi nauczyć się z wojny w Ukrainie   Steinberg   2022-03-01
Dlaczego Arabowie nie ufają administracji Bidena   Toameh   2022-02-27
Minął kolejny dzień wojny   Koraszewski   2022-02-27
Najlepszy sojusznik Putina   Koraszewski   2022-02-26
Spojrzeć kłamstwu w oczy   Koraszewski   2022-02-25
Katar i gry wojenne   Collins   2022-02-25
Wolność słowa w Wielkiej Brytanii?   Bergman   2022-02-24
Czy zwracamy zbyt dużo, czy zbyt mało uwagi na “Szwadron”?   Tobin   2022-02-24
Mój ojciec był idiotą   Koraszewski   2022-02-23
Pięciogwiazdkowy dżihad palestyńskich przywódców   Toameh   2022-02-22
Administracja Bidena blokuje gazociąg z Izraela do Europy   Kern   2022-02-22
Dramat mieszkańców Gazy   Fitzgerald   2022-02-19
Nie wolno zaprzeczać nazistowskim korzeniom arabskiego antysemityzmu   Julius   2022-02-17
Kto pamięta Gitę Sahgal?   Koraszewski   2022-02-17
Podwójna śmierć „Palestyńczyków”   Pandavar   2022-02-16
Rzeczywisty apartheid na Bliskim Wschodzie   Toameh   2022-02-16
Sprawa Ilyi Szapiro demaskuje podwójne rasistowskie standardy uniwersytetu Georgetown   Greenfield   2022-02-15
Intrygi na oddziale intensywnej opieki   Taheri   2022-02-11
Gwałtownie rosnące ceny energii to dopiero początek   Lomborg   2022-02-09
“Unsilenced” - historia chińskich represji   Jacoby   2022-02-05

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk