Prawda

Niedziela, 13 czerwca 2021 - 11:21

« Poprzedni Następny »


Wojna i szaleństwo: spojrzenie wstecz na pięć lat doświadczeń korespondenta wojennego w Syrii


Jonathan Spyer 2016-04-03


Najpierw uderzają cię nagie liczby. Liczby, które mówią o ludzkiej katastrofie na skalę trudną do wyliczenia. Cierpienie na poziomie, na które każda racjonalna odpowiedź wydaje się nieodpowiednia – 470 tysięcy zabitych ludzi, według najnowszego szacunku; 11,5 procenta populacji ranna; 45 procent ludności kraju o populacji 22 miliony bezdomnych; 4 miliony uchodźców za granicą i 6,36 miliona uchodźców wewnątrz kraju. Przeciętna długość życia obniżona z 70,5 roku w 2010 do oszacowanych 55,4 lat w 2015. Witajcie w syryjskiej wojnie domowej.

Dla tych z nas, którzy obserwowali ją z bliska, nie są to tylko kolumny statystyk. Za nimi są palące obrazy i wspomnienia, których nie można wymazać.


Pamiętam chmary uchodźców w gajach oliwnych blisko płotu granicznego na północ od Aleppo latem 2012 r. Bitwa o miasto szalała z pełną, morderczą siłą kilka kilometrów na południe. Uchodźcy, w większości Arabowie sunniccy, próbowali znaleźć miejsce bezpieczne od destrukcyjnych zamiarów lotnictwa Baszara Assada. Nie mieli żadnego sposobu na dostanie się do Turcji. Łudzili się nadzieją, że jeśli wezmą rodziny tak blisko płotu granicznego, jak to możliwe, syryjskie lotnictwo nie odważy się na bombardowanie tak blisko potężnego północnego sąsiada.


Całe rodziny z małymi dziećmi – niektórzy ludzie straszliwie poranieni przez bomby – ludzie żyjący w gajach oliwnych bez schronienia ani zaopatrzenia. Ale byłem także w mieście Aleppo i wiedziałem, że te kalkulacje miały sens. W mieście bomby beczkowe padały gdzie popadło. Domy, budynki, istoty ludzkie zamieniały się w nicość.


Z tego składają się te liczby. Od pięciu lat tak wygląda życie Syryjczyków. Jest to największa katastrofa, jaka spotkała Lewant od II wojny światowej.


Niewielu ludzi spodziewało się tej wojny. Przez moment wyglądało, jakby fala zmian w regionie miała ominąć Syrię. Państwo-więzienie zbudowane przez partię Baas miało przecież silne mury. Jego mieszkańcy wydawali się zbyt zastraszeni, by postawić wyzwanie swojemu dyktatorowi.


Sam Assad w dziwacznym wywiadzie, jakiego udzielił “Wall Street Journal”, opublikowanym 31 stycznia 2011 r. wyjaśnił dlaczego, jego zdaniem, Syria nie doświadczyła i nie doświadczy niestabilności:

„Mamy trudniejszą sytuację niż większość krajów arabskich ale mimo tego Syria jest stabilna – powiedział dyktator. – Dlaczego? Ponieważ trzeba być bardzo blisko związanym z przekonaniami ludu. To jest podstawowa kwestia. Kiedy jest rozbieżność między twoją polityką a przekonaniami i interesami ludzi, będzie ta próżnia, która tworzy niepokoje”.

To był język arabskiego, nacjonalistycznego państwa policyjnego z całą jego pewnością siebie i ślepotą. Więzienia pełne więźniów politycznych. Obywatele zastraszeni przez wszechobecny aparat inwigilacji i represji. A na szczycie tego wszystkiego „prezydent”, beztrosko twierdzący uległemu dziennikarzowi, że stabilność jest wynikiem jakiegoś milczącego, uzgodnionego kontraktu między reżimem i narodem.


To nie mogło się utrzymać. I, oczywiście, nie utrzymało się. Jak nemezis następuje po pysze, tak w marcu 2011 roku demonstracje dzieci szkolnych w prowincji Deraa zostały brutalnie zdławione przez miejscowe siły bezpieczeństwa. Chłopiec o imieniu Hamza Al-Chatib, którego zamordowano w areszcie, stał się symbolem protestów. Zamieszki rozprzestrzeniły się do innych sunnicko-arabskich części kraju – Homs, Hama, Banias. Assad, którego władza – jak twierdził – wspierała się na niewypowiedzianej zgodzie jego ludności, szybko i przewidywalnie porzucił takie nonsensy i próbował po prostu zatopić szerzące się protesty w krwi protestujących.


Latem scena była przygotowana na nadejście wojny domowej. Liczba ofiar śmiertelnych rosła raptownie. W sierpniu przywódcy zachodni wzywali Assada do ustąpienia. Ale Assad nigdzie się nie wybierał. To były dni Wiosny Arabskiej. Siła ludu i demonstracje miały wystarczyć do obalenia dyktatorów. Ta radosna narracja zaniedbała dostrzeżenia faktu o zasadniczym znaczeniu. Obaleni dyktatorzy - Zine El Abidine Bin-Ali w Tunezji, Hosni Mubarak w Egipcie, Ali Abdullah Salah w Jemenie – padli nie tylko lub głównie z powodu powszechnych demonstracji przeciwko nim. Zostali usunięci, bo ich patron, Stany Zjednoczone Ameryki, postanowił porzucić ich w godzinie potrzeby. Assad wybrał innych przyjaciół. Nie był związany z Zachodem, ale z Rosją i z Islamską Republiką Iranu. A reakcją obu tych mocarstw było od samego początku dostarczenie dyktatorowi takiego poziomu wsparcia, jaki był niezbędny, by pozostał na swoim miejscu.


Przyjęło to różne formy. Rosja użyła weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, by nie dopuścić do jakiejkolwiek wspólnej akcji przeciwko reżimowi. Moskwa dostarczała także broni. Irańczycy użyli swojej ekspertyzy kontrolowania tłumów, by pomóc Assadowi opanować demonstracje. Pod koniec 2011 r. było jasne, że jaśniejące kłamstwo „Wiosny Arabskiej”, według którego piękni młodzi ludzie maszerują ulicami i to wystarczy, by obalić dyktatorów, nie zadziała w Syrii.


W tym momencie opozycja podjęła brzemienną w skutki decyzję spróbowania innym sposobem. Grupy żołnierzy, którzy niedawno zdezerterowali, zbroiły się, żeby bronić demonstrantów przed żołnierzami Assada. Na początku 2012 r. zaczęły się one krystalizować w pierwsze bataliony rebelianckie, organizując się nie tylko do obrony demonstrantów, ale do atakowania armii i uczynienia obszarów rewolty niedostępnymi dla sił rządowych. Scena była gotowa do wojny.


W tym czasie po raz pierwszy odwiedziłem opanowaną przez rebeliantów Syrię, prowincję Idlib – jeden z bastionów wyłaniającego się powstania. Pamiętam gorączkową atmosferę tych czasów i nadzieję na szybkie zwycięstwo. We wsi Sarmin w pobliżu miasta Idlib prowadziłem wywiad z niedawnym dezerterem z sił powietrznych Assada. Porucznik Bilal Chabir był typowym rodzajem wojownika, który przyciągał wówczas uwagę świata. Młody, idealistyczny i odważny zdezerterował ze swojej jednostki po tym, jak kolega-oficer został rozstrzelany za odmowę strzelania do cywilnych demonstrantów w Deraa.

“Jestem za prawem, nie zaś przeciwko prawu – powiedział mi Chabir, kiedy siedzieliśmy w na wpół zbudowanym budynku, który stanowił kwaterę główną rebeliantów w Sarmin. – Ten reżim jest faszystowski i zbrodniczy. Spodziewamy się, że to, co stało się w Homs, stanie się tutaj. Ale nawet z naszą prymitywną bronią jesteśmy gotowi walczyć. Albo będzie Baszar, albo my. A wolność jest obietnicą Boga na ziemi”.



Walczyli. Sam Chabir awansował na dowódcę rebelii w Idlib zanim został straszliwie ranny w akcji w 2013 r. Rebelianci z Idlib i Aleppo, i Deraa, z Kunajtry i Rakka, Homs i Hama, i Deir al-Zor i Damaszku uczynili, że wiele z tych okręgów było niedostępnych dla armii Assada w kolejnych latach.  


Ale nawet wtedy, w tych pierwszych dniach, można było dostrzec sekciarską rękę w aksamitnej rękawiczce pięknych słów rebeliantów. W Sarmin i Binnisz w lutym 2012 r. walczące grupy salafickie, odrębne od zbieraniny niedawnych dezerterów z armii, już działały otwarcie, niezależnie od entuzjastycznych, często młodszych rebeliantów z jednostek nieislamistycznych. Kiedy rozlew krwi trwał w 2012 i 2013 r. te organizacje robiły postępy. Świeccy rebelianci nie mieli realnej wizji lub idei, by ich zastąpić. Po prostu chcieli zniszczyć Assada. Idee pochodziły od islamistów. Pieniądze zaś głównie pochodziły z Kataru i z Turcji. Oba te kraje faworyzowały wyłaniające się grupy islamistyczne, których skłonności były odzwierciedleniem ich własnych.


I oczywiście od samego początku istniała dostrzegalna logika sekciarska w tej rebelii. Rodzina Assada pochodzi z mniejszości alawickiej, stanowiącej 12 procent populacji. Oczywiście nie tylko Alawici odnosili korzyści  z rządów Assada. Na wysokich stanowiskach byli Arabowie sunniccy i inni. Również wśród rebeliantów można było znaleźć nie-sunnitów i nie-Arabów. Ale podstawową dynamiką była ta, na której polegał dyktator – poparcie własnej sekty. Szabiha, zbiry i kryminaliści alawiccy, których potem Irańczycy zorganizowali w dobrze wyszkoloną milicję, byli od początku zasadniczy dla przetrwania reżimu. Jednostki militarne zdominowane przez Alawitów – siły specjalne, Gwardia Republikańska, 4 Dywizja Pancerna – od początku cieszyły się zaufaniem, podczas gdy lojalność dużych formacji sunnickich poborowych była wątpliwa.


Także rebelia wyłoniła się z 60 procentowej większości Arabów sunnickich. W latach 2012 i 2013 sekciarska logika wojny stawała się coraz bardziej nieunikniona. Pojawiły się nowe i potężne formacje, które miały odegrać zasadniczą rolę. Latem 2012 r. Assad strategicznie wycofał się z dużych połaci Syrii przy północnej granicy z Turcją. Samo wycofanie się było podyktowane logiką sekciarską. Assad miał zbyt mało żołnierzy. Ze względu na wąską bazę jego reżimu stało się jasne, że nie ma wystarczającej liczby ludzi do trzymania całego kraju, który w większości zbuntował się przeciwko niemu. Ta brzemienna w skutki decyzja podyktowana pilną koniecznością rozpoczęła proces rozczłonkowywania, który obecnie jest w Syrii daleko posunięty. W trakcie lat 2012 i 2013 kraj praktycznie podzielił się na szereg enklaw, które przetrwały do dzisiaj.


Reżim trzymał się w Damaszku i na zachodnich terenach przybrzeżnych oraz panował nad połączeniami drogowymi między nimi. Rebelianci sunniccy i islamiści mieli wschód i południe. Lokalna franszyza kurdyjskiej PKK (Kurdyjska Partia Pracujących) znana jako PYD (Partia Demokratycznej Jedności) ustanowiła się jako de facto władca w trzech nieprzylegających do siebie enklawach wzdłuż granicy syryjsko-tureckiej. Ich potężna milicja kurdyjska, YPG, wyłoniła się jako najsilniejsza militarnie organizacja, która teraz dzieliła kontrolę nad Syrią. Pojawienie się enklaw kurdyjskich było kolejnym świadectwem sekciarskiej dynamiki leżącej u podstaw tej wojny.



Wzrost ekstremistycznych grup islamistów salafickich z łona rebelii potwierdziło ten trend. 23 stycznia 2012 r. ogłoszono założenie Dżabhat an-Nusra li-Ahl asz-Szām (Front Poparcia Ludów Lewantu). Nazywana zazwyczaj skrótem Dżabhat Al-Nusra, była to oficjalna franszyza sieci Al-Kaidy w Syrii. Kierowana przez szejka Muhammada Al-Dżulaniego szybko zdobyła reputację militarnej skuteczności i wyjątkowej brutalności. Następnie, w maju 2013 r., w trakcie sporu między kierownictwem Nusra a kierownictwem irackiej franszyzy Al-Kaidy, w Syrii zaczęła działać frakcja o nazwie Państwo Islamskie Iraku i Al-Szam (ISIS lub ISIL). Ta grupa dżihadystyczna, mało zauważana w owym czasie, miała przekształcić konflikt syryjski, a następnie cały region.


W tym okresie wielokrotnie byłem w Syrii jako reporter. Wśród chaosu i cierpienia można było zobaczyć, że dzieje się coś nadzwyczajnego. Struktury państwowe, które istniały na tym obszarze od początków XX wieku – „Syria”, a potem „Irak” – praktycznie przestawały istnieć.


Stare granice nie odstraszały grup militarnych. Dziennikarze przekraczali je „nielegalnie” z pomocą rebeliantów. Czasami te przejścia były długie i niebezpieczne. Częściej jednak zaledwie zauważało się granice, była ona fikcją. To, co początkowo wydawało się wojną ludu przeciwko brutalnej dyktaturze, okazało się być czymś zupełnie innym. Rozwalono ściany państw-więzień Syrii i Iraku. Nowe i nieznane siły prowadziły wojnę na ruinach.



Na początku lata 2014 r. w tureckim mieście granicznym Kielis powadziłem wywiad z dwoma członkami ISIS. Właśnie wróciłem z Syrii po odwiedzeniu oblężonej enklawy kurdyjskiej, Kobani.


Kilka dni wcześniej, w miejscu o nazwie Hadż Ismail, towarzysze tych dwóch ludzi, których spotkałem w Kielis, strzelali do mnie, kiedy prowadziłem wywiad z dowódcą YPG. Stanowiska ISIS było w odległości około 200 metrów, w płaskim, pustym krajobrazie. Zaczęło się strzelanie i biegłem za wojownikami, którzy pędzili do karabinów maszynowych umieszczonych za workami z piaskiem, żeby odpowiedzieć ogniem. Był to rutynowy incydent wzdłuż linii frontowej. Czułem się jednak dziwnie, kiedy - zaledwie dwa dni później – siedziałem w pokoju, rozmawiając i pijąc herbatę z ludźmi z drugiej strony linii frontu.


Ci dwaj nazywali się Abu Muhammad i Abu Nur. Obaj byli Syryjczykami. „Jeśli ISIS upadnie, możesz zapomnieć o sunnitach w Syrii”, powiedział mi Abu Muhammad, po opowiedzeniu własnej historii długiej drogi do organizacji dżihadystycznej. Obaj byli pobudzeni dziwną kombinacją lokalnego sekciarstwa i olbrzymiej, tysiącletniej wrogości wobec Zachodu. Wpasowały się one razem bardzo gładko i siła tej kombinacji była ewidentna w raptownym wzroście ISIS i krwiożerczym fanatyzmie jego wojowników.


Abu Nur z czcią mówił o celu ruchu: “Chcemy kalifatu, czegoś starego i nowego od czasów Mahometa. Europejczycy przyszli tutaj i stworzyli fałszywe granice. Chcemy przełamać te granice”. Innymi słowy, ISIS wyłaniało się bezpośrednio z rzeczywistości Lewantu w 2014 r.


Sytuacja istotnie stawała się coraz wyraźniejsza. Jak otwarcie wyraził to mój przyjaciel, Mahmoud, kiedyś nauczyciel, obecnie analityk polityczny i zwolennik rebeliantów: „W dzisiejszej Syrii warte wspomnienia są trzy grupy: ISIS, reżim i Kurdowie. Nic innego”.


Rzeczywistość rozczłonkowania i wojny sekciarskiej wybuchła przez granice kilka miesięcy po tym wywiadzie zdumiewającą ofensywą ISIS w Iraku. Do sierpnia dżihadyści dotarli do bram Bagdadu i Erbil. Zatrzymało ich tylko wejście do boju sił powietrznych USA.


Wkroczenie ISIS do Iraku wniosło logikę wojny syryjskiej do dużego kraju sąsiadującego. W dramatycznych i przerażających wydarzeniach wokół Góry Sindżar tego lata – straszliwej próbie ludobójstwa na Jazydach – ujawniło się nagie barbarzyństwo dżihadystów sunnickich. Koszmar tam przekraczał możliwości opisu. Choć masakra Jazydów niosła swoje specjalne zło, reżim Assada pozostawał nadal odpowiedzialny za zdecydowanie największą liczbę zabitych w Syrii.


Sytuacja dzisiaj zachowuje zasadnicze kontury tego, co wyłoniło się w połowie 2014 r. Wojna syryjska dała przerzuty poza granice. W wyniku, ani Syria, ani Irak, ani też Liban nie stanowią dłużej państw w normalnie rozumianym sensie tego słowa. Zamiast tego, cała olbrzymia przestrzeń między granicą Iraku z Iranem a Morzem Śródziemnym jest dzisiaj podzielona między rozmaite organizacje polityczno-militarne, niemal wyłącznie zorganizowane wzdłuż linii sekciarskich lub etnicznych.



Różnią się one w orientacji od radykalnego sekularyzmu i socjalistycznego światopoglądu Kurdów syryjskich w autonomicznej „Rożawie” do morderczego i apokaliptycznego sunnickiego dżihadyzmu Państwa Islamskiego.


Po drodze można znaleźć zorientowany na Iran islamizm Hezbollahu i szyickich milicji w Iraku, pro-zachodni konserwatyzm plemienny Kurdyjskiego Rządu Regionalnego w Iraku i rozmaite rodzaje sunnickiego islamizmu w słabo rządzonych obszarach rebeliantów sunnicko-syryjskich.


Wojna, oczywiście, wywarła także wpływ na świat odległy od Bliskiego Wschodu. USA i Zachód stanowczo starały się trzymać swoje zaangażowanie na minimalnym poziomie. Dzisiaj jednak zachodnie siły powietrzne i siły specjalne odgrywają kluczową rolę w wysiłku zredukowania i zniszczenia Państwa Islamskiego.


Dalej na zachód interwencja rosyjska po wrześniu 2015 r. niemal z pewnością uratowała reżim Assada przed zniszczeniem i odwróciła bieg wojny. Obecnie trwają rozmowy pokojowe w Genewie i sporadycznie dotrzymywane zawieszenie broni.


Zawieszenie broni odnosi się jednak tylko do pierwotnej wojny w Syrii (reżim kontra rebelianci). Nie ma wpływu na inne konflikty, które wyłoniły się z jej łona (YPG/SDF przeciwko ISIS, rebelianci przeciwko Kurdom, KRG i Irak przeciwko ISIS, Turcy przeciwko PKK, reżim przeciwko ISIS).


Zamachy w Brukseli 22 marca są najnowszym pokazem dalekiego zasięgu tej wojny. To, co zaczęło się demonstracją dzieci szkolnych w Deraa, zamieniło się teraz w proces ciągłych zmian i konwulsji o historycznych proporcjach.


Myślę o wojnie syryjskiej i umysł mam raz jeszcze pełen wspomnień o zdumiewającej ostrości: głęboki błękit nieba podczas bombardowania bombami beczkowym dzielnicy Szaar w Aleppo gorącego lata 2012. Wojownicy YPG przekraczający rzekę Tygrys pontonami, w nocy, w śmiertelnej ciszy. Chlupotanie wody, gwiazdy odbijające się w wodzie i pusta przestrzeń przed nami. Szpital wojowników kurdyjskich w Derik latem 2014 r., pełen mężczyzn rannych w walkach, żeby otworzyć korytarz do Góry Sindżar i ratować schwytanych w pułapkę Jazydów. Bardzo ciemnoskórzy wojownicy Ktaeb Hezbollahu na pozycji frontowej tuż na wschód od miast Ramadi w Iraku w lipcu 2015 r. Podobne do duchów postaci ludzi ISIS, całych na czarno, przebiegających szybko przez przerwę w ich pozycji obronnej. Pierwsi rebelianci w prowincji Idlib z nadzieją, dawno już straconą. Uchodźcy jazydzcy, u podnóża Sindżaru, w obozie dla uchodźców Newroz latem 2014 r., ich wyczerpane, udręczone oczy i czarny koszmar rzeczy, które opisywali.


Pozostajemy z nagimi faktami – faktami, z którymi decydenci na Zachodzie dopiero zaczynają się porać. Państwa-więzienia są rozbite na kawałki. Siły uwolnione z tych ruin wirują i ścierają się w całym regionie i wychodzą poza region. Syria stała się jednym z zawiasów, na których obracają się wydarzenia regionalne i globalne. Reputacja wielkich mocarstw, globalnych i regionalnych, tworzy się i rozbija wśród jej ruin. To jest wojna, to jest szaleństwo. I dalece nie jest skończona.


Jerusalem Report, 28 marca 2016

Madness and War

Rubin Center, 29 marca 2016

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Jonathan Spyer


Pracownik naukowy w Global Research in International Affairs Center. Autor książki The Transforming Fire: The Rise of the Israel-Islamist Conflict.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Syria terenem rozgrywki sił islamu. Ola 2016-04-03


Notatki

Znalezionych 1850 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

200 dziennikarzy popiera kłamstwa o Izraelu     2021-06-12
Dlaczego Stany Zjednoczone mają dawać palestyńskim dyktatorom jakąkolwiek pomoc?   Fitzgerald   2021-06-10
Konwalie na byłym cmentarzu   Ferus   2021-05-30
Tak pięknie kwitną konwalie   Koraszewski   2021-05-27
Kochający Hitlera i Stalina socjalista, którego pomnika nikt nie ruszy   Greenfield   2021-05-25
Biedni Amerykanie walczą z rasizmem   Koraszewski   2021-05-22
Czego Palestyńczycy mogliby się nauczyć od Niemców Sudeckich   Schwarz   2021-05-20
Odpowiedź senatorowi Bernie Sandersowi   Harris   2021-05-20
Amerykanie mają prawo wiedzieć o nadchodzącej umowie Bidena z irańskimi mułłami   Rafizadeh   2021-05-19
Biden i Iran: pokusa uratowania zombi   Taheri   2021-05-18
Jak zapewnić powtarzanie rakietowych ataków Hamasu   Dershowitz   2021-05-15
Liberalna reakcja na Tima Scotta pokazuje, że rasizm stał się bronią polityczną   Tobin   2021-05-13
Przemoc jest próbą Abbasa wymuszenia ustępstw Bidena   Tobin   2021-05-12
Palestyńskie państwo: co powiedziałby Ben Gurion?   Taheri   2021-05-11
Praktykowanie feminizmu będąc białą kobietą   Chesler   2021-05-11
Obywatelu, czuj się poinformowany   Koraszewski   2021-05-10
Wycofanie się Bidena z Afganistanu podważa jego globalną strategię   Kemp   2021-05-10
Osiem wskazówek czytania o Izraelu   Friedman   2021-05-09
Jak po pięciu miesiącach załamała się obietnica reform Erdogana   Bekdil   2021-05-06
Zastosowanie krytycznej teorii rasy do krytyki Izraela   Tobin   2021-05-05
80 lat temu: senatorzy USA popierają żydowską ojczyznę; brytyjscy i tureccy dyplomaci protestują mówiąc, że świat będzie miał się lepiej, jeśli Żydzi pozostaną pod nazistowskimi rządami     2021-05-04
Postępowi intelektualiści walczą z postępem   Abdul-Hussain   2021-05-03
Komisarz UNRWA twierdzi, że agencja nie jest polityczna. Jest WYŁĄCZNIE polityczna!     2021-05-02
Błąd w dyplomatycznej sztuce   Tobin   2021-04-30
Nacjonalizm versus imperium   Rosenthal   2021-04-29
Różnica między wymówkami a powodami nienawiści do Żydów     2021-04-28
Doktryna polityki zagranicznej USA przedstawiona przez Lindę Thomas-Greenfield   Glick   2021-04-27
Końcowa faza gry w Afganistanie jest również początkiem   Fernandez   2021-04-27
Projekt ustawy Betty McCollum (poparty przez J-Street i Americans for Peace) jest antysemicki. Oto dlaczego.     2021-04-24
Profesor islamskiego prawa: Żydzi poprzez język kontrolują świat, jednak lingwistyczne zwycięstwa należą do Arabów   Fitzgerald   2021-04-23
Amerykańskie Stowarzyszenie Humanistów oszalało   Rebecca Goldstein   2021-04-23
Jak palestyńscy przywódcy traktują palestyńskich uchodźców   Toameh   2021-04-22
Irracjonalna, niebezpieczna polityka wobec Iranu nie jest przypadkiem   Rosenthal   2021-04-18
Polityka,  czyli wojna innymi środkami   Koraszewski   2021-04-17
Czy możemy wygrać w “szarej strefie”?   Kemp   2021-04-15
Amerykanie zabici przez palestyńskich Arabów: zapomniane ofiary terroru   Flatow   2021-04-15
Antony Blinken zadzwonił do niewłaściwego faceta   Flatow   2021-04-14
Brytyjski dyplomata, który uratował ponad 40 tysięcy Żydów   Bull   2021-04-13
Wykorzystywanie zachodniego świata akademickiego przez Chiny   Bergman   2021-04-13
Dlaczego Żydzi i Polacy nadal spierają się o Holocaust?   Tobin   2021-04-12
Ameryka zmienia stronę   Rosenthal   2021-04-10
Co Palestyńczycy w obliczu zbliżających się wyborów myślą o korupcji w ich społeczeństwie?   Roth   2021-04-09
Administracja Bidena i Iran: tajne umowy i ponowne ugłaskiwanie?   Rafizadeh   2021-04-08
Congressional Research Service zmieniła historię palestyńskiego nacjonalizmu. Dwukrotnie.     2021-04-07
Lękliwe cenzurowanie Dantego i wyznania Adama Michnika   Koraszewski   2021-04-05
Dlaczego Biden jest obojętny wobec gloryfikacji antysemityzmu przez ONZ?   Bayefsky   2021-04-04
USA, Chiny, Rosja i pułapka Tucydydesa   Taheri   2021-04-02
Rzekome międzynarodowe prawo jest najnowszym antyizraelskim oszczerstwem   Kontorovich   2021-04-02
Francja: Profesor pod ochroną policyjną po odmowie zrównania “islamofobii” z antysemityzmem   Spencer   2021-04-01
Za Bidena stare błędy stają się znowu nowymi   Rosenthal   2021-03-31
Ameryka versus Iran: czyli kto zaczął?   Abdul-Hussain   2021-03-30
Ryzykowna podróż śladami dziadów   Koraszewski   2021-03-29
Czego chcą Palestyńczycy   Abdul-Hussain   2021-03-28
Dania uderza w „społeczeństwa równoległe”   Kern   2021-03-27
Podlizująca się Chinom WHO stwarza niebezpieczeństwo kolejnej pandemii   Ridley   2021-03-25
Oblężenie Paryża, czyli wojna światów   Zbierski   2021-03-24
Chiny zwiększają naciski na Tajwan   Bergman   2021-03-23
Małostkowy izolacjonizm UE niszczy Europę   Ridley   2021-03-20
Palestyńczycy: Dlaczego terroryści popierają masowych morderców   Toameh   2021-03-20
Wstęga nienawiści Möbiusa   Savodnik   2021-03-17
Jak wizja Orwella może stać się rzeczywistością   Rosenthal   2021-03-17
“New York Times” kryje terrorystkę i na dodatek oczernia Goldę Meir   Flatow   2021-03-14
Nie rzucajcie księcia wilkom na pożarcie   Bard   2021-03-13
Uwagi o politycznej dyskalkulii   Koraszewski   2021-03-13
Chiny kontynuują miażdżenie Hong Kongu   Bergman   2021-03-12
Biden porzuca pokój na Bliskim Wschodzie   Glick   2021-03-10
Politycznie, lirycznie i empatycznie   Koraszewski   2021-03-07
Społeczeństwo, które nie może dyskutować o wpływie ideologii trans na dzieci, nie jest demokracją   Tobin   2021-03-06
BBC milczy o zaplanowanych wyborach palestyńskich   Sela   2021-03-06
Notoryczna kradzież pięknych słów   Koraszewski   2021-03-05
Oto dziennikarze BBC, którzy byli szczególnie nieuczciwi w sprawie Izraela.   Fitzgerald   2021-03-05
Chiny kupują ludzi na zachodnich uniwersytetach   Meotti   2021-03-04
Głupia polityka bliskowschodnia Bidena   Rosenthal   2021-03-02
Palestyńczycy: Unia Europejska ułatwia zwycięstwo Hamasu   Tawil   2021-02-28
Spotkanie w BBC Davida Baddiela z profesorem z SOAS, który usprawiedliwia palestyńską negację Holocaustu   Levick   2021-02-26
Dlaczego Międzynarodowy Trybunał Karny jest w błędzie: Izrael nie jest winny “zbrodni wojennych”   Fitzgerald   2021-02-25
Propaganda terroryzmu nadal obecna na Twitterze   Fernandez   2021-02-23
Okrucieństwo podnoszenia płacy minimalnej   Jacoby   2021-02-23
Na tropach dyktatora i smętków   Koraszewski   2021-02-22
Czy zapał Bidena do zawarcia umowy zadziała lepiej niż „maksymalne naciski”?   Tobin   2021-02-22
Kościół antyrasizmu   Coyne   2021-02-20
Łamanie praw człowieka, o którym nikt nie mówi   Toameh   2021-02-19
Czy sukcesy Trumpa przetrwają na Bliskim Wschodzie?   Milliere   2021-02-18
Nawet najbardziej elokwentni Palestyńczycy (tacy jak Noura Erakat) mają idiotyczną mentalność “sumy zerowej”, że pomaganie Izraelowi równa się szkodzeniu Palestyńczykom     2021-02-17
Człowiek to brzmi dumnie   Koraszewski   2021-02-17
Dla Obamy Izrael nie był “żadną Ziemią Obiecaną”   Bard   2021-02-16
Przeszłość i przyszłość, czyli uwagi o futurologii   Koraszewski   2021-02-15
Wybory prezydenta Bidena wskazują na długą listę błędów w polityce wobec Bliskiego Wschodu   Amos   2021-02-15
Klapki na oczach antyizraelskich historyków: “Porozumienia Abrahamowe nie są historyczne”     2021-02-14
Hady Amr i inne powody do złośliwej satysfakcji w Ramallah   Blum   2021-02-13
Zagubiona w kontrowersji wokół laserów z przestrzeni kosmicznej   Collins   2021-02-12
O kryzysach humanitarnych i kryzysie humanistycznym   Koraszewski   2021-02-11
O Polaku, który zaważył na losach świata   Garczyński-Gąssowski   2021-02-09
Palestyńczycy: Nie dla normalizacji z „syjonistycznym tworem”   Toameh   2021-02-08
Oszustwo w sprawie palestyńskich uchodźców   Bard   2021-02-07
Nowi ludzie w Waszyngtonie: Co kryje się za gestami   Taheri   2021-02-06
Niegdysiejszy i przyszły “bystrooki ekspert”, Robert Malley   Fitzgerald   2021-02-06
Rękawiczki Berniego, memy i inne sprawy   Collins   2021-02-03
Dlaczego ustępstwa Bidena wobec Palestyńczyków szkodzą im zamiast pomagać   Tobin   2021-02-02
Arabski medyczny apartheid – gdzie jest oburzenie?   Tawil   2021-02-01

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa



 Palestyńskie weto



Wzmacnianie układu odpornościowego



Wykluczenie Tajwanu z WHO



Drzazgę źle się czyta



Sześć lat



Pochodzenie



Papież Franciszek



Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk