Prawda

Piątek, 30 października 2026 - 18:29

« Poprzedni Następny »

Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Domki z kart i zaprojektowane kłamstwa


Paul Finlayson 2025-10-20


Jak infantylizacja, gangsterka i fałszywy aktywizm zatruwają kulturę

Powiedziałem, że nie będę chodził wokół tego tematu na palcach – i mówiłem serio. Jestem pozbawiony melaniny, z pochodzenia Irlandczyk, człowiek, który nigdy w życiu się nie opalił. Jeśli bycie białym ma mnie rzekomo dyskwalifikować z wypowiadania się na poniższy temat – niech tak będzie. Jeśli moja bladość odbiera mi prawo głosu, trudno – ale kneblowanie prawdy to objaw najbardziej ograniczonych umysłów.

Oczywiście, że rasizm istnieje. Czy potrafimy wejść w cudze buty? Czy naprawdę rozumiem rasizm? Tak, nie i nie. Ale to dawka czyni truciznę – a toksyna, którą rozsiewają biali i czarni „zbawcy”, odbierająca ludziom sprawczość, jest śmiertelna. Nazywa się infantylizacja.


Weźmy mnie – klasyczny biały konserwatysta, który zazwyczaj nie łapie żadnych społecznych sygnałów, nawet jeśli pojawiają się z wyjącą syreną i światłami ostrzegawczymi. A jednak nawet ja potrafię zauważyć, gdy coś wali mnie po głowie.


Raz, będąc z czarnoskórą przyjaciółką w Costco, byłem ubrany (jak to moja żona delikatnie ujmuje) „prawie jak bezdomny”, podczas gdy ona wyglądała nienagannie i profesjonalnie. Przy wyjściu pracownica sprawdzająca paragony zawiesiła spojrzenie – milczące oskarżenie o potencjalną kradzież kipiało jej z oczu – jakby to ja, obdarty biały facet, musiał potwierdzić, że moja przyjaciółka ma prawo opuścić sklep.


Nawet ja to zauważyłem – a jestem typem człowieka, który potrafiłby przeoczyć sygnały nadawane przez semafor i światła. To było absurdalne.


Rasizm istnieje. Czasem jako drobne upokorzenia, czasem jako zinstytucjonalizowana pogarda. Tylko głupiec by temu zaprzeczył.


Ale tu jest sedno: uznanie istnienia rasizmu nie oznacza, że mamy go pić litrami i uznawać za źródło wszelkiego zła społecznego. Tak właśnie postępują „zbawcy” – biali zbawcy, czarni zbawcy, pracownicy socjalni z teczkami pełnymi empatii. Nie mówią wprost „dołącz do gangu”, ale sugerują to – bo skoro nic nie jest twoją winą, to nic nie jest twoją odpowiedzialnością. To trucizna podana w szklance ozdobioną gangsterskim symbolem.


Bądźmy szczerzy – to nie dotyczy tylko białych. Wśród czarnych aktywistów, pracowników socjalnych i progresywnych środowisk też nie brakuje tych, którzy sprzedają tę samą truciznę, w tej samej nabożnej tonacji. Przekaz jest jasny: wszystko, co złe, to czyjaś wina. Rezultat? Pokolenie nauczone, że bez zewnętrznego ratunku są skazane na porażkę.


To nie współczucie. To trucizna udająca cnotę.


Najpierw zdefiniujmy infantylizację: to traktowanie dorosłych jak dzieci, zdejmowanie z nich odpowiedzialności, bo rzekomo nie są w stanie spełnić standardów obowiązujących wszystkich. Jasne, dzieciom się wybacza – moralna odpowiedzialność rośnie z wiekiem. Sześciolatka nie oceniamy jak szesnastolatka.


Ale jeśli całe subkultury – z wewnątrz i z zewnątrz – zachęca się do życia, jakby permanentnie nie miały sprawczości, to właśnie jest infantylizacja: „miękki rasizm”, przykryty litością, który w praktyce jest zdradą.


Infantylizacja to nie miłosierdzie. To pogarda udająca empatię.


A teraz sprawczość – zdolność do działania, do przejęcia odpowiedzialności, do wiary, że mamy wpływ na bieg własnego życia. Odbierz to komuś, a odbierzesz mu nadzieję. Gdy każde nieszczęście przypisuje się wyłącznie czynnikom zewnętrznym – nie ma już drabiny, po której można się wspiąć.


Widziałem to jako doktorant w Minneapolis. Rozmawiałem z bezdomnym (a raczej, jak głosi modny eufemizm, „osobą pozbawioną dachu nad głową”), który uparcie twierdził, że absolutnie nic w jego życiu nie było jego winą. Nic. W tamtej chwili wiedziałem, że nie ma przed sobą żadnej przyszłości. Bez sprawczości nie ma ucieczki.



Najmocniej widać to w ponurej arytmetyce nieobecnych ojców. W 1960 roku zaledwie 22% czarnoskórych dzieci w USA rodziło się poza małżeństwem. Dziś to około 72% – katastrofalne odwrócenie norm w ciągu dwóch pokoleń. I najważniejsze: badania amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości pokazują, że dzieci wychowywane bez ojca pięć razy częściej żyją w biedzie, dziewięć razy częściej porzucają szkołę i dwadzieścia razy częściej trafiają do więzienia.


Statystyczny związek między nieobecnością ojca a wyrokami więzienia to nie spekulacja – to jeden z najbliższych związków przyczynowo‑skutkowych, jakie socjologia zna. Udawanie, że jest inaczej, to akt celowego zaślepienia.



A potem jest jeszcze kodeks „nie kabluj” – kulturowy nakaz milczenia, który głosi, że lepiej chronić morderców niż sąsiadów.


Według FBI, zasady „nie kablowania” utrudniają śledztwa w ponad 40% gangsterskich zabójstw w miastach. Co to znaczy w praktyce? Całe dzielnice oddane pod władzę nastolatków z pistoletami. Wymówka brzmi: „boimy się odwetu” – powtarzana jak mantra. A skutek? Babcia obrabowana z bronią w ręku, sklepikarz szantażowany, dziecko postrzelone w strzelaninie – i nikt nie chce zeznawać. Nazywanie tego „strachem” to nadawanie godności tchórzostwu. To nie strach – to kapitulacja.


A kultura tę kapitulację następnie normalizuje.


Co dalej? Rabunki tłumaczone jako reparacje. Mówi się, że „ubezpieczenie pokryje straty”, gdy sklepy są plądrowane do gołych ścian. Tylko że ubezpieczenie nie pokrywa strat – rabunek powoduje podwyżki cen, bankructwa, ucieczkę sklepów do bezpieczniejszych (czytaj: bielszych) dzielnic. Społeczność traci podwójnie – najpierw przez przestępczość, potem przez odpływ handlu.


A jednak to gnijące zjawisko sprzedaje się jako autentyczność kulturową. „Nie kabluj” to nie kultura. To abdykacja. To ciche ogłoszenie, że to przestępcy, nie obywatele, rządzą ulicą. A gdy ktoś odważy się to powiedzieć – zarzut rasizmu. Bzdura.


Imigranci z Jamajki i Nigerii w USA udowadniają, że można inaczej – jeśli chodzi o edukację i dochody osiągają wyniki powyżej średniej narodowej, właśnie dlatego, że nie łyknęli tej zatrutej narracji. To kultura, nie kolor skóry, decyduje o wynikach.


I oto mamy spektakl: „rob mobs” – gangi błyskawicznych kradzieży. Chicago stało się sceną groteskowego teatru grabieży. Jean Valjean kradł chleb, by nakarmić rodzinę. Dzisiejsze gangi – często grupy 50+ nastoletnich złodziei – szturmują sklep i w kilka minut wynoszą towary warte ponad 150 tysięcy dolarów. W jednej akcji na Louis Vuitton skradziono torebki warte 210 tysięcy dolarów – w 26 sekund. Inny gang zwinął towar za 150 tysięcy. W skali kraju, kradzieże detaliczne, w tym te typu „flash mob”, kosztowały sprzedawców 45 miliardów dolarów w 2024 roku.


Jean Valjean ukradł bochenek chleba. Rob Mobs zdobywają sześciocyfrowe łupy w 26 sekund. To nie tragedia – to farsa.


Gdzie są rodzice? 13-latek wraca do domu z legginsami za 1800 dolarów. Rodzice myślą, że wróżki od jogi je przyniosły? Nie – wzruszają ramionami, usprawiedliwiają, albo – co gorsza – chwalą za „ekspresję siebie”. Brawo, rodzice. Wychowajcie dzikie dzieciaki, patrzcie, jak transmitują na żywo swoje kradzieże, a potem krzyczcie „systemowa niesprawiedliwość”, gdy pojawi się policja.


Tymczasem wskaźnik wykrywalności takich kradzieży w Chicago to około 10,8 procent – przestępcy wiedzą, że wyjdą bez szwanku, podczas gdy firmy krwawią. A empatyczni dziennikarze nazywają to „traumą”, „ekspresją”, „oporem”. To nie sprawiedliwość społeczna – to znormalizowane barbarzyństwo.


Porozmawiajmy o liczbach. Czarni Amerykanie stanowią 13% populacji, ale około 40% więźniów. To często podawane jako „dowód systemowego rasizmu”. Rzekomo sprawiedliwy system miałby odzwierciedlać parytet populacyjny. Ale więzienie to punkt przecięcia rozpadu rodziny, oderwania kulturowego i – jak zawsze – biedy.


Spójrzmy raczej na sukces tam, gdzie kultura się wzmocniła. Afrykańscy imigranci w USA – Nigeryjczycy, Ghańczycy – mają średnio wyższe dochody i lepsze wykształcenie niż większość białych Amerykanów. Karaibscy Kanadyjczycy kończą szkoły średnie częściej i zarabiają blisko mediany krajowej. Tymczasem czarni urodzeni w USA zarabiają średnio około 45 tys. dolarów, podczas gdy biali – 65 tys., a Azjaci ponad 70 tys. Kultura, nie pigmentacja skóry, to prostsza zmienna.


To kultura jest czynnikiem różnicującym, nie melanina.


I jeszcze jedno – kłamstwa mogą zniszczyć dzielnice szybciej niż przestępczość. W jednym przypadku w Chicago policja zastrzeliła podejrzanego, który odmówił odrzucenia broni. Ale tłum, podsycany przez media społecznościowe, rozkręcił kłamstwo: niewinny człowiek zastrzelony przez białych i czarnych policjantów.


Matka tego mężczyzny została nagrana, jak rozpacza i zapewnia o niewinności syna – mimo że broń leżała zabezpieczona jako dowód. Chłopak został męczennikiem w telewizyjnych wiadomościach.


Na wezwanie BLM nadleciały sępy – zgodnie z rytuałem orzeczono, że policja kłamie, bandyta to święty, dzielnica to ofiara. Prawda – że miał broń i nie chciał jej odrzucić – rozpuściła się w kwasie teatru krzywdy. Po namowie BLM doszło do zamieszek i grabieży – całe ulice opustoszały, sklepy uciekły na przedmieścia. Mit przetrwał prawdę.



Czy coś takiego zdarzyłoby się w zwartej, żydowskiej dzielnicy? Realnie? Nie. Nie dlatego, że Żydzi nie cierpieli — ale dlatego, że ich kulturowy scenariusz odrzuca kult krzywdy jako cnoty. To kultura, nie kolor skóry, decyduje o trwałości.


Kolejne dane: wśród Latynosów tylko 64% imigrantów posługujących się głównie hiszpańskim oszczędza regularnie, w porównaniu do 88% tych, którzy domyślnie używają angielskiego. Czarne i latynoskie gospodarstwa domowe wydają około 30% więcej na dobra pokazowe niż białe. Oszczędności? Mniej niż 2000 dolarów. Biali? Ponad 8000.

Strażnicy poprawności zawyją: „systemowy rasizm”, ale równie dobrze może to być kulturowy wzorzec, w którym błyskotliwy styl życia ceni się wyżej niż oszczędność.


W Appalachach śmiertelność z powodu przedawkowania narkotyków w grupie wiekowej 25–54 lata przekracza średnią krajową o 60%. To nie tylko efekt ubóstwa, ale kulturowej rezygnacji. W Portugalii dzielnice imigrantów notują znacznie wyższe wskaźniki porzucania szkoły. W niektórych społecznościach rosyjskiego pochodzenia edukacja bywa wychwalana w retoryce, a w praktyce lekceważona. To scenariusze kulturowe, nie genetyczny los.


Dodajmy do tego kulturę rapu: gloryfikującą przemoc, uzależnienia, pogardę wobec kobiet — nie opór, lecz regres, opakowany w beaty. Sprzedaje się w miliardach — białym dzieciakom z przedmieść, które celebrują cierpienie, odbierając sobie przy tym dyscyplinę.

 

A potem mamy Drake’a: wychowany w zamożnym Forest Hill w Toronto, sprzedaje „trudne życie”, śpiewając o nastoletnich rozstaniach jakby to były ballady więzienne — sprytny sprzedawca, nie bohater ulicy.


Gorzej: jego naśladowanie stało się modne. Dzieci dentystów, dzieci lekarzy zakładają dziś peleryny ocalałych z kartonowych pudeł — udają, że są „tacy jak ludzie z getta”. Moda na oszustwo.


Dalej jest być może najobrzydliwszy rasizm ze wszystkich — rasizm niskich oczekiwań, dziś usprawiedliwiany z wyniosłym uśmieszkiem jako „biała kultura supremacji”.


Tak, w lśniących salach akademii całe warsztaty i podręczniki równościowe przekonują, że takie cnoty jak punktualność, jasność wypowiedzi, poprawna gramatyka, nawyki nauki i podstawowa przyzwoitość nie są uniwersalne — są „białe”.


Pojawić się na czas, mówić wyraźnie, pisać precyzyjnie, pracować sumiennie, nie spłodzić dziecka w wieku piętnastu lat — to, jak nam mówią, cechy „białe”.

Implikacja ocieka protekcjonalnością: że „autentyczne czarne doświadczenie” to bycie nieustannie spóźnionym, bełkotliwym, impulsywnym, skłonnym do przestępstw, nadmiernie pobudzonym seksualnie i niezdolnym do funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie. A ten groteskowy karykaturalny obraz sprzedaje się jako empatię. David Duke nie ująłby tego lepiej.


Wyobraź sobie arogancję, jakiej potrzeba, by wierzyć, że promujesz sprawiedliwość rasową, głosząc te same stereotypy, które kiedyś szerzyli bigoci ery Jima Crowa — dziś opakowane w bezpłciowe slajdy PowerPointa. To nie postęp — to regres udający cnotę. To nie tylko obraża — to sabotuje. Bo jeśli powiesz młodym czarnoskórym uczniom, że pilność, punktualność i elokwencja są „białe”, to właściwie popychasz ich w ramiona gangów i przestępców, gdzie „autentyczność” znaczy przemoc, blichtr i więzienie.


Ci akademiccy pyszałkowie w istocie mówią, że czarna doskonałość jest sprzeczna z byciem czarnym.


To obrzydliwość. W rzeczywistości nie są to „białe” wartości — to wartości ludzkie, cywilizacyjne, wartości, dzięki którym Nigeryjczycy, Jamajczycy, Hindusi, Żydzi, Chińczycy i wielu innych wspięło się po szczeblach edukacji i zbudowało kwitnące społeczności.


To rasistowska karykatura przebrana za wrażliwość kulturową.

 
Jest ona rozpowszechniana w szkołach i na uniwersytetach, często przez śnieżnobiałych profesorów mieszkających za bramami swoich osiedli, daleko od rzeczywistości, o której próbują wykładać, szerząc tę toksyczną brednię z bezpiecznych, dożywotnich katedr, opłacanych przez ten sam system, który tak ochoczo krytykują.


Jak bardzo to niszczy: przykuwa młodych czarnych do przeciętności, gloryfikuje bycie ofiarą zamiast zwycięzcą i zapewnia, że cykl biedy i rozpaczy będzie się kręcił dalej — podczas gdy ci akademiccy hochsztaplerzy poklepują się po plecach za swoją „solidarność”. Nazywanie tych cnót „białymi” to odebranie młodym czarnym kluczy do własnego sukcesu, to chrzczenie porażki jako autentyczności. To nie solidarność. To sabotaż, uświęcony akademickim żargonem.


Jak powiedział kiedyś Christopher Hitchens: „Moralna równoważność między ofiarą a agresorem to maska tchórzostwa.”


A tu widzimy coś jeszcze gorszego: moralne odwrócenie rzeczywistości przebrane za współczucie. I szkoda tych uczniów, którzy biorą tę truciznę za wzmocnienie.


Na scenę wchodzi BLM — NGO, które przekształca tragedię w kapitalizm rentierski — śmierć George’a Floyda sfinansowała zakup nieruchomości dla jego założycieli. Nie korupcja jest ich największym grzechem, lecz rozpacz. Głoszą narracje o rasizmie policji, marginalizując przemoc czarnoskórych wobec czarnoskórych: rocznie policja zabija mniej niż 15 nieuzbrojonych czarnych mężczyzn — w porównaniu z tysiącami mordowanymi we własnych społecznościach.


Ich produktem jest beznadzieja. Przekaz brzmi: jesteś skazany na klęskę, więc po co próbować? A podczas gdy Ameryka zanurza się w rzekomym endemicznym białym suprematyzmie, spójrzmy gdzie indziej: w Libii czarnoskórzy Afrykanie są publicznie sprzedawani na targach niewolników; w Gazie czarni migranci nazywani są „niewolnikami”. A jednak to Ameryka odbywa niekończącą się moralną pokutę. Rasizm jest uniwersalny; sprowadzanie go do „grzechu założycielskiego” Ameryki to luksus duchowego samobiczowania.


Zgniłizna jest powszechna. Appalachia ma swój własny gangsterski kodeks „nie kabluj”. Latynoskie dzielnice są przesiąknięte indoktrynacją MS-13 wobec dzieci. Istnieją też azjatyckie gangi w USA — ciche, lecz realne. Każda kultura może zgnić od środka. Każda ma destrukcyjne subkultury. Kultura palestyńska obsesyjnie skupia się na zewnętrznej kontroli: „za wszystko odpowiadają ci Żydzi”.


I przez to wszystko przewija się ten sam wątek: infantylizacja. Liderzy wolą oklaski za „to nie twoja wina” niż odpowiedzialność — ale to odbiera sprawczość, odbiera nadzieję.

          

Ale nie wszystkie kultury się staczają. Karaibska i nigeryjska diaspora osiągają lepsze wyniki w obszarach takich jak stabilność rodzin, edukacja, oszczędność i spójność społeczna. Pokazują, że rasizm można pokonać przez kulturę. To nie odporność — to sprawczość.


„Kiedy naprawdę chcesz komuś pomóc — mówisz mu prawdę.
Kiedy chcesz pomóc sobie — mówisz mu to, co chce usłyszeć.”

— Thomas Sowell


BLM, Drake i infantylizatorzy każdego koloru mówią ludziom to, co chcą usłyszeć. To wzbudza oklaski, sprzedaje kliknięcia i buduje kariery. Ale niszczy życia. Cywilizacja nie przetrwa na wymówkach. Nie przetrwa infantylizacji.

            

Subkultury muszą się rozliczyć ze swoich grzechów — albo przez nie zginą. I szkoda tych, których przywódcy — czy to w NGO, rządzie, czy popkulturze — wolą czerpać zyski z rozpaczy, zamiast z odpowiedzialności.


Link do oryginału: https://www.freedomtoffend.com/p/cardboard-boxes-and-designer-lies

Freedom To Offend, 26 września 2025


Paul Finlayson
 – kanadyjski nauczyciel akademicki, wykładowca marketingu na University of Guelph-Humber, od listopada 2023 roku zawieszony i w 2025 roku ostatecznie wyrzucony z pracy w związku z zarzutem uporczywego dementowania kłamstw o Izraelu. Nie jest Żydem, gdyby ktoś pytał.


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj




Komentarze
1. Uproszczenia Romana Kolarzowa 2025-10-20


Notatki

Znalezionych 3116 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Trump oddaje Chinom XXI wiek – cofa zakaz Bidena na sprzedaż zaawansowanych chipów   Chang   2025-12-31
Amnesty w końcu uznała ofiary izraelskie, a media odwróciły wzrok     2025-12-31
Iran i Rosja: stulecie błędnie odczytanej lojalności   Cyrus   2025-12-29
Sztuczny kryzys: jak falsyfikowalność może ocalić amerykańską politykę przed jej skrajnościami     2025-12-27
Rozbite okna zabijają Żydów   Finlayson   2025-12-25
Antysemityzm ma się dobrze, bo Schadenfreude sprawia ludziom przyjemność   Suissa   2025-12-23
Mit żydowskiej rasy (Historia napisana przez antysemitów)   Harris   2025-12-23
Pierwszy trudny wybór Ameryki: 18 grudnia 1620 roku   Cyrus   2025-12-22
Wielka pokusa w demokracji   Thomton   2025-12-21
Jednokierunkowa maszyna migracyjna   Cyrus   2025-12-20
Wielkie oszustwo woke   Rehov   2025-12-18
Rażący błąd Barracka w sprawie Syrii i Libanu   Abdul-Hussain   2025-12-17
Scena, o której Ameryka zapomniała: 15 grudnia 1791   Cyrus   2025-12-16
Marksistowsko-islamska wojna światowa przeciwko cywilizacji Zachodu   Greenfield   2025-12-15
Maszerowałam kiedyś dla Angeli Davis – i bardzo się myliłam   Chesler   2025-12-14
Bezpieczeństwo Izraela a kwestia kurdyjska   Fitzgerald   2025-12-13
«Ty jesteś tym człowiekiem» – krytyka wnikliwej analizy antysemityzmu autorstwa Husseina Aboubakra Mansoura"     2025-12-12
Obalanie mitu ludobójstwa: jak sondaże medialne zamieniają uprzedzenia w „opinię publiczną”   Goldberg   2025-12-10
Forum w Dosze o potrzebie utworzenia „państwa palestyńskiego"   Fitzgerald   2025-12-09
Trująca pigułka Moskwy: wojna zastępcza o ukraińską aptekę   Toloczko   2025-12-08
Czarnorynkowe religie - „Sekularyzacja jest procesem religijnym, a nie niereligijnym.”   Thornton   2025-12-07
Dwóch ludzi „pokoju”: Władimir Putin i Adolf Hitler   Zamansky   2025-12-07
Importowana niewdzięczność   Finlayson   2025-12-05
Peter Beinart: zlinczowany i wykluczony   Medad   2025-12-05
Erdogan chwali papieża za jego stanowisko wobec „Palestyńczyków”   Fitzgerald   2025-12-04
Oszałamiająca hipokryzja BBC w sprawie antysemityzmu   O'Neill   2025-12-04
Kiedy język obcy staje się na ulicy i w szkole normą   Grabowska   2025-12-03
Ułaskawienie czy prawda? Izrael i jego premier w godzinie próby   Grabowska   2025-12-01
Dzień Solidarności ONZ pomija żydowskich uchodźców   Collins   2025-11-30
Ajatollah Chamenei traci kontakt z rzeczywistością   Fitzgerald   2025-11-29
Nieszczęśliwi, wypasieni i zagubieni   Koraszewski   2025-11-29
Ukraina: Złudna wizja pokoju   Taheri   2025-11-27
Pomysły Demokratycznych Socjalistów Ameryki są niemoralne, niespójne i głupie     2025-11-27
Komfort tyranii. Studium psychoanalityczne postępowego podporządkowania   Tabrizi   2025-11-26
Francesca Albanese, czyli anatomia farsy w błękitnej dekoracji   Grabowska   2025-11-26
Co działa? Amerykański nowy realizm bez złudzeń   Rehov   2025-11-24
Dylematy edukacji i problemy z ponowoczesnością   Koraszewski   2025-11-23
Siedem kilometrów prawdy   Grabowska   2025-11-22
Co twoi żydowscy przyjaciele muszą usłyszeć.Najwyższy czas wysłać wiadomość.   Johnson   2025-11-16
Specjalny wysłannik USA: Liban to „państwo upadłe”     2025-11-14
BBC, czyli światowy model publicznego nadawcy   Koraszewski   2025-11-13
Handlarze śmiercionośnym fentanylem   Kadish   2025-11-13
Próbowała przekonać terrorystów, że nienawidzi Izraela. I tak ją torturowali.   Greenfield   2025-11-12
Arabski aktywista mówi żydowskim antysyjonistom, żeby się zamknęli i mówili tylko to, na co pozwoli Hamas.     2025-11-11
Trup, który mówi w imieniu świata   Grabowska   2025-11-10
Europejski wyścig do „zeroemisyjności” – i całkowite samozniszczenie?   Godefridi   2025-11-09
„Palestine 36”: Sprawa zaginionych Żydów   Oz   2025-11-08
Nowe uroki starej utopii. Marks, Mamdani i marazm   Koraszewski   2025-11-07
"Ani zaskoczona, ani zachwycona – Nie jestem gotowa się poddać"   Chesler   2025-11-06
Iraccy politycy mierzą się z relacjami z Izraelem i Iranem w przededniu wyborów   Abdul-Hussain   2025-11-05
Seth Mandel rozprawia się z antysemickimi oszczerstwami   Coyne   2025-11-04
Ich czas minął   Chesler   2025-11-03
W grudniu 2023 roku WHO omawiała użycie terminu „głód” w celu wywarcia presji na Izrael     2025-11-02
Katedra Dobrych Intencji i Papież Mamdani (czyli przyszły burmistrz Nowego Jorku)     2025-11-01
Wielkie oszustwo: Muzułmanie w Wielkiej Brytanii „nawracają się” na chrześcijaństwo, by uzyskać status uchodźcy   Fitzgerald   2025-11-01
I w końcu: Uznajcie Palestynę, nie zważając na konsekwencje   Oz   2025-10-31
Od Dreyfusa do Macrona: Wielka francuska tradycja politycznie poprawnego antysemityzmu   Rehov   2025-10-30
Jutro Ameryki i jutro Zachodu   Koraszewski   2025-10-29
„Church Times” przedstawia moralne uzasadnienie dla antysemityzmu   Cohen   2025-10-28
Muzułmańscy migranci napędzają wzrost liczby ataków antysemickich   Coughlin   2025-10-27
Jak lewica usprawiedliwia swoją hipokryzję   Spencer   2025-10-27
Odwracanie kota ogonem   Grabowska   2025-10-25
Ostatnia święta krowa: dlaczego islam musi być krytykowany   Finlayson   2025-10-23
Dla @NYTimes martwi izraelscy żołnierze to jedynie podejrzane izraelskie twierdzenie     2025-10-22
Oni sami w to nie wierzą   Boudry   2025-10-22
Co będzie, jeśli w Gazie znikną flagi Hamasu?   Grabowska   2025-10-21
Jak antysemityzm zwrócił CBS przeciwko lewicy   Greenfield   2025-10-21
Domki z kart i zaprojektowane kłamstwa   Finlayson   2025-10-20
Plan Trumpa dla Gazy chwieje się w posadach   Zaken   2025-10-18
Dobranoc, Wiedniu? Austria nie ulega presji antyizraelskiej w sprawie Eurowizji   Fitzgerald   2025-10-17
Dlaczego dyplomacja Donalda Trumpa wydaje się działać   Frantzman   2025-10-17
Ukraina może wygrać: Czy Trump ma rację?   Taheri   2025-10-13
Pokój wymuszony siłą   Finlayson   2025-10-13
Ahmed al-Sharaa – ostrożnie z entuzjazmem   Fitzgerald   2025-10-11
Prawie dwie trzecie Niemców wierzy w kłamstwo, że Izrael popełnia „ludobójstwo” w Gazie   Fitzgerald   2025-10-08
Idealna odpowiedź Netanjahu na Trumpa   Blum   2025-10-06
ONZ ponownie nakłada sankcje na Iran   Fitzgerald   2025-10-05
Niewolnictwo seksualne od 25 lat powszechne w okupowanej północnej części Cypru   Spencer   2025-10-04
Plan pokojowy Trumpa to najgorszy koszmar zachodniej lewicy   O'Neill   2025-10-02
Wybaczcie, ale Żydzi odmówili pokornego umierania   Finlayson   2025-10-02
Trump i Netanyahu przedstawiają 20-punktowy plan zakończenia wojny w Gazie i uwolnienia zakładników w ciągu 72 godzin   Bernard   2025-10-02
Izraelski prezydent gotów jest uniewinnić niewinnego   Koraszewski   2025-09-30
Izrael to nie problem Libanu   Abdul-Hussain   2025-09-29
Gdy choroba psychiczna podszywa się pod aktywizm   Tabrizi   2025-09-28
W erze AI zobaczyć nie znaczy uwierzyć   Collins   2025-09-27
Kto odkryje Bliski Wschód?   Koraszewski   2025-09-26
Upokorzony przez Izrael Katar grozi gospodarce Zachodu, ale dżihad to groźba znacznie poważniejsza   Douglass-Williams   2025-09-26
Erdogan udowadnia, że muzułmanom nie zależy na Palestyńczykach – chcą być tylko antyizraelscy (i antyżydowscy)     2025-09-25
Idioci moralni   Finlayson   2025-09-25
Tommy Robinson o Izraelu i antysemityzmie   Fitzgerald   2025-09-24
Hamas przyznaje, że traktuje szpitale jako militarne zasoby     2025-09-23
ONZ – toksyczna jubilatka   Koraszewski   2025-09-23
Izrael właśnie obnażył podwójną grę Kataru   Fitzgerald   2025-09-22
Coś gnije w państwach Europy   Nirenstein   2025-09-22
USA samotne w zawetowaniu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie zawieszenia broni w Strefie Gazy   Berkowitz   2025-09-21
Australijska fantazja o spójności społecznej   Haug   2025-09-20
Sudan: Muzułmanie każą chrześcijanom „wyrzec się Jezusa albo umrzeć z głodu”   Douglass-Williams   2025-09-20
Unia Europejska korumpuje media głównego nurtu   Williams   2025-09-19
Odpowiedź UN Watch: Analiza prawna wrześniowego raportu Komisji Pillay dla Rady Praw Człowieka ONZ     2025-09-18
Współczucie pozbawione kontekstu   Koraszewski   2025-09-18

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Homo sapiens idzie na wojnę


Wojna z izraelskimi politykami


Tajemnica popularności


Hamasowscy mordercy


Stawianie czoła


 Dyplomaci, pokerzyści i matematycy


Dlaczego BIden


Nie do naprawy


Brednie


Rafizadeh


Demokracje powinny opuścić


Zarażenie i uzależnienie


Nic złego się nie dzieje


Chłopiec w kefiji


Czerwone skarby


Gdy­by nie Ży­dzi


Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk