Prawda

Piątek, 30 października 2026 - 22:08

« Poprzedni Następny »

Rozbite okna zabijają Żydów


Paul Finlayson 2025-12-25


Jednym z najbardziej niebezpiecznych mitów współczesnego życia politycznego jest przekonanie, że ruchy przemocowe objawiają się od razu w pełnej formie — że istnieje wyraźny podział moralny między „zwykłymi protestującymi” a „ekstremistami”, między słowem a rozlewem krwi.


To pocieszające bzdury.


Przemoc nie pojawia się nagle i w pełnej krasie. Wyłania się stopniowo, w wyniku testowania granic. W każdej masowej mobilizacji nie mamy do czynienia z jednorodną postawą moralną, lecz z rozkładem. Większość to osoby po prostu złe, zagubione albo inscenizujące swoją urazę dla zdobycia uznania. Dalej pojawiają się stopniowe odcienie: ci, którzy rozkoszują się podburzającą retoryką; ci, którzy normalizują groźby; ci, którzy czerpią satysfakcję z zastraszania; ci, którzy są gotowi do wandalizmu; ci, którzy dopuszczają się napaści — i wreszcie nieliczna, lecz decydująca mniejszość, która zabije, jeśli jej się na to pozwoli.


Gdy pozwalamy na działania z niższego szczebla, pojawiają się te z wyższego. Retoryka twardnieje w groźbę, groźba przechodzi w działanie, a działanie kończy się okrucieństwem — pogromy w Amsterdamie, rzeź na plaży w Bondi, zabójstwa w Nowym Jorku. Nic z tego nie dzieje się nagle. To proces narastający.


Co kluczowe, niemal żadna z tych osób nie wie z góry, gdzie leży ich granica. Ich ograniczenia nie są wewnętrzne. Odkrywają je dopiero wtedy, gdy zostaną im objawione. Ludzie posuwają się tak daleko, jak im się pozwoli. Jeśli nikt ich nie zatrzyma — idą dalej.


To właśnie ta obserwacja stała u podstaw teorii „rozbitych okien”, z sukcesem zastosowanej w Nowym Jorku lat 90. przez burmistrza Rudy’ego Giulianiego. Zajmij się drobnymi naruszeniami porządku — graffiti, wandalizmem, jazdą na gapę, zastraszaniem w przestrzeni publicznej — a poważniejsza przestępczość się nie rozwinie. Nieład wysyła sygnał przyzwolenia. Egzekwowanie prawa — sygnalizuje granice.


Rezultat był mierzalny, nie teoretyczny. Przemoc, rozboje i morderstwa gwałtownie spadły. Miasto, które było synonimem chaosu, stało się jednym z najbezpieczniejszych w Ameryce Północnej. Wniosek był jasny: granice działają.


Nieład nie jest stanem stałym — to forma eksploracji. Drobne naruszenia nie są nieszkodliwe — to sygnały. Jeśli tolerujemy graffiti, pojawi się wandalizm. Jeśli zignorujemy wandalizm, pojawi się kradzież. Jeśli usprawiedliwimy kradzież, nadejdzie przemoc. Tak działa nie tylko przestępczość uliczna, ale i radykalizacja. Zaniechanie reakcji na pierwsze wykroczenia nie utrzymuje pokoju. Ono produkuje eskalację.


Dziś rozbite okna są retoryczne, instytucjonalne i moralne — a Żydzi stoją bezpośrednio pod nimi.


Jesteśmy już dawno poza etapem, w którym można to sprowadzać do debaty o wolności słowa. Kanada, Wielka Brytania i Australia mają już odpowiednie przepisy. Propaganda nienawiści jest przestępstwem. Publiczne groźby i nawoływanie do przemocy to przestępstwa. Wzywanie do eksterminacji narodu to przestępstwo.


Brakuje nie prawa, lecz determinacji. Nasza policja, uczelnie, instytucje publiczne gotują się w mętnej zupie ambicji, tchórzostwa i antysemityzmu — bez etykiety, bez podania proporcji — a jednocześnie serwują społeczności żydowskiej frazesy i nazywają to troską.


Wykrzykiwanie „Żydzi do gazu”, wzywanie do „Intifady teraz”, hasła „Od rzeki do morza”, nazywanie Żydów pedofilami czy przedstawianie ich zbiorowo jako morderców dzieci — to nie prowokacyjne komentarze. To — w świetle obowiązującego prawa — przestępstwa. Ustawodawstwo to uznaje. To, co zawiodło, to egzekwowanie prawa.


A gdy prawo nie jest egzekwowane, pierwsze w co uderzy kamień — to szyba.


W całej Kanadzie i na Zachodzie metafora stała się dosłowna. Szyby są tłuczone. Szkło jest wybijane do środka. Odłamki rozsypują się po chodnikach i kampusach, podczas gdy władze stoją z założonymi rękami, zapewniając opinię publiczną, że sytuacja jest „skomplikowana”.


Na Uniwersytecie Metropolitalnym w Toronto demonstranci próbowali siłą wedrzeć się na spotkanie z izraelskim prelegentem, atakując ochronę. Policja przybyła z opóźnieniem i interweniowała ostrożnie. Nikogo nie aresztowano. Odwołano się do „kontekstu”. Wspomniano o „relacjach społecznych”.


Na Uniwersytecie York profesorowie obrzucili farbą — przypominającą krew — księgarnię Chapters, po czym spokojnie wrócili do życia akademickiego, gdy szkło zostało już zamiecione, a formalności dopełnione. W USA profesor z Cornell, który określił masakrę z 7 października jako „ekscytującą”, udał się na krótką przerwę, po czym powrócił do nauczania, a jego słowa potraktowano jako chronione prawem wypowiedzi — zamiast jako jawne, podżegające do przemocy oświadczenie.


W Kolumbii Brytyjskiej, na Langara College, profesor, który również wychwalał te same zbrodnie, został zawieszony na kilka miesięcy, po czym przywrócony do pracy — po tym, jak orzeczono, że jego wypowiedź była chroniona. W każdym z tych przypadków pękła szyba — i nic się nie stało, poza dźwiękiem kolejnych wymówek.


Na tym tle Uniwersytet w Guelph i Humber College wyróżniają się negatywnie.


O ile wiem, to jedyne uczelnie wyższe w Kanadzie, które zwolniły profesora za wyrażenie poparcia dla Izraela i trafne porównanie Hamasu do nazistów, a jednocześnie tolerowały — i wręcz aktywnie wspierały przez formalne sojusze z sympatykami Hamasu — ogromne ilości jawnie antysemickiej retoryki w swoich murach.


Gdzie indziej szyby pękają, a tłum posuwa się naprzód. Tu szyba jest naprawiana tylko po to, by ukarać nie tego, kto ją rozbił.


Te dwie instytucje mogą być na innych polach akademicką przeciętnością, ale w igrzyskach bigoterii, tchórzostwa i moralnej kapitulacji przed antysemickim motłochem rywalizują na najwyższym poziomie.


W Montrealu propalestyńskie zamieszki przerodziły się w podpalenia i palenie pojazdów. W Toronto z drzwi starszych osób zrywa się mezuzy. W Europie synagogi są obrzucane koktajlami Mołotowa, a żydowskie domy oznaczane jako cele. W Stanach Zjednoczonych tłumy zajmują budynki uczelni, zastraszają żydowskich studentów i jawnie chwalą masowe mordy, a administratorzy zamiast wprowadzać dyscyplinę — negocjują warunki.


To nie przypadek. To sekwencja.


Teoria rozbitych okien nigdy nie dotyczyła wyłącznie wandalizmu. Chodziło o przyzwolenie. Gdy pierwsza szyba zostaje wybita, a nic się nie dzieje — nie ma aresztowania, nie ma sankcji, nie ma jednoznacznego potępienia — sygnał zostaje odebrany. Odłamki zostają na ziemi. Pęknięcie się powiększa. To, co zaczęło się od słów, przechodzi w działanie. To, co zaczęło się od hasła, staje się pchnięciem. To, co zaczęło się od zastraszenia, staje się napaścią. Każdy nieukarany akt mówi następnemu sprawcy, że bariera już pękła.


Dlatego twierdzenia, że trzeba wyrzucić z centrum handlowego osobę w bluzie IDF „dla bezpieczeństwa”, są prawnie i logicznie odwrócone. Zagrożenie nie pochodzi od spokojnie stojącej osoby pod nietkniętą szybą. Pochodzi od tłumu, który już nauczył się, że może bezkarnie niszczyć. Karanie widocznej mniejszości przy jednoczesnym pobłażaniu zagrażającej większości to nie zarządzanie ryzykiem. To kapitulacja.


Prawo nie zniknęło. Po prostu się przez nie patrzy — jak przez szybę już rozbitą, z framugą wciąż stojącą, ale bez funkcji.


I to zaniechanie jest nieustannie przedstawiane jako rozwaga.


Widziałem, jak policja stoi z boku, gdy wykrzykiwane są groźby, gdy trwa zastraszanie — raz po raz. Dzieje się to w Australii. Dzieje się to w Kanadzie. Dzieje się to w Wielkiej Brytanii. Wzorzec jest stały: prawo istnieje, władza istnieje, lecz egzekwowanie jest wstrzymywane ze strachu — przed odwetem, przed niepokojami, przed oskarżeniami o stronniczość. Ale przede wszystkim ze strachu przed tymi, którzy wydają się żyć na krawędzi przemocy.


To nie jest neutralność. To moralne tchórzostwo przebrane za mądrość.


Starożytni rozumieli tę dynamikę długo przed tym, jak współczesne biurokracje nauczyły się nazywać paraliż „powściągliwością”.


Publiliusz Syrus
, rzymski pisarz i moralista z I wieku p.n.e., ujął to brutalnie jasno:
„Kto oszczędza winnego, krzywdzi niewinnego.”


Brak egzekwowania prawa nie jest powściągliwością. Jest szkodą.
Kiedy państwo odmawia działania wobec tych, którzy łamią prawo, przerzuca koszt tej decyzji na tych, którzy go przestrzegają — to niewinni płacą za pobłażliwość wobec winnych.


Słyszymy, że egzekwowanie prawa pogorszy sytuację, że interwencja zaogni napięcia, że wycofanie się to postawa odpowiedzialna.
Ale społeczeństwo, które odmawia egzekwowania własnych zasad ze strachu przed reakcją, już porzuciło rządy prawa — nie dramatycznie, lecz po cichu.
Prawo nie znika nagle. Ono się eroduje.


To zaniechanie sięga dziś nie tylko retoryki, ale także przestrzeni fizycznej.


Blokowanie ulic, blokowanie przejść dla pieszych, klękanie do fałszywej modlitwy w środku centrum handlowego czy korytarzy komunikacji miejskiej — to nie są starożytne obyczaje cudownie odkryte na nowo.
To się nie działo dziesięć lat temu.
To nie są spontaniczne akty pobożności.
Ludzie są wolni, by modlić się w domach. Są wolni, by modlić się w miejscach kultu. Ta wolność nigdy nie była zagrożona.


Nowością jest twierdzenie, że tożsamość religijna daje prawo do zawłaszczania przestrzeni publicznej, zakłócania porządku obywatelskiego i narzucania się innym wedle uznania.


To też jest rozbite okno.


Modlitwa publiczna, która celowo zakłóca życie publiczne, nie ma nic wspólnego z Bogiem. Nie ma nic wspólnego z duchowością. To akt polityczny — deklaracja dominacji.
To mówi: będziemy robić, co chcemy, gdzie chcemy, a wy będziecie nas znosić.
To mówi: jesteśmy następni na ich liście.
To groźba, nie modlitwa — albo może modlitwa, która błaga Boga o przemoc wobec świata „Dhimmi”.


I to się dzieje tylko z jednego powodu: bo jest tolerowane.
To, co tolerowane — staje się normą.
To, co staje się normą — eskaluje.

 

Media wzmacniają tę kapitulację.


Kanadyjskie media — CBC, CTV, Globe and Mail, Toronto Star, Global TV, a nawet National Post — wykazują zdumiewającą niechęć do nazwania antysemityzmu po imieniu, gdy ten przybiera współczesną ideologiczną formę.


Gdy ratowniczka medyczna z North York oskarżyła Żydów o zwabienie dzieci na wysypisko w Gazie w celu ich zamordowania — czyli powtórzyła groteskową współczesną wersję średniowiecznego oszczerstwa o mord rytualny — reakcją mediów nie było podkreślenie powagi i przestępczego charakteru jej słów.
Reakcją było współczucie dla jej konsekwencji zawodowych.


Treść zarzutu — jawna dehumanizacja Żydów — została potraktowana jako sprawa drugorzędna.


Ale to nie była po prostu obraźliwa wypowiedź. To była propaganda nienawiści, wprost objęta przepisami Kodeksu karnego (art. 318, 319).
Brak jednoznacznego nazwania tego złem nie był dziennikarską ostrożnością. Był moralnym znieczuleniem. Kolejna szyba, której nikt nie naprawił.


Uniwersytety poszły tą samą ścieżką, z jeszcze większym zapałem.


Na kampusach kanadyjskich — także na moim — sytuacja dawno przekroczyła granice insynuacji.

Profesorowie publicznie określali Żydów mianem Untermenschen — podludzi.


Opisują Żydów jako czcicieli diabła i satanistów.
Zarzucają im zbiorową kolaborację z nazistami.
To nie są prywatne wypowiedzi ani pomyłki skorygowane po fakcie.
To są słowa wypowiadane otwarcie, przez wykładowców związanych z administracją uczelni.


Zawiadamiani są wyżsi administratorzy i „oficerowie ds. praw człowieka”.
Nie następuje żadna reakcja.


Moje zwolnienie za to, że byłem jedynym głosem przeciwko chórowi instytucjonalnej nienawiści wobec Żydów, nie było wyjątkiem, lecz symptomem nowej normy, w której instytucje aresztują i karzą nie sprawców, lecz tych, którzy odważą się im przeciwstawić.

 

Rzeczywiście, Żydzi i ci, którzy publicznie identyfikują się z Izraelem, są zatrzymywani, przesłuchiwani lub usuwani tylko za samo istnienie.
W Wielkiej Brytanii aresztowano mężczyznę za noszenie gwiazdy Dawida — uznając, że jego widoczność stanowi prowokację.
W Kanadzie żydowscy przechodnie byli rozpraszani lub zatrzymywani, choć nie robili nic — podczas gdy tłumy wokół dopuszczały się gróźb i wandalizmu, a reakcje służb były pełne powściągliwości.


Przekaz nie mógłby być bardziej wyraźny:
jedna strona ma licencję na sianie grozy,
druga — jest karana za samą obecność.
Obecność staje się winą.
Tożsamość — przestępstwem.


To przewidywalny skutek selektywnego egzekwowania prawa pod płaszczykiem wrażliwości.

Prawo człowieka, jeśli egzekwowane uznaniowo, a nie zasadniczo, staje się prawem kapryśnym.

Uczy tłumy, jak daleko mogą się posunąć — pokazując, co nie będzie ukarane.
Każda nietknięta szyba zaprasza do sięgnięcia po kolejny kamień.
Każda tolerowana groźba zaostrza kolejną.
A gdy prawo w końcu interweniuje, nie spada na tych, którzy szybę wybili, ale na tych, którzy stali za nią.


Gdy taki przekaz zostaje wysłany, eskalacja przebiega zgodnie z logiką, nie emocjami.


Gdy kara dotyka tylko jednej strony moralnej skali, druga posuwa się naprzód.
Ludzie uczą się, że retoryka jest bezpieczna.
Potem groźby.
Potem zastraszanie.
Potem nękanie.
Potem przemoc — pobicie Żyda, rzucenie kamieniem w synagogę, zerwanie mezuzy z drzwi.


A potem — rozstrzelanie dziesięcioletnich dzieci i ich rodzin na małym mostku z widokiem na plażę podczas obchodów Chanuki.


Instytucje i politycy pocieszają się, że zareagują, „gdy zajdzie za daleko”.
Ale wtedy ta granica już się przesunęła.
Co będzie „za daleko” za rok?
Czy zabicie dwóch Żydów będzie dopuszczalne, bo „to przecież nie trzech”?
Czy wybicie szyb w żydowskich sklepach będzie „akceptowalne”, dopóki nikt nie podpala?

 

I tu najbardziej liczy się jasność.
Kiedy ludzie mówią, że będą kolejne Bondi, to nie cyniczna rozpacz nad „schodzącym na psy” społeczeństwem.


To nie proroctwo. To nie histeria.
To empiryczna, psychologiczna ocena tego, jak ludzie zachowują się, gdy znika granica.


Teoria rozbitych okien to nie moralna metafora — to prognoza.


Przyzwolenie na naruszenia
,
przyzwolenie na groźby przemocy,
przyzwolenie na propagandę nienawiści
— to nie są odosobnione błędy.
To wskaźniki wiodące.


Jeśli to się utrzyma, będą kolejne Bondi.

Nie dlatego, że ludzie są szczególnie źli.
Lecz dlatego, że instytucje zdecydowały się nie egzekwować zasad, które powstrzymują zwykłe ludzkie impulsy.


To mówi teoria rozbitych okien.
To potwierdza psychologia.
To notuje historia.


Po Kristallnacht nikt nie miał już wątpliwości, co naprawdę znaczą rozbite szyby.


Jutro idę do centrum handlowego i zakładam bluzę IDF
— nie jako prowokację.
Nie po to, by testować teorię.
Lecz jako zwykły fakt obywatelski: w cywilizowanym społeczeństwie, jako cywil chodzący po ulicach, mam prawo nosić bluzę IDF.


Jeśli ten zgodny z prawem akt wywoła groźby lub przemoc, to nie ja sprowokowałem.
Po prostu skorzystałem z wolności, która należy do mnie jako kanadyjskiego obywatela — i której nie zamierzam się wyrzec tylko dlatego, że nasze ulice są dziś traktowane jak własność brutalnych, antysemickich zbirów.


Dam znać, jak poszło.


Link do oryginału: https://www.freedomtoffend.com/p/broken-windows-are-killing-jews

Freedom to Offend, 21 grudnia 2025


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj




Komentarze
1. Program tolerancji Romana Kolarzowa 2025-12-25


Notatki

Znalezionych 3116 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Trump oddaje Chinom XXI wiek – cofa zakaz Bidena na sprzedaż zaawansowanych chipów   Chang   2025-12-31
Amnesty w końcu uznała ofiary izraelskie, a media odwróciły wzrok     2025-12-31
Iran i Rosja: stulecie błędnie odczytanej lojalności   Cyrus   2025-12-29
Sztuczny kryzys: jak falsyfikowalność może ocalić amerykańską politykę przed jej skrajnościami     2025-12-27
Rozbite okna zabijają Żydów   Finlayson   2025-12-25
Antysemityzm ma się dobrze, bo Schadenfreude sprawia ludziom przyjemność   Suissa   2025-12-23
Mit żydowskiej rasy (Historia napisana przez antysemitów)   Harris   2025-12-23
Pierwszy trudny wybór Ameryki: 18 grudnia 1620 roku   Cyrus   2025-12-22
Wielka pokusa w demokracji   Thomton   2025-12-21
Jednokierunkowa maszyna migracyjna   Cyrus   2025-12-20
Wielkie oszustwo woke   Rehov   2025-12-18
Rażący błąd Barracka w sprawie Syrii i Libanu   Abdul-Hussain   2025-12-17
Scena, o której Ameryka zapomniała: 15 grudnia 1791   Cyrus   2025-12-16
Marksistowsko-islamska wojna światowa przeciwko cywilizacji Zachodu   Greenfield   2025-12-15
Maszerowałam kiedyś dla Angeli Davis – i bardzo się myliłam   Chesler   2025-12-14
Bezpieczeństwo Izraela a kwestia kurdyjska   Fitzgerald   2025-12-13
«Ty jesteś tym człowiekiem» – krytyka wnikliwej analizy antysemityzmu autorstwa Husseina Aboubakra Mansoura"     2025-12-12
Obalanie mitu ludobójstwa: jak sondaże medialne zamieniają uprzedzenia w „opinię publiczną”   Goldberg   2025-12-10
Forum w Dosze o potrzebie utworzenia „państwa palestyńskiego"   Fitzgerald   2025-12-09
Trująca pigułka Moskwy: wojna zastępcza o ukraińską aptekę   Toloczko   2025-12-08
Czarnorynkowe religie - „Sekularyzacja jest procesem religijnym, a nie niereligijnym.”   Thornton   2025-12-07
Dwóch ludzi „pokoju”: Władimir Putin i Adolf Hitler   Zamansky   2025-12-07
Importowana niewdzięczność   Finlayson   2025-12-05
Peter Beinart: zlinczowany i wykluczony   Medad   2025-12-05
Erdogan chwali papieża za jego stanowisko wobec „Palestyńczyków”   Fitzgerald   2025-12-04
Oszałamiająca hipokryzja BBC w sprawie antysemityzmu   O'Neill   2025-12-04
Kiedy język obcy staje się na ulicy i w szkole normą   Grabowska   2025-12-03
Ułaskawienie czy prawda? Izrael i jego premier w godzinie próby   Grabowska   2025-12-01
Dzień Solidarności ONZ pomija żydowskich uchodźców   Collins   2025-11-30
Ajatollah Chamenei traci kontakt z rzeczywistością   Fitzgerald   2025-11-29
Nieszczęśliwi, wypasieni i zagubieni   Koraszewski   2025-11-29
Ukraina: Złudna wizja pokoju   Taheri   2025-11-27
Pomysły Demokratycznych Socjalistów Ameryki są niemoralne, niespójne i głupie     2025-11-27
Komfort tyranii. Studium psychoanalityczne postępowego podporządkowania   Tabrizi   2025-11-26
Francesca Albanese, czyli anatomia farsy w błękitnej dekoracji   Grabowska   2025-11-26
Co działa? Amerykański nowy realizm bez złudzeń   Rehov   2025-11-24
Dylematy edukacji i problemy z ponowoczesnością   Koraszewski   2025-11-23
Siedem kilometrów prawdy   Grabowska   2025-11-22
Co twoi żydowscy przyjaciele muszą usłyszeć.Najwyższy czas wysłać wiadomość.   Johnson   2025-11-16
Specjalny wysłannik USA: Liban to „państwo upadłe”     2025-11-14
BBC, czyli światowy model publicznego nadawcy   Koraszewski   2025-11-13
Handlarze śmiercionośnym fentanylem   Kadish   2025-11-13
Próbowała przekonać terrorystów, że nienawidzi Izraela. I tak ją torturowali.   Greenfield   2025-11-12
Arabski aktywista mówi żydowskim antysyjonistom, żeby się zamknęli i mówili tylko to, na co pozwoli Hamas.     2025-11-11
Trup, który mówi w imieniu świata   Grabowska   2025-11-10
Europejski wyścig do „zeroemisyjności” – i całkowite samozniszczenie?   Godefridi   2025-11-09
„Palestine 36”: Sprawa zaginionych Żydów   Oz   2025-11-08
Nowe uroki starej utopii. Marks, Mamdani i marazm   Koraszewski   2025-11-07
"Ani zaskoczona, ani zachwycona – Nie jestem gotowa się poddać"   Chesler   2025-11-06
Iraccy politycy mierzą się z relacjami z Izraelem i Iranem w przededniu wyborów   Abdul-Hussain   2025-11-05
Seth Mandel rozprawia się z antysemickimi oszczerstwami   Coyne   2025-11-04
Ich czas minął   Chesler   2025-11-03
W grudniu 2023 roku WHO omawiała użycie terminu „głód” w celu wywarcia presji na Izrael     2025-11-02
Katedra Dobrych Intencji i Papież Mamdani (czyli przyszły burmistrz Nowego Jorku)     2025-11-01
Wielkie oszustwo: Muzułmanie w Wielkiej Brytanii „nawracają się” na chrześcijaństwo, by uzyskać status uchodźcy   Fitzgerald   2025-11-01
I w końcu: Uznajcie Palestynę, nie zważając na konsekwencje   Oz   2025-10-31
Od Dreyfusa do Macrona: Wielka francuska tradycja politycznie poprawnego antysemityzmu   Rehov   2025-10-30
Jutro Ameryki i jutro Zachodu   Koraszewski   2025-10-29
„Church Times” przedstawia moralne uzasadnienie dla antysemityzmu   Cohen   2025-10-28
Muzułmańscy migranci napędzają wzrost liczby ataków antysemickich   Coughlin   2025-10-27
Jak lewica usprawiedliwia swoją hipokryzję   Spencer   2025-10-27
Odwracanie kota ogonem   Grabowska   2025-10-25
Ostatnia święta krowa: dlaczego islam musi być krytykowany   Finlayson   2025-10-23
Dla @NYTimes martwi izraelscy żołnierze to jedynie podejrzane izraelskie twierdzenie     2025-10-22
Oni sami w to nie wierzą   Boudry   2025-10-22
Co będzie, jeśli w Gazie znikną flagi Hamasu?   Grabowska   2025-10-21
Jak antysemityzm zwrócił CBS przeciwko lewicy   Greenfield   2025-10-21
Domki z kart i zaprojektowane kłamstwa   Finlayson   2025-10-20
Plan Trumpa dla Gazy chwieje się w posadach   Zaken   2025-10-18
Dobranoc, Wiedniu? Austria nie ulega presji antyizraelskiej w sprawie Eurowizji   Fitzgerald   2025-10-17
Dlaczego dyplomacja Donalda Trumpa wydaje się działać   Frantzman   2025-10-17
Ukraina może wygrać: Czy Trump ma rację?   Taheri   2025-10-13
Pokój wymuszony siłą   Finlayson   2025-10-13
Ahmed al-Sharaa – ostrożnie z entuzjazmem   Fitzgerald   2025-10-11
Prawie dwie trzecie Niemców wierzy w kłamstwo, że Izrael popełnia „ludobójstwo” w Gazie   Fitzgerald   2025-10-08
Idealna odpowiedź Netanjahu na Trumpa   Blum   2025-10-06
ONZ ponownie nakłada sankcje na Iran   Fitzgerald   2025-10-05
Niewolnictwo seksualne od 25 lat powszechne w okupowanej północnej części Cypru   Spencer   2025-10-04
Plan pokojowy Trumpa to najgorszy koszmar zachodniej lewicy   O'Neill   2025-10-02
Wybaczcie, ale Żydzi odmówili pokornego umierania   Finlayson   2025-10-02
Trump i Netanyahu przedstawiają 20-punktowy plan zakończenia wojny w Gazie i uwolnienia zakładników w ciągu 72 godzin   Bernard   2025-10-02
Izraelski prezydent gotów jest uniewinnić niewinnego   Koraszewski   2025-09-30
Izrael to nie problem Libanu   Abdul-Hussain   2025-09-29
Gdy choroba psychiczna podszywa się pod aktywizm   Tabrizi   2025-09-28
W erze AI zobaczyć nie znaczy uwierzyć   Collins   2025-09-27
Kto odkryje Bliski Wschód?   Koraszewski   2025-09-26
Upokorzony przez Izrael Katar grozi gospodarce Zachodu, ale dżihad to groźba znacznie poważniejsza   Douglass-Williams   2025-09-26
Erdogan udowadnia, że muzułmanom nie zależy na Palestyńczykach – chcą być tylko antyizraelscy (i antyżydowscy)     2025-09-25
Idioci moralni   Finlayson   2025-09-25
Tommy Robinson o Izraelu i antysemityzmie   Fitzgerald   2025-09-24
Hamas przyznaje, że traktuje szpitale jako militarne zasoby     2025-09-23
ONZ – toksyczna jubilatka   Koraszewski   2025-09-23
Izrael właśnie obnażył podwójną grę Kataru   Fitzgerald   2025-09-22
Coś gnije w państwach Europy   Nirenstein   2025-09-22
USA samotne w zawetowaniu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie zawieszenia broni w Strefie Gazy   Berkowitz   2025-09-21
Australijska fantazja o spójności społecznej   Haug   2025-09-20
Sudan: Muzułmanie każą chrześcijanom „wyrzec się Jezusa albo umrzeć z głodu”   Douglass-Williams   2025-09-20
Unia Europejska korumpuje media głównego nurtu   Williams   2025-09-19
Odpowiedź UN Watch: Analiza prawna wrześniowego raportu Komisji Pillay dla Rady Praw Człowieka ONZ     2025-09-18
Współczucie pozbawione kontekstu   Koraszewski   2025-09-18

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Homo sapiens idzie na wojnę


Wojna z izraelskimi politykami


Tajemnica popularności


Hamasowscy mordercy


Stawianie czoła


 Dyplomaci, pokerzyści i matematycy


Dlaczego BIden


Nie do naprawy


Brednie


Rafizadeh


Demokracje powinny opuścić


Zarażenie i uzależnienie


Nic złego się nie dzieje


Chłopiec w kefiji


Czerwone skarby


Gdy­by nie Ży­dzi


Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk