Prawda

Piątek, 30 października 2026 - 23:01

« Poprzedni Następny »

Przebudzenie w "Libération"


Anna Grabowska 2025-11-07

Christine Angot (Źródło zdjęcia: Wikipedia)
Christine Angot (Źródło zdjęcia: Wikipedia)

"Libération" - gazeta założona przez Sartre’a, symbol buntu, wolnomyślicielstwa oraz lewicowego sumienia Francji. Od pół wieku święty organ paryskiej inteligencji, która z pasją walczyła z Kościołem, z kapitalizmem, z rasizmem, z "imperializmem amerykańskim", a od dwóch dekad z równie żarliwą konsekwencją - z Izraelem. Dla lewicy jest to wciąż bastion "moralnego nieposłuszeństwa", chociaż tak naprawdę już od dawna raczej biuletyn poprawności ideowej, gdzie myślenie ustąpiło miejsca odruchom, a każda niezgodna nuta brzmi jak odrażające bluźnierstwo. A tu nagle 1 listopada 2025 roku, wydarzyło się coś, co jeszcze wczoraj wydawało się nieprawdopodobne: w gazecie, która przez ponad dwie dekady nie wydrukowała ani jednego proizraelskiego tekstu, ukazał się artykuł Christine Angot.

Tekst nosi tytuł "Antysemityzm na Uniwersytecie Paris-8: kim jesteście wy, łajdacy, którzy nie potępiliście 7 października?" i już sam tytuł brzmi jak policzek wymierzony w jej własne środowisko. Angot, pisarka, feministka, od zawsze utożsamiana z francuską lewicą, nagle śmiała stanąć po stronie, po której w jej kręgach nie wolno stawać. Napisała wprost: że milczenie wobec zbrodni Hamasu jest współudziałem, że antysemityzm wrócił na uniwersytety, że nowymi łajdakami Francji są ci, którzy odwracają wzrok od 7 października. To nie jest głos konserwatystki ani głos reakcji - to krzyk kobiety, która zrozumiała, że jej własny obóz moralnie się rozkłada.


Dzisiaj, kiedy słowo "Izrael" wypowiedziane bez potępienia uchodzi za wstrętną prowokację, jej felieton brzmi jak manifest odwagi. Oto Angot, jedna z ikon literackiej lewicy wreszcie się przebudziła. Zrozumiała, że źródłem choroby nie jest już władza, lecz uniwersytet i nie nacjonalizm, lecz zwykła ideologiczna ślepota. To właśnie młodzi, wychowani na hasłach tolerancji, stali się bezrefleksyjnymi powielaczami nienawiści, i to właśnie uczelnia, która miała być świątynią rozumu, zamieniła się dzisiaj w megafon fanatyzmu.


Francuskie media zareagowały tak, jak reagują dziś wszystkie środowiska, które od dawna żyją z iluzji moralnej wyższości: oczywiście z oburzeniem, z udawaną ironią i z wyuczoną pogardą. "Libération" wprawdzie nie odcięło się od własnej autorki, tak jak polska "Polityka" od Jana Hartmana ale jej tekst potraktowano jak "emocjonalny eksces", a nie jak manifest sumienia. W redakcyjnych kuluarach mówiono o "afekcie", "przesadzie" i "zranionej wrażliwości". Na Twitterze, przepraszam, na X - wylał się cały ocean protekcjonalnych komentarzy, gdzie czytam: że Angot "nie rozumie kontekstu", że "powiela izraelską propagandę", że "mówi jak prawica". Dziwnie znajome mi frazy. Tak właśnie reagują ludzie, którzy nie znoszą, gdy oto ktoś z ich własnego obozu przypomina im, że moralność nie ma barw partyjnych.


Na uczelniach - cisza. Żadnej refleksji i żadnego wstydu. Bo przecież łatwiej jest pisać o "izraelskiej agresji" niż przyznać, że antysemityzm powrócił pod nowym błyszczącym szyldem: w języku walki o "sprawiedliwość", w sloganach o "dekolonizacji", w transparentach, które mają twarz współczucia a niosą słowa nienawiści. Angot to zobaczyła. Zobaczyła, że pod pozorem empatii rodzi się nowa nienawiść, i miała odwagę nazwać ją po imieniu.


Nie znalazła się więc po stronie prawicy, jak próbowali jej to wmówić. Znalazła się zwyczajnie po stronie ludzkiej przyzwoitości, której od dawna nikt już we francuskiej lewicy nie broni. Jej głos nie jest zdradą - to ratunek dla tradycji, która zapomniała, że humanizm bez prawdy staje się wyłącznie farsą.


Bo może właśnie na tym polega dziś prawdziwa odwaga? Nie w tym, żeby krzyczeć razem z tłumem, ale by powiedzieć jedno zdanie, nawet kiedy wszyscy milczą. Christine Angot zrobiła to, co kiedyś robili ludzie myślący: stanęła naprzeciw własnego plemienia. W świecie, gdzie lewica woli bronić oprawców, byle nie przyznać racji Izraelowi, ona przypomniała, że moralność nie jest i nie była kwestią sympatii politycznych, tylko pewnych granic, których nie wolno przekroczyć.


I to właśnie dlatego uważam, że jej tekst w Libération był jak uderzenie w kryształowy kielich, tak - pękł, ale zabrzmiał czysto. Od tej chwili nikt w tym piśmie nie może już udawać, że nie wie, co się stało 7 października. Nie może, chyba że chce być jednym z tych, których Angot nazwała po imieniu: łajdakami.

 

Anna Grabowska – urodzona i mieszkająca we Francji wspaniała syjonistka z solidnymi polskimi i żydowskimi korzeniami. Autorka udzieliła pozwolenia na publikację niektórych wpisów z jej Facebooka w „Listach z naszego sadu”.


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj




Komentarze
1. Proporcje Romana Kolarzowa 2025-11-07


Dysydenci

Znalezionych 386 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Arabska dysydentka w Krakowie   Koraszewski   2025-11-11
Przebudzenie w "Libération"   Grabowska   2025-11-07
Kraj, którego miała nienawidzić   Koraszewski   2025-11-02
Palestyńczycy muszą przeprosić Libańczyków   Abdul-Hussain   2025-10-31
Dlaczego wstąpiłam do Partii Konserwatywnej   Mahmoud   2025-10-24
Libańczycy domagają się pokoju z Izraelem   Abdul-Hussain   2025-10-24
Hamas i Autonomia Palestyńska nie wierzą w żaden proces pokojowy   Tawil   2025-10-09
„Od pogromu do propagandy: dziedzictwo Hamasu i oszustwo flotylli”   Choudhury   2025-10-09
Przemilczane głosy Palestyńczyków   Oz   2025-09-29
Rola Kataru jako „superpośrednika” w wojnie Izrael–Hamas przynosi zarówno pochwały, jak i podejrzenia   Aboubakr Mansour   2025-09-15
Dopóki trwa wroga propaganda – będę trwać i ja   Chesler   2025-09-07
Otwarta odpowiedź do Petera Oborne’a i Irfana Chowdhury’egoDavid Collier – niezależny dziennikarz śledczy     2025-07-12
Aktywiści pro-palestyńscy dali się nabrać na irańską propagandę   Alkhatib   2025-06-29
Kolejne „Boskie zwycięstwo”   Abdul-Hussain   2025-06-23
Autor na saudyjskiej stronie internetowej: Wojna Izraela z Iranem jest wielką przysługą dla ludzkości; jesteśmy za to wdzięczni     2025-06-19
Palestyńczycy zabierają głos: Prawdziwy powód, dla którego Hamas chce ich „poświęcić”   Toameh   2025-06-11
Bractwo Muzułmańskie i jego podżeganie do terroru     2025-06-09
Rzadki proizraelski artykuł w mieszczącym się w Wielkiej Brytanii panarabskim serwisie informacyjnym Elaph     2025-06-06
„Rozwiązanie w postaci dwóch państw”, żeby zabić Żydów i zniszczyć Izrael   Tawil   2025-06-02
Goldie Ghamari o brutalności reżimu irańskiego i globalnej walce o wolność   i Dave Gordon   2025-05-21

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Homo sapiens idzie na wojnę


Wojna z izraelskimi politykami


Tajemnica popularności


Hamasowscy mordercy


Stawianie czoła


 Dyplomaci, pokerzyści i matematycy


Dlaczego BIden


Nie do naprawy


Brednie


Rafizadeh


Demokracje powinny opuścić


Zarażenie i uzależnienie


Nic złego się nie dzieje


Chłopiec w kefiji


Czerwone skarby


Gdy­by nie Ży­dzi


Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk