Prawda

Piątek, 30 października 2026 - 17:49

« Poprzedni Następny »

Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Wojna z izraelskimi politykami przekroczyła granice absurdu


Joshua Hoffman 2025-09-03


Nienawiść do izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i jego koalicji stała się globalnym sportem — i przestańmy udawać, że chodzi tu naprawdę o politykę. To kwestia najstarszej nienawiści.

Benjamin Netanjahu był już różnie nazywany: mistrzem taktyki, upartym ideologiem, a nawet — przez pewnego niezbyt mądrego karykaturzysty z „The Guardian” — odpowiednikiem Władimira Putina.

To ostatnie porównanie jest niemal komiczne. Jeden polityk zdobył władzę przez cenzurę, więzienia polityczne i przemoc; drugi był wielokrotnie wybierany w demokratycznych wyborach w jednym z najbardziej politycznie zaangażowanych społeczeństw na świecie. Porównywanie ich to jak zestawianie arcymistrza szachowego z ulicznym zabijaką — obaj rywalizują, ale tylko jeden gra zgodnie z uczciwymi zasadami.


Chcę coś wyjaśnić, zanim przejdę dalej: staram się podejść do tego tematu możliwie bezstronnie. Głosowałem w ostatnich pięciu izraelskich wyborach ani razu nie wybierając partii Netanjahu — Likudu — ani żadnej z partii wchodzących dziś w skład jego koalicji. Nie chodzi więc o obronę polityków, których popieram. Chodzi o uczciwe zmierzenie się z realiami geopolitycznymi, które kształtują los państwa żydowskiego, a przez to również całego narodu żydowskiego.


Wielu sugerowało, że Netanjahu i jego rządząca koalicja „działają bez strategii” od 7 października. To zupełne niezrozumienie zarówno człowieka, jak i środowiska, w którym funkcjonuje. W Izraelu — kraju, w którym polityka to trudny sport — nie wygrywa się pięciu wyborów z rzędu, działając bez planu. Netanjahu przetrwał, a często wręcz dominował, nie dzięki szczęściu, ale dzięki wyjątkowej zdolności odczytywania sytuacji, przewidywania zmian i odpowiedniego dostosowywania ruchów.


To człowiek, którego intelektualna dyscyplina była widoczna na długo przed rozpoczęciem kariery politycznej. W 1972 roku Netanjahu studiował architekturę na Massachusetts Institute of Technology — prawdopodobnie najbardziej wymagającej uczelni na świecie. Kiedy w 1973 roku wybuchła wojna Jom Kipur, przyjechał do Izraela, by walczyć, a następnie wrócił na MIT, gdzie ukończył zarówno studia licencjackie, jak i magisterskie. Równocześnie studiował nauki polityczne na Uniwersytecie Harvarda.


Tak, dobrze przeczytałeś: Netanjahu studiował równocześnie na dwóch elitarnych uniwersytetach.


Jeden z jego wykładowców na MIT, Leon B. Groisser, wspominał go jako „bardzo zdolnego. Zorganizowanego. Silnego. Zdecydowanego. Wiedział, co chce osiągnąć i jak to zrobić.” Czy tak mówi się o kimś, kto działa bez planu?


Instynkty strategiczne Netanjahu nie są wyłącznie akademickie; zostały ukształtowane w ogniu izraelskiej historii. Przeprowadził kraj przez katastrofalne konsekwencje Porozumień z Oslo, drugą intifadę, zagrożenie nuklearne ze strony Iranu oraz przez zmieniające się administracje USA — od Clintona, przez Trumpa, po Bidena.


Każdy z tych kryzysów wymagał nie tylko reakcji taktycznej, ale także długofalowej wizji przetrwania w bezlitosnym otoczeniu. Przywódcy innych demokracji mogą podejmować niepopularne decyzje bez tak intensywnego nadzoru; w Izraelu każdy ruch jest debatowany, rozkładany na czynniki pierwsze i często demonizowany — zarówno w kraju, jak i za granicą.


Na krajowym podwórku Netanjahu wykazał się polityczną zręcznością, której nie dorównuje żaden współczesny izraelski polityk. W systemie parlamentarnym opartym na kruchych koalicjach, gdzie żadna partia nie zdobywa większości, przetrwanie wymaga nieustannego negocjowania, kompromisów i wyczucia czasu. Potrafił balansować między frakcjami ultraortodoksyjnymi, skrajną prawicą, centrystami i pragmatykami — często równocześnie. Łatwo krytykować z daleka bałagan takich sojuszy, ale niewielu docenia, jakiej strategii wymaga utrzymanie rządu przy jednoczesnym realizowaniu kluczowych celów w zakresie bezpieczeństwa i gospodarki.


A mimo to komentatorzy wciąż przedstawiają Netanjahu jako albo uwikłanego w paraliżujące sojusze, albo lekkomyślnego — zwłaszcza w kontekście trwającej wojny w Gazie. Duża część tej krytyki opiera się na wybiórczym przedstawieniu faktów — wygodnie pomijającym obłudę samego Hamasu.


Weźmy choćby aktualne negocjacje w sprawie zakładników. Obecna propozycja jest niemal identyczna z tą, którą Izrael zatwierdził zaledwie miesiąc temu. To Hamas zerwał rozmowy, dodając nowe żądania.


Teraz, gdy mediatorzy rzekomo skłonili Hamas do powrotu do pierwotnych ustaleń, krytycy oczekują, że Izrael po prostu wróci do punktu wyjścia. Dlaczego? Dlaczego jakiekolwiek suwerenne państwo miałoby nagradzać organizację terrorystyczną za negocjacje prowadzone w złej wierze? Trzymanie nieaktualnych ofert w nieskończoność tylko zachęca do zachowań, które przedłużają konflikt.


Na tym nie kończy się asymetria. Hamas zagroził, że izraelskie operacje wojskowe w mieście Gaza narażają zakładników „na takie samo ryzyko” jak bojowników Hamasu. Ironia jest tu porażająca. Przez lata Hamas wystrzeliwał rakiety w kierunku izraelskich miast. Ale gdy Izrael odpowiada militarnie, Hamas nagle udaje obrońcę moralności.


Krytycy twierdzą też, że Netanjahu zraża do siebie „głównego sojusznika” Izraela w Waszyngtonie. Ale ten argument opiera się na naiwnej wizji dyplomacji, zgodnie z którą wszystko, co ważne, rozgrywa się przed kamerami lub przez przecieki do mediów. Czy naprawdę wierzymy, że przywódcy światowi ujawniają każdą rozmowę, albo że media zawsze przedstawiają niezakłamaną prawdę?


Sojusze strategiczne często utrzymywane są po cichu, z dala od nagłówków, i Netanjahu wielokrotnie udowadniał, że potrafi je pielęgnować i wykorzystywać, kiedy ma to największe znaczenie.


Podobnie nieuczciwe jest oskarżenie, że Netanjahu „sabotuje” umowy dotyczące zakładników — jak niedawno zasugerował jeden z byłych doradców Bidena. Słowo „sabotować” sugeruje złą wolę, tymczasem mamy tu do czynienia z działaniem rządu. Demokratycznie wybrany przywódca i jego gabinet mają obowiązek rozważać warunki każdej propozycji pod kątem bezpieczeństwa i interesów strategicznych państwa. Jeśli te warunki im nie służą, ich odrzucenie to nie sabotaż — to przywództwo.


I ignorowanie tego rachunku politycznego tylko dlatego, że nie zgadza się z poglądami głośnej mniejszości — w kraju lub za granicą — oznacza lekceważenie woli wyborców.


Chcę tu być bardzo konkretny, bo to kluczowa sprawa. Wiele osób demonizuje izraelskich ministrów Itamara Ben-Gvira i Bezalela Smotricha, dwóch twardogłowych członków prawicowej koalicji Netanjahu.


Ale oto rzeczywistość: obaj zostali wybrani w wolnych i demokratycznych wyborach i reprezentują elektoraty, które w przeważającej mierze oczekują od Izraela zdecydowanego zwycięstwa nad Hamasem. Jeśli więc Ben-Gvir i Smotrich sprzeciwiają się porozumieniom, które pozostawiłyby Hamas przy władzy w Gazie, to dlaczego to ma być kontrowersyjne? Dlaczego Twój głos ma być respektowany w demokracji, a głosy obywateli, którzy wybrali innych polityków — już nie?


I skoro już przy tym jesteśmy: dlaczego izraelska lewica dostaje wolną rękę, jeśli chodzi o rażące upolitycznianie kwestii zakładników? Wykorzystywanie cierpienia rodzin osób uprowadzonych jako narzędzia politycznego to nie tylko cynizm — to łajdactwo. I odbiera godność prawdziwemu, ludzkiemu cierpieniu, które rzekomo ma reprezentować. Jeśli mamy trzymać koalicję Netanjahu pod tak nieustannym (a momentami wręcz obsesyjnym) nadzorem, to miejmy odwagę mówić równie szczerze o tym, jak izraelska lewica wykorzystuje dramat zakładników do realizacji swoich celów.


Poza swoją obecną koalicją, Netanjahu najpełniej ujawnia swoją strategiczną głębię w działaniach długoterminowych. Porozumienia Abrahama nie były przypadkiem; były zwieńczeniem lat cichych zabiegów dyplomatycznych z kluczowymi państwami arabskimi — świadectwem tego, że wspólne interesy (szczególnie zagrożenie ze strony nuklearnego Iranu) mogą przeważyć nad dekadami wrogości. Ta zmiana fundamentalnie przeobraziła regionalny układ sił i otworzyła drzwi, które wcześniej były zamknięte na głucho.


Trzeba też dostrzec wyjątkowy moralny i strategiczny ciężar, jaki niesie ze sobą przywództwo w Izraelu. Każda decyzja Netanjahu — dotycząca zakładników, rozejmu czy ofensywy wojskowej — niesie ze sobą brutalny dylemat moralny. Od Izraela oczekuje się, że będzie prowadził wojny jak organizacja pozarządowa ds. praw człowieka, podczas gdy jego wrogowie działają z barbarzyńską bezkarnością. Te same głosy, które domagają się powściągliwości, jako pierwsze potępią Izrael, gdy ta powściągliwość zostanie odebrana jako słabość. To niemożliwy do spełnienia standard — i niewielu przywódców, dawnych czy współczesnych, poradziło sobie z nim tak zręcznie, jak Netanjahu.


Krytycy często twierdzą, że Netanjahu to tylko taktyk, nie wizjoner. Ale historia może ocenić go inaczej. Jego strategiczna przezorność — budowanie sojuszy regionalnych, utrzymywanie przewagi technologicznej i gospodarczej Izraela, zapewnienie przewagi militarnej nad wrogami stanowiącymi egzystencjalne zagrożenie — sugeruje rozgrywkę dłuższą, niż jego oponenci są gotowi przyznać.


Dla jasności: nie mam nic przeciwko debacie na temat izraelskiej polityki czy krytyce Netanjahu. Zdrowa demokracja tego wymaga, Izrael nie jest wyjątkiem. Ale skoro prowadzimy te rozmowy, to zachowajmy ten sam poziom rzetelności, pasji i oburzenia, mówiąc o innych przywódcach na świecie.


Gdzie jest całodobowe potępienie Xi Jinpinga za uwięzienie milionów Ujgurów? Gdzie globalna moralna krucjata przeciw ajatollahom Iranu za wieszanie kobiet na dźwigach? Gdzie protesty przeciwko masakrom ludności cywilnej w Sudanie?


Jeśli chcesz mówić o sprawach sądowych przeciwko Netanjahu — proszę bardzo — ale nie zapominajmy o podstawowej zasadzie prawnej: niewinny, dopóki nie udowodni się winy.


I dochodzimy do trzeźwej konkluzji: mikroskop skierowany na Netanjahu (a co za tym idzie, na Izrael) nie ma odpowiednika w przypadku żadnego innego przywódcy na świecie — bez względu na to, czy zostali demokratycznie wybrani, czy nie. To nie wygląda na „sprawiedliwą krytykę”. To wygląda na absurdalny podwójny standard.


A kiedy ten podwójny standard dotyczy wyłącznie jedynego żydowskiego państwa na świecie, zaczyna przypominać nie tyle analizę polityczną, co najstarszą nienawiść — antysemityzm przebrany za komentarz publicystyczny.


Link do oryginału: https://www.futureofjewish.com/p/war-against-israeli-politicians

Future of Jewish, 31 sierpnia 2025


Joshua Hoffman
, przedsiębiorca, autor książki “Journeys of the Jewish Spirit”. Prowadzi blog https://www.futureofjewish.com/


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj






Inni jako sens życia


Kilka razy powtarzałem banalną prawdę, że zarówno stwierdzenie, iż inni są naszym piekłem, jak i stwierdzenie, że inni są naszym sensem życia, są prawdziwe. Tym razem powtarzam to raz jeszcze, ponieważ to, co mnie teraz przy życiu trzyma, to przyjaźń wspaniałych ludzi i zainteresowanie czytelników tym, co robię.
Nie robię niczego wielkiego, a wiśniowy sad, który dostarczał ludziom konfitur, nie jest już mój. Kiedy piszę, zazwyczaj podpieram się obserwacjami mądrzejszych ode mnie, częściej wybieram i tłumaczę, uznając, że to moje pisanie zbyt mało wnosi.

Więcej


Pożegnanie

Więcej

Redakcja

Zdjęcie: Henryk Rubinstein

Zdjęcie: Henryk Rubinstein.

Więcej
Blue line

Pamięć


Zdjęcie: Jerry Coyne

Więcej

Trump oddaje Chinom
XXI wiek
Gordon G. Chang


Nvidia poinformowała chińskich klientów, że może rozpocząć dostawy swojego drugiego najpotężniejszego chipu, H200, jeszcze przed połową lutego.

Trump, realizując przedwyborczą obietnicę złożoną miliarderom technologicznym, oddaje Chinom środki do prześcignięcia Stanów Zjednoczonych w kluczowym wyścigu o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI). Co więcej, niemal na pewno Chiny wykorzystają te chipy do celów wojskowych.
W poście z 8 grudnia na Truth Social Trump ogłosił, że poinformował przywódcę Chin Xi Jinpinga o swojej decyzji o zatwierdzeniu sprzedaży H200.

„Zabezpieczymy bezpieczeństwo narodowe, stworzymy amerykańskie miejsca pracy i utrzymamy przewagę USA w AI” – napisał Trump.

Trudno jednak dostrzec, jak pierwsze i trzecie z tych stwierdzeń mogłyby być jednocześnie prawdziwe.

Zwolennicy sprzedaży zaawansowanych chipów twierdzą, że w ten sposób USA mogą uzależnić Chiny od amerykańskich dostaw technologii. Wydaje się, że zakładają oni, iż Chiny będą nadal kupować gorsze amerykańskie półprzewodniki, co spowolni rozwój chińskiego przemysłu chipowego.

Więcej
Blue line

Amnesty w końcu
uznała ofiary izraelskie
Sharon Levy


  • Ponad dwa lata po masakrze z 7 października i po bezpodstawnym oskarżeniu Izraela o ludobójstwo, Amnesty International opublikowała raport na temat zbrodni Hamasu: morderstw, brania zakładników i przemocy seksualnej, do których doszło tamtego dnia.
  • Amnesty celowo opóźniła publikację raportu, obawiając się, że uznanie zbrodni popełnionych na Izraelczykach mogłoby wpłynąć na międzynarodową opinię o Izraelu.
  • Główne media, które wcześniej szeroko nagłaśniały oskarżenie o ludobójstwo, niemal całkowicie zignorowały spóźniony raport o izraelskich ofiarach, odsłaniając tym samym schemat wybiórczego informowania, który zniekształca obraz wojny.

Więcej

„Czy sztuka może
przekazywać prawdę?”
Jerry A. Coyne


Ubiegłego roku w czerwcu uczestniczyłem w dorocznym spotkaniu Heterodox Academy, które tym razem odbyło się w Brooklynie, w Nowym Jorku. Zostałem zaproszony do udziału w panelu zatytułowanym „Obowiązki i odpowiedzialność uczonych”, którego członkami – oprócz mnie – byli Jennifer Frey, Louis Menand i John McWhorter. Wprowadzenia do panelu dokonali Alice Dreger i Colleen Eren. Znałem wcześniej dwóch uczestników: Menanda (profesora anglistyki na Uniwersytecie Harvarda, uznanego autora i publicystę „New Yorkera”) oraz McWhortera.

Więcej

„Jesteśmy armią
od Boga”
Robert Spencer


Żadne brytyjskie władze nie zbadają implikacji wypowiedzi Husseina: „Jesteśmy armią od Boga”. Koran mówi muzułmanom, że są narzędziami gniewu Allaha, za pośrednictwem których karze on niewiernych: „Zwalczajcie ich, a Allah ukarze ich waszymi rękami, poniży ich, da wam nad nimi zwycięstwo i uleczy serca ludzi wierzących. I usunie gniew z ich serc.” (Koran 9:14–15). To gwarantuje, że będzie tego znacznie, znacznie więcej, a oczywiście wszelki sprzeciw wobec dalszej masowej migracji muzułmanów będzie uciszany jako „islamofobia”.

Więcej

Coś dziwnego dzieje się
z Żydami na całym świecie
Nachum Kaplan


Żyjemy w dziwnych czasach.

Żydzi w diasporze na Zachodzie zastanawiają się, czy nie powinni dokonać aliji (czyli wyemigrować do Izraela), podczas gdy rosnąca liczba Izraelczyków twierdzi, że chciałaby z Izraela wyjechać. To fascynujące zestawienie pokazuje, że Izraelczycy nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo nienawiść do Żydów została na nowo znormalizowana na Zachodzie — ani nie doceniają w pełni, jak świetlaną przyszłość ma Izrael.

Więcej

Iran i Rosja: stulecie
błędnie odczytanej lojalności
Aynaz Anni Cyrus


Od podboju po tuszowanie – zdrada pozostała niezmienna.
Izraelska służba bezpieczeństwa wewnętrznego postawiła w zeszłym tygodniu zarzuty obywatelowi Rosji oskarżonemu o szpiegostwo na rzecz Iranu. Wjechał do kraju na wizie pracowniczej, fotografował porty, statki i infrastrukturę krytyczną, a następnie komunikował się z irańskim oficerem wywiadu – w zamian za pieniądze.
Izrael traktuje to jako szpiegostwo. Iran – jako rzecz normalną. Rosja – jako koszt wart poniesienia. A Ameryka wciąż traktuje to jako partnerstwo strategiczne.

Więcej

Kto krzyczy,
a kto rządzi
Anna Grabowska


Grudzień nie przyniósł ciszy. Przyniósł za to zmianę formy, powiedziałabym z przekąsem – na "baśniową". Ulice Europy nie są już wypełnione takim tłumem, jak jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy masowe demonstracje były codziennym rytuałem, a politycy liczyli kroki pod presją ulicy. Ale to nie znaczy, że protesty zniknęły. One zmalały, rozproszyły się, stały się punktowe i coraz częściej przeniosły się w miejsca symboliczne: pod kościoły, katedry, ratusze. 

Więcej
Blue line

Pakistan w Gazie:
dżihad na sterydach
Khaled Abu Toameh

Jeśli chcesz rozbroić Hamas oraz działać na rzecz pokoju nie szukaj pomocy u Pakistańczyków. To zły wybór. (Na zdjęciu sympatycy partii Jamaat-e-Islami na demonstracji w Islamabadzie. Transparenty: „Jesteśmy Hamasem”, „Dżihad jest rozwiązaniem”. Pakistan, kwiecień 2025.)

Pakistan – jak się wydaje – wysunął się naprzód oferując udział w proponowanych przez prezydenta USA Donalda J. Trumpa Międzynarodowych Siłach Stabilizacyjnych (ISF) w Strefie Gazy. „Jesteśmy bardzo wdzięczni Pakistanowi za ich ofertę bycia częścią tych sił, albo przynajmniej za ofertę rozważenia takiego udziału” – powiedział sekretarz stanu USA Marco Rubio dziennikarzom 20 grudnia.

Więcej

Sztuczny kryzys
i jak falsyfikowalność idei
Elder of Ziyon

Zdjęcie: prawica–lewica, lata 30.

Stany Zjednoczone stanęły w latach 30. XX wieku w obliczu prawdziwego, systemowego kryzysu. Wielki Kryzys przyniósł masowe bezrobocie, powszechną biedę i autentyczny strach, że istniejący porządek nie jest już w stanie zapewnić stabilności ani godności. Gdy ludzie tracą zaufanie do systemu, ponieważ ten w sposób widoczny ich zawiódł, naturalnie zaczynają szukać alternatyw. Często są to alternatywy skrajne.

Więcej
Blue line

Muzułmański imigrant
gwałci 100-letnią kobietę
Robert Spencer


Sędzia Mohamed Ali orzeka, że nie zostanie deportowany

Szwecja osiągnęła punkt, w którym nie jest już w stanie się bronić przed inwazją, ponieważ napastnicy zajmują teraz pozycje władzy. I tak Szwecja, podobnie jak wiele innych krajów w Europie, znajduje się w agonii. 

„Dlatego Shakir nie zostanie deportowany – wyjaśnienie sędziego”

(tłumaczenie z „Därför utvisas inte Shakir – domarens förklaring”.

Więcej

„Standard Goldy,
który nigdy nie istniał
Sheri Oz


Co naprawdę wydarzyło się w 1974 roku i dlaczego ma to znaczenie dla analizy 7 października

Kiedy premier Benjamin Netanjahu podejmuje działania zmierzające do powołania rządowej komisji śledczej w sprawie porażek z 7 października, w debacie publicznej dominuje znajomy zarzut. Słyszymy, że Netanjahu w sposób wyjątkowy blokuje rozliczenie odpowiedzialności. W przeciwieństwie do przywódców z przeszłości ma on rzekomo odmawiać uczciwego rozrachunku, jakiego wymaga izraelska demokracja.

Więcej

Kto przemawia
w imieniu Kataru?
Itamar Marcus


„[Muzułmańska] prawda nie godzi się z [chrześcijańską i żydowską] fałszywością” –  dziennik kontrolowany przez Katar

Oficjalny duchowny w katarskim dzienniku na dwa miesiące przed Forum w Dosze:

„Prawda [islam] nie godzi się z fałszem [chrześcijaństwem i judaizmem]”
„Istnienie jednego wyklucza istnienie drugiego. Dlatego walka między wiarą [islamem] a niewiarą [chrześcijaństwem i judaizmem] to walka egzystencjalna, która nie dopuszcza kompromisów.”

Więcej

„Albowiem dziecię
nam się narodziło
Aynaz Anni Cyrus


Od 484 roku n.e. do dziś — wojna z Chrystusem nigdy się nie skończyła

Od redakcji „Listów”: Dlaczego publikuję ten tekst, który powinien być dla mnie całkowicie obcy? Całkowicie? Jako ateista, nie uważam ewangelii za prawdę. To legendy pełne sprzeczności. Wojny religijne były i są koszmarem, zazwyczaj powiązanym z absurdem teologicznych sporów i fundamentem politycznych interesów. Walka z religią prowadzona przez polityków okazuje się z reguły inną formą wojny religijnej. Wolność sumienia i swoboda wyznania jest niezwykle ważna, ale może być nadużywana.  Humanizm wymaga od nas obrony prześladowanych. Jeśli bronię chrześcijan prześladowanych dziś w Afryce i w Azji, to nie tylko dlatego, że jestem tak wrogi wobec islamu, ale również dlatego, że jeśli mój ateizm ma być amalgamatem z humanizmem, to muszę reagować na prześladowania za wiarę i na prześladowania za niewiarę.                

Więcej

Rozbite okna
zabijają Żydów
Paul Finlayson


Jednym z najbardziej niebezpiecznych mitów współczesnego życia politycznego jest przekonanie, że ruchy przemocowe objawiają się od razu w pełnej formie — że istnieje wyraźny podział moralny między „zwykłymi protestującymi” a „ekstremistami”, między słowem a rozlewem krwi.

To pocieszające bzdury. Przemoc nie pojawia się nagle i w pełnej krasie. Wyłania się stopniowo, w wyniku testowania granic. W każdej masowej mobilizacji nie mamy do czynienia z jednorodną postawą moralną, lecz z rozkładem. Większość to osoby po prostu złe, zagubione albo inscenizujące swoją urazę dla zdobycia uznania. Dalej pojawiają się stopniowe odcienie: ci, którzy rozkoszują się podburzającą retoryką; ci, którzy normalizują groźby; ci, którzy czerpią satysfakcję z zastraszania; ci, którzy są gotowi do wandalizmu; ci, którzy dopuszczają się napaści — i wreszcie nieliczna, lecz decydująca mniejszość, która zabije, jeśli jej się na to pozwoli.

Więcej

Boże Narodzenie
po chrześcijaństwie
Hussein Aboubakr Mansour


Jest taki film Miasteczko Halloween Tima Burtona Jack Skellington opuszcza Halloweenową Krainę i trafia do świata, którego nie potrafi nazwać, ale któremu nie może się oprzeć: do Bożego Narodzenia. Uderzają go światła, radość, muzyka, ciepło; to jak wtargnięcie świętości do świata, który nie zna nawet języka, by ją rozpoznać. Jego pierwszą reakcją jest zachwyt. „Co to takiego?” – to jedyne szczere pytanie, jakie może zadać, bo doświadcza magii, nie znając jej źródła.

Więcej

Islam: brakująca
lekcja histori
Hugh Fitzgerald


Mimo że w Europie mieszka obecnie czterdzieści cztery miliony muzułmanów, żyjących ramię w ramię z rdzenną ludnością niewiernych – którą ci muzułmanie uważają za „najpodlejsze ze stworzeń” – mimo niemal 50 000 ataków terrorystycznych dokonanych przez muzułmanów na całym świecie od 7 października 2023 roku, mimo niekończącego się strumienia doniesień o muzułmańskim chaosie i mordach na całym globie, bardzo niewielu ludzi na Zachodzie zadało sobie trud, by poznać religię islamu i 1400-letnią historię muzułmańskich podbojów licznych ziem i ludów. Częściowo wynika to z przekonania, że wiedzą już wszystko, co trzeba: że islam to religia jak każda inna.

Więcej

Antysemityzm ma się dobrze,
bo sprawia ludziom przyjemność
David Suissa


Istnieje nieskończenie wiele wyjaśnień, dlaczego ludzie nienawidzą Żydów, ale jedno z nich rzadko pojawia się w dyskusji: że ta nienawiść sprawia ludziom przyjemność. Na dobre i na złe, Żydzi postrzegani są jako naród ludzi sukcesu, a jeśli jest coś, co wiemy o ludziach sukcesu, to to, że wielu cieszy się, gdy się potkną.

W języku angielskim nie ma słowa, które oddawałoby to uczucie, ale w niemieckim już tak: Schadenfreude. 

Więcej
Blue line

Mit żydowskiej
rasy
David Harris


Fragment z książki „Antysemityzm: Co każdy powinien wiedzieć” (Oxford University Press, październik 2025) autorstwa Davida Harrisa, wieloletniego dyrektora generalnego American Jewish Committee.

Najtrwalsze kłamstwa o Żydach pochodzą od tych, którzy najbardziej usiłują nas zdefiniować.

Więcej

Pierwszy trudny wybór
Ameryki: 18 grudnia 1620 
Aynaz Anni Cyrus


Zima już objęła wybrzeże w swoje władanie. Powietrze jest przenikliwe, ziemia nieprzejednana, a morze za ich plecami ciemne i niespokojne. Lód oblepia linię brzegową. Drzewa stoją nagie i milczące, nie dając ani otuchy, ani schronienia, ani nadziei na litość. Ta ziemia ich nie wita. Nie łagodnieje. Nie przejmuje się nimi.


Z poturbowanego statku, który przez ponad dwa miesiące był dla nich więzieniem, schronieniem i grobem, wysiada na brzeg niewielka grupa osadników. Są słabi. Wielu choruje. Niektórzy już opłakują zmarłych. Przybyli o zbyt późnej porze roku, zbyt daleko na północ i całkowicie poza granicami jakiejkolwiek nadanej im karty osadniczej, która mogłaby ich chronić.

Więcej

Nowy szerzący się
wirus umysłu
Jeshua Hoffman


Zadajemy sobie pytanie, skąd bierze się dziś tyle dezinformacji i polaryzacji, ale odpowiedź jest oczywista dla każdego, kto uważnie obserwuje rzeczywistość: to toksyczne połączenie arogancji i ignorancji.


Arogancji
, bo ludzie z absolutną pewnością wierzą, że nagle rozumieją niemal każdy problem na świecie, posiadają nieskazitelną moralną jasność i odważnie „mówią prawdę władzy”.
Ignorancji, bo nie mają nawet śladu poważnej, długofalowej, zdyscyplinowanej wiedzy na temat zagadnień, o których wygłaszają swoje sądy.

Więcej

Boże Narodzenie
i muzułmańscy terroryści
Daniel Greenfield 


„Ten mężczyzna był bardzo zafascynowany islamem”


Tego muzułmańskiego planu ataku na jarmark bożonarodzeniowy nie należy mylić z wcześniejszym zagrożeniem terrorystycznym we Francji, które doprowadziło do odwołania obchodów sylwestrowych, ani z piątką muzułmanów zatrzymanych w związku z planowanym zamachem na jarmark w Niemczech.


Ten akurat przypadek miał miejsce w Polsce. Ale wszyscy gotowi do takich ataków czytają ten sam Koran.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Wielka pokusa
w każdej demokracji
Bruce Thornton

Bezradność Zachodu
wobec nienawiści
Anna Grabowska

Jednokierunkowa
maszyna migracyjna
 Aynaz Anni Cyrus

Wspaniali obrońcy
nazistowskiej twierdzy
Andrzej Koraszewski 

Obarczanie Izraela winą
za zbrodnie jego wrogów
Lucy Tabrizi

Wielkie oszustwo
ruchu woke
Pierre Rehov

Koszmary kobiecego
obrzezania
Jeffrey Ludwig

Dlaczego nikt
nie słucha Żydów
Anna Grabowska

Rażący błąd Barracka
w sprawie Syrii i Libanu
Hussain Abdul-Hussain

Scena, o której Ameryka
zapomniała
Aynaz Anni Cyrus

Coś dzieje się
w izraelskim świecie kultury
Joshua Hoffman

Masakra Żydów
na plaży w Sydney
Elder of Ziyon

Marksistowsko-islamska wojna
przeciwko cywilizacji Zachodu
Daniel Greenfield

Jak widzisz
Żyda?
Pat Johnson

Maszerowałam kiedyś
w obronie Angeli Davis
Phyllis Chesler

Blue line
Polecane
artykuły

Homo sapiens idzie na wojnę


Wojna z izraelskimi politykami


Tajemnica popularności


Hamasowscy mordercy


Stawianie czoła


 Dyplomaci, pokerzyści i matematycy


Dlaczego BIden


Nie do naprawy


Brednie


Rafizadeh


Demokracje powinny opuścić


Zarażenie i uzależnienie


Nic złego się nie dzieje


Chłopiec w kefiji


Czerwone skarby


Gdy­by nie Ży­dzi


Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem

Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk