Anektujcie to wreszcie

Dyskusje o „aneksji” przez nowy rząd jedności Izraela wywołały wrzaski wściekłości z wszystkich stron, od Mahmouda Abbasa, UE aż do Joe’go BidenaLiga Arabska oznajmiła, że będzie to „nowa zbrodnia wojenna… przeciwko narodowi palestyńskiemu”. Izraelska lewica jest oburzona. Także amerykańska Union for Reform Judaism dołączyła do wrzawy.


Może powinni się uspokoić.


Ta propozycja nie jest niczym nowym, praktycznie nie dotyka bezpośrednio żadnych Palestyńczyków, nie jest „nielegalna według prawa międzynarodowego” i nie jest to „zbrodnia wojenna”. Jako część planu Trumpa jest chyba najpraktyczniejszą drogą do zakończenia konfliktu między Izraelem a palestyńskimi Arabami, która nie obejmuje wojny.

Tym, co ma zostać zaanektowane, jest tylko część Judei i Samarii: Dolina Jordanu z wyjątkiem Jerycha, oraz izraelskie społeczności w pozostałej Judei i Samarii. W tych miejscach nie mieszkają niemal żadni Palestyńczycy. Mapa będzie skomplikowana i w celu zapewnienia ciągłości obszarów żydowskich i palestyńskich, będzie obejmowała obwodnice i tunele. Palestyńskie obszary otrzymają tyle autonomii, ile to jest możliwe i zgodne z bezpieczeństwem Izraela: będzie czymś mniej niż suwerenne państwo, ponieważ będzie zdemilitaryzowana i jej granice będą kontrolowane przez Izrael.


Ciekawe jest przypomnienie, że nie jest to nowy pomysł, ani wyłącznie prawicowy. W rzeczywistości, jego największymi orędownikami byli ludzie lewicy.


Planem jest wprowadzenie w życie idei, którą pierwotnie wyraziła słynna Rezolucja 242 Rady Bezpieczeństwa ONZ, która wzywała Izrael do wycofania się z zajętych obszarów i ustanowienia „bezpiecznych i uznanych granic” dla wszystkich państw w regionie. Wkrótce po wojnie 1967 roku Jigal Allon, były generał i minister Partii Pracy w rządzie izraelskim, zaproponował mapę, podobną do mapy Trumpa, w której przedstawiał wizję „rozwiązania w postaci dwóch państw” z palestyńską kontrolą nad terenami arabskimi. (Później zmodyfikował ją na jordańską kontrolę, ale mapa była podobna.) Oczywiście, zarówno Jordania, jak OWP odrzuciły ten pomysł. Przez lata jednak “plan Allona” był paradygmatem akceptowanym przez izraelską lewicę.

 

Po podpisaniu Umów z Oslo i niemal dokładnie na miesiąc przed śmiercią, inny były dowódca Palmachu i bohater lewicy, Icchak Rabin wygłosił przemówienie w Knesecie, w którym opisał Tymczasowe Porozumienie, podpisane z OWP i swoje rozumienie, jaki będzie ostateczny status. Między innymi powiedział wówczas:

Widzimy trwałe rozwiązanie w ramach państwa Izrael, które będzie obejmowało większość obszaru Ziemi Izraela, jaka była pod rządami Brytyjskiego Mandatu, a obok niego niezależną jednostkę palestyńską, która będzie domem dla większości palestyńskich mieszkańców, żyjących w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu.


Chcielibyśmy, by była to jednostka, która jest mniej niż państwem, i która będzie niezależnie kierowała życiem Palestyńczyków pod swoimi rządami. Granice państwa Izrael, podczas trwałego rozwiązania, będą wychodziły poza linie, które istniały przed wojna sześciodniową. Nie wrócimy do linii z 4 czerwca 1967 roku. [
Moje podkreślenie]


A to są główne zmiany, nie wszystkie z nich, jakie wyobrażamy sobie i chcemy w trwałym rozwiązaniu:

  1. 1.      Przede wszystkim, zjednoczona Jerozolima, która będzie obejmowała zarówno Ma’ale Adumim, jak Givat Ze’ev – jako stolica Izraela pod izraelską suwerennością, z zachowaniem praw członków innych wyznań, chrześcijaństwa i islamu, do swobodnego dostępu i wolności oddawania czci w ich miejscach świętych, zgodnie ze zwyczajami ich wiary.
  2. 2.      Granica bezpieczeństwa Izraela będzie umieszczona w Dolinie Jordanu w najszerszym znaczeniu tego terminu. [Moje podkreślenie]
  3. 3.      Zmiany, które będą obejmować dodanie Gusz Ecjon, Efrat, Beitari innych społeczności, z których większość leży na wschód od tego, co było „Zieloną Linią” przed wojna sześciodniową.  
  4. 4.      Założenie bloku osiedli w Judei i Samarii, jak ten w Gusz Katif.

 To także jest bardzo bliskie do planu Trumpa. Jest ironią, że ci sami ludzie, którzy nazywają Netanjahu twardogłowym lub nawet zbrodniarzem za jego wyrażony zamiar anektowania Doliny Jordanu, są tymi, którzy czczą Rabina jako postępowego twórcę pokoju.  


Do 2000 roku takie – mniej więcej – było izraelskie rozumienie „rozwiązania w postaci dwóch państw”. Naturalnie, OWP miała inną wizję. Dla nich to rozwiązanie znaczyło, że Izrael usunie zarówno IDF, jak cywilne społeczności z wszystkich terenów zdobytych w 1967 roku, włącznie z Doliną Jordanu i wschodnią Jerozolimą (być może z bardzo małymi zmianami) i że arabscy uchodźcy będą mieli prawo powrotu do Izraela lub do otrzymania zadośćuczynienia. Widzieli Oslo jako olbrzymie ustępstwo, ponieważ wierzyli, że cały Izrael powinien być w ich rękach. Ale, jak Arafat powiedział wkrótce potem, kiedy to zostanie dokonane, reszta wkrótce nastąpi (patrz także tutaj).


Izrael, pod naciskami USA i Europy i nadal w uścisku urojenia Oslo, że OWP może być partnerem, ignorował groźby Arafata i innych członków OWP, kiedy morderczy terroryzm narastał w latach 1990., i zgadzał się na ustępstwo za ustępstwem wobec OWP. W 2000 roku plan wyobrażony przez Rabina był niemal zapomniany, kiedy Ehud Barak oferował Arafatowi niemal całą Judeę i Samarię – ale nadal jego oferta została odrzucona. Strategią Arafata zawsze było działać na przemian przez dyplomację i terror i teraz, po dyplomatycznych zyskach, jakie osiągnął z propozycji Clintona-Baraka, rozpętał największą ze wszystkich ofensywę terroru – Drugą Intifadę.


Poszedł jednak zbyt daleko. IDF zdławiła rewoltę, a naród izraelski wreszcie zrezygnował z procesu Oslo i partii politycznych, które mówiły mu, że pokój jest tuż za rogiem, jeśli tylko odda trochę więcej. Kiedy po ewakuacji Gazy przyszedł grad rakiet, uświadomiło to tylko, że wycofanie się z Judei i Samarii będzie jeszcze bardziej katastrofalne. Ostatnim tchnieniem ”parametrów Clintona” była nieudana próba poddania się w 2008 roku przez Ehuda Olmerta, najgorszego w historii premiera Izraela. Antyizraelski prezydent Barack Obama próbował ożywić proces ustępstw, ale Izrael, teraz z Benjaminem Netanjahu, zdołał zachować status quo.


Z nastaniem Trumpa stał się możliwy powrót do dyskusji o sprawach bezpieczeństwa Izraela i o przyszłości Judei i Samarii, która jak dotąd skupiała się wyłącznie na żądaniach Palestyńczyków. Doświadczenie Izraela z Gazą pokazało, że nie możemy pozwolić sobie na rezygnację z wojskowej kontroli w pełni suwerennego państwa palestyńskiego, które byłoby na wyżynie nad naszymi ośrodkami populacji. Geograficzne względy pokazywały jasno, że Izrael musi zajmować i ufortyfikować zachodnie zbocze Doliny Jordanu w celu obrony państwa przed konwencjonalnym atakiem ze wschodu. Strategiczna głębia jest niezbędna także w czasach zagrożenia pociskami nuklearnymi, ponieważ jest potrzebna systemom ostrzegania i przechwytywania pocisków. Dolina Jordanu musi być pod naszym panowaniem, jeśli mamy zachować zdemilitaryzowany status niezależnej jednostki palestyńskiej.


Niektórzy ludzie na prawicy argumentują, że plan Trumpa jest nie do przyjęcia, ponieważ wzywa do stworzenia jakiegoś rodzaju palestyńskiego państwa, a pozwolenie na jego istnienie w sercu Izraela okaże się w ostatecznym rachunku destrukcyjne. Mogę to zrozumieć. Dzisiaj jednak nie jest konieczne zaakceptowanie i zrealizowania planu Trumpa jako całości. Jest nadal absolutnie jasne, że niezależnie od tego, czy będzie, czy nie będzie istniała niezależna jednostka palestyńska i jaki będzie stopień jej suwerenności, Dolina Jordanu i bloki osiedli w Judei i Samarii są kluczowe dla naszej obrony. Nadal jest pewne, że nigdy więcej nie możemy pozwolić na wygnanie Żydów z ich domów, jak to się zdarzyło w Gazie. A mamy dzisiaj szansę na ustanowienie faktów w terenie, która być może nie przetrwa po następnych prezydenckich wyborach w Ameryce.  


Dlatego jest tylko jedyna droga działania, która ma dzisiaj sens, a jest nią dokonanie aneksji. Cokolwiek zdarzy się, nasze bezpieczeństwo tego wymaga.


Annex it Already

10 maja 2020

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Vic Rosenthal

Urodzony w Stanach Zjednoczonycjh, studiował informatykę i filozofię na  University of Pittsburgh. Zajmował się rozwijaniem programów komputerowych. Obecnie (juz na emeryturze) mieszka w Izraelu. Publikuje w izraelskiej prasie. Jego artykuły często zamieszcza Elder of Ziyon.   

(1)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version