Zrozumienie, że nie można forsować racji ideologicznych kosztem praktycznych przychodzi (chyba) wszystkim z trudem. W ekonomii stosunkowo łatwo o otrzeźwienie, ale są i dziedziny inne, w naiwnym widzeniu rzeczywistości od ekonomii dalekie, gdzie trzeźwieć się nie chce. Edukacja dla wielu to nie ekonomia! A rząd ma własne pieniądze!
I cóż głupiemu po rozumie, gdy korzystać zeń nie umie?
I cóż głupiemu po rozumie, gdy korzystać zeń nie umie?