Hili jest empiryczką, więc szanuje fakty. Nie można tego powiedzieć o pracownikach mediów. Pamiętny medialny lincz Marcina Kąckiego wyprzedził dochodzenie oraz sąd. To, co było przedstawione jako jego przyczyna, stało się też przedmiotem postępowania w prokuraturze. I tam zostało umorzone, już we styczniu tego roku. Ktoś o tym miał coś do powiedzenia? Gapa jestem, więc nie zauważyłam (chyba że jednak milczano wytrwale).
O istnieniu Kąckiego przypomniała nowa "Polityka", z lekka mętnie. Ale przynajmniej wiadomo, że jest nowa książka, choć już nie o tym,l że autor założył wydawnictwo, albowiem kilka świątobliwych oficyn, którym rzecz proponował, odmawiały.
Pójdę w ślad Hili, sprawdzę, co świetny reporter napisał.
O istnieniu Kąckiego przypomniała nowa "Polityka", z lekka mętnie. Ale przynajmniej wiadomo, że jest nowa książka, choć już nie o tym,l że autor założył wydawnictwo, albowiem kilka świątobliwych oficyn, którym rzecz proponował, odmawiały.
Pójdę w ślad Hili, sprawdzę, co świetny reporter napisał.