Christine Angot nie popełnia żadnego ekscesu, tylko zrobiła to, na co jej krytycy się zaklinają: wskazała źródło i kontekst. Mimo wszystko, mogła to zrobić nie tylko w mediach społecznościowych. Mimo wszystko więc francuskie media nie unieważniają takich głosów. W Polsce pod wpływem pomruków tzw. aktywistów propalestyńskich można "odprosić" noblistkę z ważnej, międzynarodowej imprezy. Przechodzi to praktycznie bez echa, bo protestującym przeciwko takiej "polityce kulturalnej" pozostaje Facebook i przyległości. Wiadomością dnia jest nie odproszenie Herty Müller, ale wybryk jakiejś warszawskiej studentki, która usiłowała zerwać uniwersyteckie spotkanie z Radosławem Sikorskim. Imitatorzy zawsze grzeszą przesadą.