Czysta utopia, konsekwencja pierwotnego błędu czyli prawnego wykreowania "boskiej kasty" dziedzicznych uchodźców. Żadnej innej grupie, wysiedlanej w ferworze lat 40., nie zaoferowano takich przywilejów. Wręcz przeciwnie, gwarancje dla świeżych powojennych granic były tożsame z zanegowaniem jakichkolwiek roszczeń wysiedlonych i decydujących się na migrację. Pomoc dla nich była krótkoterminowa, a oni sami byli zobowiązani do jak najszybszej adaptacji w nowych warunkach i nowych miejscach. Jakkolwiek by się z tym czuli i jak by nie liczyli strat. Nawet prześladowanym (vide, procesy polityczne w Polsce, skutkujące nieraz zbrodniami sądowymi) nie uchylano drzwi do lepszego świata.
"Boska kasta" jest prawną i materialną anomalią; ma zresztą świadomość swojego uprzywilejowania. To nie jest motywacją ani do realistycznego myślenia, ani do umiarkowania. Przeprosin więc nie będzie, nowych roszczeń nie zabraknie.
"Boska kasta" jest prawną i materialną anomalią; ma zresztą świadomość swojego uprzywilejowania. To nie jest motywacją ani do realistycznego myślenia, ani do umiarkowania. Przeprosin więc nie będzie, nowych roszczeń nie zabraknie.