Katolickie nauczanie, na dowolnym poziomie, doprawdy nie jest moim zmartwieniem. Irytujące jest jednak mieszanie i plątanie spraw ważnych i potrzebnych z ideologicznym przekazem. Takie splątywanie ułatwia z jednej strony wprowadzanie do pakietu spraw ważnych rzeczy wątpliwych lub zgoła szkodliwych; z drugiej zaś całkiem niepotrzebnie ułatwia robotę krytykom.
Za kwestie ważne, których dyskutowanie jest wręcz niezbędne, uznaję cały pakiet ekonomiczny, w którym znaczące miejsce winna zajmować ekologia. W tradycji żydowskiej zarówno sprawiedliwe wynagrodzenie, jak i poszanowanie dla ziemi i wszystkiego, co żyje to nie są kwestie "moralnie obojętne". Nie widać powodu, aby jakąkolwiek sferę ludzkiej aktywności stawiać poza dobrem i złem.
Problemem chrześcijaństwa jest właśnie zaburzenie proporcji pomiędzy tym, co jest podmiotem/przedmiotem etyki, a sferą amoralną. I to by trzeba dyskutować od fundamentów, bez fiksowania się na tematach tyleż szczegółowych, ile szczególnie uprzywilejowanych.
Za kwestie ważne, których dyskutowanie jest wręcz niezbędne, uznaję cały pakiet ekonomiczny, w którym znaczące miejsce winna zajmować ekologia. W tradycji żydowskiej zarówno sprawiedliwe wynagrodzenie, jak i poszanowanie dla ziemi i wszystkiego, co żyje to nie są kwestie "moralnie obojętne". Nie widać powodu, aby jakąkolwiek sferę ludzkiej aktywności stawiać poza dobrem i złem.
Problemem chrześcijaństwa jest właśnie zaburzenie proporcji pomiędzy tym, co jest podmiotem/przedmiotem etyki, a sferą amoralną. I to by trzeba dyskutować od fundamentów, bez fiksowania się na tematach tyleż szczegółowych, ile szczególnie uprzywilejowanych.