Wspomniane sondaże mniej są podobne do tego, co się za badanie ilościowe uważa w socjologii, za to bardzo przypominają tzw. testy z kluczem. Te zaś, powszechne w edukacji, są morderstwem dla samej operacji myślenia. Znając tzw. testy z języka polskiego, ze zrozumieniem przyjmuję niechęć większości do czytania. Bo i co to za przyjemność, oddawać się zajęciu, które finalnie ma prowadzić do prawidłowych odpowiedzi na serię pytań. Prawidłowych, czyli założonych przez autorów zgadywanki ("testu"). To już dawno znalazło uogólnioną formułę żartu "kto jest twoim ulubionym bohaterem i dlaczego X". Formuła jest elastyczna; bez kłopotu można ją przepisać na "kto jest czarnym charakterem i dlaczego X". A potem stworzyć podbudowujący "test" i puścić go w obieg jako "sondaż".
Celują w tych operacjach poloniści, a wielu im zazdrości. Też rozumiem - gdy się przez kilka lat wszystkim wbija w głowy, że "Mickiewicz, Słowacki i Krasiński to najwięksi polscy poeci", a po latach dostaje zwrot tego wysiłku w postaci właściwej odpowiedzi, której udzielą nawet ci, którzy po opuszczeniu szkoły nie obrócili nawet kartki w żadnej książce, to każdy tak by chciał. Zwłaszcza gdy się wie, że ludziom na poezję wrażliwszym od Krasińskiego skóra cierpnie, bo większość tego wierszowania to grafomania czysta.
Kto zatem może, ten w buty polonistyczne wskakuje. Przykładem poznański oddzoał partii Razem: https://wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,198072,32248686,prezydent-poznania-chce-uczyc-sie-od-izraela-jak-chronic-ludnosc.html#do_w=484&do_v=1562&do_st=RS&do_sid=1724&do_a=1724&do_upid=1562_ti&do_utid=32248686&do_uvid=1757698956309&s=BoxOpImg5
Wzorowa partyjna pani polonistka z marszu dyktuje "definicję", któż to jest agresorem. Mniejsza o istotę rzeczy - w tym przypadku o to, czy Jaśkowiak słusznie zamierza zapoznać się z konkretnymi, a bardzo użytecznymi dla bezpieczeństwa mieszkańców rozwiązaniami. Ważne, żeby ogłosić, że ten kierunek poszukiwań jest z definicji niewłaściwy. Dlaczego? O to w szkole pytać nie należy i od tego jest szkoła, żeby takich zachowań oduczać. Odpowiedzią na wszelkie "dlaczego?" jest belferskie zawołanie "bo ja tak mówię"!
Celują w tych operacjach poloniści, a wielu im zazdrości. Też rozumiem - gdy się przez kilka lat wszystkim wbija w głowy, że "Mickiewicz, Słowacki i Krasiński to najwięksi polscy poeci", a po latach dostaje zwrot tego wysiłku w postaci właściwej odpowiedzi, której udzielą nawet ci, którzy po opuszczeniu szkoły nie obrócili nawet kartki w żadnej książce, to każdy tak by chciał. Zwłaszcza gdy się wie, że ludziom na poezję wrażliwszym od Krasińskiego skóra cierpnie, bo większość tego wierszowania to grafomania czysta.
Kto zatem może, ten w buty polonistyczne wskakuje. Przykładem poznański oddzoał partii Razem: https://wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,198072,32248686,prezydent-poznania-chce-uczyc-sie-od-izraela-jak-chronic-ludnosc.html#do_w=484&do_v=1562&do_st=RS&do_sid=1724&do_a=1724&do_upid=1562_ti&do_utid=32248686&do_uvid=1757698956309&s=BoxOpImg5
Wzorowa partyjna pani polonistka z marszu dyktuje "definicję", któż to jest agresorem. Mniejsza o istotę rzeczy - w tym przypadku o to, czy Jaśkowiak słusznie zamierza zapoznać się z konkretnymi, a bardzo użytecznymi dla bezpieczeństwa mieszkańców rozwiązaniami. Ważne, żeby ogłosić, że ten kierunek poszukiwań jest z definicji niewłaściwy. Dlaczego? O to w szkole pytać nie należy i od tego jest szkoła, żeby takich zachowań oduczać. Odpowiedzią na wszelkie "dlaczego?" jest belferskie zawołanie "bo ja tak mówię"!